Skocz do zawartości


MIEJSCE NA TWOJĄ REKLAMĘ

Zawartość z najwyższą reputacją


#1780422 Panerai PAM000 ‘Logo Base’ – recenzja po wieloletnim używaniu

Napisane przez PiterM w 14 lipiec 2016 - 16:52

UWAGA: poniższa recenzja stanowi moją własną opinię w temacie Panerai PAM000. Nie namawiam nikogo do takiego użytkowania zegarka, nie ponoszę odpowiedzialności za zniszczenia, uszkodzenia, zgubienie itp. - po prostu ja tak swojego używam i już.

Panerai PAM000 ‘Logo Base’ – recenzja po wieloletnim używaniu...

Oczywiście nie jest to ani pierwsza ani ostatnia recenzja tego zegarka. Ot, jedna z wielu... a może nie? Większość recenzji opiera się na użytkowaniu zegarka albo przez bardzo krótko, albo wręcz na teoretyzowaniu gdyż zegarek wypożyczony przez salon powinien wrócić w stanie nienaruszonym. Tu będzie inaczej!

DSCF0062-2.jpg

Panerai siedzi u mnie na nadgarstku od wielu lat. Taki czy inny model, kilka już ich przerobiłem. Zaczęło się od PAM112 (czyli popularny BASE w wersji „kanapka”), który dość szybko został zastąpiony przez PAM000, a w międzyczasie miewałem też dodatkowo jakieś wynalazki w stylu PAM88 czy świetnego SUB’a 243. Ale to raczej jako zabawki-inwestycje do zdjęć, a nie jako EDC (dla niezorientowanych: EDC = Every Day Carry czyli zegarek codzienny). Na wstępie krótki rys historyczny w temacie „skąd się wzięły zegarki Panerai”. Otóż firma Officine Panerai (oficjalna nazwa, znaczy dokładnie “warsztat Panerai’) powstała w roku 1860 a założycielem był Giovanni Panerai. Działała przez kolejne dekady, przejęta w końcu przez Guido Panerai (wnuka założyciela) dostarczała sprzęt (głównie pomiarowy) dla włoskiej Marynarki Wojennej. Officine Panerai jako firma zegarkowa rozpoczęła działalność w 1936, dostarczając marynarce wojennej Włoch pierwsze nurkowe zegarki wykonane wg wojskowej specyfikacji. Tym samym Panerai stał się p erwszym stricte wojskowym zegarkiem nurkowym w historii.

vintage_pam_1.jpg

Wojskowe „nurki” od Panerai, z kopertami o średnicy 47mm, były ogromne jak na lata 30te. Wyposażono je w prostą tarczę o dużym kontraście i doskonałej widoczności zarówno w dzień, jak i w nocy – a to dzięki świecącej radioaktywnej (zawierała Rad) farbie, którą pokryto indeksy i wskazówki. Zegarki te powstały we współpracy z Rolexem, który na początku wykonywał dla Panerai tylko duże koperty 47mm, a później dostarczał również i mechanizmy. Od nazwy farby zawierającej Rad zegarki te nazwano Radiomir. Tak więc na Panerai należy patrzeć nie tylko jak na zegarek, ale także jako wojenne narzędzie wykorzystywane do działań bojowych, narzędzie niezbędne dla nurków z grup dywersyjnych – dodajmy jednych z najlepiej wyszkolonych i najskuteczniejszych nurków bojowych tamtych czasów – nurków włoskiej marynarki Marine Nationale.

DSC_0349.jpg

Z czasem Panerai zaczęło produkować kolejne modele wojskowych zegarków nurkowych, a przełomowym momentem dla firmy były lata 50te, gdy wprowadzono nową farbę, tym razem bezpieczną i opartą na Trycie, nazwaną Luminor. W efekcie powstał nowy model zegarka, wyposażony w nową wzmocnioną kopertę (stąd linia kopert nazwana „1950”) a także charakterystyczną dla Panerai ochronę koronki i z tarczą z indeksami oznaczonymi nową farbą. Tak powstał najbardziej znany zegarek w linii Panerai, czyli Luminor. Oczywiście firma Officine Panerai nadal zajmowała się produkcją wojskową dostarczając precyzyjne urządzenia dla marynarki wojennej – oświetlenie osobiste, oświetlenie sygnałowe (między innymi dla śmigłowców bojowych), kompasy, głębokościomierze, a nawet dzienno-nocne celowniki torpedowe. Zaś same zegarki były nadal przeznaczone tylko na rynek wojskowy i nie oferowano ich na rynku cywilnym aż do lat 80tych! Tak więc Panerai to zegarek z niezwykłą historią, wojskowym DNA, powstały dla najbardziej wymagających nurków biorących udział w realnych działaniach bojowych. Nie ma drugiej takiej firmy zegarkowej na świecie.

20070523-_DSC8736adj.jpg

Tarcza. PAM000 to dość prosty instrument wyposażony jedynie w dwie wskazówki – godzinową oraz minutową. Bez sekundnika, bez daty. Nie ma nawet jednostkowych indeksów minutowych. Jest natomiast półmatowa czarna tarcza z wyraźnymi indeksami co pięć minut i czterema arabskimi oznaczeniami godzinowymi: 3, 6, 9, 12. Mimo iż zegarek nazywa się madal Luminor (napis na tarczy), to w latach 90tych zmieniono farbę z trytowej na Super Luminova, co skutkuje koniecznością naświetlenia aby w nocy można było odczytać godzinę – ilość farby jest jednak na tyle obfita, a jakość tak dobra, że naświetlając zegarek przed zaśnięciem spokojnie można odczytać godzinę przed porankiem – nie mam tu absolutnie żadnych zastrzeżeń – jest to z pewnością najlepiej i najdłużej świecący zegarek jaki miałem (pomijając trytowe, które świecą może nie tak jasno ale za to stale i bez potrzeby naświetlania). Poza tym na tarczy mamy jeszcze napis Panerai oraz logo firmy, nawiązujące do nazwy (stylizowane litery OP) oraz strzałki w górę i w dół, nawiązujące do zakresu działalności firmy, czyli dostarczania sprzętu (nie tylko zegarków) wykorzystywanego zarówno nad jak i pod wodą. Prosta tarcza + logo firmy = nieformalna nazwa tego modelu: LOGO BASE.

Rozmiar. Panerai 000 to raczej spory zegarek, 44mm średnicy plus masywna koronka z osłoną robią swoje. Ale na ręku leży dobrze i jest zadziwiająco wygodny w noszeniu. Spory rozmiar wynika oczywiście z kontekstu historycznego, jako zegarek wojskowy miał zapewniać dobrą widoczność pod wodą, ale nie podczas podziwiania Rafy Barierowej w krystalicznie czystym oceanie, ale w zamulonych, brudnych wodach portowych Morza Śródziemnego, w środku bezksiężycowej nocy. W tym przypadku rozmiar miał znaczenie i wspomniane 44mm to sensowne minimum, wprowadzone w końcu lat 40tych wraz z osłoną koronki. Mimo solidnego rozmiaru PAM000 to mocno uniwersalny zegarek.

20160215-DSCF0539.jpg

Koperta. Stalowa, masywna, z bardzo mocnymi uszami i kształcie nawiązującym do zegarków Luminor z późnych lat 50tych. Prosta i bez zbędnych zdobień – dokładnie taka powinna być koperta instrumentu pomiarowego, czyli tzw. tool-watcha. Szafirowe szkło ma prawie 4mm grubości i jest lekko wypukłe, od wewnątrz posiada powłoki antyrefleksyjne dzięki czemu widoczność pod woda jest doskonała. Pierwotnie zegarki Panerai były wyposażone w grube plexiglasowe szkło (nawet dziś spotykane w kilku historycznych modelach) ale dla mnie odporność szafiru na zarysowania jest jednak zaletą w codziennym użytkowaniu. Mechanizm zegarka ukryty jest za solidnym stalowym deklem bez zdobień, który zawiera jedynie główne informacje techniczne na temat zegarka (np. wodoszczelność) a także numer modelu, numer seryjny i oznaczenia producenta. Dzięki zakręcanemu deklowi i uszczelnieniu koronki PAM000 zapewnia wodoszczelność do głębokości 300m (głębokość testowa jest jeszcze większa) co predysponuje „zero” do swobodnego nurkowania z akwalungiem. Szczerze mówiąc te 300 metrów wodoszczelności to i tak o wiele więcej, niż ktokolwiek z Panerai na ręku zanurkuje. Oficjalnie tylko cztery osoby na świecie przekroczyły granicę 300m nurkując swobodnie z akwalungiem, a jedynie garstka zbliżyła się do tej bariery (polecam link na końcu paragrafu). 300 metrów to głębokość nurków technicznych, nurkujących w specjalnych kombinezonach głębokościowych, w wielodniowych misjach technicznych, a parametry pracy nadzoruje z centrum dowodzenia prac nurkowych wyszkolony technik z komputerem, a nie zegarek na nadgarstku. Oczywiście nurkowie wojskowi nawet nie ocierają się o takie głębokości… https://en.wikipedia...iki/Deep_diving

DSC_0350.jpg

Mechanizm. W moim zegarku pracuje prawdziwy koń roboczy przemysłu zegarkowego, czyli Unitas 6497 z ręcznym naciągiem. Został on poddany modyfikacjom w Officine Panerai, które poprawiły jego dokładność pracy oraz zwiększyły rezerwę chodu do 56 godzin. Oczywiście brak sekundnika uniemożliwia uzyskanie certyfikatu COSC, ale nie ma to dla mnie żadnego znaczenia – zegarek jest bardzo dokładny. Jeśli zaś chodzi o funkcjonalność, to nie pamiętam abym nawet raz realnie potrzebował skorzystać z opcji sekundnika czy daty. Zegarek ma dla mnie wskazywać godziny i minuty, to wszystko czego oczekuję w tym zakresie. Olbrzymią zaletą Unitasa jest to, że można go zawsze i wszędzie relatywnie tanio serwisować, ten mechanizm zna na wylot każdy porządny zegarmistrz. Jest to istotnie kawał prawdziwego konia roboczego.

pam000_mov.jpg

Osłona koronki. To element, po którym już z daleka można poznać zegarek Panerai. Osłona opracowana w latach 40tych dla zegarków z linii Marina Militare to perfekcyjne połączenie designu i funkcjonalności. Pozwala na szybkie odblokowanie i nakręcenie zegarka. Dzięki temu możliwe było zastosowanie płaskiej koronki o dużej średnicy, co bardzo ułatwia obsługę zegarka w warunkach bojowych – nakręcanie i synchronizację. Oczywiście dźwignia dociskając koronkę do o-ringa zapewnia tez pełną wodoszczelność tego połączenia. W dzisiejszych czasach odkręcane koronki są równie pewne jeśli chodzi o niezawodność i szczelność co „zamek” Panerai, ale w latach 40tych nie było to normą. Pamiętajmy, że mówimy o zegarku z naciągiem ręcznym – nawet dzisiaj codzienne odkręcanie i zakręcanie koronki niesie ze sobą pewną uciążliwość i nie jest tak szybkie jak jeden ruch dźwigienką, nakręcenie DUŻEJ koronki i zamknięcie dźwigni. Koniec. Nie ma potrzeby precyzyjnego „łapania gwintu”, myślenia czy dokręcić mocniej, czy może już wystarczy… jest klik i już. A jeśli jest to zegarek używany codziennie, przez około 10 lat musiałbym odkręcić i zakręcić koronkę zapewne ponad 3.000 razy... cóż, osobiście wolę rozwiązanie Panerai. Do tego sama koronka jest świetnie zabezpieczona przez uszkodzeniem, zawadzeniem o coś, zaczepieniem o elementy wyposażenia nurkowego czy liny i sieci, o które pod wodą nie trudno (stąd z resztą na wyposażeniu nurka zawsze znajduje się nóż). W każdym razie ta osłona działa u mnie perfekcyjnie od lat w każdych warunkach.

DSC_0578.jpg

Pasek. Tak samo mocny i pewny jak sam zegarek. Tam gdzie zazwyczaj mamy delikatne sprężynowe teleskopy, to w Panerai znajdziemy stalowe sworznie o średnicy prawie półtora milimetra z nagwintowaną końcówką. Przez gruby na kilka mm i szeroki na 24mm pasek przechodzi stalowa tuleja, przez która ów sworzeń przechodzi. Nie ma zegarka z wytrzymalszym połączeniem między paskiem a kopertą, a także z łatwiejszym systemem ich wymiany. Nawet wytrzymałość paska i koperty w G-Shock’u to nic w porównaniu do Panerai Luminor. Jest moc! Do tego grube klamry (również na sworzniach) lub jeszcze mocniejsze wszywane klamry Pre-V z jednego kawałka stali lub tytanu. Ta łatwość wymiany paska pociągnęła za sobą modę na paski do Panerai, szczególnie historyczne rekonstrukcje militarnych pasków ze starej skóry. Osobiście najczęściej noszę PAMa na skórzanym militarnym pasku 24/24mm z ładownicy z lat 40tych z własnoręcznie wykonaną jednoczęściową wszytą klamrą. Natomiast firmowe paski skórzane mimo świetnego wykonania są dla mnie zbyt delikatne, wolę ammo-strap.

IMG_9083.JPG

Latem noszę też często na pasku kauczukowym (oryginalny jest fantastyczny, ale lubię też pasek nurkowy od Ted Su Straps) lub nawet na pasku typu NATO. Panerai ma to do siebie, że świetnie wygląda w zasadzie na każdym mocnym militarnym lub nurkowym pasie.

IMG_9084.JPG

Cena. Dobry zegarek mechaniczny nigdy nie był tani… w przypadku Panerai niestety czuć mocno działanie tej zasady. Oficjalna cena nowego PAM000 na rok 2016 to $4850 a więc na poziomie innych wysokiej klasy zegarków na rynku (choć to nadal zdecydowanie mniej niż np. Rolex Submariner czy Omega Seamaster 300) ale należy też wspomnieć o rynku zegarków używanych, gdzie można taki zegarek kupić oczywiście taniej. Tak na prawdę, w przypadku zegarków z górnej półki to kwestia kalkulacji tzw. „całkowitego kosztu posiadania”, szczególnie w przypadku długoletniego używania – dokładnie jak z samochodem. Dzisiaj mógłbym spokojnie sprzedać swojego PAMa za $2800, ale gdy go kupowałem nowe „zero” kosztowało zdecydowanie mniej niż dzisiaj, bo $3300. Tak więc jeśli kupiłem te dziesięć lat temu za butikową pełną cenę, to przez 10 lat kosztował mnie on 50 dolarów ROCZNIE, co daje ok. 15 złotych miesięcznie. Czyli dwa piwa w pubie! Taki jest miesięczny koszt użytkowania mojego zera na przestrzeni tych 10 lat. I to jest jedna z ogromnych zalet zegarków Panerai… po prostu trzymają cenę. A cena przeglądu raz na pięć lat? Zamyka się w kwocie 100-150 EUR u dobrego zegarmistrza, łącznie z testem szczelności oczywiście. Za frajdę, jaką daje mi codzienne noszenie, jest to cena absolutnie do przyjęcia. Swoją drogą, ma nadzieję, że kiedyś przekażę go w rodzinie następnemu pokoleniu…

DSC_6691.jpg

A teraz chwila prawdy – jaki jest Logo Base użytkowo? Cóż, pamiętam jak zakupiłem swojego Panerai we Włoszech, nieskazitelnie piękny. A potem przyszła pierwsza ryska, druga, kolejna. Ta pierwsza bolała bardzo. Dziesiąta już mniej. Po pierwszych wakacjach w Bieszczadach przestałem liczyć… bo i po co? Chciałem go nosić i używać w każdej sytuacji - i tak też robię! To mój codzienny zegarek do biura, na weekend, do parku i do lasu. Był ze mną na wysokogórskich szlakach, zaliczył całą Orlą Perć, żeglował po Mazurach, pływał w górskich strumieniach, w jeziorach, w Bałtyku, w Morzu Śródziemnym. Logo Base to zegarek do używania!

20060726-DSC00093.jpg

Kajakarstwo, rowery górskie, wędkowanie, ogniska i górskie wędrówki. Wszystko zaliczył razem ze mną!

DSCF0252.jpg

Wielokrotnie wspinał się ze mną zimą po śniegu i lodzie w Tatrach. Nawet -30 stopni i śnieżna zawieja nie były dla niego problemem… maszyna nie do zdarcia!

20160114-DSCF0122.jpg

Jak już wspominałem Panerai jest jednym z najdłużej i najmocniej świecących zegarków jakie znam. Wystarczy naświetlić go na koniec dnia, a nad ranem, jeszcze przed świtem, spokojnie można sprawdzić czy już pora wstawać aby zapolować ze spinningiem na porannego szczupaka. Oczywiście bez budzenia latarką reszty rodziny. Podobnie w astro-fotografii, gdy czekając na odpowiednią godzinę nie chcę używać latarki aby nie odzwyczajać oczu od ciemności i nie rujnować długiego czasu naświetlania użyciem latarki.

DSCF0126.jpg

DSCF0163.jpg

Panerai zawsze było wręcz “narzędziem walki”, więc nie ma potrzeby zdejmowania go podczas strzelania – czy to Glock 9mm czy większe kalibry pistoletowe i karabinowe – nie robią żadnego wrażenia na „zerze” siedzącym na moim nadgarstku. Włączając w to strzelanie z broni automatycznej! Panerai na ammo-strapie z wszytą na stałe klamrą Pre-V czuje się na strzelnicy jak w domu…

IMG_9082.jpg

pwd_cqc6-8-Edit.jpg

Oczywiście rezultatem takiego używania zegarka są wszelkiego typu obtarcia I zarysowania, ale co ciekawe żadne z nich nie są na tyle głębokie, aby w razie potrzeby nie można ich było wypolerować. Tylko po co? Każda z tych rys ma swoją historię więc noszę je z dumą niczym blizny zdobyte w walce :)

DSC_0106-Edit.jpg

Kolejna zaleta Logo Base - nie przyciąga uwagi, nie krzyczy „to musiało kosztować!” – to prosty tool-watch, bez zdobień i złoceń, czerń i stal. Ale każda z rys na moim „zero” może opowiedzieć historię, jest to więc perfekcyjny naturalny „starter rozmowy” – a gdy opowiada się o wspinaczce zimą na Kościelec to rozmowa od razu nabiera pozytywnych barw, co nieraz owocuje późniejszymi ciekawymi znajomościami, niby drobiazg a cieszy. Na razie jedynie szafirowe szkło pozostało nietknięte na moim zegarku… ale gdybym i je zarysował np. o skałę, cóż, kolejna historia do opowiedzenia. A tu kilka przykładów co robił i gdzie bywał mój zegar:

L1000451.jpg

DSC_8439.jpg

DSCF0609-Edit.jpg

DSCF0215.jpg

DSCF0283.jpg

DSCF0714.jpg

DSCF0381-2.jpg

DSCF0510.jpg

Podsumowując – uważam mojego Logo Base za perfekcyjny zegarek noszony zawsze I wszędzie, także do aktywności w terenie. Trochę jak “mechaniczny G-Shock” – porysowany, ale po prostu działa I już. Teraz już nie mogę sobie wyobrazić wyjazdu w teren bez niego na nadgarstku… to mój kompan na dobre i złe!

DSCF6274.jpg

I to tyle. Pozdrawiam
  • 29


#2452465 Tudor Date+Day ref. 94510 - historia zakupu i minirecenzja

Napisane przez MasterMind w 18 styczeń 2019 - 17:43


gallery_65341_3762_89829.jpg

 

W poszukiwaniu świętego Graala

 

Nasza pasja, jak wszystko w życiu, ma swój początek, rozwinięcie i pozorny koniec. Ów ostateczny etap wyznacza najczęściej zdobycie zegarka marzeń, prawdziwego św. Graala kolekcji, który w naszym wyobrażeniu zaspokoiłby apetyt na inne zegarki na długie lata. Porównanie owego wymarzonego zegarka do św. Graala jest całkiem adekwatne. Realizacja marzenia w rzeczywistości wymaga od nas "heroicznych" poświęceń i ciągłych poszukiwań, niczym w arturiańskich legendach. Zupełnie jak w filmie Indiana Jones i ostatnia krucjata, bywa że prawdziwy święty Graal okazuje się czymś prostszym i mniej drogocennym, niż ten którego pierwotnie mieliśmy na oku.

 

Moim zegarkowym "świętym Graalem" był, jest i zawsze będzie Rolex Day Date (najlepiej w białym złocie i z mojego roku urodzenia).Ponieważ zegarek ten jest całkowicie poza moim zasięgiem, przez długi czas odkładałem na drugiego na liście marzeń - Rolexa Datejust w stali (najchętniej ref. 16030 z pleksi i stalowym bezelem typu engine turned zamiast karbowanego, by móc przed samym sobą powiedzieć, że kupiłem coś nietuzinkowego). W idealnym świecie posiadałbym oba te zegarki, Datejusta nosił na co dzień, a Day Date'a zakładał na specjalne okazje. Nie żyjemy jednak w idealnym świecie, co wymagało ode mnie dostosowania strategii do zastanej rzeczywistości.

 

W trakcie przygotowań do zakupu Datejusta zrobiłem ekstensywny research, dowiedziałem się wszystkiego, czego da się dowiedzieć o starszych modelach i dopiero wtedy rozpocząłem poszukiwania na poważnie. Mając uzbierane pieniądze (nie tyle odłożone, co po prostu sprzedałem 3/4 swojej kolekcji i dorzuciłem coś "na górkę"), kilkakrotnie byłem bardzo bliski zakupu, jednak za każdym razem coś szło nie tak. Po raz kolejny przekonałem się rynek vintage to bardzo śliski temat, a szukanie starszego Rolexa wcale niczego nie ułatwia - jedynie utrudnia.

 

W praktyce znalezienie Datejusta w "akceptowalnej cenie", przy moim podejściu do detali, okazało się karkołomnym zadaniem. Miałem do wyboru albo kupić egzemplarz wizualnie atrakcyjny ale zdecydowanie kombinowany (w nieoryginalnym stanie, o wątpliwej przeszłości itd.), albo egzemplarz w stanie oryginalnym, który nie spełniał moich wymogów estetycznych (spolerowana koperta/bezel uszkodzenia tarcz, korozja na wskazówkach/indeksach itd.). Tym razem powziąłem decyzję, że zakup jest poważny, a zegarek ma mi służyć na długie lata - być może już na zawsze - dlatego poprzeczka została ustawiona wysoko. Jak się okazało, za wysoko.

 

Upadek z wysokości

 

Podłamany, że przez długi czas nie byłem w stanie nic sensownego znaleźć, zdecydowałem się na zakup Tudora Black Bay Fifty-Eight, którego recenzję możecie przeczytać TUTAJ. Chociaż zakup mógł wydawać się przypadkowy, tak naprawdę był efektem nieodwzajemnionej miłości do Rolexa Submarinera ref. 16610 - zegarka numer trzy na liście marzeń. Nowy Tudor okazał się być diverem niemalże idealnym i gdyby nie nagły kryzys finansowy w moim domowym budżecie, pewnie zatrzymałbym go już na stałe w kolekcji. Koniec końców znów zostałem sam, bez oddanego towarzysza na nadgarstku - i co gorsza - bez pieniędzy dających mi komfort udanego zakupu.

 

Po załataniu dziur w domowym budżecie, zerknąłem do szkatułki na zegarki i westchnąłem głośno. Zaczynałem praktycznie od początku, z mechanicznych zegarków mając na stanie jedynie starą Sekondę, jeszcze starsze Seiko i złotego Poljota po dziadku. Podliczyłem ile "amunicji" zostało mi na dalsze realizowanie się w zegarkowej pasji i ustaliłem konkretny cel.

 

Ze względu na widmo nadchodzących "chudych lat", musiałem zakotwiczyć się na czymś uniwersalnym, dobrze wyglądającym na bransolecie i na paskach, najlepiej na zegarku vintage w niewielkim rozmiarze, bo takie najprzyjemniej mi się nosi. Jednocześnie nie chciałem by ten strategiczny zakup był krokiem w tył. Zamierzałem kupić coś nie mniej interesującego niż moje dotychczasowe zdobycze. Poprzeczka znów została ustawiona wysoko.

 

Nowe poszukiwania

 

Ponieważ moje zamiłowanie do koperty typu Oyster nigdy nie wygasło (zdołałem zakosztować przyjemności posiadania Rolexa Oyster Precision ref. 6424 - recenzja TUTAJ), a ostatnie doświadczenie z Tudorem udowodniło, że siostrzana marka Rolexa może dawać taką samą satysfakcję z noszenia co wielki brat - zacząłem rozglądać się za Tudorem Oyster Prince. Wtedy też powtórzyła się sytuacja z poszukiwania Datejusta, tylko w nieco mniejszej skali.

 

Otóż Tudory Oyster Prince znacząco podrożały w ciągu ostatnich paru lat, w wielu przypadkach dosięgając cen podstawowych modelii Rolexa (vintage). Dochodzimy więc do momentu, gdzie albo kupiłbym Tudora w akceptowalnej cenie, ale w wątpliwym stanie, albo takiego w super stanie, ale w cenie jak za "zdepniętego" Rolexa. Stąd już tylko krok do typowej sytuacji, gdzie najpierw zakładamy sobie budżet 1x (ustalamy maksymalną granicę na 1,25x tegoż budżetu), ale widzimy że za 1,5x można kupić coś naprawdę fajnego. W rzeczywistości jednak dopiero 2x zawiera dobre oferty, a tak naprawdę przydałoby się mieć 2,5x budżetu, by kupić coś naprawdę zadowalającego. Jednym słowem końca nie widać, a poszukiwania doprowadzają do frustracji i przygnębiającej konkluzji, że generalnie nie stać nas na wymarzony zegarek.

 

Pomijając kwestię ceny, już na starcie wiedziałem, że Oyster Prince będzie mnie irytował przynajmniej pod dwoma względami. Pierwszy to rozstaw uszu - przy średnicy 34mm Tudor posiada nietypowy rozstaw 19mm. Mając na uwadze wcześniejsze doświadczenia z Rolexem Oyster Precision, wiedziałem, że to niepotrzebny kłopot przy dobieraniu pasków i bransolet. Do tego dochodzi kształt koperty w Tudorach. Koperty w wielu starszych Oyster Prince'ach Date 34mm posiadają nieco inną krzywiznę niż równolatki ze stajni Rolexa. Choć z góry wyglądają podobnie, z profilu widać że uszy nie zakrzywiają się zauważalnie do dołu, przez co koperta sprawia wrażenie płaskiej.

 

Podsumowując, już na etapie poszukiwań zorientowałem się, że zegarek ten będzie tylko substytutem wymarzonego Rolexa, który w przeciwieństwie do Tudora posiadał piękną obłą kopertę w pełnym rozmiarze 36mm i uniwersalny rozstaw uszu 20mm.

 

Gdy byłem już bliski zrezygnowania z poszukiwań, wtedy pojawił się on. Cały w stali.

 

gallery_65341_3762_1873856.jpg

 

 

Tudor Date+Day ref. 94510 - subiektywna minirecenzja

 

Jeszcze niedawno, oglądając na Youtube kanał Theo & Harris, gdzie Christian prezentuje Tudora Date+Day (np. TUTAJ) i opisuje go słowami w stylu: you'd be very hard pressed to find a vintage watch that brings more value for the dolar; myślałem sobie, że chłopak trochę przesadza. Doskonały stosunek jakość/cena? Vintage Omega, owszem, ale przedrożony Tudor?  Dziś posypuję głowę popiołem i stwierdzam, że Christian wiedział co mówi (co prawda w jego sklepie zmęczone Date+Daye kosztują tyle samo co Datejusty, ale business is business).

 

bapkE0T.jpg

 

Tudor Date+Day ref. 94510 to dla mnie zegarek idealny. Powtarzam, dla mnie  (innych może ni ziębić, ni grzać, a co mnie to obchodzi :D)

 

Zegarek ma 36mm średnicy, 10,5mm grubości ze szkłem, lug to lug 44,5mm i 20mm między uszami, które ku mojej uciesze są nawiercane. Oryginalne szkło pleksi, o pięknym smukłym profilu, otoczone przez stalowy ring typu engine turned (dokładnie taki jak w Rolexie Datejust ref. 16030). Choć z daleka wygląda jak bezel karbowany, przy bliższym kontakcie zdradza delikatne frezy, które według mnie nadają zegarkowi bardziej "industrialny" charakter.

 

gallery_65341_3762_713093.jpg

 

Wewnątrz stalowej koperty znajduje się ładnie wykończona ETA 2834-2, której potencjalny serwis powinien być łatwiejszy i tańszy niż w przypadku in-house Rolexa - co pozytywnie nastawia mnie na przyszłość. Kolejną przewagą jest szybka zmiana zarówno dnia miesiąca jak i tygodnia. Gdyby znaleźć Rolexa Day Date z tego samego rocznika (na werku 3055), to dzień tygodnia musielibyśmy ustawiać kręcąc wskazówkami (Rolex wprowadził podwójną zmianę w werku 3155, w roku 1988). ETA jest też zauważalnie cieńsza od werków 3x55, dlatego zamknięto ją w smuklejszej kopercie, która do złudzenia przypomina tą od Datejusta.

 

W kombinacji ze srebrną tarczą o delikatnym słonecznym szlifie, zaprezentowany Tudor to "paskowy potwór", a że nie rzucam słów na wiatr, wkrótce udowodnię to na forum, wklejając zdjęcia paskowych przymiarek w odpowiednich działach (w tych nieodpowiednich też).

 

gallery_65341_3762_896041.jpg

 

Upolowany przeze mnie egzemplarz pochodzi z USA i udało mi się go zdobyć w komplecie z oryginalnym pudełkiem. Na jego wartość miał wpływ brak bransolety oraz głęboki grawer na deklu. 

 

Wspomniany grawer sugeruje, że zegarek został wręczony za zasługi, prawdopodobnie na koniec wieloletniej pracy w firmie telekomunikacyjnej Southern Bell. Co ciekawe, gdy wpiszecie "Tudor 94510" w Google grafiki, okaże się, że najlepiej zachowane egzemplarze z tej serii mają na deklach podobne grawery. Najwyraźniej Southern Bell dawał je namiętnie swoim pracownikom, a ci w wielu przypadkach po prostu odkładali zegarki do szuflad. Nie inaczej jest w tym przypadku. Opisany egzemplarz większość swojego żywota przeleżał nieużywany, stąd stan koperty jest niemalże idealny. Uszy są grube, ranty niespolerowane/niewytarte, oryginalne szkło bez zauważalnych rys, a tarcza w dziewiczym stanie, z pięknie przebarwioną lumą zarówno przy indeksach jak i na wskazówkach.

 

qslrGRG.jpg

 

Czy Tudor może dać więcej satysfakcji z noszenia niż Rolex?

 

Tak jak napisałem na początku, w idealnym świecie dysponowałbym parą Datejust + Day Date, gdzie ten drugi pełniłby funkcję zegarka na specjalne okazje. W moim świecie, który daleki jest od ideału, zakup Datejusta pewnie i tak wiązałby się z noszeniem go tylko okazjonalnie. W tym wymiarze Tudor jest o wiele lepszym wyborem. Z pewnością nie jest to zegarek tani (daleko mu do tego), jednak minimalnie niższa wartość daje mi o wiele większy komfort psychiczny w noszeniu go na co dzień.

 

Jest jeszcze jeden plus z posiadania Tudora. Teraz, gdy ktoś zaczepi mnie z pytaniem, "czy to Rolex?", będzie to zalążkiem do rozpoczęcia ciekawej rozmowy - czytaj -zamęczę nieszczęśnika długą odpowiedzią, z której i tak pewnie nic nie wyciągnie. Oprócz tego, że to jednak nie Rolex :D

 

Wisienka na torcie

 

Jest jeszcze jeden ważny detal, który przemilczałem. Otóż numer seryjny wybity na kopercie wskazuje, iż zegarek ten został wyprodukowany w roku 1987 - całkiem przypadkiem jest to mój rok urodzenia. Tak moi mili, udało mi się zakupić birth-year watch, co dla pasjonata jest prawie tak doniosłym wydarzeniem, jak odziedziczenie zegarka po dziadku.

 

I gdy tak patrzę na ową zdobycz, dociera do mnie, że oto moje poszukiwania w pewnym sensie dobiegły końca. Czuję nie tylko typowe zadowolenie płynące ze świeżo dokonanego zakupu, ale też wyraźną ulgę i spełnienie. Nareszcie przyszedł czas na czystą nieskrępowaną satysfakcję z noszenia.

 

Czego życzę i Wam - tak samo jak sukcesów w poszukiwaniach waszego wymarzonego zegarka.

 

gallery_65341_3762_924542.jpg

 


  • 26


#1582844 "Zakazany" przewodnik dla nowicjuszy

Napisane przez MasterMind w 04 listopad 2015 - 20:56

Uwaga (nr 1)! Poniższy tekst ma charakter bardziej satyryczny, niż edukacyjny, dlatego proszę nie brać wszystkiego na serio. Zostałeś ostrzeżony.

 

Witam w "zakazanym" przewodniku, w którym znajdziesz tajemną wiedzę, skrywaną przez użytkowników tego forum przed światem zegarkowych profanów.

 

Przewodnik ten jest kierowany głównie do osób świeżo zarejestrowanych, które zamierzają zadać w dziale 'Zapytania i sugestie przed zakupem' pytanie w stylu "Poszukuję zegarka do 3000zł". Zgromadzona tu wiedza pochodzi z dyskretnych obserwacji tego typu tematów, a także i reszty działów forum - i ma Ci ona pomóc w przejściu, a nawet uniknięciu szoku, jakiego możesz doznać czytając odpowiedzi na swoje pytanie.

 

Zaczynajmy!

 

Załóżmy, że jesteś statystycznym Kowalskim. Wnioskując po zapytaniu w stylu "Poszukuję zegarka do 3000zł" załóżmy również, że jako statystyczny Kowalski zarabiasz miesięcznie coś koło 3000 zł maks (dla jednych założenie optymistyczne, dla innych pesymistyczne - ale cóż, na tym polega statystyka). Oznacza to, że w najbliższej przyszłości prawdopodobnie jedyny zegarek w Twojej kolekcji, który wartością zrówna się z wysokością Twojej miesięcznej wypłaty, otrzymasz na 30-te urodziny lub sam sobie go kupisz z oszczędzonych pieniędzy, po tym jak uda Ci się przekonać żonę i resztę rodziny, że zegarek może kosztować więcej niż 300 zł. Dziesięć razy więcej niż 300zł. I że ma to sens. Mimo, iż on tylko mierzy czas - a taką funkcję to masz w smartfonie...

 

Tak więc jesteś statystycznym Kowalskim, który z pewnym trudem uzbierał 3000 zł i zaczynasz przeczesywać Internet w poszukiwaniu fajowego zegarka. Nie byle jakiego zegarka – takiego, który nie dość, że będzie dobrze wyglądał, to jeszcze zrobi wrażenie na twoich kolegach z pracy, a może i nawet na samym szefie.

 

Uwaga nr 2 – na tym etapie radzę Ci się pogodzić z faktem, że już wśród rodziny, o ile nie masz tam znawców zegarków, ów nabytek za circa 3000 zł prawdopodobnie zrobi wrażenie dopiero w momencie, w którym na forum rodzinnym padną słowa o kwocie, jaką na niego wydałeś. W polskich, paździerzowych realiach zegarek za 3000 zł (lub więcej) jest równie uzasadniony, co strzał z armaty do gołębia (oczywiście generalizuję). Reakcje mogą być mieszane, od zachwytu i cichej zazdrości ze strony szwagra (któremu nie udało się przekonać żony, że...), po całkowite niezrozumienie ze strony np. teściowej, która nie pojmie jak można było tyle wydać na czasomierz (skoro w smartfonie i tak...).

 

Wróćmy jednak do Ciebie. Ustaliliśmy, że jesteś statystycznym Kowalskim, wyciągnąłeś ze skarpety 3000 zł (odłożone przy niemałym wysiłku zarówno fizycznym jak i dyplomatycznym), przeczesujesz Internety i jako człowiek światły dochodzisz do wniosku, że wypadałoby w sumie dowiedzieć się czegoś więcej o zegarkach jako takich, zasięgnąć porady przed zakupem. Wpadasz więc na genialny pomysł zarejestrowania się na forum miłośników zegarków.

 

Uwaga nr 3 – ... albo nie... nic, nic... żadnych uwag na tym etapie.

 

Dobrze więc, jesteś nowym użytkownikiem forum. Zero postów. Chcesz coś napisać, ale okazuje się, że możesz coś napisać dopiero 7 dni od rejestracji. Trudno. Jeżeli jesteś kulturalny, przedstawisz się w odpowiednim dziale. Teraz możesz nareszcie założyć temat 'Poszukuję zegarka do 3000 zł' (oczywiście całkowicie ignorując istnienie na forum tematów takich jak: '22 zegarki w cenie do ok. 3000 zł', oraz setki zapytań podobnych do Twojego - ale nie ma sprawy - Ty jesteś bohaterem tego przewodnika, więc Ci wybaczamy).

 

I tutaj zaczyna się prawdziwa magia forum. Przygotuj się, że schemat odpowiedzi na Twoje pytanie będzie się kształtował następująco:

 

1-szy post pod Twoim – Tu w zasadzie możliwe są cztery warianty odpowiedzi w typie:

 

a ) "Kwarc-to-zło"

 

Uwaga nr 4 – Jeśli jakimś zrządzeniem boskim rozważasz kupno zegarka kwarcowego w tej kwocie, to puknij się w czoło. To forum miłośników zegarków. My tu uważamy, że zegarki mają dusze – ale tylko te na automatycznych/mechanicznych werkach. Jasne, kwarce często wyglądają lepiej. Ale zadaj sobie pytanie: "Czy wolałbym wyglądać lepiej i nie mieć duszy, czy może gorzej, ale ją mieć?" Ma to sens? Hę?

 

 b ) "Zerknij-na-ten-model-który-pasuje-do-opisu-ale-przekracza-twój-budżet-o-tysiąc-złotych"

 

Uwaga nr 5 – a widzisz... Zapomniałem wspomnieć. Jeżeli wyciągnąłeś ze skarpety 3000 zł i nie masz drugiej skarpety wypchanej pieniędzmi, szykuj się, że otrzymasz propozycje, które przekraczają twój budżet, czasem nawet i o 50%. Jest na to pewien sposób. Gdy masz te 3000 zł, które nie chce się w jakiś magiczny sposób rozmnożyć i szukasz zegarka do tej kwoty, załóż temat "Poszukuję zegarka do 2500 zł". Gratuluję, właśnie oszukałeś system!

 

c ) "Zerknij-na-zegarek-który-ja-osobiście-lubię-ale-nie-ma-nic-wspólnego-z-tym-którego-Ty-szukasz"

 

Uwaga nr 6 – Tego nie unikniesz. Niektórzy ludzie są tak zadowoleni z własnych nabytków, że będą forsować je w przedziałach cenowych/stylistycznych, które w ogóle nie odpowiadają twoim wymaganiom. Inni projektują na Ciebie swoje marzenia. Sami chcieliby mieć twój budżet, ale aktualnie nie mają – mają za to upatrzony zegarek w tym przedziale. #$@% z tym, że szukasz eleganckiego zegarka do garnituru. Rozważałeś zakup CASIO z serii G-Shock?

 

d ) "Zerknij-na-Tissota-Le-Locle".

 

Uwaga nr 7 – Cytując reklamowego klasyka: 'Bo jak nie widać różnicy, to po co przepłacać'?

 

2-gi post – Czasem post ten może zamieniać się miejscami z pierwszym. Generalnie znajdziesz tu tekst w stylu: "Zerknij-na-bazarek. Masa-dobrych-używanych-zegarków."

 

Uwaga nr 8 – jesteś nowy, więc Ci wytłumaczę. Musisz zerwać z doświadczeniami z dzieciństwa, kiedy to zegarki kojarzyło się z zakupami za 30 zł w kiosku Ruchu, gdzie taki nabytek miał żywotność góra roczną, a po fakcie wyglądał, jakby go coś zjadło, przetrawiło i... Używany zegarek za 3000 zł to taki, który za nowości kosztował i z 5000 zł, albo i więcej - zależy od szczęścia i desperacji sprzedającego. O ile poprzedni właściciel(e) dbał i serwisował, to taki nabytek posłuży Ci przez kolejne lata. No chyba, że nie dbali... (taki niuans). Aha - wystrzegaj się używek z Allegro, bo to ZŁO, o ile nie jesteś pasjonatem, znającym się na rzeczy i potrafiącym odróżnić rarytas od podrasowanego bubla. Większość aukcji typu: NOS, nigdy nie noszony, to to samo, co w przypadku samochodów sprowadzanych z Niemiec. Wiesz, teksty w stylu: "Niemiec płakał jak sprzedawał" i te sprawy.

 

3-ci post – Skoro pierwszy/drugi post wyczerpał już w zasadzie propozycje indywidualne (no ba!), oczekuj odpowiedzi o zasięgu masowym, dotyczącej jednej, konkretnej marki, czyli odp. w stylu: "Zerknij-na-Orienty/Seiko/Certinę/(...)"

 

Uwaga nr 9 – Tu nie ma się do czego przyczepić. Po prostu zerknij. Nie zaszkodzi. Nawet jeśli już zerkałeś.

 

4-ty post – Tutaj zaczyna się debata, która jest często powiązana z trzecim postem i nie ma nic wspólnego z Twoim pierwotnym pytaniem. Możliwe są w zasadzie trzy warianty:

 

a ) Debata na temat: "Niektóre-mechanizmy-japońskie-dorównują-jakością-niektórym-mechanizmom-szwajcarskim"; lub wariacja o zabarwieniu nihilistycznym: "ETA 2824-2/Seiko 6r15/Orient 40n5x/Miyota 9015-to-i-tak-masowy-szajs/zwykły-wół-roboczy".

 

Uwaga nr 10 – skoro już przy mechanizmach jesteśmy. Ogólnie zegarkowy nowicjuszu przygotuj się na potężny szok - mechanizmy w nowych zegarkach za ok. 3000 zł to "woły robocze". Gdzie nie spojrzysz, tam woły, a w zasadzie to całe stada wołów, bo Japończycy/Szwajcarzy trzepią je tysiącami, niczym farmerzy w Texasie. Zanim sobie pomyślisz, że po dorzuceniu jeszcze np. 1000 zł do Twojego i-tak-już-napiętego budżetu, kupisz nowy zegarek bez bydła w kopercie, to się mylisz. Otóż okazuje się, że taka ETA 2824-2 jest spotykana i w zegarkach za 6000 zł - tyle że jest bardziej dopieszczona, niż taka w zegarku za 1500 zł. Rozumiesz? – To tak jak z tym wołem. Jest ten byk u pana Karola Tisiota z Bździochów Dolnych, wyleniały, wykastrowany, niemalże zdychający pod płotem. I jest taki u Ernesta Francillona z Villeret, wyczesany, jurny, pławiący się w luksusach gospodarstwa ekologicznego. Panimajesz? Tak więc przygotuj się (i pogódź się z tym faktem), że wkrótce staniesz się właścicielem mniej lub bardziej zjawiskowego woła roboczego.

 

b ) Debata na temat: "Lepiej-kupić-na-bransolecie/pasku".

 

Uwaga nr 11 – Złota zasada brzmi: "Zawsze kupuj na bransolecie". Nawet jeśli nie lubisz bransolet. Nawet jeśli nie potrzebujesz bransolety. Nawet jeśli zegarek, który chcesz kupić nie występuje w wersji na bransolecie. Nawet jeśli nie zamierzasz się bawić w odsprzedawanie bransolety. Zawsze kupuj na bransolecie. Amen. Chyba, że pasek fabryczny jest naprawdę, ale to naprawdę fajny – tyle że takie nie istnieją.*szept*Bransoleta*szept*

 

c ) Debata na temat: "Dowolny-choć-obowiązkowo-niezwiązany-z-twoim-pytaniem"

 

Uwaga nr 12 – Zgadza się. Gdzieś tak przy czwartym/piątym poście możesz spodziewać się mniej lub bardziej żywiołowej wymiany zdań, która będzie się toczyć własnym życiem, prawdopodobnie bez Twojego udziału, na dowolny temat, byle nie ten zaproponowany przez Ciebie – bo z jakiegoś powodu nikt już nie pamięta/nie przejmuje się o czym pisałeś na początku. Temat odnośnie kupna zegarka do 3000 zł? Porozmawiajmy o tym, czy Omegę można nazwać manufakturą. Chcesz znaleźć sportowego Divera do 5000 zł? Porozmawiajmy o tym, czy garniturowy Poljot De Luxe z 63 roku na 29 kamieniach miał skuteczny system antywstrząsowy. Oczywiście możesz też spodziewać się małych i większych personalnych bitew w swoim temacie, bo wystarczy jedno krzywe słowo, a właściwie wyrażenie jednoznacznej opinii na jakikolwiek temat, by natychmiast pojawiło się kilku oponentów, którzy będą się spierać co do jej słuszności. Stwierdzenie "Tissot to dobra marka", może skończyć się gradem odpowiedzi w stylu "O czym ty gadasz? Ledwie entry level, tłuczony masowo, z nijaką stylistyką. To już Atlantic ciekawszy", na co reakcją będzie "O czym ty gadasz? Atlantic, panie, co pan! Kiedyś to może i jakościowo Worldmastery były ok, ale teraz? Cień własnego cienia. To już Certina lepsza."

 

A i skoro już o ten temat zahaczyliśmy – to na koniec ostateczna, trzynasta uwaga:

 

Nowicjuszu broń Cię Panie Boże nawet przy 3000 zł budżetu na nowy zegarek nie używaj słowa renoma/prestiż w zapytaniu! Okazuje się, że nie ma czegoś takiego, jak renoma w tym przedziale cenowym. Wiem, twoje ciche nadzieje dotyczące zaimponowania szefowi właśnie legły w gruzach. Niestety tutaj stosuje się zasadę: "Zawsze znajdzie się grubsza ryba". Zegarek na tym pułapie może być co najwyżej przyzwoity, niezgorszy, ciekawy, porządny, dobry, no – trochę bardziej rozpoznawalny – jeśli pokusić się o odważniejszą wypowiedź (oponenci już uderzają w klawiaturę). A wiesz dlaczego tak jest? Bo spod dekla pachnie wołem :)

 

Pozdrawiam i życzę Ci, abyś cieszył się ze swojego zakupu. Cokolwiek nie wybierzesz.

 

PS: Serio, zerknij-na-bazarek.


  • 22


#2463169 Klub miłośników zegarków Rolex?

Napisane przez Gość w 30 styczeń 2019 - 18:38

A wszystko przez niesamowity ból d..y niektórych użytkowników, który wynika z cen/popularności poszczególnych marek i rozkładu normalnego możliwości finansowych ludzi.

 

PP, AP, VC to zegarki bardzo drogie w okolicach 50-150k (i więcej) oraz stosunkowo mało rozpoznawalne. Jest ich u klubowiczów niewiele, myślę, że nie więcej jak 10 szt. a pokazywane jest 4-5 sztuk. Pomimo tego nie brakuje 'znafcuw' porównujących je do Poljotów.

 

Rolex jest już 'tylko' drogi ok. 20-50k i bardzo rozpoznawalny, więc jest już ich na forum 50-100 szt? i są już dość często pokazywane.

 

Omega/TH/Breitling są już jedynie 'dość drogawe' ok. 10-20k i również bardzo rozpoznawalne jest ich na forum 200-400 szt i są bardzo często pokazywane.

 

Ci, których stać na zegarek pokroju PP/AP/VC nie psioczą na Rolexa. Co najwyżej powiedzą "fajny, ale nie dla mnie, zbyt oczywisty, mało elegancki etc". Ci którzy mają po kilka zegarków za 10-20k też nie psioczą na Rolexa, bo albo go nie chcą, chociaż finansowo mogliby mieć, mają albo już mieli, ale stwierdzili, że bardziej ich cieszą 2-3 inne zegarki.

 

Natomiast jest grupa osób, która dobiła i zatrzymała się na psychicznej i/lub finansowej barierze zegarka za ok. 8-12k. I tu jest pies pogrzebany. To tam jest spora grupa osób, którą najbardziej mierzi ta korona.

 

Edit: jak krowie na rowie, ponieważ nie wszyscy zrozumieli: piszę nie o WSZYSTKICH, a o CZĘŚCI właścicieli zegarka za 8-12k.

 

Wiedzą, że nie stać ich i nie będzie stać na zakup Rolexa bo to już jednak 3 razy więcej. A najbardziej ich irytuje jak taki świeżak forumowy co to pytał pół roku temu czy Certina DS-1 jest fajna, stwierdza, że spodobał mu się od jakiegoś czasu np. Datejust i... go kupuje (bez oszczędzania latami). No bo jak to "ja mam kilka lat stażu na forum i 1500 postów" a tu 'gówniarz' kupuje Rolexa jak G-Shocka. I obojętnie jak skromnie będzie się wypowiadał będzie zawsze nowobogackim ch...m. Nie daj Boże jak jeszcze 30-letni młokos "macha" nim na forum przed 40-50 letnią gawiedzią. I zaczynają się dyrdymały, opowieści z krainy mchu i paproci i dorabianie ideologii typu:

- SMPc jest lepsza od Suba i to za 1/3 ceny

- Grand Seiko zjada Rolexa na śniadanie (gdzie w 99% przypadkach piszą to właściciele SARBa lub Sumo a nie GSów, którego znają tylko z plakatu na łóżkiem)

- bez sensu przepłacać tyle pieniędzy za zegarek

- w życiu nie kupiłbym Rolexa bo to wieśniackie zegarki

- nie chciałbym za darmo

- są takie oklepane (szczególnie w Polsce jak wiadomo Rolexy są oklepane niczym Maserati na podjeździe)

- do tej pory pokazywałeś Seiko i Certinę, więc albo pokaż zdjęcie albo nie kłam, że kupiłeś Rolexa

- chyba Cię Bóg opuścił, żeby zapłacić 15k za 30-letni stalowy zegarek.

- Twoje życie musi być puste, skoro kupujesz zegarek o równowartości nowej Dacii (a tak swoją drogą w innym wątku za chwilę taki delikwent napisze "co za idiota kupuje nową Dacię?!)

- ma Rolexa i kupił Skodę?! (no bo bez Jaga, RR i S-klasy w garaży i 50 stopowego jachtu nie możesz nawet myśle o kupnie Rolexa)

etc...

 

Jestem na tym forum od dawna, ale nigdy nie napisałem o kimś źle z powodu zegarka. Są zegarki dla mnie o bardzo nienachalnej urodzie, kompletnie bez sensu, wręcz odpychające, ale nie przyszło mi do głowy napisać komuś, że jego zegarek to g..., że nie chciałbym za darmo albo że jest idiotą, bo można mieć znacznie taniej prawie taki sam, a skoro 'nie ma' różnicy to po co przepłacać. Jak bardzo trzeba być zakompleksionym i zawistnym, żeby na "głupim" forum zegarkowym tak się zacietrzewiać, wyzywać, obrażać?

 

Moim zdaniem moderacja powinna tępić takie zachowanie w zarodku i banować (nie patrząc na staż w Klubie) zamiast zamykać temat przez kilka osób notorycznie siejących zamęt.   :P


  • 21


#1507867 Do przemyślenia

Napisane przez rk7000 w 26 lipiec 2015 - 19:05

Panie, Panowie.
Od dłuższego czasu martwi mnie to, że w dziale radzieckim nie mamy moderatora który byłby "nasz".
Krzysiek _W - Ci co pamiętają wiedza jak świetnie nas tu moderowal. Niestety, Krzysiek jest rzadko na forum, pmwas również. Koledzy Tarant czy Cook są nam przyjaźni i zawsze można na nich liczyć ale nie ma ich w naszym dziale na codzień.
Moim zdaniem jest nam potrzebny moderator spośród nas, taki który regularnie jest w naszym dziale i który będzie edukowal nas wszystkich.
Jest to moje zdanie ale wiem że nie tylko ja tak myślę. Jeżeli będzie nas więcej to może Zarząd zgodzi się i wskaże kogoś kto podejmie sie tej trudnej roli.
Powiedzcie proszę jakie jest Wasze zdanie bo może nie ma sensu ruszać tematu i dobrze jest tak jak jest.


  • 21


#1770295 Bardzo mi przykro....

Napisane przez Lexxus w 27 czerwiec 2016 - 14:00

Pozwolę sobie na wtrącenie małej uwagi - jak zaskakujące jest - przynajmniej dla mnie - ile różnych twarzy może mieć jeden człowiek . Złośliwie cyniczną gdy przedstawiany jest problem kogoś z tłumu i jakże ludzką i pełną zrozumienia- gdy jego własny.


  • 19


#2475044 Homage, homar...śliski temat

Napisane przez MieszkoMieszko w 13 luty 2019 - 14:11

Przyszedł i czas bym ja zabrał swój głos. W moim wpisie odniosę się do wielu aspektów związanych z innymi towarami luksusowymi.

Na początek powiem, iż na zegarkach znam się tak sobie albo nawet słabo. Najważniejszym czynnikiem przy zakupie dla mnie jest jakość wykonania vs. cena oraz ogólny wygląd zegarka w sensie szeroko pojęty dizajn. Musi on cieszyć moje oko i pasować do ogólnej koncepcji jako uzupełnienie stroju wyrażenie siebie. Jestem wrogiem wszelkiego rodzaju podróbek - stawiam sprawę jasno.

Jednak na sprawę trzeba spojrzeć wydaje mi się szerzej. O wiele szerzej. Na początek prosty przykład z mojej branży podstawowej tj. farmacji. Memy lek oryginalny kosztujący dajmy na to 100 zl. i mamy szereg innych jego "odpowiedników" (tak się to fachowo nazywa) za cenę  80, 50 a nawet i 10 zl od innych producentów. Głowna substancja czynna jest taka sama. Mało tego substancje pomocnicze, wypełniacze, barwniki powlekań tabletek są takie same.Czy działanie tego leku jest inne? Otóż nie. Nasz rzad i NFZ nakazuje wręcz pacjentom zamianę leku zwłaszcza oryginalnego na tańszy odpowiednik ( w wiadomo jakim celu).

 

Teraz przykład z mojej drugiej profecji bardziej związanej z  dobrem luksusowym, ponieważ dla niektórych argument leków może być mało trafny.

Moją drugą pasją jest enologia - nauka o winie. Jestem sommelierem - pasjonatą. Degustowałem wiele win od tych za przysłowiowe dwie dychy do tych za grube tysiące za flaszkę. W zegarkach jak i winie trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie gdzie kończy się wino (można wstawić zegarek) jako trunek o dobrym smaku a zaczyna już towar luksusowy. I czym ten towar luksusowy sie charakteryzuje? Odpowiedź jest prosta - CENĄ. Czy  butelka Domaine de Romanee Conti z Burgundii ( taki Rolex w świecie win) kosztująca tysiące euro za butle i to jeszcze przed wypuszczeniem na rynek jest setki razy razy lepsza od wina z tego samego regionu, z tego samego szczepu na tej samej ziemi od innego producenta, który sprzedaje swoje wyroby za powiedzmy 50 Euro? zapewniam że nie. Degustując w ciemno (nie wiesz co masz w kieliszku) wile win z różnych przedziałów cenowych można szybko dojść do wniosku ze górna granica ceny jaką płacimy za wino to ok 500 zl. Powyżej płacimy juz tylko za legendę, markę, historie itd. Tych których nie stać na Szampana ( z Szampanii - tu pomijam juz znowu aspekt przewartosciowania tych win, oraz marketingowego nabiajania ludzi w butelke przez wielkie koncerny typu Mumm, Vueve C. itd sprzedające lipę za 250 zl za butelke) będą mogli kupić Cave z Hiszpanii robioną taka samą metodą (nota bene szampańską) za ułamek tej ceny. W smaku podobnie, tak samo a nawet lepiej - mówię serio.

Do czego zmierzam?

Otóż tak jak w każdym naszym aspekcie życia i nabywania towarów, usług itd będą towary za wielkie kwoty, będą też ich "odpowieniki" w niższej cenie. czy niższej jakości? Rynek sam ich zweryfikuje i ew znikną w czeluściach bankructwa. Chwała tym których stać na Rolexa, na Chateau Petrus i Bentleya. Tym których nie stać pozostaje nabyć produkt o odpowiednio niższej cenie według jego uznania nawet gdyby był on podobny do pierwowzoru. Podobny ale jednak nie identyczny, bo podróbka to kradzież zarówno jednego droższego i drugiego tańszego producenta. Każdy musi odpowiedzieć sobie na pytanie ile jest w stanie za coś zapłacić i czy jest to warte tego czego on oczekuje. Jeśli komuś podoba sie styl Rloexa Submarinera a go nie stać to kupi pewnie tego Tisella czy innego. Dopoóki nie kupi podróbki i postępuje zgodnie z prawem nie ma chyba co pluc sobie w brode. Zapewniam was ze ani Rolex nie jest stratny ani G. H. Mumm.


  • 17


#2151483 Jaki zegarek masz dziś na ręku?

Napisane przez Gość w 10 grudzień 2017 - 15:00

S.S jedyny prawilny bez „x” oczywiście.


Spoko zegar, jak i wrzucanie zdjęć, ale okraszanie ich w sposób metodyczny i natarczywy garścią głupoty zakrawa o przypadek kliniczny.
  • 17


#2496995 Jaki zegarek masz dziś na ręku?

Napisane przez strix w 13 marzec 2019 - 19:54

13022019_ray_1080.jpg


  • 16


#2472639 Homage, homar...śliski temat

Napisane przez Spatz w 10 luty 2019 - 18:14

Jeżeli ktoś kogoś ocenia po tym jaki nosi zegarek to jest zwykłym baranem. Człowiek może być dobry albo... niekoniecznie dobry... Cała reszta to pierdolenie.
  • 16


#2459412 żarty żartami...

Napisane przez Enkil w 26 styczeń 2019 - 13:16

Może jako elita intelektualna zalozycie oddzielny temat, np. Klub miłośników własnej inteligencji. Na pewno bym tam zaglądał, w celach szkoleniowych oczywiście :D
  • 16


#2233240 Jaki zegarek masz dziś na ręku?

Napisane przez _Kwiatek_ w 20 marzec 2018 - 15:40

Taki. ;)

 

 

Będziesz tu spamował robiąc swoją kryptoreklamę czy wrzucał realne zdjęcia, realnych zegarków które w dodatku sam osobiście nosisz?
Bo to trochę już nudne się robi.


  • 16


#2221926 Jaki zegarek masz dziś na ręku?

Napisane przez denver47 w 07 marzec 2018 - 14:51

Nadgarstek wyszedł tak nienaturalnie wieelki, że postanowiłęm poprawić w paincie.

11056899_horslink.jpg

 

PS. nic nie brałem! udanych wakacji

Gorąco :)
j

 


  • 16


#1800599 żarty żartami...

Napisane przez dziadek w 13 sierpień 2016 - 09:19

:) IMO. Pan Jarosław Kaczyński to geniusz w ogólnie pojętej inżynierii społecznej. :)

Proszę zwrócić uwagę na dwóch naszych Kolegów Seikena i Leca, obydwaj koledzy deklarują że z wielką zaciekłością "tępią kaczyzm" a w przeważającej większości swoich postów wklejają zdjęcia Pana Kaczyńskiego i cytują  jego lub jemu przypisywane "złote myśli".  :D  :D  :P  

 

Edit. Gdyby nie Ci dwaj jego zaciekli oponenci, to prawdopodobnie Pan Jarosław Kaczyński by nie istniał na forum KMZiZ.  :)


  • 16


#2445518 Nowe nabytki - chwalimy się tym, co udało nam się upolować

Napisane przez Valygaar w 10 styczeń 2019 - 12:05

Fidelio, a ja z kolei gratuluję Tobie niezachwianej pasji do gratulowania ;)


  • 15


#2284856 Klamry Ciecha, oraz inny męski szpej

Napisane przez Ciech w 29 maj 2018 - 12:38

Jej powierzchna posiada charakterystyczne ślady obróbki dla przedmiotów wytworzonych wiele tysięcy lat temu, 
z brązem i pokrywającą go patyną współgra kość mamuta inkrustowana malachitem.
Taką sobie wykoncypowałem "prehistoryczną klamrę"
 
1_1010038-1024.jpg
 
2_1010032-1024.jpg
 
3_1010030-1024.jpg
 

  • 15


#2001598 Jaki zegarek masz dziś na ręku?

Napisane przez mikolaj78 w 03 maj 2017 - 20:45

Navigator bardzo przyjemny zegar, gratuluję  :)

 

A to moi dzisiejsi towarzysze, tak na zmianę było  ;)  ;)

 

DSC_6442_2.jpg
 

DSC_6438_1.jpg

  • 15


#1979119 Jaki zegarek masz dziś na ręku?

Napisane przez Waldzior w 03 kwiecień 2017 - 22:42

Pyk :)

 

gdxgif.gif


  • 15


#2154567 Jaki zegarek masz dziś na ręku?

Napisane przez ecipeci w 14 grudzień 2017 - 19:27

Jedyne prawilne bez „x” przez dzień cały.

 

domniemam, że nie podjąłeś trudu i nie liczyłeś ile razy i ilu użytkowników zwracało ci różnymi sposobami uwagę abyś pohamował wodze "fantazji" i nie używał już tego wyświechtanego zwrotu...


  • 14


#2152167 Jaki zegarek masz dziś na ręku?

Napisane przez Sol w 11 grudzień 2017 - 12:33

S.S jedyne prawilne bez „x” naturalnie

 

Raz - mogę to uznać, za dowcip

Dwa razy - za roztargnienie

Trzy - za namolność

Cztery - zaczyna być upier.dli.we

Pięć - to już trollowanie

Sześć - autor prosi się o wpie....

Siedem - brak słów

Osiem i więcej - autor chyba nie jest w pełni zdrowy

Dziewięć - i ma pełno kompleksów

Dziesięć - nigdy już nie kupię SUMO. To fajny zegarek, ale nie mógłbym na niego spojrzeć.

 

"Chce się Żyyy..."

 

Dziękuję Gollumie :D


  • 14