Skocz do zawartości


Najnowsze tematy


Zawartość z najwyższą reputacją


#1507867 Do przemyślenia

Napisane przez rk7000 w 26 lipiec 2015 - 19:05

Panie, Panowie.
Od dłuższego czasu martwi mnie to, że w dziale radzieckim nie mamy moderatora który byłby "nasz".
Krzysiek _W - Ci co pamiętają wiedza jak świetnie nas tu moderowal. Niestety, Krzysiek jest rzadko na forum, pmwas również. Koledzy Tarant czy Cook są nam przyjaźni i zawsze można na nich liczyć ale nie ma ich w naszym dziale na codzień.
Moim zdaniem jest nam potrzebny moderator spośród nas, taki który regularnie jest w naszym dziale i który będzie edukowal nas wszystkich.
Jest to moje zdanie ale wiem że nie tylko ja tak myślę. Jeżeli będzie nas więcej to może Zarząd zgodzi się i wskaże kogoś kto podejmie sie tej trudnej roli.
Powiedzcie proszę jakie jest Wasze zdanie bo może nie ma sensu ruszać tematu i dobrze jest tak jak jest.


  • 22


#1780422 Panerai PAM000 ‘Logo Base’ – recenzja po wieloletnim używaniu

Napisane przez PiterM w 14 lipiec 2016 - 16:52

UWAGA: poniższa recenzja stanowi moją własną opinię w temacie Panerai PAM000. Nie namawiam nikogo do takiego użytkowania zegarka, nie ponoszę odpowiedzialności za zniszczenia, uszkodzenia, zgubienie itp. - po prostu ja tak swojego używam i już.

Panerai PAM000 ‘Logo Base’ – recenzja po wieloletnim używaniu...

Oczywiście nie jest to ani pierwsza ani ostatnia recenzja tego zegarka. Ot, jedna z wielu... a może nie? Większość recenzji opiera się na użytkowaniu zegarka albo przez bardzo krótko, albo wręcz na teoretyzowaniu gdyż zegarek wypożyczony przez salon powinien wrócić w stanie nienaruszonym. Tu będzie inaczej!

DSCF0062-2.jpg

Panerai siedzi u mnie na nadgarstku od wielu lat. Taki czy inny model, kilka już ich przerobiłem. Zaczęło się od PAM112 (czyli popularny BASE w wersji „kanapka”), który dość szybko został zastąpiony przez PAM000, a w międzyczasie miewałem też dodatkowo jakieś wynalazki w stylu PAM88 czy świetnego SUB’a 243. Ale to raczej jako zabawki-inwestycje do zdjęć, a nie jako EDC (dla niezorientowanych: EDC = Every Day Carry czyli zegarek codzienny). Na wstępie krótki rys historyczny w temacie „skąd się wzięły zegarki Panerai”. Otóż firma Officine Panerai (oficjalna nazwa, znaczy dokładnie “warsztat Panerai’) powstała w roku 1860 a założycielem był Giovanni Panerai. Działała przez kolejne dekady, przejęta w końcu przez Guido Panerai (wnuka założyciela) dostarczała sprzęt (głównie pomiarowy) dla włoskiej Marynarki Wojennej. Officine Panerai jako firma zegarkowa rozpoczęła działalność w 1936, dostarczając marynarce wojennej Włoch pierwsze nurkowe zegarki wykonane wg wojskowej specyfikacji. Tym samym Panerai stał się p erwszym stricte wojskowym zegarkiem nurkowym w historii.

vintage_pam_1.jpg

Wojskowe „nurki” od Panerai, z kopertami o średnicy 47mm, były ogromne jak na lata 30te. Wyposażono je w prostą tarczę o dużym kontraście i doskonałej widoczności zarówno w dzień, jak i w nocy – a to dzięki świecącej radioaktywnej (zawierała Rad) farbie, którą pokryto indeksy i wskazówki. Zegarki te powstały we współpracy z Rolexem, który na początku wykonywał dla Panerai tylko duże koperty 47mm, a później dostarczał również i mechanizmy. Od nazwy farby zawierającej Rad zegarki te nazwano Radiomir. Tak więc na Panerai należy patrzeć nie tylko jak na zegarek, ale także jako wojenne narzędzie wykorzystywane do działań bojowych, narzędzie niezbędne dla nurków z grup dywersyjnych – dodajmy jednych z najlepiej wyszkolonych i najskuteczniejszych nurków bojowych tamtych czasów – nurków włoskiej marynarki Marine Nationale.

DSC_0349.jpg

Z czasem Panerai zaczęło produkować kolejne modele wojskowych zegarków nurkowych, a przełomowym momentem dla firmy były lata 50te, gdy wprowadzono nową farbę, tym razem bezpieczną i opartą na Trycie, nazwaną Luminor. W efekcie powstał nowy model zegarka, wyposażony w nową wzmocnioną kopertę (stąd linia kopert nazwana „1950”) a także charakterystyczną dla Panerai ochronę koronki i z tarczą z indeksami oznaczonymi nową farbą. Tak powstał najbardziej znany zegarek w linii Panerai, czyli Luminor. Oczywiście firma Officine Panerai nadal zajmowała się produkcją wojskową dostarczając precyzyjne urządzenia dla marynarki wojennej – oświetlenie osobiste, oświetlenie sygnałowe (między innymi dla śmigłowców bojowych), kompasy, głębokościomierze, a nawet dzienno-nocne celowniki torpedowe. Zaś same zegarki były nadal przeznaczone tylko na rynek wojskowy i nie oferowano ich na rynku cywilnym aż do lat 80tych! Tak więc Panerai to zegarek z niezwykłą historią, wojskowym DNA, powstały dla najbardziej wymagających nurków biorących udział w realnych działaniach bojowych. Nie ma drugiej takiej firmy zegarkowej na świecie.

20070523-_DSC8736adj.jpg

Tarcza. PAM000 to dość prosty instrument wyposażony jedynie w dwie wskazówki – godzinową oraz minutową. Bez sekundnika, bez daty. Nie ma nawet jednostkowych indeksów minutowych. Jest natomiast półmatowa czarna tarcza z wyraźnymi indeksami co pięć minut i czterema arabskimi oznaczeniami godzinowymi: 3, 6, 9, 12. Mimo iż zegarek nazywa się madal Luminor (napis na tarczy), to w latach 90tych zmieniono farbę z trytowej na Super Luminova, co skutkuje koniecznością naświetlenia aby w nocy można było odczytać godzinę – ilość farby jest jednak na tyle obfita, a jakość tak dobra, że naświetlając zegarek przed zaśnięciem spokojnie można odczytać godzinę przed porankiem – nie mam tu absolutnie żadnych zastrzeżeń – jest to z pewnością najlepiej i najdłużej świecący zegarek jaki miałem (pomijając trytowe, które świecą może nie tak jasno ale za to stale i bez potrzeby naświetlania). Poza tym na tarczy mamy jeszcze napis Panerai oraz logo firmy, nawiązujące do nazwy (stylizowane litery OP) oraz strzałki w górę i w dół, nawiązujące do zakresu działalności firmy, czyli dostarczania sprzętu (nie tylko zegarków) wykorzystywanego zarówno nad jak i pod wodą. Prosta tarcza + logo firmy = nieformalna nazwa tego modelu: LOGO BASE.

Rozmiar. Panerai 000 to raczej spory zegarek, 44mm średnicy plus masywna koronka z osłoną robią swoje. Ale na ręku leży dobrze i jest zadziwiająco wygodny w noszeniu. Spory rozmiar wynika oczywiście z kontekstu historycznego, jako zegarek wojskowy miał zapewniać dobrą widoczność pod wodą, ale nie podczas podziwiania Rafy Barierowej w krystalicznie czystym oceanie, ale w zamulonych, brudnych wodach portowych Morza Śródziemnego, w środku bezksiężycowej nocy. W tym przypadku rozmiar miał znaczenie i wspomniane 44mm to sensowne minimum, wprowadzone w końcu lat 40tych wraz z osłoną koronki. Mimo solidnego rozmiaru PAM000 to mocno uniwersalny zegarek.

20160215-DSCF0539.jpg

Koperta. Stalowa, masywna, z bardzo mocnymi uszami i kształcie nawiązującym do zegarków Luminor z późnych lat 50tych. Prosta i bez zbędnych zdobień – dokładnie taka powinna być koperta instrumentu pomiarowego, czyli tzw. tool-watcha. Szafirowe szkło ma prawie 4mm grubości i jest lekko wypukłe, od wewnątrz posiada powłoki antyrefleksyjne dzięki czemu widoczność pod woda jest doskonała. Pierwotnie zegarki Panerai były wyposażone w grube plexiglasowe szkło (nawet dziś spotykane w kilku historycznych modelach) ale dla mnie odporność szafiru na zarysowania jest jednak zaletą w codziennym użytkowaniu. Mechanizm zegarka ukryty jest za solidnym stalowym deklem bez zdobień, który zawiera jedynie główne informacje techniczne na temat zegarka (np. wodoszczelność) a także numer modelu, numer seryjny i oznaczenia producenta. Dzięki zakręcanemu deklowi i uszczelnieniu koronki PAM000 zapewnia wodoszczelność do głębokości 300m (głębokość testowa jest jeszcze większa) co predysponuje „zero” do swobodnego nurkowania z akwalungiem. Szczerze mówiąc te 300 metrów wodoszczelności to i tak o wiele więcej, niż ktokolwiek z Panerai na ręku zanurkuje. Oficjalnie tylko cztery osoby na świecie przekroczyły granicę 300m nurkując swobodnie z akwalungiem, a jedynie garstka zbliżyła się do tej bariery (polecam link na końcu paragrafu). 300 metrów to głębokość nurków technicznych, nurkujących w specjalnych kombinezonach głębokościowych, w wielodniowych misjach technicznych, a parametry pracy nadzoruje z centrum dowodzenia prac nurkowych wyszkolony technik z komputerem, a nie zegarek na nadgarstku. Oczywiście nurkowie wojskowi nawet nie ocierają się o takie głębokości… https://en.wikipedia...iki/Deep_diving

DSC_0350.jpg

Mechanizm. W moim zegarku pracuje prawdziwy koń roboczy przemysłu zegarkowego, czyli Unitas 6497 z ręcznym naciągiem. Został on poddany modyfikacjom w Officine Panerai, które poprawiły jego dokładność pracy oraz zwiększyły rezerwę chodu do 56 godzin. Oczywiście brak sekundnika uniemożliwia uzyskanie certyfikatu COSC, ale nie ma to dla mnie żadnego znaczenia – zegarek jest bardzo dokładny. Jeśli zaś chodzi o funkcjonalność, to nie pamiętam abym nawet raz realnie potrzebował skorzystać z opcji sekundnika czy daty. Zegarek ma dla mnie wskazywać godziny i minuty, to wszystko czego oczekuję w tym zakresie. Olbrzymią zaletą Unitasa jest to, że można go zawsze i wszędzie relatywnie tanio serwisować, ten mechanizm zna na wylot każdy porządny zegarmistrz. Jest to istotnie kawał prawdziwego konia roboczego.

pam000_mov.jpg

Osłona koronki. To element, po którym już z daleka można poznać zegarek Panerai. Osłona opracowana w latach 40tych dla zegarków z linii Marina Militare to perfekcyjne połączenie designu i funkcjonalności. Pozwala na szybkie odblokowanie i nakręcenie zegarka. Dzięki temu możliwe było zastosowanie płaskiej koronki o dużej średnicy, co bardzo ułatwia obsługę zegarka w warunkach bojowych – nakręcanie i synchronizację. Oczywiście dźwignia dociskając koronkę do o-ringa zapewnia tez pełną wodoszczelność tego połączenia. W dzisiejszych czasach odkręcane koronki są równie pewne jeśli chodzi o niezawodność i szczelność co „zamek” Panerai, ale w latach 40tych nie było to normą. Pamiętajmy, że mówimy o zegarku z naciągiem ręcznym – nawet dzisiaj codzienne odkręcanie i zakręcanie koronki niesie ze sobą pewną uciążliwość i nie jest tak szybkie jak jeden ruch dźwigienką, nakręcenie DUŻEJ koronki i zamknięcie dźwigni. Koniec. Nie ma potrzeby precyzyjnego „łapania gwintu”, myślenia czy dokręcić mocniej, czy może już wystarczy… jest klik i już. A jeśli jest to zegarek używany codziennie, przez około 10 lat musiałbym odkręcić i zakręcić koronkę zapewne ponad 3.000 razy... cóż, osobiście wolę rozwiązanie Panerai. Do tego sama koronka jest świetnie zabezpieczona przez uszkodzeniem, zawadzeniem o coś, zaczepieniem o elementy wyposażenia nurkowego czy liny i sieci, o które pod wodą nie trudno (stąd z resztą na wyposażeniu nurka zawsze znajduje się nóż). W każdym razie ta osłona działa u mnie perfekcyjnie od lat w każdych warunkach.

DSC_0578.jpg

Pasek. Tak samo mocny i pewny jak sam zegarek. Tam gdzie zazwyczaj mamy delikatne sprężynowe teleskopy, to w Panerai znajdziemy stalowe sworznie o średnicy prawie półtora milimetra z nagwintowaną końcówką. Przez gruby na kilka mm i szeroki na 24mm pasek przechodzi stalowa tuleja, przez która ów sworzeń przechodzi. Nie ma zegarka z wytrzymalszym połączeniem między paskiem a kopertą, a także z łatwiejszym systemem ich wymiany. Nawet wytrzymałość paska i koperty w G-Shock’u to nic w porównaniu do Panerai Luminor. Jest moc! Do tego grube klamry (również na sworzniach) lub jeszcze mocniejsze wszywane klamry Pre-V z jednego kawałka stali lub tytanu. Ta łatwość wymiany paska pociągnęła za sobą modę na paski do Panerai, szczególnie historyczne rekonstrukcje militarnych pasków ze starej skóry. Osobiście najczęściej noszę PAMa na skórzanym militarnym pasku 24/24mm z ładownicy z lat 40tych z własnoręcznie wykonaną jednoczęściową wszytą klamrą. Natomiast firmowe paski skórzane mimo świetnego wykonania są dla mnie zbyt delikatne, wolę ammo-strap.

IMG_9083.JPG

Latem noszę też często na pasku kauczukowym (oryginalny jest fantastyczny, ale lubię też pasek nurkowy od Ted Su Straps) lub nawet na pasku typu NATO. Panerai ma to do siebie, że świetnie wygląda w zasadzie na każdym mocnym militarnym lub nurkowym pasie.

IMG_9084.JPG

Cena. Dobry zegarek mechaniczny nigdy nie był tani… w przypadku Panerai niestety czuć mocno działanie tej zasady. Oficjalna cena nowego PAM000 na rok 2016 to $4850 a więc na poziomie innych wysokiej klasy zegarków na rynku (choć to nadal zdecydowanie mniej niż np. Rolex Submariner czy Omega Seamaster 300) ale należy też wspomnieć o rynku zegarków używanych, gdzie można taki zegarek kupić oczywiście taniej. Tak na prawdę, w przypadku zegarków z górnej półki to kwestia kalkulacji tzw. „całkowitego kosztu posiadania”, szczególnie w przypadku długoletniego używania – dokładnie jak z samochodem. Dzisiaj mógłbym spokojnie sprzedać swojego PAMa za $2800, ale gdy go kupowałem nowe „zero” kosztowało zdecydowanie mniej niż dzisiaj, bo $3300. Tak więc jeśli kupiłem te dziesięć lat temu za butikową pełną cenę, to przez 10 lat kosztował mnie on 50 dolarów ROCZNIE, co daje ok. 15 złotych miesięcznie. Czyli dwa piwa w pubie! Taki jest miesięczny koszt użytkowania mojego zera na przestrzeni tych 10 lat. I to jest jedna z ogromnych zalet zegarków Panerai… po prostu trzymają cenę. A cena przeglądu raz na pięć lat? Zamyka się w kwocie 100-150 EUR u dobrego zegarmistrza, łącznie z testem szczelności oczywiście. Za frajdę, jaką daje mi codzienne noszenie, jest to cena absolutnie do przyjęcia. Swoją drogą, ma nadzieję, że kiedyś przekażę go w rodzinie następnemu pokoleniu…

DSC_6691.jpg

A teraz chwila prawdy – jaki jest Logo Base użytkowo? Cóż, pamiętam jak zakupiłem swojego Panerai we Włoszech, nieskazitelnie piękny. A potem przyszła pierwsza ryska, druga, kolejna. Ta pierwsza bolała bardzo. Dziesiąta już mniej. Po pierwszych wakacjach w Bieszczadach przestałem liczyć… bo i po co? Chciałem go nosić i używać w każdej sytuacji - i tak też robię! To mój codzienny zegarek do biura, na weekend, do parku i do lasu. Był ze mną na wysokogórskich szlakach, zaliczył całą Orlą Perć, żeglował po Mazurach, pływał w górskich strumieniach, w jeziorach, w Bałtyku, w Morzu Śródziemnym. Logo Base to zegarek do używania!

20060726-DSC00093.jpg

Kajakarstwo, rowery górskie, wędkowanie, ogniska i górskie wędrówki. Wszystko zaliczył razem ze mną!

DSCF0252.jpg

Wielokrotnie wspinał się ze mną zimą po śniegu i lodzie w Tatrach. Nawet -30 stopni i śnieżna zawieja nie były dla niego problemem… maszyna nie do zdarcia!

20160114-DSCF0122.jpg

Jak już wspominałem Panerai jest jednym z najdłużej i najmocniej świecących zegarków jakie znam. Wystarczy naświetlić go na koniec dnia, a nad ranem, jeszcze przed świtem, spokojnie można sprawdzić czy już pora wstawać aby zapolować ze spinningiem na porannego szczupaka. Oczywiście bez budzenia latarką reszty rodziny. Podobnie w astro-fotografii, gdy czekając na odpowiednią godzinę nie chcę używać latarki aby nie odzwyczajać oczu od ciemności i nie rujnować długiego czasu naświetlania użyciem latarki.

DSCF0126.jpg

DSCF0163.jpg

Panerai zawsze było wręcz “narzędziem walki”, więc nie ma potrzeby zdejmowania go podczas strzelania – czy to Glock 9mm czy większe kalibry pistoletowe i karabinowe – nie robią żadnego wrażenia na „zerze” siedzącym na moim nadgarstku. Włączając w to strzelanie z broni automatycznej! Panerai na ammo-strapie z wszytą na stałe klamrą Pre-V czuje się na strzelnicy jak w domu…

IMG_9082.jpg

pwd_cqc6-8-Edit.jpg

Oczywiście rezultatem takiego używania zegarka są wszelkiego typu obtarcia I zarysowania, ale co ciekawe żadne z nich nie są na tyle głębokie, aby w razie potrzeby nie można ich było wypolerować. Tylko po co? Każda z tych rys ma swoją historię więc noszę je z dumą niczym blizny zdobyte w walce :)

DSC_0106-Edit.jpg

Kolejna zaleta Logo Base - nie przyciąga uwagi, nie krzyczy „to musiało kosztować!” – to prosty tool-watch, bez zdobień i złoceń, czerń i stal. Ale każda z rys na moim „zero” może opowiedzieć historię, jest to więc perfekcyjny naturalny „starter rozmowy” – a gdy opowiada się o wspinaczce zimą na Kościelec to rozmowa od razu nabiera pozytywnych barw, co nieraz owocuje późniejszymi ciekawymi znajomościami, niby drobiazg a cieszy. Na razie jedynie szafirowe szkło pozostało nietknięte na moim zegarku… ale gdybym i je zarysował np. o skałę, cóż, kolejna historia do opowiedzenia. A tu kilka przykładów co robił i gdzie bywał mój zegar:

L1000451.jpg

DSC_8439.jpg

DSCF0609-Edit.jpg

DSCF0215.jpg

DSCF0283.jpg

DSCF0714.jpg

DSCF0381-2.jpg

DSCF0510.jpg

Podsumowując – uważam mojego Logo Base za perfekcyjny zegarek noszony zawsze I wszędzie, także do aktywności w terenie. Trochę jak “mechaniczny G-Shock” – porysowany, ale po prostu działa I już. Teraz już nie mogę sobie wyobrazić wyjazdu w teren bez niego na nadgarstku… to mój kompan na dobre i złe!

DSCF6274.jpg

I to tyle. Pozdrawiam
  • 21


#1770295 Bardzo mi przykro....

Napisane przez Lexxus w 27 czerwiec 2016 - 14:00

Pozwolę sobie na wtrącenie małej uwagi - jak zaskakujące jest - przynajmniej dla mnie - ile różnych twarzy może mieć jeden człowiek . Złośliwie cyniczną gdy przedstawiany jest problem kogoś z tłumu i jakże ludzką i pełną zrozumienia- gdy jego własny.


  • 18


#1800599 żarty żartami...

Napisane przez dziadek w 13 sierpień 2016 - 09:19

:) IMO. Pan Jarosław Kaczyński to geniusz w ogólnie pojętej inżynierii społecznej. :)

Proszę zwrócić uwagę na dwóch naszych Kolegów Seikena i Leca, obydwaj koledzy deklarują że z wielką zaciekłością "tępią kaczyzm" a w przeważającej większości swoich postów wklejają zdjęcia Pana Kaczyńskiego i cytują  jego lub jemu przypisywane "złote myśli".  :D  :D  :P  

 

Edit. Gdyby nie Ci dwaj jego zaciekli oponenci, to prawdopodobnie Pan Jarosław Kaczyński by nie istniał na forum KMZiZ.  :)


  • 16


#1582844 "Zakazany" przewodnik dla nowicjuszy

Napisane przez MasterMind w 04 listopad 2015 - 20:56

Uwaga (nr 1)! Poniższy tekst ma charakter bardziej satyryczny, niż edukacyjny, dlatego proszę nie brać wszystkiego na serio. Zostałeś ostrzeżony.

 

Witam w "zakazanym" przewodniku, w którym znajdziesz tajemną wiedzę, skrywaną przez użytkowników tego forum przed światem zegarkowych profanów.

 

Przewodnik ten jest kierowany głównie do osób świeżo zarejestrowanych, które zamierzają zadać w dziale 'Zapytania i sugestie przed zakupem' pytanie w stylu "Poszukuję zegarka do 3000zł". Zgromadzona tu wiedza pochodzi z dyskretnych obserwacji tego typu tematów, a także i reszty działów forum - i ma Ci ona pomóc w przejściu, a nawet uniknięciu szoku, jakiego możesz doznać czytając odpowiedzi na swoje pytanie.

 

Zaczynajmy!

 

Załóżmy, że jesteś statystycznym Kowalskim. Wnioskując po zapytaniu w stylu "Poszukuję zegarka do 3000zł" załóżmy również, że jako statystyczny Kowalski zarabiasz miesięcznie coś koło 3000 zł maks (dla jednych założenie optymistyczne, dla innych pesymistyczne - ale cóż, na tym polega statystyka). Oznacza to, że w najbliższej przyszłości prawdopodobnie jedyny zegarek w Twojej kolekcji, który wartością zrówna się z wysokością Twojej miesięcznej wypłaty, otrzymasz na 30-te urodziny lub sam sobie go kupisz z oszczędzonych pieniędzy, po tym jak uda Ci się przekonać żonę i resztę rodziny, że zegarek może kosztować więcej niż 300 zł. Dziesięć razy więcej niż 300zł. I że ma to sens. Mimo, iż on tylko mierzy czas - a taką funkcję to masz w smartfonie...

 

Tak więc jesteś statystycznym Kowalskim, który z pewnym trudem uzbierał 3000 zł i zaczynasz przeczesywać Internet w poszukiwaniu fajowego zegarka. Nie byle jakiego zegarka – takiego, który nie dość, że będzie dobrze wyglądał, to jeszcze zrobi wrażenie na twoich kolegach z pracy, a może i nawet na samym szefie.

 

Uwaga nr 2 – na tym etapie radzę Ci się pogodzić z faktem, że już wśród rodziny, o ile nie masz tam znawców zegarków, ów nabytek za circa 3000 zł prawdopodobnie zrobi wrażenie dopiero w momencie, w którym na forum rodzinnym padną słowa o kwocie, jaką na niego wydałeś. W polskich, paździerzowych realiach zegarek za 3000 zł (lub więcej) jest równie uzasadniony, co strzał z armaty do gołębia (oczywiście generalizuję). Reakcje mogą być mieszane, od zachwytu i cichej zazdrości ze strony szwagra (któremu nie udało się przekonać żony, że...), po całkowite niezrozumienie ze strony np. teściowej, która nie pojmie jak można było tyle wydać na czasomierz (skoro w smartfonie i tak...).

 

Wróćmy jednak do Ciebie. Ustaliliśmy, że jesteś statystycznym Kowalskim, wyciągnąłeś ze skarpety 3000 zł (odłożone przy niemałym wysiłku zarówno fizycznym jak i dyplomatycznym), przeczesujesz Internety i jako człowiek światły dochodzisz do wniosku, że wypadałoby w sumie dowiedzieć się czegoś więcej o zegarkach jako takich, zasięgnąć porady przed zakupem. Wpadasz więc na genialny pomysł zarejestrowania się na forum miłośników zegarków.

 

Uwaga nr 3 – ... albo nie... nic, nic... żadnych uwag na tym etapie.

 

Dobrze więc, jesteś nowym użytkownikiem forum. Zero postów. Chcesz coś napisać, ale okazuje się, że możesz coś napisać dopiero 7 dni od rejestracji. Trudno. Jeżeli jesteś kulturalny, przedstawisz się w odpowiednim dziale. Teraz możesz nareszcie założyć temat 'Poszukuję zegarka do 3000 zł' (oczywiście całkowicie ignorując istnienie na forum tematów takich jak: '22 zegarki w cenie do ok. 3000 zł', oraz setki zapytań podobnych do Twojego - ale nie ma sprawy - Ty jesteś bohaterem tego przewodnika, więc Ci wybaczamy).

 

I tutaj zaczyna się prawdziwa magia forum. Przygotuj się, że schemat odpowiedzi na Twoje pytanie będzie się kształtował następująco:

 

1-szy post pod Twoim – Tu w zasadzie możliwe są cztery warianty odpowiedzi w typie:

 

a ) "Kwarc-to-zło"

 

Uwaga nr 4 – Jeśli jakimś zrządzeniem boskim rozważasz kupno zegarka kwarcowego w tej kwocie, to puknij się w czoło. To forum miłośników zegarków. My tu uważamy, że zegarki mają dusze – ale tylko te na automatycznych/mechanicznych werkach. Jasne, kwarce często wyglądają lepiej. Ale zadaj sobie pytanie: "Czy wolałbym wyglądać lepiej i nie mieć duszy, czy może gorzej, ale ją mieć?" Ma to sens? Hę?

 

 b ) "Zerknij-na-ten-model-który-pasuje-do-opisu-ale-przekracza-twój-budżet-o-tysiąc-złotych"

 

Uwaga nr 5 – a widzisz... Zapomniałem wspomnieć. Jeżeli wyciągnąłeś ze skarpety 3000 zł i nie masz drugiej skarpety wypchanej pieniędzmi, szykuj się, że otrzymasz propozycje, które przekraczają twój budżet, czasem nawet i o 50%. Jest na to pewien sposób. Gdy masz te 3000 zł, które nie chce się w jakiś magiczny sposób rozmnożyć i szukasz zegarka do tej kwoty, załóż temat "Poszukuję zegarka do 2500 zł". Gratuluję, właśnie oszukałeś system!

 

c ) "Zerknij-na-zegarek-który-ja-osobiście-lubię-ale-nie-ma-nic-wspólnego-z-tym-którego-Ty-szukasz"

 

Uwaga nr 6 – Tego nie unikniesz. Niektórzy ludzie są tak zadowoleni z własnych nabytków, że będą forsować je w przedziałach cenowych/stylistycznych, które w ogóle nie odpowiadają twoim wymaganiom. Inni projektują na Ciebie swoje marzenia. Sami chcieliby mieć twój budżet, ale aktualnie nie mają – mają za to upatrzony zegarek w tym przedziale. #$@% z tym, że szukasz eleganckiego zegarka do garnituru. Rozważałeś zakup CASIO z serii G-Shock?

 

d ) "Zerknij-na-Tissota-Le-Locle".

 

Uwaga nr 7 – Cytując reklamowego klasyka: 'Bo jak nie widać różnicy, to po co przepłacać'?

 

2-gi post – Czasem post ten może zamieniać się miejscami z pierwszym. Generalnie znajdziesz tu tekst w stylu: "Zerknij-na-bazarek. Masa-dobrych-używanych-zegarków."

 

Uwaga nr 8 – jesteś nowy, więc Ci wytłumaczę. Musisz zerwać z doświadczeniami z dzieciństwa, kiedy to zegarki kojarzyło się z zakupami za 30 zł w kiosku Ruchu, gdzie taki nabytek miał żywotność góra roczną, a po fakcie wyglądał, jakby go coś zjadło, przetrawiło i... Używany zegarek za 3000 zł to taki, który za nowości kosztował i z 5000 zł, albo i więcej - zależy od szczęścia i desperacji sprzedającego. O ile poprzedni właściciel(e) dbał i serwisował, to taki nabytek posłuży Ci przez kolejne lata. No chyba, że nie dbali... (taki niuans). Aha - wystrzegaj się używek z Allegro, bo to ZŁO, o ile nie jesteś pasjonatem, znającym się na rzeczy i potrafiącym odróżnić rarytas od podrasowanego bubla. Większość aukcji typu: NOS, nigdy nie noszony, to to samo, co w przypadku samochodów sprowadzanych z Niemiec. Wiesz, teksty w stylu: "Niemiec płakał jak sprzedawał" i te sprawy.

 

3-ci post – Skoro pierwszy/drugi post wyczerpał już w zasadzie propozycje indywidualne (no ba!), oczekuj odpowiedzi o zasięgu masowym, dotyczącej jednej, konkretnej marki, czyli odp. w stylu: "Zerknij-na-Orienty/Seiko/Certinę/(...)"

 

Uwaga nr 9 – Tu nie ma się do czego przyczepić. Po prostu zerknij. Nie zaszkodzi. Nawet jeśli już zerkałeś.

 

4-ty post – Tutaj zaczyna się debata, która jest często powiązana z trzecim postem i nie ma nic wspólnego z Twoim pierwotnym pytaniem. Możliwe są w zasadzie trzy warianty:

 

a ) Debata na temat: "Niektóre-mechanizmy-japońskie-dorównują-jakością-niektórym-mechanizmom-szwajcarskim"; lub wariacja o zabarwieniu nihilistycznym: "ETA 2824-2/Seiko 6r15/Orient 40n5x/Miyota 9015-to-i-tak-masowy-szajs/zwykły-wół-roboczy".

 

Uwaga nr 10 – skoro już przy mechanizmach jesteśmy. Ogólnie zegarkowy nowicjuszu przygotuj się na potężny szok - mechanizmy w nowych zegarkach za ok. 3000 zł to "woły robocze". Gdzie nie spojrzysz, tam woły, a w zasadzie to całe stada wołów, bo Japończycy/Szwajcarzy trzepią je tysiącami, niczym farmerzy w Texasie. Zanim sobie pomyślisz, że po dorzuceniu jeszcze np. 1000 zł do Twojego i-tak-już-napiętego budżetu, kupisz nowy zegarek bez bydła w kopercie, to się mylisz. Otóż okazuje się, że taka ETA 2824-2 jest spotykana i w zegarkach za 6000 zł - tyle że jest bardziej dopieszczona, niż taka w zegarku za 1500 zł. Rozumiesz? – To tak jak z tym wołem. Jest ten byk u pana Karola Tisiota z Bździochów Dolnych, wyleniały, wykastrowany, niemalże zdychający pod płotem. I jest taki u Ernesta Francillona z Villeret, wyczesany, jurny, pławiący się w luksusach gospodarstwa ekologicznego. Panimajesz? Tak więc przygotuj się (i pogódź się z tym faktem), że wkrótce staniesz się właścicielem mniej lub bardziej zjawiskowego woła roboczego.

 

b ) Debata na temat: "Lepiej-kupić-na-bransolecie/pasku".

 

Uwaga nr 11 – Złota zasada brzmi: "Zawsze kupuj na bransolecie". Nawet jeśli nie lubisz bransolet. Nawet jeśli nie potrzebujesz bransolety. Nawet jeśli zegarek, który chcesz kupić nie występuje w wersji na bransolecie. Nawet jeśli nie zamierzasz się bawić w odsprzedawanie bransolety. Zawsze kupuj na bransolecie. Amen. Chyba, że pasek fabryczny jest naprawdę, ale to naprawdę fajny – tyle że takie nie istnieją.*szept*Bransoleta*szept*

 

c ) Debata na temat: "Dowolny-choć-obowiązkowo-niezwiązany-z-twoim-pytaniem"

 

Uwaga nr 12 – Zgadza się. Gdzieś tak przy czwartym/piątym poście możesz spodziewać się mniej lub bardziej żywiołowej wymiany zdań, która będzie się toczyć własnym życiem, prawdopodobnie bez Twojego udziału, na dowolny temat, byle nie ten zaproponowany przez Ciebie – bo z jakiegoś powodu nikt już nie pamięta/nie przejmuje się o czym pisałeś na początku. Temat odnośnie kupna zegarka do 3000 zł? Porozmawiajmy o tym, czy Omegę można nazwać manufakturą. Chcesz znaleźć sportowego Divera do 5000 zł? Porozmawiajmy o tym, czy garniturowy Poljot De Luxe z 63 roku na 29 kamieniach miał skuteczny system antywstrząsowy. Oczywiście możesz też spodziewać się małych i większych personalnych bitew w swoim temacie, bo wystarczy jedno krzywe słowo, a właściwie wyrażenie jednoznacznej opinii na jakikolwiek temat, by natychmiast pojawiło się kilku oponentów, którzy będą się spierać co do jej słuszności. Stwierdzenie "Tissot to dobra marka", może skończyć się gradem odpowiedzi w stylu "O czym ty gadasz? Ledwie entry level, tłuczony masowo, z nijaką stylistyką. To już Atlantic ciekawszy", na co reakcją będzie "O czym ty gadasz? Atlantic, panie, co pan! Kiedyś to może i jakościowo Worldmastery były ok, ale teraz? Cień własnego cienia. To już Certina lepsza."

 

A i skoro już o ten temat zahaczyliśmy – to na koniec ostateczna, trzynasta uwaga:

 

Nowicjuszu broń Cię Panie Boże nawet przy 3000 zł budżetu na nowy zegarek nie używaj słowa renoma/prestiż w zapytaniu! Okazuje się, że nie ma czegoś takiego, jak renoma w tym przedziale cenowym. Wiem, twoje ciche nadzieje dotyczące zaimponowania szefowi właśnie legły w gruzach. Niestety tutaj stosuje się zasadę: "Zawsze znajdzie się grubsza ryba". Zegarek na tym pułapie może być co najwyżej przyzwoity, niezgorszy, ciekawy, porządny, dobry, no – trochę bardziej rozpoznawalny – jeśli pokusić się o odważniejszą wypowiedź (oponenci już uderzają w klawiaturę). A wiesz dlaczego tak jest? Bo spod dekla pachnie wołem :)

 

Pozdrawiam i życzę Ci, abyś cieszył się ze swojego zakupu. Cokolwiek nie wybierzesz.

 

PS: Serio, zerknij-na-bazarek.


  • 16


#2001598 Jaki zegarek masz dziś na ręku?

Napisane przez mikolaj78 w 03 maj 2017 - 20:45

Navigator bardzo przyjemny zegar, gratuluję  :)

 

A to moi dzisiejsi towarzysze, tak na zmianę było  ;)  ;)

 

DSC_6442_2.jpg
 

DSC_6438_1.jpg

  • 15


#2064208 Jaki zegarek masz dziś na ręku?

Napisane przez Passero w 12 sierpień 2017 - 07:28

Koledzy @Slaw i @piotrek39, nie myśleliście o tym, żeby przenieść te swoje towarzystwo wzajemnej adoracji na PW?

To "spijanie sobie z dzióbków" to delikatnie nie w temacie ;)


  • 14


#1979119 Jaki zegarek masz dziś na ręku?

Napisane przez Waldzior w 03 kwiecień 2017 - 22:42

Pyk :)

 

gdxgif.gif


  • 14


#1845124 Nie jest OK...

Napisane przez fibo w 17 październik 2016 - 02:03

Panowie kochani. Już dawno sobie obiecałem, że nie wejdę w polemikę z poglądami politycznymi Kolegów. Ale czytam co piszecie o opozycji z lat 70- 80, no bo nie samymi zegarowymi tematami człowiek żyje. I tak sobie myślę, ciężko to przyznać, jednak wynika z tego, że naiwnie przesra.łem życie. 
W 77 zacząłem działać blisko KSS KOR. Drukowałem, kolportowałem, wiązałem nici współpracy, ślizgałem się z ubecją i milicją, miałem poczucie kontynuacji rodzinnej walki o Polskę wolną, niepodległą. Młody byłem. 
Mój bliski kolega zginął od tej ślizganki...
Tak, do Lublina pojechałem natychmiast po informacji, że przyspawano pociąg, żeby nie odjechał do ZSRR, wyładowany polskimi dobrami. Tam mnie zastała wieść o Gdańsku. 
Przywiozłem z Wybrzeża do mojego miasta pierwszy znaczek Solidarności i Biuletyny Strajkowe ze Stoczni. 
Pamiętam nastroje, ogrom emocji, determinację... Ja w tym byłem. Teraz czytam o możliwości łatwej pacyfikacji zomolami, o Wałęsie co był mały kucyk, o styropianie w mózgu. Cóż, macie swoją rację Koledzy. Żeby wyłożyć moje argumenty musiałbym napisać książkę, a i tak potem bym pewnie dyskutował głównie na temat dularów od CIA, któreśmy brali za naszą opozycję zas.raną. Ja nie brałem i setki moich znajomych też nie brały. To może Wałęsa brał! Ale on przecież motorówką Służb został podwieziony. Powinien dostawać w rublach transferowych chyba. 
 
Dla jasności- nikt z moich bliskich znajomych się nie wywiózł na chwale opozycji w dalsze życie. Odwrotnie- kupa małżeństw się rozpadła, ludzie wegetowali w stanie wojennym i potem też, po odzyskaniu niepodległości jeden z najbardziej znanych moich KORowskich kolegów wyjechał w Bieszczady hodować owce, kilkunastu w USA i innych krajach (wysłanych z prawem jednokrotnego przekroczenia granicy z więzień/ internatów) mozolnie się uczyło życia w kapitalizmie, reszta jakoś usiłowała przetrwać... Przyjaciel po wyroku odsiedzianym w regularnym pudle leczy się do dziś.
Tylko Jacka Kuronia pamiętam, rozpartego w Mazowszu, jak kiedyś żartował: "kiedy sytuacja krytyczna, to poślijcie Adama, on się jąka, ale zawsze wszystko wyłagodzi. Jak normalny pożar- niech jedzie ktokolwiek. Jednak gdyby trzeba był coś rozpierwiaszczyć na amen (powiedział bardziej pospolicie)- tylko Antek, bo ten nie umie inaczej". Taka anegdotka.
Po ogłoszeniu stanu wojennego wsadzili prawie wszystkich, mnie spudłowali. Ale w piwnicy miałem ponad tonę papieru w ryzach, oraz cztery wiadra farby, offset i wiedziałem, że czas się odlicza, w końcu ubecy mieli fachowców. Więc chciałem ten skarb uratować za wszelką cenę. Zwróciłem się do moich przyjaciół "cywilnych" z prośbą o przechowanie, a czołgi już stały na ulicach. Odpowiedź była zbiorowo taka sama, jakby się umówili: wiesz, oczywiście, jasne, ale wiesz, mam żonę i małe dzieci. Ale jakby coś, to wiesz, zawsze.
W końcu zakitrałem całość u samotnej, starszej kobiety, sybiraczki, jak moja mama. Ta się nie bała. Tona dwieście papieru, drukowaliśmy na tym w sparaliżowanym kraju z pół roku, dzieląc na ćwiartki.
Dziwne, ale ci odważni inaczej, teraz mi plują na buty ( bo ja solidaruch były) opowiadając, co można było zrobić wtedy lepiej. I oni by oczywiście zrobili, tylko ta żona i małe dzieci...
Stan wojenny, potem Niepodległość, nikt z nas nie kupował Meroli, bo za co? Ciągle nami Wielki Światowy Spisek kierował jak marionetkami za darmo.
My, głupie patriotyczne polaczki próbowaliśmy się podłączyć pod Zachód już sprawnie funkcjonujący i często błądziliśmy. Jednak braliśmy odpowiedzialność nie tylko w gadaniu. Gdzie te tłumy z pomysłami na zbawienie Najjaśniejszej były wtedy? Komu postawiliśmy tamę, jakie najmądrzejsze grupy sprawiedliwych nie mogły się doprosić?
Wszystkowiedzący mieli żony i małe dzieci... Się ujawnili, gdy już czerwoni przestali bić i "znikać" przeciwników.
Czy Wałęsa chciał strajk wygasić (przeczytałem post Piotra)? Siła ruchu polegała na tym, że nie był osamotniony. Wtedy się słuchało innych, wtedy kilka kobiet pociągnęło historię dalej. A on to wyświęcił, bo pojął swój błąd. I naprawił. Czy pasował wszystkim? No jasne, przecież go nie zabili, żyje do dziś, więc musiał umieć ich oszukać do tego stopnia, że w końcu wojska Przyjaciół wyjechały do siebie. 
Ten stan wtedy nie można IMO porównać do zadania matematycznego, tylko do nieznanej reakcji chemicznej, nad którą stoją amatorzy i reagują po objawach, nie wiedząc, czy już się zakończyła, czy może to dopiero połowa. A nad wszystkim oko Saurona ze Wschodu.
Nigdy nic nie miałem z mojej działalności, nawet się nie dałem odznaczyć, moi bliscy znajomi tak samo, więc ciężko mi czytać jaki to byłem frajer, lub dla odmiany cwaniak nad cwaniaki.  
Po latach przyszła wolność, do rządów znowu pociągnęli ludzie o umiejętności grania na emocjach tłumu, jednak to taka sama sitwa jak za nieboszczki komuny. Ten sam profil osobowości. "Ciemny lud to kupi". Te same okrągłe kłamstwa i tylko bogoojczyźniany bełkot zastąpił wcześniejszy, leninowsko- internacjonalistyczny. Nic nie mają wspólnego z Opozycją Antykomunistyczną, jedynie sobie buzie ucierają śliskimi słowami wypowiadanymi łatwiutko, oraz błyskawicznie na każdy temat. Gdyby jutro wymyślono Różowego Kota- Zbawcę Ojczyzny, to pojutrze byśmy mieli wachlarz wyznawców i piewców z ogniem w oczach, ołtarze, wiersze, telewizję różowokotną i kapłanów Jedynej Prawdy.
Wolałbym, żeby (groza, kogo cytuję) mnie zamieść na osobną kupę.
Amen.
Polemik sobie odmówię, po prostu troszkę mi się ulało, wybaczcie. Koledze przecie możecie. Więcej nie będę.
 
 
 

  • 13


#873874 Prosty system oceniania postów

Napisane przez vcore w 15 październik 2012 - 12:27

W wielu tematach pojawiają się posty w stylu "potwierdzam", "moim zdaniem też", "ja również", "zgadzam się". Moja propozycja jest taka, aby wprowadzić możliwość oceniania wpisów - zgadzania się z nimi czy podziękowania (na przykład za artykuł lub rozwianie wątpliwości), jednak tylko w jedną stronę (bez możliwości minusowania). Główne zalety tego rozwiązania to uniknięcie jałowej dyskusji polegającej na pisemnej aprobacie dla danych postów, a także pozwoliłoby wyróżnić takie wnoszące wiele do tematu. Oczywiście takie rozwiązanie nie ma na celu zastąpienia normalnej dyskusji, nic też nie stoi na przeszkodzie aby dodać komuś + a następnie wyrazić swoją opinię. Miałoby to wyglądać w sposób następujący

Dołączona grafika
  • 12


#2038936 DYSKUSJE O WSZYSTKIM

Napisane przez Enkil w 02 lipiec 2017 - 18:58

Łapka jest czarna  - przynajmniej u mnie. To taki pozytywny komentarz posta bez komentarza  :rolleyes:
 
Teoretyczne płynąca sekunda jest we wszystkich mechanikach a skacze w kwarcach ale co ciekawe tak naprawdę to płynie w elektromechanicznym Łuczu.
Częstotliwosć w radzieckich mechanikach to najczęściej 3 Hz (z pamięci) więc efekt płyniecia jest nieco skaczący  :D
 
Edycja.
Na próbe klikne Ci łapke w poście - wtedy bedziesz mógł zobaczyć kto to zrobił, u innych nie będziesz widziła kto tylko ilość plusików.

Roman, ja nie widzę kto daje plusy w moich postach, to chyba tylko przywilej moderatora.
  • 12


#1917533 żarty żartami...

Napisane przez zasadas w 22 styczeń 2017 - 09:21

Może już było, ale tak dla wyluzowania.

3 minutowy kurs zarządzania:

 Lekcja 1

Mąż wchodzi pod prysznic w chwili, gdy jego żona wychodzi z łazienki. W tym momencie słychać dzwonek do drzwi. Żona szybko zawija się w ręcznik i biegnie otworzyć. Za drzwiami stoi Bob, sąsiad z naprzeciwka.

Zanim kobieta zdążyła się odezwać, Bob mówi: Dam ci $ 800, jeżeli zrzucisz z siebie ten ręcznik.

Po chwili zastanowienia kobieta zrzuca ręcznik i staje naga przed Bobem. Po kilku sekundach Bob wręcza jej $800 i odchodzi.

Kobieta ponownie zawija się w ręcznik i idzie na górę.

Kiedy wchodzi do łazienki, mąż pyta: Kto to był ?

”To Bob z naprzeciwka” – odpowiada żona

„To świetnie” mówi mąż – „Czy on może oddał te $800, które ode mnie pożyczył?”

Morał z tej historii:

Jeżeli masz istotne informacje dotyczące kredytowania i ryzyka z tym związanego – podziel się tymi wiadomościami ze współwłaścicielami akcji zawczasu.

Lekcja 2

Ksiądz oferuje zakonnicy podwiezienie. Zakonnica wsiadła i założyła nogę na nogę, przez co kawałek kolana stał się widoczny.

Ksiądz mało nie spowodował wypadku.

Po odzyskaniu kontroli nad samochodem, mimochodem połozył jej rękę na nodze.

Na to zakonnica: „Ojcze, a pamiętasz Psalm 129 ?”

Ksiądz zabrał rękę, ale przy zmianie biegów, znów ręka mu się ześlizgnęła na nogę zakonnicy.

Ta ponownie zapytała: „Ojcze, pamiętasz Psalm 129 ?”

Ksiądz przeprosił „Wybacz siostro, ale ciało jest słabe”

Po dojechaniu do klasztoru zakonnica westchnęła ciężko i wysiadła.

Kiedy ksiądz dojechał do swojego kościoła, czym prędzej zaczął szukać Psalmu 129.

Brzmiał on „ Idź śmiało i szukaj, im wyżej zajdziesz, tym większa radość”

Morał tej historii:

Jak za dobrze nie znasz się na swojej pracy, to łatwo stracisz interesującą okazję.

Lekcja 3

Przedstawiciel handlowy, urzędniczka administracji i kierownik idą razem na lunch. Na ulicy znajdują starą lampę. Kiedy jej dotknęli, z lampy wyszedł dżin i obiecał spełnić jedno życzenie każdego z nich.

„Ja pierwsza, ja pierwsza” krzyknęła urzędniczka „Chcę być na Bahamach i plynąć motorówką, nie myśląc o całym świecie”

I puff – zniknęła

“Teraz ja, teraz ja: krzyknął przedstawiciel handlowy “Chcę być na Hawajach, odpoczywać na plaży, z osobistą masażystką i zapasem Pina Colady”

Puff – zniknął.

“No dobrze, Teraz ty” mówi dżin do kierownika.

A ten na to: Chcę, żeby ta dwójka stawiła się w biurze zaraz po lunchu”

Morał z tej historii:

Zawsze pozwól aby twój szef mówił pierwszy.

Lekcja 4

Orzeł siedział sobie na drzewie, odpoczywał i nic nie robił.

Mały królik zobaczył orła i zapytał : „Czy ja też mogę sobie tak usiąść i nic nie robić?”

Na to orzeł: „Pewnie, dlaczego nie”

Więc królik usiadł pod drzewem I odpoczywał.

Nagle pojawił się lis, skoczył na królika I zjadł go.

Morał z tej historii:

Żeby siedzieć i nic nie robić, trzeba siedzieć odpowiednio wysoko.

Lekcja 5

Indyk rozmawiał z bykiem. “Chciałbym móc wzlecieć na szczyt tego drzewa, ale nie mam tyle siły”

Na to byk: “Może byś tak podziobał trochę moje odchody, jest w nich dużo odżywczych składników.”

Indyk wskoczył na kopczyk odchodów, pojadł i udało mu się wzlecieć na najniższą gałąź.

Następnego dnia, po zjedzeniu jeszcze więcej udało mu się usiąść na drugiej gałęzi.

Po czterech dniach indyk dumnie zasiadł na szczycie drzewa.

I zaraz zobaczył go farmer, wziął za strzelbę i zestrzelił indyka.

Morał tej historii:

Dzięki g*nu możesz wejść na szczyt, ale ono cię tam nie utrzyma.

Lekcja 6

Mały ptaszek uciekał przed zimą na południe. Ale, że było bardzo zimno, ptaszek zmarzł i spadł na ziemię. Kiedy tak leżał, przechodziła krowa i upuściła na niego trochę „placka”.

Ptaszek leżał sobie w krowich odchodach i poczuł, że robi mu się ciepło. Było mu tak przyjemnie, że zaczął śpiewać z radości.

Przechodzący kot usłyszał ptasie śpiewy i podszedł zbadać sprawę.

Odkrył ptaszka pod krowim plackiem i szybko go odkopał i zjadł.

 Morał z tej historii:

1. Nie każdy kto narobi na ciebie jest twoim wrogiem.

2. Jak już wpadłeś w g*o to siedź cicho.

3. Nie każdy, kto wydobędzie cię z g*a jest twoim przyjacielem.

3. Jak siedzisz głęboko w g*nie to lepiej trzymaj buzię na kłódkę.


  • 12


#1855941 Nowy wygląd forum

Napisane przez Walter_87 w 31 październik 2016 - 22:59

Czcionka jest ok.

Co do reszty:

- brakuje mi szybkiej nawigacji forum (szybki podgląd wszystkich działów, bez konieczności otwierania zawartości całego forum w nowej karcie, oknie),

- teraz tło jest dużo lepsze, niż wczoraj, ale i tak dużo gorsze, niż przed zmianami,

- nieprzeczytane tematy mogłyby być zaznaczone innym, ciemniejszym kolorem (cały wiersz wraz z tłem) oprócz pogrubienia i kropki.

 

Nadal uważam, że całe to zawirowanie było (i jest) zupełnie niepotrzebne - szkoda czasu i pieniędzy. Przykro mi. My jako Forum Miłośników Zegarów i Zegarków nie musimy być cały czas na topie pod względem nowoczesności. Nie opracowujemy nowoczesnych technologii wyprzedzających nasze czasy o kilkadziesiąt lat i nie musimy tak na prawdę udawać, że jesteśmy tacy nowocześni. Chyba w większości tak nie jest. Nikt nas nie goni, ani tego od nas nie wymaga - jesteśmy (raczej) jedynym w Polsce tak dużym i wszechstronnym klubem związanym z zegarkami i nie rozumiem tej presji...

Załączone miniatury

  • szybka nawigacja.png

  • 12


#1713624 Yoda Katharsis

Napisane przez Master Yoda w 01 kwiecień 2016 - 20:20

Uff...

Bez zbędnych słów-
Publicznie, oficjalnie przepraszam kolegę @Matt2405, moje bezasadne,idiotyczne posty były napisane bez zastanowienia i nie mające nic wspólnego z kolegą...dopadła mnie słabość, głupota, której skutkiem bylo moje naganne zachowanie, a którego sam do dziś nie jestem w stanie pojąć....( wszystkich dotkniętych też)
Przepraszam.

Proszę również o wybaczenie kolegę @lec, zachowalem się nie fair, mam nadzieję że nie chowasz urazy Leszek...

Nic nie posiadam na swoje usprawiedliwienie, poza tym ze w ostatnim czasie przezywam największą w 46 letnim zyciu traumę...,i sam siebie nie poznaję.

I juz "poza", internet ma "moc', to co przeczytałem w temacie "Master Yoda" uzmysłowiło mi, szczerze, czulem się jak zmarły...
Nikomu tego nie życzę.


Dziękuję Zarządowi KMZiZ, Prezesowi za mozliwość zabrania głosu.

P.S

Nikt nie jest doskonały, a słabość to ludzka cecha....


Poproszę administrację o zamknięcie tego tematu.


Pozdrawiam,Marek.
  • 12


#1685853 DYSKUSJE O WSZYSTKIM

Napisane przez sthool w 03 marzec 2016 - 09:57

W zasadzie nie lubię się chwalić, ale tym razem zrobię wyjątek. Taki mały wywiadzik dla uczelnianego czasopisma :)

 

http://www.glos.up.w...siegu_reki.html


  • 12


#1591212 Problemy natury moralno- etycznej w świetle dnia dzisiejszego

Napisane przez tarant w 14 listopad 2015 - 18:35

Narodowiec...

1476619_633392873384610_1603996708_n.jpg


  • 12


#1438138 Klubowe logo - ankieta

Napisane przez kaktus22 w 08 kwiecień 2015 - 00:24

Dawno, dawno temu,

ktoś podrzucił nowe LOGO Ratyńskiemu.

A Ratyński , ura bura i już logo u @rtura.

@rtur na to logo beka, niech je bierze KKwpk.

Kkwpk  -o cholera! Niech Chlastawa je zabiera.

Darek patrzy, lekko cmoka, dajmy na razie je do Cooka,

Do mnie dlaczego? Ja to pi..dole, niech sobie logo zabiera Vcore.

Dodałem kolorów i trochę oprawy, niech Tarant bierze jak taki ciekawy

Tarant po cichu dał sobie Bana i logo poszło do Lawnowermana

Kto mi podesłał tego potwora, proszę odesłać  je do Kiniola

Ja nie zostanę z tym nawet przez chwilę, niech to zabiera Omega De Ville.

Szlak by to trafił, słów mi brakuje niech QuadrifoglioVerde się nim opiekuje.

Ja nie mam czasu, niech jaszczur bierze! Co wy myślicie, że ja tu leże.

Leżysz nie leżysz,  Chińska  ta gadka , biorę to logo i idę do dziadka.

Dziadek popatrzył na  nowe logo, czy oni starego zostawić nie mogą ??????


  • 12


#2131799 KUPIĘ, SPRZEDAM, ZAMIENIĘ, ODDAM

Napisane przez Master Yoda w 12 listopad 2017 - 15:37

Trochę prozy na początek ^_^ 

Sam nabyłem kilka zegarków prezentowanych w tym temacie, fajna inicjatywa, koleżeńska atmosfera, pomoc itd....

Co mogą potwierdzić inni członkowie administracji, zawsze "dział ruski" podawałem jako przykład prawdziwej pasji, zaangażowania, koleżeństwa, i "soli forum", bez zadęcia, prawdziwi pasjonaci.....

Gdy dwa lata temu @RK7000 poprosił o przydzielenie moderatorów do tego działu, wszyscy się cieszyliście: http://zegarkiclub.p...dpost&p=1507867

Do dziś ten temat jest uznany przez klubowiczów za najbardziej "merytoryczny", to chyba o czymś świadczy?

 

Ja sam angażuję się intensywnie w życie forum, rozumiem ze wszech miar jaką pasją są zegarki, natomiast, i tu przechodzę do sedna, zauważam "trend" , "a co mi kto tu będzie rządził?", dotyczy to forum jako całości.

 

Panowie, wszystkich nas obowiązuje ten sam REGULAMIN, nikt z administracji nie robi nikomu na złość, bywa że słowo pisane jest opacznie zrozumiane, apeluję, zawsze można rozwiązać "problem" poprzez PW, bez niepotrzebnych scysji na forum publicznym.

Szczerze, jest sporo użytkowników którzy tylko na to czekają, i podsycają złą atmosferę, myślę dla " fanu", nie dawajmy im tej sposobności......

 

Na koniec, pozdrawiam wszystkich "rusofili", bądzmy profesjonalni, by zegarki które ktoś nabył w KMZiZ były synonimem oryginalności, a transakcje tu przeprowadzane były przykładem profesjonalnej wymiany między użytkownikami.

 

Miłej niedzieli.


  • 11


#1866328 żarty żartami...

Napisane przez nicon w 14 listopad 2016 - 15:12

Dokładnie, szczególnie śmieszne są komentarze wszelkiej maści "inteligentów" i dziennikarzy lewicowych na temat wyborców w zależności kto wygrywa. Gdy wygrywa ich kandydat, jak np. PO to wyborcami są "młodzi wykształceni z wielkich miast", jak wygrywa Trump to wiadomo że wybrali go niewykształceni, biedni, biali mężczyźni mieszkający w przyczepach kempingowych. No i standardowe "ludzie nie dorośli do demokracji", tak było po wygranej PiSu, tak było po Brexicie.

link_rxKAEA9TX63SuQkHA4kfxHHBIicDMt0E,w3

Żakowski po wyborach skomentował że "każdy ma swój Białystok". Niesamowite jak z "elit" wychodzi prymitywna pogarda dla normalnych ludzi. Najlepiej by było gdyby głosowało tylko bananowe Miasteczko Wilanów i Manhattan, a jeszcze lepiej żeby głos mieli tylko redaktorzy z GW i TokFM, a w USA CNN, wtedy demokracja nie byłaby zagrożona.
  • 11


#1343957 Podziękowanie

Napisane przez Paweł Bury. w 06 grudzień 2014 - 20:39

.

Załączone miniatury

  • 337585c8000ddbdc513cadf3.jpg

  • 11