Skocz do zawartości


MIEJSCE NA TWOJĄ REKLAMĘ

Najnowsze tematy


Zdjęcie

Początki taśmowej produkcji zegarków mechanicznych w USA

Samuel Curtis No 549 samuel curtis roxbury waltham elgin dennison

  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
16 odpowiedzi w tym temacie

#1 pmwas

pmwas

    4-85

  • Moderator
  • 5095 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Sosnowiec

Napisano 17 styczeń 2017 - 18:08

Maszyna parowa i Rewolucja Przemysłowa, którą spowodowała, przyniosła całkowicie nową koncepcje produkcji dóbr.
Stary, mało wydajny system manufakturowy miał zostać zastąpiony przez wielkie fabryki, produkujące szybko i tanio ogromne ilości produktów w sposób powtarzalny.
Nie mogło być inaczej - zmiana dotychczasowego systemu produkcji musiała z czasem dotknąć także branży zegarkowej, co nastąpiło po raz pierwszy w okolicach połowy XIX stulecia.

Przepychanki między Europą a USA o to, kto faktycznie wynalazł i zastosował taśmowy model produkcji w oparciu o standaryzowane części trwają. Na czoło stawki wysuwa się dwóch kandydatów - szwajcarski Vacheron i (z grubsza biorąc) amerykański Waltham, a w zasadzie jego poprzednicy, z których Waltham finalnie powstał - American Horologue Co i Boston Watch Co z Roxbury.

Faktem jest, system szwajcarski różnił się od amerykańskiego.
W Szwajcarii w tamtym czasie wprowadzono kapitalną metodę usprawnienia produkcji, poprzez powierzanie konkretnym podwykonawcom produkcji konkretnej części. Następnie transport części jechały do fabryki finalnie składającej mechanizm.

System zaproponowany przez Aarona L. Dennisona, założyciela American Horologe Co., był nieco inny, i to ten bardziej kojarzy nam się z "produkcją masową". W fabryce, założonej przez Dennisona w 1850. roku, powstawały od podstaw kompletne mechanizmy, przy czym każdy dział fabryki produkował swój element, z których to elementów kolejne działy składały kompletny mechanizm.

Czyli podobnie, tylko w jednym miejscu, a ponadto proces, dzięki zastosowaniu w tego typu fabrykach potężnego silnika parowego napędzającego maszyny, był maksymalnie (jak na owe czasy!) zautomatyzowany, podczas gdy w Szwajcarii części robione były wciąż w osobnych manufakturach.

Kopia DSC09574.JPG

Kopia DSC08216.JPG

Powyższe zdjęcia przedstawiają dwa wczesne mechanizmy z Waltham, zaprojektowane i produkowane od około 1860. roku.
W krótkim czasie w USA zaczynają powstawać nowe fabryki:

United States Watch Co w Marion:

DSC09920.JPG

National Watch Co w Elgin:

mvmnt_elgin_2.JPG

Czy Illinois Watch Co w Springfield

DSC09894.JPG

Można by tak wymieniać niemal w nieskończoność, fabryk powstało wiele, jedne odniosły większy sukces, inne mniejszy, a jeszcze inne upadły zanim je na dobre otwarto. Produkowano dziesiątki modeli mechanizmów w różnych rozmiarach i klasach wykońzenia, w ilościach, które w okresie upadku amerykańskiego przemysłu zegarkowego, grubo przekroczyły już 100 milionów sztuk (same tylko dwie największe fabryki - Elgin i Waltham razem wyprodukowały ok 100 mln, a trzeba doliczyć resztę producentów).

Za pierwszy mechanizm produkowany w USA uchodzi jednak (w sumie niesłusznie) Waltham model 1857.

usa_waltham_1865_0_2.JPG

usa_waltham_1865_0_8.JPG

Prezentowany tu egzemplarz pochodzi z roku 1865, więc posiada już wiele udoskonaleń i modyfikacji, stopniowo wprowadzanych w kilkunastoletnim okresie produkcji. Jak to z reguły bywa, najwięcej zmian wprowadzono w pierwszych kilku latach, które siłą rzeczy ujawniły wiele problemów, z którymi należało się zmierzyć...

I tu dochodzimy do pytania, dlaczego uważam, ze model 1857 jest niesłusznie uważany za pierwszy?
Dlatego, że pierwszym modelem produkowanym przez American Horologe Company był 8-dnowy prototyp, którego powstało "tyle co nic" i mało kto o nie w ogóle wie.
Ale, nawet jeśli (jako prototyp) zostanie on pominięty w rozważaniach, to pierwszy był taki pełnopłytowy mechanizm sygnowany (za wyjątkiem pierwszych wyprodukowanych sztuk) Samuel Curtis, od nazwiska jednego z inwestorów. Jest on podobny do modelu 1857, bo z niego '57-ka się wywodzi, ale to inny mechanizm....

roxbury0.JPG

Specjalnie zaczynam od stanu "wyjściowego".
mamy tu kupkę standaryzowanych części, z których montowano te zegarki.
Czysto teoretycznie, gdyby wziąć kilka Curtis'ów i pomieszać, a potem losowo dobierając elementy, poskładać je z powrotem, wszystkie powinny działać prawidłowo.
Czyli oprócz niższej ceny zegarka produkowanego taśmowo, nabywca dostawał istotną obietnicę szybkiego i taniego serwisowania, w razie uszkodzenia czasomierza.
Części nie trzeba było już naprawiać czy dorabiać, można było po prostu zamówić. Coś, co dzisiaj jest całkowicie oczywiste, wtedy było rozwiązaniem rewolucyjnym...

Składamy :)

roxbury1.jpg

Bęben sprężyny sporo w życiu wycierpiał...
Bęben otworzyłem, sprężyna jest nasmarowana (chyba niedawno...), więc jej nie ruszałem.
Na uwagę zasługuje stosunkowo małe i pełne koło centralne z cienkim czopem.

roxbury4.jpg

Koło balansowe wykonano ze stali.
Dolny czop jest krótszy, chyba zużyty, a sama oś wygląda na wymienioną (balans nie jest całkiem płaski).
Włos w tych zegarkach montowano pod kołem balansowym, co oczywiście bardzo utrudniało wymianę.
W lepszych wersjach Walthama (już modelu 1857) zostało to zmienione już w latach 1860-tych, w gorszych "pokutowało" dużo dłużej...

roxbury2.jpg

Mechanzim ma wychwyt angielski, również stosunkowo szybko zastąpiony wychwytem szwajcarskim.
Do tych mechanizmów nie ma części zamiennych - to (jak pisałem) zupełnie inny model i części z wczesnych Walthamów to zupełnie inna bajka.

Ze znalezionych defektów:

- szczerbate koło zapadkowe:

roxbury3.jpg

- obcierająca o kotwicę płytka przerzutnika; musiałem przesunąć ją nieco w górę na osi (minimalnie!) - możecie sobie wyobrazić, jak bardzo się bałem ;)

- uszkodzony kamień łożyskowy 4-go koła przekładni i lekko zgięte oba czopy tegoż...

roxbury5.jpg

- oraz nieco obluzowany dolny kamień łożyskowy 3-go koła.

Widać, ze (niestety) ktoś kiedyś skręcał zegarek na siłę, nie upewniwszy się, ze czopy są w otworkach. Szkoda...
Niestety, nie mam narzędzi, żeby poprawnie naprawić to łożysko, a kamień siedzi w sumie pewnie, wiec lepiej taki, niż nieprofesjonalnie naprawiony...

Pyty mechanizmu mają nabite od spodu numerki - pełne 549 lub samo 49.
Koła przekładni wskazań mają je wydrapane...

roxbury6.jpg

Tradycja stemplowania płyt w USA trwała do około połowy XX wieku.
Pomimo, że części pochodzące z produkcji taśmowej pasowały do każdego z produkowanych w danym momencie mechanizmów danego modelu (co świetnie obrazują liczne składaki spotykane na aukcjach w internecie), na pewnym etapie produkcji część otrzymywała numerek i była już przypisana do konkretnego egzemplarza. Następnie była wykańczana tak, by do tego egzemplarza pasować (klasa wykończenia, zdobienia płyt itd.)
Podobnie numerowane od spodu były koła balansowe, i w amerykańskim zegarku koło takze MUSI być oryginalne, inaczej wartość leci na łeb na szyję.
Czemu? To proste - w jednej fabryce, nawet w obrębie jednego modelu, powstawały mechanizmy o różnej klasie jakościowej i przewidzianej dokładności chodu. Balans by przypisany do zegarka jak wszystkie jego płyty i są to elementy, których po prostu się nie wymienia, nawet jeśli są uszkodzone.

Zupełnie inaczej rzecz się ma np z powojennymi zegarkami radzieckimi czy większością szwajcarskich, gdzie uszkodzony balans, czy mostek można wymienić i jest to poprawnie przeprowadzona naprawa...

Oczywiście, widuje się też fabryczne pomyłki...

DSC0711-1.JPG

DSC03743_1.JPG

DSC09298_1.JPG

Mechanizmy składane były w partiach po 10 (w przypadku Illinois'a) identycznych sztuk i pewnie pracownik pomyli mostki.
Ewentualne mostki mogły zostać zamienione w trakcie serwisowania dwóch sztuk eksploatowanych np przez tą samą firmę (choćby kolej).
Take home message - w zegarkach z USA raczej nie wymieniamy części, a na pewno nie te numerowane. Będzie lepiej chodzić, ale znacznie straci na wartości...

roxbury7.jpg

Łożyska balansu... Jedna ze śrub jest wkręcona na siłę - nie wykręcałem...

roxbury8.JPG

Przekładnia chodu z angielskim wychwytem.
Ja wybrałem najwygodniejszy dla większości amerykańskich pełnopłytowców sposób składania górą do dołu, jednak ten mechanizm jest inny.
Po pierwsze - nie ma jeszcze możliwości włożenia bębna na koniec montażu, po skręceniu dwóch głównych płyt ze sobą (patent Burta), po drugie - ma dodatkowy mostek od strony tarczy i wielki otwór na trzecie koło przekładni.

Dlatego podczas składania należy koło trzecie i czwarte usunąć, bo czwarte wypadnie a trzecie będzie przeszkadzać.

roxbury9.jpg

Wiem, co mówię, bo ja wyjąłem tylko czwarte i o mało nie rozgniotłem trzeciego, które zaklinowało się pomiędzy łożyskiem, z którego wypadło, a kołem centralnym. Oba koła można włożyć później, przez otwór od strony tarczy...

roxbury10.JPG

Zapadka i jej sprężynka są wypolerowane na wysoki połysk.
Specjalnie uformowana śrubka zapewnia płynną pracę zapadki.

roxbury11.JPG

Od strony tarczy to już wszystko.
Pozostaje przypiąć tarczę pinami (nóżki mają dziurki, w które wsadza się bolce po drugiej stronie płyty) i założyć balans i wskazówki:

roxbury12.jpg

Niestety, już bez obcierania płytki przerzutnika o kotwicę, mechanizm wciąż nie bardzo chce chodzić w pozycji tarczą w dół.
Czop jest krótki, ale nie bardzo krótki - myślę, ze z cieńszym kamieniem łożyskowym szedłby jak burza, ale nie chcę za bardzo ingerować w oryginalność elementów. Zostawię jak jest :)

Jak pisałem - firma produkująca te mechanizmy szybko upadła, ale na jej "gruzach" powstała słynna fabryka w Waltham, produkująca dobrej klasy zegarki do 1950-go roku (a stoi dalej i podziwiana jest po dzień dzisiejszy).

Pierwszy mechanizm by wysokiej klasy, 15 kamieniowy i pięknie, starannie wykończony. Kawał historii, to dla mnie ogromny zaszczyt móc ją Wam tu przedstawić :)

DSC09921.JPG

DSC09924.JPG

Użytkownik pmwas edytował ten post 17 styczeń 2017 - 19:47

  • 8

#2 Grigoris1

Grigoris1
  • Użytkownik
  • 1084 postów

Napisano 17 styczeń 2017 - 19:23

Nie wiem Pawle, co Cię natchnęło, ale jestem bardzo wdzięczny - uwielbiam takie historie i chylę nisko czoła, dziękując za tę podróż w czasie!


  • 0

#3 zasadas

zasadas
  • Stowarzyszenie
  • 15448 postów
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 18 styczeń 2017 - 08:16

Bardzo ciekawe, gratuluję i pasji i wiedzy. 


  • 0

#4 arek1a2b

arek1a2b
  • Użytkownik
  • 2250 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Raszyn

Napisano 18 styczeń 2017 - 08:33

super się czytało.


  • 0

#5 wijaki

wijaki
  • Nowy Użytkownik
  • 37 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Olszewnica Stara k/Chotomów

Napisano 18 styczeń 2017 - 18:08

Bardzo ciekawy artykuł i opis zegarka. Doceniam i gratuluję pracy włożonej w szukaniu historii zegarka. Mam narzędzia do reperacji łożysk. Mogę pomóc w kilku sprawach. Nie wykluczone, że również mam zamienne łożysko. Koło zapadkowe też może się znajdzie. Proszę o kontakt offline (wijaki.jaroch@gmail.com). Robisz fajne zdjęcia i widzę, że masz parę dobrych narzędzi. Włos (chyba) dobrze ułożony jeśli to twoja robota to gratulacje.

 

Co do historii, to chciałem nadmienić,że głównym aspektem seryjnej produkcji, lub ja ty określasz "taśmowej", było wynalezienie lub raczej opracowanie przez Aaron L. Dennison systemu pasowań i tolerancji (lub coś na ten kształt). To był klucz do zamienności części. System szwajcarski, produkcji jednej części przez jednego zegarmistrza nie gwarantował pełnej zamienności części.

 

Tylko około 900 zegarków miało nazwę "Samuel Curtis" i kosztowały około $40. 

W 1852 wyprodukowano 17 zegarków z 8-mio dniowym napędem. pod nazwą "Howard Davis & Dennison". Tylko siedemnaście, bo nie była to udana konstrukcja. Przekonstruowany zegarek z 30-to godzinnym napędem wypuszczono na rynek na wiosnę 1853 roku i wyprodukowano 100 tych zegarków pod nazwą "Warren". 


  • 2

#6 pmwas

pmwas

    4-85

  • Moderator
  • 5095 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Sosnowiec

Napisano 18 styczeń 2017 - 18:54

Dzięki :) !!!

 

Akurat włosa nie musiałem dotykać, bo przy wszystkich uszkodzeniach, które znalazłem, włos był dobry...

Co do łożysk... Nie chcę póki co ruszać, podobnie jak koła zapadkowego...

Zwłaszcza koła zapadkowego, bo mam bzika na punkcie oryginalności części, a koło w zasadzie działa dobrze.

Jedyne co by można zrobić, to spróbować poprawić łożysko 3-go koła, ale może kiedyś i na to przyjdzie czas.

 

Póki co mechanizm wylądował na półce, a ja skupię się na poszukiwaniu koperty, co nie będzie łatwe, bo mechanizm ma nietypowy rozmiar...

Podobno czasem udaje się ustrzelić angielską kopertę w takim właśnie rozmiarze, choć oni z reguły robili mechanizmy na zawiasach, co utrudnia poszukiwania...

 

Dzięki też za wspaniały komentarz i uzupełnienie!


Użytkownik pmwas edytował ten post 18 styczeń 2017 - 18:55

  • 1

#7 meXy

meXy

    Master

  • Użytkownik
  • 2822 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:dolnośląskie

Napisano 20 styczeń 2017 - 16:38

Świetne opracowanie!


  • 0

#8 LMed

LMed
  • Zbanowany
  • 2326 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Katowice

Napisano 20 styczeń 2017 - 20:02

Produkcja taśmowa , ale uderzająca jednak jest założona solidność tych zegarków .

Myślę , nie tylko o mechanizmach ( które krótko potem spełniały ostre  normy " kolejowe") , ale także kopertach ( masywnych i starannie wykonanych) , grubych szkłach , starannie ukształtowanych wskazówkach , czytelnych tarczach .

Bezpośrednie porównanie zegarka amerykańskiego i szwajcarskiego z tego okresu , bardzo w/w cechy podkreśla .


Użytkownik LMed edytował ten post 20 styczeń 2017 - 20:02

  • 0

#9 pmwas

pmwas

    4-85

  • Moderator
  • 5095 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Sosnowiec

Napisano 21 styczeń 2017 - 10:16

Produkcja taśmowa/masowa nie wyklucza solidności i niezawodności, a nawet zaryzykowałbym stwierdzenie, że potrafi ją zapewnić. 

Części produkowane taką metodą wcale nie muszą być gorsze jakościowo od "manufakturowych", bo proces produkcji jest powtarzalny.

Reszta zależy już od projektu, i szeroko rozumianej polityki firmy, czyli uzytych materiałów, stanu maszyn i szczelności kontroli jakości

Minusem w przypadku kopert czy płyt mechanizmu może być powtarzalność zdobień, choć np Waltham w niektórych mechanizmach zostawiał artystom dużą dowolność w tym względzie (niektóre mechanizmy wyższej klasy nie mają powtarzalnego wykończenia, ale to rzadkość). 

Indywidualnie grawerowane koperty są bardziej wyjątkowe, ale i sporo droższe.

 

Warto też zauważyć, że w takiej fabryce wiele elementów zegarków wyższej klasy było już wykańczanych ręcznie - np. balans zegarka "kolejowego" był robiony typowo, jak każdy inny, ale potem następował żmudny proces jego wykańczania i regulacji, dłuższy i dokładniejszy, niz w przypadku balansu do siedmiokamieniówki.

 

Zresztą starczy rozebrać mechanizmy produkowane współcześnie w dobrych fabrykach - z reguły jakość wykonania części jest fantastyczna, większość problemów dotyczących nowych zegarków to smarowanie czy regulacja, a przedwczesna awaria to z reguły też smarowanie lub błędy projektowe...


  • 1

#10 LMed

LMed
  • Zbanowany
  • 2326 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Katowice

Napisano 21 styczeń 2017 - 19:24

Te zegarki z założenia miały być solidne . Wystarczy wziąć do ręki ( jak mawiają rolkomaniacy ). Średnica koperty 18-stki , rzędu 59 mm, waga 4 uncje , lub nawet więcej . Świetnie spasowane ciężkie dekle . Mechanizm też bez zbytnich oszczędności , nawet w tańszych wersjach zdobione mostki i płyty . "Energetyczny" balans . często misterne wskazówki . Szkło pancerne prawie . 

Jest co podziwiać .

W porównaniu do nich ówczesne "szwajcary" często wypadają , jak wymoczki prawie .


  • 1

#11 pmwas

pmwas

    4-85

  • Moderator
  • 5095 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Sosnowiec

Napisano 22 styczeń 2017 - 12:26

Warto pamietać, ze zegarki amerykańskie w zasadzie wywodzą się z angielskich. Wpływy szwajcarskie to późniejszy okres, i - co by nie powiedzieć - to jednak szwajcarska koncepcja mechanizmu zegarka na koniec zawojowała cały świat...

 

W okolicach połowy XIX wieku jednak zegarek szwajcarski faktycznie z reguły nie wytrzymywał porównania z angielskim, czy (później) amerykańskim.

 

Z czasem role się odwróciły i mechanizmy amerykańskie zaczęły wyglądać praktycznie jak szwajcarskie:

 

mvt.JPG

 

DSC09475.JPG

 

Podczas gdy Anglicy ciągnęli swoje gigantyczne kluczykowce jeszcze długo w "międzywojniu":

 

DSC09859.JPG

 

DSC09863.JPG

 

DSC09844.JPG

 

DSC09849.JPG

 

Ten tutaj z 1925-go :)

 

Warto zauważyć, natomiast, że fabryka w Elgin starała się kontynuować "wyścig zbrojeń" aż do swojego upadku w 1964-tym, co zaowocowało wypuszczeniem na rynek  około roku 1960-go płaskiego automatu:

 

post-2232-0-43993700-1484863163.jpg

 

Mechanizm niestety był za drogi, by w erze kryzysu podbić rynek :(

Do tego ma wadę konstrukcyjna w postaci zbyt słabego czopa jednego z kół przekładni automatu, który łamał się podczas agresywnego dokręcania manualnego (gdyby nie padli, pewnie by poprawili, bo łatwo). Szkoda, bo poza tym to wspaniały mechanizm, bardzo płaski, a przy tym niezawodny, i sporo egzemplarzy (o ile nie padnie wspomniane koło) pracuje wciąż idealnie.

 

Warto też zauważyć durabalance - koło balansowe z regulacją chodu w postaci ciężarków na wygiętych ramionach.

Szwajcarzy podobne rozwiązanie w masowo produkowanym mechanizmie wprowadzili dopiero niedawno, Amerykanie Durabalance stosowali we wszystkich zegarkach z końca produkcji...

 

 


  • 1

#12 Gość_zegarek46_*

Gość_zegarek46_*
  • Gość

Napisano 16 czerwiec 2017 - 08:40

Dla mnie wspaniała lekcja dobrego zegarmistrzostwa,świetny opis chylę czoła i pozdrawiam.


  • 0

#13 pmwas

pmwas

    4-85

  • Moderator
  • 5095 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Sosnowiec

Napisano 12 listopad 2017 - 12:39

Po Walthamie pora na drugą (nominalnie trzecią, ale budowa fabryki założonej wcześniej USWCo z Marion przeciągała się) amerykańską fabrykę, równie znanego producenta jakim był Elgin.

Pierwotnie firma nazywała się 'National Watch Company', ale z uwagi na szerzące się wśród ludzi określenie 'Elgin watches' ​(co można tłumaczyć "zegarki z Elgin" czy po prostu "zegarki Elgin"), wkrótce słowo Elgin dodano do nazwy.

 

Scan.jpg

 

Fabryka powstała między rokiem 1864 i 1867 (kiedy to powstały pierwsze mechanizmy), przy wielkim udziale chicagowskiego przedsiębiorcy Benjamina Raymonda.

 

DSC09480.JPG

 

Prezetowana ilustracja z wydanej w latach 20-tych przez Elgina książki (z dołożonym zegarkiem B.W.Raymond) pokazuje założyciela National Watch Co podziwiającego pracę swoich zegarmistrzów. Jak pisze autor, Raymond przetarł okulary nie wierząc własnym oczom, gdy na płycie pokazanego mu w 1867. roku mechanizmu zobaczył...

 

DSC00082 — kopia.JPG

 

...swoje nazwisko!

 

Myślę, że jest to tylko wyobrażenie autora książki, bo zapewne zostało to wcześniej uzgodnione, niemniej fakt pozostaje faktem, że od tego czasu nazwisko Benjamin W. Raymond na zawsze wpisało się w historię amerykańskiego zegarmistrzostwa (zegarki sygnowane B.W.Raymond - najpierw kieszonkowe, potem naręczne - produkowano przez 100 lat aż do upadku Elgina w latach 60-tych XX wieku).

 

Dzisiaj pragnę pokazać Wam właśnie pierwszy mechanizm produkowany w Elgin - B.W.Raymond o numerze 558, identyczny jak pierwszy wyprodukowany (101) pokazany Raymondowi. Mechanizm wyprodukowano w 1867. roku i pochodzi z pierwszej serii wypuszczonej na rynek...

 

DSC09914.JPG

 

Mechanizm miał kilka uszkodzeń, ale - na szczęście - wszystkie numerowane części są oryginalne. Nie ma nic gorszego niż odkrycie np wymienione głównej płyty w takim mechanizmie...

Warto zwrócić uwagę na charakterystyczny kształt ramion koła balansowego - jest on charakterystyczny tylko dla pierwszej serii Raymondów.

 

DSC09934.JPG

 

Typowy dla pierwszej serii był również mostek z elegancko wpuszczoną śrubą mocującą.

Natomiast mechanizm genewski w niektórych - wyższej klasy - mechanizmach stosowano dłużej.

 

Poniżej - rozklejona tarcza, brakujący bolec regulatora oraz wygięta kotwica wychwytu.

 

DSC09917.JPG

 

Naprawiłem jak umiałem najlepiej...

 

DSC09925.JPG

 

Bolec wyszedł mi ciut przykrótki, ale - jak się okazało - wystarczający.

Musiałem jeszcze zając się kołem centralnym, którego mała zębatka kręciła się luźno wokół osi.

We wczesnych Elginach wcale nie musi to oznaczać awarii...

 

DSC09920.JPG

 

Wystarczy to wyczyścić i poskładać na nowo. Po prostu zabezpieczenie na wypadek pęknięcia sprężyny przestało działać prawidłowo.

Patent producenta z Elgin polegał na zastosowaniu zębnika luźno obracającego się wokół osi  pierścienia dociskowego z gwintem. 

Gdy sprężyna pracowała poprawnie, tarcie dokręcało pierścień, który dociskał zębnik i koło obracało się całe. Gdy sprężyna pękła, zębnik obracał się w złym kierunku i pierścień odkręcał się, uwalniając go. W ten sposób nie dochodziło do uszkodzenia wychwytu...

 

Ale - wracając do tematu:

 

DSC09939.JPG

 

Mechanizm jest o wiele nowocześniejszy od pokazywanego protoplasty z Roxbury, ale też oba projekty dzieli kilkanaście lat rozwoju zegarmistrzostwa w USA. Mamy tutaj wychwyt kotwicowy szwajcarski ułożony w linii prostej (ancre ligne droite) i częstotliwość pracy balansu 18.000 uderzeń na godzinę. Jakość - dobra, choć oczywiście w kolejnych seriach wprowadzano poprawki. Czasem na lepsze, czasem... na tańsze ;).

 

DSC09947.JPG

 

Mechanizm gotowy do "kopertowania" tylko... koperty brak :)

 

DSC00080.JPG

 

zapakowałem w coś takiego. Na pierwszy rzut oka - tak to właśnie powinno wyglądać - mechanizm powinien trafić do starej koperty (w tych czasach przeważnie krytej) wykonanej ze srebra...

 

DSC00084.JPG

 

Ta koperta jednak...

 

DSC00081.JPG

 

...nie jest srebrna. To 19-wieczna podróba (zresztą chyba nawet srebrzona), która miała wprowadzić w błąd 19-wiecznego nabywcę, a tymczasem... ja nabrałem się jakieś 120-140 lat później!!! Sprzedawca - zresztą - też. Myślę, że spokojnie przyjąłby zwrot, ale to trochę zachodu, więc koperta została.

 

DSC00079.JPG

 

Ona - zresztą - wcale nie jest brzydka (tylko wytarta do mosiądzu) i na razie zostaje...

 

DSC00082.JPG

 

Jak pisałem, wygląda nawet dobrze.

 

Oczywiście - takie wysokiej klasy Raymondy to nie jedyne wczesne mechanizmy z Elgin. Fabryka początkowo produkowała dwa modele w kilku wersjach - powyżej - najlepszy Raymond, poniżej - najuboższy Ryerson:

 

usa_national_ryerson5575_9.JPG

 

Drugi model z Elgin miał obniżoną (16,200 bph) częstotliwość pracy oraz wychwyt "typu angielskiego":

 

DSC08953 — kopia.JPG

 

Oba modele (w wersji z naciągiem kluczykowym i - później - także z wałkiem naciągowym) produkowano przez jakieś 50 lat, również an początku XX stulecia, kiedy to przerośnięte "kieszonki" rozmiaru 18 ostatecznie odeszły w zapomnienie...


Użytkownik pmwas edytował ten post 12 listopad 2017 - 12:41

  • 2

#14 jastase

jastase
  • Użytkownik
  • 95 postów

Napisano 13 listopad 2017 - 12:52

Świetne opracowanie. Dzięki :)


  • 0

#15 Gość_Blunio_*

Gość_Blunio_*
  • Gość

Napisano 13 listopad 2017 - 13:29

Z przyjemnością przeczytałem od początku do końca. Mam oczywiście nadzieję, że to nie koniec i będziesz kontynuował tę tematykę :)


  • 1

#16 pmwas

pmwas

    4-85

  • Moderator
  • 5095 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Sosnowiec

Napisano 01 maj 2018 - 19:30

Po dłuższym czasie - znalazłem kopertę dla mojego mechanizmu Curtis, Roxbury...

 

Nie jest to - rzecz jasna - oryginalna koperta, ale koperta rozmiaru 18 o bardzo zbliżonym do oryginału kształcie.

 

DSC00639.JPG

 

Punce są lipne. Koperta nie jest srebrna, a niklowa, a "AED" to pewnie podróbka kopert Dennisona (ALD)

 

DSC00635.JPG

 

Natomiast kształt koperty bardzo odpowiada oryginałowi. Dokładnie tak wyglądał fabrycznie Curtis od przodu.

 

DSC00636.JPG

 

Nie zgadza się Rancik, który powinien być ząbkowany...

 

DSC00653.JPG

 

...oraz gładki dekiel, ale nie powinienem chyba narzekać, bo o bliższy oryginałowi egzemplarz będzie już bardzo trudno.

 

DSC00642.JPG

 

Mechanizm jest za mały i musiałem użyć podkładki pod śrubkę.

 

DSC00651.JPG

 

Niestety - Roxbury mają nietypowy rozmiar i nie pasują do ogólnodostępnych kopert. 

Najgorsze, ze przy montażu zarysowałem płytę :(

 

DSC00665.JPG

 

Rysa nie jest głęboka, ale jest, i - niestety - bardzo ją widać.

Po prostu mechanizm nie pasuje idealnie do koperty (jak pisałem - jest ciut za mały) i podczas przykręcania o mało mi nie wypadł z koperty. Łapiąc go musiałem go zarysować, bo tej rysy nie ma na wcześniejszych zdjęciach :(

 

Los drwi - rutynowo rozbieram większość mechanizmów, które kupuję i widoczne zarysowania przytrafiły mi się (w ostatnich dwóch latach) na trzech. Były to Waltham Maximus, Lange nr 2207 i właśnie Roxbury. Nie wiem, czy to złośliwość losu, czy  - po prostu - spalam się pracując na cennych mechanizmach, ale jest to równie depresyjne, co wkurzające. 

Wolałbym zdemolować zwykłego Walthama niż zrobić milimetrową rysę na Curtisie, a ta ma sporo więcej niż milimetr. 

 

Zepsuło mi to humor. Bardzo.

Wkrótce stanę się właścicielem pięknej kieszonki z Glashutte i - obiecuję - jeśli ją uszkodzę, będzie to mój ostatni zegarek... Serio...


  • 0

#17 Jędrula.wawa

Jędrula.wawa
  • Użytkownik
  • 690 postów
  • Płeć:Nie określona

Napisano 02 maj 2018 - 05:48

Świetne opisy. Z przyjemnością się czyta :)
  • 0





Również z jednym lub większą ilością słów kluczowych: samuel, curtis, roxbury, waltham, elgin, dennison

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych