Skocz do zawartości


MIEJSCE NA TWOJĄ REKLAMĘ
MIEJSCE NA TWOJĄ REKLAMĘ

Zdjęcie

Sea-Gull Seamaster, czyli Aqua Terra po chińsku

Sea-Gull Seamaster Sea-Master Sea-Gull Seamaster

  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
33 odpowiedzi w tym temacie

#1 Zeno

Zeno
  • Użytkownik
  • 710 postów

Napisano 30 kwiecień 2019 - 16:47

Sea-Gull Seamaster, czyli Aqua Terra po chińsku

 

            Jako człowiek starej daty wysoko cenię jedynie szwajcarskie zegarki. Przyjmuję do świadomości istnienie japońskich, o niemieckich nie mam zielonego pojęcia, a sowieckie uważam za złom. Podobnie zdanie jak o ruskich mam o zegarkach chińskich. Skoro jednak w telewizji namawiają do otwartości i tolerancji, postanowiłem więc sprawdzić co i jak.

            Mój wybór padł na firmę Sea-Gull, najstarszego i podobno najlepszego producenta zegarków w Chinach Ludowych. Otóż w epoce „środkowego Mao” komunistyczne władze Chin postanowiły rozwijać przemysł, zakupiły w Szwajcarii całą fabrykę zegarków Breitling Chronomat i ulokowały ich produkcję w Tiencinie, nieopodal Pekinu. Państwowa Fabryka Zegarków w Tiencinie produkowała zatem zegarki dla chińskich sił zbrojnych, a po otwarciu ChRL na świat przyjęła nazwę „”, czyli „mewa szara” (czyli „Sea-Gull”). Wszystko to jest spowite mgłą tajemnicy, gdy jednak około 2010 roku Internet ułatwił sprzedaż chińskich zegarków, marka „Sea-Gull” zaczęła uchodzić za najlepszą z nich. Na forach horologicznych cieszy się zaufaniem, choć struktura firmy jest bardzo tajemnicza: istnieje wytwórnia w Tiencinie (produkująca klasyczne zegarki Rodina oraz 21 Zuan), istnieją wytwórnie w okolicach Hong Kongu (produkują te mniej klasyczne, z openheartem i prawdziwym turbillionem), no i istnieje oddział w Singapurze (produkujący zegarek będący tematem tej recenzji).

 

gallery_105940_3650_2252535.jpg

^^^ Śliczności! Paproszka nie widać, ale rysę na szkle - jak najbardziej (za 5 minut 13).

 

 

            Sprawiłem sobie zegarek Sea-Gull Seamaster, który zachwycił mnie nie tylko swoim egzotycznym (i rodowodowym) pochodzeniem, ale również uderzającym podobieństwem do najładniejszego zegarka EDC świata. Do zegarka Omega Seamaster Aqua Terra. Jest on wystarczająco subtelny żeby uchodził za dyskretną ozdobę, wystarczająco odporny żeby robił za toolwatcha, wystarczająco markowy żeby imponował maluczkim.

            Mnie – na przykład – imponuje.

            Omega Seamaster Aqua Terra nie jest zegarkiem jakoś specjalnie drogim, używane sztuki w kwarcu można kupić za naprawdę rozsądne pieniądze i to u godnych zaufania sprzedawców. A zaufanie jest istotne, bo na rynku krąży sporo podróbek. Już za 134 papiery można czuć się fałszywym Jamesem Bondem. Sea-Gull Sea Master z Singapuru kosztuje jeszcze mniej – 129 USD, a różnice wizualne pomiędzy Seamasterem z Biel (i jego podróbkami) a Sea Masterem z Singapuru są minimalne.

           

Kassaw-AquaTerra-01_zps132e23ef.png

^^^ Nie, to nie Omega. Ani nie Sea-Gull. To Kassaw 1853, czymkolwiek by nie był. (Zdjęcie z netu).

 

 

            Jak wygląda Sea-Gull Seamaster? Jest subtelny, ma tylko 38 mm średnicy. Koperta i bransoleta są stalowe, większość powierzchni jest polerowana, niektóre elementy są szczotkowane. Bransoleta zewnętrzne ogniwa ma pełne, wewnętrzne – zwijane, a zapięcie motylkowe. Trochę klekoce, ale wydaje się być nieco lepsza niż w przeciętnym Seiko 5. Ma jednak jeden feler: jest zbyt mała na europejskie nadgarstki (mam mniej niż 20 cm: dało się nosić, ale niezbyt komfortowo, szczególnie w upały, po wysiłku fizycznym).

            Tarcza jest w czterech kolorach: białym, czarnym, czerwonym i granatowym (który wybrałem). Cyferblat ma charakterystyczną fakturę pionowych deseczek, nakładane indeksy są wypełnione lumą, wskazówki typu douphine mają tej lumy jednak zbyt mało: w nocy widać godziny, ale nie widać wskazówek. Na godzinie trzeciej datownik w fikuśnym trapezowym okienku. Wszystko pod ochroną szkiełka, podobno szafirowego z warstwą antyrefleksyjną.

            Albo przedmioty w moim domu zrobione są z diamentów, albo jednak szkiełko nie jest szafirowe: dość szybko pojawiły się rysy. Antyrefleksu zaś na pewno nie ma. No ale o tych featurach to dowiedziałem się z szeptanej propagandy, bo producent niczego nie obiecywał. Gorzej, że zegarek kupiłem jako wakacyjny – do pływania. A na cyferblacie stoi „Water Resistant” i tylko na deklu dodane jest „200m”. Wątpliwości jednak pojawiły się dość późno, gdy już zażywałem z nim kąpieli. Nie zamókł, więc chyba jest wodoszczelny, szczególnie że ma ładną zakręcaną koronkę.

            Dekiel też ma ładny, szklany, opisany przez osobę nie znającą angielskiego. Słowa ułożone są w trzy oddzielne grupy: ”Stainless Steel” ---- „Case Water” --- „Resistant 20ATM. Wygląda to mało poważnie. Mała rzecz, a cieszy – okazuje się, że nie tylko ja nie umiem grawerować po angielsku. Po deklem widać piękny, chromowany i zdobiony pasami genewskimi werk.

 

gallery_105940_3650_1824107.jpg

^^^ Ładnie świeci? Niestety w realu luma jest nieco mniej czytelna.

 

            Sea-Gull Sea Master napędzany jest werkiem ST-16. Uchodzi za dobry mechanizm, porównywalny z prostymi Etami, Seikaczami i Miyotami. Na pewno z Miyotami: ST-16 jest zadziwiająco podobny do Miyoty 8200, ale z wahnikiem zmienionym na obukierunkowy „magic lever” typu Seiko. Ma 21 kamieni, niewysilone 21 600 cyknięć na godzinę (3 Hz), automat z ręcznym dokręcaniem, stop-sekundą oraz szybkim nastawianiem daty. Standard i to dobry.

            Jednak ozdóbki zawsze budzą we mnie inżynierskie podejrzenia, że skoro jest chrom, to tolerancja elementów musi być dość spora, a jakość nie jest najwyższa. Wszystkie werki robi się w kilku różnych standardach, obstawiam, że akurat ten nie należy do najwyższej klasy. Początkowo spieszył 30 sekund na dobę (czyli nieco zbyt dużo), ale po dotarciu ta wartość zmniejszyła się do 20 sekund, co już można zaakceptować. Od biedy. Za to rezerwa chodu, podawana przez producenta na 36 godzin, jest sporo – o kilka dobrych godzin – lepsza. Niestety te różnice wskazują jednak na to, że akurat ten ST-16 trzyma niższe standardy. Na całe szczęście pracuje z dużą kulturą, nie wydaje dźwięków snopowiązałki i można mu zaufać.

           

gallery_105940_3650_511256.jpg

^^^ Werk i bransoleta. Z dodanym niefirmowym ogniwem. I co z tego, że widać?

 

 

            Zegarek nie był fabrycznie regulowany. Kontrola jakości też pozostawia sporo do życzenia. Na cyferblacie, na najbardziej honorowym miejscu, tam gdzie widnieje dumny napis Sea-Gull – a dokładniej na literce „G” – usiadł paproszek. I sobie siedzi. Mam jeszcze pretensję o krótką bransoletkę i o bardzo słaby kontakt ze sprzedawcą: zegarek szedł do mnie dłużej niż miesiąc, status zamówienia nie był aktualizowany, odpowiedzi były udzielane rzadko (a na pytanie o dodatkowe ogniwa do bransolety odpowiedzi nie uzyskałem wcale).    

           

301630b218007f8c02042bb1c62b6986.jpg

^^^ Zegarek ładnie wygląda i na pasku, choć zdjęcie bransolety jest podobno dość trudne.

Nieco wcześniejsza wersja Sea-Gulla - ta na obrazku - miała nieco inaczej ustawione okienko daty. Tak, jak nieco wcześniejsza wersja Omegi AT. Przypadek?

(Zdjecie z netu)

 

            Ale przecież Sea-Gull Sea Master kupiłem dlatego, żeby sprawdzić czy moje podejrzenia wobec chińskich zegarków są słuszne. Czy rzeczywiście są tak samo dziadowskie, jak zegarki „sdziełano w SSSR”?

            Tak, są.

            Wyroby przemysłu radzieckiego miały fatalne wzornictwo i fatalną jakość. Trafiały się jednak egzemplarze bez wad produkcyjnych. Jeśli miało się szczęście taki egzemplarz trafić (i nie zwracało się uwagę na design) to ruski sprzęt był świetny: „gniotsa, nie łamiotsa”. Najbardziej punktualnym zegarkiem w mojej szufladzie jest robiony na eksport – a więc nieco lepszej jakości niż krajowy – Poljot Signał, kupiony dwadzieścia lat temu w Petersburgu. 

            Sea-Gull Seamaster jest taki sam. Design ma świetny, bo szwajcarski. Werk ma dobry, bo japoński (prawie). Wykonanie i stosunek do klienta jest natomiast dalekowschodnie. Nie nazwałbym go nawet chińskim tylko raczej malezyjskim. Sea-Gull Seamaster można zamówić wyłącznie z singapurskiego sklepu Sea-Gulla i coś mi się zdaje, że zegarek ten jest jedynie brandowany przez Sea-Gulla.

            Trzeba również wspomnieć o tym, że Sea-Gull Seamaster jest tak podobny do Omegi Seamaster Aqua Terra, że słowo „homage” nabiera nowego znaczenia. Co bardziej wrażliwe osoby mogą czuć się niezręcznie nosząc taki zegarek.

            Ja wrażliwy nie jestem. I całe szczęście, bo Sea-Gull Seamaster przynosi mi wiele radości. Kupiłem go jako zegarek wakacyjny, surogat divera (nie lubię ich przerośniętych bezeli), więc zabieram go na basen i podobnie sportowe okazje, czasami założę go do marynarki. Za podobne pieniądze mógłbym kupić sobie jakieś Seiko 5 i byłby to na pewno rozsądny i racjonalny wybór, przecież Seiko jest świetne.

            Może i tak jest, ale Sea-Gull Seamaster jest od niego dużo bardziej interesujący, jest ładny i jest zabawny. Jest swego rodzaju zegarkowym dowcipem: żona patrzy na niego (i na mnie) z podziwem, zegarmistrzowie patrzą na niego (i na mnie) z lekceważeniem jak na kogoś, kto nosi podróbki, a ja patrzę na niego jak na horologiczny dowcip.


  • 5

#2 Adi

Adi

    mr

  • Użytkownik
  • 5935 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:tu i teraz

Napisano 30 kwiecień 2019 - 18:34

Podobało mi się. :) Twoja opinia pokazuje również, że dobrze czy nieźle wykonany dla różnych ludzi znaczy jednak co innego. Ja nie spotkałem jeszcze zegarka z Chin wykonanego lepiej niż wskazywałaby jego cena choć wielu naszych kolegów twierdzi inaczej. Jednak dobrze jest pięknie się różnić.
  • 0

#3 Zeno

Zeno
  • Użytkownik
  • 710 postów

Napisano 01 maj 2019 - 16:38

Ja spotkałem zegarek z Chin wykonany lepiej, niż wskazywałaby na to cena.

Chociaż nie ten ^^^.

Ten jest wart dokładnie tyle, ile za niego zapłaciłem B)  


  • 0

#4 TRobert

TRobert
  • Użytkownik
  • 466 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Mazowieckie

Napisano 01 maj 2019 - 17:20

Ciekawa recenzja  :P . Ja nie miałem nigdy żadnego chińczyka, więc ciężko mi się odnieść do jakości takich zegarków. A tak z ciekawości który to był lepiej wykonany niż by na to cena wskazywała?


  • 0

#5 Sierżant Julian

Sierżant Julian
  • Użytkownik
  • 1030 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Warszawa

Napisano 01 maj 2019 - 18:33

Ciekawa recenzja  :P . Ja nie miałem nigdy żadnego chińczyka, więc ciężko mi się odnieść do jakości takich zegarków. A tak z ciekawości który to był lepiej wykonany niż by na to cena wskazywała?

 

Z różnych relacji i zdjęć w sieci wydaje się wynikać, że lepiej wykonywane niż by cena itd. są stuprocentowe podróbki, z tych kosztujących po parę setek usd. No ale to już nawet pod dowcipy horologiczne niezbyt się łapie.


Co jest o tyle przykre, że jeśli to prawda, to aby docenić prawdziwą klasę wykonawstwa chińskiej firmy zegarkowej (czyli tam, gdzie się stara naprawdę), trzeba by nabyć lewego roleksa albo omegę. Smuteczek.


Użytkownik Sierżant Julian edytował ten post 01 maj 2019 - 18:33

  • 0

#6 Zeno

Zeno
  • Użytkownik
  • 710 postów

Napisano 02 maj 2019 - 21:59

Na całe szczęście się mylisz: żeby docenić prawdziwą klasę wykonawstwa chińskiej firmy zegarkowej (czyli tam, gdzie się stara naprawdę) trzeba nabyć zegarek produkowany przez chińczyków pod zachodnią marką. Także legalnie.

 

I to właśnie taki zegarek - Designed in New York, China Movement, China Band - jest wykonany dużo lepiej, niż wskazuje jego cena.

 

Pewnie go wkrótce zrecenzuję, ale na razie dam Wam szansę odgadnięcia: o jaką marką i jaki model chodzi?

Nie oceniam tej zagadki jako trudną :)


  • 0

#7 SlawekJ

SlawekJ
  • Nowy Użytkownik
  • 21 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Berlin

Napisano 02 maj 2019 - 23:52

Microbrand? Brew?


Gesendet von iPhone mit Tapatalk
  • 0

#8 Jędrula.wawa

Jędrula.wawa

    rien ne va plus

  • Użytkownik
  • 1102 postów
  • Płeć:Nie określona

Napisano 03 maj 2019 - 06:27

Sea-Gull Seamaster, czyli Aqua Terra po chińsku
 
            Jako człowiek starej daty wysoko cenię jedynie szwajcarskie zegarki.
 Sprawiłem sobie zegarek Sea-Gull Seamaster, który zachwycił mnie nie tylko swoim egzotycznym (i rodowodowym) pochodzeniem, ale również uderzającym podobieństwem do najładniejszego zegarka EDC świata. Do zegarka Omega Seamaster Aqua Terra.

Dzięki za recenzję. Rozpisałeś się :huh:
A i mnie humor poprawiłeś tego szarego, deszczowego poranka :unsure:
  • 0

#9 Slaw

Slaw
  • Użytkownik
  • 2680 postów
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 03 maj 2019 - 08:31

Ja spotkałem zegarek z Chin wykonany lepiej, niż wskazywałaby na to cena.
Chociaż nie ten ^^^.
Ten jest wart dokładnie tyle, ile za niego zapłaciłem B)



Super napisane !
Humor tez mi poprawiłeś :)
  • 0

#10 Zeno

Zeno
  • Użytkownik
  • 710 postów

Napisano 04 maj 2019 - 13:12

Dziękuję za dobre słowa :)

 

A co do zagadki: ona jest łatwa, nie trzeba szukać wśród mikrobrandów, a wśród największych producentów ;)


  • 0

#11 mario1971

mario1971
  • Użytkownik
  • 3643 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Poznań

Napisano 04 maj 2019 - 17:21

Szczera recenzja dziadowskiego zegarka  ;)


  • 0

#12 Urbanator

Urbanator
  • Użytkownik
  • 106 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Dolny Śląsk

Napisano 05 maj 2019 - 07:22

Zeno, wreszcie ktoś bez zadęcia napisał recenzję tego modelu „chińczyka”. Ja tez skusiłem się rok temu na zakup w/w modelu Mewy, a nawet dwóch bo w wersji czarnej i srebrnej tarczy. Myślałem sobie, przepatrzę jak to wygląda, wybiorę jeden z nich a drugi oddam po kosztach. Jednak żonie przypadł do gustu czarny i tyle było wybierania, zostały obydwa. Dzięki żonie za to mam bransoletę w moim rozmiarze, u mnie 19,5 cm - brakujące ogniwa dołożyłem ze ściągniętych z drugiego egzemplarza. Mam podobne podejście do użytkowania tego zegarka jak Ty, z tym ze u mnie robi za „ garniturowca”. W moich modelach brak paproszków i szkło się nie rysuje, ale ja go używam sporadycznie, choć żona codziennie. Pomimo wielu niedociągnięć i podświadomego dyskomfortu co do oryginalności wzornictwa uważam że ten zegarek jest warty wydanych ponad 500zł. Po pozytywnych doświadczeniach z z tym modelem kupiłem nawet drugi zegarek od Sea Gulla, dwa razy droższy „diver” Ocen Star i tu jest zdecydowanie lepiej, szczególnie w jakości mechanizmu no i design nie jest wtórny.
  • 1

#13 Sierżant Julian

Sierżant Julian
  • Użytkownik
  • 1030 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Warszawa

Napisano 06 maj 2019 - 12:48

I to właśnie taki zegarek - Designed in New York, China Movement, China Band - jest wykonany dużo lepiej, niż wskazuje jego cena.

 

Pewnie go wkrótce zrecenzuję, ale na razie dam Wam szansę odgadnięcia: o jaką marką i jaki model chodzi?

Nie oceniam tej zagadki jako trudną :)

 

Pojęcia nie mam, ale ciekaw jestem. I jaki to zegarek reklamuje się jako designed in New York.


  • 0

#14 Ordoss

Ordoss
  • Użytkownik
  • 176 postów
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 06 maj 2019 - 17:29

Caravelle?


  • 1

#15 Zeno

Zeno
  • Użytkownik
  • 710 postów

Napisano 06 maj 2019 - 21:19

Mam podobne podejście do użytkowania tego zegarka jak Ty, z tym ze u mnie robi za „ garniturowca”.

Ja też zamierzałem używać go jako coś bardziej eleganckiego, ale trafiłem na gorszy egzemplarz. Taka uroda chińszczyzny - jednemu trafi się sztuka świetnej jakości, innemu badziewie...

 

Pojęcia nie mam, ale ciekaw jestem. I jaki to zegarek reklamuje się jako designed in New York.

Caravelle.

 

Jak Ordoss zgadnie, o jaki model chodzi, to zadedykuję mu recenzję :D


Użytkownik Zeno edytował ten post 06 maj 2019 - 21:20

  • 0

#16 Ordoss

Ordoss
  • Użytkownik
  • 176 postów
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 06 maj 2019 - 23:19

43A135 lub 45A137 (czarna powłoka, ale za to czytelniejsze wskazówki)? Ewentualnie 43A124, 43A123 lub 45A121? 


  • 1

#17 Jaroslaw Jerry Esowy

Jaroslaw Jerry Esowy
  • Użytkownik
  • 3131 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Pruszków/Warszawa

Napisano 06 maj 2019 - 23:52

Chcesz bieda seamastera AT kup Orient Star Standard Date. Tez mialem Sea Gulla i jednak to nie to. Orientowi znaacznie do AT blizej.198240f529bdc1225234371bcbdf17e5.jpg

Wysłane z mojego SM-G930F przy użyciu Tapatalka
  • 2

#18 Zeno

Zeno
  • Użytkownik
  • 710 postów

Napisano 07 maj 2019 - 07:00

Chcesz bieda seamastera AT kup Orient Star Standard Date. Tez mialem Sea Gulla i jednak to nie to. Orientowi znaacznie do AT blizej.

 

Ale po co kupować podróbkę homage'a AT za 600$, skoro oryginalna Omega AT (używka w kwarcu) kosztuje około 1000$?

Sea-Gull to tylko 129$  B)

 

 

 

43A135 lub 45A137 (czarna powłoka, ale za to czytelniejsze wskazówki)? Ewentualnie 43A124, 43A123 lub 45A121? 

Trafiony, zatopiony!

45A121_b0177ef8-642c-42a5-a950-c00e95b55

Gratuluję, trafnej odpowiedzi.

Nagrodą - oprócz dedykacji - jest ładny obrazek:

 

jednoro%C5%BCec-1.jpg

 

 

Wyjdzie słoneczko, zrobię zdjęcia, na weekend będzie recenzja :D


  • 0

#19 Jaroslaw Jerry Esowy

Jaroslaw Jerry Esowy
  • Użytkownik
  • 3131 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Pruszków/Warszawa

Napisano 07 maj 2019 - 08:27

600 za OeSa? AT automat za 1000? Gdzie takie ceny zwlaszcza AT? Poszukaj porownania AT i OS i zachowujac proporcje to chyba najlepszy wybor.

Użytkownik Jaroslaw Jerry Esowy edytował ten post 07 maj 2019 - 08:29

  • 0

#20 Zeno

Zeno
  • Użytkownik
  • 710 postów

Napisano 07 maj 2019 - 09:34

Czytaj, proszę, uważniej:

...skoro oryginalna Omega AT (używka w kwarcu) kosztuje około 1000$

B)


  • 0





Również z jednym lub większą ilością słów kluczowych: Sea-Gull, Seamaster, Sea-Master, Sea-Gull Seamaster

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych