Skocz do zawartości


MIEJSCE NA TWOJĄ REKLAMĘ
MIEJSCE NA TWOJĄ REKLAMĘ

Zdjęcie

Moja Eureka

eureka zegary elektryczne

  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
8 odpowiedzi w tym temacie

#1 Lamela

Lamela
  • Stowarzyszenie
  • 49 postów
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 20 styczeń 2020 - 21:37

Już w domu  :)

I nawet (jeżeli nie liczyć klosza...) - kompletna. Dała się uruchomić z pierwszego podejścia, chociaż na pewno trzeba będzie pogrzebać w środku.

Choćby - oczyścić "na błysk".  Wypolerować - to mały miś, tylko tu jest pytanie - czy jest jakiś sensowny sposób zabezpieczenia mosiądzu przed paluszkami i matowieniem ? Słyszałem o szelakowaniu, ale nigdy tego nie robiłem ...

Niepokoi mnie też trochę duży (ze 2mm) luz poosiowy balansu i tu pytanie do kol. Karola - czy zetknął się się z takim objawem w Eurece Janka którą naprawiał ? Czy warto / należy z tym walczyć ?

Na razie (wstępnie) widzę, że trochę późni, jeszcze nie sprawdzałem zakresu regulacji. Zasilanie 3V daje niezłą amplitudę ok. 360 stopni. ale chyba wg literatury to za dużo, zmniejszę napięcie do 1,5V i zobaczę, co się pochrzani  :unsure: , wtedy będę wiedział, od czego zacząć.

No i najważniejsze - jakoś mi głowy nikt w domu nie zmył ... :)

IMG_2361.jpg


  • 1

#2 mechanik

mechanik
  • Użytkownik
  • 1653 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Bolesławiec

Napisano 21 styczeń 2020 - 09:02

Niezwykle ciekawy mechanizm,po przeglądzie i smarowaniu powinien spokojnie chodzić na 1,5V.Chyba najbardziej na zużycie są narażone czopy pracujące w łożysku dwu kulkowym,jednak balans z cewką wagę ma całkiem słuszną ;) a najważniejsze że żona Ci głowy nie urwała :D 


  • 0

#3 namor

namor
  • Miłośnicy zegarów
  • 167 postów

Napisano 21 styczeń 2020 - 23:05

Miałem do czynienia z dwiema Eurekami, jedną z balansem za tarczą  i drugą z balansem pod tarcza . W obydwu, o ile pamiętam, luz poosiowy był ograniczany do wartości około 0,5 mm szybkami przez które można oglądać pracę ułożyskowania. W miejscu gdzie czop styka sie z kulkami zwykle widać wypracowany rowek. Czy zwiększony luz poosiowy pozwoliłby na prace kulek w róznych miejscach czopa co pozwoliłoby na dłuższą pracę? Nie wiem. Prawdopodobnie położenie czopa będzie samo się ustalało w już zaczętym rowku na czopie. Sprawdź czy położenie tych szybek nie da sie zmieniać, - jeśli tak to warto ten luz zmniejszyć do przyzwoitej wartości. Sprawdź także czy w szybkach nie ma wytartych przez czoło czopa dołków.  Zbyt duży luz poosiowy może zakłócać współpracę sprężynek stykowych z polami stykowymi pierścionka związanego z osią balansu. Jeśli przy tym luzie nie zauważysz że w skrajnych położeniach nic złego się nie dzieje to chyba możesz zostawić jak jest. Obydwa zegary wykazywały solidny chód przy zasilaniu 1,5-a voltowym.W drugim zegarze, za zgodą właściciela, w cewce ukryłem , przeciwstawnie do biegunowości zasilania, diode zmniejszającą iskrzenie na stykach przez wygaszanie SEM powstającej przy rozwieraniu obwodu z indukcyjnością.  Jeśli chodzi o ochronę powierzchni elementów  mosiężnych (z brązu)  stosuje(-owało) się wpierw szelakowanie ,potem doszło krycie lakierem caponowym a od kilku dziesięcioleci wprowadzono pasywowanie.Pierwsze dwie metody wymagają staranności i doświadczenia oraz dbałosci w przygotowaniu środków.

Pasywowanie zaś polega na zanurzeniu detali ,na kilkanaście sekund ,(-max parę minut) w kąpieli będącej roztworem wodnym bezwodnika kwasu chromowego, lub dwuchromianu potasowego, zakwaszonego kwasem siarkowym. Po wypłukaniu uzyskuje sie złotawa powierzchnię dosyć odporną na paluchowo- atmosferyczne zagrożenia.Metodą tą zabezpieczane są np. korpusy manometrów, elementy galanterii stolarskiej itp.  Metoda ta wymaga jednak ostrożności (okulary, rękawice, fartuch) bo skóra i ubranie bardzo nie lubi kontaktu z tą kąpielą. Same powyższe metody były opisywane na forum, trzeba byłoby poszukać. Jeśli już zdecydujesz się na którąś metodę ,to ewentualnie służę szczegółami.

Pozdrawiam!


  • 0

#4 Lamela

Lamela
  • Stowarzyszenie
  • 49 postów
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 22 styczeń 2020 - 18:43

Dzięki za cenne uwagi, myślę że na tym się nie zakończy  :)

Na razie zegara jeszcze nie rozbierałem - jest uruchomiony, obserwuję go i robię listę "cierpień" aby kompleksowo zabrać się do roboty. Zdecydowanie się późni - ok. 40 minut / doba. Z początku podejrzewałem że trochę przepuszcza, co któryś ząb, zapadka (jest pewien luz na osi dźwigni zapadkowej). Policzyłem jednak pracowicie ząbki koła zapadkowego i przełożenie przekładni chodu oraz okres wahań balansu - jest ok. 2,82 sek, a dla prawidłowego chodu z wyliczeń wychodzi, że powinno być 2,66 sek.

Tak więc najpierw pokombinuję z włosem (pewnie trzeba będzie przesunąć punkt mocowania, regulacja jest już na skraju - ktoś z tym wcześniej walczył  :unsure: ). Jak nie wystarczy - pozostanie pewnie do zmniejszenia moment bezwładności balansu. No i wtedy na pewno pobawię się z luzem poosiowym balansu.

Pozdrowienia,

Jerzy


  • 1

#5 Lamela

Lamela
  • Stowarzyszenie
  • 49 postów
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 30 styczeń 2020 - 18:58

Pomiary chodu Eureki zajęły trochę czasu ...
Dla zasilania 1,5 V jest marnie - amplituda 250 stopni, późni 2,5 h/doba. Nieco lepiej wypada dla zasilania 3 V - amplituda wzrasta wtedy do 370 stopni, a spóźnienie spada do ok. 20 min. /doba. Błąd izochronizmu wydaje się więc być ewidentny. Rozebrałem zatem balans i zabrałem się do ważenia, zgodnie z Twoimi doświadczeniami. Przy okazji obejrzałem czopy - nie wydają się zużyte, myślę że przepolerowanie wystarczy. Pojawiły się dwa pytania: 1. ważyć z włosem (jak na zdjęciu z postu) - mam pewne wątpliwości, wszak punkt zaczepienia i przesuwka nie są jednoznacznie określone, a więc część włosa i tak nie bierze udziału w pracy. 2. Wstępne próby wykazały, że bez dołożenia znacznej masy podkładek się nie obędzie, co de facto zwiększy moment bezwładności balansu, a więc wydłuży okres. A przecież nie o to chodzi... W międzyczasie zacząłem trochę grzebać w internecie i na forum NAWCC (gdzie aż roi się od problemów z regularnością chodu Eureki) znalazłem ciekawe rozważania, sygnowane przez "wisty", z 5 listopada 2017. Załączam link
W skrócie wynika z treści, że balans Eureki, jako źródło napędu, wcale nie musi być wyważony a wręcz przeciwnie, przez zmianę położenia ciężarków o różnej masie (sprawdziłem - w moim występują trzy rodzaje, od 3,8 do 6,2 g) a tym samym zmianę położenia środka ciężkości można zgrubnie regulować jego okres. Jest nawet domniemanie, że to był sposób na fabryczną wstępną regulację zegara.
Byłbym bardzo ciekawy komentarza na ten temat, z pewnością po złożeniu mechanizmu spróbuję tej opcji.
Jerzy

  • 0

#6 janekp

janekp

    Nowy Uzytkownik

  • Użytkownik
  • 2475 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Paryz/Francja

Napisano 30 styczeń 2020 - 19:51

moim zdaniem jest problem z  cewka  tutaj..


  • 0

#7 Lamela

Lamela
  • Stowarzyszenie
  • 49 postów
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 30 styczeń 2020 - 20:41

moim zdaniem jest problem z  cewka  tutaj..

Cewka 19,8 ohma, dosyć stabilny pomiar (mierzone na wyjętym balansie).


  • 0

#8 Lamela

Lamela
  • Stowarzyszenie
  • 49 postów
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 19 luty 2020 - 19:52

Mechanizm wyczyszczony, zmontowany - działa pięknie jak na wideo.
W tej chwili pod prowizorycznym kloszem kupionym za nieduże pieniądze w Hucie Szkła "Ładna". Niestety, klosz z prostokątnym dołem jest na razie raczej w sferze pobożnych życzeń - krajowi wytwórcy albo nie chcą się podjąć, albo mówią o astronomicznych kosztach... Znalazłem producentów w Niemczech i Anglii, ale to też nie ten budżet. Powoli skłaniam się do innych rozwiązań spotykanych w Eurekach - okrągła podstawa do istniejącego klosza (ale to najmniej efektownie wygląda) lub szkieletowo/szklana pokrywa na podobieństwo kareciaka (były takie w drewnie bądź metalu). Zobaczymy, pokombinuję.
Więcej ciekawych wyzwań mam z samym mechanizmem. Faktycznie, zasługuje on na swoje miano - kilka razy zakrzyknąłem "Eureka !, mam cię", po czym znowu podejmuję dość nierówną walkę przy kolejnym problemie <_< .
Najpierw trochę zabrało czasu ustawienie przekładni zliczającej, która namiętnie gubiła bądź dodawała kroki. Trzeba było w końcu porzucić "fabryczne" ustawienia i wyregulować "po swojemu" przeciwzapadkę, wtedy wreszcie poszło.
Potem zabrałem się za regulację, trzeba było zgubić te kilkugodzinne opóźnianie. Przyjąłem założenie zasilania 1,5 V i regulację wg NAWCC przez zmianę położenia ciężarków balansu. Poważone, ponumerowane, zrobiłem mapę położenia i po kilku cyklach tasowania - Eureka!, jest już odchyłka tylko kilka minut na dobę. No to tylko trochę regulacji włosem i jesteśmy w domu. Tak myślałem :unsure:
Najpierw - jednego dnia spieszy, drugiego późni - ot, tak sobie. Pamiętam, że balans ma dość duży luz osiowy - może pływa przód-tył i to powoduje tą odchyłkę. Proszę bardzo, zostawiam go przechylony jakiś milimetr do przodu, niech spoczywa na jednym łożysku - fakt, poprawia się, tylko późni. Ale regulacja włosem to raczej fikcja - tak jakby na ostrzu noża, najpierw długo, długo nic a potem małe muśnięcie pokrętki (a przecież jest spore przełożenie zębate do przesuwki) - i leci kilka minut w drugą stronę. I tak kołyszemy się drugi tydzień...
Powoli skłaniam się do opcji tak jak robił to kol. Karol - precyzyjnie wyważyć balans i dopiero potem po bożemu regulować włosem - ale czyżby amerykanie się mylili ?
Ale przynajmniej - fajnie jest, nie mogę się nudzić :)

  • 3

#9 namor

namor
  • Miłośnicy zegarów
  • 167 postów

Napisano 19 luty 2020 - 21:24

Sam doświadczyłem solidnego odbiegnięcia od dokładności chodu na początku zajmowania się tym zegarem i sam siebie wpuściłem w maliny ,próbując zmienić moment bezwładności balansu zmieniając położenia śrub, stosując ołowiane podkładki i okazało się że to było błędne działanie. Mimo że zbliżyłem sie z odchyłką do paru minut , nic to nie dało gdyż okazało się że okres wahań balansu silnie zależy od amplitudy. Czyli od stopnia "świeżości" mechanizmu, napięcia zasilania ogniwa, sprawności kontaktowej układu elektromechanicznego. Wiec zacząłem od podstaw. Wyważony balans z włosem stanowi układ harmoniczny i niezależnie od amplitudy powinien dawać stały okres wahań. W przypadku niewyważenia balansu , sytuacja wygląda tak jakby na tej samej osi do prawidłowego balansu doczepić wahadełko. I wtedy balans chciałby się kiwać swoim okresem a wahadełko swoim. I taki układ kiwa się ruchem złożonym będącym sumą tych przebiegów. Gdyby te okresy się zgadzały to w przy bardzo małej amplitudzie jeszcze byłoby jako tako ale przy większej amplitudzie izochronizm wahadła diabli biorą i wtedy jest klops, - taki że trudno opanować sytuację. W moim przypadku odrzuciłem dodawane podkładki i zabrałem sie za wyważanie balansu na zmontowanym naprędce przyrządzie.W tym opisie http://zegarkiclub.p...z-eureka-clock/ znajdziesz wygląd tego przyrządu, jak i trochę teorii.. Zmieniałem miejscami śruby wydrążone z pełnymi, poprawiając stopniem wykręcenia wkrętów.  Wyważanie odbywało sie bez włosa. W drugim egzemplarzu ,-z włosem bez żadnego obciążenia na jego końcu. Efekt uzyskany nie różnił się zauważalnie.

Po wyważeniu problemy się skończyły. Balans na standardowym ogniwie miał solidną amplitudę. Mimo zmiany napięcia zasilania, balans  utrzymywał ten sam okres.

Gdyby po wyważeniu okazało się że jednak trzeba zwiększyć masę balansu to ewentualne podkładki trzeba dodawać symetrycznie i na koniec ponownie sprawdzić wyważenie. Przyrząd wyżej opisany jeszcze się gdzieś pęta i gdybyś miał jakąś możliwość zawadzić o Otwock to jest do wypożyczenia. Ale to już na PW do uzgodnienia.

Powodzenia!            

Karol.


  • 0




Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych