co masz na ręku gdy idziesz do salonu...
#21
Napisano 07 luty 2008 - 18:31
#22
Napisano 07 luty 2008 - 18:35
Ja rowniez nie pamietam abym byl jakos szczegolnie zle potraktowany w sklepie. Geberalnie rzecz biorac, traktowanie w punktach sprzedazy bizuterii/zegarkow w np. Polsce i w USA jest po prostu odczuwalnie inne, a "lepsze" dlatego ze bardziej odpowiadajace mi w USA niz w Polsce/Europie ('lepsze' wiec i 'gorsze' okreslenie na traktowanie jest wiec czyms wzglednym, wynikajacym z subiektywnego odczucia).
Tu i tam jest w tej kwestii tak jak zasugerowal to kol. 'Tsuki,' czyli 'inaczej.'
#23 Guest_andree_*
Napisano 07 luty 2008 - 18:40
#24
Napisano 07 luty 2008 - 18:45
__________
Pozdrawiam
Coz musze sie zgodzic iz ronica jest - nie moge sobie jakos wyobrazic wejscia w moich ulubionych podartych spodianch i t-shircie do salonu w Polsce i poproszenia o przymiarke pateka, kilka lat temu podobna prozba odnosnie iwc we wroclawiu wywolala duze zaskocznie - na poludniu gdzie jestem
pozatym w Polsce relacje srednich zarobkow do dosc mocno naciaganych cen w salonach sa jakie sa i trudno czasem sie dziwc iz sprzedawca pracujacy czesto za znacznie nizsze niz mozna tego oczekiwac wynagrodzenie przyklada do nas swoj pryzmat.
#25
Napisano 07 luty 2008 - 18:52
no i faktem jest że kupiłem tam już 3 zegarki
#26
Napisano 07 luty 2008 - 19:07
no i faktem jest że kupiłem tam już 3 zegarki
Bo jest różnica między pasjonatem a "maszyną do sprzedawania" - on sam się tym pasjonuje jak mówisz więc ma wiedzę, zna detale i rozumie potencjalnego kupującego, dzięki temu wie że sam nie lubi jak ktoś mówi że kwadratowy zegarek jednak trochę przypomina okrągły i nie pcha ściemy tylko po to żeby coś ordynarnie opchnąć - sam kocha zegarki i chce żeby inni byli ze swoich zegarków równie zadowoleni - takich sprzedawców potrzeba, jednak jest ich bardzo niewielu - reszta jest zaprogramowana:
1. W czym mogę pomóc?
2. Wyciąg z gabloty
3. Ten model jest super, ładnie się świeci i to wspaniały wybór
4. Wrzuć na kasę
5. Zapakuj i podaj
6. Podziękuj i zaproś ponownie
A to wszystko ukraszone miłym uśmiechem (jeśli klient jest jak to się mówi "odpicowany" - tą opcję pomija się jeśli jest na luzie ubrany) i ogólnie co by to za towar nie był on chce mieć po prostu mniejszy stan na magazynie... :roll:
Sam przyznajesz że gość jest super więc jako np właściciel salonu wiedział bym że zatrudniając taką obsługę klient ma zapewniony standard tej obsługi, a po za tym wiem że po następny zegarek i tak wrócisz do nas skoro gramy na uczciwych i przyjacielskich relacjach - natomiast jest wiele sklepów "jednowejściowych" tzn gdzie po 1 wizycie nie ma się już ochoty tam wracać bo po co wchodzić do "jaskini lwa by zostać pożartym przez sprzedawcę" :roll:
#27
Napisano 07 luty 2008 - 19:30
#28
Napisano 07 luty 2008 - 19:41
#29
Napisano 08 luty 2008 - 14:04
jak już kiedyś to wydarzenie przytaczałem: nie do pobicia był gość w Arkadii który nie chciał nam podać "Latającego czołga" kasując nas treściwym "to drogie"
co ciekawe byliśmy po spotkaniu klubu w VI 2006 r. więc pojęcie "drogie" nabrało dla nas waloru wieloznaczności :wink:
oczywiście nie daliśmy się tak łatwo zbyć i pomęczyliśmy trochę gościa
zupełnie inna rozmowa miała miejsce obok w salonie Time Trend (wtedy jeszcze Zibi) - obsługiwała nas miła młoda dziewczyna i do tego wiedziała że w tym dniu odbyło się spotkanie KMZiZ, tym nas zupełnie rozczuliła :shock:
wracając jeszcze na chwilę do Pana Krzysia, nie wykluczone że podejście do klienta wynika z tego że właścicielka salonu również jest ciekawą osobą, którą miałem okazję poznać osobiście przy okazji spraw zawodowych. Nie omieszkałem wspomnieć jej, jaki to skarb ma u siebie w salonie
#30
Napisano 08 luty 2008 - 14:11
żeby było śmieszniej wracałem z budowy od rodziców będąc uwalony pyłem i w butach podtopionych w cemencie
Weźcie też pod uwagę, że trafienie na milionera w T-szircie w USA jest bardziej prawdopodobne niż w PL
A druga kwestia to, że w PL często a prawie zawsze sprzedawca w salonie zegarkowym jest okazjonalny....
Dostaje 1200 na rękę i w d..... mają klienta itp.
W ramach szkolenia dostaje ulotkę Apartu
I jechane....
I potem trudno się dziwić, że na pytanie (tak jak było w w/w spotkaniu z kol. renko) Pani nie odróżniała kwaraca od automatu a na pytanie co jest w środku odpowiadała, że ... mechanizm
- ALe jaki???
- No szfajcarski
- A nie japoński ?
- No może japoński, ale zegarek jest szfajcarski :roll: :roll:
#31
Napisano 08 luty 2008 - 14:48
Otóż razu pewnego ojczulek mojego kolegi (rolnik) stwierdził iż czas nabyć nowe auto (nowe czyli nowe mitasubiszi pajero z salonu) jak pomyślał tak zrobił. Któregoś pięknego dnia udał sie do salony w/w marki. Wszedł w jakiejś tam flanelowej koszuli i w pięnych lekko zużytych gumofilcach (naprawde chodzi w nich wszedzie) i zaczął sobie oglądać stojące autka, aż doszedł do pajero. Obejżał sobie to autko stwierdził że mu sie podoba i stanął obok w oczekawaniu na kogoś z obsługi. Stał tam na chu... na weselu przez 15 min i nikt sie nim nie zainteresował. Pan za biurkiem był czym pochłonięty, pani od kredytów nawijała z kolezanką o dup... maryni. Jednak ojczulek kolegi nie jest typem jakiego buraka który robi awantury więc grzecznie sie pożegnał i poszedł do salony Toyoty obok. Tam zaraz po wiejściu dopadł go sprzedawca, wypytał czego szuka i w ciągu 30 min tatuś stał sie posiadaczem nowej terenowej toyotki. Tatuś jest człowiekiem starej daty więc sie nie bawił w kredyty tylko zapłącił gotóweczką (dokładnie to przelew bankowy) i sprawa została załatwiona. Gdy kilka dni później (w tych samych ciuszkach) odbierał swoe autko zajechał do tego samego salonu mitasubiszi i wyjaśnił właścicielowi że był tu kilka dni wcześniej ale został zwyczyjanie olany przez obsługe i salon stracił ok 100 000PLN. Finał jest taki że tatuś na toyotke, a właściciel salonu mitasubiszi wywalił na bruk wszystkich sprzedawców.
Jednak niestety nie zawsze konczy sie tak jak w tym przypadku, sam czesto doświadczam ogromnych róznic w traktowaniu 26cio letniego delikwenta przez sprzedawców, wystarczy ubrać sie w garnitur i od razu zmienia sie ich stosunek. Taka niestety marna rzeczywistość, ciągle działa Jak Cię widzą tak Cię traktują, a tak być zecydowanie nie powinno.
Pozdrawiam Rafał.
#32
Napisano 08 luty 2008 - 16:34
Podobało mi się zachowanie sprzedawcy Volvo, który pokazał mu samochód, pozwolił wsiąść a na pytanie dziennikarza "czy ja wyglądam na człowieka który kupi taki drogi samochód?" sprzedawca odpowiedział - "Teraz Pan nie wygląda ale kto wie, może się polepszy i wtedy kupi Pan samochód u mnie"
#33
Napisano 08 luty 2008 - 18:08
Zas co do odmowy obslugi - to mnie jeszcze nigdy nie spotkalo, chociaz dalo sie zobaczyc po minie sprzedawcy niechec, gdy bylem ubrany w jeansy i bluze.
#34
Napisano 16 luty 2008 - 01:02
Jedyne miejsce gdzie nie dali mi przymierzyć zegarka to taki mały sklepik na ul. Chmielnej w Warszawie. Generalnie prędzej spotykam się z brakiem doinformowania u sprzedawców niż z brakiem chęci do obsługi (niekiedy trzeba im poprostu się przypomnieć jak człowiek chce coś przymierzyć). Jeśli chodzi o zasób wiedzy to najgorzej wypadają tu salony Apartu (oprócz tego w ZT w Warszawie oczywiście). W Od czasu do czasu, Pracowni czasu człowieka od razu zauważą. W Kruku na pl. Konstytucji sprzedawca tak się ze mną zagadał że klientowi który od razu powiedział że chce super wypas Omegę grzecznie kazał zaczekać.
Dzisiaj złożyłem pierwszą wizytę na pl. Piłsudskiego w sklepie z zegarkami Panerai. Sprzedawcy od razu się mną zainteresowali. Nie byłem ubrany w garnitur więc pomyślałem że chcą mnie może "przypilnować". Okazali się bardzo mili. Pani sprzedawczyni starała się odpowiedzieć na wszystkie pytania. Jak czegoś nie wiedziała to mówiła że przykro jej ale nie wie a nie czytała w kółko te same informacje z katalogu. Pan sprzedawca sam otworzył gablotę i wręczył do ręki interesujący mnie model. Jak powiedziałem że nie kupię tylko oglądam to odparł żebym sobie usiadł i spokojnie oglądał. W pracowni czasu również super podejście-godzinna pogawędka o Vulkanie. Podsumowując - gabloty z zegarkami otwierają się prawie same na hasło Klub Miłośników Zegarów i Zegarków. Może traktują nas wtedy trochę jako niegroźnych maniaków ale to przecież prawda
#35
Napisano 25 luty 2008 - 13:13
Pewnie piszesz o Swiss Boutique, u nich to stary numer, źle wyglądasz nic nie masz, dobrze wyglądasz to trzech będzie koło Ciebie skakało.
Bo to nasi ludzie są :wink:
Jest tam jeden Pan nad wyraz miły i uprzejmy. Innych nie znam, nie rozmawaiłem z nimi.
#36
Napisano 25 luty 2008 - 14:06
Pocieszam się, że nas i tak jest wyższy poziom kultury sprzedaży niż na Ukrainie, gdzie przy witrynie z Timexami stoi uzbrojony strażnik.
#37
Napisano 25 luty 2008 - 14:40
#38
Napisano 25 luty 2008 - 15:52
#39 Guest_mik_*
Napisano 25 luty 2008 - 17:47
z jednym wyjątkiem - ten w złotych tarasach daje rade ale wiemy dlaczego ;-)

Pomoc










