Skocz do zawartości


Ogłoszenie

RELACJE FILMOWE - X Jubileuszowe Spotkanie Klubu


Na około tydzień lub dwa wyłączamy definitywnie tapatalk na forum.


Aktualizacje statusu

  • Zdjęcie
    czakiii

    -no przecież nagrałem Ci się na pocztę -hehe ale ja ją mam i tak zapchaną i nie używam -to sobie ją * wyłącz!!!!!!!!!!! Po co ludziom poczta głosowa skoro nie potrafią z niej korzystać? #boldupyzrana

Wyświetl wszystkie aktualizacje

Najnowsze tematy


Zdjęcie

Czy zegary/mechanizmy Junghansa z lat 30-tych są kiepskie


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
36 odpowiedzi w tym temacie

#1 tarant

tarant

    [LX]CDII

  • Moderator
  • 8916 postów
  • Płeć:Nie określona
  • Lokalizacja:Wrocław

Napisano 25 lipiec 2008 - 08:40

Chciałbym zapoznać się z Waszymi opiniami. Moje zdanie - wyrobione organoleptycznie jak i na podstawie obserwacji postów tutaj zamieszczanych jest raczej jednoznaczne. Tandeta, tanie, masowo produkowane mechanizmy o najprostszej z możliwych konstrukcji. Umożliwiło to przejęcie wielu dobrych firm, a w następstwie obniżyć poziom produkcji tychże, pozostawionych jako "brandy" (Np GB z lat 30-tych to także w większości już nie to..)
  • 0

#2 Jacek.

Jacek.

    sprawdzony - niewykryty

  • Użytkownik
  • 2572 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:za karę mieszka w Wuwie

Napisano 28 lipiec 2008 - 10:56

Kwestia co uważamy za tandetę; w pierwszych dekadach XX wieku mogły sprawiać mało solidne wrażenie, ale na tle przeciętnej produkcji od końca lat 60 do dziś? Co musielibyśmy wtedy powiedzieć o wyrobach fabryczek, produkujących toporniejsze kopie Junghansów (ot np warszawski GF).
Poza tym takie przyszły czasy; w latach 20 rynek zmienił się zasadniczo i kto nie postępował jak Junghans czy Kienzle - znikał. A Becker nie był jakimś Patkiem świata zegarów - też powoli podupadał i sprzedaż firmy była nieunikniona. Więc byłbym raczej za określeniem Junghansów jako tanią produkcję masową.

J.
  • 0

#3 amroziuk

amroziuk
  • Stowarzyszenie
  • 1634 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Świebodzice dawniej Freiburg in Schlesien

Napisano 29 lipiec 2008 - 23:45

Co by nie pisać za dużo to wstawię fotkę ;)

Załączony plik  dsc069991024x768lr5.jpg   157,49 KB   0 Ilość pobrań

Potwierdzoną informacją jest to, że JUNGHANS produkował zegary z taką sygnaturą jaka najlepiej była rozpoznawana na danym rynku zbytu. Przejęli lepsze firmy i korzystali z Ich zdobytych rynków wciskając swoje "oszczędnościowe" konstrukcje.
A oszczędzali na wszystkim - to widać po wyrobach.

AM
  • 0

#4 Mariusz

Mariusz
  • Użytkownik
  • 1287 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Warszawa

Napisano 30 lipiec 2008 - 08:08

Chyba czas wsadzić kij w mrowisko :twisted:

Nad czym właściwie dyskutujecie ?
Zegary i zegarki które się robiło były produkowane w celach UŻYTKOWYCH.
One na prawdę miały wskazywać czas, a nie stanowić dzieło sztuki.
Oczywiście były też dzieła sztuki, ale o tym chyba nie rozmawiacie.

Jako rzeczy użytkowe podlegały prawom rynku.
Z pkt widzenia współczesnej techniki były do d..y.
Oszczędności producentów były śmieszne, gdyby rozpatrywać produkcję jednostkową - jaka różnica kosztów pomiędzy pełnymi płytami a sztancowanymi - 5 pln ?

W którymś momencie okazało się, że zegar nie musi być produkowany na "jak najdłużej" - to straciło sens. Stało się to dużo wcześniej, niż w momencie gdy Junghans zaczął swoją produkcję.
Uważam, że praktycznie gdy zaczęła się produkcja średnio seryjna ( po kilka tys szt ) to zjawisko weszło w życie - potem się tylko rozwijało i trwa ;)
Sztucznością jest próba znalezienia granicy.
  • 0

#5 Piotr Ratyński

Piotr Ratyński
  • Użytkownik
  • 8179 postów
  • Gadu-Gadu: 1064092
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Poznań

Napisano 30 lipiec 2008 - 09:45

Oszczędności producentów były śmieszne, gdyby rozpatrywać produkcję jednostkową - jaka różnica kosztów pomiędzy pełnymi płytami a sztancowanymi - 5 pln ?



Hmm... Jednostkowo tak, ale już 5,- x 100000 szt. to chciałbym tyle zaoszczędzić...

Uważam, że praktycznie gdy zaczęła się produkcja średnio seryjna ( po kilka tys szt ) to zjawisko weszło w życie - potem się tylko rozwijało i trwa ;)



No tak, ale jednak są firmy które poszły ze spadkiem jakości na całość, zarabiając na ilości i są firmy, które pomimo wszystko zachowały dobrą jakość swoich wyrobów, w niej upatrując możliwości dobrego zarobku. Junghans niestety należy do tych pierwszych.
  • 0

#6 tarant

tarant

    [LX]CDII

  • Moderator
  • 8916 postów
  • Płeć:Nie określona
  • Lokalizacja:Wrocław

Napisano 30 lipiec 2008 - 09:47

Odrobina wyjaśnienia. Ten wątek założyłem po zrobieniu pierwszego wpisu na forum NAWCC. Że mnie na stare lata pokusiło pisać w obcym języku, to inna sprawa. W każdym razie pytał się tam człowiek o niemieckie ścienne zegary z okresu międzywojnia i to jeszcze z kurantami. Ja poradziłem tylko, żeby unikał Junghansów. No i się zaczęło. A uzasadnij, a dlaczego, a ja mam 4 i świetnie chodzą (bo to niemiecka technika etc).
Moje zdanie już przedstawiłem, kilkanaście ich w rękach trzymałem, zdjęć widziałem sporo więcej. Jak widzę, też nie bardzo lubicie J.

http://www.nawcc-mb....d=1;gtid=305199

PS. Proszę się nie śmiać z moich wypocin za głośno :-)
PPS. Z tą pierwszą ligą wyskoczyłem, żeby nie deprecjonować zbiorów (niekiedy porażających rozmiarami i klasą) szanownych kolegów zza oceanu.
  • 0

#7 Jacek.

Jacek.

    sprawdzony - niewykryty

  • Użytkownik
  • 2572 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:za karę mieszka w Wuwie

Napisano 30 lipiec 2008 - 10:37

Oszczędności producentów były śmieszne, gdyby rozpatrywać produkcję jednostkową - jaka różnica kosztów pomiędzy pełnymi płytami a sztancowanymi - 5 pln ?



Hmm... Jednostkowo tak, ale już 5,- x 100000 szt. to chciałbym tyle zaoszczędzić...


Tu jest jeszcze jedna sprawa: "sztanca" pozwala tanio zmniejszyć grubość blach; płyta wycinana i punktowana jest sporo sztywniejsza od litej. Ponadto powstaje w jednej operacji, i to już z wytłoczonymi miseczkami olejowymi. Lita płyta mechanizmu musi być zwalcowana, wycięta, zgradowana, sfazowana, prostowana przed i po wierceniu... Tak więc oszczędności są spore.

No tak, ale jednak są firmy które poszły ze spadkiem jakości na całość, zarabiając na ilości i są firmy, które pomimo wszystko zachowały dobrą jakość swoich wyrobów, w niej upatrując możliwości dobrego zarobku. Junghans niestety należy do tych pierwszych.


Prawda niezaprzeczalna, ale trzeba pamiętać, że Junghans produkował na zbiedniały po wojnie rynek niemiecki. Inni producenci też potanili i odchudzili co tylko mogli; Kienzle jeszcze gorsze blaszaki robił.
Na Junghansa rzuca się gromy, że używał marek przejmowanych firm do przejęcia ich dawnego rynku - cóż, takie są prawa buszu. Dziś nazwalibyśmy to marketingiem.

J.
  • 0

#8 Mariusz

Mariusz
  • Użytkownik
  • 1287 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Warszawa

Napisano 30 lipiec 2008 - 11:12

Pogubimy sie w tym cytowaniu ;)

Piotrze - zgoda, że przy tysiącach szt są oszczędności - o to mi chodziło.
W związku z tym to masówka i jako taką trzeba ją traktować - dlaczego nagle wartościować egzemplarze masówki i szukać w nich jakości.

Jakość minimalna jaka była do przyjęcia by klient kupił i proporcjonalna do ceny.
Nie było wtedy zbyt wielu filantropów :)

Uważasz, że były firmy , które trzymały jakość ? :P

No dobra - a jeżeli postawię tezę, że właściwie z końcem wiedeńskich regulatorów ( powiedzmy do połowy Biedermeiera ) skończyła się jakość a zaczął się okres szajsu to czy nie znajdziesz podobnych zależności ?
Skończył się rynek na drogie zegary na dwory i zaczęto wówczas produkować dla ludzi "uboższych". Zapełniając i ten rynek poszło jeszcze niżej - zegar w końcu trafił pod strzechy - to jeden ciąg i postawienie granicy w którymkolwiek momencie jest sztuczne.

Co do samego Junghansa - robił to co inni... a może inni robili to co on - zaspokajali potrzeby rynku uzywając technologii jaka mieli do dyspozycji.
  • 0

#9 Piotr Ratyński

Piotr Ratyński
  • Użytkownik
  • 8179 postów
  • Gadu-Gadu: 1064092
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Poznań

Napisano 30 lipiec 2008 - 11:15

Prawda niezaprzeczalna, ale trzeba pamiętać, że Junghans produkował na zbiedniały po wojnie rynek niemiecki. Inni producenci też potanili i odchudzili co tylko mogli; Kienzle jeszcze gorsze blaszaki robił.
Na Junghansa rzuca się gromy, że używał marek przejmowanych firm do przejęcia ich dawnego rynku - cóż, takie są prawa buszu. Dziś nazwalibyśmy to marketingiem.



No ale z tego powodu nie można "przekreślać" marki. Biednych klientów jest dużo więcej niż bogatych i ich też trzeba zagospodarować, a produkcja na ich potrzeby też jest ważna. W każdej dziedzinie są firmy które produkują wyroby o gorszej jakości i tanie, oraz firmy produkujące wyroby o wyższej jakości i drogie. Dlaczego w przemyśle zegarowym i zegarkowym miałoby być inaczej.
  • 0

#10 Piotr Ratyński

Piotr Ratyński
  • Użytkownik
  • 8179 postów
  • Gadu-Gadu: 1064092
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Poznań

Napisano 30 lipiec 2008 - 11:26

Uważasz, że były firmy , które trzymały jakość ? ;)



Były i są. W każdej dziedzinie jest taka firma jak Mercedes i taka firma jak Fiat.
Oczywiście że ogólnie jakość spadła u wszystkich i nie ma co porównywać rękodzieła do manufaktury czy wyrobów wielkiego przemysłu. To jest poza wszelka dyskusją.
A Junghans jest takim "Fiatem" wśród mu współczesnych firm zegarkowych, ma tez czasem jakiś dobry wyrób, ale zazwyczaj jego zegary nie mówiąc już o zegarkach wyróżniają sie na niekorzyść. Mówię to na podstawie tego co widziałem, a że nie widziałem wszystkiego, to tak całkiem obiektywny nie jestem, ale dużo ludzi ma podobna opinie jak ja.
  • 0

#11 Jacek.

Jacek.

    sprawdzony - niewykryty

  • Użytkownik
  • 2572 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:za karę mieszka w Wuwie

Napisano 30 lipiec 2008 - 11:26

z tego powodu nie można "przekreślać" marki. Biednych klientów jest dużo więcej niż bogatych i ich też trzeba zagospodarować, a produkcja na ich potrzeby też jest ważna. W każdej dziedzinie są firmy które produkują wyroby o gorszej jakości i tanie, oraz firmy produkujące wyroby o wyższej jakości i drogie. Dlaczego w przemyśle zegarowym i zegarkowym miałoby być inaczej.


Dokładnie. A ich "nisza ekologiczna" była akurat taka, że większość producentów, chcących za wszelką cenę utrzymać poziom, w krótkich abcugach była do nabycia za psie pienądze.

A Junghans jest takim "Fiatem" wśród mu współczesnych firm zegarkowych, (...)


I, analogiczne do Fiata, z rosnącymi aspiracjami do wyższych półek. Strach przed Chińczykami czyni cuda :twisted:

J.
  • 0

#12 Mariusz

Mariusz
  • Użytkownik
  • 1287 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Warszawa

Napisano 30 lipiec 2008 - 11:47

Właściwie się zgadzamy co do oceny samego produktu Junghansa w tym okresie - sporu nie ma
Tyle, że ja chciałem wykazać, że nie należy podchodzić z potępieniem do tego.
Junghans był szybszy w działaniach. Jakość mechanizmów systematycznie spadała od lat '30 XIX w ( tu uwaga - mówię o zegarach do sprzedaży "masowej" ... bo do tej pory są robione zegary na najwyższym poziomie i ich jakość teoretycznie wzrasta wraz z pojawiającymi się nowymi technologiami ). Zapewne równolegle do masówki w wielu firmach były robione bardzo dobre pojedyncze egzemplarze - tak dla sztuki.

Nie rozumiem więc dlaczego akurat Junghans jest winien :P
Tak w tym momencie w którym zaczął dominować zrobił kolejny krok ku tandecie.
Właśnie dlatego zaczął dominować :roll:
Tak samo winny jest Becker i Bracia Resch... tylko trochę wcześniejszy okres :)

Rozumiem - Wy uważacie Junghansa za "chińszczyznę" - ja ... też.
Tyle, że ja Beckera też uważam za chińszczyznę - trochę wcześniejszą :razz:

Zegar wiedeński ma być z Wiednia :twisted: a węgorz z drobiu w opakowaniu zastępczym mnie mniej interesuje ( co młodsi jak nie rozumieją to niech rodziców zapytają o co chodzi )

PS Tarant - no jak im napisałeś, że tandeta bo odkryte sprężyny to się nie dziw reakcjom.
Sporo hamerykanów na goło chodzi ;)
  • 0

#13 Jacek.

Jacek.

    sprawdzony - niewykryty

  • Użytkownik
  • 2572 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:za karę mieszka w Wuwie

Napisano 30 lipiec 2008 - 12:17

W ogóle jestem zdania, że upadek zegarmistrzostwa zaczął się od jednorazowych szczelnych klepsydr szklanych :mrgreen:

J.
  • 0

#14 Piotr Ratyński

Piotr Ratyński
  • Użytkownik
  • 8179 postów
  • Gadu-Gadu: 1064092
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Poznań

Napisano 30 lipiec 2008 - 12:50

Zegar wiedeński ma być z Wiednia



Ach Wiedeń... Ale to był zbyt krótki okres w historii zegarmistrzostwa, żeby zaspokoić wszystkich chętnych, dlatego przeniesiono nazwę na zegary, które nic z Wiedniem nie miały wspólnego (no może tylko to, że mają mechanizm bicia typu wiedeńskiego). No i latarnie lepiej teraz nie kupować bez rzeczoznawcy. ;)
  • 0

#15 tarant

tarant

    [LX]CDII

  • Moderator
  • 8916 postów
  • Płeć:Nie określona
  • Lokalizacja:Wrocław

Napisano 30 lipiec 2008 - 13:12

Taką sobie ostatnio ksiązkę ściągnąłem z USA (za 34USD, koszt wysyłki się rozmył przy zamówieniu kilku pozycji). Polecam lekturę, zdjęcia nie najlepsze, ale nie w tym rzecz - sedno w tytule. Były wiedeńskie regulatory i zegary produkowane fabrycznie....
Dołączona grafika
  • 0

#16 Mariusz

Mariusz
  • Użytkownik
  • 1287 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Warszawa

Napisano 30 lipiec 2008 - 13:37

Były wiedeńskie regulatory i zegary produkowane fabrycznie....


No i o to chodzi - piękne :cool:

I właściwie wypadałoby zakończyć tym pięknym podsumowaniem wątek :twisted:
, ale skoro Piotr wspomniał o "Latarenkach" to jeszcze takie ( przetłumaczone) podrzucę coby nie mylić i do jednego kotła nie wrzucać ich z "daszkowcami" ;) :

Od około 1810/1815 do końca okresu Biedermeierowskiego powstawały w Wiedniu tzw. "Dachluhren" charakteryzujące się eleganckimi, prostymi/wąskimi/smukłymi obudowami z drewna z wystającą, wysuniętą do przodu ścianką szczytową szpiczastego daszku zwanego w potocznym austriackim "Dachl".
Wprowadzenie wolności działalności gospodarczej spowodowało rozkwit rzemiosła. Szczególnie w Wiedniu doszło wówczas do rozwoju wszystkich dziedzin sztuki, stąd też właśnie z tego okresu pochodzą najpiękniejsze i najbardziej wartościowe zegary typu "Wiener Regulator" zarówno pod względem ich ręcznie wytwarzanych mechanizmów zegarowych jak i stolarki.
Od około połowy okresu biedermeierowskiego (ok. 1830) delikatne skrzynki tych zegarów zdobiono wycinanymi drewnianymi aplikacjami na ściance szczytowej "daszku", na cokole oraz drzwiczkach. Jasne, prostolinijne intarsje z drewna klonowego wokół szyb i w innych częściach korpusu dodają im wykwintności.
Oliwka wahadła jest wykonana obustronnie z mosiądzu, cyferblaty z mosiądzu lub emaliowane są początkowo jednoczęściowe, później pojawiają się dzielone. Mosiężne obramowanie cyferblatu jest w początkowych latach zwykle delikatnie fakturowane , później także ozdobnie odlewane. Ręcznie wytwarzane wskazówki są zwykle najwyższej jakości i stanowią kolejny jej wyznacznik w tych wartościowych zegarach wiedeńskich.
  • 0

#17 Piotr Ratyński

Piotr Ratyński
  • Użytkownik
  • 8179 postów
  • Gadu-Gadu: 1064092
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Poznań

Napisano 30 lipiec 2008 - 13:42

Były wiedeńskie regulatory i zegary produkowane fabrycznie....



Oczywiście, jak w każdym innym większym ośrodku zegarmistrzostwa. Ale dlaczego nie mówi się o regulatorach paryskich, londyńskich, genewskich, berlińskich, chociaż tam też produkowano równie dobre regulatory? No bo tu chce się podkreślić kontynuację, ale jedno z drugim nie ma nic wspólnego. Zegary Wiedeńskie (robione tylko tam) nie maja na tarczach czy mechanizmach sygnatur firm produkujących, tylko nazwiska mistrzów którzy je wykonali (często też nic nie maja) i nie ma dwóch takich samych zegarów, a wykonane przez tego samego zegarmistrza są najwyżej tylko podobne.
Ja z kolei polecam tą książkę:
http://img294.images...mage=imglk6.jpg
  • 0

#18 amroziuk

amroziuk
  • Stowarzyszenie
  • 1634 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Świebodzice dawniej Freiburg in Schlesien

Napisano 30 lipiec 2008 - 14:12

...............................płyta wycinana i punktowana jest sporo sztywniejsza od litej. ................................................

J.


Wszystko OK oprócz tego, że płyty są punktowane nie po to aby były twardsze a po to aby były proste (po wycinaniu na prasie).

Z resztą zgadzam się w całej rozciągłości.

No może poza tym, że Becker to hińszczyzna ;)
Dowód:
wyszedłem przed chatę i nie zobaczyłem pól ryżowych - a mieszkam w tym samym mieście co Gustav :)
  • 0

#19 tarant

tarant

    [LX]CDII

  • Moderator
  • 8916 postów
  • Płeć:Nie określona
  • Lokalizacja:Wrocław

Napisano 30 lipiec 2008 - 14:39

Ja z kolei polecam tą książkę:
http://img294.images...mage=imglk6.jpg

No pięknie - na Ebayu 390 Euro :cry: , ale z Londynu - za 50 funtów z przesyłką w wersji angielskiej - chyba się nie oprę :/
  • 0

#20 tarant

tarant

    [LX]CDII

  • Moderator
  • 8916 postów
  • Płeć:Nie określona
  • Lokalizacja:Wrocław

Napisano 30 lipiec 2008 - 14:40

Dowód:
wyszedłem przed chatę i nie zobaczyłem pól ryżowych

Do czasu :twisted: .....

PS. Dawno tu tak gwarno nie było - fajnie Was zobaczyć/przeczytać !
  • 0




Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych