Universal Geneve piękna,-zapewne jest to tzw Polarouter, tj zegarek zaprojektowany przez samego Geralda Genta dla załóg samolotów linii SAS (Scandinavian Airline System), które na jesieni 1954r rozpoczęły loty z Europy do Los Angeles nad biegunem płn. Ta trasa wymogła na konstruktorze m.in. zapewnienie podwyższonej odporności zegarka na pole magnetyczne, co potem procentowało w jego późniejszej konstrukcji słynnego Ingenieur firmy IWC. Po krótkim czasie Polaroutery zaczęto sprzedawać na pokładzie samolotu także pasażerom w czasie takiego lotu, a po kilku latach zaczęły je napedzac nowe mechanizmy 215, takie jak na zdjęciu autora wątku, tj. z microtorem.
Zegarki te są do dziś poszukiwane przez kolekcjonerów (i nic dziwnego!!) i "trzymają" cenę, ku mojemu zmartwieniu, bo od pewnego czasu na niego poluję.
Szkoda, ze obecnie microrotory stosowane są w zasadzie wyłacznie (z wyjątkiem Rondy Harley) w konstrukcjach zegarków z półki cenowej niedostępnej dla przeciętnego kolekcjonera, tj. przez np. Patka, wspomnianego Choparda itp.
Ja natomiast przedstawię MZ ciekawą modyfikację protoplasty takiego napędu, - microrotor bowiem wczesniej niż UG wprowadził Buren, znany ongis szwajcarski producent zegarków. W związku z jego burzliwą historią (finansową) został on później przejęty przez amerykańskiego Hamiltona (istnieje opinia, że Hamilton kupił go dla jego patentów, głównie własnie dot. tego napędu, zarówno w 'normalnych" zegarkach, jak i chronografach,- słynny kal. 11). W ten sposób pojawił się ten "burenowski" napęd w zegarkach Hamiltona, a później także m.in. Bulovy i Dugeny i, jak się okazało, nie tylko....
Znalazłem na pewnej aukcji ofertę zegarka opisanego jako "Tiffany Inc. by Dugena". Mocno mnie to zdziwiło, bo choć Dugena robiła zupełnie przyzwoite zegarki, to nie jest to jakaś super ekskluzywna, wybitna firma, a produkty takich właśnie drogich firm uzywała znakomita jubilerska firma Tiffany Inc. w firmowanych przez siebie zegarkach.
Przyznam, że głównie z ciekawości kupiłem ten zegarek i nie żałuję, -okazał się b. rzadką ciekawostka od strony konstrukcyjnej.
Napędza go bowiem mechanizm (pokazany na foto
Uploaded with
ImageShack.us
bazujący na "burenowskim" mechaniźmie 1001A. Róznica polega na tym, że mechanizm ten i wszystkie znane mi jego modyfikacje ma co najwyżej 25 kamieni. Tu natomiast, pewno aby podkreslic "ekskluzywność' zegarka ( no i dodatkowe ułozyskowanie na rubinach nie zaszkodzi...) zwiększono liczbę kamieni aż do 33 szt.
Zdjęcie przedstawia stan mechanizmu przed czyszczeniem i konserwacją, jakie przeprowadziłem w Warszawie i teraz cały zegarek az lśni i jest na doskonałym chodzie, a ja cieszę się, że mam kolejny dość wyjątkowy zegarek.