Napisano 07 listopad 2006 - 14:59
- Co to jest miłość?
- Światło życia.
- A małżeństwo?
- Rachunek za światło.
***
Dlaczego kawalerowie są szczuplejsi od żonatych?
Bo kawaler jak wraca do domu, patrzy, co ma w lodówce i idzie do łóżka. Żonaty jak wraca do domu, patrzy co ma w łóżku i idzie do lodówki.
***
Wraca mąż wcześniej do domu. Żona bierze wpycha kochanka do piwnicy i wrzuca za nim ubranie. Mąż zauważa jednak obce buty. Porywa siekierę i schodzi do piwnicy Pyta się:
- Kto tu?!
Ze stojącego w rogu, trzęsącego się worka dochodzi głos:
- Tto myy, bieeeednee kaartoffeelkiii...
***
Mąż przychodzi do domu i siada na kibelku. Tymczasem żona krząta się po mieszkaniu i słyszy, że z toalety dochodzą jakieś postękiwania. Myśli sobie:
- "Zrobię mężowi kawał i zgaszę światło".
Jak pomyślała, tak zrobiła... Nagle z toalety słychać przeraźliwy krzyk:
- O Boże! Ratunku!
Wystraszona żona otwiera drzwi i zapala światło. Mąż z ulgą:
- Uffff! A juz myślałem, że mi oczy pękły!
***
Facet budzi się około 13.00 na potwornym kacu. Patrzy, na stole cztery schłodzone butelki piwa i list następującej treści:
"Kochanie, wypoczywaj, jakbyś czegoś potrzebował to zadzwoń, zwolnię się z pracy i przyjadę. Twoja kochająca żona".
On na to pyta syna, co się stało, czy wrócił wczoraj z kwiatami, pierścionkiem lub czymś w tym rodzaju, nic bowiem nie pamięta. Syn na to:
- Coś ty, przyszedłeś o piątej nad ranem kompletnie pijany, awanturowałeś się, a gdy matka ściągała ci spodnie powiedziałeś: "Won dziwko, ja jestem żonaty".
***
Góralka chwali się sąsiadce:
- A wicie, gaździno, mój wnuk Jasiek to studiuje na uniwersytecie!
- A na jakim?
- No, jak to on się nazywo - próbuje sobie przypomnieć Góralka. - Ugryź? Nie, nie ugryź... Użarł? Tys nie... Już wim! Ujot!
***
Egzamin z medycyny, z rozpoznawania narządów. Na stole przed egzaminatorami stoi skrzynka z otworem na rękę. W niej narządy do rozpoznawania. Wchodzi pierwszy student, wkłada rękę, rozpoznaje nerkę, wyjmuje ją, dostaje 5, wychodzi. Wchodzi drugi, grzebie, rozpoznaje serce, wyjmuje, dostaje 5, wychodzi. Wchodzi trzeci, grzebie, grzebie... Nie może nic rozpoznać, w końcu mówi:
- Kiełbasa!
- Proszę wyjąć! - krzyczy egzaminator.
- W tej chwili student wyjmuje ze skrzynki kiełbasę. Zakłopotani egzaminatorzy postanawiają dać mu 5. Student wychodzi, po czym jeden egzaminator mówi do drugiego:
- Panie docencie, czym myśmy wczoraj tą wódkę zagryzali?
***
Bóg zainteresował się życiem Polskich studentów. Postanowił posyłać aniołka na ziemię, by wybadał sytuację i dostarczał raporty. Tak więc pierwsza wizyta była w październiku.
- No i jak tam? - pyta Bóg
- Studenci medycyny wszystkich uczelni kują 3h na dobę. Uniwerki chleją. Politechniki chleją.
Niedługo potem aniołek znów wrócił i zameldował:
- Studenci medycyny wszystkich uczelni kują 5h na dobę. Uniwerki piją. Politechniki chleją.
Trzy tygodnie przed sesją przyszedł kolejny raport:
- Studenci medycyny wszystkich uczelni kują 10h na dobę. Uniwerki trzeźwieją. Politechniki chleją.
W przeddzień rozpoczęcia sesji:
- Studenci medycyny wszystkich uczelni kują 16h na dobę. Uniwerki uczą się. Politechniki się modlą.
A Bóg na to:
- No i oni zaliczą!
***
Samochodem jadą: fizyk, chemik i informatyk. Nagle samochód staje i nie chce jechać dalej. Fizyk mówi:
- To pewnie coś z przeniesieniem napędu...
Chemik:
- A ja myślę, że to coś nie tak z paliwem...
A informatyk na to:
- Zamknijmy wszystkie okna, wyjdźmy i wejdźmy jeszcze raz...
***
Idzie baca na halę. Patrzy... Na stoku opala się naga kobieta. Staje więc i mówi:
- A to obraza Pana Boga!
Zdjął kapelusz, nakrył jej przyrodzenie i poszedł dalej. Idzie drugi baca, patrzy na kobietę i ze zdumieniem mówi:
- Jescem tego nie widzioł, co by tak chłopa wessało!
***
Na hali baca wypasa owce, ładna pogoda, dzwonki dzwonią ptaszki śpiewają, sielanka. Nagle bod bacówke zajeżdża nowiutkie Mitsubishi Pajero, ze środka wysiada facet w garniaku od Zegny, oblany perfumami od Diora z laptopem w ręku i mówi do bacy:
- baco a jak wam powiem ile tu macie owiec to dacie mi jedną?
- ano dom
facet rozkłada laptopa, wystukuje jakies polecenia, łaczy się z satelitą, satelita fotografuje, komp zlicza, po 30 sekundach facet mówi do bacy:
- baco macie 263 owce
baca kręci z niedowierzaniem głową po czym mówi do gościa żeby sobie owce wziął, facet podchodzi do stada i ładuje zwierze pod pachę i zanosi do samochodu, baca patrzy i mówi:
- panie a jak ja wom powim kim wy są to oddacie mi co moje?
Facet się zastanawia chwilę po czym sie zgadza, baca patrząc na niego mówi:
- wyście sa konsultant
facet wywala gały i mówi:
- baco a skąd wy to wiecie?
baca:
- po pierwsze zjawiacie się choc nikt was nie prosił, po drugie mówicie mi cos co już dawno sam dobrze wiem a po trzecie gówno wecie i oddajcie mi psa.