Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...

chronofil

Użytkownik
  • Content Count

    7,429
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    31

Everything posted by chronofil

  1. Nie napisałem, że jest coś złego, tylko, że mnie to nie przekonuje, taka religijność na pokaz. Prawdziwie wierzący człowiek prosi Boga, by pomógł mu zlać inne Boże dziecię? Ale skoro Adamkowi to pomaga, to niech tak robi - nic mi do tego. No, ale chodzi nie o religijność, tylko o walkę. Cieszę się, że trafnie typowałem wynik i że Adamek wygrał. Szczerze mu gratuluję! Co do przebiegu walki - przyjął madrą taktykę, był konsekwentny i dobrze przygotowany. Zachwytu we mnie nie wzbudził, ale zrobił kawał dobrej roboty. Szacunek dla Arreoli za chęć do walki, za przygotowanie, za parcie do przodu i wytrzymałość. No i za piekne zachowanie po walce.
  2. K..a! Ktoś za toto chce dać 150zł. Naprawdę Czesław miał rację - dziwny jest ten świat...
  3. Jakoś nie przepadam za Adamkiem. Te akcenty religijne i discopolowa oprawa nie specjalnie mnie przekonują, ale w boksie nie o to chodzi. Życzę mu z całego serca wygranej i trzymam kciuki, ale łatwo nie będzie. Obstawiam wygrana Adamka na punkty
  4. Piotr już trochę uzupełnił moją wypowiedź - jasne, że zegarek mozna świetnie wyregulować, tylko niestety on tej dokładności nie zachowa zbyt długo. Dlatego napisałem wcześniej, że jesli zegarek przez długie lata zachowuje te +-15s/d to mnie to aż zdumiewa, biorąc liczbę czynników wpływających na jego chód O tych czynnikach nie chcę się rozpisywac, bo to sprawa powszechnie znana i nieraz było to omawiane. Teraz Twoje pytanie. Kupowanie drogiego zegarka jest w pewnym sensie snobizmem. Ale wtedy musimy uznać za snobizm kupowanie wszelkich rzeczy droższych, niż to wynika z ich funkcji. Maybach, garnitur od Zegny, buty od Prady, Johnnie Walker Blue Label, pióro Visconti Alhambra nie mówiąc już o Mystery Masterpiece - to w pewnym sensie przedmioty snobistyczne. Można przecież kupić Passata, Vistulę, Ecco, Red Label i Parkera. Mozna zresztą Dacie i analogiczne wyroby. Funkcja będzie spełniona. Ba, czasami może się okazać, że Maybach się zepsuje, a Passat pojedzie dalej. Jest to więc w pewnym sensie snobizm, ale nie do końca, bo coś jest snobizmem lub nie, zależnie od celu jaki przyswieca nam przy zakupie Wracając na podwórko zegarkowe - jesli ktoś zupełnie nie interesuje się zegarkami, ale kupuje złotego rolexa i ostentacyjnie go demonstruje, podkreslając w rozmowie cenę, to czysty snobizm. Jeśli ktoś zegarki kocha i kupi zegarek dla własnej przyjemności, oraz NOSI go, a nie OBNOSI sie z nim, to właściwie trudno mówić o snobiźmie. Ktoś, kto przez lata interesuje się malarstwem idzie na wernisaż niejako naturalnie. Snob idzie, bo trzeba się pokazać, choć o malarstwie nie ma pojęcia... Dla porządku dodam, że cen niektórych zegarków również nie ogarniam i nie wiem, dlaczego są właśnie takie. No, ale jeśli znajdują się klienci, to czemu miałyby być inne?
  5. Panowie, wydaje mi się, że ci, co orientują się w temacie, "kłócą się" nie o fizykę, a o semantykę, bo w gruncie rzeczy wiedzą, o co chodzi. Natomiast gorzej z tymi, którzy nie wiedzą i nie chcą się dowiedzieć, bo wydaje im się, że wiedzą arturski - dokładnosć +-1s to bardzo wysoko postawiona poprzeczka dla zegarka mechanicznego. Taka dokładnosć można uzyskać, tyle, że jest to bardziej łut szczęścia, niz reguła dla danego mechanizmu. Ogólnie rzecz biorąc, na dokładnosć chodu zegarka mechanicznego ma wpływ tak wiele czynników, ze tę dokładność należałoby raczej rozpatrywac w kategoriach statystycznych. Jeśli się zastanowić nad tymi wszystkimi wpływami, to sam fakt, ze zegarek mechaniczny utrzymuje dokładnosć +-15s przez długie lata wydaje sie fascynujący
  6. Odnoszę wrażenie, ze niektórzy koledzy mylą wielkości fizyczne z jednostkami miary tych wielkości. Jesli poza Ziemią istnieje gdzieś tam rozwinięta cywilizacja, to z całą pewnością zna pojęcia masy, długości i czasu. Również z całą pewnością nie mierzy ich w kilogramach, metrach i sekundach
  7. Coś się zmieniło i na szczęście na lepsze. Dawniej za cholerę nie chciały mi się zdjęcia wstawiać i albo nic się nie pokazywało, albo same linki, które nie chciały się otwierać. Teraz działa to prościej: 1. Otwieram http://imageshack.us/ 2. Klikam "Browse" - otwiera się zawartość mojego komputera 3. Wyszukuję plik ze zdjeciem i klikam w niego lub w przycisk "Otwórz" - w okienku pojawia się nazwa pliku przesyłanego zdjęcia 4. Naciskam "Prześlij teraz" 5. Po chwili pojawia się moje zdjęcie i wygenerowane pod nim linki 6. Kopiuję link z ramki "Kod forum" 7. Wklejam ten link w treść pisanego posta 8. Po zatwierdzeniu posta przez wcisniecie "Dodaj odpowiedź" zdjęcie jest widoczne w treści posta.
  8. Wszystkie grzyby sa jadalne. Ale niektóre tylko raz! Demokracja to taki wspaniały i głupi ustrój, w którym każdy ma prawo się wypowiadać. Dopóki jest to tylko gadanie, wszystko jest ok. Gorzej, kiedy to gadanie przekłada się na działania.
  9. Mnie współczesne definicje podstawowych jednostek układu SI wcale nie przekonują. Po prostu dopasowano wzorzec do istniejacej jednostki i w ten sposób dano mu fizyczne oparcie. Zabieg logiczny, bo nie burzył bedacego w uzyciu systemu i jednoczesnie wskazywał trwały wzorzec, ale jednak nieco sztuczny. Sekunda jako ułamek czasu drgań atomu cezu. Metr zdefiniowany posrednio przez predkosć światła i ww sekundę... Mocno to naciągane, ale ma jedna zaletę - jest powszechnie znane i się przyjęło. Skadinąd bardzo ciekawe jest przesledzenie kolejnych sposóbów definiowania jednostek, co tez wszystkim zainteresowanym polecam. W ogóle dążenie człowieka do porządkowania chaosu m.in. poprzez budowanie spójnych systemów miar to temat dosć frapujący, chociaż pozornie nudny. Pamiętam z czasów studenckich moje zdziwienie, że nauka zwana metrologią może być interesująca. Zanim zacząłem ją poznawać, uważałem, że nic nudniejszego nie może istnieć. No - może poza nauka o polityce Chociaż teraz sobie uzmysłowiłem, że nie do końca mówię prawdę, bo przed okresem studiów przez rok zgłębiałem metrologię techniczną i był to bardzo sensowny przedmiot
  10. Einstein w tworzeniu STW i OTW opieral sie na swoich poprzednikach i konkurentach. To powszechnie wiadomo. Bez Ich wkładu pewnie by nie zdołał stworzyć swoich teorii. Transformacja Lorentza jest widoczna we wzorach Einsteina, a on sam nigdy sie nie odzegnywał od czerpania z pewnych źródeł. Zresztą Einstein był geniuszem fizyki, a matematyka wcale nie była jego najmocniejsza stroną, co wyrzucał mu chocby Minkowski. Niemniej to własnie Einsteinowi udało sie pozbierać do kupy i pogodzić ze sobą dane obserwacyjne i koncepcje matematyczne. W wyniku jego prac otrzymalismy zarówno STW jak i OTW. Historycy nauki nieraz podkreślali wkład innych fizyków i matematyków, którzy "byli o krok". Ale krok należał do Einsteina i to on go wykonał, dlatego własnie to na niego się powołuję. W dyskusji o dokładności naszych zegarków jestesmy zdecydowanie we własnym układzie odniesienia
  11. Cóż - w demokracji każdy ma prawo do wygłaszania swojego zdania... Proponuję Ci jednak zapoznanie z tym, co w temacie mówia ludzie kompetentni. Czas nie jest jednostka miary, tak jak jednostkami nie są długość, masa, czy kąt lecz metr, kilogram i radian. W obowiazujacym układzie miar i wag to sekunda jest podstawowa jednostka czasu. Żeby dyskusja miała sens nie opierajmy się na "moich widzimisię", tylko na pewnych ustaleniach, bo w przeciwnym wypadku to bedzie, że "jenej pani się zdawało i powiedziała drugiej pani"
  12. Czas NIE JEST jednostką miary. Zgodzę się, że oczywiście ludzie wymyślili sposób (sposoby) mierzenia czasu, zdefiniowali jednostki itd. Nie zgodzę się, że czas da się PERFEKCYJNIE określić, ponieważ nasza wiedza o naturze czasu jest ciągle niewystarczająca. Tylko Newtonowi (z najgłębszym pokłonem dla Jego geniuszu) wydawało się, że czas ma charakter absolutny. Potem przyszedł Einstein i wywrócił nasze poglady na czas. A i on - niestety - nie był w stanie do końca okiełznać natury czasu. Bez sensu w tej chwili dzielić włos na czworo i zagłębiać się w niuanse fizyczne, jak choćby zmianę tempa chodu zegarów w zależności od prędkości, czy od natężenia pola grawitacyjnego (też nieprecyzyjnie). Ogólnie wiem, co miałes na myśli, tylko chodziło mi o precyzyjność sformułowań. w końcu musimy czymś się różnić od dziennikarzy...
  13. Absolutnie nie. Jedyne, co człowiek zrobił z czasem, to ustalił sposób jego mierzenia. Pomijając fakt, ze nauczył się też go trwonić
  14. Interesujący temat i fajna dyskusja :-) Jak słusznie zauważył Piotr, czas jest bodajże najbardziej tajemniczą wielkością w fizyce. Mimo ciągłego postępu w badaniach, mimo coraz lepszego rozumienia, ciągle wymyka się ostatecznemu poznaniu... No, ale to rozważania z pogranicza fizyki i filozofii.. A my dyskutujemy o dokładności zegarków mechanicznych. Na szczęście do ustalania ich dokładności mamy sprawdzone wzorce Teoretycznie sprawa jest prosta. Zegarek droższy, bardziej prestiżowej firmy, powinien być "lepszy" od tańszego, mniej prestizowego. Jednym z kryteriów "lepszy - gorszy" jest dokładność chodu, czyli ten "lepszy" powinien wykazywać mniejszą odchyłkę od "gorszego". To logiczne. Ale wcale nie zawsze tak jest... Jeśli ktoś kupi wspaniały zegarek za 50kzł i stwierdzi, że chodzi on mniej dokładnie od poljota za 100zł, to może popaść we frustrację. Może, ale nie musi, o ile przypomni sobie, po co kupił taki drogi, prestiżowy zegarek. Bo tak naprawdę nie kupuje się tych zegarków dla ich idealnego chodu. Byle kwarc za kilkadziesiąt złotych chodzi dokładniej. Zresztą, jest jako "wartość dodana" w kazdej komórce, radiu samochodowym, mikrofaki itd. Drogie zegarki prestiżowych firm kupuje się z potrzeby posiadania rzeczy wyjątkowych. Z potrzeby otaczania się niebanalnymi przedmiotami. Z potrzeby obcowania z pięknem i wyjątkowością. Może one nie pokazują czasu absolutnie dokładnie, ale pokazują go pięknie... Z utylitarnego punktu widzenia, czyli dokładności, wodoszczelności, trwałości, ceny - zegarek mechaniczny nie ma większego sensu. A niektóre jego elementy, to już żadnego sensu nie mają. No bo po co mechanizmy maja być zdobione finezyjnymi szlifami i grawerami? Po co łożyska oprawiać w złote szatony? Po co polerować łebki maleńkich śrubek? Po co szlifować niepracujące powierzchnie kół zębatych? Bez tych zabiegów zegarek będzie chodził tak samo... A jednak ludzie kupują! Kupując zegarek z mechanizmem in-house, albo z limitowanej edycji, albo z dawnych lat tak naprawdę wcale nie chcemy się dowiedzieć, która jest godzina. Chcemy mieć coś rzadkiego, niebanalnego - coś, co w pewnym sensie nas określa i zaspokaja naszą próżność i naszą potrzebę obcowania z pięknem... Jeśli przy tym jest to akceptowalnie dokładne, to pełnia szczęścia Osobiście bardzo się cieszę, jeśli moje zegarki uda mi się wyregulować tak, ze mają minimalne odchyłki. Daje mi to satysfakcję i dowód, że ich serca są w dobrym stanie. Ale kilka sekund w tę, czy w drugą stronę? Na ogół nie ma znaczenia, choć wydając kupę kasy chciałoby się zobaczyć, że minął miesiąc, a odchyłka wynosi zero...
  15. Jakbym dostał od kobiety taki zegarek, to też bym ją zdradził. Dla zasady
  16. Te polskie tarcze źle się czyszczą. Woda i detergent mogą zmyć napisy. Poza tym takie plamy sa wyjątkowo trudne do usunięcia, no i chyba jest otarcie od wskazówki. Ja bym spróbował bardzo delikatnie wacikiem i jakimś delikatnym mleczkiem, albo woskiem. Nieraz to znacznie poprawia wygląd
  17. Cóż, koszty dodatkowe, to urok tego hobby. Niestety, z takimi wydatkami należy się liczyć. Zegarek, to pewna całość, która ma cieszyć. Żeby cieszyć, musi jakoś wyglądać - po prostu potrzebuje oprawy. Jesli spojrzysz na swój zbiorek w estetycznej gablotce, to satysfakcja jest inna, niż gdy wszystko to gdzieś tam poupychane. No a jeśli chcesz się swoją kolekcja pochwalić, to już w ogóle nie teges wyciagać po jednym z szuflad, półek i kieszeni Mercedes będzie mercedesem w szopce z nieheblowanych desek, ale zdecydowanie lepiej mu jest w eleganckim garażu. Diament błyszczy też w popiele, ale oprawiony w platynę jakby bardziej A własnie ze wzgledów ekonomicznych postanowiłem umieścić zegarki, których i tak nie noszę w pudełkach numizmatycznych bez pasków. Takie pudełko na 60 zegarków to ok 180zł - wychodzi po 3zł na sztukę, wiec koszt niewielki. Gablotka za ok 500zł mieści 52 zegarki, czyli eleganckie mieszkanko dla zegarka wypada poniżej 10zł. A powiem jeszcze tak, że doswiadczenie nauczyło mnie, że rózne półśrodki po prostu się nie opłacają. Nakombinujesz się, poniesiesz jakieś tam koszty i na koniec stwierdzisz, że efekt niezadawalający. Przerabiałem, więc piszę z własnego doswiadczenia Moja Babcia mawiała, że "za tanie pieniądze, to psi mięso jedzą", a podstawowe prawo ekonomii stosowanej głosi, że "seks za pieniądze, jest zawsze tańszy od seksu za darmo..."
  18. Ja też trochę skorzystałem na tamtym dziale :-) A tak w ogóle, to aż dziwne, że oferta różnych gablot, etui, pudeł itp jest taka skromna. Ja zakupiłem taka gablotkę na 52 zegarki - ogólnie fajna, ale jakość wykonania nie zwala z nóg. Sam trochę eksperymentowałem - jakies kasetki po akcesoriach winiarskich, jakies adaptacje pudełek po czyms tam. Droższe zegarki przechowuję w indywidualnych pudełeczkach a la mahoń, których jakość też taka sobie... Niestety, wsród zegarków vintage egzemplarz z oryginalnym etui to biały kruk... Myslę nad kompleksowym "ogarnięciem" kolekcji, żeby to jakos wyglądało, było i eleganckie i praktyczne. Chyba zakupię jeszcze dwie gablotki na 52 szt oraz takie gablotki na numizmaty, w których można przechowywać zegarki bez pasków. Jeśli zegarek z założenia nie jest uzytkowy, to własciwie po co mu pasek? Zakup przyzwoitych pasków dla kilkuset zegarków to kupa kasy, a zakładanie badziewia po 3zł na sztukę mija sie z celem. Tak to chyba właśnie uporzadkuję - egzemplarze, które od czasu do czasu zakładam trafia do gablot na poduszeczki, a te, które są tylko do "miecia" beda leżeć w pudełkach numizmatycznych
  19. Dokładnie taki sam temat jest na forum radzieckich: http://zegarkiclub.pl/forum/topic/6616-jak-przechowujecie-zegarki/ Koledzy zamiscili sporo pomysłów na przechowywanie kolekcji, więc trochę bez sensu dublować tematy.
  20. Szczerze mówiąc, to temat "gazowania" nigdy mnie na poważnie nie interesował i moja wiedza w temacie jest bardzo mała. Gaz ma wyższą temperaturę spalania (chociaż muszę to dokładnie sprawdzić), a doładowanie nie zwiększa istotnie temperatury spalania (po prostu w większej ilości mozna spalić większą ilość paliwa), ale zwiększa obciążenie cieplne elementów silnika. W sumie to obciążenie może znacząco wzrosnąć. Zważywszy, ze gazownicy nie zmieniają nic w układzie chłodzenia, to może się to odbić na trwałości silnika. To takie myslenie na szybko
  21. Dzięki. Poczytam. Zastanawia mnie przebieg procesu spalania w takim silniku i do jakiego obiegu staje się to podobne.
  22. Hmm... Ciekawy system. Masz jakąś stronę, czy coś takiego, gdzie mozna o tym poczytać? Wtrysk ON do sprężonej mieszanki gaz-powietrze? W jakich dieslach to stosują? I jakie to przynosi oszczędności?
  23. To on na tym gazie cały czas jednakową moc rozwija?
  24. Na chwilę obecną tak, ale (jak ktos wyzej zauwazył) to raczej świadczy o klasie tych pozostałych. Z którym z wielkich mistrzów (obecnych emerytów, niestety) miałby szansę HM? A skoro ludzie nie mają pojecia, to niech on nie pi..li, tylko pokaże. Np z którymś z braci Adamkowi może być rzeczywiście ciężko, ale będę trzymał kciuki. No i szacunek dla Ruiza!
  25. No, jak to o co? Chce zmienić czasoprzestrzeń. Nie rozumiem, co Cię dziwi
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.