Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...

chronofil

Użytkownik
  • Content Count

    7,422
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    31

Everything posted by chronofil

  1. Masz oczywiście rację, Kruczas. Zwróć jednak uwagę na pewne subtelności. Technika, czyli znajomosć i umiejętność zastosowania odpowiednich ciosów, chwytów, uników itp ma znaczenie trudne do przecenienia. Najbardziej jednak jest widoczna w kopanych filmach, gdzie Chuck, Bruce albo Jackie rozprawiają się z pięć razy większymi facetami i nawet się nie pocą. Proporcja miedzy siłą i techniką nie jest ustalona raz na zawsze. Technik pokona siłowca, o ile siłowiec go nie trafi A w realnych pojedynkach to już bardzo różnie bywa.... jakoś nie widać tych mistrzów, którzy wstaja z fotela i bez rozgrzewki załatwiają wszystkich
  2. Sorry, Maxwell, ale CO chcesz prównywać? Gdzie to mr Thompson pokazał swoja siłę? Nie mozna porównywać faceta, który jest mocny w robieniu groźnych min, do faceta, który jest mocny naprawdę... Wciagnąłem się w wymiane zdań, bo sporty walki mimo całego swojego prymitywizmu są mi bliskie i budzą jakies pierwotne instynkty W ostatnich postach wszyscy bijemy pianę, trochę jak chłopcy z III klasy - "a mój starszy brat to by kazdego rozwalił". Od wielu lat obserwuję różne "dziwne" sporty walki. W Pudzianie widzę kandydata na wielkiego zawodnika, bo doceniam jego potencjał, warunki fizyczne, zdolność uczenia się i determinację. Jesli się mylę, to publicznie odszczekam, ale myślę, że jesli Mariusz na serio zangazuje się w MMA i pokrewne formuły, to za niezbyt długo będzie rozdawał karty w tym swiatku, a przynajmniej będzie w scisłej czołówce. Oczywiscie, scenariusze moga byc rózne. Nie zapominajmy, że bardzo istotnym (a moze najistoniejszym) czynnikiem jest kasa. Jesli Pudzian dostanie lepszą kasę za reklame odżywek, albo role filmowe, to będzie miał w poważaniu lanie sie w ringu z leszczami za marną kapuchę. Jego zegar tyka, a on jest inteligentnym facetem. Pójdzie tam, gdzie ma szansę zaistniec na dłuzszy czas i zdyskontować swoje osiągnięcia. Weźmy za przykład Arniego - tego powinni uczyć w szkołach biznesu. Przemyślane działania prowadzace od sportu, przez film do polityki. Nie wiemy, czy Pan Mariusz nie otrzyma zdecydowanie lepszych propozycji, ale jesli zadomowi sie w mma, to wróże mu wielka przyszłosc.
  3. Myślę, że to sedno sprawy. Pudzian ma olbrzymi potencjał. W jego siłę chyba nikt nie wątpił. Teraz pokazał, że szybkości mu również nie brakuje. Często padają zarzuty, ze brak mu kondycji. W ciągu tych 44 sekund (a tak naprawdę, około 20, bo przez pierwsze ponad 20 to raczej szukał sobie miejsca w ringu, niż walczył) nie mógł zademonstrować, czy ma kondycję, ale myślę, ze facet, który od wielu lat trenuje i nie tylko na siłowni, nie jest całkowitym flakiem Ma doskonałe warunki fizyczne, bardzo zbliżone do legendarnego Karelina. Jest w kwiecie wieku. Ponadto jest osobą bardzo rozpoznawalną i nie należy do biednych, wiec różne drzwi stoją przed nim otworem. Jeśli swoją przygodę z MMA potraktuje poważnie, to przy takim potencjale może zajść bardzo daleko. W końcu jest kilku dobrych trenerów, którzy potrafią podszkolić go w technice.A to, ze jest uparty w dążeniu do celu, też już nieraz udowodnił. Może Fedor i Lesnar powinni się zacząć zastanawiać nad zmianą profesji na taką bardziej spokojną?
  4. Oczywiście, że było uproszczeniem. Świadomym. Szczegółowa analiza przebiegu ciosu, z określeniem w którym momencie jaka masa jest przyspieszana, jaką uzyskuje prędkość i jak potem wytraca tę prędkość na celu (szczęce?) to temat na całkiem poważny artykuł, a nie post w klubie zegarkowym. A że mamy tu do czynienia z ciałem elastycznym, wiec sam opis odkształceń i wyznaczenia prac przesunięcia (nie tylko uderzona głowa taka pracę wykonuje)to bardzo skomplikowana sprawa i raczej nie do ujęcia w pary prościutkich równaniach. Tak naprawdę należałoby jeszcze uwzględnić nie samą siłę, ale natężenie tej siły, czyli inaczej wywarte ciśnienie, bo to ono decyduje o destrukcji. Natomiast - jak to określiłeś - "biologiczna siła mięśni" pośrednio jak najbardziej odgrywa rolę w sile ciosu. To właśnie ta siła przyśpiesza masę ciała (części ciała) atakującego zawodnika, a więc decyduje o osiągniętej prędkości w chwili zetknięcia się pięści z twarzyczką :-) Technika zaś nie działa wbrew fizyce. Wprost przeciwnie - pozwala w pełni wykorzystać prawa fizyki dla osiągnięcia optymalnych efektów. I to nie tylko w sportach walki, ale praktycznie w każdym sporcie (no, może w szachach i brydżu mniej). Właśnie dogłębne zrozumienie praw fizyki rządzących w danej dyscyplinie pozwala na doskonalenie technik i osiąganie coraz lepszych wyników. Oczywiście w powiązaniu ze znajomością anatomii, fizjologii, psychologii i farmacji - ale na ten temat się nie wypowiadam, bo moja wiedza jest mizerna. Niemniej cieszę się, że rozumiesz, o czym mówiłem.
  5. Oj, Krystek... "Widziałem, ale nie wierzę"... :-)
  6. No i co, Panowie znawcy od szybkości i dynamiki? Czy teraz wg Was cięższy może by też szybszy?
  7. Witaj. Dobry z fizyki to był Einstein, Boltzmann, Feynmann i jeszcze kilku. Ja tylko szary żuczek, wyrobnik i sympatyk :-) O ringu tez nie mam pojęcia, bo mieli go Frazier, Marciano, Ali, a obecnie to bracia Kliczko. O MMA pojecie ma Fedor i jeszcze paru facetów. Ja - w kontekscie wczesniejszych deklaracji niektórych Kolegów - tez pojecia nie mam. Kiedys szwagier mi opowiadał, ze widział jeden trening i na tym opieram swoja wiedzę. W moich postach chodziło mi o fizyczne podstawy walki, a własciwie drobnego elementu walki, zwanego SIŁĄ CIOSU. Koledzy przekonali mnie jednak, ze bładzę, bo użyli wielu fachowych terminów - szybkość, dynamika, masa itp... Ciężki zawodnik nie może byc szybki i parę takich wniosków. Z pewnością macie rację. Tak dla rozładowania atmosfery - tygrys syberyjski wazy ok 300kg, lew jakies 250, a goryl w okolicach 200. Te sympatyczne zwierzaki znane sa ze swojej ospałosci i powolności, bo maja dużą masę, więc nie mogą być szybkie... Prawda, ze proste? Koledzy, naprawdę mylicie rózne siły, ale tłumaczyć tego mi się nie chce. Za parę minut praktyka rozstrzygnie dylematy.
  8. A ja widzę, że koledzy jednak fizykę pragną zmienić :-) Siła to masa razy przyśpieszenie. A to, że cios się wyprowadza zaczynając od nóg? To tylko zwiększa masę, jaka ma być wyhamowana na szczęce przeciwnika. Czy gdyby Pudzian był cięższy, to byłby szybszy? Mając taka samą siłę - nie. Ale mając odpowiednio większą - mógłby być :-) Wydaje mi się, że cała dyskusja bierze się z niezrozumienia. Ja mówiłem o prostej zasadzie fizycznej, a koledzy weszli w szczegóły techniczne, mieszając całkowicie niektóre pojęcia. Ale ok - nie ciągnę wątku. Znawców boksu jest tylu mniej więcej, co znawców skoków narciarskich i medycyny i każdy ma swoje ugruntowane zdanie w temacie "jak to działa" A najbardziej genialne są wypowiedzi W.Czc. Andrzeja Kostyry A za parę godzin wszystko się wyjaśni!
  9. Maxwellu - fizyki nie zmienisz :-) Twój wielki poprzednik wniósł wielki wkład w te naukę, wiec szanuj Jego pamięć! W tych zagadnieniach zresztą w zupełności wystarcza sir Izaak Newton :-)
  10. To nieprawda, ze ciężki zawodnik nie może być szybki. To właśnie zależy od siły - dysponując odpowiednia siłą można być szybkim, mimo dużej masy. Samochód który waży 2 tony jest szybszy i bardziej dynamiczny jeśli ma ma silnik 400KM i 600Nm od samochodu, który wazy tonę, ale pod maska ma 75Km i 170Nm Siła ciosu jest wypadkową masy i przyśpieszenia, a nie techniki. W tym przypadku konkretnie opóźnienia :-) Siła uderzenia zależy od tego, na jakiej drodze zostanie wyhamowana rozpędzona pięść o danej masie. Jeśli droga hamowania jest krótka, to opóźnienie ( a więc i siła) bardzo duże. To przypadek trafienia w nieruchomy cel. Jeśli droga długa, to opóźnienie i siła małe (cel ucieka przed ciosem, czyli przypadek amortyzowania ciosu) Masę Pudzian ma. Jesli dobrze trafi.......... nie chciałbym być celem :-)
  11. Ja w ogóle dziwię się Mariuszowi Pudzianowskiemu. Jeśli wygra, to nie będzie w tym żadnej sensacji, bo cóż to za bokser z Najmana? Kto o nim słyszał, oprócz miłośników żenady pod nazwą Big Brother? A jeśli przegra, to będzie nie teges... Jak to - byle bokserzyna może obić najsilniejszego faceta na świecie? Moje zdziwienie trochę maleje, kiedy słyszę, że Pudzian za walkę dostanie 200kzł. To już jest motywacja, tym bardziej, że z Savickasem ciężko mu będzie wygrać w zawodach strongmenów. Może chłopisko doszło do wniosku, ze lepiej się opłaca poobijać trochę w MMA? Biorąc wszystkie za i przeciw, uważam, że Pudzian zwycięży, czego mu też życzę, bo darzę go sympatią i szczerze szanuję za to, co osiągnął. Jest w końcu jednym z nielicznych polskich sportowców, którzy naprawdę liczą się w świecie i to, co osiągnął, nie spadło mu z nieba.
  12. A nie wkurza Cie, kiedy okazuje sie, ze tissot kolegi za 1000zł chodzi dokładniej od twojego IWC za 30kzł???
  13. Z tym mechanikiem nie jest tak źle Posiadacze beemek przyjeżdżają (po telefonicznym uzgodnieniu terminu) nawet z miast, w których działają tzw autoryzowane serwisy, a to, co stoi u niego na placu naprawdę cieszy oko... Po prostu facet wie, o czym mówi i wie, co robi. Nie neguję, że czasami zdarzają się problemy w nowych samochodach. W końcu jest to urządzenie o wysokim stopniu komplikacji, więc prawdopodobieńswo wystąpienia usterki jest wyższe, niż w prostym samochodzie sprzed 20 lat. Z tego własnie powodu, najmniej awaryjnym urządzeniem jest łom (1 element), a już cepy wykazują wyższą awaryjność (bijak, dzierżak i gązwa - 3 elementy) Niemniej jednak raczej nie widzi się na drogach rozkraczonych nowiutkich beemek, mercedesów ani VW. Opinie o usterkowości często powstają wg schematu: 1. Ziutek kupił merca za 200 tys 2. Po tygodniu spaliła mu się żarówka 3. Spalenie żarówki to usterka i to powazna, bo nie wolno z nią jeździć 4. Ziutek nie jest z tego zadowolony - tyle kasy, a tu usterka 5. Znajomi Ziutka juz wiedzą, że nowe mercedesy to totalny szajs - drogie i awaryjne
  14. Trochę odgrzebuję temat. Bez wzgledu na to, co ktos mówi o BMW, ja lubię tę markę i raczej nie zmienię swojego nastawienia do niej. Silniki BMW to zawsze pierwsza liga, ale wymagają ludzkiego traktowania. Jeździłem benzyniakami, bo wydawało mi się, że diesel do bmw pasuje, jak kwiatek do kożucha. Problemów z benzyniakami nie było, poza jednym przypadkiem, kiedy padł mi moduł. Kiedyś tam postanowiłem spróbować diesla. Po przejechaniu 180 tys żadnych awarii nie stwierdziłem. Silnik pracuje jak nowy - doskonała dynamika, zadnego brania oleju, padania wtrysków, turbiny i innych osławionych awarii. Trzeba tylko przestrzegać paru prostych zasad, które dotyczą wszystkich nowoczesnych diesli - tylko pewne paliwo dobrej jakości z markowych stacji - dobry syntetyk co 20000 - nie kręcić do 5000 zaraz po zapaleniu - nie gasić natychmiast po ostrej jeździe - pamiętać, że w silniku są filtry, które się wymienia Mam zaprzyjaźnionego mechanika, który zajmuje sie tylko BMW od ponad 20 lat i jest w tym naprawdę dobry. Jego zdaniem, praktycznie wszystkie awarie diesli spowodowane są zarżnieciem silnika przez użytkownika.
  15. Przed gotowaniem chylę czoła - fullharcore :-) Chociaż rozjezdżanie przez pociąg jest jednak bardziej spektakularne. Pamietam, jak w latach młodosci podkładalismy pod pociąg aluminiowe złotówki lub monety 50-groszowe. Potem porównywanie efektów - bezcenne.......... :-)
  16. Ja też mam naturę eksperymentatora, ale widze, że koledzy idą czasami po bandzie Patent z zamykaniem butem i kombinerkami jest niezły! Wystarczy nabyć (o ile się nie posiada) jakieś niewielkie imadełko - pełno tego chocby w praktikerze - za kilkadzieiąt złotych i wykombinować odpowiednie podkładki. Ja np sporo takich podkładek wykonałem z plastikowych zakrętek od różnego rodzaju butelek, z kawałków rurek plastikowych stosowanych w instalacjach hydraulicznych lub elektrycznych i z róznych innych elementów, które zwykle wywala się do śmietnika - jakieś części zabawek, podkładki, elementy posutych sprzetów AGD itp itd. Wystarczy się trochę rozejrzeć i praktycznie za darmo można zgromadzić zestaw o różnych średnicach - do kazdego zegarka da się coś dopasować. Taki plastikowy docisk jest na tyle mocny, że da radę zamknąć nawet bardzo oporny dekiel, a jednoczesnie na tyle miękki, że nie uszkodzi koperty, nie porysuje chromu itp
  17. Poszukuję tarczy do urala. Zależy mi na przyzwoitym stanie. W swoim uralu postanowiłem tarczę umyć no i... mam umytą :-) Jesli ktoś ma zbędną, to chetnie "nabędę drogą kupna".
  18. Zwykle jeśli coś jest do wszystkiego, to tak naprawdę jest do niczego. Jeśli srodek odrdzewia, usuwa wilgoć, smaruje, zabezpiecza i wiąże krawaty, to pewnie wszystkie te rzeczy robi, tyle że żadnej naprawdę dobrze. Co innego psiknąć takim cudem piszczące zawiasy albo zapieczoną śrubę, a co innego nasmarować precyzyjny i skomplikowany mechanizm. Porządny zegarmistrz uzywa do nasmarowania mechanizmu kilku róznych smarów do poszczególnych elementów i nie jest to fanaberia, tylko tak to powinno być. Po prostu poszczególne elementy pracują w różnych warunkach i wymagają innego smarowania. Eksperymentować oczywiście można, ale w przypadku porzadnego zegarka przed psiknięciem WD czy innym cudem zastanowiłbym się przynajmniej dwukrotnie
  19. Kupiłem u gościa czajkę (nawet nie dla siebie - kolega szukał takiego egzemplarza z sentymentu). zapłaciłem całe 10zł plus przesyłka. Zegarek otrzymałem po dwóch dniach i byłem miło zaskoczony jego wyglądem. Po zwykłym delikatnym odświezeniu czajka wygląda jak nowa. Jedna jaskółka wiosny nie czyni, ale u mnie facet ma plus
  20. Mam trochę doświadczenia w czyszczeniu tarcz. Efekt końcowy zależny jest oczywiście od stanu tarczy. Jeśli tarcza ma uszkodzenia, rysy, plamy, patynę, to domowymi sposobami niewiele można zrobić. Trzeba ją zaakceptować, albo oddać do profesjonalnej renowacji - to już decyzja właściciela. W przypadku zwykłych zabrudzeń, nalotu, przyklejonych drobinek kurzu, niektórych plam - sporo można zdziałać stosunkowo niewielkim nakładem pracy. Oczywiscie w pierwszej kolejności trzeba tarczę wymontować i bardzo dokładnie obejrzeć przez lupę, żeby ocenić jej faktyczny stan. Potem można przystąpić do mycia. Ja przetestowałem kilka sposobów. Najprostszy to ciepła woda z delikatnym detergentem. Tarczę moczę przez kilka minut, po czym myję w tym roztworze przy użyciu miękkiego pędzelka. Potem spłukanie czystą wodą (najlepiej destylowaną), osuszenie chusteczką i dosuszenie na wolnym powietrzu, ewentualnie suszarką. Wypróbowałem też do czyszczenia delikatny żel oryginalnie przeznaczony do czyszczenia płyt ceramicznych kuchenek elektrycznych. Efekt znakomity, ale w jednym przypadku za długo czysciłem i trochę skopałem nadruk. Bardzo dobre efekty daje też płyn Quik Detailer firmy Meguiars przeznaczony do karoserii samochodowych. Namoczony w nim patyczek kosmetyczny pięknie usuwa rózne przylepione drobinki, niektóre plamy itp. Oczywiscie, przy wszelkich pracach z tarczami wymagana jest wielka ostrożność i cierpliwość. Delikatnie, łagodnie, z zastanowieniem! Najlepiej poeksperymentować na tarczach, na których nam nie zalezy - mozna po prostu kupić parę takich tarcz albo pozyskać od zaprzyjaźnionego zegarmistrza. Co do efektu ciemnienia - nie zauważyłem, ale wydaje mi się to możliwe, jeśli zmyje się warstwę zabezpieczającą. Robiłem eksperymenty z umytymi tarczami, zabezpieczając je lakierem bezbarwnym akrylowym w sprayu. Zeby wyszło równo lakierowałem obracającą się tarczę zamocowaną w uchwycie wiertarki. Efekt bardzo dobry - ważne, żeby lakieru uzywać naprawdę oszczędnie!
  21. Kupiłem dziś kolejnego IWC i albo się w klubie umocmię, albo zostanę wywalony... To, co kupiłem to powiedzny pół-IWC, bo to pasówka. Mechanizm H6 z kieszonki z lat 1925-1920 oprawiony w robioną "na miarę" kopertę stalową ze szklanym dekielkiem. Zasadniczo jestem wrogiem takich zegarków, ale temu jakoś nie potrafiłem się oprzeć. Ma idealną tarczę, piekne wskazówki, piekny werk i jak cyka.... Czy kupno takiej składanki ma sens? Sam nie wiem, ale jakoś tak wyszło, ze jest mój. Czyli mam cztery i pół IWC :-) A stalowy C89 został u lekarza. Ma być wykąpany, nasmarowany, wyregulowany. Dostanie nową koronkę, oryginalny sekundnik, szkiełko i pasek z oryginalną sprzączką z lat 40/50. Szkoda tylko, ze te zabiegi kosztują mniej więcej tyle, co jakiś całkiem niezły seiko. A i tak młodzież powie, że mam jakiś archaiczny zegarek, bez wielu przycisków na boku i bez kauczukowego paska...
  22. No to kamień spadł mi z serca :-) jutro jadę zafundować mojemu stalowemu C89 oryginalną koronkę i klamerkę do paska i uspokoić mu sekundnik, bo co prawda czas trzyma bardzo przyzwoicie, ale sekundnik mu skacze. Niech ma na 60-te urodziny!
  23. A ze starymi IWC przyjmujecie? :-) Mam trzy szt. cal89 z lat 1948-1960 i jeden automat 8541B z 1971r. No i pertraktuję w sparawie kieszonki z początków XXw.. Mam szansę na klub?
  24. Piotrze, jeśli ktoś np. wierci otwór ręcznie, to nie znaczy, że bierze wiertło do ręki i kręci nim tak długo, aż wywierci otwór :-) Ale Twoje poczucie humoru bardzo mi odpowiada ;-)
  25. Z tego co wiem, szlifowanie pasków genewskich wykonuje się ręcznie. Robią to doświadczeni dekoratorzy mechanizmów. Do wykonania tego szlifu wykorzystuje się tarcze z drewna bukszpanowego, które ze względu na swoją zwartą strukturę wykorzystywane jest również do szlifowania innych elementów. Ciekawe jest to, ze te bukszpanowe tarcze na ogół przygotowują sobie sami szlifierze - w końcu są artystami w swoim fachu. Tak przynajmniej robi się w firmie Patek :-)
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.