Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...

Ritter

Użytkownik
  • Content Count

    1,346
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    9

Posts posted by Ritter


  1. Zasugeruję, zostaw jak jest a jak będzie to dalej żółkło i brązowiało to będziesz miał pewność, że to celuloid. Najlepiej jest zmierzyć geometrię szkiełka i spokojnie czekać by dokupić zastępcze gdy pojawi się okazja dotycząca samego szkiełka albo jakiejś taniej kieszonki z dobrym szkiełkiem.

    Traktowanie celuloidu silnym rozpuszczalnikiem będzie prowadziło do szybkiego zmętnienia. Skoro kamfora uleciała z dosyć porowatej struktury nitrocelulozy to jak nasączysz je rozpuszczalnikiem nie będzie zmiłuj.


  2. W2209 nie ma tarciowego ćwiertnika a swobodny, obracający się na tulei osi sekundowej. Przeniesienie napędu z bębna naciągowego jest na wcześniejszym etapie i moment z przekładni chodu przekazywany jest na wierzchnią stronę mechanizmu przez koło zdawcze zasilające zarówno koło godzinowe jak i minutowe czyli ćwiertnik. To bardzo szwajcarski mechanizm pośród radzieckich :) . Tak jak Kolega @mkl1 zasugerował, będzie trzeba zdjąć to co luźne czyli wskazówki oraz cyferblat a następnie sprawdzić jak się ma blaszka dociskająca koło minutowe - ćwiertnik i koło godzinowe. Następnie należy dokonać inspekcji blaszki dociskającej koło zdawcze oraz sprzęgiełka  dociskanego drutem do koła zdawczego.

     

    Bez zdjęcia cyferblatu tego nie naprawisz a skoro dekiel twardo siedzi to tym bardziej. W pierwszej kolejności na łączenie dekielka należy zakroplić nieco nafty albo WD40 lub innego penetratora tak by nieco to poluzował. Do odkręcania gwintowego dekielka wymagany jest klucz do zakręcanych kopert inaczej to poharaczesz.


  3. To jest związane z szybkością parowania, zaniku kamfory czyli plastyfikatora w celuloidzie a to jest zależne od warunków. Czasami na aukcjach internetowych pojawiają się bardzo stare zegarki z oryginalnymi, prawie z brązowymi szkiełkami z epoki gdzie trudno nawet obejrzeć cyferblat i wskazówki bo poziom zbrązowienia jest wysoki. Proces dla szkieł celuloidowych jest odwracalny. To znaczy, że po ponownym nasączeniu kamforą celuloidu jaśnieją a przede wszystkim stają się odporniejsze mechanicznie bo to jest ich środek plastyfikujący. W Twoim przypadku wchodzi w grę pleksiglas, który był masowo stosowany jako materiał  już w czasie II Wojny Światowej. Lekkie stałe, trwałe zbrązowienie może być spowodowane w jego przypadku zanieczyszczeniami albo dodatkami w czasie produkcji. Spotkałem lekko brązowy pleksiglas jak i lekko grafitowy.


  4. 9 minut temu, Maciej72 napisał(-a):

    Młody miał jeden problem, nigdy nie kazałem mu zrobić niczego, co sam wcześniej nie zrobiłem  :) 

    jak było do zrobienia 100 przysiadów, to robiliśmy wspólnie.

    Jak chcesz mieć  super kontakt z dzieciakiem, to też się zapisz, nie będzie wymówek, że robią coś na siłę.

     

    Wychodzi na to, że będzie miał Twoje a nie swoje ograniczenia i to jest maks do jakiego dojedzie. Zamiast w to miejsce rozwijać się i iść własną drogą. Przejmie też wątpliwości i lęki choćby przed trudnymi decyzjami i tymi zupełnie błahymi jak szczepienia.

    Zdecydowanie i absolutnie sporty walki nie uczą zachowawczego, przytulaskowego podejścia rzeczywistości. Uczą bólu istnienia i brania odpowiedzialności za decyzje przy jednoczesnej odwadze ich podejmowania.

     


  5. Wciąż czekam aż padną propozycje walki na topory :) . To moja bajka i mogę być sędzią bo w sumie akurat on nie ma wiele roboty w tej jednoznacznej sytuacji, która kieruje na szybką i poważną urazówkę lub wprost do branży funeralnej a nie po ordery.

    Wszelkie kickboxingi i inne ingi to jak twierdzi ksiądz proboszcz orientalne i postmodernistyczne herezje i w sumie przyznaję dobrodziejowi w z wielkim bólem rację. W czasach gdy nie był modny postmodernizm kolesie z naszego kręgu kulturowego wybierali się na Wyprawy Krzyżowe mając pewność, że na 80% z nich nie wrócą. Mieli wiarę, mieli charakter a teraz co?! Przewracają się w grobach słysząc do potomków to paniczne biadolenie dotyczące możliwych komplikacji. Co za rozpacz, co za upadek, Ale wstyd!


  6. Sprawa jest prosta, odbudowując coś lub przywracając do stanu używalności wypada pozostać wiernym oryginałowi czyli w tego typu kieszonkach stosować szkło na szkiełka. Zapewne były produkowane kieszonki w tamtym okresie ze szkiełkami celuloidowe ale z wielu względów takie szkiełka nie są najlepsze do odbudowy. Szkiełka wykonane z pleksi często, źle dopasowane pod względem wysokości wyglądają po prostu źle w tego typu zabytkach techniki.

    Podejmowałem próby formowania szkła mineralnego 2mm ale jest z tym sporo zachodu a na końcu wymagany jest proces dosyć długiego odprężania i póki co podarowałem sobie kolejną sprawność.


  7. @ps1974

    Bardzo dziękuję za Twój wysiłek, że to napisałeś. Dla mnie jest to o tyle cenne, że spojrzałem na te mechanizmy przez pryzmat kogoś innego. Nie jestem biologiem ani genetykiem i gdy pierwszy raz, dosyć dawno temu, zetknąłem się z koncepcją dopasowania w sensie, że to musi w sumie "mechanicznie" pasować by w ogóle zaistniała szansa, prawdopodobieństwo przyłączenia się czegoś do czegoś była niesamowitością. Sam mechanizm, wykorzystania tego do stworzenia szczepionki, nawet takiej nie spersonalizowanej pod nowotwór a masówki jest dla mnie czymś wręcz fascynującym.

     


  8. Mam szkło koloru grafitowego, płytki 120x120mm których używam gdy potrzebuję czegoś płaskiego i twardego. Kiedyś fotografowałem element mechanizmu leżący na takiej płytce. Po sprawdzeniu jak wyszło zdjęcie okazało się, że szkło już nie ma ciemno grafitowego koloru i nie jest nieprzezroczyste jak dla moich oczu. Na zdjęciu było widać kartkę w kratkę, która leżała pod a szkło wyglądało na bardzo lekko przydymione.

    Tak to widzą aparaty cyfrowe.


  9. 10 minut temu, ps1974 napisał(-a):

    Trzeba pamiętać o komórkach pamięci, takich jak. np. kom. dendrytyczne - one "trzymają" antygeny, przeciwko którym tworzymy przeciwciała (za co odpowiadają w głównej mierze limfocyty B). Niestety nie znamy czasu retencji antygenów tego wirusa ale utrzymywanie przez organizm wysokiego miana przeciwciał jest biologicznie skrajnie rozrzutne energetycznie. Więc nawet jeśli ilość przeciwciał spada to nie oznacza to, że nie jesteśmy odporni :-).

    Ale ludzie lubią różne wskaźniki a tym bardziej potwierdzenia skuteczności :) . Nie wiem czy z tego powodu ;) czy też by było jednoznacznie zaznaczone na odpowiednim ramieniu, że szczepiony ma zaaplikowaną szczepionkę ospową?

    Co w takim razie sądzisz o 3 dawce podtrzymującej? Bardziej na poprawę pamięci czy też by wchodzili w IV falę z przeciwciałami a nie jedynie z gotowością do ich produkcji?

    10 minut temu, ps1974 napisał(-a):

    Co do badań przesiewowych - może być kłopotliwie z wielu powodów (w tym powyższego). Poza tym ja oddzielam to co mówią "szamani" od realnego, rzeczowego stanu wiedzy ale tu wchodzimy raczej na pole badań socjologów. Powiedziałeś, zapewne nieco przewrotnie, że lepsza byłaby wysoka czwarta fala ;-). To zależy od punktu widzenia oczywiście.

    W drugiej fali w Niemczech w jednym z ognisk prowadzono tego typu badania i wyszło im ~1:5 wykryci:utajeni.

    Tak czy owak nie chciałbym obudzić się w postcvidowej rzeczywistości gdzie większość zadecyduje, że skoro nie ma określonych chorób zakaźnych w Polsce albo są marginalne to przestajemy szczepić.


  10. 23 minuty temu, ps1974 napisał(-a):

    To ja jeszcze na szybko ad Ritter

    Co oznacza "zaawansowana wersja" wirusa? Jak sobie "radzi" z przeciwciałami przeciwko białku Spike? Ideą szczepionki jest wprowadzenie do organizmu czegokolwiek, co w efekcie da produkcję białka Spike i wyrzucenie go do przestrzeni międzykomórkowej. Tam dobiera się do niego układ odpornościowy tworząc u każdego inne przeciwciała, aczkolwiek do takich fragmentów sekwencji tego białka, jak na to nasze "szczepionkowe" białko pozwala. Problem z koronawirusem jest taki, że białko Spike jest mocno glikozylowane (ma przyłączoną dużą ilość reszt cukrowcowych, które w natywnym białku utrudniają interakcję z komórkami naszego układu odpornościowego - w szczepionce jest tak samo, na to pracuje nasz aparat Golgiego). Podsumowując: nasz układ odpornościowy wykrywa mniej potencjalnych miejsc podatnych na interakcję z przeciwciałami niż zwykle (w przypadku innych wirusów lub bakterii). W takim przypadku jednak, po zaszczepieniu masz "n" (nie wiemy ile) różnych przeciwciał przeciw białku Spike. CO więcej każdy z nas ma swój indywidualny zestaw, który chroni go lepiej lub gorzej. Przy infekcji niektóre z przeciwciał będą zdolne do wyznakowania wirusa a niektóre nie. Osławione mutacje punktowe białka SPike powodują, że niektóre z wytworzonych przy szczepieniu przeciwciał nie będą skuteczne (nie pasują do sekwencji konkretnego fragmentu białka bo jedna z reszt aminokwasowych została zmieniona). Ale nie jest to efekt zero- jedynkowy. Po prostu któreś z przeciwciał nie działa (działają inne). To tak w dużym skrócie. Natomiast na wzajemne oddziaływania (wirus/człowiek) składa się znacznie więcej interakcji. Stąd skuteczność szczepionki nigdy nie będzie 100% - to tak nie działa. Nawet zależnie od populacji skuteczność szczepionki, infekcyjność wirusa, zapadalność itp. może być mocno zmienna. Ludzie spodziewają się panaceum, jakiejś wunderwaffe, a politycy ich w tym utwierdzają. A potem jest płacz....

    Ci z kolei, którzy przeszli infekcję, mają w organizmie przeciwciała głównie przeciwko innym białkom wirusowym (białkom kapsydu) ponieważ interakcja wirusa i człowieka podczas rzeczywistej infekcji prowadzi do innej reakcji układu odpornościowego (z punktu widzenia tworzenia przeciwciał jest taka sama, ale ekspozycja tego co zostało z wirusa jest zupełnie inna) - jak to kogoś interesuje, mogę pokrótce opisać. 

    Kamień mi spadł z serca :) ;)  . Nie dalej jak 3 dni temu spotkałem znajomą, która miała termin szczepienia (pierwszego) na piątek a przeszła infekcję w lutym i się wahała "bo tyle jest różnych opinii w internecie" . Powiedziałem jej to co napisałeś lecz w skrócie czyli, że przechodząc naturalnie nie koniecznie wykształciła odporność na mało zmienne białko S bez względu czym ono jest. A tym samym niech idzie i szczepi się bo to nie jest bez sensu mimo, że przechorowała, dobrze będzie.

    23 minuty temu, ps1974 napisał(-a):

    Z mojego przydługiego wywodu wynika również, że nie ma "pokonania bariery szczepionkowej" - w wirusie musiałoby zajść całkowite przekształcenie białka powierzchniowego, a więc byłby już czymś całkowicie innym - być może nawet nie koronawirusem. Natomiast w tej kwestii wirus ma potężny problem - takie całkowite przekształcenie powoduje utratę funkcji tego białka (interakcji z rec. ACE2). Przypuszczalnie takich mutacji punktowych wirusa w przyrodzie było tysiące (nawet alfabetu chińskiego by nie wystarczyło), jednak tylko bardzo rzadkie mutanty zachowują infekcyjność przy równoczesnym pogorszeniu rozpoznawalności przez nasze układy odpornościowe - cóż, ewolucja jest ślepa 😉 (tylko pamiętajmy o trendzie).

    Tym nie mniej radzi sobie skoro ludzie zapadają ciężko.

    Cały czas staram się pisać w trybie przypuszczającym.

     

    Nie zgodzę się co do przesiewu. Podstawową wiedzą jest ta jak wygląda dynamika zaszczepionych i ozdrowieńców ujawnionych lub tajnych do reszty. Zagrożeniem jest sytuacja gdy np. nie nadchodzi IV fala a raczej jej popłuczyny. Wszelkiej maści wariaci i internetowi szamani oraz kaznodzieje ogłoszą, że szczepienia są zbędne i to wszystkie a dowodem na brak ich wątpliwą skuteczność jest brak IV fali. A w ogóle jacy to oni nie są super i w ogóle, syndrom "Podziwiajcie mnie", że przetrzymali w wyśmienitym, bez szczepienia COVID19.
    Podsumowując to szykujmy się na wybuchy i innych chorób zakaźnych, często zwleczonych z całego, nie koniecznie, zaszczepionego świata, bo pociechy z powodu np. autyzmu :)  nie będą szczepione i już. Czas szybko mija i malec przepoczwarza się w dorosłego człowieka.

     

    p.s.

    Jak najbardziej napisz ten kawałek o naturalnej interakcji wirusa z systemem odpornościowym. Wprawdzie zrozumie to może 2% ale chyba tym bardziej warto :) . Z całych sił spróbuję się załapać do tych 2%  :) .


  11. 48 minut temu, renqien napisał(-a):

    Zapomniałeś dopisać jednej niezwykle ważnej informacji:

    Wybacz, że przy cytowaniu w niezamierzony sposób coś się pomieszało. Do oryginalnego "Zapomniałeś dopisać jednej niezwykle ważnej informacji:"

    Nie pisałem o liczbach a o barierze szczepionkowej. Chodziło mi raczej o urealnienie rzeczywistości czyli sprowadzenie szczepionki z piedestału "na 97% nie zachorujesz" do realiów np. ospy "Nawet jak zachorujesz to co?"

    Postaram się poprawić o ile to możliwe poprzednie niewłaściwe cytowanie.

     

    Nie chodzi o liczbę osób a o stosunkowo szybkie przystosowanie wirusa do nowych okoliczności. Na obecną chwilę jest tak jak w cytacie z Singapuru.

     

     


  12. 52 minuty temu, desmo napisał(-a):

     

    Skoro szczepionka sprowadza COVID do poziomu zwykłej grypy z którą da się prowadzić normalne życie to czyż nie o to właśnie chodzi? 

    Na obecną chwilę tak ale liter w greckim alfabecie jest więcej a ten wirus raczej z nami zostaje.

     

    renqien napisał:

    Zapomniałeś dopisać jednej niezwykle ważnej informacji:

    Nie pisałem o liczbach a o barierze szczepionkowej. Chodziło mi raczej o urealnienie rzeczywistości czyli sprowadzenie szczepionki z piedestału "na 97% nie zachorujesz" do realiów np. ospy "Nawet jak zachorujesz to co?"

    42 minuty temu, ps1974 napisał(-a):

    1. "pokonanie bariery szczepionkowej" - to niezupełnie tak jest, poza tym masz efekt kumulacji szczepionek i układów odpornościowych osób, które przeszły infekcję

    Skoro wirus w zaawansowanej wersji radzi sobie z przeciwciałami białka S , tu i teraz to co będzie dalej? Wariant grypowy?

    42 minuty temu, ps1974 napisał(-a):

    2. Nigdy nie znajdziemy się "w punkcie wyjścia", chyba że z innym wirusem lub innym zagrożeniem. Sytuacja jest dynamiczna, jak to w przyrodzie gdy masz działanie typowych czynników ewolucyjnych

    Ewolucja czasami dokonuje regresji. "Punkt wyjścia" nie dotyczy pierwotnej wersji wirusa a stanu, w którym ponownie musimy wyszczepić i to szybko, konkretnie w Polsce jakieś 30mln.

    42 minuty temu, ps1974 napisał(-a):

    4. Badania przesiewowe były zrobione w okolicach kwietnia lub maja zeszłego roku w Krakowie. Wtedy ci, którzy mieli kontakt z wirusem stanowili (jeśli pamiętam) drobny ułamek populacji (0,2%?). Jeśli ktoś wyda pieniądze na takie badanie przesiewowe (Ministerstwo zdrowia) z pewnością znajdą się jednostki naukowe, które je przeprowadzą. Póki co, nie widzę entuzjastów do wydawania kasy na tego rodzaju badanie.

    Na tym etapie nie zakończyła się epidemia i wydaje się, że w tym tkwi problem. Jest wilki Plan A "Wyszczepmy wszystkich a później się zobaczy" ale sprawa jest na tyle poważna by mieć przynajmniej zarysy Planu B.

    41 minut temu, Lincoln Six Echo napisał(-a):

    No i, jak już Koledzy wyżej zauważyli, póki co jest jednak tak, że dzięki odpowiednio wysokiemu stopniowi odporności populacyjnej (szczepienia), w UK - mimo poważnego wzrostu nowych zakażeń - hospitalizacji i zgonów niemal nie ma.

    Wobec tego najwyższy czas otworzyć butelki od szampana i przypiąć stosowne ordery.


  13. COVID19 jest wirusem o stosunkowo sporej plastyczności i to jest/było, niepotrzebne skreślić, kwestią czasu kiedy a nie czy pokona na masową skalę barierę szczepionkową oczywiście na zaszczepionych bo jak mógłby ją pokonać na niezaszczepionych pojęcia nie mam?
    Dzieje się to na naszych oczach i masowo w tak tu wychwalanym Singapurze. Wyszczepienie mają na poziomie fenomenalnych z punktu widzenia każdej Kartoflandii 75% a mimo to również 75% nowych przypadków koronawirusa to grupa zaszczepiona. Wynika z tego, że dane nawet się zgadzają, bo wirus dojeżdża wszystkich równo. Demokracja znaczy się, nie zważa na szczepienie lub nieszczepienie ani na przynależność do pro albo antyszczepionkowców, jedzie wszystkich równo.
    To jest jedynie kwestią czasu gdy znajdziemy się w punkcie wyjścia. Wychodziliśmy, z tego co pamiętam, z punktu "Chwała V8 na bezdrożach Valhalli  i szczepionkom o skuteczność 97%" a z drugiej, antyszczepionkowej strony gromkie "Podziwiajcie mnie"² :) . Obecnie jesteśmy na etapie "A miało być tak pięknie i 97% Kopciuszek okazał się lekką pokraką. Taką na ~86% z kiepskimi widokami na przyszłość". Leci mantra "Kopciuszek jest może i brzydki ale chroni przed ciężkimi powikłaniami" co z pewnością, póki co jest prawdą. Taką samą jak to, że w greckim alfabecie jest 24 liter a my dojechaliśmy raptem do Delta. To oznacza, że kreuje się scenariusz,  w którym zaszczepieni będą coraz bardziej zaszczepieni a niezaszczepieni tylko trochę mniej zaszczepieni i to z dobrej oraz bardziej lub mniej nieprzymuszonej woli. Tak, wiem to wieje straszną nudą ale tak nie jest. Dlatego, że system szczepień jest nieprzystosowany do wyszczepienia całej populacji w mniej jak rok a tylko to gwarantuje w miarę wszystkim dożycie do końca greckiego alfabetu.

     

    ²Wszelkie skojarzenia z "Mad Max 4 Na Drodze Gniewu" są jak najbardziej uprawnione bo poziom dystopii, w której tkwimy jest podobny. Różni nas jedynie, póki co, pełna lodówka i ciepła woda w kranie lecz mentalnie jest z grubsza to samo. A jak wiemy, nic nie jest dane na zawsze i ma z grubsza określony termin przydatności do spożycia albo użycia.

    Ciekawa sprawa, nic nie wiadomo o prowadzeniu przesiewowych testów wśród losowo wybranych zdrowych a to raptem ~1200 dziennie dla polskiej populacji. Tak by wiedzieć, w którym miejscu jesteśmy? Wiedza jak najbardziej warta kosztu jaki niesie. Tymczasem żyjemy w dystopii domysłów, Delta będzie albo nie będzie? To jeden z przykładów tego czego się nie robi.

    Składając przed kolektywem samokrytykę... to tyle mojego pieprzenia w tym wątku na dzień dzisiejszy.


  14. Szkiełka celuloidowe to koniec XIXw. Patent z 1870r.  Prawdę mówiąc zdziwiłbym się gdyby było oryginalne i dotrwało w takim stanie do teraz. Wszystko za sprawą kamfory czyli plastyfikatora w celuloidzie, który z czasem wysychał co prowadziło do brązowienia 'szkiełka" ale w stopniu znacznie większym jak ten na zdjęciach.  Wątpię też by było ono "regenerowane". Wygląda to raczej na pleksiglas czyli materiał znacznie nowszy.

    Nadal obstaję przy szklanych szkiełkach w kieszonkach. Nawet gdy kosztuje mnie to więcej czasu i pieniędzy.


  15. Uzupełniając poprzednie dodam rzadki przypadek kopert, w radzieckich zegarkach dosyć często spotykany np. w Wostok-ach. Kopertę często ze stali nierdzewnej gdzie dekielek nie jest pojedynczym elementem a składa się z dekielka właściwego i gwintowanego pierścienia dociskowego, który wkręca się w kopertę. W tym przypadku bardzo ważnym z punktu widzenia szczelności jest pierścień osadczy, dopasowujący mechanizm do koperty. Im jest precyzyjniej zrobiony tym w raz z dodatkową uszczelką lepiej zapewnia szczelność mechanizmu. Dlatego przy składaniu należy zwrócić uwagę na jego stan a uszczelka nie może a raczej nie powinna być dobrana "z zapasem" czyli za gruba gdyż wcale nie poprawia tym szczelności a podatność grubej uszczelki na przemieszczanie jest większa jak cienkiej. Przenosząc to na grunt fachowej hydrauliki to połączenie jest typu śrubunek.


  16. Główne elementy uszczelnienia do poziomu używalności a nie nurkowania na 110m już omówiłem. Jeżeli koperta nie posiada, co nie jest jedynie domeną zegarków radzieckich, kominka czyli wystającej rurki wchodzącej w wytoczony rant z uszczelką w koronce to tamtędy będzie się lało a przynajmniej parowało. Jeżeli wałek jest bardzo luźny w tulei kominka to będzie zaproszenie dla wilgoci i brudu. Dosyć częstym zjawiskiem są przebarwienia na cyferblacie w okolicach godziny 3. tym spowodowane. Nie trzeba być jasnowidzem by na tej podstawie wnioskować, że będzie sporo roboty bo ruda dobrała się do mechanizmu. Szkiełko jeżeli nie jest krzywo osadzone to po lekkim zanieczyszczeniu dowolnym olejem albo smarem krawędzi łączenia nie specjalnie cokolwiek dostanie się od tej strony. Z drugiej strony podobnie, gwint zakręcanego dekielka labo zatrzask lekko przesmarowany przed złożeniem zabezpiecza mechanizm przed wilgocią do poziomu rekraacyjne pływanie.

    Okolice koronki bywają problematyczne gdy mechanizm nie jest nieruchomo osadzony za pomocą elementów mocujących go w kopercie. Poruszający się wałek w kominku to zaproszenie dla wilgoci.


  17. Zegarek z automatycznym naciągiem nie jest zrobiony z plasteliny, to musi pracować ale bez obaw jest trwały. Co nie oznacza, że lubi gdy np. w nim rąbiesz drewno. Samo cykanie mechanizmu zapadki może być nieco irytujące na początku, szczególnie, że wtedy zwracamy na tego typu zachowania uwagę. Zapewne to pierwszy Twój automat i tak to wyszło?
    Mechanizmy naciągu automatycznego są skonstruowane w różny sposób a co za tym idzie jedne są cichsze a inne nieco bardziej irytujące. Jeżeli pożycie z DS1 będzie na tyle trudne, że nie do przewyciężenia to zawsze możesz podjąć wysiłek i przerzucić się na inny automat np. Seiko5 z układem mikrozapadki typu "ciuchcia" ;) stosowanej również Orient-ach, które bywały w wersji garniturowej, albo używaną, w dobrym stanie Omegę.
    Jeżeli znajdziesz czas to wybierz się do zegarmistrza zajmującego się zegarkami mechanicznymi. Spis znajdziesz tu na forum. Czegoś się dowiesz, obejrzysz dostępne używane zegarki po przeglądzie z gwarancją. Nie koniecznie z naciągiem automatycznym. Zabierz DS1 i porównaj z innymi. Zupełnie serio możesz zapytać o coś cichszego na co dzień a tego co masz to będziesz zakładał jedynie do kościoła by wszyscy wiedzieli, łącznie z księdzem proboszczem, co masz na nadgarstku ;) :) .
    Potraktuj to jako wspaniałą okazję, masz już coś prestiżowego a teraz czas kupić coś co naprawdę ci się podoba :) .


  18. 17 minut temu, tarant napisał(-a):

    Daruj, ale bzdury wypisujesz. Popatrz na ten temat. Kto tu ma rację i "zaorał" ekspertów, agentów, klikę muszkieterów etc?

    Jakieś tam 6, a właściwie 7 lat studiów po uwzględnieniu obowiązkowego stażu, ponad trzydzieści lat pracy w zawodzie, dwa stopnie specjalizacji, studia podyplomowe, nieco publikacji, wystąpień na zjazdach. Wszystko "w realu". I co? Wszystko ch*j (to cytat z "klasyki" - informacja dla oburzonych).

    Do kogo należy przyszłość? Ten temat wyraźnie na to odpowiada.

    Pewnie tak, w sumie co ja tam wiem o systematycznym przy tym skutecznym kształceniu.


  19. 5 godzin temu, gszydlowsky napisał(-a):

    Odchodząc trochę od tematu szczepień  i zgonów nadmiarowych zapytam , co sądzicie o sytuacji w szkolnictwie i planach rządu na nauke hybrydową  ? 😠

    Nauka hybrydowa niestety nie sprawdziła się jako rozwiązanie problemów wysokiego czesnego w USA już lata temu. Przyjeżdżający na egzaminy studiujący w ten sposób to było spore rozczarowanie i dlatego porzucono ten kierunek kształcenia na wyższym poziomie. Mam tu na myśli studia nauk przyrodniczych i technicznych.

    Na niższym poziomie też to nie wygląda dobrze skoro postanowiono zupełnie oficjalnie nieco przeskalować w dół zasady ocen egzaminów maturzystów i 8. klasistów. Takie są efekty.

    Ciekawe czy za kilka lat chińska konkurencja gospodarcza będzie honorowała, że ktoś miał pod górę i nie zdążył się tego albo owego nauczyć albo zrobić?


  20. 30 minut temu, -mrovka- napisał(-a):

    Nie, myśle raczej normalnie..porostu zasugerowałem się tym co przeczytałem u K.Schwaba.

    I nie powiem..jak nie jestem globalistą, to potrafie sobie to wyobraźić...mam na myśli te drukarki, nanotechnologie która eliminuje choroby i robotyke która pomaga staruszką w codziennych obowiązkach

     

    Nanotechnologia, która eliminuje choroby... To brzmi jak szczepionka mRNA, serio.

    Robotyka :)  w kraju taniej siły roboczej, to oksymoron.

    Nie wiem u kogo to przeczytałeś ale wychodzi na to, że autor tych mądrości ma wielkie wizje a małe pojęcie o tym co kryje się pod prozaicznym pojęciem "element wykonalności" i na tym poprzestańmy.


  21. Raptem kilka lat temu rozbłysk słoneczny połączony z wyrzutem koronowym ominął Ziemię o 2 tygodnie na jej trajektorii. Gdyby nie ominął to Ziemia by przetrwała jak i ludzkość ale... zostałaby usmażona cała infrastruktura energetyczna świata. Pomijam tutaj problem zaplusowania na FB albo zegarkiclub.pl ;) . Depopulacja do poziomu Wieków Średnich odbyłaby się bardzo szybko i nie powiedziałbym, że w pokojowy sposób. Podnoszenie się z tego kryzysu zajęłoby przynajmniej jedno pokolenie jak nie dwa.

     


  22. 3 minuty temu, Maciej72 napisał(-a):

    Tylko jakie to ma znaczenie dla jej pracy naukowej. ? 

    Liczymy dorobek akademicki i specjalizację, czy która to żona i czyja ? 

    Jakby się nazywała np. Pfitzer, to zmieniło by to Wasze postrzeganie ? 

    To samo bym napisał gdyby nazywała się np. Nowak. Kojarzę, że występowało w polskich mediach nazwisko Chazan ale nie mam bladego pojęcia po której stronie pola bitwy?

    Pfizer w tym całym interesie dołożył się swoimi mocami wytwórczymi a nie intelektualnymi i poprzestańmy na tym bo już mnie palce bolą i nie mam zamiaru kolejny raz pisać co i jak było ze szczepionką mRNA oraz na co i dla kogo była pierwotnie przygotowywana.


  23. 1 minutę temu, Maciej72 napisał(-a):

    Mówisz serio? 

    To nie specjalista od ginekologi i położnictwa, tylko specjalistka od chorób dróg oddechowych, autorka podręczników akademickich w tej specjalizacji.
    skoro nie dostrzegasz różnicy, to ja już na to nic nie poradzę :)

    Na temat autorytetów dopisałem na końcu #4317 to po co mam się powtarzać.

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.