Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...

Ritter

Użytkownik
  • Content Count

    1,350
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    9

Everything posted by Ritter

  1. Złote zegarki zapewne sprzedawałyby się z wyższą marżą jak srebrne ale pod warunkiem, że byłyby oryginalne albo mocno do tego stanu zbliżone. Jeżeli uzyskałbyś na złocie 1.5x współczynnik wzrostu wartości względem stopu wyjściowego to raczej miałbyś małe skrupuły by traktować złoto pilnikiem albo walcarką . To taki sam materiał jak inne.
  2. Tak podejrzewałem. Zapewne powróciły do pierwotnego zasobu czyli sztabek srebra przed tym jak przejąłeś kolekcję. Najgorsze jest to, że nawet gdyby koperty zostały na nowo zrobione np. ze srebra to nie będą oryginałami a to oznacza bardzo duży problem od strony potencjału dobra inwestycyjnego jakim są stare zegarki.
  3. Skoro były kiedyś kieszonkami to chyba najłatwiej z nich zrobić.... kieszonki ? Masz do nich wskazówki i porcelanki-cyferblaty? Sprawdzałeś z jak dużymi wskazówkami będą poprawnie, bez katorgi chodziły?
  4. Ritter

    Hi-Fi stereo

    I tak jest lekko ucięte i spasowane :) . Nie nabijam się z prawdziwych audiofilów, którzy zestawiają różne rzeczy specjalnie pod siebie, ewentualnie najbliższych. Jeżeli już to nabijam się z pretensjonalnych pozerów. Niestety sprzęt audiofilski pada ofiarą tego zgubnego nałogu. Przykład ze wzmacniaczem jest mocno konstruktywny. Jeżeli coś jest właściwie zrobione to jest dosyć trudno odróżnić od czegoś innego również poprawnie zrobionego. W drugą stronę ta zasada też działa. Jeżeli mamy taki sobie sprzęt to niewiele da się poprawić nawet stosując srebrną licę jako przewód i szczerozłote zaciski. Od strony praktycznej, nie muszę mierzyć sprzętu by stwierdzić czy jest poprawnie skonstruowany czy też nie. Wystarczy mi porównanie tego co słyszałem na koncertach z tym co jest odtwarzane. Wiolonczele potrafią zrobić miazgę :) . Co będzie? To z załączonego schematu?
  5. Ritter

    Hi-Fi stereo

    Jakoś tak to się toczy. Pozdrawiam. p.s. Z tymi odsłuchami i wpływem poszczególnych elementów na jakość dźwięku to bywa naprawdę różnie a siła sugestii jest wręcz fenomenalnym narzędziem do spychania ludzkich dusz w odmęty obłędu . W chwili dokonywania pewnego eksperymentu bardziej socjologicznego jak audiofilskiego dysponowałem własnym projektem wzmacniacza na MOSFET-ach czyli półprzewodnikowego a nie lampowego. Tak to wygląda od strony charakterystyki mocy wyjściowej na głośniku, jako elemencie obciążenia, w funkcji częstotliwości: W realu a nie symulacji wyglądał od strony pomiarowej, podobnie. Trochę mu ubyło z charakterystyki wyższych częstotliwości ale kto by się tym przejmował i tak spadek o 3dB był położony daleko poza granicą słyszalności nie tylko dla psów oraz kotów ale i nietoperzy. Choć jak podejrzewam prawdziwi audiofile są w stanie sięgnąć percepcją znacznie dalej. Wzmacniacz od strony projektowej miał być dobry bo tani a skoro tani to dobry . Chodziło o to by za pomocą jednego typu modułu wzmacniacza obsłużyć wszystko, od nagłośnienia pokoju, poprzez piecyk gitarowy i jemu podobne piecyki po nagłośnienie w samochodzie. Już widzę to politowanie w oczach prawdziwych koneserów błyszczących gałeczek w cenie złota . O zgrozo, moduł zasilający był impulsowy. Lampowe wzmacniacze też projektowałem i budowałem ale jak dla mnie to za dużo zabawy. Nie słyszę w nich specjalnie wartości dodanej dźwięku w porównaniu z zaprojektowanym z sensem wzmacniaczem półprzewodnikowym. No ale nie jestem audiofilem czego dałem już dowód projektując wzmacniacz do wszystkiego. Dla mnie jak wzmacniacz ma określoną, zakładaną charakterystykę, nie wzbudza się nie szumi o ile sobie tego nie życzę i nie brzęczy to jest dobry z definicji jak tanie wino . Po dodaniu kilku rekwizytów przekształcających go z wyglądu we "wzmacniacz lampowy", audiofil o podobno absolutnym słuchu potwierdził jego lampową koszerność . Ale to już inna historia.
  6. Ritter

    Teorie spiskowe

    Zaufanie do siebie to bardzo ważna sprawa. Zapytaj np. żołnierza z kontyngentu w Iraku, Afganistanie,... czy dobrowolnie poszedłby na patrol z kimś komu nie ufa? I przykład bliższy obecnej epidemii, Szwecja. Pomimo znacznie niższego poziomu obostrzeń jak w Polsce mają o 1/4 mniej zgonów na 1mln. mieszkańców choć długość życia oraz procentowo grupa starców po 80. w Szwecji jest znacznie większa jak w Polsce. Szczepienia także idą sprawniej i to nie tylko dlatego, że część laboratoriów AZ znajduje się w Szwecji. Wychodzi na to, że poziom wzajemnego zaufania społecznego przekłada się na łatwiejsze rozwiązywanie problemów a także mniejsze koszty przy mniejszych stratach np. w czasie epidemii. "Stan gry na dzisiaj" oznacza dokładnie to co oznacza. To nie jest wirus typu ospowego choć nie tak zmienny jak grypowy. Tym samym rysuje się jeszcze ciekawa przyszłość przed nami. Starając się powstrzymać epidemię nie można patrzeć przez pryzmat tego co dzisiaj ani też przez bardzo złudne i zgubne mniemanie, że skoro mi albo najbliższym nic nie jest to tak też będzie dalej. Przenosząc to na grunt Twojego przykładu, to że nikt poza jedną osobą nie zachorował nie oznacza, że jesteście bezpieczni bo to tak nie działa. Osoba, u której wykryto przeciwciała jest nieco bardziej bezpieczna ale nie w pełni. Infekcje wirusowe to mocno płynny materiał do analizy i dlatego interpretując opisane fakty raczej poprawiasz swoje samopoczucie jak szanse w nadchodzącym starciu z Omegą. Delta jest przereklamowana przy już istniejących dużo konkretniejszych mutacjach. Znam osobę, która w następstwie przejścia COVID-a jako "średniej grypy" i dojściu do zdrowia, po kilku miesiącach zaczęła mieć poważne problemy neurologiczne dotyczące pamięci. Druga po prawie bezobjawowym przejściu, miesiąc później złapała zapalenie płuc i to takie na poważnie. Nie znam nikogo kto by miał syndrom ciągłego zmęczenie w wyniku COVID-a, wim, że jest to dosyć częste powikłanie, ale mój kolega borykał się długie lata po przejściu wirusowego zapalenia wątroby i z całą pewnością nie powiedziałbym, że to jest coś z czym chciałoby się żyć. Ludzie, którzy się nie szczepią narażają się na znacznie dotkliwsze dolegliwości jak brak "paszportu szczepiennego" z rocznym terminem ważności. Jeżeli to do mnie to akurat bardzo źle trafiłeś. Natomiast oddajesz sam sobie i nie tylko sobie "niedźwiedzią przysługę" bo przekonywanie kogoś w ten sposób powoduje jedynie usztywnienie stanowiska osób, które można przekonać.
  7. Ritter

    Teorie spiskowe

    To jest stan gry na dzisiaj. Do Omegi jeszcze trochę czasu upłynie. To co napisałeś w odniesieniu do służby zdrowia nie dotyka zero-jedynkowego problemu każdego z nas. Nie można być w 30% zarażonym albo martwym. Dlatego w dobrze pojętym interesie własnym jest jakże egoistyczne zaszczepienie się. Tak podpowiada instynkt samozachowawczy. To nie obywatele nawalają. Jeżeli już coś nawala to niski poziom zaufania społecznego. Każdy z rządzących kładł na to lachę. A teraz ten dług wyszedł w praktyce. Niby nic a jednak.
  8. Ritter

    Teorie spiskowe

    Uwielbiam słuchać o ideałach, to takie wzniosłe i wspaniałe . Tak naprawdę szczepimy się z bardzo samolubnych pobudek by przetrwać i nic poza tym. Epidemia uświadomiła nam wszystkim jak wygląda bez koloryzowania społeczne zdrowie psychiczne i to na najniższym dostępnym poziomie czyli instynktu samozachowawczego. W całej tej dyskusji między pro i antyszczepionkowcami zapomina się o sporej grupie, tych którzy nie zaszczepili się w pierwszym dostępnym terminie by szybciej zaszczepili się, przy ograniczonej liczbie szczepionek, ci, którzy mają obciążenia. Nie jest tak, że system wychwytuje wszystkich, którzy powinni być zaszczepieni w pierwszej kolejności. To co się dzieje jest operacją na dużych liczbach gdzie kilkaset tysięcy w tą albo tamtą to drobiazg. Piszecie o takiej czy innej penalizacji albo stygmatyzacji. I tak nie przeskoczycie UE, która wprowadzając "paszporty szczepieniowe" już podzieliła społeczeństwa w starym dobrym stylu znanym sprzed kilkudziesięciu lat. Dlatego dajmy temu spokój. Nie tędy droga do czegoś, do czego powinniśmy społecznie dążyć. Ktoś z Was zna osoby, które przeszły COVID19 bez szczepienia? Co się z nimi dzieje w dłuższym okresie? Nie mam tu na myśli ciężkich przypadków ale przechorowanie "jak zwykle" czegoś grypopodobnego w domu. Bywa, że to nie jest koniec atrakcji jakich dostarcza koronawirus. A o tym w mediach jak i na forach cisza. Jak już to ekstremalnie trudne przypadki jak konieczność przeszczepu, obliczone na wzbudzenie strachu ale to nie wyczerpuje problemu. Taki zwykły syndrom ciągłego zmęczenia albo zaniki pamięci wydają się przy transplantacji np. serca niczym a jednak to one bardzo wielu będą dojeżdżały całymi latami.
  9. Ritter

    Hi-Fi stereo

    I bardzo dobrze . Jedno z Praw Parkinsona mówi, że w pierwszej kolejności należy wywalić z dobrze rokującego projektu tych, którzy się znają. Dlatego, że pod światłym przewodnictwem takich mądrali, projekt zakończyłby się o czasie w zakładanym preliminarzu finansowym a na to zwykle nie ma ochoty nikt z poszerzonego grona decydentów. Potem mogłoby się okazać, że do kolejnego projektu zostaliby wzięci jedynie mądrale i w tym jest podstawowy problem.
  10. Ritter

    Teorie spiskowe

    ... Spadł bo to pokraka była :) . Księciunio mógł mieć każdą laskę w królestwie ale nie od parady, przypadkiem był księciem. Taka fucha nie trafia się byle komu. Skoro był bystry to szukał żony a nie laski, ciągnika do pługa a nie wyścigówki na tor :) . Zarządzanie królestwem to nie jest prosta sprawa a jak komuś, księciuniowi zamarzy się laska to potem są kłopoty jakich przykładem jest Ludwik XVI i Maria Antonina. Skoro "A potem żyli długo i szczęśliwie" to siłą rzeczy nie mogła być to wyścigówka :) . Bajka jest mocno podkolorowana i tyle.
  11. Ritter

    Teorie spiskowe

    67% populacji nie rozumie instrukcji obsługi pralki także ten, owe 39% jakoś nie robi na mnie wielkiego wrażenia. Coraz więcej Polaków miesza niestety formalne wykształcenie z praktyczną wiedzą oraz wrodzoną inteligencją. A jak wiemy z wielowiekowego doświadczenia genetyki nie da się przeskoczyć . Mnie wypowiedzi "autorytetów" z prof. czy dr przed nazwiskiem, nie tylko w tej ważnej sprawie, zwyczajnie śmieszą a kosmicznie odległe miejsca na listach światowych uniwersytetów jedynie upewniają, że coś mocno poszło nie tak.
  12. Nikiel jako podkład, to są grubości podobne do złocenia, stosuje się nie tylko do wzmocnienia ale jako wyrównanie powierzchni oraz możliwość naniesienia warstwy nie tylko błyszczącej ale i satynowej, satynowanej. Przed procesem złocenia zwykle jest jeszcze kąpiel myjąca, odtłuszczająca a czasami chemiczne polerowanie. Jeżeli ma to być trwała powierzchnia o równomiernej strukturze to wymagane jest dobre przygotowanie powierzchni. Pochwal się jak już to zrobisz. Nie ma znaczenia czy wyjdzie to doskonale czy tak sobie. Wiedza jak coś zrobić jest tyle samo warta jak wiedza ja czegoś nie robić.
  13. W tym konkretnym przypadku wydaje się najlepsze pod względem użytkowym złocenie techniczne czyli najpierw niklowanie - podkład a na to warstwa złota. Tak wykonana powłoka będzie charakteryzowała się lepszymi własnościami użytkowymi, podwyższoną odpornością na ścieranie i odwarstwianie. Kamyków w tym mechanizmie jest tyle co kot na płakał. Można je pokryć przed lakierem, zdemontować i poddać gruntownej inspekcji o ile mechanizm po ma być użytkowy. Można też zostawić jak jest licząc się z tym, że kładzione warstwy pogrubiając powierzchnię spowodują "zarastanie" i wyokrąglenie krawędzi gniazd łożysk.
  14. Ritter

    Teorie spiskowe

    Nie znam się to się wypowiem . Trzecia dawka i każde kolejne są konieczne dla osób w podeszłym wieku oraz z obciążeniami czyli obniżoną odpornością. Podyktowane jest to względami praktycznymi. Osoby zaszczepione dwiema, w przytłaczającej większości czyli na poziomie ~90% wykształciły odporność. Problem polega na tym, że jedni wykształcą pełną, kolejna grupa częściową czyli trafi do szpitala na ogólną a część małą odporność i wtedy trafi do intensywnego leczenia. Trzecia dawka i kolejne podtrzymujące są obarczone niskim ryzykiem szczepiennym bo skoro ktoś bez problemów przebrnął przez dwie to i przez trzecią da radę. W zamian za to niewielkie, kalkulowane ryzyko te osoby, z grupy ryzyka zejściem, mają cały czas na chodzie system immunologiczny. To zabezpiecza je przed wylądowaniem na intensywnej terapii bo ich organizmy nie będą musiały dopiero wyprodukować przeciwciał co trwa a będą miały je gotowe na pewnym poziomie. To wszystko i nic więcej. Żadnych spisków i niedomówień.
  15. Ritter

    Teorie spiskowe

    Czytając doprawdy niewiarygodną ilość wypowiedzi w internecie na temat COVID19: szczepić się czy nie szczepić? , co alternatywnie? ,... dochodzę do bardzo smutnych wniosków: 1. Cywilizacyjnie poszło coś nie tak i w procesie oraz na gruncie podobno świetnej publicznej edukacji niczego w gruncie nie osiągnięto. a. Należy czym prędzej zmienić system nauczania. Wywalić: etykę, religię, nauki polityczne i społeczne, środowisko, połowę historii a może i większą część bo w praktyce wychodzi na to, że niczego nie uczy. b. Zmniejszyć liczbę godzin lekcyjnych bo przytłaczająca część baniaków poddawanych procesowi nauczania po prostu nie jest w stanie znieść zbyt skomplikowanych koncepcji opisujących świat. c. Zastanowić się czy nie zróżnicować nauki kolorowania drwala na poziom podstawowy, rozszerzony i zaawansowany. Tak by wiedzieć kto rokuje i nim się zająć konkretnie a reszta i tak opanuje max. minimum. 2. Politycy nie mówią prawdy bądź jej nie rozumieją, podobnie jak przytłaczająca część reszty. Albo jedno i drugie na raz :). 3. Szczepieni nie wiedzą czym są szczepionki i jak działają oraz jak powinni się przygotować by nie zejść po ich podaniu. Wyuczona bezradność w połączeniu z wrodzoną głupotą i brakiem instynktu samozachowawczego potrafią doprowadzić do śmierci na wiele sposobów a szczepienie nie jest wcale eksponowanym, jednym z nich. Jeszcze raz, tylko powoli: 1. Szczepionki nie są lekarstwami! Jak się dobrze nad tym zastanowić, mechanizmem działania to są wręcz czymś przeciwnym. Dlatego po podaniu szczepionek wykrywa się przeciwciała patogenu przeciwko, któremu było szczepienie bo po to jest podawana szczepionka by nauczyć system odpornościowy przeciwdziałania, stąd przeciwciała. Doprawdy krwawię z oczu jak czytam, że po zaszczepieniu u kogoś wykryto przeciwciała COVID19 a to oznacza, że wszczepili mu chorobę. To kwalifikuje się pod strzelbę i szpadel. 2. Szczepionki są tak dobre jak genetyka ich biorców. Na jednych zadziała w 100% na innych w 67% a jeszcze inni mimo zaszczepienia i tak pójdą do piachu. Tu nie chodzi o ocalenie wszystkich a powiedzmy, znacznej większości . 3. Po to podaje się szczepionkę np. 3 albo 5 raz by cały czas były przeciwciała w organizmie dlatego, że COVID19 to taka ekspresowa sprawa. Jak już weźmie to po ~6 dniach nie ma czego zbierać. 4. Brak przeciwciał we krwi, poziom wykrywania, nie oznacza, że system immunologiczny nie nauczył się przeciwdziałać białku S albo je zapomniał ! To jest zapisane w długotrwałej pamięci immunologicznej organizmu. Po to z grubsza mamy węzły chłonne i takie tam. Pomimo upływu dziesiątków lat np. wyszczepienie ospy zabezpiecza zaszczepionych przed ciężkim jej przebiegiem. 5. Nie jest problemem czy mamy obecnie Deltę, Kappę czy Omegę. To jest jedynie semantyka. Choć ta ostatnia to dopiero dojedzie niezaszczepionych . Tak czy inaczej, miną długie lata zanim COVID-ileśtam przestanie być problemem lub całkowicie zaniknie. 6. Część niezaszczepionych, jakieś 5x więcej jak stwierdzonych przebyć choroby, wykształciła odporność skąpoobjawowo i ich systemy odpornościowe są na poziomie nauki C1 czyli równej zaszczepionymi a może nawet nieco bardziej. Problem w tym, że to zwykle nie są rozdygotani wewnętrznie antyszczepionkowcy tylko konkretni kolesie, którzy życie biorą pełnymi garściami nie mając czasu roztkliwiać się nad swoją egzystencją. 7. Zaszczepienie owej grupy niczego nie wnosi. Mniej więcej po szczepieniu będą mieli taki sam efekt, poczują różnicę jak między 6. a 7. z 12. wypitych piw. Szczepienie twardych kolesi to jak wożenie drzewa do lasu . Czemu nie ale jest to równe podaniu placebo.
  16. Kiedy powietrze przechodzi przez 0.1m. długości grzałkę opalarki rozgrzewa się z ~297K do 673K co można odczytać ze wskazań termopary, po uwzględnieniu temperatury zimnych jej końców. W tym przypadku energia przypływającemu powietrzu jest przekazywana z rozgrzanej spirali. Drugi przykład, zwykła pompka do roweru. Dętka jest dobijana do góra 2 atm. i to technicznych . Pompka robi się szybko gorąca nie od tarcia tłoka o ścianki a przekazywania energii mechanicznej powietrzu, mieszaninie gazów. Zmniejszamy gwałtownie objętość przy zachowaniu ilości cząstek gazu. Ktoś tę energię musi odebrać bo nie zostanie ona w całości oddana do otoczenia. Sam proces rozgrzewania, wzrostu temperatury gazu poprzez sprężanie jest tym łatwiejszy, że ciepło właściwe powietrza to ~1/4 ciepła właściwego wody. W parowniku lodówki odbieranie ciepła przez rozprężany gaz zachodzi wręcz w iście olimpijskim tempie. To taka inżynieryjna miara, opis szybkości zachodzenia procesu fizycznego . Opis przekazywania ciepła między dwoma ciałami to nie jest trywialna sprawa. Najlepszy dowód, że w sprawę jest wplątany niejaki Fourier . Koleś opisał jak jest przekazywane ciepło między dwom prętami o różnych temperaturach i wplątał w to oczywiście swoje szeregi. Nie mógł jak człowiek narysować linii prostej między temperaturami a w to miejsce kombinował jak koń pod górę. Zapewne po to by rwać na swoje IQ=204 ówczesne laski z dobrego towarzystwa . Ale dlaczego . Burzliwe dyskusje są koncepcyjną pożywką nowych rozwiązań.
  17. Niestety nie jest to proste urządzenie pomimo usunięcia wszystkiego co jest zbędne dlatego, że dokładna obróbka elektroerozyjna wymaga ciągłej kontroli położenia drutu względem obrabianego materiału jak i samego wyładowania czyli ręcznie o jest mało możliwe. Skoro jest szpulka z przesuwanym drutem to nie służy ona do robienia otworów pod czopy w osi balansu a wytwarzania nowych osi. Proces nie jest szybki ale za to pozbawiony kilku ograniczeń związanych z toczeniem. Zawsze jest coś za coś. Robiąc coś mocno specjalistycznego wyszedłem z założenia, że zakres napraw i wytwarzania zamienników elementów dla przekładni nie jest dla mnie. Z doświadczenia wiem, że jak ulegnie uszkodzeniu czop w przekładni chodu i nie ważne czy zgnił czy też został złamany to na tym się zwykle nie kończy i wymagałoby to znacznie więcej pracy jak wywiercenie w osi otworu belem osadzenia nowego czopa. Musiałbym to traktować nieco poważniej by zająć się kompleksowo całym podzespołem przekładni a zapał do budowy własnego mechanizmu jakoś mi przeszedł. To jedynie hobby, które często zaniedbuję a naprawa 10. Pabied ma dla mnie większą wartość społeczną jak jednego Rolex-a . Mikrootwornica elektroerozyjna musiałaby być inaczej skonstruowana jak sprzęt do dorabiania nowych osi.
  18. Sporo gotowych podzespołów jest do kupienia np. przekładnie śrubowo-kulowe, liniały, silniki krokowe,... W przypadku wycinarki laserowej nie tyle proces cięcia jest drogi co przygotowanie do niego oprogramowania. Tak jest w przypadku i innych procesów obróbczych nie tylko w mechanice ale i elektronice. Nie trzeba kupować krowy by napić się mleka. Zakładam, że inni ludzie są genialniejsi ode mnie i dzięki ich wiedzy, innemu spojrzeniu czegoś się nauczę. Dlatego pytałem o sposoby weryfikacji zakupionego narzędzia. Z zasady, nawet nową przekładnię kulową podejrzliwie weryfikuję a niedokładności lądują w pamięci sterownika ją obsługującego. Byłem ciekaw ewentualnego sposobu weryfikacji dynamicznej głowicy. Mam tu na myśli problemy jakie niesie w praktyce twierdzenie Steinera. Dedykowany elektroerozyjna obrabiarka a raczej obrabiareczka do osi balansowych nie jest drążarką i posiada szpulkę z drutem co ma uzasadnienie dlaczego tak a nie inaczej?
  19. Aby podnieść nieco entropię dodam, że oprócz atmosfery takiej zwykłej, fizycznej jest jeszcze techniczna, czyli lepsza co oznacza, że z zasady nie są one sobie równe . Serio, Zarię 6. atmosferami ? Bidula cieknie od samego patrzenia i słuchania o tym. Tak bez skrupułów wpakować ten biedny zegareczek nie oglądając się na realia bez żadnego buzi ani nawet landrynki na do widzenia? Pozostanę przy swojej wersji testu o jest prosty, tani, skuteczny i nie wymaga niczego poza ociupinką wiedzy i zdolności manualnych. W zegareczkach, które tak testowałem, praktycznie a nie teoretycznie efekt zawsze był ten sam. Wykrywałem w ten sposób nieszczelności a nawet byłem w stanie ustalić po co w Poljot-ach na 2614.2H była taka g.wniana uszczelka wewnątrz? Nie chodziło tylko o dociskanie mechanizmu by "nie latał". Od strony fizyki, której jestem zapalczywym i dozgonnym ignorantem , sprężając lub rozprężając powietrze, mieszaninę gazów, nawet w tak wspaniałym sprzęcie zmieniamy jej temperaturę. Ma to znaczenie gdyż podgrzane uszczelki zachowują się inaczej jak zimne a tym bardziej schłodzone. Sama certyfikacja oparta o gaz o nieznanej temperaturze przy znanym ciśnieniu nawet takim wyrażonym w atm. chmmm... jest tyle sobie warta. Może to jest albo nie jest przyczyną, że zegarki poddane tego typu "testom" nie koniecznie zachowują szczelność w "polowych" warunkach. Na temat tego typu testów do zegarków służących nadzorowi procesu nurkowania nie będę się rozpisywał bo byłoby to nacechowane bardzo negatywnymi wibracjami. Mimo posiadania starego ekspresu do kawy z kompresorem o ciśnieniu dobijanym do... 6bar. jakoś nie spieszy mi się by zrobić sobie coś takiego bo to moim zdaniem strata czasu. Tak bar-y, sprzedawca zaklinał się, że w środku siedzą bary a nie żadne paskale .
  20. Ritter

    Teorie spiskowe

    Z wirusem jest jak ze mną . Kiedy nie piszę, nie udzielam się to nie oznacza, że nie kombinuję. Wtedy kombinuję do kwadratu bo mam więcej czasu na to. W wakacje 2020r. też wszyscy, no prawie wszyscy, byli przekonani o końcu epidemii i wspaniałym zwycięstwie. Już zapewne bito stosowne ordery a wirus sobie mutował na tych zdrowszych skąpoobjawowych cichutko sobie podśpiewując "Jeszcze was dojadę" . Naturalny bieg spraw dzieli się na dwie fazy akumulacji i ekspansji. W akumulacji chodzi o to by przeskoczyć przez możliwie długi łańcuch nosicieli celem wzmocnienia własnej kondycji. Chcesz się czegoś nauczyć trenuj z/na bystrzejszym/silniejszym. Akumulowana jest genetyczna wiedza o populacji, pamięć genetyczna. W tym czasie punkciki sprawności radośnie sobie rosną w wielu ogniskach. Tak by wraz z pogarszającymi się warunkami i kondycją przyszłych pacjentów przejść do fazy ekspansji czyli fazy "dojeżdżania". Trening robi swoje i wtedy nie ma litości dla słabych bo to jest ewolucja a nie gadka o równości z przytulaniem i odstresowującym malowaniem kredkami po chodniku. Brytyjczycy już się z gąską witali i proszę bardzo. W Izraelu wracają maseczki a miało być tak pięknie! To wszystko pomimo jednych ze skuteczniejszych kampanii szczepień! Dlatego, że szczepienia to połowa drogi. Do wytworzenia trwałej odporności populacyjnej jeszcze trochę brakuje bo wirus będzie próbował objeść szczepienia. No i bardzo dobrze, przynajmniej dla zaszczepionych bo ci wytworzą kolejne odporności gdyż system immunologiczny to jest bardzo plastyczna sprawa. Będzie im łatwiej i bezboleśniej gdyż porównałbym to do douczenia się języka obcego z C1 na C2. Niezaszczepieni mając nawet niezłą kondycję i genetykę będą usiłowali w krótkim czasie zrobić to samo ale z poziomu B1 na C2 co oznacza, że dla wielu z nich ksiądz albo magistrat będą musieli wykupić kolejne kilka hektarów gruntu obok już istniejącego cmentarza. Szacując to co jest oficjalnie stwierdzone jako przebyte zakażenia plus zaszczepieni choćby jedną dawką nawet jakiegoś słabego paździerza to mamy przekroczoną połowę populacji a to oznacza, że cholernie dużo brakuje do realnych ~90% rzeczywistej "odporności stadnej" a nie takiej naginanej chciejstwem pseudonaukowców i innych nieudaczników. Skuteczność szczepionek czyli jakość genetyki zaszczepionych wcale nie jest taka rewelacyjna i wynosi realnie ~87% dla wszystkich z grubsza rodzajów szczepionek. Podsumowując słabo to widzę od tej strony. Kolejnej dużej kwarantanny narodowej już nie będzie a to oznacza, że zrobi się naprawdę ciekawie .
  21. Ritter

    Teorie spiskowe

    😃 Życie jest nawet nie potencjalnie niebezpieczne. Ono jest na prawdę, całkowicie i w całej rozciągłości cholernie niebezpieczne! Jedni po prostu "to walą" i żyją pełnią życia a pozostali trzęsąc się i przejmując "potencjalnymi" niebezpieczeństwami już za życia leżą w grobie. Jak ktoś nie jest przekonany do mRNA może się zaszczepić czymś konkretniejszym, nie dla mięczaków, czyli SputnikV albo "cienką mentolową" AZ . Z AZ sprawa jest prosta w obu dawkach jest rAd20 czyli można powtarzać szczepienie w nieskończoność tym samym preparatem. Ale nudy! W przypadku SputnikV czyli szczepionki wersja "hard core" pierwsza dawka to rAd20 ale druga to rAd5 "wzmacniająca" w rosyjskim znaczeniu tego słowa . Chodzą słuchy, że kolejne dawki to nie rAd5 lecz flaszka samogonu min. 70% . Za stworzenie technologii mRNA nie odpowiada jeden człowiek. Stąd takie a nie inne zamieszanie z patentami dotyczącymi szczepionek mRNA. Technologia mRNA wcale ale to wcale nie miała być sposobem preparowania masowych szczepionek a czymś zupełnie przeciwnym. Miała posłużyć jako przeciwnowotworowa terapia genowa. A to jest o kilka rzędów wielkości trudniejsze zadanie jak zrobienie preparatu tworzącego odpowiedź immunologiczną przeciwko białku S. mRNA miała być i jest, jako rozwijana technologia, terapią celowaną, profilowaną szczepionką pod genom konkretnego pacjenta i konkretny nowotwór. Tak by nie za pomocą skalpela, chemii czy naświetlań a własnymi przeciwciałami pacjent mógł wypalić do spodu wszystkie komórki nowotworowe danego typu z własnego organizmu. Ludzie poza bliźniakami jednojajowymi są różni genetycznie i tak różne genetycznie są nowotwory, na które chorują. Na tym polega ogromna trudność w stworzeniu terapii skierowanej. mRNA to umożliwia i tyle ma wspólnego z onkologią. To trudne sprawy a język angielski jest pozbawiony fleksji stąd problemy z tłumaczeniem a przede wszystkim zrozumieniem powiązania między preparatami tworzonymi w oparciu o mRNA a onkologią i stąd takie a nie inne babole. W 2.4k "genach", co jest uproszczeniem bo to jest naprawdę nieźle pokręcone , szczepionki kodującej białko S jest za mało miejsca by "dostać od niej raka". Ogólne pogorszenie stanu zdrowia związane ze stresem pandemicznym jest zapalnikiem powoli rozwijających się i bez szczepienia nowotworów. Dlatego jak ktoś kojarzy, że się zaszczepił a potem dostał raka płuc to niech się zastanowi ile z powodu łagodzenia stresu pandemicznego wypalił w międzyczasie sztang fajek nie mówiąc o tych przed?
  22. Po środku to jest pies pogrzebany :) . Prawda jest jedna, prawdziwa na daną chwilę i okoliczności. Jak mamy jedno oryginalne szkiełko, wyprodukowane dajmy na to 80 lat temu i nie będzie drugiego podejścia to wszelkie matactwa wołające o pomstę koszerności do nieba są wręcz wskazane :) . Ale to jest inna liga wtajemniczenia oraz zegareczki podlegające innym prawom jak zwykłe do noszenia na co dzień. Nawet ,nieco naginając zasady rozumiemy co robimy i dlaczego a przede wszystkim czym to robimy? Wychodzi na to, że do kantowania trzeba znać się jeszcze na materiałoznawstwie.
  23. Ritter

    Teorie spiskowe

    Sorry takie mamy systemy nauczania od dobrych 30. lat! To jest pokłosie pewnego mocno niepokojącego procesu, który dotyka cały Zachód a od 30. lat i Polskę. Co siejemy to zbieramy... Nie ma służby zdrowia, która w pewnym momencie "nie klęknie" pod naporem pacjentów w obliczu pandemii. Obecna epidemia jest i tak łagodna i to są raczej przedbiegi bo w kolejce stoi całkiem sporo patogenów, na które nie ma szczepionki/lekarstwa/środków ograniczających rozprzestrzenianie. Dżuma była wyjątkowo zabójcza i miała się świetnie w Średniowiecznej Europie. Wszelkie modele rozprzestrzeniania nie uwzględniają tylu kluczowych zmiennych, że nie warto brać ich za pewnik a jedynie używać jako określania kierunku na obecną chwilę.
  24. Jak widać jeszcze wiele wyzwań przede mną :) . Jak widzę sztuka osadcza idzie do przodu. Spoiwo UV utwardzalne to brzmi doprawdy nobliwie lecz ta technika pachnie mi nieco zachowawczą dekadencją. Ale z drugiej strony to jest sposób w kłopotliwych przypadkach, po prostu problem się szuwaksem zategesuje, potem UV "i będzie Pan zadowolniony" :) .
  25. W okresie rozkwitu Wieków Średnich stosowano mieszaninę kwasu octowego i szczawiowego do powierzchniowego trawienia wzorów na zbrojach paradnych a czasami i takich bardziej użytkowych. Miejsca nietrawione zabezpieczano woskiem. Coś w rodzaju miedziorytów lecz na stalowym podłożu. Do mocowania złoconej koronki w drewnie zalecam zastosować jeszcze materiał pośredni między koronką a drewnem, kawałek cienkiego, mocnego materiału. Wtedy jest gwarancja, że nie ucierpi pokrycie.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.