Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...

hiob

Użytkownik
  • Content Count

    283
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Posts posted by hiob


  1. ...  czy po zbyt radykalnych zabiegach to jeszcze będzie ten sam zegarek? Czyli zegarek po tacie? Pamiątka niosąca ze soba jakąś przeszłość?... 

     

    Mój tata miał Atlantica, gdy byłem dzieckiem. Później chodził z jakimś radzieckim Poliotem, czy inną Rakietą. Nie wiem co się stało z tymi zegarkami, więc/// kupiłem sobie "pamiątkę po tacie" na ebayu gdzieś w Bułgarii. Co prawda nie jest to pamiątka po moim tacie, ale, prawdę mówiąc, niewiele mi to przeszkadza. Ważne, że mam taki zegarek, jaki tata nosił, gdy mnie przyprowadzał z przedszkola.  :ph34r:


  2. Ja natomiast uważam, że to jest kwestia gustu. jeśli ktoś chce przywrócić zegarek do stanu "jak nowy", to nie ma w tym nic złego. Jaki sens chodzić z zegarkiem, który wygląda jakbyśmy go znaleźli przed chwilą na śmietniku, bo "nie wypada odnawiać klasyka"? Zegarek ma się podobać właścicielowi, a nie satysfakcjonować krytyków. Co z tego, że będę miał zegarek, który się spodoba innym, gdy ja nie będę miał ochoty włożyć go na rękę? 


  3. To czy się różnią poziomem skomplikowania, czy nie, to nie kwestia opinii, ale poznania faktów:

     

    "A More Complex System
     
    Hybrid cars have more complex systems than standard gasoline powered automobiles. It takes technologically advanced computerized controls to enable hybrid vehicles to continually switch from the gasoline engine to the electric motor and back again, while maintaining battery charge, along with performing a host of other complex tasks. That includes the system that's called regenerative braking which utilizes the motion of the vehicle to generate the electricity needed to recharge the battery. Every time a hybrid vehicle is stopped at a traffic light, the engine temporarily turns off to save fuel. While modern gas powered vehicles also use sophisticated electronic control systems, they are not as complex as those on the hybrids."  ( https://www.metronissanredlands.com/2018/08/19/the-difference-between-hybrid-and-non-hybrid-automobiles/ )
     
    A tutaj:  https://www.quora.com/Given-that-hybrid-cars-are-more-complicated-than-gas-only-or-electric-only-cars-are-hybrid-plug-ins-like-the-Prius-Plug-In-the-most-complex-cars-ever-manufactured  ciekawe (i różne) odpowiedzi na pytanie: "Zakładając, że hybrydy są bardziej skomplikowane, niż spalinowe, czy elektryczne samochody, czy hybrydy plug-in są najbardziej skomplikowanymi samochodami jakie kiedykolwiek były wyprodukowane?"

  4. Martwi mnie takie podejscie do zycia, mam tania benzyne to sobie pale, a co, stac mnie, wiele razy widzialem jak na przerwie amerykanie wsiadali do aut i odpalali silniki, nie bylo zimno ani cieplo od tak, bo mnie stac :), sam jezdze v8 ale kiedy jest okazja zawsze gasze silnik i nie pale bez powodu benzyny a mam za darmo, moze to pozostalosc po systemie kiedy benzyna byla na kartki w PRL-u, nie wiem, kiedys zwrocilem uwage koledze z polski dlaczego pali benzyne bezsensu to odpowiedzial mi ze do ameryki nie przyjechal dziadowac :)

     

    Zapewniam cię, że nie spalam benzyny bez sensu, tylko dlatego, że mnie na to stać. Prawdę mówiąc stać mnie na niektóre rzeczy tylko dlatego, że na innych oszczędzam. Przez 25 lat jeździłem swoim truckiem, wydając na paliwo kilkadziesiąt tysięcy dolarów rocznie. Oszczędność rzędu 10% to była pokaźna suma. Natomiast prawdą jest, że wielu truckerów praktycznie nigdy nie wyłącza swych silników - czy to ma sens, czy nie. Rozumiem w lecie na Florydzie, czy w południowym Teksasie, gdy nad ranem mamy 25-30 stopni Celsjusza i wilgotność 100%, rozumiem lutową noc w Montanie, gdy jest -20, ale po co spać z włączonym silnikiem, gdy na zewnątrz mamy 15, albo 20 stopni? 

    Policja nigdy nie wyłącza swych aut, ale to ma uzasadnienie: Radiowozy są tak napakowane elektroniką, że silnik musi ciągle ładować akumulator, a nie mogą sobie pozwolić na to, by samochód ich zawiódł, gdy trzeba łapać złodzieja. Natomiast nigdy nie spotkałem prywatnych użytkowników aut trzymających je na wolnych obrotach dlatego tylko, że mogą. Na naszym parkingu w pracy czasem jest auto na chodzie, ale to tylko parę minut, chłodzi się przed jazdą, bo wnętrze auta może być bardzo nagrzane. Jeśli więc ktoś ma możliwość odpalenia auta z pilota, czy aplikacji w komórce, na kilka minut przed powrotem do domu robi to. 

     

    ja mam w tym momencie na podwórku 2 tesle. Rodzina się zjechała  ;)  Gdybym miał kasę - brałbym Model S i po prostu jeździł. stać by mnie było wtedy też pewnie na V10 BMW na wekend i też bym nim jeździł. 

    Elektryki - tak jak zauważył Hiob - urzekają prostotą obsługi - "tankujesz" i jedziesz. Ja w swoim R6 mam chłodnicę do wymiany - ale nie ma kiedy, na razie codziennie zaglądam pod maskę i sprawdzam poziom płynu... <_<

     

    A ja niedawno wymieniłem sam chłodnicę w moim Cadillacu i jestem z siebie bardzo dumny.  ( https://www.youtube.com/watch?v=uQ85Q8N3t7E )  Co prawda w moim aucie jest to bez porównania łatwiejsze... 

    Teslą S P100D odbyłem próbną jazdę. To ten model, który ma setkę w dwie sekundy. Wrażenie zza kierownicy niesamowite - jakby prawa fizyki nagle przestały obowiązywać, albo jakby nam właśnie wjechał do bagażnika 40-tonowy tir. A przecież nie są mi obce mocne samochody, moja M3 ma 600 KM i już w zakresie prędkości 100-200 km/h jest zdecydowanie szybsza od Tesli. Jednak sam moment ruszania z miejsca w Tesli jest niesamowity. 

    Elektryk poza tym, że jest bezobsługowy ma jeszcze jedną zaletę. Zawsze mamy pod nogą maksymalny moment obrotowy. Nawet w LEAFie, dość sporym aucie mającym tylko coś ze sto KM, osiągającym setkę w 12 sekund, mamy wrażenie, że jest tam dwa razy więcej kuni. Przyspieszenia "na maksa" są tak dyskretne, jedwabne, niezauważalne dla pasażerów, że człowiek ruszając pierwszy na światłach po paru sekundach jest pół kilometra przed kolejnym autem, a siedząca obok żona rozmawiająca z teściową nawet tego nie zauważy. Gdybym tak ruszył eM Trójeczką, zaraz by było: "Nie jesteś na wyścigu, uspokój się", itd, itp. Polecam każdemu przejechanie się dowolnym elektrykiem - i to mówię ja, człowiek, w którego żyłach płynie wysokooktanowa benzyna. 

     

    A mówiąc o testowaniu aut, za dwa tygodnie będę testował kilka samochodów "M":  M850i xDrive Convertible, M2 Competition, M5 Competition, M340i xDrive i X3M Competition. Mam nadzieję, że uda się zrobić z tego wydarzenia jakieś filmiki. BMW of North America ma "trasę koncertową", że tak powiem, i udostępnia te samochody do testów każdemu, kto ma 25 lat i prawo jazdy.  B) 


  5. Tylko pozazdrościć. Powiedz mi jakie opinie u Was maja silniki 5.7 hemi?

     

    "Hemi" to jedynie określenie kształtu komory spalania. Silniki hemi to po prostu silniki z półkolistą ("hemispherical") komorą spalania i stosował je już FIAT ponad 100 lat temu, były też m.in. w samochodzie Peugeot 403. Rozumiem jednak, że pytasz o silnik Chryslera, stosowany we współczesnych samochodach tego koncernu. 

     

    Niewiele mogę o nich powiedzieć, bo znam je jedynie z opisów w prasie motoryzacyjnej. A te opisy są bardzo pozytywne - ale to głównie testy nowych samochodów. Myślę, że są równie dobre, jak silniki OHV konkurencji - Forda i GM. 

     

    Przy okazji warto wspomnieć, że silniki OHV mają się całkiem dobrze w USA. Często myślimy o nich jak o jakimś anachronizmie, jak bębnowe hamulce, czy sztywne osie mocowane na piórowych resorach, ale zapominamy, że takie silniki mają kilka zalet:

     

    1.Mniejszy wymiar. 5-litrowy silnik OHV w moim Mustangu był mniejszy niż silnik 4,6 l DOHC, który go zastąpił w nowszej generacji tego auta. Cadillac CTS-V miał silnik OHV 6,2 litra, bo silnik 4.6 litra DOHC nie mieścił się pod maską. Nawet Ford Ka pierwszej generacji miał silnik OHV ze względu na jego niewielkie zewnętrzne wymiary.

    2. Możliwość stosowania prostych i bezobsługowych hydraulicznych popychaczy zaworów.

    3. Prosty układ smarowania silnika.

    4. Proste i niedrogie naprawy silnika - przynajmniej u nas. 


  6. Ja tam też nic nie mam do hybryd i pewnie dlatego nie mam hybrydy w garażu. W naszej rzeczywistości koszt paliwa jest sprawą raczej mało istotną, właśnie zatankowałem samochód płacąc 1,65 PLN za litr, więc choć mój Cadillac pali 25 na setkę, to i tak wielkiej dziury w budżecie mi nie wypali. 

     

    W mojej stajni to można znaleźć niemal wszystko: Trzy V-ósemki, rzędową czwórkę biturbo, dwucylindrowego kaszlaczka i dwa melexy marki Nissan LEAF.

     

    Dlaczego elektryk, a nie hybryda? Bo to samochody proste, nie ma oleju do zmiany, nie ma żadnej skrzyni biegów, nie ma wizyt na stacji benzynowej, nie ma żadnych wad spalinowego silnika. Czy są to auta praktyczne? Jako jedyne auto - na pewno nie. Tym bardziej, że to pierwsza generacja LEAFa, z zasięgiem 100-150 km, w zależności od warunków jazdy, więc praktycznie autko miejskie, choć mój znajomy z Krakowa wybrał się podobnym nad morze i wrócił cało. ( https://www.youtube.com/watch?v=rULXDMs8W1Y ) Co prawda jego LEAF to już 30 KWh, moje 24, ale się da, choć na pewno nie tak prosto, jak hybrydą, czy choćby elektrykami najnowszej generacji. 

     

    Ja jednak kupiłem je, bo miałem dość problemów moich dorosłych dzieci z ich mocno używanymi benzyniakami i z tym, że takie rzeczy jak np. sprawdzenie poziomu oleju w samochodzie to za dużo, by tego od nich wymagać.  To jest pokolenie wychowane na smartfonach, więc tyle potrafią: Podłączyć wieczorem wtyczkę, żeby na drugi dzień miał naładowaną baterię na cały dzień. Co więcej, samochody takie są u nas tanie, dwuletnie z przebiegiem 12 i 20 tys km kupiłem płacąc po ok. 40 tys złotych, a dziś, dwa lata później, są warte praktycznie tyle samo. Baterie także ciągle są zdrowe, na wskaźniku na desce rozdzielczej, mającym dwanaście kresek, jeden melex nadal ma 12, drugi 11. 


  7. Kiedyś sprzeczałem się ostro z Hiobem nt. strat płynących z oczywistych w takich skrzyniach faz pracy w poślizgu. Dziś przyznaję mu rację, że te straty są w zasadzie teoretyczne bo ZF 8HP spina się odczuciowo na sztywno wręcz ułamki sekund po zmianie biegu.

     

    Hmmm... dawno tu nie zaglądałem, nie wiem co mnie dziś skłoniło, ale miło. gdy ktoś przyzna rację, nawet jeśli trochę czasu już minęło. :D A ja jestem coraz większym fanem tradycyjnych automatów - może zmienię zdanie, gdy się przejadę kiedyś porshowską PDK. 

     

    Mustangów zaczyna być więcej niż Focusów i Fiest razem wziętych... :P

     

    Z tego też powodu Ford w Stanach ogłosił, że Mustang będzie jedynym "carem" - od angielskiego car, nie od Cara Wszechrusi, jaki pozostanie za parę lat w ofercie na tutejszym rynku. Pozostaną tylko SUVy, crossovery, pickupy i podwyższony, chiński Focus, który jest nie wiadomo czym - taki Audi Allroad dla ubogich. 

     

    [...]

     

    Co mamy we wszelkich CVT? Wrażenie przyspieszania na półsprzęgle, stopniowo, przy nieustająco zmniejszającym się poślizgu.

     

    Niestety ale to rozwiązanie li tylko do toczydełek.

     

     

    IMG-7785.jpg

     

    IMG-7787.jpg

     

    IMG-7790.jpg

     

    IMG-7791.jpg


  8. Palenie rzuciłem. Trochę spuchłem :/

     

    A ja straciłem na wadze rzucając palenie. Polecam...  marchewki. Gdy miałem ochotę zapalić, sięgałem do kieszeni, gdzie zawsze miałem młode marchewki. Zawsze to zdrowsze niż cukier, który nas podstępnie zabija.  A ciężarek na ręce pomoże, by Cię wiatr nie porwał, jak już pozbędziesz się opuchlizny. :D 


  9. Hej :) jestem nowa na forum, witam serdecznie :) Poniżej Carrera z kolekcji mojego Partnera, często przeze mnie podkradana ;)

     

    [...] Tutaj Tag na ręku mojego, a u mnie Glycine ;)

     

     Kola87, panowie tak zapatrzeni w swoje zegarki, że zapomnieli, że damę należy przywitać. Może dlatego, że już ma partnera? Hmmm...  Piękne zegarki, gratuluję - i witam na naszym forum. 


  10. Zatem, jak obiecałem, zacytuję odpowiedzi panów Jakuba Chrzana i Dariusza Głowackiego. Dlaczego? Bo mi coraz bardziej brakuje takich osób w dzisiejszych czasach - kulturalnych, podchodzących serio do swej pracy i z szacunkiem do klienta. 

     

    "Dzień dobry,
     
     Panie Piotrze, złe wieści... nie jestem w stanie zrealizować pańskiego projektu.
    Niestety nie posiadam nowych indeksów na wymianę, a powiększenie lewego wskaźnika (stref czasowych) wiąże się z frezowaniem tarczy (nawet nie wiem jakby się zachował material (chińczyki lubią sprawiać niespodzianki) - odpada.
    Nie posiadamy tez żadnych wskazówek do tych modeli.
     
     Nie chcę Panu podcinać skrzydeł ale "chińczyki" to raczej niewdzięczny temat. Indeksy są wprawdzie montowane na nóżkach, ale są zrobione z kiepskiego materiału (lekkie), do tego są klejone, często nie można ich ponownie wpasować na tarczy w pierwotnej pozycji. 
      Podłoże z którego są zrobione blaty tez najczęściej pozostawia sporo do życzenia, a po ewentualnym frezowaniu (obróbka skrawaniem) znacznika stref czasowych blat będzie się nadawał do ponownego pokrycia galwanicznego.
     
     Tu zaczynają się kolejne schody, bo nigdy nie wiadomo czy Chińczycy użyli srebra czy tylko farby, no i najczęściej galwanizowanie niewiadomego pochodzenia blatu kończy się nieregularnymi plamami, zaciekami etc.
     Przy założeniu, ze te wszystkie przeszkody uda nam się pokonać, dochodzimy do kolejnego zakrętu - szablony grafika.
    Szablony/matryce to w przypadku robienia pańskiej tarczy na nowo, koszt ok. 800 -1200 złotych 
    Koszt pojedynczej matrycy to przeważnie 200-400 zł,  na pańska tarcze minimum potrzebne będą trzy.
     
    Zatem widzi Pan , ze również z finansowego punktu widzenia ingerencja w bądź co bądź, niezniszczoną, nową tarczę budzi spore wątpliwości.
    Podsumowując, gdyby to był mój zegarek, zostawiłbym go w spokoju :)
    W przypadku pytań proszę śmiało pisać lub dzwonić
    Pozdrawiam,

    Jakub Chrzan"    <chrzan@renowacjatarcz.pl>

     

    "Witam bardzo serdecznie panie Piotrze:-)

    Zegarek wygląda bardzo ładnie, dopracowane są fabrycznie szczegóły  i naprawdę  trudno poprawiać po fabryce!
    Ktoś mocno się nad designem napracował i wszystko przemyślał.
     
    Indeksy rzymskie lub jakiekolwiek,  by były są nakładane - (jak relief) są wystające nad tarcze najprawdopodobniej (dobre firmy tak maja) są nitowane czyli są otwory pod nimi.
    Zatem zdjęcie ich i zastosowanie większych to trzeba byłoby mieć  takie cyfry identyczne  z rozstawem do założenia nitowania.
     
    Podziałka która to Pan chce powiększyć ma tez wyżłobienie w metalu tarczy na stałe takiej a nie innej wielkości  dlatego niemożliwe jest malowanie większej bo narobić się można jak Jasio Fasola nad obrazem  ale wygląd później każdy wyśmieje.
    Fabryczne wykonanie wskazówek jest piękne i zmiana koloru naprawdę popsuje jej wygląd.
    Poza tym My nie rozbieramy zegarków chińskich, zwłaszcza takich - ryzyko że po złożeniu potem cos.  jak to w chińskich, może nie działać.
    Dlatego ze smutkiem muszę  odmówić wykonania tych prac, które Pan wykazał.
     
    Koszt renowacji tarcz (takich) to od 300 zł i termin 3 miesięczny.  Jeśli w ogóle podjęlibyśmy się to opłata z góry i tarcza-cyferblat dostarczony sam (rozmontowany)
    Wszystko można ale nie wszystko się opłaca!
     
    Z poważaniem
     
    DARIUSZ GŁOWACKI"   <zegarek@renowacjecyferblatow.pl>
     
    Pan Głowacki napisał również:
     
    "Nasza firma działa od 1955 roku,  to już 64. rok i to już tradycja a Tato (założyciel firmy: PIOTR GŁOWACKI) nas nauczył nie tylko zawodu ale traktowania ludzi, by nie chodziło w życiu tylko o  "kasę" - opłacalność (choc to tez ważne w prowadzeniu firmy)  ale o podejście do klienta. Biedny czy bogaty trzeba okazać szacunek i godność.
    Nawet nie wiem, co było aż tak ujmującego w mojej pisemnej wypowiedzi, żeby wystawiać ją na forum - ale jak ma Pan życzenie i satysfakcję - to bardzo proszę -  ale trochę wstyd, bo są błędy no i nagminny brak interpunkcji, bo chce się szybko odpowiedzieć wszystkim.

    Z poważaniem
    DARIUSZ GŁOWACKI
    Głowaccy na Złotej od 1955 r."
     
    Interpunkcję troszkę poprawiłem, a panów Chrzana i Głowackiego, myślę, śmiało możemy polecić. Byle nie do poprawy nowych chińskich zegarków.  :lol: 
     

     

     

  11. Witaj Hiobie. :)

     [...]  podejrzewam, że tarcza przewyższy koszt zegarka i to zapewnię nie jednokrotnie

     

     

    Otrzymałem 5 odpowiedzi na pięć maili - pytań. Wszystkie odmowne, ale przy okazji chciałbym napisać z pewnym uznaniem o dwóch osobach, które odpowiedziały mi bardzo szczegółowo uzasadniając dlaczego nie mogą się podjąć takiej renowacji. Jestem pełen uznania dla tych panów, bo mogli po prostu odpowiedzieć jednym zdaniem: "Nie jestem zainteresowany", lub nawet po prostu zignorować moje pytanie. Tymczasem obaj panowie szczegółowo uzasadnili dlaczego taka naprawa  nie ma sensu. Byli to pan Jakub Chrzan i pan Dariusz Głowacki. Jeśli mi zezwolą, zapytałem o to w kolejnym mailu do nich, przytoczę ich argumentację. Tak czy inaczej wygląda na to, że nie pozostaje mi nic innego, jak pokochać mojego Akribosa takiego, jaki jest.  <_<


  12. Pisz koniecznie jak dojdzie. Tylko nie od razu. "Prześpij się " z nim tydzień.

     

    Przespałem się z tematem półtora roku - i sytuacja na dziś jest taka, że jeden chiński turbillon leży w szufladzie i czeka nie wiadomo na co, a z drugim chodzę dość regularnie. Johnny Roger jest noszony, chodzi dokładnie i go mocno polubiłem, Akribos XXIV leży w szufladzie obok innych zegarków i czeka sam nie wiem na co - może na poprawkę wyglądu tarczy?  Zastanawiam się nad jej poprawieniem, ale koszty mogą się okazać zaporowe. Na razie wysłałem zapytanie do kilku warsztatów zajmujących się renowacją tarcz i zobaczę, czy otrzymam jakieś odpowiedzi. 


  13. PS. Nie jestem artystą - plastykiem, raczej dokładnym przeciwieństwem kogoś takiego, więc poniższa ilustracja nie jest artystyczną wizją, czy projektem tego, co bym chciał osiągnąć. To tylko ilustracja wyjaśniająca o co mi mniej-więcej chodzi:

     

     

     

     

      Inkedzegarek-LI.jpg

     

     

    A chodzi po prostu o lepszą czytelność, bo oczy już nie te. Druga strefa czasowa bardzo przydatna, gdy się w praktyce żyje równocześnie w Stanach i Polsce, nawet, gdy to tylko wirtualna obecność, ale jak nie można odczytać wskazań zegarka, to jaki z niego pożytek? 


  14. t1.jpg

     

     

    Nie mam problemu z okienkiem po prawej, pokazującym dzień/noc, główne wskazówki są też OK, ale tarczka po lewej pokazująca drugą strefę czasową jest zupełnie niewidoczna, nie wspominając już, że jej tło to po prostu wypolerowany metal, co na białej tarczy wygląda fatalnie. Rzymskie cyfry mogłyby być, gdyby były grubsze i wyższe. Gdyby było prościej zrobić całkowicie nową tarczę, też nie mam z tym problemu. 

    Powyższe zdjęcie z jakiejś reklamy, więc wygląda dość dobrze, ale chyba ten film lepiej oddaje wygląd zegarka (gdzieś tak 3 minuta filmu) :

     

     

  15. Pozwólcie, że się podepnę do tego tematu z trochę innym pytaniem. Mam nowy zegarek, chiński turbillon, którego tarcza mi się nie podoba. Chciałbym zmienić wielkość indeksów godzinowych i powiększyć jedną z małych tarczek, wraz ze wskazówką. Czy ktoś mógłby polecić jakiś zakład, który podjął by się takiej przeróbki? Najlepiej Kraków lub okolice. Googiel podpowiada jakieś firmy, ale życie nauczyło mnie sceptycznie podchodzić do obietnic w reklamach, więc dlatego pytam tutaj.  Z góry dziękuję za wszelkie rady. 


  16. Już mówiłem, ale się powtórzę. Piękny ten Twój Atlantic, Piotrze.

    Zwłaszcza na takim tle :)

     

    U Was już widzę, wiosna...

    A u nas właśnie dowaliło śniegu ;)

     

    Pozdrawiam

    Arkadiusz

     

    Dziękuję. Wiosna to nawet mało powiedziane, ostatnie dni to wręcz letnie upały, po 25 stopni. Co prawda idzie ochłodzenie, ale będzie po 15 - 17 stopni i już nie powinno być nawet przymrozków.  Rozkwitło nam całe miasto:   https://youtu.be/a6w427z0IKg?t=2087


  17. Zegarek chyba droższy od samochodu :-)

     

     

    Oj chyba nie.... :)

     

     

    To jest porządny samochód, kosztował 4 tys zł, a transportem, nowymi oponami i innymi kosztami - 4 tys dolarów. Wart tyle, co dobra Omega, a chiński tourbillon to tylko $700. Ale mam parę zegarków w kolekcji wartych więcej od kaszlaczka...  :lol:


  18. Zaczynamy od początku, alfabetycznie...   Więc w tym tygodniu na A.  Prawdziwy tourbillon, choć nie wiadomo po co. To tak, jakby w małym fiacie zainstalować turbo. Jasne, można, ale jaki to ma sens? Więc i Akribos XXIV z tourbillonem nie ma sensu, co mi zresztą w ogóle nie przeszkadza.   :lol:

     

    IMG-1628.jpg


  19. Zaczynamy od początku, alfabetycznie...   Więc w tym tygodniu na A.  Prawdziwy tourbillon, choć nie wiadomo po co. To tak, jakby w małym fiacie zainstalować turbo. Jasne, można, ale jaki to ma sens? Więc i Akribos XXIV z tourbillonem nie ma sensu, co mi zresztą w ogóle nie przeszkadza.  :lol:

     

    IMG-1628.jpg

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.