Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...

Recommended Posts

Żona sobie przypomniała, że ma fajny zegarek... Nie protestuję na wszelki wypadek😋

 

IMG-20200710-184505.jpg


Leszek

Time is on my side, yes it is. (Rolling Stones)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Hamska sobota, jak i większość dni :) Jedyny mój problem to dziwne odchyłki ma - było ładnie -4-8 s/d, a ostatnio około 17 s na minusie. Ale pasek za to wygląda jak stworzony do KFM :P 

 

108035054_1373458452847322_6456978407955431843_o.thumb.jpg.4644ff0c04e625cb94b747288d1e55a1.jpg

Edited by Vonziej

Share this post


Link to post
Share on other sites

U mnie z kolei zielony Oficer na plus mocno leci, jakieś 19s/d. Poczekam jeszcze trochę i jak nic się nie zmieni, to oddam do regulacji, bo wszystkie pozostałe Hamy chodzą prawie "w punkt".

U Ciebie zdaje się jest już ten zmodyfikowany mechanizm, H-ileśtam, u mnie jeszcze ten starszy.

Edited by clusca

Share this post


Link to post
Share on other sites

Trochę wertowałem temat tych H-cośtam i wielu w internetach mówi o rozbieżnościach pojawiających wie po pewnym czasie. Hamilton zwiększeniem rezerwy chodu musiał wprowadzić elementy z tworzywa. Nie twierdzę że to źle, ale czy dobrze i dlaczego są obecnie narzekania na mechanizm H-...

 

Chyba pozostaje z Hamilton manualem...

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 10.07.2020 o 14:40, Xad napisał:

Panowie, czy spotkaliście się kiedyś z kondensacją pary wodnej czy wody w swoich Hamiltonach ? Spodobał mi się Hamilton Khaki Field Day-Date Automatic Watch H70505833 i spotkałem sie z dwoma opiniami na amazon'ie i na jakimś innym forum o zaparowującym szkiełku. Pozdrawiam, będę wdzięczny za opinie na ten temat.

 

Mam dwa Hamiltony (nie  ten model który opisujesz). Oba były moczone, nigdy nie było problemów.


It's not a hobby, it's a sickness.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ilość rubinów, 23 to plastikowy wychwyt, 25 - metalowy.

Nie bałbym się tego z plastikowymi elementami, serio.

Tworzywo zapewnia mniejsze tarcie a element da się wymienić.

 

3890B8CC-8383-4F98-8953-1AA28775A47F.jpeg.96d7790858c4f43a8ea94037c3c95fea.jpeg
 

28265D21-7900-4C44-B7F8-68BFB352CFE7.jpeg.bea7198bf0e85d87052e7defca9469e2.jpeg

 

Stad różnica dwóch kamieni pomiędzy wersja ze standardowym wychwytem a plastikowym.

(zdjęcia wyszperane i wrzucone na forum Tissota przez kolegę @rads - wielkie dzięki)

Edited by cordi7

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dzięki @cordi7, chcę tylko uściślić nieco pewne sprawy: grafiki zrobiłem na podstawie zdjęć z neta i są jedynie poglądowe: przedstawiona na pierwszym zdjęciu klasyczna kotwica z paletami pochodzi z mechanizmu „Unitas” Eta 6497-1. Na drugim zdjęciu plastikowa kotwica wychwytu z cal. 2841-1. Jak wygląda to w Powermatiku nie wiem - nie znalazłem nigdzie, ale z pewnością podobnie.
 

Różnica w ilości kamieni (23 / 25) prawie na pewno dotyczy tych dwóch kamieni paletowych w kotwicy. Z dużym prawdopodobieństwem też moduł balansu w mechanizmie na 23 kam. nie posiada regulacji, a jest regulowany laserowo w fabryce „raz na zawsze” (tzw. High-Tech Escapement). Teoretycznie zapewnia to doskonałą precyzję, ale gdy w praktyce zegarek późni się lub spieszy dość znacznie, to w grę wchodzi jedynie wymiana całego modułu balansu. W wersji na 25 kamieniach z klasycznym balansem jest widoczna dzwigienka, ktora najprawdopodobniej służy do regulacji chodu, wiec u zegarmistrza lub nawet samodzielnie można zegarek wyregulować bez konieczności wymiany modułu. Rozbieżności i nieporozumienia nt. tego czy plasikowe części czy nie oraz czy możliwy do regulacji czy nie, wynikają moim zdaniem z wrzucania Powermatików do jednego worka, a tymczasem jest wiele rodzajów, stosujących różne rozwiązania. To dlatego na forach krajowych i zagranicznych możecie przeczytać, że np. raz ktoś regulował Powermatika, a innym razem ktoś inny nie mógł i musiał wynieniać moduł i robi się małe zamieszanie. Pozdr. dla Kolegów i Koleżanek „od Hamiltona” 😉

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dzięki za sprostowanie i wyjaśnienie. Przejrzałem sobie losowo modele khaki field i nie znalazłem takiego co ma 23 kamienie. Śmiem twierdzić że mechanizmy H-coś tam mają inne niż podana z wychwytem modyfikacje.

https://watchbase.com/hamilton/caliber/h-10

Poprawcie mnie proszę merytorycznie jeśli się mylę.

Share this post


Link to post
Share on other sites
22 minuty temu, rads napisał:

Dzięki @cordi7, chcę tylko uściślić nieco pewne sprawy: grafiki zrobiłem na podstawie zdjęć z neta i są jedynie poglądowe: przedstawiona na pierwszym zdjęciu klasyczna kotwica z paletami pochodzi z mechanizmu „Unitas” Eta 6497-1. Na drugim zdjęciu plastikowa kotwica wychwytu z cal. 2841-1. Jak wygląda to w Powermatiku nie wiem - nie znalazłem nigdzie, ale z pewnością podobnie.
 

Różnica w ilości kamieni (23 / 25) prawie na pewno dotyczy tych dwóch kamieni paletowych w kotwicy. Z dużym prawdopodobieństwem też moduł balansu w mechanizmie na 23 kam. nie posiada regulacji, a jest regulowany laserowo w fabryce „raz na zawsze” (tzw. High-Tech Escapement). Teoretycznie zapewnia to doskonałą precyzję, ale gdy w praktyce zegarek późni się lub spieszy dość znacznie, to w grę wchodzi jedynie wymiana całego modułu balansu. W wersji na 25 kamieniach z klasycznym balansem jest widoczna dzwigienka, ktora najprawdopodobniej służy do regulacji chodu, wiec u zegarmistrza lub nawet samodzielnie można zegarek wyregulować bez konieczności wymiany modułu. Rozbieżności i nieporozumienia nt. tego czy plasikowe części czy nie oraz czy możliwy do regulacji czy nie, wynikają moim zdaniem z wrzucania Powermatików do jednego worka, a tymczasem jest wiele rodzajów, stosujących różne rozwiązania. To dlatego na forach krajowych i zagranicznych możecie przeczytać, że np. raz ktoś regulował Powermatika, a innym razem ktoś inny nie mógł i musiał wynieniać moduł i robi się małe zamieszanie. Pozdr. dla Kolegów i Koleżanek „od Hamiltona” 😉


@rads Powermatic DA się wyregulować, jest to jednak rozwiązane inaczej niż w innych mechanizmach:


59198887-8C6D-4C75-9E5A-E649D93EEFCD.thumb.jpeg.85453a9ae94f0504fdaf42cef513fec5.jpeg


078DDA7B-38F1-4569-830B-14AF38D2EC56.jpeg.de30191de289bb7e01ce98ac849e6ba0.jpeg

 

Dwie śrubki da się przesuwać zmieniając moment bezwładności i w ten sposób regulować zegarek.

Wymagane jest specjalne narzędzie do unieruchomienia koła balansu podpierające go  żeby nie uszkodzić osi. Śrubki bliżej środka - krótszy czas wahnięcia, śrubki dalej od środka - dłuższy czas wahnięcia.

 

 

7 minut temu, tomking napisał:

Dzięki za sprostowanie i wyjaśnienie. Przejrzałem sobie losowo modele khaki field i nie znalazłem takiego co ma 23 kamienie. Śmiem twierdzić że mechanizmy H-coś tam mają inne niż podana z wychwytem modyfikacje.

https://watchbase.com/hamilton/caliber/h-10

Poprawcie mnie proszę merytorycznie jeśli się mylę.


Przy 25 kamieniach jest duża szansa, że wychwyt jest metalowy.

 

Edited by cordi7

Share this post


Link to post
Share on other sites

@cordi7 👍🏻

Normalnie rozpracowaliśmy te werki haha... 😄

 

@tomking, trzeba by było rozebrać któryś na części, tylko czy da się potem złożyć 😂

Edited by rads

Share this post


Link to post
Share on other sites

[mention=90847]tomking[/mention], trzeba by było rozebrać któryś na części, tylko czy da się potem złożyć

 

 

 

Skrajności zostawię innym, raczej interesuje mnie czy kupując Hamiltona H70555533, który od dłuższego już czasu bardzo mi się podoba trafię na wynalazek H10 z plasticzanymi ”ulepszeniami” czy to mechanizm z prawdziwego zdarzenia i nie będzie mi robił niespodzianek po 2-3 latach. Tylko tyle i aż tyle.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mam 2 lata Tissot Chemin des Tourelles na werku z plastikowym wychwytem.

Zero problemów, to jeden z moich najdokladniejszych zegarków.

Rozmawiałem ze znajomym zegarmistrzem, mającym autoryzację na cała grupę Swatcha.

Mówi, że te mechanizmy można normalnie rozbierać i robić kompletny przegląd.


Lemania 1873 i jej pochodna Omega 1861 używały plastikowych elementów:

 

The Delrin brake is used on the Lemania 1873 and its clone, the Omega 1861. Omega uses the Delrin part in their Speedmaster Pro models that do not have a display back, supposedly it is self lubricating and wears better than steel. For their models with a display back they use the 1863 movement with a steel brake, probably for aesthetic reasons rather than functional. You can see the Delrin part in the first photo.

 

2484F53E-5629-40EB-BCCE-2D8AC2E789B2.jpeg.3be2816a1e0b5d25ddd67cf20d906e2b.jpeg

 

I nikt nie narzekał :)

 

Popatrzylem na tego Hamiltona, dla mnie wyglada na wariant bez plastikowych części.

 

PS. Polecam poczytać, po 40 latach myślę, że nie ma co się bać plastiku:

https://thewatchbloke.co.uk/2016/04/12/lorenz-lemania-5100-chronograph/

Edited by cordi7

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jasne że np: G10, micarta czy inne nowoczesne epoksydowe tworzywa mają niejednokrotnie znacznie lepsze parametry udarności czy odporności na ścieranie od wielu powszechnie używanych stopów metali, ale jakoś mam problem z zaufaniem zwłaszcza przy newralgicznych częściach i tendencji produkcji do dokładnie obliczonego zużycia.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Rozumiem, warto jednak pamiętać, że i metalowe elementy ulegają zużyciu i podlegają wymianie. Chcę wierzyć, że mój Chemin jeszcze trochę mi posłuży :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Gadałem z zegarmistrzem i mówi co do plastikowych że wszystko okaże się za 20 lat czy ta technologia jest dobra i czy będą części zamienne ,mimo to ja bym wolał kupić vintydzowego na sprawdzonych werkach.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Raz jeszcze :)

 

The Delrin brake is used on the Lemania 1873 and its clone, the Omega 1861. Omega uses the Delrin part in their Speedmaster Pro models that do not have a display back, supposedly it is self lubricating and wears better than steel. For their models with a display back they use the 1863 movement with a steel brake, probably for aesthetic reasons rather than functional. You can see the Delrin part in the first photo.
 

Note the abundant use of plastic in the construction. The oldest calibre 5100’s are over 40 years old now so the initial fears about the longevity of plastic parts can be discounted as they are proving to be extremely hard wearing. It’s not actually plastic but Polyoxymethylene or to use the trade name the developer (DuPont) gave it Delrin, an engineering thermoplastic used in precision parts requiring high stiffness, low friction and excellent dimensional stability.


6652A57B-9C78-438D-9694-BDBC1C0F4A32.thumb.jpeg.0be1b248663cb89f8f3d8346d10bb470.jpeg

 

8C391F45-419E-45D9-AF9B-B084DAC41586.jpeg.6ee3ac0681e388028a3443c8cd86fb81.jpeg

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

@cordi7 powołujesz się na jeden przykład 40-letniego zegarka. OK, przeczytałem i cenię taką informację, ale to jest info o starym Lorenz'u, a nie mamy pojęcia co w takim H-10 siedzi. Chyba że ktoś się pokusił o demontaż... ;) Co takiego zrobił Hamilton że dwukrotnie została zwiększona rezerwa chodu w tych automatach - chodzi o powermatica.

Mój kolega miał starego khaki fielda z 38- godzinną rezerwą chodu i pewnie działa do dziś... tylko już tego nie można sprawdzić, bo go gdzieś zostawił w jednym ze schronisk w Beskidach. Jak zrobił mu przegląd to zegarmistrz powiedział że jeszcze go synowi da, bo to szwajcar nie do zdarcia. Pewnie że masa firm pakuje tworzywa do środka tylko ile z nich dba o żywotność swoich produktów?

Edited by tomking

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zmniejszenie częstotliwości z 28.800 bph na 21.600 bph zmniejszające zapotrzebowanie na energię (a niższa częstotliwość pracy to dłuższa żywotność mechanizmu) plus mogę domniemywać, że i inna sprężyna. PAM ma 8-dniowy mechanizm z naciągiem manualnym a grupa Richemont 5-dniowego Baumatica :)

 

Określenie plastik jest krzywdzące, tak naprawdę są to kompozyty o bardzo dobrych właściwościach:

 

Delrin works as an excellent replacement for metal because of its high-tensile strength, low-friction and high-wear resistance, creep and warp resistance, and overall durability and toughness. Delrin exhibits low moisture absorption and it is chemically resistant to hydrocarbons, solvents, and neutral chemicals.

 

All of these properties make Delrin ideal for a range of industrial and mechanical applications. Parts exposed to a moist or wet environment, such as pump and valve components, are especially appropriate. Other common uses include gears, bearings, bushings, rollers, fittings, and electrical insulator parts.

 

Koniec końców co za różnica czy przy okazji przeglądu wymieniony zostanie element z metalu czy kompozyt?

 

Nie namawiam, nie zniechęcam - myślę tylko, że nie ma co się bać :)

 

PS. Żeby być uczciwym - w pokazywanej Lemanii / Omedze elementy kompozytowe były używane w mechanizmie daty i chronografu, w Powermaticu są zastosowane w napędzie mechanizmu.

 

Edited by cordi7

Share this post


Link to post
Share on other sites

@tomking, obejrzyj w wolnej chwili ten filmik. Fajnie pokazali w nim jak działa Powermatic i jak uzyskali 80-godzinną rezerwą chodu (bez zastosowania plastikowych części). Masz absolutną pewność, że Hamilton używa syntetycznych / kompozytowych elementów w swojej wersji Powermatika, czy to tylko internetowe spekulacje na forach i blogach?

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

@rads bardzo dzięki za ten film. Trochę to idealizm marketingowy, ale przynajmniej naświetla jak to działa. Co do pewności, to nie mam żadnej. Czytam i dowiaduje się również ze spekulacji. Tu Was pytam, bo z pewnością znacie temat. Martwi mnie to, że jeśli już zegarek z H-10 kupię, to nawet gdy zacznie się coś z nim dziać nie pójdę do zegarmistrza, bo regulacja tutaj to nie jest przesunięcie na "+" czy "-" tylko jakieś kombinacje, do których jest potrzebny odpowiedni przyrząd, a wcześniej w fabryce był regulowany laserem. Co więcej gwarancja na Hamiltona jak czytam to też nie jest jakaś prosta sprawa, bo gdy kupię w sklepie onewatchforyou.com to gdzie niby miałbym wysłać na gwarancji? Do Swiss'a? Na jakiej podstawie? I jeszcze ten filmik... https://www.youtube.com/watch?v=IMq9l_PVivM

 

Qrcze bije się z myślami, a podobają mi się te hamiltonowe militarki... zawsze mi się podobały.

 

Może nie powinienem w tym wątku pisać o innych markach, ale porównam te powermatiki Hamiltonowe do Seiko z mechanizmem 6R15D, którego rezerwa to zwykłe 38-40h. Tu nie ma żadnego problemu. Ogarnięty zegarmistrz wymieni co trzeba przesmaruje i wyreguluje. A to mechanizmy, które mają 23 kamienie i częstotliwość 21.600 bph i doprawdy robią robotę, wiem bo mam takie dwie sztuki.

https://www.youtube.com/watch?v=Fh_8BFDcEkg

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

  • Similar Content

    • By cxax
      Szukam zegarka automatycznego na bransolecie, na co dzień do biura. Do koszuli i marynarki, ale również do bardziej sportowego stroju.
       
      Wstępnie wybrałem 3 modele:
      1. CERTINA DS-1 Vintage Powermatic Big Date

       
      2. TISSOT Gentleman Powermatic Silicium Black

       
      3. HAMILTON Jazzmaster Day Date Automatic (ewentualnie wersja z samym datownikiem, bez dnia)

       
      W rezerwie trzymam jeszcze modele:
      - CERTINA DS-8 Powermatic
      - HAMILTON Khaki Field King Automatic - fajny, wolę bardziej minimalistyczną tarczę.
      - HAMILTON Khaki Aviation Pilot Day Date - chyba trochę za duży.
       
      Mój obwód nadgarstka to jakieś 17,5cm. Co wybrać? Czy są między nimi jakieś istotne różnice czy też brać ten, który bardziej się podoba?
       
       
    • By korngoldo
      Witam wszystkich,
       
      chciałbym dowiedzieć się coś o tym zegarku:
       

       
      Mam wątpliwość co do firmy Kurfurst, o której jest mało online. Znalazłem właściwie identyczne chronografy marek Buren, Vantage i Oriosa. Wszystkie zasilane mechanizmem Valjoux 7733.
       
      BUREN:


      VANTAGE:

       
      ORIOSA:

       
      Istnieje też bardzo podobny, choć już nie identyczny model Hamiltona Ref. 7723 (Valjoux 7730).
       

       
      Doszukałem się silnych powiązań Hamiltona z Buren i Vantage, mianowicie pod tymi logotypami Hamilton przez pewien czas produkował zegarki na amerykański rynek (m.in. można poczytać o tym tu: https://pl.qaz.wiki/wiki/Hamilton_Watch_Company). Faktycznie, jak widać powyżej, Buren i Vantage mają na tarczy mile, w przeciwieństwie do kilometrów w wypadku Oriosa i Kurfurst. Co więcej, Hamilton flitrował też z Oriosa, które podobno było też wcześniej związane z Buren - nawet wypuścił taki oto model:
       

       
      Nie znalazłem jednak żadnych związków Hamiltona (ani też żadnej z pozostałych marek) z Kurfurst. Mimo oczywistych podobieństw tych wszystkich tarcz. 
      Chciałbym więc dowiedzieć się czegoś więcej o całej tej linii chronografów i jak wpisuje się w nią mój Kurfurst. Zauważyłem, że logotyp jest krzywy - to też daje do myślenia, czy napewno to jest w ogóle marka zegarków, czy może tylko jakaś firma dystrybucyjna? 

      Z góry dziękuję za odpowiedzi i zainteresowanie,
      Pozdrawiam
    • By tatzerker
      Witam
       
      Zamienię zegarek Hamilton Khaki King Automatic na Khaki FieldMechanical koniecznie w kolorze czarnym.
      zegarek posiadam od około 6 miesięcy, posiadam oryginalne pudełka, papiery i dowód zakupu. Zegarek posiada normalne ślady użytkowania, nosze go na pasku, oryginalna bransoleta jest w stanie idealnym, nigdy nie noszona.
      Zegarek jest na bardzo dobrym chodzie, noszony na zmianę z SARB017.
    • Guest fidelio
      By Guest fidelio
      Kilka dni z Hamiltonem Khaki Aviation Pilot Pioneer Mechanical (ref.: H76419531) za mną, więc czas na krótkie podsumowanie, a w zasadzie na recenzję tego zegarka. Recenzowany zegarek to współczesna wersja modelu W10, a więc zegarka dostarczanego przez Hamiltona na potrzeby wojska (ściślej na potrzeby RAF-u), w latach 1973-1976.
       

       

       
       
       
      Cieszę się, że Hamilton postanowił być wierny oryginałowi, także gdy chodzi o wielkość recenzowanego zegarka. I od razu pewne wyjaśnienie. Bardzo często w informacjach dotyczących tego konkretnego modelu podaje się, że jego wymiary to 33 x 36 mm (taką informację można znaleźć także na oficjalnej stronie Hamiltona). Zazwyczaj, kiedy podawane są dwa wymiary dotyczące wielkości koperty, to jeden z nich oznacza średnicę koperty a drugi jej wysokość, czy też inaczej, wymiar „od ucha do ucha”. No więc pierwszy rzut oka na wymiary i myśl …, że to w zasadzie zegarek damski, którym nie warto sobie w ogóle zaprzątać głowę. Spieszę wobec tego wyjaśnić, że średnica koperty tego zegarka ma 36 mm, zaś wymiar „od ucha do ucha” to 42 mm. Nadal oczywiście niewiele, ale bez wątpienia nie są to wymiary zegarka damskiego. Oczywiście można zapytać, skąd w tak licznych informacjach dotyczących tego zegarka owe 33 mm?
       
      Otóż taki wymiar faktycznie jest, bo jak przystawić suwmiarkę do zegarka i objąć nią kopertę między godzinami „6” a „12”, to …faktycznie otrzymujemy owe 33 mm. Nikt jednak w zasadzie nie informuje, co to za wymiar i stąd faktycznie może powstać mylne wrażenie dotyczące wielkości tego zegarka. Reasumując, podawany wymiar 33 x 36 mm odnosi się tylko i wyłącznie do wielkości koperty.
       
       
       
       
       
      1.
       
      Zegarek dotarł do mnie w standardowym pudełku Hamiltona, zapakowanym w biały kartonik. W zasadzie nic takiego, nad czym można by dłużej się rozwodzić. Ot czarne kartonowe pudełko, skrywające niewielką skrzyneczkę z umieszczonym w niej zegarkiem. W pudełku dodatkowa przegródka, w której umieszczono podbitą kartę oraz dość grubą książeczkę.
       
       

       
      2.
       
      Jak już ustaliliśmy sobie na wstępie, wymiary koperty tego zegarka to 33 x 36 mm, zaś wymiar od „ucha do ucha” to 42 mm. Grubość zegarka to 10 mm (razem z dość wyraźnie wystającym ponad kopertę szkłem mineralnym z podwójnym antyrefleksem), a więc niewiele. Tu zwracam uwagę na to, że w niektórych recenzjach znajdziecie informację, że grubość recenzowanego zegarka to 12 mm, co nie jest jednak prawdą. Dzięki tym wymiarom i mimo dość mocno wypukłego szkła, wystającego wyraźnie ponad kopertę, zegarek nie sprawia wrażenia ciężkiego oraz nieproporcjonalnego. Wymiar między uszami to standardowe 18 mm (wedle mojej najlepszej wiedzy w modelu W10 było to 19 mm), dzięki czemu nie będzie problemu z ewentualną wymianą oryginalnego paska na inny, gdyby komuś przyszła na to ochota.
       
      Koperta o beczkowatym kształcie (tonneau), w całości szczotkowana, z bardzo krótkimi uszami. Do jakości szczotkowania, biorąc w szczególności pod uwagę cenę, jaką trzeba za ten zegarek zapłacić, nie mam żadnych uwag. Warto zwrócić uwagę na to, że szczotkowanie na bocznych powierzchniach koperty jest pionowe. Szczotkowanie jest wyraźnie zaakcentowane, zaś brak powierzchni polerowanych na wysoki połysk uznać należy za zabieg celowy, zmierzający do podkreślenia zarówno rodowodu jak i przeznaczenia tego zegarka. W przypadku pierwowzoru, przeznaczonego dla wojska chodziło przecież o to, aby koperta nie powodowała refleksów świetlnych. Górna krawędź koperty jest delikatnie fazowana (fazowanie to zwęża się, im bliżej końca uszu), przy czym również to fazowanie jest szczotkowane.

       

       
      Dekielek pełny, mocowany do koperty na cztery śruby. Środkowa cześć dekielka również jest szczotkowana. Boki dekielka są polerowane na wysoki połysk. Na dekielku zestaw podstawowych informacji, obejmujących m. in. dane dotyczące producenta, kraj pochodzenia oraz wodoszczelność.
       

       
      Niewielka koronka została umieszczona na godzinie 3ciej. Operowanie nią, z powodu jej wymiarów nie należy do najłatwiejszych, jednak uważam, że zastosowanie w tym przypadku większej koronki zaburzyłoby ogólne proporcje zegarka. Koronka jest karbowana oraz logowana i pracuje bardzo gładko. Parametr wodoszczelności to (za producentem): 10 bar (100 m) /145 psi (328 ft), przy czym koronka nie jest zakręcana. Dla porównania, wodoszczelność innego modelu Hamiltona z linii Khaki, bardzo cenionego Khaki Field Mechanical, to 50 m.
       

       
      3.
       
      Bez wątpienia najbardziej charakterystycznym elementem recenzowanego zegarka jest tarcza. Wprawne oko dostrzeże przy tym pewne różnice w porównaniu z modelem W10. I tak, nie mamy charakterystycznej dla modelu W10 strzałki, która znajdowała się nad godziną 6tą. Nowy model ma w tym miejscy napis MECHANICAL, informujący o rodzaju zastosowanego naciągu (mechaniczny naciąg – ETA 2750, oznaczony przez Hamiltona Cal-649, stosowany był także w modelu W10). Próbowałem dociec, z jakich powodów tak wierna reedycja nie ma tej bardzo charakterystycznej strzałki? I znalazłem filmik, na którym CEO Hamiltona tłumaczy, że ta strzałka pozostaje pod ochroną prawną i jest znakiem zastrzeżonym, do którego prawa aktualnie przysługują Królowej Brytyjskiej. Stąd też w nowym modelu brak tej strzałki, co w mojej ocenie może być wynikiem tego, że albo Hamilton w ogóle nie zwracał się z prośbą o możliwość skorzystania z tego znaku w nowym modelu albo taka prośba spotkała się z odmową. W mojej ocenie szkoda trochę, że tak charakterystyczny element nie znalazł się na tarczy nowego modelu, choć osobiście nie traktuję tego jako wady, skoro sam zegarek spodobał mi się zanim dowiedziałem się o istnieniu modelu W10.
       
      Dalej łatwo wyłapać, że model W10, pod godziną 12tą i pod nazwą producenta, miał na tarczy literę T w okręgu. Nie znajdziemy tego elementu w recenzowanym modelu. Zastosowanie tego oznaczenia w modelu W10 wynikało po prostu z tego, że używano w nim trytu, którego nie znajdziemy w nowej wersji.
       
      Tak jak w modelu W10, tak i w recenzowanym zegarku napis HAMILTON, znajdujący się pod godziną 12tą oraz pod trójkątem wypełnionym substancją luminescencyjną, został naniesiony na tarczę kursywą.
       
      Tarcza w modelu W10 była czarna i gładka. I tu ujawnia się największa różnica, bo choć tarcza w nowym modelu nadal jest czarna, to jednak nie jest ona gładka. Próbowałem oddać to na zdjęciach, bo faktura tarczy nowego modelu naprawdę może się podobać. Tarcza jest chropowata, ziarnista, piaskowana. Bardzo podobną tarczę spotkałem wcześniej w Swordfishu od ZELOSA. Bez wątpienia taka tarcza nadaje nowemu modelowi charakteru i jest tym elementem, który jako pierwszy zwraca na siebie uwagę. Jeśli chodzi o zestaw wskazówek, to jest on analogiczny z tym, jaki znamy z modelu W10. Wskazówki są proste ( w typie sword hands) i ostro zakończone, przy czym ta godzinowa jest delikatnie poszerzana. Wskazówka godzinowa oraz minutowa zostały wypełnione substancją luminescencyjną. Odczyt godziny jest bezproblemowy. Zegarek nie zawiera komplikacji datownika i tu mamy kolejną analogię z modelem W10. Podziałka minutowa w zasadzie identyczna z tą, jaką znajdziemy w modelu W10, w typie railroad, przy czym co piąta minuta jest dodatkowo zaakcentowana (w przypadku minut 5, 10, 20, 25, 35, 40, 50 oraz 55 są to kropki wypełnione substancją luminescencyjną, zaś w przypadku minut 15, 30, 45 oraz 60 są to prostokąty, również wypełnione substancją luminescencyjną). Godziny – za wyjątkiem godziny 12tej oznaczone są białymi cyframi arabskimi. Dodatkowo, na godzinie 6 tej (po obu stronach prostokąta, który odznacza tą godzinę) napis SWISS MADE (w modelu W10 był to tylko napis SWISS – co ciekawe, w modelu W10 napis ten znajdował się poniżej podziałki minutowej, która w związku z tym była delikatnie odsunięta od zewnętrznej krawędzi tarczy). Całość prosta, pasująca do charakteru zegarka i biorąc pod uwagę półkę cenową, wykonana całkiem starannie. 
       

       

       

       
      Luma w kolorze żółtym, przywodząca na myśl zegarki vintage. Niestety nie dotarłem do informacji, z których wynikałoby, jaka konkretnie substancja luminescencyjna została tu zastosowana. Możemy być pewni, że Hamilton nie zdecydował się, tak jak w przypadku modelu W10, na zastosowanie trytu. Spieszę więc donieść, że w przypadku recenzowanego modelu nie mamy do czynienia z jakością świecenia typową dla diverów od Seiko czy Citizena. Po naświetleniu zegarek oczywiście świeci, jednak nie jest to intensywne świecenie. Do tego świeci stosunkowo krótko. Muszę jednak przyznać, że w ogóle mi to nie przeszkadza, bo tą drobną niedogodność bez wątpienia niweluje wielkiej urody tarcza, z jej ziarnistą fakturą.
       

       
      4.
       
      W zegarku zastosowano werk, który Hamilton oznacza jako H-50. To w zasadzie zmodyfikowana manualna ETA 2801-2, w której obniżono częstotliwość pracy (21 600 bhp – z taką częstotliwością pracowała ETA 2750 stosowana w modelu W10), osiągając w ten sposób wydłużoną do 80 h rezerwę chodu. Wskazówka sekundowa nie „płynie” może tak, jak w zegarkach, w których stosuje się werki pracujące z wyższą częstotliwością, jednak w mojej ocenie, 80 h rezerwy chodu jest wystarczająca rekompensata. Zegarek jest łożyskowany na 17 kamieniach. Werk bez komplikacji daty, a wyciągnięcie koronki od razu blokuje pracę mechanizmu (werk z funkcją „stop sekundy”). Dość proste pomiary wykazały odchyłkę na poziomie -1 - +1s/24h, więc nie mam żadnych powodów do narzekania. Taki sam werk znajdziemy np. we wspomnianym przeze mnie wcześniej modelu Khaki Field Mechanical (mam tu oczywiście na myśli jego ostatnią odsłonę).
       
      5.
       
      Recenzowany zegarek to wersja na skórzanym pasku nato. Jest jeszcze wersja na pasku nylonowym (oznaczenie Hamiltona H76419531). Klamra (logowana) oraz sprzączki są szczotkowane. Sam pasek jest w mojej ocenie dobrej jakości. Jest raczej cienki, więc nie podnosi za bardzo koperty zegarka, a do tego jest również miękki, więc bardzo dobrze się układa. Mam wszelako pewną uwagę. Pasek jest dość długi i w związku z tym przydałoby się, aby sprzączka, która podtrzymuje pasek po jego zapięciu (mam tu na myśli tą, która znajduje się bliżej koperty zegarka) miała pewien zakres regulacji. Brak tej regulacji powoduje, że pasek po zapięciu na końcowe dziurki i po przejściu na drugą stronę trochę za bardzo odstaje. To oczywiście uwaga kogoś, kto ma nadgarstek mniejszy niż przeciętny, bo osoby z większym nadgarstkiem nie będą tego odczuwać.
       

       

       

       
      6.
       
      Recenzowany zegarek to bez wątpienia bardzo ciekawa propozycja dla kogoś, kto poszukuje zegarka w typie „pilot”, nawiązującego do modelu dostarczanego siłom wojskom lotniczym, a do tego chce pójść w kierunku zegarków wyglądających inaczej niż klasyczne fliegery z okresu II Wojny Światowej. Warto wspomnieć raz jeszcze o tym, że w tym przypadku mamy do czynienia z dość wierną reedycją historycznego modelu, przy czym ta wierność dla jednych (jak ja) będzie dużą zaletą, a dla innych niekoniecznie. Hamilton zdecydował się bowiem na odwzorowanie także wymiarów modelu W10, a to oznacza, że jak na dzisiejsze standardy, mamy do czynienia z zegarkiem relatywnie niedużym, co widać także na tych zdjęciach, na których zegarek ten jest zestawiony z innymi niewielkimi zegarkami z mojej kolekcji,  także z Moonwatchem. Ja oczywiście cieszę się, że są tacy producenci jak Hamilton czy Longines (mam tu na myśli model Conquest Heritage, który produkowany jest także w klasycznym rozmiarze – średnica koperty 35 mm, szkło hesalitowe), którzy sięgając po historyczne modele, tworząc ich współczesne wersje nie silą się na „pompowanie” wymiarów, celując przy okazji w tą grupę klientów, którzy lubią małe zegarki czy też tak jak ja, ze względów fizjologicznych, są na takie zegarki skazani. Na plus zaliczam mechanizm, który zapewnia dającą komfort 80h rezerwę chodu, pracuje z taką samą częstotliwością, z jaką pracował werk w modelu W10 i jest bardzo dobrze wyregulowany.
       
      Mam wszelako pewne zastrzeżenie, będące przysłowiową „łyżką dziegciu w beczce miodu”. Szkło. Jak już wspomniałem, w recenzowanym modelu zastosowano wypukłe szkło mineralne z antyrefleksem. Rozumiem, że Hamilton chciał stworzyć możliwie wierną reedycję modelu W10 i zastosował szło mocno wystające ponad kopertę zegarka. Nie rozumiem jednak do końca, dlaczego nie zastosował szkła hesalitowego, jakie znajdziemy w oryginale? Takie szło ma swoje wady (zdecydowanie większa podatność na zarysowanie), ale i zalety (większa odporność na uderzenie, możliwość samodzielnego usunięcia niewielkich zarysowań czy wreszcie pewien specyficzny klimat, typowy dla zegarków vintage, wynikający ze sposobu, w jaki światło „pracuje” z tego typu szkłami). Rozumiem, że zastosowanie wypukłego szkła szafirowego mogłoby podnieść cenę tego zegarka. Uważam jednak, że skoro Hamilton w cenie poniżej 2 000 zł jest w stanie zaoferować zegarek z linii Khaki ze szkłem szafirowym – po raz kolejny wspomnę tutaj model Khaki Field Mechanical, to rodzi się we mnie pytanie, czy w cenie zbliżonej do 3 000 zł (z takim wydatkiem trzeba się liczyć przy okazji zakupu recenzowanego modelu) nie można jednak było zaoferować zegarka z wypukłym szkłem szafirowym? A jeśli nie, to dlaczego Hamilton nie zdecydował się na przygotowanie zarówno wersji ze szkłem hesalitowym, dla purystów i wersji właśnie ze szkłem szafirowym? Na podobny krok, przy okazji modelu Conquest Heritage zdecydował się Longines (wersja tego zegarka o średnicy koperty 40 mm wyposażona została w szkło szafirowe, a wersja o średnicy 35 mm znajdziemy szkło hesalitowe). Czy zastosowane w recenzowanym modelu szkło mineralne jest złe? Obiektywnie pewnie nie, bo w końcu daje ono większą niż w przypadku szkła hesalitowego odporność na zarysowanie (tak po prawdzie, nie udało mi się zarysować do tej pory żadnego szkła mineralnego). Takie szkło nie tworzy jednak takiego klimatu, jak szło hesalitowe, kiedy to właśnie ten klimat jest tym, co mocno wyróżnia zegarki vintage czy też osadzone w tej stylistyce. Z drugiej zaś strony szkło mineralne nie zapewnia ono takiego poziomu ochrony, co szkło szafirowe. Jako osoba zainteresowana tym konkretnym modelem, pewnie chciałbym mieć możliwość wyboru wersji, a tak mamy tylko model ze szkłem mineralnym.
       
      Tyle więc w temacie Hamiltona Khaki Aviation Pilot Pioneer Mechanical (ref.: H76419531). Czy polecam ten zegarek? Czy ma on szansę zostać ze mną na dłużej? Mimo pewnych wątpliwości opisanych powyżej, odpowiedź na oba te pytanie jest twierdząca. Zdecydowanie.
       
      Zdjęcia moje (za wyjątkiem zdjęć modelu W10 - ściągnięte z netu oraz zdjęcia, na którym model W10 jest w towarzystwie nowej wersji - też z netu).
       
      Jak zwykle zapraszam do komentowania, dyskusji, uwag. Rafał 
       
       
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.