Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...

Recommended Posts

Ja chciałem się z bliska przyjrzeć wakacyjniakowi - stąd pomarańczka na bezelu. ;) AR w porządku. Zegarka właściwie ani razu jednak nie założyłem poza domem, więc niewykluczone, że trafi tu, czy tam wkrótce. ;)


WARTO POMAGAĆhttps://www.siepomaga.pl

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 14.07.2020 o 21:39, Vonziej napisał:

 Jeszcze nie próbowałem brać z nim prysznica czy krótkiej kąpieli, ale pewnie na to przyjdzie czas i to nieświadomie raczej niż z premedytacją

 

Lepiej odpuść mu prysznic i kąpiele. Przynajmniej mój egzemplarz ich nie lubi ;)

 

W dniu 14.07.2020 o 23:19, Vonziej napisał:

Przetrwają ulewę z palcem w nosie, myć możesz pod bieżącą wodą, prysznic też brać. Jak idziesz pływać to bierzesz inny zegarek. Jak idziesz taplać sie w błocie to bierzesz G-shocka. Każdy ma swoje zastosowanie i styl :)

 

No właśnie, jak wyżej. Dziś pozwoliłem sobie na umycie tarczy pod bieżącą wodą podczas mycia rąk. Niestety kiedy zegarek trafił do cienia, a tym samym temperatura otoczenia spadła, szkiełko od wewnątrz zaparowało. Musiała się jednak jakaś wilgoć do środka przedostać podczas naprawdę krótkiego epizodu pod kranem :(

Właśnie się z odciągniętą koronką "suszy", jutro wystawię go na słońce, potem schłodzę w lodówce, a następnie znów powędruje na słońce. Proszę się nie śmiać, wiem co mówię... przynajmniej tak mi się wydaje ;)

Edited by clusca

Share this post


Link to post
Share on other sites
9 godzin temu, Lincoln Six Echo napisał:

 

Zawsze możesz ten błąd naprawić. ;) A więc: due to YOUR :D popular demand...  :lol:

 

I to jest nasza odpowiedź na "Interstellar" - Hamilton, inspirowany Solarisem!

 

6 minut temu, clusca napisał:

 

Proszę się nie śmiać, wiem co mówię... przynajmniej tak mi się wydaje ;)

Teraz już się pokładam, wcześniej tylko sceptycznie rozważałem tę lodówkę, ale szacun za świadomość, że może jednak każdy humanum errare est😜


Leszek

Time is on my side, yes it is. (Rolling Stones)

Share this post


Link to post
Share on other sites
11 minut temu, ledr napisał:

I to jest nasza odpowiedź na "Interstellar" - Hamilton, inspirowany Solarisem!

 

Hehe... No, w sumie... Chociaż nie wykluczam, że ww. Hamik "legnie" wkrótce na innym hicie SF, bo mam teraz na tapecie (w końcu) "Problem trzech ciał". ;)


WARTO POMAGAĆhttps://www.siepomaga.pl

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
22 minuty temu, clusca napisał:

 

Lepiej odpuść mu prysznic i kąpiele. Przynajmniej mój egzemplarz ich nie lubi ;)

 

 

No właśnie, jak wyżej. Dziś pozwoliłem sobie na umycie tarczy pod bieżącą wodą podczas mycia rąk. Niestety kiedy zegarek trafił do cienia, a tym samym temperatura otoczenia spadła, szkiełko od wewnątrz zaparowało. Musiała się jednak jakaś wilgoć do środka przedostać podczas naprawdę krótkiego epizodu pod kranem :(

Właśnie się z odciągniętą koronką "suszy", jutro wystawię go na słońce, potem schłodzę w lodówce, a następnie znów powędruje na słońce. Proszę się nie śmiać, wiem co mówię... przynajmniej tak mi się wydaje ;)

Może kwestia dużej różnicy temperatur?

 

Proponuję ani nie wystawiać go na Słońce, ani nie wkładać do lodówki... po co mu szok termiczny? To już lepiej wsadzić go do szczelnego pojemnika z ryżem... albo.. do żelu krzemionkowego (silca gel).

Share this post


Link to post
Share on other sites
25 minut temu, clusca napisał:

 

Lepiej odpuść mu prysznic i kąpiele. Przynajmniej mój egzemplarz ich nie lubi ;)

 

 

No właśnie, jak wyżej. Dziś pozwoliłem sobie na umycie tarczy pod bieżącą wodą podczas mycia rąk. Niestety kiedy zegarek trafił do cienia, a tym samym temperatura otoczenia spadła, szkiełko od wewnątrz zaparowało. Musiała się jednak jakaś wilgoć do środka przedostać podczas naprawdę krótkiego epizodu pod kranem :(

Właśnie się z odciągniętą koronką "suszy", jutro wystawię go na słońce, potem schłodzę w lodówce, a następnie znów powędruje na słońce. Proszę się nie śmiać, wiem co mówię... przynajmniej tak mi się wydaje ;)

 

Bardzo mi przykro, ze tak wyszło w Twoim modelu. Mój nie ma najmniejszych problemów z wodą. Kąpiel zaliczył ostatnio także i wszystko super. Myślę, że to zależy od egzemplarza, bo to nie jest z każdym tak jak z Twoim - samo 50m WR to już gwarantuje jednak coś, a nie to, że zamoczysz na chwilkę i już paruje. Ewidentnie masz wadliwy egzemplarz.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja może wytłumaczę tę lodówkę. Chodzi o to, że jeżeli do zegarka dostała się wilgoć, to znaczy, że jest on niezupełnie szczelny, a co za tym idzie, jest szansa, że prócz samej wilgoci może się do niego na skutek zmian temperatury wewnątrz przedostawać lub wydostawać powietrze - na skutek zmian ciśnienia wewnątrz, związanego oczywiście ze zmianami temperatury. Zakładając dalej, że zegarek jest mniej szczelny przy odciągniętej koronce (tak przynajmniej mi się wydaje), odciągamy ją, aby zmaksymalizować nieszczelności i ułatwić migrację powietrza. Ryzyko parowania wzrasta wraz ze wzrostem wilgotności powietrza wewnątrz, istotną rolę odgrywa tutaj zawartość wilgoci, jak również z tym związana wilgotność względna (parowanie następuje, gdy na powierzchni szkiełka temperatura spada poniżej temperatury punktu rosy - wilgotność względna 100%).

No i teraz tak, ogrzanie powoduje wzrost ciśnienia wewnątrz, przez odciągniętą koronkę następuje wyrównanie ciśnienia wewnątrz z ciśnieniem atmosferycznym, czemu towarzyszy "upuszczanie" powietrza na zewnątrz (powietrza o większej wilgotności dodam). Następnie zegarek wędruje do schłodzonego w lodówce pojemnika, w którym wprawdzie jest duża wilgotność względna, ale znikoma zawartość wilgoci. Tam, na skutek spadku ciśnienia wewnątrz zegarka, związanego ze spadkiem temperatury, zegarek "napełnia się" powietrzem chłodnym o małej zawartości wilgoci, mieszającym się z powietrzem już znajdującym się w kopercie. Wypadkowa wilgotność powietrza w zegarku staje się zatem niższa od pierwotnej. Zegarek ląduje znowu na słońcu, gdzie powtarza się pierwsza czynność związana z wypuszczaniem powietrza na zewnątrz itd. Po kilku cyklach powinniśmy mieć wewnątrz powietrze pozbawione nadmiaru wilgoci ;) Oczywiście do tej lodówki zegarek nie ląduje na kilka godzin, a na kilka minut, tylko po to, aby się lekko schłodził.*

 

Mogę jeszcze przedstawić ww. przemiany powietrza wilgotnego na wykresie i-x (tudzież h-x), ale wydaje mi się to zbyt nużące dla większości forumowej społeczności ;)

 

BTW, na razie zegarek poleżał godzinę z odciągnięta koronka na półce i po parze na szkiełku śladu nie ma :)

 

 

* - proszę nie próbować tego w domu bez nadzoru specjalisty legitymującego się odpowiednim świadectwem posiadanych kwalifikacji; nie ponoszę żadnej odpowiedzialności za szkody wyrządzone ww. tekstem; przed przystąpieniem do osuszania lodówkowego proszę zapoznać się z ulotką albo przespać się z lekarzem lub farmaceutką ;)

Edited by clusca

Share this post


Link to post
Share on other sites
6 minut temu, Vonziej napisał:

 

Bardzo mi przykro, ze tak wyszło w Twoim modelu. Mój nie ma najmniejszych problemów z wodą. Kąpiel zaliczył ostatnio także i wszystko super. Myślę, że to zależy od egzemplarza, bo to nie jest z każdym tak jak z Twoim - samo 50m WR to już gwarantuje jednak coś, a nie to, że zamoczysz na chwilkę i już paruje. Ewidentnie masz wadliwy egzemplarz.

 

Dlatego właśnie nie wierzę w żadne WR50 jako wodoszczelność. Dla mnie to nie jest nawet bryzgoszczelność ;) Przejechałem się i nie ma szans już na takie modele.

Edited by tomking

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ja może wytłumaczę tę lodówkę. Chodzi o to, że jeżeli do zegarka dostała się wilgoć, to znaczy, że jest on niezupełnie szczelny, a co za tym idzie, jest szansa, że prócz samej wilgoci może się do niego na skutek zmian temperatury wewnątrz przedostawać lub wydostawać powietrze - na skutek zmian ciśnienia wewnątrz, związanego oczywiście ze zmianami temperatury. Zakładając dalej, że zegarek jest mniej szczelny przy odciągniętej koronce (tak przynajmniej mi się wydaje), odciągamy ją, aby zmaksymalizować nieszczelności i ułatwić migrację powietrza. Ryzyko parowania wzrasta wraz ze wzrostem wilgotności powietrza wewnątrz, istotną rolę odgrywa tutaj zawartość wilgoci, jak również z tym związana wilgotność względna (parowanie następuje, gdy na powierzchni szkiełka temperatura spada poniżej temperatury punktu rosy - wilgotność względna 100%).
No i teraz tak, ogrzanie powoduje wzrost ciśnienia wewnątrz, przez odciągniętą koronkę następuje wyrównanie ciśnienia wewnątrz z ciśnieniem atmosferycznym, czemu towarzyszy "upuszczanie" powietrza na zewnątrz (powietrza o większej wilgotności dodam). Następnie zegarek wędruje do schłodzonego w lodówce pojemnika, w którym wprawdzie jest duża wilgotność względna, ale znikoma zawartość wilgoci. Tam, na skutek spadku ciśnienia wewnątrz zegarka, związanego ze spadkiem temperatury, zegarek "napełnia się" powietrzem chłodnym o małej zawartości wilgoci, mieszającym się z powietrzem już znajdującym się w kopercie. Wypadkowa wilgotność powietrza w zegarku staje się zatem niższa od pierwotnej. Zegarek ląduje znowu na słońcu, gdzie powtarza się pierwsza czynność związana z wypuszczaniem powietrza na zewnątrz itd. Po kilku cyklach powinniśmy mieć wewnątrz powietrze pozbawione nadmiaru wilgoci  Oczywiście do tej lodówki zegarek nie ląduje na kilka godzin, a na kilka minut, tylko po to, aby się lekko schłodził.*
 
Mogę jeszcze przedstawić ww. przemiany powietrza wilgotnego na wykresie i-x (tudzież h-x), ale wydaje mi się to zbyt nużące dla większości forumowej społeczności
 
BTW, na razie zegarek poleżał godzinę z odciągnięta koronka na półce i po parze na szkiełku śladu nie ma
 
 
* - proszę nie próbować tego w domu bez nadzoru specjalisty legitymującego się odpowiednim świadectwem posiadanych kwalifikacji; nie ponoszę żadnej odpowiedzialności za szkody wyrządzone ww. tekstem; przed przystąpieniem do osuszania lodówkowego proszę przeczytać ulotkę albo przespać się z lekarzem lub farmaceutką 
Dzięki Kolego! Człowiek się uczy całe życie... a w sumie uczy się tego czego w szkole powszechnej mu się nie chciało... ;) A serio... sposób z ryżem zrobi to samo. Ciekawym wyniku Twojego eksperymentu.

 
Dlatego właśnie nie wierzę w żadne WR50 jako wodoszczelność. Dla mnie to nie jest nawet bryzgoszczelność Przejechałem się i nie ma szans już na takie modele.
Ja z kolei mam inne doświadczenia. Może po prostu czasem trafi się felerny egzemplarz i tyle...
Tu przypadek zegarka z dużym WR ale najprawdopodobniej z wadą:

(i cały czas jesteśmy w kręgu SG ;))

Share this post


Link to post
Share on other sites
Teraz, tomking napisał:

 

Dlatego właśnie nie wierzę w żadne WR50 jako wodoszczelność. Dla mnie to nie jest nawet bryzgoszczelność ;) Przejechałem się i nie ma szans już na takie modele.

 

Jeżeli tak uważasz to żaden Hamilton nie bedzie dla Ciebie dobry, bo Ham od zawsze miał problemy z wodoszczelnością w konkretnych egzemplarzach. Jak widzisz mój nie ma problemów żadnych ze spełnieniem znanego 5 ATM, a już clusca ma problemy. W związku z tym lepiej kupić oficjalnie i mieć gwarancję. Oczywiście lepiej byłoby gdyby wszystkie były OK, ale no taki urok ma ta marka

Share this post


Link to post
Share on other sites
20 godzin temu, tomking napisał:

Jak patrze na digital to mnie wzdryga. Na tyle stary jestem że w latach 80-90 to było coś! Dziś dla mnie... szajs choć posiadam jednego g-shock'a.

 

A ja lubie go za jego "nietypowosc" i 6 miesiecy "power reserve"

Nie sadze ze znajdziesz automat z dluzsza rezerwa ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, Vonziej napisał:

 

Jeżeli tak uważasz to żaden Hamilton nie bedzie dla Ciebie dobry, bo Ham od zawsze miał problemy z wodoszczelnością w konkretnych egzemplarzach. Jak widzisz mój nie ma problemów żadnych ze spełnieniem znanego 5 ATM, a już clusca ma problemy. W związku z tym lepiej kupić oficjalnie i mieć gwarancję. Oczywiście lepiej byłoby gdyby wszystkie były OK, ale no taki urok ma ta marka

 

Nie generalizuj że żaden Hamilton. Jakoś nigdy nie miałem przykrych doświadczeń z WR100. Pewnie że zdarzają się wadliwe egzemplarze, ale konstrukcja WR100 już wymaga bardziej restrykcyjnych testów. Gwarancja owszem, ale jak udowodnisz że to tylko chlapanie było? To już jest podejście firmy do klienta i serwisowania swoich produktów. Nie rzadko wygrywa w tym cwaniakowanie i spychologia. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
 
Nie generalizuj że żaden Hamilton. Jakoś nigdy nie miałem przykrych doświadczeń z WR100. Pewnie że zdarzają się wadliwe egzemplarze, ale konstrukcja WR100 już wymaga bardziej restrykcyjnych testów. Gwarancja owszem, ale jak udowodnisz że to tylko chlapanie było? To już jest podejście firmy do klienta i serwisowania swoich produktów. Nie rzadko wygrywa w tym cwaniakowanie i spychologia. 
Wystarczy wejść na watchuseek i jest tam równie dużo problemów z WR 50 i 100. Wiadomo, że każdy jest przeznaczony do czegoś innego i pierwszy to max prysznic a z drugim możesz sobie pływać i zanurzać się głębiej troszkę. Pamietajmy też, że field watch to field watch a nie dive watch. Oczywiście parowanie zegarków 50 m przy kuriozalnych sytuacjach jest bulwersujace tylko trzeba brać poprawkę na ten minus Hamiltona - nie są regularni w tym temacie.. Niestety :(

Wysłane z mojego LYA-L29 przy użyciu Tapatalka

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mam nadzieję że zamówiony przeze mnie field z WR100, który ma przyjść w ten piątek nie okaże się „dziurawy”

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 minuty temu, tomking napisał:

Mam nadzieję że zamówiony przeze mnie field z WR100, który ma przyjść w ten piątek nie okaże się „dziurawy” emoji6.png

 

Zawsze możesz oddać, sprawdź od razu to. No jest to brutalny test, ale masz takie prawo. Wysuszysz i odsyłasz. Tak sprawdzisz od razu bez przywiązywania się do egzemplarza

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja już się przywiązałem, niestety. Poza tym zastanawiam się, czy to aby nie wina, jak kolega tts wyżej wspomniał, różnicy temperatur. Nie dostosowałem się do ogólnych zaleceń Ministerstwa Zdrowia i myłem ręce pod zimną wodą (w miejscu, gdzie wówczas byłem był deficyt wody ciepłej), stąd szkiełko mogło się dość mocno schłodzić, a zauważyłem parę wewnątrz dopiero później. Chyba zrobię jeszcze test z ciepła wodą i się okaże, czy zegar jest szczelny ;)

 

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ehm ehm... no to Szanowni Państwo...

 

Dzięki cierpliwości i pomocy KRAFFKATE Damian Krawczyk od dziś mogę się nazywać pełnoprawnym członkiem Waszego zacnego towarzystwa :)

INTERSTELLAR wylądował... na żywo wygląda jeszcze lepiej niż na zdjęciach czy filmach z testami... dla mnie jest kompletny. Nie za sportowy żeby go założyć do biura - i nie za oficjalny żeby nie chodzić z nim na codzień... bajka...

 

Trochę dygałem że będzie za duży na moją chudą łapę - ale jest idealny (nie jest taki ogromny jak na zdjęciu).

 

Eh... warto było czekać... temat wałkowany od Marca... Damian z KRAFFa zamęczany opcjami - mailami... dzięki za pomoc w załatwieniu tematu. Mam wrażenie, że to początek kolekcji... i po inne też do KRAFFA się zgłoszę ;)

 

Jeszcze tylko dziś skrócenie bransolety i jazda....

 

Czyż nie jest cudowny? ;)

IMG_20200722_225157.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites

Na tym ujeciu wyglada na duzy na granicy za duzego ale ... ten rodzaj kata ma to wlasnie do siebie, ze troche przeklamuje, zdjecia w lustrze z kawalkiem sylwetki wygladaja zawsze lepiej.

 

Wazne, ze jestes zadowolony - tak trzymac! :)

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 minut temu, cordi7 napisał:

Na tym ujeciu wyglada na duzy na granicy za duzego ale ... ten rodzaj kata ma to wlasnie do siebie, ze troche przeklamuje, zdjecia w lustrze z kawalkiem sylwetki wygladaja zawsze lepiej.

 

Wazne, ze jestes zadowolony - tak trzymac! :)

 

 

to jest na styk - może uda mi się popełnić inne foty jak będzie po skróceniu... ale faktycznie jest na styk - duży cyferblat pogłębia efekt.

 

Dzięki!! :) jaram się jak dziecko....

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie będzie superlatyw... imo taki zegarek, o takim designie i średnicy wygląda beznadziejnie na chudym nadgarstku. Miło że ci się podoba, ale odrobina samokrytyki by się przydała. Trochę to zakrawa na usilne zwrócenie na siebie uwagi jak koszykarka w szpilkach... ale co tam... można i tak jak nie przeszkadza...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Uważam inaczej :)

Po pierwsze zdjęcie zostało wykonane takim obiektywem i z takiej odległości, że sporo przekłamuje.

Po drugie jest to zegarek typu pilot, a te mają w DNA spore rozmiary.

Mały pilot jest bardziej komiczny.

Po trzecie jest tak fajny, że nosiłbym go gdyby miał nawet 47 mm średnicy :P

Edited by Sol

Myślę, że bez Słońca nie byłoby zegarów...  www.mojekrajobrazy.pl

Galeria zegarkowa: zegarekonline.pl/galeria/

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zgodzę się z Słoneczkiem, te Wasze piloty Hamiltony o średnicy 38 mm. wyglądają komicznie :P

Pilot tego typu musi być duży, sam miałem khaki field 38 mm. H70455533 i sprzedałem bo wyglądało to jakbym dziecku zegarek zabrał :D

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

@TrueMan - sam zegar elegancki, przymierzałem kiedyś, bardzo fajnie wykonany i dużo zyskuje na żywo. A to, czy Ci się dobrze nosi i jak leży na ręku, to już Twoja sprawa, bo odczucia i satysfakcja z noszenia nie są obiektywnie mierzalne. Możesz sobie strzelić 50mm na nadgarstek 16cm i jak Ci to pasuje i czujesz się z tym wygodnie, to świetnie. Mody na rozmiar koperty się zmieniają, jak komuś wygodnie w pilocie 38mm, to niech sobie nosi, a są tacy, co muszą poczuć ciężar i rozmiar zegarka, żeby mieć frajdę... Koledzy Sol i Tomaliusz na pewno wiedzą, o co chodzi😉 Ja się nie odważę krytykować tych z dużymi łapami, którzy małego Hamiego 38mm zakładają, bo mi kolega Łukasz (Reelax) udowodnił na żywo, że Hamilton khaki mechanical na każdej łapie (nawet mojej) dobrze leży😃


Leszek

Time is on my side, yes it is. (Rolling Stones)

Share this post


Link to post
Share on other sites
19 minut temu, ledr napisał:

...są tacy, co muszą poczuć ciężar i rozmiar zegarka, żeby mieć frajdę... Koledzy Sol i Tomaliusz na pewno wiedzą, o co chodzi...

 

Tak się składa, że noszę duże i małe zegarki i nie mam z tym problemu. Jak zakładam na rękę staruszka w rozmiarze 35 mm, to też mam frajdę :)

Odniosłem się tylko do DNA zegarka typu pilot, co oznacza, że duży rozmiar jest rzeczą jak najbardziej naturalną.

Jak ktoś się śmieje z dużego rozmiaru pilota to znaczy, że nie bardzo wie z czego się śmieje :)

Nie ma też potrzeby krytykowania kogoś z tego powodu i psucia mu przyjemności z noszenia wymarzonego zegarka.

 


Myślę, że bez Słońca nie byłoby zegarów...  www.mojekrajobrazy.pl

Galeria zegarkowa: zegarekonline.pl/galeria/

Share this post


Link to post
Share on other sites
22 minuty temu, Sol napisał:

Jak ktoś się śmieje z dużego rozmiaru pilota to znaczy, że nie bardzo wie z czego się śmieje :)

Nie ma też potrzeby krytykowania kogoś z tego powodu i psucia mu przyjemności z noszenia wymarzonego zegarka.

Pełna zgoda - i gust mamy podobny, sądząc po wcześniejszych wyborach i zamieszczonych zdjęciach🙂


Leszek

Time is on my side, yes it is. (Rolling Stones)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

  • Similar Content

    • By cxax
      Szukam zegarka automatycznego na bransolecie, na co dzień do biura. Do koszuli i marynarki, ale również do bardziej sportowego stroju.
       
      Wstępnie wybrałem 3 modele:
      1. CERTINA DS-1 Vintage Powermatic Big Date

       
      2. TISSOT Gentleman Powermatic Silicium Black

       
      3. HAMILTON Jazzmaster Day Date Automatic (ewentualnie wersja z samym datownikiem, bez dnia)

       
      W rezerwie trzymam jeszcze modele:
      - CERTINA DS-8 Powermatic
      - HAMILTON Khaki Field King Automatic - fajny, wolę bardziej minimalistyczną tarczę.
      - HAMILTON Khaki Aviation Pilot Day Date - chyba trochę za duży.
       
      Mój obwód nadgarstka to jakieś 17,5cm. Co wybrać? Czy są między nimi jakieś istotne różnice czy też brać ten, który bardziej się podoba?
       
       
    • By korngoldo
      Witam wszystkich,
       
      chciałbym dowiedzieć się coś o tym zegarku:
       

       
      Mam wątpliwość co do firmy Kurfurst, o której jest mało online. Znalazłem właściwie identyczne chronografy marek Buren, Vantage i Oriosa. Wszystkie zasilane mechanizmem Valjoux 7733.
       
      BUREN:


      VANTAGE:

       
      ORIOSA:

       
      Istnieje też bardzo podobny, choć już nie identyczny model Hamiltona Ref. 7723 (Valjoux 7730).
       

       
      Doszukałem się silnych powiązań Hamiltona z Buren i Vantage, mianowicie pod tymi logotypami Hamilton przez pewien czas produkował zegarki na amerykański rynek (m.in. można poczytać o tym tu: https://pl.qaz.wiki/wiki/Hamilton_Watch_Company). Faktycznie, jak widać powyżej, Buren i Vantage mają na tarczy mile, w przeciwieństwie do kilometrów w wypadku Oriosa i Kurfurst. Co więcej, Hamilton flitrował też z Oriosa, które podobno było też wcześniej związane z Buren - nawet wypuścił taki oto model:
       

       
      Nie znalazłem jednak żadnych związków Hamiltona (ani też żadnej z pozostałych marek) z Kurfurst. Mimo oczywistych podobieństw tych wszystkich tarcz. 
      Chciałbym więc dowiedzieć się czegoś więcej o całej tej linii chronografów i jak wpisuje się w nią mój Kurfurst. Zauważyłem, że logotyp jest krzywy - to też daje do myślenia, czy napewno to jest w ogóle marka zegarków, czy może tylko jakaś firma dystrybucyjna? 

      Z góry dziękuję za odpowiedzi i zainteresowanie,
      Pozdrawiam
    • By tatzerker
      Witam
       
      Zamienię zegarek Hamilton Khaki King Automatic na Khaki FieldMechanical koniecznie w kolorze czarnym.
      zegarek posiadam od około 6 miesięcy, posiadam oryginalne pudełka, papiery i dowód zakupu. Zegarek posiada normalne ślady użytkowania, nosze go na pasku, oryginalna bransoleta jest w stanie idealnym, nigdy nie noszona.
      Zegarek jest na bardzo dobrym chodzie, noszony na zmianę z SARB017.
    • Guest fidelio
      By Guest fidelio
      Kilka dni z Hamiltonem Khaki Aviation Pilot Pioneer Mechanical (ref.: H76419531) za mną, więc czas na krótkie podsumowanie, a w zasadzie na recenzję tego zegarka. Recenzowany zegarek to współczesna wersja modelu W10, a więc zegarka dostarczanego przez Hamiltona na potrzeby wojska (ściślej na potrzeby RAF-u), w latach 1973-1976.
       

       

       
       
       
      Cieszę się, że Hamilton postanowił być wierny oryginałowi, także gdy chodzi o wielkość recenzowanego zegarka. I od razu pewne wyjaśnienie. Bardzo często w informacjach dotyczących tego konkretnego modelu podaje się, że jego wymiary to 33 x 36 mm (taką informację można znaleźć także na oficjalnej stronie Hamiltona). Zazwyczaj, kiedy podawane są dwa wymiary dotyczące wielkości koperty, to jeden z nich oznacza średnicę koperty a drugi jej wysokość, czy też inaczej, wymiar „od ucha do ucha”. No więc pierwszy rzut oka na wymiary i myśl …, że to w zasadzie zegarek damski, którym nie warto sobie w ogóle zaprzątać głowę. Spieszę wobec tego wyjaśnić, że średnica koperty tego zegarka ma 36 mm, zaś wymiar „od ucha do ucha” to 42 mm. Nadal oczywiście niewiele, ale bez wątpienia nie są to wymiary zegarka damskiego. Oczywiście można zapytać, skąd w tak licznych informacjach dotyczących tego zegarka owe 33 mm?
       
      Otóż taki wymiar faktycznie jest, bo jak przystawić suwmiarkę do zegarka i objąć nią kopertę między godzinami „6” a „12”, to …faktycznie otrzymujemy owe 33 mm. Nikt jednak w zasadzie nie informuje, co to za wymiar i stąd faktycznie może powstać mylne wrażenie dotyczące wielkości tego zegarka. Reasumując, podawany wymiar 33 x 36 mm odnosi się tylko i wyłącznie do wielkości koperty.
       
       
       
       
       
      1.
       
      Zegarek dotarł do mnie w standardowym pudełku Hamiltona, zapakowanym w biały kartonik. W zasadzie nic takiego, nad czym można by dłużej się rozwodzić. Ot czarne kartonowe pudełko, skrywające niewielką skrzyneczkę z umieszczonym w niej zegarkiem. W pudełku dodatkowa przegródka, w której umieszczono podbitą kartę oraz dość grubą książeczkę.
       
       

       
      2.
       
      Jak już ustaliliśmy sobie na wstępie, wymiary koperty tego zegarka to 33 x 36 mm, zaś wymiar od „ucha do ucha” to 42 mm. Grubość zegarka to 10 mm (razem z dość wyraźnie wystającym ponad kopertę szkłem mineralnym z podwójnym antyrefleksem), a więc niewiele. Tu zwracam uwagę na to, że w niektórych recenzjach znajdziecie informację, że grubość recenzowanego zegarka to 12 mm, co nie jest jednak prawdą. Dzięki tym wymiarom i mimo dość mocno wypukłego szkła, wystającego wyraźnie ponad kopertę, zegarek nie sprawia wrażenia ciężkiego oraz nieproporcjonalnego. Wymiar między uszami to standardowe 18 mm (wedle mojej najlepszej wiedzy w modelu W10 było to 19 mm), dzięki czemu nie będzie problemu z ewentualną wymianą oryginalnego paska na inny, gdyby komuś przyszła na to ochota.
       
      Koperta o beczkowatym kształcie (tonneau), w całości szczotkowana, z bardzo krótkimi uszami. Do jakości szczotkowania, biorąc w szczególności pod uwagę cenę, jaką trzeba za ten zegarek zapłacić, nie mam żadnych uwag. Warto zwrócić uwagę na to, że szczotkowanie na bocznych powierzchniach koperty jest pionowe. Szczotkowanie jest wyraźnie zaakcentowane, zaś brak powierzchni polerowanych na wysoki połysk uznać należy za zabieg celowy, zmierzający do podkreślenia zarówno rodowodu jak i przeznaczenia tego zegarka. W przypadku pierwowzoru, przeznaczonego dla wojska chodziło przecież o to, aby koperta nie powodowała refleksów świetlnych. Górna krawędź koperty jest delikatnie fazowana (fazowanie to zwęża się, im bliżej końca uszu), przy czym również to fazowanie jest szczotkowane.

       

       
      Dekielek pełny, mocowany do koperty na cztery śruby. Środkowa cześć dekielka również jest szczotkowana. Boki dekielka są polerowane na wysoki połysk. Na dekielku zestaw podstawowych informacji, obejmujących m. in. dane dotyczące producenta, kraj pochodzenia oraz wodoszczelność.
       

       
      Niewielka koronka została umieszczona na godzinie 3ciej. Operowanie nią, z powodu jej wymiarów nie należy do najłatwiejszych, jednak uważam, że zastosowanie w tym przypadku większej koronki zaburzyłoby ogólne proporcje zegarka. Koronka jest karbowana oraz logowana i pracuje bardzo gładko. Parametr wodoszczelności to (za producentem): 10 bar (100 m) /145 psi (328 ft), przy czym koronka nie jest zakręcana. Dla porównania, wodoszczelność innego modelu Hamiltona z linii Khaki, bardzo cenionego Khaki Field Mechanical, to 50 m.
       

       
      3.
       
      Bez wątpienia najbardziej charakterystycznym elementem recenzowanego zegarka jest tarcza. Wprawne oko dostrzeże przy tym pewne różnice w porównaniu z modelem W10. I tak, nie mamy charakterystycznej dla modelu W10 strzałki, która znajdowała się nad godziną 6tą. Nowy model ma w tym miejscy napis MECHANICAL, informujący o rodzaju zastosowanego naciągu (mechaniczny naciąg – ETA 2750, oznaczony przez Hamiltona Cal-649, stosowany był także w modelu W10). Próbowałem dociec, z jakich powodów tak wierna reedycja nie ma tej bardzo charakterystycznej strzałki? I znalazłem filmik, na którym CEO Hamiltona tłumaczy, że ta strzałka pozostaje pod ochroną prawną i jest znakiem zastrzeżonym, do którego prawa aktualnie przysługują Królowej Brytyjskiej. Stąd też w nowym modelu brak tej strzałki, co w mojej ocenie może być wynikiem tego, że albo Hamilton w ogóle nie zwracał się z prośbą o możliwość skorzystania z tego znaku w nowym modelu albo taka prośba spotkała się z odmową. W mojej ocenie szkoda trochę, że tak charakterystyczny element nie znalazł się na tarczy nowego modelu, choć osobiście nie traktuję tego jako wady, skoro sam zegarek spodobał mi się zanim dowiedziałem się o istnieniu modelu W10.
       
      Dalej łatwo wyłapać, że model W10, pod godziną 12tą i pod nazwą producenta, miał na tarczy literę T w okręgu. Nie znajdziemy tego elementu w recenzowanym modelu. Zastosowanie tego oznaczenia w modelu W10 wynikało po prostu z tego, że używano w nim trytu, którego nie znajdziemy w nowej wersji.
       
      Tak jak w modelu W10, tak i w recenzowanym zegarku napis HAMILTON, znajdujący się pod godziną 12tą oraz pod trójkątem wypełnionym substancją luminescencyjną, został naniesiony na tarczę kursywą.
       
      Tarcza w modelu W10 była czarna i gładka. I tu ujawnia się największa różnica, bo choć tarcza w nowym modelu nadal jest czarna, to jednak nie jest ona gładka. Próbowałem oddać to na zdjęciach, bo faktura tarczy nowego modelu naprawdę może się podobać. Tarcza jest chropowata, ziarnista, piaskowana. Bardzo podobną tarczę spotkałem wcześniej w Swordfishu od ZELOSA. Bez wątpienia taka tarcza nadaje nowemu modelowi charakteru i jest tym elementem, który jako pierwszy zwraca na siebie uwagę. Jeśli chodzi o zestaw wskazówek, to jest on analogiczny z tym, jaki znamy z modelu W10. Wskazówki są proste ( w typie sword hands) i ostro zakończone, przy czym ta godzinowa jest delikatnie poszerzana. Wskazówka godzinowa oraz minutowa zostały wypełnione substancją luminescencyjną. Odczyt godziny jest bezproblemowy. Zegarek nie zawiera komplikacji datownika i tu mamy kolejną analogię z modelem W10. Podziałka minutowa w zasadzie identyczna z tą, jaką znajdziemy w modelu W10, w typie railroad, przy czym co piąta minuta jest dodatkowo zaakcentowana (w przypadku minut 5, 10, 20, 25, 35, 40, 50 oraz 55 są to kropki wypełnione substancją luminescencyjną, zaś w przypadku minut 15, 30, 45 oraz 60 są to prostokąty, również wypełnione substancją luminescencyjną). Godziny – za wyjątkiem godziny 12tej oznaczone są białymi cyframi arabskimi. Dodatkowo, na godzinie 6 tej (po obu stronach prostokąta, który odznacza tą godzinę) napis SWISS MADE (w modelu W10 był to tylko napis SWISS – co ciekawe, w modelu W10 napis ten znajdował się poniżej podziałki minutowej, która w związku z tym była delikatnie odsunięta od zewnętrznej krawędzi tarczy). Całość prosta, pasująca do charakteru zegarka i biorąc pod uwagę półkę cenową, wykonana całkiem starannie. 
       

       

       

       
      Luma w kolorze żółtym, przywodząca na myśl zegarki vintage. Niestety nie dotarłem do informacji, z których wynikałoby, jaka konkretnie substancja luminescencyjna została tu zastosowana. Możemy być pewni, że Hamilton nie zdecydował się, tak jak w przypadku modelu W10, na zastosowanie trytu. Spieszę więc donieść, że w przypadku recenzowanego modelu nie mamy do czynienia z jakością świecenia typową dla diverów od Seiko czy Citizena. Po naświetleniu zegarek oczywiście świeci, jednak nie jest to intensywne świecenie. Do tego świeci stosunkowo krótko. Muszę jednak przyznać, że w ogóle mi to nie przeszkadza, bo tą drobną niedogodność bez wątpienia niweluje wielkiej urody tarcza, z jej ziarnistą fakturą.
       

       
      4.
       
      W zegarku zastosowano werk, który Hamilton oznacza jako H-50. To w zasadzie zmodyfikowana manualna ETA 2801-2, w której obniżono częstotliwość pracy (21 600 bhp – z taką częstotliwością pracowała ETA 2750 stosowana w modelu W10), osiągając w ten sposób wydłużoną do 80 h rezerwę chodu. Wskazówka sekundowa nie „płynie” może tak, jak w zegarkach, w których stosuje się werki pracujące z wyższą częstotliwością, jednak w mojej ocenie, 80 h rezerwy chodu jest wystarczająca rekompensata. Zegarek jest łożyskowany na 17 kamieniach. Werk bez komplikacji daty, a wyciągnięcie koronki od razu blokuje pracę mechanizmu (werk z funkcją „stop sekundy”). Dość proste pomiary wykazały odchyłkę na poziomie -1 - +1s/24h, więc nie mam żadnych powodów do narzekania. Taki sam werk znajdziemy np. we wspomnianym przeze mnie wcześniej modelu Khaki Field Mechanical (mam tu oczywiście na myśli jego ostatnią odsłonę).
       
      5.
       
      Recenzowany zegarek to wersja na skórzanym pasku nato. Jest jeszcze wersja na pasku nylonowym (oznaczenie Hamiltona H76419531). Klamra (logowana) oraz sprzączki są szczotkowane. Sam pasek jest w mojej ocenie dobrej jakości. Jest raczej cienki, więc nie podnosi za bardzo koperty zegarka, a do tego jest również miękki, więc bardzo dobrze się układa. Mam wszelako pewną uwagę. Pasek jest dość długi i w związku z tym przydałoby się, aby sprzączka, która podtrzymuje pasek po jego zapięciu (mam tu na myśli tą, która znajduje się bliżej koperty zegarka) miała pewien zakres regulacji. Brak tej regulacji powoduje, że pasek po zapięciu na końcowe dziurki i po przejściu na drugą stronę trochę za bardzo odstaje. To oczywiście uwaga kogoś, kto ma nadgarstek mniejszy niż przeciętny, bo osoby z większym nadgarstkiem nie będą tego odczuwać.
       

       

       

       
      6.
       
      Recenzowany zegarek to bez wątpienia bardzo ciekawa propozycja dla kogoś, kto poszukuje zegarka w typie „pilot”, nawiązującego do modelu dostarczanego siłom wojskom lotniczym, a do tego chce pójść w kierunku zegarków wyglądających inaczej niż klasyczne fliegery z okresu II Wojny Światowej. Warto wspomnieć raz jeszcze o tym, że w tym przypadku mamy do czynienia z dość wierną reedycją historycznego modelu, przy czym ta wierność dla jednych (jak ja) będzie dużą zaletą, a dla innych niekoniecznie. Hamilton zdecydował się bowiem na odwzorowanie także wymiarów modelu W10, a to oznacza, że jak na dzisiejsze standardy, mamy do czynienia z zegarkiem relatywnie niedużym, co widać także na tych zdjęciach, na których zegarek ten jest zestawiony z innymi niewielkimi zegarkami z mojej kolekcji,  także z Moonwatchem. Ja oczywiście cieszę się, że są tacy producenci jak Hamilton czy Longines (mam tu na myśli model Conquest Heritage, który produkowany jest także w klasycznym rozmiarze – średnica koperty 35 mm, szkło hesalitowe), którzy sięgając po historyczne modele, tworząc ich współczesne wersje nie silą się na „pompowanie” wymiarów, celując przy okazji w tą grupę klientów, którzy lubią małe zegarki czy też tak jak ja, ze względów fizjologicznych, są na takie zegarki skazani. Na plus zaliczam mechanizm, który zapewnia dającą komfort 80h rezerwę chodu, pracuje z taką samą częstotliwością, z jaką pracował werk w modelu W10 i jest bardzo dobrze wyregulowany.
       
      Mam wszelako pewne zastrzeżenie, będące przysłowiową „łyżką dziegciu w beczce miodu”. Szkło. Jak już wspomniałem, w recenzowanym modelu zastosowano wypukłe szkło mineralne z antyrefleksem. Rozumiem, że Hamilton chciał stworzyć możliwie wierną reedycję modelu W10 i zastosował szło mocno wystające ponad kopertę zegarka. Nie rozumiem jednak do końca, dlaczego nie zastosował szkła hesalitowego, jakie znajdziemy w oryginale? Takie szło ma swoje wady (zdecydowanie większa podatność na zarysowanie), ale i zalety (większa odporność na uderzenie, możliwość samodzielnego usunięcia niewielkich zarysowań czy wreszcie pewien specyficzny klimat, typowy dla zegarków vintage, wynikający ze sposobu, w jaki światło „pracuje” z tego typu szkłami). Rozumiem, że zastosowanie wypukłego szkła szafirowego mogłoby podnieść cenę tego zegarka. Uważam jednak, że skoro Hamilton w cenie poniżej 2 000 zł jest w stanie zaoferować zegarek z linii Khaki ze szkłem szafirowym – po raz kolejny wspomnę tutaj model Khaki Field Mechanical, to rodzi się we mnie pytanie, czy w cenie zbliżonej do 3 000 zł (z takim wydatkiem trzeba się liczyć przy okazji zakupu recenzowanego modelu) nie można jednak było zaoferować zegarka z wypukłym szkłem szafirowym? A jeśli nie, to dlaczego Hamilton nie zdecydował się na przygotowanie zarówno wersji ze szkłem hesalitowym, dla purystów i wersji właśnie ze szkłem szafirowym? Na podobny krok, przy okazji modelu Conquest Heritage zdecydował się Longines (wersja tego zegarka o średnicy koperty 40 mm wyposażona została w szkło szafirowe, a wersja o średnicy 35 mm znajdziemy szkło hesalitowe). Czy zastosowane w recenzowanym modelu szkło mineralne jest złe? Obiektywnie pewnie nie, bo w końcu daje ono większą niż w przypadku szkła hesalitowego odporność na zarysowanie (tak po prawdzie, nie udało mi się zarysować do tej pory żadnego szkła mineralnego). Takie szkło nie tworzy jednak takiego klimatu, jak szło hesalitowe, kiedy to właśnie ten klimat jest tym, co mocno wyróżnia zegarki vintage czy też osadzone w tej stylistyce. Z drugiej zaś strony szkło mineralne nie zapewnia ono takiego poziomu ochrony, co szkło szafirowe. Jako osoba zainteresowana tym konkretnym modelem, pewnie chciałbym mieć możliwość wyboru wersji, a tak mamy tylko model ze szkłem mineralnym.
       
      Tyle więc w temacie Hamiltona Khaki Aviation Pilot Pioneer Mechanical (ref.: H76419531). Czy polecam ten zegarek? Czy ma on szansę zostać ze mną na dłużej? Mimo pewnych wątpliwości opisanych powyżej, odpowiedź na oba te pytanie jest twierdząca. Zdecydowanie.
       
      Zdjęcia moje (za wyjątkiem zdjęć modelu W10 - ściągnięte z netu oraz zdjęcia, na którym model W10 jest w towarzystwie nowej wersji - też z netu).
       
      Jak zwykle zapraszam do komentowania, dyskusji, uwag. Rafał 
       
       
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.