Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...
Sign in to follow this  
Ciech

Klamry Ciecha, oraz inny męski szpej

Recommended Posts

@Skuub ta klamra jest już niedostępna, ale prawdopodobnym jest że to nie jest ostatnia jaką zrobię.

@Rangy67 statystyk nie prowadzę, ale odnoszę wrażenie że jest najbardziej aktywnym kolegą w moim wątku i proszę bardzo co za piękny strzał

 

572d8850738d97f702139ba03e0483b7_orig.jp

 

1000-czna odpowiedz , trzeba będzie to jakoś uczcić   :)

Edited by Ciech

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jednym z moich planów zakupowych jest jaki drobiazg zrobiony przez Ciebie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Łaaał suuuper Wojtku.Ale mi poprawiłeś humor.Dzięki... :D

Edited by rangy67

Share this post


Link to post
Share on other sites
Miło czytać takie słowa, dziękuję Panowie   :)

 

A tak się prezentuje w swoim żywiole - założona na pasek z zegarkiem.

Sposób w jaki została wykonana skutkuje bardzo dobrym układaniu się na pasku.

 

432af54f3dd261a942b70069540a8de9_orig.jp

 

f1bb08621e84f16990d4206d4b59b00a_orig.jp

 

f6cd9e0c8f1bb58cca5076b6f498eed9_orig.jp

 

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zaglądam tutaj czasami, ale ta ostatnia klamra jest super :)

No, może zmatowiłbym i przyciemnił języczek - chyba tak się to nazywa?


Myślę, że bez Słońca nie byłoby zegarów...  www.mojekrajobrazy.pl

Galeria zegarkowa: zegarekonline.pl/galeria/

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dzięki za odwiedziny @Sol :)

Lubię łączyć kontrastowe, przeciwstawne kolory i faktury.

Takie zabiegi już wcześniej stosowałem, jest to zgodne z moją linią programową.

Dla zilustrowania zdjęcie klamry sprzed ponad 2-ch lat, zastosowałem inne materiały, ale koncepcja jest ta sama.

 

gallery_37929_2812_103803.jpg

Edited by Ciech

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeżeli to zabieg celowy, to nie mam uwag :)

Artystyczna wolność ponad wszystko :)


Myślę, że bez Słońca nie byłoby zegarów...  www.mojekrajobrazy.pl

Galeria zegarkowa: zegarekonline.pl/galeria/

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

Dzięki za odwiedziny @Sol :)
Lubię łączyć kontrastowe, przeciwstawne kolory i faktury.
Takie zabiegi już wcześniej stosowałem, jest to zgodne z moją linią programową.
Dla zilustrowania zdjęcie klamry sprzed ponad 2-ch lat, zastosowałem inne materiały, ale koncepcja jest ta sama.
 
 

 

A ja mam pytanie  czy w tej klamrze nie pojawiła sie  - zapewne zgodnie z oczekiwaniami - po prostu "ruda"?

Na tym zdjęciu wyglada fajnie ale takiego stanu nie da sie długo utrzymać  raczej   ;)

Ed

Polerowany języczek - super.

Edited by rk7000

Pozdrawiam

Roman

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mocno mnie zaskoczyłeś tym pytaniem, dlatego chociaż odpowiedz jest bardzo prosta najpierw przypomnę to co na początku tego wątku pisałem i pokazywałem.

Czasami w rzemiośle tak się  zdarza kiedy dla wykonania pojedynczego przedmiotu specjalnie jest wytwarzany materiał.

Tutaj tak było, z miedzi mosiądzu, bronzu i nowego srebra tradycyjną japońska techniką jedynie przy pomocy młota i ognia połączyłem je w blok metalu.

Następnie z niego wyciąłem i wypiłowałem tą klamrę.

Ze względu na charakterystyczny wygląd przypominający "metalowe drzewo" technika nosi nazwę mokume gane (jap).

Konkluzja - tzw "ruda" czyli rdza nie ma szansy powstać, bo nie występuje tu żelazo.

Zrobiona została specjalnie do mosiężnego Maraneza i pokryć możne sie jedynie patyną tak samo jak i jego koperta.

Jeśli podobne przypuszczenie do ostatnio zrobionej klamry z damastu by powstało, też jestem w stanie skutecznie rozwiać tą wątpliwość :)

 

gallery_37929_2812_49973.jpg

Edited by Ciech

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dzisiaj coś bardzo niecodziennego pokażę.

Wyjątkowo duży fragment egzotycznej kości można przecież tak wykorzystać:

 

MF230713.jpg

 

MF230721.jpg

 

Pasek do kompletu w bardzo prostym i surowym stylu się machnie.

 

baelte.jpg

 

Myślę że to wszystko powinno lepiej  do tego zegarka pasować :)

Fabryczny zestaw jest taki za bardzo współczesny, a tu trzeba surowości i prostego przekazu jak w czasach kiedy zegary słoneczne były jedynymi dostępnymi.

 

SundialSD1WccGalNwR__94111.1468505159.12

Edited by Ciech

Share this post


Link to post
Share on other sites

Myślę że to wszystko powinno lepiej  do tego zegarka pasować  :)

 

Ale tylko na bezchmurne dni   :D

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Blunio

ta ciecz w naczyniu choć może wygląda podobnie, to nie jest yerba mate, lub zielona herbata.

 

Ta ciecz ... hm, był taki film Gang Olsena. I scena gdy zatrzymała się się cysterna i coś z niej kapało. Ciecz taka wypisz wymaluj jak w Twojej butelce. Tylko asfalt się od niej dymil i rozpuszczał :) Edited by Blunio

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tak @Blunio to musiało być dokładnie to samo,  ciecz ta dymi i rozpuszcza oprócz szkła wszystko z czym ma kontakt   :blink:

Musiałem ze stoperem w ręku czas trawienia klamry kontrolować, gdybym choć minimalnie się spóźnił nie byłoby już czego wyjmować.

Podczas testów śrubka stalowa M3 X 30 rozpuściła się w 15 sek. !

 

@Zodiak7 może ten zegarek urodą nie grzeszy, ale można też spojrzeć na to z drugiej strony.

Niezwykła prostota budowy owocuje fenomenalną wprost bezawaryjnością,

trudno tutaj mówić o jakichkolwiek przeglądach - co się przekłada na wieloletnią i tanią eksploatację.

Wodoszczelność nie problem, oraz brak stresów spowodowanych ryską na szkiełku,

no i jest jeszcze jedna bardzo pozytywna przesłanka - całkowicie ekologiczny. 

  

 

EDIT

Ze względu tradycję prima aprilisową posty napisane przeze mnie 01.04. proszę traktować z przymrużeniem oka   ;)

Edited by Ciech

Share this post


Link to post
Share on other sites

...

Tutaj tak było, z miedzi mosiądzu, bronzu i nowego srebra tradycyjną japońska techniką jedynie przy pomocy młota i ognia połączyłem je w blok metalu.

Następnie z niego wyciąłem i wypiłowałem tą klamrę.

Ze względu na charakterystyczny wygląd przypominający "metalowe drzewo" technika nosi nazwę mokume gane (jap).

Konkluzja - tzw "ruda" czyli rdza nie ma szansy powstać, bo nie występuje tu żelazo....

 

 

 

Dzięki za wyjaśnienie - klamra bez "rudej" na pewno jest dużo  fajniejsza :)


Pozdrawiam

Roman

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dzięki za wyjaśnienie - klamra bez "rudej" na pewno jest dużo  fajniejsza :)

Twórca mokume gane Denbei Shoami (1651-1728) początkowo nazywał swój produkt  guri bori ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dzięki @headsup za wzmiankę o tej ciekawostce :)

troszkę rozwinę to co napisałeś.

Denbei Shoami był znakomitym rzemieślnikiem żyjącym i pracującym w północno-zachodniej Japonii.

Jego odkrycie polegało na tym że metale lub ich stopy połączył dyfuzyjnie – przez zgrzewanie a nie przez lutowanie.

Uzyskane warstwy przechodziły przez cały materiał, nie były powierzchniowe. 

Cechą charakterystyczną była ich niepowtarzalność.

Początkowo nazwał wypracowaną przez siebie nową technikę łączenia metali guri bori,

ponieważ wzór na pierwszych pracach przypominał tak nazywane przedmioty rzeźbione w grubych warstwach lakieru.

Była to metoda wytwarzania zapoczątkowana w starożytnych Chinach.

Później nazwał wypracowaną przez siebie metodę - mokume gane. 

Dlaczego tak się nazewnictwo zmieniło najlepiej zrozumieć widząc takie przedmioty.

Niestety nie znalazłem żadnych prac mistrza Denbei Shoami, ale na podstawie zdobytych wiadomości i doświadczeń  domyślam się jak musiały wyglądać, więc postaram się to przekazać.

W tym celu wyciągnąłem z szuflady coś co powstało z moich pierwszych pomyślnie połączonych jego metodą  metali.

 


 

920445ee3bd2e881aa08c7ecca02c781_orig.jp

 

i przedmiot od którego początkowa nazwa powstała. 

 

1a60e6fdbae1fe45a591bfc9ba1508dc_orig.jp

 

Wyraźnie widać podobieństwo wynikające z kontrastowych równoległych warstw nałożonych na siebie i widocznych na obu przedmiotach.

Po pewnym czasie na skutek udoskonalenia techniki łączenia metalu, warstwy zaczęły się przenikać tworząc niepowtarzalne nieregularne wzory.

Po następnym udoskonaleniu - zastosowaniu patyn to już absolutnie nie przypominało pierwowzoru, 

najbardziej podobnym znanym materiałem było egzotyczne drzewo ze skomplikowaną strukturą słojów.

Stąd logiczne następstwo - zmiana nazwy na mokume (drewniane słoje) gane (metal).

 

Proszę jest i tego ilustracja z szuflady   ;)

 

ddedf14784dc866bec3a4f0eac0d8910_orig.jp

 

f03ba440c52145af6a69a5da1f2059a2_orig.jp
Edited by Ciech

Share this post


Link to post
Share on other sites

To naprawdę niesamowite!

Nigdy nie zagłębiałem się w ten temat, a okazuje się że to ciekawa sprawa. Dzięki za pouczający post.

Te 'z szuflady' super :)


Myślę, że bez Słońca nie byłoby zegarów...  www.mojekrajobrazy.pl

Galeria zegarkowa: zegarekonline.pl/galeria/

Share this post


Link to post
Share on other sites

Niesamowity progress między pierwszymi klamrami a ostatnią. widać kilka lat ciężkiej pracy i nauki w tym rzemiośle ! :) 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dzięki Panowie :)
To że jest znaczna różnica w wykonaniu pokazanych klamer jest efektem wielomiesięcznych dociekań.
Przy tej okazji miałem możliwość zweryfikować popularny pogląd  - "W internecie znajdziesz wszystko".
To nie jest prawda.
Porozmawialiśmy o technologii mokume gane liczącej sobie ok. 300 lat,
okazuje się jednak że na co dzień można spotkać wynalazki nawet 10-cio krotnie starsze.   
Tak jest w przypadku tokarki.
To jedna z najbardziej uniwersalnych obrabiarek, już w epoce brązu była wymyślona i wykorzystywana. 
Dziś w fabrykach pracują pod numeryczną kontrolą, ale tradycyjne korbki nadal są w użyciu.
Ta ze zdjęcia została wyprodukowana w latach 50-tych zeszłego stulecia i nadal jest całkowicie sprawna.
Przed pracą na niej zegarek i biżuterię dla własnego bezpieczeństwa lepiej zdjąć,
przywdziawszy zalecane przez BHP odzienie, można zaczynać   :)
 
efcecf49585d2869c03024816d2517f7_orig.jp
 
Do czego się tym razem przyda ?
 
Podtaczanie śrubek
 
1e188a76694be1b08cd5379406b107d3_orig.jp
 
Teraz już pasują jak należy
 
696244e7938aa75d8b903e7a96a19749_orig.jp
 
Jeszcze wałeczek trzeba wykonać i przewiecić go osiowo. 
 
 
d876d5a3b63c04ae8e4d1a67bf5e3cd2_orig.jp
 
Tokarkę można już wyłaczyć, 
ale to jeszcze nie jest koniec pracy.
 
 
 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

Dzięki @headsup za wzmiankę o tej ciekawostce :)
troszkę rozwinę to co napisałeś.
Denbei Shoami był znakomitym rzemieślnikiem żyjącym i pracującym w północno-zachodniej Japonii.
Jego odkrycie polegało na tym że metale lub ich stopy połączył dyfuzyjnie – przez zgrzewanie a nie przez lutowanie.
Uzyskane warstwy przechodziły przez cały materiał, nie były powierzchniowe. 
Cechą charakterystyczną była ich niepowtarzalność.
Początkowo nazwał wypracowaną przez siebie nową technikę łączenia metali guri bori,
ponieważ wzór na pierwszych pracach przypominał tak nazywane przedmioty rzeźbione w grubych warstwach lakieru.
Była to metoda wytwarzania zapoczątkowana w starożytnych Chinach.
Później nazwał wypracowaną przez siebie metodę - mokume gane. 
Dlaczego tak się nazewnictwo zmieniło najlepiej zrozumieć widząc takie przedmioty.
Niestety nie znalazłem żadnych prac mistrza Denbei Shoami, ale na podstawie zdobytych wiadomości i doświadczeń  domyślam się jak musiały wyglądać, więc postaram się to przekazać.
W tym celu wyciągnąłem z szuflady coś co powstało z moich pierwszych pomyślnie połączonych jego metodą  metali.
 
 
 
 
i przedmiot od którego początkowa nazwa powstała. 
 
 
 
Wyraźnie widać podobieństwo wynikające z kontrastowych równoległych warstw nałożonych na siebie i widocznych na obu przedmiotach.
Po pewnym czasie na skutek udoskonalenia techniki łączenia metalu, warstwy zaczęły się przenikać tworząc niepowtarzalne nieregularne wzory.
Po następnym udoskonaleniu - zastosowaniu patyn to już absolutnie nie przypominało pierwowzoru, 
najbardziej podobnym znanym materiałem było egzotyczne drzewo ze skomplikowaną strukturą słojów.
Stąd logiczne następstwo - zmiana nazwy na mokume (drewniane słoje) gane (metal).
 
Proszę jest i tego ilustracja z szuflady   ;)
 
 
 
 

 

 

Zgodnie Twoim z życzeniem :   kozuka (japoński nóż niewielkich rozmiarów, bardzo podobny do kōgai) autorstwa Sensei Shoami Denbei - renowacja Masaki Takahashi -  http://www.mokumeganeya.com/e/about/

Edited by DawPi
Nie cytujemy zdjęć.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dzięki @headsaup za odnalezienie informacji o najstarszym istniejącym wyrobie z mokume gane,

tym cenniejszym przez fakt że jest to dzieło rąk wynalazcy tej techniki.

Szlachetne metale zostały połączone z łatwością jakby to była plastelina. 

 

mokume_top.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Blunio

Tokarkę można już wyłaczyć,

ale to jeszcze nie jest koniec pracy.

 

W takim razie czekamy na ciąg dalszy relacji :P Edited by Blunio

Share this post


Link to post
Share on other sites
Parafrazując znane powiedzenie można by powiedzieć - "bez tokarki jak bez ręki" ;)

... tak niezastąpione w warsztacie jest to urządzenie.

Niestety, ale żadna z maszyn nie zastąpi tego co potrafi pochłonąć najwięcej czasu - obróbki ręcznej.

To ona ma decydujący wpływ na ostateczny wygląd i nadaje przedmiotowi indywidualnego charakteru,

więc trzeba się przygiąć przy imadle.

 

ae5978878cedb5a81a9db6c57eca82ef_orig.jp

 

da0aef49879ac07a1286d944af316bab_orig.jp

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Sign in to follow this  

  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

  • Similar Content

    • By karolpietak67
      Cześć :) Tutaj jeszcze mnie nie było , także postanowiłem się pojawić . Wykonuje paski na zamówienie ze skór egzotycznych lub włoskich . Dotychczas działałem tylko na grupach facebookowych , ale postanowiłem dodać posta tutaj i wstawić kilka przykładowych zdjęć pasków wykonanych w ostatnim czasie . Zapraszam również do mnie na instagrama Ashton_watch_strap_maker , gdzie można zobaczyć moje prace :) . Każdy pasek wyceniam idywidualnie . Zapraszam do kontaktu tutaj lub na instagramie :) 





























    • By andygp1
      Od jakiegoś czasu coś tam dłubię w skórce .Co prawda na zaprzyjaźnionym forum nieco się chwaliłem , ale tutaj jeszcze nie to i nadszedł ku temu czas.
       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

    • By d_box
      Postanowiłem uszyć swój pierwszy pasek do zegarka ze starego paska do spodni. Co do warsztatu to skromny nóż do tapet, szpikulec, igły, suwmiarka i linijka.
       
      Jak wam się podoba i co trzeba poprawić następnym razem.
       
       


    • By Grawermen
      Pokazujemy w tym dziale pasówki zrobione przez Pasjonatów Czasu 😉
       
      Na początek kilka zegarków handmade zbudowanych na zegarkach znanych firm.
       
      Zapraszam do pokazania swoich 🙂
       
      .






    • Guest fidelio
      By Guest fidelio
      Weekend z BOLDRem dobiega końca, więc czas na kilka słów o nim. 
       
      Naszło mnie na kupno budżetowego zegarka w typie field watch. I pojawił się dylemat, czy postawić na sprawdzonego konia, jakim w budżecie ok. 1-2 tyś. zł bez wątpienia jest Hamilton z modelem Khaki Field Mechanical, który już dwa razy gościł w moim pudełku (aktualnie brałem pod uwagę ref. H69439531, a więc nowszą wersję tego zegarka), czy może jednak poszukać czegoś innego?
       
      Moje poszukiwania doprowadziły mnie do dalekowschodniego microbrandu BOLDR, który przykuł moja uwagę modelem Venture Automatic, występującym w czterech kolorach.
       
      Kartka papieru, z jednej z strony wspomniany powyżej Hamilton, z drugiej strony BOLDR, tabelka z plusami, minusami i …ostatecznie zdecydowałem się właśnie na BOLDRa (wersja z niebieską tarczą, a więc model NAVY BLUE, jak go określa producent). Dzięki temu, że jeden z naszych forumowych Kolegów (dzięki Jarku) jest dystrybutorem tej marki, bardzo szybko znalazł się u mnie.
       
      1.
       
      Zegarek trafił do nas zapakowany w dwa tekturowe pudełka, które skrywają niewielką rolkę, częściowo wykonaną z materiału, a częściowo ze skóry. Rolka w kolorze niebieskim opatrzona jest logo producenta i skrywa przegródki, w których znalazłem sam zegarek oraz dokumenty. Nie jest to typowa rolka, dzięki której możemy przewozić (czy przechowywać) większą liczbę zegarków. Ot, raczej ciekawy sposób na to, by w razie konieczności przewozić (przechowywać) ten tylko zegarek, bo więcej w niej się po prostu nie zmieści. Całość sprawa jednak bardzo dobre wrażenie, także gdy chodzi o jakość wykonania i w zasadzie to wypada się tylko cieszyć, że w tym relatywnie niedużym budżecie producent daje coś więcej niż tylko tekturowe pudełka.  
       




       
       
      2.
       
      Ad rem jednak. Koperta jest wykonana z tytanu. To dla mnie ciekawa odmiana, choć miałem już styczność z zegarkiem wykonanym z tego materiału. Dawno, dawno temu, w odległej galaktyce, gdy zegarki kosztowały znacznie mniej, urzekł mnie Schaumburg z modelem Flightanium. Ot pilot, na kultowym Unitasie, dziś już nieprodukowany, który także był wykonany z tytanu. To był jednak kawał zegarka (44 mm średnicy oraz spora grubość), więc oczywiście skończyło się tak, że kilka razy grzmotnąłem w to i owo i z czasem zegarek trafił do mojego brata. Na szczęście kompaktowe wymiaru recenzowanego BOLDRa sprawiły, że zdecydowałem się na niego i to mimo tego, że tytan nie jest tak gęsty jak stal, łatwiej go uszkodzić, a i z ewentualną renowacją koperty nie jest najłatwiej (najdelikatniej to ujmując). Zegarek ma średnicę 38 mm, a dzięki bardzo mocno ściętym uszom, schodzącym od razu ostro w dół, wymiar L2L to tylko 44 mm, a więc tyle, ile w zegarkach o średnicy ok. 36 mm. Uszy są oczywiście wiercone, co bardzo mi odpowiada. Rozmiar miedzy uszami to równe 20 mm, więc  nie ma żadnego problemu z dobraniem paska. Jeśli chodzi o wymiary tego zegarka, to miałem jedną wątpliwość. BOLDR podaje na swojej stronie internetowej, że zegarek ma 14 mm grubości. Taką informację znajdziecie zresztą także w wielu sklepach internetowych, które sprzedają ten zegarek. Pomyślałem więc sobie, że te 14 mm to dużo. Nawet za dużo, biorąc pod uwagę kompaktowe wymiary tego zegarka, jak i to, że producent dostarcza go na pasku nato, który zawsze dodatkowo podnosi zegarek. Oczyma wyobraźni widziałem już więc nieproporcjonalny i klockowaty projekt, który z czasem po prostu będzie mnie drażnił. Coś mi w tym wszystkim nie pasowało. Doszedłem do wniosku, że także z uwagi na zastosowany w nim mechanizm, te 14 mm grubości to być może jakaś pomyłka. Tym bardziej, że w internetach można także znaleźć recenzje tego zegarka, w których pojawia się informacja, że grubość tego zegarka to 12 mm. Postanowiłem więc zaryzykować, tym bardziej, że Jarek przed wysyłką dokonał sobie znanymi metodami pomiaru, który wykazał właśnie ok. 12 mm grubości. Ogłaszam więc wszem i wobec, że po zmierzeniu go suwmiarką elektroniczną okazało się, że grubość tego zegarka to …11,9 mm, co oczywiście niezmiernie mnie ucieszyło. Z kronikarskiego obowiązku wspomnę jeszcze o koronce na godzinie 4tej (koronka jest karbowana i pozwala na całkiem pewny chwyt), która jest zakręcana oraz logowana. Koronka po odkręceniu nie wykazuje żadnych luzów. Jeśli chodzi o klasę wodoszczelności, to mamy tutaj 20ATM, więc całkiem spoko. W zegarku zastosowano szkło szafirowe (płaskie) z antyrefleksem.
       
      Co dotyczy jakości wykonania koperty, to uwag nie mam. Jak wspominałem, koperta jest wykonana z tytanu, a to powoduje, że zegarka (i tak niewielkiego) w zasadzie nie czuć na ręce. Koperta w typie poduszeczki, z bardzo krótkimi oraz wierconymi uszami. Uszy od dołu są delikatnie podcięte. Boczna krawędź koperty jest frezowana – frezowanie przebiega na całej powierzchni bocznej (od góry) i w mojej ocenie dodaje zegarkowi pewnej lekkości. Lubię takie zabiegi stylistyczne, bo dzięki nim zegarek po prostu nie wygląda jak ciosany maczetą. Koperta jest w całości satynowana, a jej kolor jest typowy dla zegarków wykonanych właśnie z tytanu. Luneta jest o średniej grubości, a dzięki kształtowi koperty (poduszeczka) zegarek wygląda, jakby składał się z wielu płaszczyzn. Krawędzie oraz wszystkie przejścia są ostre. Brak jakichkolwiek wybłyszczeń, przetarć oraz tym podobnych historii. Dekielek jest pełny oraz zakręcany. Na dekielku znajdziemy zestaw podstawowych informacji dotyczący zegarka, w tym nazwa modelu, materiał koperty oraz zastosowany mechanizm (te informacje są tak mikroskopijne, że trzeba używać zoomu w telefonie, żeby się w nich rozeznać), a także grawerunek. Producent chwali się, że ten grawerunek to „embossed limited edition designer artwork”. Grawerunek nie jest zbyt głęboki, choć powiększenie ujawnia, że został on wykonany całkiem starannie. Przedstawia on literę „X” (nie mam pojęcia, dlaczego ta, a nie inna litera), złożoną z kombinacji liter/wyrazów, przy czym na środku tej litery mamy wygrawerowane logo producenta.
       







       
      3.
       
      Tarcza to oczywiście klasyka gatunku, jeśli mowa o zegarkach w typie field watch. Jak już pisałem powyżej tarcza ma kolor niebieski (NAVY BLUE jak to określa producent) i jest matowa. Wszystkie indeksy oraz inne oznaczenia znajdujące się na tarczy są malowane. Zewnętrzna podziałka minutowa to kreseczki, przy czym co piąta minuta odznaczona jest kropeczką (wszystkie są jednakowej wielkości). Te kropeczki są wypełnione lumą. Idąc do wewnątrz tarczy mamy oznaczenia godzinowe (cyfry i liczby arabskie od 1 do 12, które również wypełnione są lumą), a dalej współgrające z tymi oznaczeniami liczby od 13 do 24, wyraźnie mniejsze. Mamy tu więc do czynieni z zestawem typowym dla field watcha, spotykanym np. w przywołanym już wcześniej przeze mnie Hamiltonie czy też Seiko z linii SNZG. Pod godziną 12tą mamy naniesione informacje dotyczące producenta (w tym jego logo), a nad godziną 6tą znajdziemy oznaczenie modelu oraz klasy wodoszczelności. Do jakości naniesienia oznaczeń nie mam uwag. Wszystko naniesione jest równo, bez strzępień. Nie dostrzegam także przysunięcie między indeksami godzinowymi i odpowiadającymi im liczbami 13-24. Na tarczy brak daty, co akurat bardzo mi odpowiada, bo w mojej ocenie field watch takiego wskazania nie musi posiadać. Wskazówki (godzinowa oraz minutowa) najbliżej typu „syringe hands”, a więc …strzykawki. Środkowy fragment tych wskazówek wypełniony jest oczywiście lumą. Bardzo przypadła mi do gustu wskazówka sekundowa recenzowanego zegarka. Jej końcówka (prostokąt z igłą) jest w kolorze pomarańczowym, a to tworzy bardzo interesujący kontrast z kolorem tarczy zegarka, ożywiając go dodatkowo. Końcówka wskazówki sekundowej (jej środkowa część) również wypełniona jest lumą. Co do lumy, to nie dotarłem do szczegółowych informacji wskazujących na to, jaką konkretnie lumę BOLDR zastosował w tym zegarku. Producent podaje jedynie, że to „Japan Superlume”. Cokolwiek pod tą tajemniczą nazwą się kryje, to luma po prostu daje radę. Zegarek naświetlony wieczorem świeci w zasadzie całą noc i nie ma żadnego problemu z odczytem godziny w zupełnej ciemności.
       
      Tarczę recenzowanego zegarka oceniam wysoko. Ma ona bowiem układ typowy dla field watcha, a do tego zegarek pozbawiony jest daty. Także do lumy nie można mieć żadnych uwag, choć uczciwie należy przyznać, że nie jest to poziom Seiko. Życzyłbym sobie jedynie, aby tarcza była jeszcze bardziej ascetyczna. Tak się stało w przypadku wspomnianego już wcześniej Hamiltona, bo jego poprzednie wcielenie, poza informacją o producencie, na tarczy zawierała także oznaczenie konkretnego modelu, nie wspominając już o komplikacji daty. Tutaj oczywiście daty nie ma, ale myślę sobie, że dla ogólnego odbioru zegarka lepiej by było, gdyby producent poprzestał na tych oznaczeniach, które znajdują się pod godziną 12tą, rezygnując jednocześnie z tego, co znajduje się nad godziną 6tą (nazwa modelu oraz klasa wodoszczelności).
       






       
      4.
       
      Jeśli chodzi o mechaniczną stronę recenzowanego zegarka, to za jego napęd odpowiada werk SII NH35A, czyli w zasadzie wszystkim znany cal. 4R35 od Seiko (niebrandowany), bardzo często stosowany w zegarkach microbrandowych. Werk pracuje z częstotliwością 21 600 bhp i łożyskowany jest na 24 kamieniach. Rezerwa chodu to 41 h. Werk wyposażony jest w „stop sekundę”, a także możliwość ręcznego dokręcania. Jest to przy okazji werk wyposażony w komplikację daty, co w przypadku recenzowanego modelu przejawia się tym, że po odkręceniu koronki nadal ma ona 3 pozycje, przy czym koronka w pozycji 2, w której ustawiamy datę, do niczego oczywiście nie służy. Pewnie jest możliwe, by w przypadku, w którym zegarek i tak pozbawiony jest komplikacji daty, koronka miała tylko dwie pozycje (1 – nakręcanie i 2 – „stop sekunda”). Takie rozwiązanie zastosowaną z Etą w moim Tudorze. Jeśli chodzi o dokładność, to wedle dostępnych informacji mieści się ona w zakresie -20s/+40s. Dla potrzeb recenzji dokonałem w tym zakresie stosownego sprawdzenia i wychodzi mi +6-7s/24 h, więc powodów do narzekania nie widzę. Werk przykryty jest oczywiście pełnym deklem i bardzo dobrze, bo w przypadku dekla transparentnego podziwiać za bardzo i tak nie byłoby czego. 
       
      5.
       
      Zegarek otrzymujemy na pasku nato w takiej samej kolorystyce, w jakiej jest tarcza zegarka. Co mogę o tym pasku napisać? Na pewno na plus to, że klamerka tego paska jest logowana. Warto wspomnieć także o tym, że zarówno klamerka, jak i pozostałe klamry, również wykonane są z tytanu, a to powoduje, że w przypadku noszenia oryginalnego paska, nie występuje tu żaden dysonans kolorystyczny, który mógłby psuć odbiór całości. Przez moje ręce przeszło już wiele pasów, w tym nato. I trzeba uczciwie napisać, że nato dostarczane przez BOLDRa nie jest najwyższych lotów. To na pewno nie jakość pasków BluShark/AlphaShark czy też takich, które dostarczają bardziej uznani producenci. Pasek jest w mojej ocenie zbyt sztywny, nie za bardzo chcę się poddać i przez to niezbyt przyjemnie się go nosi. Stąd od razu przerzuciłem zegarek na skórzane nato w stylu vintage, na którym wygląda całkiem nieźle, choć oczywiście występuje opisany przeze mnie powyżej dysonans, tym bardziej, że klamerka i klamry w tym pasku są polerowane na wysoki połysk.
       




       
       
       
       
      Czy polecam ten zegarek? Zdecydowanie tak!
       
      Jak pisałem na samym początku, zegarek ten wygrał starcie z Hamiltonem Khaki Field na manualnym werku. Zapytacie, co o tym zadecydowało? Cytując pewnego klasyka mógłbym napisać „Kasa, misiu, kasa”. Oczywiście BOLDR w cenie, jaką zaproponował mi Jarek, to zegarek wyraźnie tańszy od Hamiltona, co też miało znaczenie. Ten czynnik jednak nie był decydujący, bo przeważyły chęć posiadania zegarka w tytanowej kopercie (ach ta lekkość), o rozsądnym WR, wynoszącym przynajmniej 10ATM (w przypadku recenzowanego BOLDRA jest to 20ATM).
       
      Jest jeszcze jeden czynnik, związany z uwarunkowaniami osobniczymi. Poza pewnymi wyjątkami, noszę w zasadzie tylko małe zegarki, takie o średnicy koperty do 40 mm (optymalnie to dla mnie 36-38 mm średnicy koperty). Hamilton to też 38 mm średnicy, jednak trzeba pamiętać o tym, że ma on relatywnie długie uszy, co staje się szczególnie widoczne wówczas,
      gdy chce się ten zegarek nosić na pasku innym, niż nato. Ja poprzednią wersję
      Hamiltona nosiłem na specjalnie wykonanym pasku z podkładką
      i wówczas nie było widać szpary, jaka tworzy się między kopertą a mocowaniem paska. To powoduje przy okazji, że Hamilton nosi się jednak jak zegarek większy niż te 38 mm średnicy.
      Ot, drobiazg taki, ale dla mnie niezwykle istotny.
       
      BOLDR Venture Automatic to na pewno bardzo interesujący zegarek. Jest dostępny w kilku
      opcjach kolorystycznych, a to powoduje, że każdy znajdzie dla siebie ten odpowiedni. Jest koperta z tytanu, szafirowe szkło (z antyrefleksem), rozsądna wodoszczelność, a także werk, którego serwis na pewno nie zrujnuje kieszeni. Do tego, w mojej ocenie, cena na ten model została skalkulowana bardzo dobrze.
       
      36+3Jeśli więc ktoś szuka bardzo dobrze wykonanego field watcha, w cenie ok. 1,2-1,3 tyś. zł, to ja
      szczerze ten zegarek polecam. Należy mieć tylko na uwadze jedno. Specyficzna budowa koperty, niewielkie wymiary (w tym w szczególności wymiar L2L) będą powodować, że pewnie nie będzie to
      najlepszy wybór dla kogoś, kto szuka nieco większego zegarka.
      Ale jak powszechnie wiadomo, małe jest piękne, a field watche nigdy nie były duże   
       
       
      Jak zwykle zapraszam do lektury, komentowania i dzielenia się uwagami, Rafał. 
       
       
       
       
       
       
       
       
       
       
       
       
       
       
       
       
       
       
       
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.