Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...
Sign in to follow this  
Ciech

Klamry Ciecha, oraz inny męski szpej

Recommended Posts

Dziękuję Panowie  za aktywność, bo kiedy czytam pozytywne komentarze, wtedy za ich sprawą nakręcam się do działania coraz bardziej   ;)

Wyznam że gdyby nie użyć prostej chemii metal z którego zrobiona jest klamra wyglądałby by jak każdy inny przedmiot wykonany z nierdzewki. 

Średniowieczne przedmioty wykonane ze stali damasceńskiej dla uwidocznienia struktury były prawdopodobnie trawione sokiem z owoców cytrusowych. 

Może to tylko legenda, trudno zweryfikować skoro technologia wytwarzania została "zapomniana", a ostatnie wyroby powstały ok. 1600 roku. 

W tym przypadku trzeba zastosować daleko bardziej radykalnie działające specyfiki, zachowując stosowne środki ostrożności. 

 

e8e8a2fa3ecdb0e67c1f89b0dc2cf54d_big.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites

Do mnie też klamra dotarła a tu kommplet paseka z szrej kozy od Bartekk i klamra

razem wszystko prezentuje się super

 

5d26ff0e058f00f6med.jpg

 

64b8cd6be5542ec3med.jpg

 

95687edb65989b0fmed.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przyciąga oko taki zestaw !

@Beny6 niech się dobrze nosi    :)

 

@AndrzejuMicku o GShockowcach  też zacząłem już myśleć :)

 

Kontynuując pracę nad klamrą ...

Po poddaniu jej działaniu kamienia filozoficznego - diametralnie zmieniła swój wygląd.

Przestała być błyszcząca i gładka, teraz tak wygląda:

 

f4ddca2bbbde31288117db8a7c777597_big.jpg

 

651cf44038177de6dcde1b8625c6b539_big.jpg

Edited by Ciech

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dawno już nic nie kombinowałem z 18-kami,

jednak te maleńkie klamerki do zegarków vintage też mają swoich zwolenników.

Dwa lata przymierzałem się do pewnego zegarka kolegi,

teraz nadeszła okazja bo zegarki do oklamrowania są już dwa, oraz nieśmiała koncepcja jak to zrobić.

 

dfba748affd0a423cfaf9aff36fd3cf8_big.jpg

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pomimo,że malutka (zegarek też pewnie niewielkich rozmiarów) zapowiada się bardzo ciekawie.A z tzw.przecieków czerpiąc wiedzę jakie będą materiały użyte w produkcji tych klamerek już nie mogę się doczekać efektu finalnego. :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

718dd98b55ffaaae8eef7c558d623f07_big.jpg

 

Ciekawym czy przecieki wskazały że właśnie to jest najistotniejszy element jaki został użyty do wykonania klamry. 
Ten fragment żelaza pochodzi z jądra niewielkiej asteroidy, która rozpadła się około 400 mln lat temu.
Po raz pierwszy został znaleziony w 1906roku około 150 km na północ od koła podbiegunowego, na terytorium Szwecji.
To Muonionalusta – meteoryt żelazny, substancje w nim występujące są datowane na wiek około 4,565 mld lat. 
Widoczne na powierzchni geometryczne wzory to figury Widmanstättena.
Powstają w wyniku przejścia fazowego w żelazo-niklowym stopie meteorytu.
Przy bardzo powolnym stygnięciu stopu (około 1°Celsjusza na milion lat) krystalizują dwa różne stopy żelaza - kamacyt oraz tenit.
To one tworzą wzór, unikatowy dla każdego meteorytu.
To swoisty zapis wydarzeń zaistniałych w czasie przebywania przestrzeni kosmicznej - niczym dziennik pokładowy statku kosmicznego.

 

Ale czy to może mieć związek z jakimkolwiek zegarkiem ?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Właśnie o takim materiale myślałem :D .....A co do zegarka to pewnie jeden z tych co latały w kosmos np.Bulova Accutron Astronaut,Omega Speedmaster czy Waltham ,że o Radzieckich zegarka nie wspomnę... :)

Edited by rangy67

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie wiem kiedy szczękę pozbieram z podłogi... Szczerze gratuluję możliwości pracy z takim materiałem.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Tak jest Panowie jest jakaś magia płynąca z tego przedmiotu.

Żelazo z meteorytów było bardzo cennym surowcem do wyrobu ozdób i luksusowych przedmiotów od bardzo dawna.

Przykładem niech będzie 35 cm sztylet, który znajdował się w sarkofagu faraona Tutanchamona (1550-1292 p.n.e.) w jego grobowcu w 

Dolinie Królów, obok prawego uda mumii władcy.

 

sztylet-duzy-800x308.jpg

 

Głownię sztyletu wykonano po mistrzowsku z jednorodnego, nierdzewiejącego metalu, zaś rękojeść ze złota.

Sztylet posiada wykonaną ze złota pochwę, zdobioną motywami kwiatu lilii z jednej strony i kształtem promieni pióra oraz głową szakala z drugiej strony.

Ostrze sztyletu Tutanchamona okazało się zawierać 88 proc. żelaza, 10,8 proc. niklu i 0,6 proc. kobaltu.

Tak wysoka zawartość niklu jest bardzo typowa dla żelaza z meteorytów i odmienny od tego, które pochodzi z Ziemi. 

Meteoryty różnią się również między sobą składem, więc zespół naukowców postanowił pójść dalej i zidentyfikować z którego wykuto sztylet.

Założono, że Egipcjanie sami znaleźli meteoryt i zaczęto badać obiekty, które upadły w promieniu 2000 km.

Okazało się, że do pierwiastkowego wzorca nieźle pasuje meteoryt Kharga, który znaleziono w pobliżu Aleksandrii w 2000 roku.

Ta kilogramowa żelazna bryła była częścią większego obiektu, który spadł na Ziemię w okresie zbliżonym do panowania Tutanchamona.

Można więc sądzić, że Egipcjanie dostrzegli upadek dużego żelaznego meteorytu, który rozpadł się na kawałki i odnaleźli jeden z nich.

„Żelazo z gwiazd” było godnym króla materiałem, wykuto więc sztylet dla faraona, a po śmierci włożono broń do jego grobu.

Starożytni Egipcjanie przywiązywali ogromną wagę do żelaza pochodzenia pozaziemskiego, uznawali je za dar i wiadomość od bogów.

 

Nie będzie to tak spektakularny i mistrzowski wyrób jak sztylet faraona i w wypadku klamry jest to historia najnowsza, która wydarzyła się dosłownie na naszych oczach.

Masz rację Pawle zegarków kultowych jest wiele, ale status kultowości jednego z nich ma własną nieosiągalną dla innych pozycję. 

Wielokrotnie przebywający w przestrzeni kosmicznej jako oficjalny zegarek NASA, na ręce „Buzza” Aldrina znalazł się jako pierwszy zegarek na Księżycu.

Dzięki temu wydarzeniu zegarek zyskał swój słynny przydomek - Omega Speedmaster „Moonwatch”.

 

speedmaster_moonwatch_buzz-1.jpg

 

Legenda głosi, że Neil Armstrong swojego Speedmastera zostawił na pokładzie księżycowego łazika (z powodu awarii pokładowego zegara Bulovy).

Michael Collins, jedyny z trzech astronautów misji Apollo 11 (ten, który został na pokładzie łazika) na nadgarstku miał referencję 145.012. 

Model ten nie stanął więc (wtedy) na powierzchni naszego satelity. 

Podczas trzeciej misji księżycowej – Apollo 14 – dokonało się to za sprawą Alana Sheparda i jego czasomierza. Ref. 145.012.

 

speedmaster_60thanni_poster-630x447.jpg

 

W tym roku Omega świętuje 60-te urodziny kolekcji, produkowanej nieprzerwanie od roku 1957.

To właśnie z inicjatywy właścicieli takiego modelu zegarka pilniki, świdry i laubzegi poszły w ruch.

Share this post


Link to post
Share on other sites

I właśnie dlatego tak lubię tutaj zaglądać.

Edukujesz i sprawiasz przyjemność tym co można tutaj zobaczyć :)


Myślę, że bez Słońca nie byłoby zegarów...  www.mojekrajobrazy.pl

Galeria zegarkowa: zegarekonline.pl/galeria/

Share this post


Link to post
Share on other sites

Chyba wiem dla kogo będzie ów meteoryt w przedmiot jakowyś zamieniony, bo ostatnio zostałem poproszony o konsultację w tej sprawie... ;)


Screwback.

Share this post


Link to post
Share on other sites

@AndrzejMick wiem że jesteś autorytetem w tym temacie, dlatego już pewnie się domyślasz jaki meteoryt mi się teraz marzy  :wub:

 

I właśnie dlatego tak lubię tutaj zaglądać.

Edukujesz i sprawiasz przyjemność tym co można tutaj zobaczyć :)

 

Gdybym tego nie robił czułbym się jak ślusarz włączający spawarkę, wiertarkę czy inne ustrojstwo po to żeby jak najszybciej zrobić kolejną sztukę i puścić ją  w świat.
Jest wręcz przeciwnie, w moim warsztacie termin wydajność w ogóle nie istnieje.
W tym przypadku dwukrotnie wykonałem prawie wszystko od podstaw, jeszcze więcej czasu poświęcając na dywagacje ,
jak czym i dlaczego zrobić tak a nie inaczej.
Cały czas staram się ulepszać to co robię, a ponieważ spektrum moich zainteresowań systematycznie się rozrasta pochłania to ogrom czasu. 
Przy okazji się uczę, poznaję historię, ciekawe egzotyczne materiały, technologie i cieszę jeśli coś mi się uda zrobić tak jak to sobie wyimaginowałem,
na rysunki czasu mi szkoda - przecież mam to wszystko w głowie   ;)
Dziękuję Ci @Sol i wszystkim którzy tu regularnie zaglądają  :)
 
... a klamra z meteorytem do Speedmastera ostatecznie tak wygląda:
 
4f1ff18725c9f8103ed2bb681c6f708c_big.jpg
 
b8b569c22c03ced330c1c72ccc972178_big.jpg
 
0beba533707703b7d759fe3bb4bdc235_big.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites

Naprawdę świetna klamra Ci wyszła :) .Doskonale prezentuje się ten poler w połączeniu z matem(lub pół matem...?)meteorytu.Ciekawa i niepowtarzalna.

LUX.....nosiłbym. :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Cały czas staram się ulepszać to co robię, a ponieważ spektrum moich zainteresowań systematycznie się rozrasta pochłania to ogrom czasu. 

Przy okazji się uczę, poznaję historię, ciekawe egzotyczne materiały, technologie i cieszę jeśli coś mi się uda zrobić tak jak to sobie wyimaginowałem,
na rysunki czasu mi szkoda - przecież mam to wszystko w głowie   ;)

 

To naprawdę widać.

To zainteresowanie materiałem, technologią i tą pasję w Twoich pracach :)

 

Oj chciałbym tą ostatnią klamrę zobaczyć na żywo!


Myślę, że bez Słońca nie byłoby zegarów...  www.mojekrajobrazy.pl

Galeria zegarkowa: zegarekonline.pl/galeria/

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

@AndrzejMick wiem że jesteś autorytetem w tym temacie, dlatego już pewnie się domyślasz jaki meteoryt mi się teraz marzy  :wub:

 

Z punktu widzenia badacza kosmosu powiedziałbym, że jakiś chondryt węglisty (bo sam ten typ właśnie kolekcjonuję), ale on nie nadaje się do obróbki, więc... przyznam, że nie wiem... ;)


Screwback.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Blunio

Z punktu widzenia badacza kosmosu powiedziałbym, że jakiś chondryt węglisty (bo sam ten typ właśnie kolekcjonuję), ale on nie nadaje się do obróbki, więc... przyznam, że nie wiem... ;)

Podobno są meteoryty całe ze złota ... a i do obróbki świetnie się nadają :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Z punktu widzenia badacza kosmosu powiedziałbym, że jakiś chondryt węglisty (bo sam ten typ właśnie kolekcjonuję), ale on nie nadaje się do obróbki, więc... przyznam, że nie wiem... ;)

 

Nie opisałem wyglądu i składu - wtedy byś na pewno napisał jak się nazywa,

ale lepiej tego przed czasem nie zdradzać  ;)

Jeśli kiedyś uda się zdobyć i coś z niego zrobić, wtedy czas będzie najstosowniejszy na podanie nazwy. 

Miałem rękach i pewna cecha wyglądu mię urzekła  :wub:

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie był by to pierwszy ani pewnie ostatni taki przypadek ;-)

Edited by Ghostwheel

Share this post


Link to post
Share on other sites

Brzmi trochę niewiarygodnie. Ta klamerka nie będzie aby droższa niż sam zegarek?

Kwestia marginalna. Na tym poziomie chodzi o metafizyczny przekaz. Bynajmniej ja to tak odbieram. Zegarek jest czym więcej niż tylko urządzeniem do mierzenia czasu. Według mnie powinien być odzwierciedleniem danej osoby a tego typu dodatki jeszcze bardziej wzmacniają przekaz i tworzą głębsza więź z właścicielem.

 

Piękne "drobiazgi". Mam nadzieje, że kiedyś jeden z twoich wyrobów zawita i u mnie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Sign in to follow this  

  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

  • Similar Content

    • By karolpietak67
      Cześć :) Tutaj jeszcze mnie nie było , także postanowiłem się pojawić . Wykonuje paski na zamówienie ze skór egzotycznych lub włoskich . Dotychczas działałem tylko na grupach facebookowych , ale postanowiłem dodać posta tutaj i wstawić kilka przykładowych zdjęć pasków wykonanych w ostatnim czasie . Zapraszam również do mnie na instagrama Ashton_watch_strap_maker , gdzie można zobaczyć moje prace :) . Każdy pasek wyceniam idywidualnie . Zapraszam do kontaktu tutaj lub na instagramie :) 





























    • By andygp1
      Od jakiegoś czasu coś tam dłubię w skórce .Co prawda na zaprzyjaźnionym forum nieco się chwaliłem , ale tutaj jeszcze nie to i nadszedł ku temu czas.
       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

    • By d_box
      Postanowiłem uszyć swój pierwszy pasek do zegarka ze starego paska do spodni. Co do warsztatu to skromny nóż do tapet, szpikulec, igły, suwmiarka i linijka.
       
      Jak wam się podoba i co trzeba poprawić następnym razem.
       
       


    • By Grawermen
      Pokazujemy w tym dziale pasówki zrobione przez Pasjonatów Czasu 😉
       
      Na początek kilka zegarków handmade zbudowanych na zegarkach znanych firm.
       
      Zapraszam do pokazania swoich 🙂
       
      .






    • Guest fidelio
      By Guest fidelio
      Weekend z BOLDRem dobiega końca, więc czas na kilka słów o nim. 
       
      Naszło mnie na kupno budżetowego zegarka w typie field watch. I pojawił się dylemat, czy postawić na sprawdzonego konia, jakim w budżecie ok. 1-2 tyś. zł bez wątpienia jest Hamilton z modelem Khaki Field Mechanical, który już dwa razy gościł w moim pudełku (aktualnie brałem pod uwagę ref. H69439531, a więc nowszą wersję tego zegarka), czy może jednak poszukać czegoś innego?
       
      Moje poszukiwania doprowadziły mnie do dalekowschodniego microbrandu BOLDR, który przykuł moja uwagę modelem Venture Automatic, występującym w czterech kolorach.
       
      Kartka papieru, z jednej z strony wspomniany powyżej Hamilton, z drugiej strony BOLDR, tabelka z plusami, minusami i …ostatecznie zdecydowałem się właśnie na BOLDRa (wersja z niebieską tarczą, a więc model NAVY BLUE, jak go określa producent). Dzięki temu, że jeden z naszych forumowych Kolegów (dzięki Jarku) jest dystrybutorem tej marki, bardzo szybko znalazł się u mnie.
       
      1.
       
      Zegarek trafił do nas zapakowany w dwa tekturowe pudełka, które skrywają niewielką rolkę, częściowo wykonaną z materiału, a częściowo ze skóry. Rolka w kolorze niebieskim opatrzona jest logo producenta i skrywa przegródki, w których znalazłem sam zegarek oraz dokumenty. Nie jest to typowa rolka, dzięki której możemy przewozić (czy przechowywać) większą liczbę zegarków. Ot, raczej ciekawy sposób na to, by w razie konieczności przewozić (przechowywać) ten tylko zegarek, bo więcej w niej się po prostu nie zmieści. Całość sprawa jednak bardzo dobre wrażenie, także gdy chodzi o jakość wykonania i w zasadzie to wypada się tylko cieszyć, że w tym relatywnie niedużym budżecie producent daje coś więcej niż tylko tekturowe pudełka.  
       




       
       
      2.
       
      Ad rem jednak. Koperta jest wykonana z tytanu. To dla mnie ciekawa odmiana, choć miałem już styczność z zegarkiem wykonanym z tego materiału. Dawno, dawno temu, w odległej galaktyce, gdy zegarki kosztowały znacznie mniej, urzekł mnie Schaumburg z modelem Flightanium. Ot pilot, na kultowym Unitasie, dziś już nieprodukowany, który także był wykonany z tytanu. To był jednak kawał zegarka (44 mm średnicy oraz spora grubość), więc oczywiście skończyło się tak, że kilka razy grzmotnąłem w to i owo i z czasem zegarek trafił do mojego brata. Na szczęście kompaktowe wymiaru recenzowanego BOLDRa sprawiły, że zdecydowałem się na niego i to mimo tego, że tytan nie jest tak gęsty jak stal, łatwiej go uszkodzić, a i z ewentualną renowacją koperty nie jest najłatwiej (najdelikatniej to ujmując). Zegarek ma średnicę 38 mm, a dzięki bardzo mocno ściętym uszom, schodzącym od razu ostro w dół, wymiar L2L to tylko 44 mm, a więc tyle, ile w zegarkach o średnicy ok. 36 mm. Uszy są oczywiście wiercone, co bardzo mi odpowiada. Rozmiar miedzy uszami to równe 20 mm, więc  nie ma żadnego problemu z dobraniem paska. Jeśli chodzi o wymiary tego zegarka, to miałem jedną wątpliwość. BOLDR podaje na swojej stronie internetowej, że zegarek ma 14 mm grubości. Taką informację znajdziecie zresztą także w wielu sklepach internetowych, które sprzedają ten zegarek. Pomyślałem więc sobie, że te 14 mm to dużo. Nawet za dużo, biorąc pod uwagę kompaktowe wymiary tego zegarka, jak i to, że producent dostarcza go na pasku nato, który zawsze dodatkowo podnosi zegarek. Oczyma wyobraźni widziałem już więc nieproporcjonalny i klockowaty projekt, który z czasem po prostu będzie mnie drażnił. Coś mi w tym wszystkim nie pasowało. Doszedłem do wniosku, że także z uwagi na zastosowany w nim mechanizm, te 14 mm grubości to być może jakaś pomyłka. Tym bardziej, że w internetach można także znaleźć recenzje tego zegarka, w których pojawia się informacja, że grubość tego zegarka to 12 mm. Postanowiłem więc zaryzykować, tym bardziej, że Jarek przed wysyłką dokonał sobie znanymi metodami pomiaru, który wykazał właśnie ok. 12 mm grubości. Ogłaszam więc wszem i wobec, że po zmierzeniu go suwmiarką elektroniczną okazało się, że grubość tego zegarka to …11,9 mm, co oczywiście niezmiernie mnie ucieszyło. Z kronikarskiego obowiązku wspomnę jeszcze o koronce na godzinie 4tej (koronka jest karbowana i pozwala na całkiem pewny chwyt), która jest zakręcana oraz logowana. Koronka po odkręceniu nie wykazuje żadnych luzów. Jeśli chodzi o klasę wodoszczelności, to mamy tutaj 20ATM, więc całkiem spoko. W zegarku zastosowano szkło szafirowe (płaskie) z antyrefleksem.
       
      Co dotyczy jakości wykonania koperty, to uwag nie mam. Jak wspominałem, koperta jest wykonana z tytanu, a to powoduje, że zegarka (i tak niewielkiego) w zasadzie nie czuć na ręce. Koperta w typie poduszeczki, z bardzo krótkimi oraz wierconymi uszami. Uszy od dołu są delikatnie podcięte. Boczna krawędź koperty jest frezowana – frezowanie przebiega na całej powierzchni bocznej (od góry) i w mojej ocenie dodaje zegarkowi pewnej lekkości. Lubię takie zabiegi stylistyczne, bo dzięki nim zegarek po prostu nie wygląda jak ciosany maczetą. Koperta jest w całości satynowana, a jej kolor jest typowy dla zegarków wykonanych właśnie z tytanu. Luneta jest o średniej grubości, a dzięki kształtowi koperty (poduszeczka) zegarek wygląda, jakby składał się z wielu płaszczyzn. Krawędzie oraz wszystkie przejścia są ostre. Brak jakichkolwiek wybłyszczeń, przetarć oraz tym podobnych historii. Dekielek jest pełny oraz zakręcany. Na dekielku znajdziemy zestaw podstawowych informacji dotyczący zegarka, w tym nazwa modelu, materiał koperty oraz zastosowany mechanizm (te informacje są tak mikroskopijne, że trzeba używać zoomu w telefonie, żeby się w nich rozeznać), a także grawerunek. Producent chwali się, że ten grawerunek to „embossed limited edition designer artwork”. Grawerunek nie jest zbyt głęboki, choć powiększenie ujawnia, że został on wykonany całkiem starannie. Przedstawia on literę „X” (nie mam pojęcia, dlaczego ta, a nie inna litera), złożoną z kombinacji liter/wyrazów, przy czym na środku tej litery mamy wygrawerowane logo producenta.
       







       
      3.
       
      Tarcza to oczywiście klasyka gatunku, jeśli mowa o zegarkach w typie field watch. Jak już pisałem powyżej tarcza ma kolor niebieski (NAVY BLUE jak to określa producent) i jest matowa. Wszystkie indeksy oraz inne oznaczenia znajdujące się na tarczy są malowane. Zewnętrzna podziałka minutowa to kreseczki, przy czym co piąta minuta odznaczona jest kropeczką (wszystkie są jednakowej wielkości). Te kropeczki są wypełnione lumą. Idąc do wewnątrz tarczy mamy oznaczenia godzinowe (cyfry i liczby arabskie od 1 do 12, które również wypełnione są lumą), a dalej współgrające z tymi oznaczeniami liczby od 13 do 24, wyraźnie mniejsze. Mamy tu więc do czynieni z zestawem typowym dla field watcha, spotykanym np. w przywołanym już wcześniej przeze mnie Hamiltonie czy też Seiko z linii SNZG. Pod godziną 12tą mamy naniesione informacje dotyczące producenta (w tym jego logo), a nad godziną 6tą znajdziemy oznaczenie modelu oraz klasy wodoszczelności. Do jakości naniesienia oznaczeń nie mam uwag. Wszystko naniesione jest równo, bez strzępień. Nie dostrzegam także przysunięcie między indeksami godzinowymi i odpowiadającymi im liczbami 13-24. Na tarczy brak daty, co akurat bardzo mi odpowiada, bo w mojej ocenie field watch takiego wskazania nie musi posiadać. Wskazówki (godzinowa oraz minutowa) najbliżej typu „syringe hands”, a więc …strzykawki. Środkowy fragment tych wskazówek wypełniony jest oczywiście lumą. Bardzo przypadła mi do gustu wskazówka sekundowa recenzowanego zegarka. Jej końcówka (prostokąt z igłą) jest w kolorze pomarańczowym, a to tworzy bardzo interesujący kontrast z kolorem tarczy zegarka, ożywiając go dodatkowo. Końcówka wskazówki sekundowej (jej środkowa część) również wypełniona jest lumą. Co do lumy, to nie dotarłem do szczegółowych informacji wskazujących na to, jaką konkretnie lumę BOLDR zastosował w tym zegarku. Producent podaje jedynie, że to „Japan Superlume”. Cokolwiek pod tą tajemniczą nazwą się kryje, to luma po prostu daje radę. Zegarek naświetlony wieczorem świeci w zasadzie całą noc i nie ma żadnego problemu z odczytem godziny w zupełnej ciemności.
       
      Tarczę recenzowanego zegarka oceniam wysoko. Ma ona bowiem układ typowy dla field watcha, a do tego zegarek pozbawiony jest daty. Także do lumy nie można mieć żadnych uwag, choć uczciwie należy przyznać, że nie jest to poziom Seiko. Życzyłbym sobie jedynie, aby tarcza była jeszcze bardziej ascetyczna. Tak się stało w przypadku wspomnianego już wcześniej Hamiltona, bo jego poprzednie wcielenie, poza informacją o producencie, na tarczy zawierała także oznaczenie konkretnego modelu, nie wspominając już o komplikacji daty. Tutaj oczywiście daty nie ma, ale myślę sobie, że dla ogólnego odbioru zegarka lepiej by było, gdyby producent poprzestał na tych oznaczeniach, które znajdują się pod godziną 12tą, rezygnując jednocześnie z tego, co znajduje się nad godziną 6tą (nazwa modelu oraz klasa wodoszczelności).
       






       
      4.
       
      Jeśli chodzi o mechaniczną stronę recenzowanego zegarka, to za jego napęd odpowiada werk SII NH35A, czyli w zasadzie wszystkim znany cal. 4R35 od Seiko (niebrandowany), bardzo często stosowany w zegarkach microbrandowych. Werk pracuje z częstotliwością 21 600 bhp i łożyskowany jest na 24 kamieniach. Rezerwa chodu to 41 h. Werk wyposażony jest w „stop sekundę”, a także możliwość ręcznego dokręcania. Jest to przy okazji werk wyposażony w komplikację daty, co w przypadku recenzowanego modelu przejawia się tym, że po odkręceniu koronki nadal ma ona 3 pozycje, przy czym koronka w pozycji 2, w której ustawiamy datę, do niczego oczywiście nie służy. Pewnie jest możliwe, by w przypadku, w którym zegarek i tak pozbawiony jest komplikacji daty, koronka miała tylko dwie pozycje (1 – nakręcanie i 2 – „stop sekunda”). Takie rozwiązanie zastosowaną z Etą w moim Tudorze. Jeśli chodzi o dokładność, to wedle dostępnych informacji mieści się ona w zakresie -20s/+40s. Dla potrzeb recenzji dokonałem w tym zakresie stosownego sprawdzenia i wychodzi mi +6-7s/24 h, więc powodów do narzekania nie widzę. Werk przykryty jest oczywiście pełnym deklem i bardzo dobrze, bo w przypadku dekla transparentnego podziwiać za bardzo i tak nie byłoby czego. 
       
      5.
       
      Zegarek otrzymujemy na pasku nato w takiej samej kolorystyce, w jakiej jest tarcza zegarka. Co mogę o tym pasku napisać? Na pewno na plus to, że klamerka tego paska jest logowana. Warto wspomnieć także o tym, że zarówno klamerka, jak i pozostałe klamry, również wykonane są z tytanu, a to powoduje, że w przypadku noszenia oryginalnego paska, nie występuje tu żaden dysonans kolorystyczny, który mógłby psuć odbiór całości. Przez moje ręce przeszło już wiele pasów, w tym nato. I trzeba uczciwie napisać, że nato dostarczane przez BOLDRa nie jest najwyższych lotów. To na pewno nie jakość pasków BluShark/AlphaShark czy też takich, które dostarczają bardziej uznani producenci. Pasek jest w mojej ocenie zbyt sztywny, nie za bardzo chcę się poddać i przez to niezbyt przyjemnie się go nosi. Stąd od razu przerzuciłem zegarek na skórzane nato w stylu vintage, na którym wygląda całkiem nieźle, choć oczywiście występuje opisany przeze mnie powyżej dysonans, tym bardziej, że klamerka i klamry w tym pasku są polerowane na wysoki połysk.
       




       
       
       
       
      Czy polecam ten zegarek? Zdecydowanie tak!
       
      Jak pisałem na samym początku, zegarek ten wygrał starcie z Hamiltonem Khaki Field na manualnym werku. Zapytacie, co o tym zadecydowało? Cytując pewnego klasyka mógłbym napisać „Kasa, misiu, kasa”. Oczywiście BOLDR w cenie, jaką zaproponował mi Jarek, to zegarek wyraźnie tańszy od Hamiltona, co też miało znaczenie. Ten czynnik jednak nie był decydujący, bo przeważyły chęć posiadania zegarka w tytanowej kopercie (ach ta lekkość), o rozsądnym WR, wynoszącym przynajmniej 10ATM (w przypadku recenzowanego BOLDRA jest to 20ATM).
       
      Jest jeszcze jeden czynnik, związany z uwarunkowaniami osobniczymi. Poza pewnymi wyjątkami, noszę w zasadzie tylko małe zegarki, takie o średnicy koperty do 40 mm (optymalnie to dla mnie 36-38 mm średnicy koperty). Hamilton to też 38 mm średnicy, jednak trzeba pamiętać o tym, że ma on relatywnie długie uszy, co staje się szczególnie widoczne wówczas,
      gdy chce się ten zegarek nosić na pasku innym, niż nato. Ja poprzednią wersję
      Hamiltona nosiłem na specjalnie wykonanym pasku z podkładką
      i wówczas nie było widać szpary, jaka tworzy się między kopertą a mocowaniem paska. To powoduje przy okazji, że Hamilton nosi się jednak jak zegarek większy niż te 38 mm średnicy.
      Ot, drobiazg taki, ale dla mnie niezwykle istotny.
       
      BOLDR Venture Automatic to na pewno bardzo interesujący zegarek. Jest dostępny w kilku
      opcjach kolorystycznych, a to powoduje, że każdy znajdzie dla siebie ten odpowiedni. Jest koperta z tytanu, szafirowe szkło (z antyrefleksem), rozsądna wodoszczelność, a także werk, którego serwis na pewno nie zrujnuje kieszeni. Do tego, w mojej ocenie, cena na ten model została skalkulowana bardzo dobrze.
       
      36+3Jeśli więc ktoś szuka bardzo dobrze wykonanego field watcha, w cenie ok. 1,2-1,3 tyś. zł, to ja
      szczerze ten zegarek polecam. Należy mieć tylko na uwadze jedno. Specyficzna budowa koperty, niewielkie wymiary (w tym w szczególności wymiar L2L) będą powodować, że pewnie nie będzie to
      najlepszy wybór dla kogoś, kto szuka nieco większego zegarka.
      Ale jak powszechnie wiadomo, małe jest piękne, a field watche nigdy nie były duże   
       
       
      Jak zwykle zapraszam do lektury, komentowania i dzielenia się uwagami, Rafał. 
       
       
       
       
       
       
       
       
       
       
       
       
       
       
       
       
       
       
       
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.