Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
News will be here
Edmund Exley

Longines HydroConquest L3.689.4.59.6

Rekomendowane odpowiedzi

Jednym z moich największych zegarkowych marzeń było mieć Longinesa. I całkiem niedawno marzenie to dość niespodziewanie się spełniło. W tym przypadku nie mogłem czekać z napisaniem recenzji rok, jak było to z Tissotem Visodate. Myślę jednak, że przez kilka tygodni poznałem mojego Longinesa HydroConquesta na tyle dobrze, by pokusić się o zwięzły opis tego zegarka.

 

Muszę na początku zaznaczyć, że recenzja napisana została przez użytkownika o średnio zaawansowanym poziomie zegarkowej wiedzy i do takich też czytelników jest w dużej mierze adresowana. Stąd też postanowiłem skoncentrować się na zagadnieniach, które brane są pod uwagę w pierwszej kolejności podczas wybierania zegarka przez średniozaawansowanego miłośnika zegarków. Recenzję podzieliłem na podstawowe części: marka i kontekst sentymentalno/historyczny, wygląd, mechanizm i jego dokładność, przeznaczenie oraz zestawienie wad i zalet zegarka.

 

Odkąd w dzieciństwie zetknąłem się po raz pierwszy z zegarkami, oglądając ich zdjęcia w czytanych przez mamę miesięcznikach „Sukces” i „Twój Styl” (przeglądałem je właśnie dla zdjęć zegarków i, oczywiście, pięknych kobiet), stworzyłem sobie własną zegarkową „piramidę prestiżu”. I funkcjonuje ona do dziś. Nie jest za bardzo oryginalna, ani zapewne zbytnio adekwatna, gdyż opiera się głównie na sentymencie i prywatnych upodobaniach. W samej czołówce znajdują się na niej Rolex, Omega, Zenith i Longines. Tę ostatnią markę polubiłem – także dzięki częstej obecności w sportowych transmisjach – w sposób szczególny. HydroConquest kontynuuje piękne tradycje Longinesa w produkcji zegarków przeznaczonych do nurkowania, czyli – no dobrze, uznajmy to zapożyczenie – „diverów”. Najwspanialszym spośród nich był oczywiście nomen omen legendarny model z 1960 roku, którego blask w pełni przypomina jego reedycja, czyli popularny LLD. Warto też jednak wspomnieć choćby o modelach z lat 70., doskonale oddających stylistykę tamtych czasów. Należały do nich m.in. zegarki sygnowane nazwą Record, spośród których część miała na tarczy również logo Longinesa. Innymi słowy – Longines zapisał piękną kartę także pod wodą. HydroConquest dopisuje do niej kolejny zacny rozdział.

 

Estetykę „diverów” zdefiniował jednak Rolex Submariner i niełatwo jest całkowicie zerwać z ustalonym przez ten model kanonem. Pomijając już balansujące na granicy przyzwoitości „inspiracje” w rodzaju Steinharta czy Davosy, warto zauważyć, że nawet szanowane firmy w mniejszym bądź większym stopniu zdawały się wzorować na zegarku, którego tak bardzo lubił Steve McQueen. Recenzowany tu HydroConquest również reprezentuje poniekąd styl wyznaczony przez Submarinera, na szczęście jednak nie gubi przy tym swego własnego charakteru spod znaku Longines.

 

post-64635-0-23421800-1410301036_thumb.jpg

 

Recenzowana tu wersja Longinesa HydroConquesta ma średnicę 41 mm, wysokość 10,2 mm i jest dość masywna. Przy pierwszym kontakcie trudno nie zwrócić na to uwagi, szybko jednak okazuje się, że zegarek jest doskonale wyprofilowany i bardzo wygodny. Już kilka minut po pierwszym założeniu waga i rozmiar „divera” nie stanowią żadnego problemu, nawet dla osoby, która tak jak ja ma dość szczupły nadgarstek.

 

W moim egzemplarzu uwagę przykuwa od razu czerwony bezel z jasnymi indeksami. Co tu dużo mówić – ten odcień powala! Jednokierunkowy bezel jest bardzo czytelny i daje się obracać bez trudu, acz z przyjemnym oporem. Moletowanie obejmuje 2/3 pierścienia – 1/3 jest gładka. Zadecydowały o tym zapewne względy estetyczne, a nie praktyczne, jednak nie wpływa to zbytnio na łatwość obsługi urządzenia.

 

Szafirowe szkiełko pokryte zostało antyrefleksem – czytelność zegarka jest dzięki temu na znakomitym poziomie. Szkiełko jest płaskie. Ja akurat jestem fanem szkiełek wypukłych, tu jednak takie rozwiązane byłoby zgrzytem i zupełnie nie pasowałoby do nowoczesnej estetyki całości.

 

W centralnej części tarczy znajduje się coś, bez czego urok Longinesów zdaje się być niepełny – herb. Klepsydra objęta skrzydłami Chronosa – brzmi pretensjonalnie, ale jak świetnie sprawdza się na zegarkach! Motyw ten powtórzony został na zapięciu bransolety, a także, o czym w dalszej części, na deklu. Wariant tarczy z indeksami arabskimi uważam za ładniejszy, a na pewno bardziej uporządkowany od popularniejszej wersji HydroConquesta z dużymi cyframi 6, 9 i 12. W drugim wariancie pojawia się bowiem wiele różnych figur geometrycznych (indeksy, ale także skala na bezelu), co w moim odczuciu sprawia wrażenie lekkiego bałaganu. Nie ma w nim ponadto wyodrębnionego indeksu na godzinie 12 (to także mała niedogodność LLD), co może trochę dezorientować. W omawianym tu modelu wszystko jest zaś symetryczne, konsekwentne i czytelne.

 

post-64635-0-87899600-1410301054_thumb.jpg

 

Indeksy są wypełnione substancją luminescencyjną, lumy jest jednak mniej niż w przypadku większości „nurków”. I wprawdzie po naświetleniu świeci ona ładnym seledynowym blaskiem, to jednak – i tu mamy istotną słabość zegarka – krótko.

 

post-64635-0-90758000-1410301068_thumb.jpg

Edytowane przez Edmund Exley

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na godzinie 3 umieszczony jest datownik otoczony delikatną białą ramką – sprawdzone posunięcie, dzięki któremu okienko z datą nie zaburza proporcji i harmonii tarczy. Jak na „divera” przystało, HydroConquest ma wskazówki masywne i czytelne, częściowo wypełnione substancją luminescencyjną. Wspomniałem już, że sprawuje się ona kiepsko, ale kształt wskazówek i ich kontrastowość względem tarczy pozwalają na w miarę łatwy odczyt także wówczas, gdy jest ciemno, a luma nie chce już świecić.

 

Moim zdaniem w wyglądzie HydroConquesta jest tylko jeden dysonans – czerwone zakończenie skądinąd świetnie ukształtowanej wskazówki sekundnika. Czerwień jednak osłabia jej czytelność i jest dodana trochę na siłę. Zwykle tłumaczy się taki zabieg chęcią usportowienia zegarka, ale tym razem nie było to potrzebne. Inaczej – i lepiej – wygląda to w wersji z mechanizmem automatycznym, gdzie sekundnik zakończony jest wyrazistym, ale dyskretnym czerwonym „grotem strzały”. Do szczegółu tego można się jednak przyzwyczaić.

 

post-64635-0-87303900-1410301151_thumb.jpg

 

Zakręcana koronka jest sygnowana i obudowana osłoną. Nie odkręcałem jej jak dotąd wiele razy, bodaj dwu- czy trzykrotnie. Bardzo łatwo jest wyczuć odpowiedni sposób zakręcania – wszystko chodzi sprawnie. Trzeba jednak zauważyć, że na dokładne zsynchronizowanie wskazówek sekundowej i minutowej trzeba mieć swoisty „patent”. Gdy ustawi się je bowiem idealnie przed dokręceniem koronki, bardzo prawdopodobne jest delikatne przesunięcie wskazówki minutowej w momencie, gdy koronkę dociskamy. Zauważyłem, że problem najlepiej rozwiązać następująco:

- zatrzymać sekundnik na godz. 12,

- ustawić wskazówkę minutową tak, jakby było 15 sekund po pełnej minucie (ułatwia to czerwona skala na skraju cyferblatu),

- docisnąć i dokręcić koronkę – wskazówka minutowa zrównuje się z indeksem pełnej minuty i tym samym synchronizuje z sekundnikiem.

Swoją drogą, w wersji automatycznej, wymagającej zapewne częstszych korekt czasu, może być to nieco uciążliwe.

 

post-64635-0-06145900-1410301173_thumb.jpg

 

Stalowa bransoleta dokładnie przylega do uszu zegarka. Jest też wykonana na dobrym poziomie – odpowiednio masywna, lecz wygodnie układająca się na nadgarstku. Podwójne zapięcie bezpiecznie chroni przed przypadkowym otwarciem bransolety. Na zapięciu znajdują się ładne szczegóły – precyzyjnie naniesione nazwa i logo Longines:

 

post-64635-0-73928100-1410301188_thumb.jpg

Edytowane przez Edmund Exley

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Opis wyglądu zegarka trzeba zamknąć mocnym akcentem, jak – nie przymierzając – Zeppelini na „Czwórce”. Mam na myśli przepiękny, pełny dekiel z wygrawerowanym logo Longinesa w wersji bezpośrednio odsyłającej do historii marki i roku 1889. Co ważne, fakt iż stare logo znajduje się na deklu, nie powoduje dysonansu. Nowoczesna stylistyka całości pozostaje spójna. Przy zakładaniu i zdejmowaniu zegarka nie sposób nie zatrzymać jednak na chwilę oczu na czymś tak pięknym:

 

post-64635-0-06710400-1410301254_thumb.jpg

 

W kwarcowej wersji zegarek wyposażony jest w mechanizm ETA 955.112. Nie ma tu zegarmistrzowskiej poezji, jest za to spora dawka praktyczności. W przypadku kwarcowego mechanizmu solidnej szwajcarskiej firmy nie dziwi fakt, iż w ciągu sześciu tygodni nie zrobił żadnej odchyłki – porównuję czas ze stroną z zegarem atomowym i na razie jest +/- 0 s. Daje to poczucie komfortu – taki bowiem ze mnie dziwak, że czas sprawdzam wyłącznie na… zegarku. I nieważne, że godzinę mam podaną w rogu ekranu komputera, na desce rozdzielczej, wyświetlaczu DVD czy telefonu – godzina sprawdzona na tych urządzeniach się dla mnie nie liczy. Longines daje mi komfort DOKŁADNOŚCI – i mogę w odniesieniu do niego korygować mojego skądinąd też świetnego w swym przedziale cenowym Tissota Visodate’a. Producent deklaruje, iż kwarcowy Longines HydroConquest wyposażony jest we wskaźnik EOL. Gdy bateria będzie słaba, sekundnik zacznie przeskakiwać co 4 sekundy, co będzie sygnałem, że czas na wymianę baterii. Przydatna funkcja.

 

Wodoodporność 300M predestynuje zegarek do głębinowego nurkowania. Ja jednak używam go do mniej ekstremalnych zadań. W pracy świetnie komponuje się ze sportowymi marynarkami i dobrze układa się pod koszulą. W domu natomiast wygodnie nosi się go pod rękawem swetra. To naprawdę świetnie wyprofilowany zegarek. Typowego nurkowego bezela używam natomiast głównie do takich czynności, jak… kontrolowanie czasu na parkingu lub mierzenie jak długo zajmuje mi przejechanie z punktu A do B. I jest to sympatyczna zabawa.

 

Niemal na sam koniec trzeba wspomnieć, iż cena recenzowanego tu HydroConquesta oscyluje w granicach 3000 PLN. Nie jest to w sumie dużo jak na zegarek marki Longines, o tak dobrych parametrach i tak wysokiej jakości wykonania. Trzeba wszakże pamiętać, że mówimy o wersji kwarcowej – na pewno znalazłoby się wielu miłośników zegarków, którzy za nic w świecie nie wydaliby takich pieniędzy na model zasilany baterią.

 

Atuty i słabości kwarcowego Longinesa HydroConquesta podsumować można następująco:

Plusy

- atrakcyjny i dopracowany wygląd, prawie bez słabych punktów

- wysoka jakość wykonania koperty i bransolety

- szafirowe szkiełko

- zakręcana koronka

- wodoszczelność 300M

- stopsekunda

- szybka zmiana daty

- komfortowe wyprofilowanie koperty i uszu oraz wykonanie bransolety

- dokładność kwarcowego mechanizmu

- magia nazwy i symboli Longines. Wiadomo.

 

Minusy

- słaba superluminova

- czerwone zakończenie wskazówki sekundnika

- wskazówce sekundnika zdarza się nie trafić dokładnie w indeks (jest to nieregularne)

- cena kwarcowej wersji może wydawać się zbyt wysoka

 

post-64635-0-11973000-1410301271_thumb.jpg

 

Co jakiś czas mówi się o „duszy” w zegarkach mechanicznych i „bezduszności” kwarcowych. Przez długie lata przychylałem się tej tezie, mimo iż pobrzmiewa ona trochę patosem. I wciąż sądzę, że zegarek mechaniczny daje poczucie obcowania z bardziej wyrafinowanym zegarmistrzostwem, że bez porównania piękniej wygląda sekundnik płynący od skaczącego. Zrozumiałem jednak, że dla mnie owa „dusza” tkwi w całym zespole cech konkretnego zegarka. A jedną z najistotniejszych spośród nich jest marka – jakkolwiek powierzchownie to brzmi. Gdy spoglądam na cyferblat i widzę logo z klepsydrą i skrzydłami, do którego mam tak wielki sentyment, to czuję, że mam na nadgarstku troszkę zegarkowej magii. Kwarcowej, a jakże. Ale spod znaku Longines.

 

 

 

*Proszę wybaczyć rozbicie recenzji na 3 części, chciałem ją jednak zilustrować zdjęciami odpowiedniej jakości.

Edytowane przez Edmund Exley

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Recenzja dobra. Być może brakuje zdjęcia nadgarstkowego, ale wierzę, że będzie takowe następnym razem.

 

Ja ze swoim egzemplarzem rozstałem się z powodu zbyt dużej liczby detali. Indeksy oraz masa punktów na bezelu to przesada. Wolę mimo wszystko nieco prostszą stylistykę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

cyt : Estetykę „diverów” zdefiniował jednak Rolex Submariner i niełatwo jest całkowicie zerwać z ustalonym przez ten model kanonem.

 

Mimo tego że lubię tę markę to ten zegarek zbyt bardzo nawiązuje do ...

 

Świetny opis i ładne zdjęcia :)  

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zawsze zazdrościłem ludziom mającym taką łatwość wyrażania myśli na papierze (lub w edytorze tekstowym) świetna recenzja!


e8Me4oa.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Świetna recenzja. Longines HC jest najbardziej poszukiwanym zegarkiem w kategorii do 1000 Euro jak wynika ze statystyk chrono24. To też świadczy o tym jak udany jest to projekt.

 

Osobiście jednak bardziej podoba mi się poprzednia wersja gdyż tarcza nie jest wtórna do dziesiątek projektów nawiązujących do suba. Poza tym obecna nie ma już nakładanych indeksów co jest trochę imo pójściem w dół półki. Ale może w swatch group jest to celowe?

 

Imo w kolorystyce czarnej LHC jest świetnym uniwersalnym EDC.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Panowie, dziękuję za miłe słowa!

 

Recenzja dobra. Być może brakuje zdjęcia nadgarstkowego, ale wierzę, że będzie takowe następnym razem.

 

Ja ze swoim egzemplarzem rozstałem się z powodu zbyt dużej liczby detali. Indeksy oraz masa punktów na bezelu to przesada. Wolę mimo wszystko nieco prostszą stylistykę.

 

Na życzenie:

 

post-64635-0-78041000-1410381749_thumb.jpg

 

Detali faktycznie sporo, mnie to jednak nie przeszkadza. Może dlatego, że wcześniej miałem zawsze proste zegarki (bo też lubię szlachetną prostotę), a LHC jest inny.

 

cyt : Estetykę „diverów” zdefiniował jednak Rolex Submariner i niełatwo jest całkowicie zerwać z ustalonym przez ten model kanonem.

 

Mimo tego że lubię tę markę to ten zegarek zbyt bardzo nawiązuje do ...

 

Świetny opis i ładne zdjęcia :)  

 

A moim zdaniem nie nawiązuje jednak aż na tyle, by to gryzło. Nie ma np. okrągłych i trójkątnych indeksów, wskazówki też zdecydowanie się różnią, bezel ma inaczej zaprojektowaną skalę. 

 

Zawsze zazdrościłem ludziom mającym taką łatwość wyrażania myśli na papierze (lub w edytorze tekstowym) świetna recenzja!

 

Dzięki :) choć stylistycznie mogłem jeszcze trochę dopracować ten tekst.

 

Świetna recenzja. Longines HC jest najbardziej poszukiwanym zegarkiem w kategorii do 1000 Euro jak wynika ze statystyk chrono24. To też świadczy o tym jak udany jest to projekt.

Osobiście jednak bardziej podoba mi się poprzednia wersja gdyż tarcza nie jest wtórna do dziesiątek projektów nawiązujących do suba. Poza tym obecna nie ma już nakładanych indeksów co jest trochę imo pójściem w dół półki. Ale może w swatch group jest to celowe?

Imo w kolorystyce czarnej LHC jest świetnym uniwersalnym EDC.

 

Nie wiedziałem o tej statystyce - ciekawa sprawa. Poprzednia wersja też długo mi się podobała bardziej, nakładane indeksy przemawiały na jej korzyść. Teraz skłaniam się do bardziej jednorodnej z cyframi arabskimi. Ale może kiedyś sięgnę i po tamtą? Wielokrotnie ją przymierzałem i też uważam za bardzo ładną, choć - o czym piszę w recenzji - troszkę zbyt pogmatwaną.

 

Pozdrawiam!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jednym z moich największych zegarkowych marzeń było mieć Longinesa. I całkiem niedawno marzenie to dość niespodziewanie się spełniło. 

 

Rozszyfrowawszy kolegę powiem tylko - też o niego walczyłem ;) Niech się nosi! Ja osobiście mam starszą wersję w automacie, niebieską i uważam iż jest to najoryginalniejszy diver poniżej 5000 PLN (a i powyżej konkurencji nie widzę nawet za 10 000 PLN jeśli chodzi o oryginalność stylistyki).


EWOLUCJA:

Casio na komunię --> Casio od dziadka --> Q&Q --> Perfect --> Casio Edifice --> Christian Benoit --> Armani --> Lacoste --> Certina--> Tag Heuer Monaco --> Frederique Constant Automatic  --> Maurice Lacroix Pontos -->  Omega Aqua Terra --> Longines Hydroconquest Automatic + Oris Big Crown Chronograph + Frederique Constant GMT

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam ! Jestem posiadaczem dokładnie tego samego modelu w kolorze niebieskim, który moim zdaniem ten kolor bardziej pasuje ale to oczywiście kwestia gustu. Recenzja znakomita bardzo mi się podobała. Potwierdzam świecenie zegarka bardzo szybko się kończy w poprzednim modelu wydaje mi się że było lepiej. Bransoleta jakby moim zdaniem mniej wygodna jak poprzedniku / w moim egzemplarzu bardzo ciężko się otwiera co można w zasadzie potraktować jako zaletę/. Jeszcze raz gratuluję wspaniałej recenzji Pozdrawiam Radek

post-37260-0-22760800-1410470320_thumb.jpg

Edytowane przez rpiekny

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ciekawa recenzja, mam nadzieję, że mimo wszystko nie zrezygnowałeś całkowicie z LLD.


"You may delay but time will not" Benjamin Franklin

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gratulacje - z przyjemnością przeczytałem recenzję. Ja też zastanawiałem się nad niebieską starą wersją tylko w automacie (41 mm). Myślę, że w cenie nieco ponad 3 tys można upolować takiego mechanika.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja osobiście mam starszą wersję w automacie, niebieską i uważam iż jest to najoryginalniejszy diver poniżej 5000 PLN (a i powyżej konkurencji nie widzę nawet za 10 000 PLN jeśli chodzi o oryginalność stylistyki).

Na pewno nie jest najładniejszy, ale przyznać muszę, iż to jeden z tych najbardziej oryginalnych. Szukam obecnie dwóch diverów - mam już jednego z surowym bezelkiem, ale chciałbym coś w niebieskim i zielonym. Do 3000 zł jest naprawdę ciężko.

 

Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gratulacje - z przyjemnością przeczytałem recenzję. Ja też zastanawiałem się nad niebieską starą wersją tylko w automacie (41 mm). Myślę, że w cenie nieco ponad 3 tys można upolować takiego mechanika.

Swojego upolowałem w Maju 2014 za 3100 PLN ;) Nie ma problemów z dostępnością

Edytowane przez mat_k

EWOLUCJA:

Casio na komunię --> Casio od dziadka --> Q&Q --> Perfect --> Casio Edifice --> Christian Benoit --> Armani --> Lacoste --> Certina--> Tag Heuer Monaco --> Frederique Constant Automatic  --> Maurice Lacroix Pontos -->  Omega Aqua Terra --> Longines Hydroconquest Automatic + Oris Big Crown Chronograph + Frederique Constant GMT

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@rpiekny, Crimson79

Dzięki!

 

Rozszyfrowawszy kolegę powiem tylko - też o niego walczyłem ;)

 

:)

 

Ciekawa recenzja, mam nadzieję, że mimo wszystko nie zrezygnowałeś całkowicie z LLD.

 

Dziękuję - oczywiście, z LLD nie zrezygnowałem, ale na pewno nie w najbliższym czasie. Dlatego liczę na Twoje kolejne ciekawe zdjęcia.

 

Pozdrawiam!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Świetny wybór, sam się zastanawiałem - ostatecznie jednak padło na co innego.

Gdy zobaczyłem zdjęcia, byłem może sceptyczny do czerwonego i całym sercem za niebieskim, ale na żywo ten zegarek w czerwonej wersji robi kapitalne wrażenie. Ten kolor, wraz z czernią rewelacyjnie się komponuje i stanowi ciekawy kontrast do stonowanego ubioru. Pewnie sam bym go wziął w tym kolorze.

 

Gratuluję wyboru, to naprawdę wdzięczny kompan, niech się dobrze nosi :).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzięki. Wcześniej jednak przymierzałem inne wersje kolorystyczne (rózne także pod względem kształtu indeksów) i przez pewien czas zdecydowanie skłaniałem się ku czerni.

 

post-64635-0-53427700-1411056145_thumb.jpg

 

post-64635-0-20588000-1411056167_thumb.jpg

 

Teraz jednak jestem na tyle zachwycony tym czerwonym odcieniem, że uważam go chyba za najładniejszą wersję.

Edytowane przez Edmund Exley

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzięki za fajną reckę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tytułem uzupełnienia - przez blisko 2 miesiące mój Longines zrobił ok. +1 s. w porównaniu z zegarem atomowym. Nie jest to może wynik na miarę Breitlinga SuperQuartz, ale moim zdaniem - przyzwoity. Przed chwilą natomiast ustawiłem sobie datę i tym razem wskazówka minutowa ani drgęła przy dociskaniu i dokręcaniu koronki. Może więc mój skomplikowany "patent" z recenzji jest zupełnie niepotrzebny, a wszystko jest kwestią wprawy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czarny lepszy IMO, ale to gust :P

Recenzja super.

 

Natomiast za tą kwotę kupiłbyś IMO lepsze Seiko :ph34r:


 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja również przychylam się do podziękowań za fajny opis Longinesa co dla takiego laika jest dużą pomocą ( ale dobrze mi z tym :P ) i również zastanawiam się nad kupnem podobnej wersji tylko na automacie.

Sam zegarek wydaję się duży i tu mam zapytanie odnośnie średnicy nadgarstka  bo mój to szypior ( 16,5-17cm) więc czy nie będzie wyglądał śmiesznie na takiej ręce. A podoba mi się a zwłaszcza czarny.

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Lawnowerman, Ku_Se

Dzięki! Mi wyszło, że też mam 17 cm w nadgarstku - mam nadzieję, że nie jest na mnie za duży. Ja tak w każdym razie nie sądzę. Najlepiej będzie, jak przymierzysz w jakimś salonie - wersja 39 mm powinna pasować idealnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

recenzja bardzo dobra, 

 

ja osobiście poluję na LLD

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Również podzielam opinie piszących, lubię, gdy ktoś się przykłada do czegoś, dzięki temu wychodzą m.in. tak dobre recenzje jak Twoja. Czyta się lekko, jest prosta, fajnie, że nawiązałeś do historii i obiektywnie podkreśliłeś wady. Zdjęcia tylko dopełniają całości obrazu, dlatego nie mam nic przeciwko podzieleniu recenzji na 3 części i wstawieniu dzięki temu lepszych jakościowo fotografii.

Bartosz

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.
Uwaga: Twój wpis zanim będzie widoczny, będzie wymagał zatwierdzenia moderatora.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

  • Podobna zawartość

    • Przez CebulaNet
      Witam.
       
      Jak mogę wyjąć baterię z zegarka Longines VHP ze zdjęcia? Bateria jest w plastykowym koszyczku i nie wiem jak wyjąć ten koszyczek lub samą baterię z zegarka. Metalowe elementy którymi koszyczek jest przytwierdzony do mechanizmu nie wyglądają mi na śrubki więc odkręcić się ich raczej nie da.
      Pomoże ktoś?
       
      Dodam jedynie, że nie jestem zegarmistrzem więc poprosiłbym o porady jak dla kompletnego laika na poziomie pre-beginner.

    • Przez rads
      Zebrane poniżej informacje pochodzą z kilku opublikowanych przeze mnie postów w wątku Klub Miłośników Zegarków Longines (do którego serdecznie zapraszamy!). Dotyczą one głównie charakterystyki i porównania 3 popularnie stosowanych przez Longines mechanizmów: L633 (ETA 2824-2), L619 (ETA 2892A2) oraz L888 (ETA A31.Lxx). W tekście znajdziecie jednak odniesienia do wielu innych mechanizmów używanych współcześnie przez markę spod znaku uskrzydlonej klepsydry.
       
      Będę starał się je w miarę możliwości aktualizować i uzupełniać, ale wszelkie merytoryczne komentarze będą bardzo mile widziane: poprawiajcie błędy, uzupełniajcie braki, informujcie o pojawiających się nowościach. Podziękowania dla @AK&AK za pomysł zebrania wszystkiego tutaj w jednym miejscu.
       
      Pozdrawiam i życzę ciekawej lektury 😉 
       
      -----
       
      1. L633 (ETA 2824-2) vs. L619 / L888 (ETA 2892A2)
           L619 = ETA 2892A2 1996 r. 
           L888 = ETA A31.Lxx 2016 r. (mocno zmodyfikowana ETA 2892A2 na wyłączność Longines)
       
      Na początek interesujące porównanie okiem zegarmistrza. Cytuję za https://www.watchuseek.com/threads/2824-vs-2892.325254
       
      1) 2892A2 ma o 17% więcej części niż 2824-2. Elementy 2892 są ogólnie mniejsze i bardziej delikatne.
      2) 2892A2 ma o 20% więcej śrub.
      3) W 2892A2 montaż wychwytu jest bardziej delikatny, ale też prostszy.
      4) 2892A2 ma tylko jedno koło zwrotne naciągu automatycznego.
      5) 2892A2 ma łożysko rotora o większej średnicy.
      6) Elementy odpowiedzialne za dokładność chodu użyte w obydwu mechanizmach są tej samej klasy (więc tak naprawdę wszystko zależy od dokładności regulacji).
      7) ETA 2824-2 jest łatwiejsza w naprawie.
       
      ETA 2824 ma również grubsze mostki i jest o 1mm wyższa (3,6mm vs. 4,6mm) przy takiej samej średnicy mechanizmu (25,6mm). W bazowej wersji 2824 ma 38 godzin rezerwy, zaś 2892 42 godziny. 
       
      Podstawowa wersja 2824 jest tańsza w produkcji niż podstawowa wersja 2892, ale jednocześnie trwalsza, prostsza i łatwiejsza w naprawie, przy czym obydwa mechanizmy mogą być równie dokładne, co zależy od jakości regulacji. Obydwie ETY stosuje wielu producentów, jednak generalnie ETA 2892 jest częściej stosowana przez marki uważane za bardziej prestiżowe, m.in IWC, Cartier, Tudor, TAG Heuer czy Omega (ETA 2892A2 = Omega cal. 1120 >> cal. 2500: 1120 z wychwytem współosiowym co-axial, 1999). (https://en.wikipedia.org/wiki/ETA_SA, https://www.bernardwatch.com/blog/omega-2500-8500-movements)
       
      Porównanie specyfikacji obydwu mechanizmów: (dzięki @cordi7 )
       

       
      Dla przypomnienia (https://en.wikipedia.org/wiki/ETA_SA)
      Klasa Standard: regulacja w 2 pozycjach, średnia odchyłka +/−12 sekund/dobę, maks. odchyłka +/−30 sek./dobę Klasa Elabore: regulacja w 3 pozycjach, średnia odchyłka +/−7 sekund/dobę, maks. odchyłka +/−20 sek./dobę Klasa Top: regulacja w 5 pozycjach, średnia odchyłka +/−4 sekund/dobę, maks. odchyłka +/−15 sek./dobę Klasa COSC: Top + certyfikat dokładności chodu COSC (+ niektóre źródła podają pojedyncze części jeszcze wyższej klasy = droższe niż w Top). Szczegółowe informacje nt. wersji mechanizmów ETA znajdziecie tutaj: https://zegarkiclub.pl/forum/topic/154362-eta-różnice-w-wersjach-standard-elabore-top-i-chronometre/
       
      Longines wykorzystuje mechanizm ETA 2892A2 w praktycznie niezmienionej formie (jedynie nieco bardziej ozdobiony) jako własny mechanizm L619. Występuje on w wersji Elaborated / Elaboré (dopracowany) - https://calibercorner.com/longines-caliber-l619/). 
       
      Warto przy okazji dodać, że ETA 2892A2 (centralna sekunda) posiada również "siostrzany" mechanizm z małą sekundą na godz. 6:00 - ETA 2895-2 / L615 (z oknem daty, np. model Heritage Flagship) oraz L609 (bez daty, np. Heritage 1945).
       
      Więcej nt. rodziny mechanizmów 2892: https://reference.grail-watch.com/movement/eta-2892a2/
       
      Jak odróżnić L633 (ETA 2824-2) od L619 i L888 (ETA 2892A2 i A31.Lxx)?
       

       
      -----
       
      2. L619.2 (42h) vs. L888.2  .3  .4  .5 (64h*)   * 65h w zależności od źródła (użytkownicy piszą nawet o 72h realnej długości rezerwy chodu)
       
      Występuje częste nieporozumienie, że L619 i L888 to jeden i ten sam mechanizm o symbolu L619/888, lub że mechanizm L619/888 i L888 to dwa różne mechanizmy. Dzieje się tak prawdopodobnie dlatego, że począwszy od 2017* roku (patrz przypis na końcu) Longines unowocześnił mechanizm w wielu modelach zegarków, przy czym starsza wersja (L619) przez pewien czas funkcjonowała równolegle z nowszą (L888). Powstał tym samym bałagan w nazewnictwie mechanizmów w opisach na stronach dealerów, który po dziś dzień skutkuje różnymi dziwnymi sytuacjami. 
       

       

       
      Poniżej przykład opisu u jednego z popularnych krajowych dealerów, gdzie w miarę sensownie podano, że chodzi o 2 różne mechanizmy (choć przecież wystarczyło napisać "L619 lub L888", zamiast powielać mylący zapis "L619/888"). Niestety dodatkowo z błędem, bo L619 ma 42h rezerwy chodu, nie 64.
       

       
      L619 i L888 to dwa różne mechanizmy, choć posiadające tę samą bazę. O ile L619.2 to po prostu "stara dobra" ETA 2892A2, to mechanizm L888.2 / ETA A31.L01 jest jej mocno zmodyfikowanym następcą, posiadającym o 1/3 dłuższą rezerwę chodu (ok. 1 dobę), zredukowaną częstotliwość chodu oraz (w wersjach 888.4 i 888.5) krzemową sprężynę balansu.
       
      Pozostałe różnice obejmują głównie: 
      1. Sposób łożyskowania wahnika
      2. Rodzaj mechanizmu antywstrząsowego
      3. Brak regulatora chodu w L888
       
      L619 po lewej, L888 po prawej ( https://daydaynews.cc/en/fashion/344783.html )
       

       
      -----
       
      L619
       
      Wydajny i niezawodny mechanizm ETA 2892A2 (prawidłowe oznaczenie zapisywane jest łącznie, bez myślnika, ukośnika czy spacji) wprowadzono na rynek w 1996 roku ( https://reference.grail-watch.com/movement/eta-2892a2/ ). Powstał na bazie przełomowego mechanizmu ETA 2892, również na 21 kamieniach, pochodzącego z 1976 roku (www.watch-wiki.net). Posiada 42h rezerwy chodu i stosunkowo wysoką częstotliwość pracy balansu na poziomie 4 Hz / 28.800 A/h (wahnięć na godzinę) https://watchbase.com/longines/caliber/l888-2 
       
      Wprawdzie L619 jest o 20 lat starszy niż L888, ale za to został sprawdzony przez dekady użytkowania, podobnie jak pancerna ETA 2824-2. Jego tradycyjna konstrukcja (standardowe materiały, klasyczny regulator balansu oraz kultowy system antywstrząsowy Incabloc) sprawia, że w moim odczuciu o wiele bardziej pasuje do zegarków z linii Heritage niż nowoczesny L888.
       
      L619.2 / ETA 2892A2 z pierwszego roku produkcji w zegarku Longines Admiral, 1996 (zdjęcie dzięki uprzejmości właściciela, forumowego Kolegi @tomekk33 )
       

       
      Incabloc (czerwona strzałka na zdjęciu powyżej) w akcji:
       

       
      -----
       
      L888
       
      Pierwszy model zegarka z nowym mechanizmem L888.2: Heritage Railroad 2016* (https://watchbase.com/longines/caliber/l888-2), będący reedycją chronometru kolejowego z tarczą w tzw. "wariancie 0" na zamówienie kanadyjskich linii kolejowych.
       

       
      Symbol mechanizmu na tarczy to nie tylko nawiązanie do tradycji modelu (patrz pierwowzór z roku 1960 z mechanizmem in-house cal. 280 po lewej), ale i sprytny sposób na godne powitanie L888 w rodzinie mechanizmów ETA/Longines. Ciekawe, że zastosowana tu "premierowa" wersja mechanizmu to L888.2 ND (no-date), chociaż mechanizm ten występuje najczęściej w zegarkach z oknem daty.
       
      Więcej na temat tego modelu tutaj:
       
       
      A31.L01, oznaczany przez Longines symbolem L888.2, to podstawowy mechanizm z rodziny ETA A31.Lxx, będącej z kolei częścią rodziny mechanizmów Axx.Lxx, opracowanych specjalnie dla i na wyłączny użytek Longines (i niekiedy jedynie "pożyczanych" rodzinnie przez Omegę* 😄😉 ).
       
      * jak widać na przykładzie mechanizmu L688.2, chronografu z kołem kolumnowym, zaprojektowanego i stworzonego w 2009/2010 roku na zamówienie i wyłączność Longines (baza: ETA "Valgranges" w oparciu o Valjoux 7750), na podstawie którego Omega opracowała swój cal. 3330, dodając wychwyt współosiowy co-axial, krzemowy balans i certyfikat chronometru METAS:
       

       
      https://www.watch-wiki.net/index.php?title=ETA_A08.L01 , https://watchbase.com/omega/caliber/3330
       
      Nie są to więc ogólnodostępne, rebrandowane ébauches firmy ETA, które po 1987 roku zaczął stosować Longines, grawerując własne logo na wahniku i nazywając ten twór "Lxxx". Ponieważ na rozmaitych blogach i portalach można naczytać się na ten temat masę głupot, postanowiłem sięgnąć do źródła. Poniżej odpowiedź, którą otrzymałem od Longines:
       

       
      A zatem fabryczny symbol mechanizmu ETA A31.L01 posiada następujące oznaczenia:
       
      A (klasa jakości mechanizmu) 31 (typ mechanizmu) . L (Longines) 01 (numer wersji / specyfikacji)
       
      Nie jest tajemnicą, że część produkcji ETA zlokalizowana jest w zakładzie na terenie fabryki Longines przy ul. Rue des Noyettes 8 w Saint-Imier ( https://www.local.ch/en/d/st-imier/2610/eta-sa-HavDhefUsn5SRbSBD2wZQQ ) - najprawdopodobniej końcowy etap produkcji i montaż na potrzeby marki. Nieco więcej szczegółów na temat współpracy obydwu producentów podaje Xavier Ligero, szef działu rozwoju Longines, w wywiadzie z 2020 roku dla Fratello Watches: "[W procesie powstawania nowego mechanizmu na wyłączność Longines] Omawiamy wspólnie nasze potrzeby, a następnie ETA projektuje mechanizm w oparciu o te założenia. Mamy to szczęście, że mamy bardzo silną pozycję w Grupie [Swatch], a zarazem świetną, bliską i transparentną współpracę z ETA. Co 2 miesiące organizujemy spotkania zespołów z ETA i Longines i jestem bardzo zadowolony z efektów tej współpracy." (Podcast: https://fratello.buzzsprout.com/390946/5909056).
       
      David Boettcher, zwycięzca konkursu na najstarszy zegarek Longines w Wielkiej Brytanii i twórca doskonałej strony poświęconej zegarmistrzostwu vintagewatchstraps.com miał okazję zwiedzić fabrykę Longinesa w Saint-Imier w 2018 roku i w swojej doskonałej relacji podaje, że mechanizmy L888 oraz L592 (mechanizm do mniejszych zegarków, m.in. DolceVita czy Legend Diver 36 mm) powstają w pomieszczeniach fabryki Longinesa w Saint-Imier na dwóch liniach produkcyjnych obsługiwanych przez ETA w ramach etapu T1*.
       
      Etapy produkcyjne zegarków Longines:
       
      T0 - produkcja podstawowych komponentów mechanizmu T1 - montaż mechanizmów T2 - montaż tarczy, wskazówek oraz mechanizmu do koperty T3 - montaż paska lub bransolety T4 - magazynowanie, dokumentacja, ostateczna kontrola i wysyłka  
      Więcej na temat wizyty Davida i jego relacji z fabryki Longinesa "od kuchni" przeczytacie tutaj:
       
       
      Sama ETA nie robi zresztą specjalnej tajemnicy z bliskiej współpracy z Longines (Oddział W09):
       

       
      Podsumowując, oczywiście nie może być tu mowy o tradycyjnie rozumianych mechanizmach "in-house", ale nie ulega wątpliwości, że współpraca i zakres wyłączności są o wiele ściślejsze, niż się powszechnie uważa. Tym samym często powtarzane stwierdzenie, że "Longines korzysta z mechanizmów ETA", jakkolwiek co do zasady prawdziwe, stanowi jednak spore uproszczenie 😉 
       
      Podobnie rzecz ma się z montażownią ETA w zakładach Omegi. Czy wobec tego możemy stwierdzić, że Omega nie stosuje własnych mechanizmów?
       

       
      Właściwe podejście do tego tematu wymaga pewnej elastyczności - nie istnieje bowiem jedna "święta" definicja mechanizmów in-house. Tradycyjnie w szwajcarskim zegarmistrzostwie coś takiego nie istniało. Zegarki (i ich mechanizmy) montowano w rodzinnych warsztatach, a części do nich pozyskiwano od różnych, wyspecjalizowanych rzemieślników z całego regionu. Przeniesienie większości produkcji elementów i podzespołów mechanizmu "pod jeden dach" było efektem industrializacji i ograniczania kosztów, czego pionierem był właśnie Longines. Dziś w ramach Grupy Swatch, podobnie jak Omega korzysta z podzespołów ETA, Nivarox-FAR (systemy antywstrząsowe i sprężyny balansu) i wielu innych zrzeszonych w Grupie producentów, montując z nich zegarki "pod swoim dachem".
       
      Czy można zatem z całą pewnością powiedzieć, że L888 montowany przez pracowników ETA w fabryce Longines w Saint Imier, przeznaczony na wyłączny użytek Longines i opracowany na podstawie specyfikacji Longines nie nosi obecnie cech mechanizmu in-house?
       
      -----
       
      Najważniejsze modyfikacje zastosowane w L888
       
      Po pierwsze w mechanizmie L888 wprowadzono dość nietypową (choć powszechną w co-axialnych Omegach) częstotliwość pracy koła balansu wynoszącą 25.200 "wahnięć" (wibracji) na godzinę (420 wahnięć na minutę, 7(!) wahnięć na sekundę) lub inaczej 3,5Hz*. Zmniejszenie częstotliwości pracy pozwoliło na wydłużenie rezerwy chodu do 64/65h.
       
      *  Częstotliwość pracy mechanizmu zegarka przedstawiana jest tradycyjnie w postaci liczby skrajnych wychyleń koła balansu (tzw. wibracji, umownie "półcykli", "półoscylacji" lub "uderzeń/beats") w ciągu 1 godziny (vph, A/h) lub też w Hercach (Hz), jednostce miary częstotliwości, wyrażającej ilość cykli na sekundę. W przypadku mechanizmu zegarka 1 cyklem oscylacyjnym (w skrócie "oscylacją") są 2 skrajne wychylenia koła balansu (wibracje): począwszy od punktu neutralnego (punkt spoczynku koła balansu), po jednym skrajnym wychyleniu w każdą stronę i powrót do punktu neutralnego. A zatem dla przykładu koło balansu w mechanizmie o częstotliwości pracy 3,5 Hz (czytaj: trzy i pół cykli w ciągu 1 sekundy) wykonuje 7 "półcykli", a więc 7 skrajnych wychyleń w ciągu 1 sekundy: 4 w jedną stronę i 3 w drugą.
       
      Praca koła balansu ukazana w zwolnionym tempie. Skrajne wychylenie koła ma miejsce każdorazowo gdy "zatrzymuje się" ono, dochodząc do końca obrotu w daną stronę. 
       

       
      PRZYKŁADOWE CZĘSTOTLIWOŚCI PRACY MECHANIZMÓW:
       
      28.800 A/h / 60 = 480 A/min / 60 = 8 A/sek / 2 = 4 Hz (np. ETA A08.L01 / L688 - Longines Avigation BigEye)
      25.200 A/h / 60 = 420 A/min / 60 = 7 A/sek / 2 = 3,5 Hz (np. ETA A31.L01 / L888.2 Longines HydroConquest Automatic)
      21.600 A/h / 60 = 360 A/min / 60 = 6 A/sek / 2 = 3 Hz (np. ETA 6498/2 "UNITAS" / L507 - Longines Heritage Military 1938)
      18.000 A/h / 60 = 300 A/min / 60 = 5 A/sek / 2 = 2,5 Hz (np. Longines L878 - Longines Equestrian Pocket Watch Horses Trio 1911)
       
      Po drugie na kamieniach osi balansu zastosowano dość wyjątkowy i nowatorski system antywstrząsowy Nivachoc "double T" ("podwójne T") - stworzony przez firmę Nivarox (będącej własnością Swatch Group) i opracowany wspólnie z Omegą, a obecnie produkowanym przez ETA na potrzeby Longinesa i Omegi. System ten strzeże osi balansu m.in. w mechanizmie Omega cal. 8500 master co-axial, stosowanym w Seamasterze i jest określany przez Omegę jako "postęp" w stosunku do wcześniejszych rozwiązań (https://timelessluxwatches.com/reviews/omega-seamaster-300-review/). Zastosowanie go ma dodatkowo za zadanie zmniejszyć niestabilność chodu, powodowaną obniżeniem częstotliwości pracy koła balansu z 28.800 do 25.200 wibracji* (https://daydaynews.cc/en/fashion/344783.html).
       
      * Z historycznego punktu widzenia zależność zdawała się być prosta: im wyższa częstotliwość pracy, tym teoretycznie większa dokładność pomiaru czasu, kosztem rezerwy chodu. Z tego względu za super precyzyjne uchodziły powszechnie mechanizmy typu "hi-beat" o częstotliwości 10 Hz / 36.000 A/h. Przy obecnej technologii oraz nowoczesnych rozwiązaniach pod względem magazynowania i dystrybuowania energii, nie ma to już jednak takiego znaczenia (patrz Powermatic 80 z certyfikatem COSC i częstotliwością 3 Hz 😉 )
       
      ETA podaje, że system Nivachoc umożliwia doskonałe centrowanie czopa osi balansu, dzięki zoptymalizowaniu kształtu stożka - wewnętrznej, wklęsłej części kamienia przykrywającego czop. Ponadto ulepszony kształt stożka, w połączeniu z nowatorskim kształtem sprężyny, sprawia, że na czop (który jest cieńszy od ludzkiego włosa) wywierana jest stała siła, co zapobiega jego odkształcaniu (https://www.eta.ch/en/our-knowhow/mechanical/amagnetic-nivachron).
       

       
      System antywstrząsowy Nivachoc "double T" w cal. 8500 oraz L888.2:
       

       
      Trzecią istotną modyfikacją jest eliminacja klasycznego regulatora balansu, co oznacza, że dokładność chodu mechanizmu jest ustawiana na stałe w fabryce z wykorzystaniem pomiaru laserowego.
       
      -----
       
      Warianty L888
       
      L888 jest bez wątpienia nowym ulubieńcem Longines (takim longinesowym Powermatikiem 😉 ), co potwierdza w wywiadzie wspomniany wyżej Xavier Ligero : "Kaliber L888 jest w tej chwili najczęściej używanym przez nas mechanizmem i jesteśmy z niego bardzo zadowoleni, zarówno jeśli chodzi o rezerwę, jak i precyzję chodu."
       
      Co za tym idzie, występuje on w kilku wersjach:
       
      L888.2 - (2016, oznaczenie ETA: A31.L01) - mechanizm w wersji podstawowej - zastosowany po raz pierwszy w Longines Railroad i nadal powszechnie stosowany
       
      L888.3 - (2017, oznaczenie ETA: A31.L02) - lekkie modyfikacje związane głównie z oszczędnością energii (ergonomią pracy rotora oraz płynnością przeskakiwania daty)
       
      L888.4 - (2017, oznaczenie ETA: A31.L11) - krzemowa sprężyna balansu* + certyfikat COSC - zastosowany po raz pierwszy w Longines Record
       
      L888.5 - (2017, oznaczenie ETA: A31.L11) - krzemowa sprężyna balansu* (bez cert. COSC) - np. Longines Heritage Silver Arrow
       
      * Szybkie wyjaśnienie dla nieobeznanych z tematem krzemu 😉 :
       

       
      (ang.) silicon, (łac.) silicium = (pol.) krzem, pierwiastek z grupy półmetali (symbol Si); jako materiał twardy i kruchy; wykazuje wysoką odporność na działanie pól magnetycznych i zmian temperatury; przykładowe zastosowanie: sprężyna balansu zegarka gwarantująca dokładniejszy chód i nie wymagająca częstego serwisu (smarowania) (ang.) silicone = (pol.) silikon, syntetyczny polimer; przykładowe zastosowanie: uszczelnianie muszli klozetowych, kabin prysznicowych, dachów i rynien, ale także np. w kosmetyce i medycynie estetycznej 👀 😄  
      Na dzień publikacji tego posta, Longines oferuje zegarki z krzemowym włosem balansu z 5-letnią gwarancją producenta, w odróżnieniu od standardowej 2-letniej:
       

       
      https://www.longines.com/pl/gwarancja-miedzynarodowa
       
      -----
       
      * Nie znalazłem nigdzie dokładnej daty wprowadzenia L888 przez Longines, jednak pierwsze informacje o jego zastosowaniu pochodzą z końca 2016 roku i dotyczą modelu Heritage Railroad (patrz: https://zegarkiipasja.pl/artykul/682-longines-heritage-railroad, https://shop.sgwatchmall.com/product/longines-l2-803-4-23-0-heritage). Zdecydowana większość newsów, świadczących o masowym wprowadzaniu na rynek nowego mechanizmu pochodzi z pierwszej połowy 2017 roku, gdy otrzymały go m.in. popularne HydroConquesty:
       

       

       
      -----
       
      L893 / A31.L501
       
      Przy okazji omawiania L888, warto krótko poruszyć wątek innego mechanizmu, opracowanego specjalnie przez ETA na wyłączność Longines do zegarków z linii modelowej "Heritage". Mechanizm ten, oparty na ETA 2895-2, został opracowany według takiej samej specyfikacji, co L888: 64h rezerwy chodu, częstotliwość 3,5 Hz, system antywstrząsowy Nivachoc, krzemowa sprężyna balansu (wersja L893.5). Jego najbardziej interesującą cechą jest jednak specjalnie obniżona oś małej wskazówki sekundnika w celu wierniejszego oddania proporcji zegarków z dawnych lat. Sztandarowym przykładem zastosowania tego mechanizmu jest Longines Heritage Classic Sektor Dial.
       

       

       
      fot. Monochrome Watches
       
      Więcej na temat tego zegarka oraz mechanizmu L893 tutaj:
       
      3. Zmiana pokoleniowa

      Śledząc materiały prasowe i źródła poświęcone mechanizmom (np. watchbase.com) można dojść do wniosku, że w okolicach 2013/2014 roku Longines rozpoczął stopniowy proces "upgrade'u" mechanizmów w wielu liniach modelowych swoich zegarków automatycznych, szerzej wprowadzając ETĘ 2892A2 / L619. Czyniono to równolegle (np. linia HydroConquest), lub też całkowicie zastępując mniej prestiżową ETĘ 2824-2 / L633.5 (m.in. Legend Diver). Wprawdzie ETA 2892A2 była wykorzystywana przez Longines jako L619.2 od momentu wprowadzenia jej na rynek w 1996 r. (patrz zdęcie i opis Longines Admiral powyżej), to jednak do połowy drugiej dekady XXI w. w wielu modelach powszechnie stosowano tańszy, lecz sprawdzony mechanizm L633.
       
      Począwszy od 2017 roku Longines zaczął wprowadzać masowo nowy mechanizm L888 i zastępować nim obydwa starsze L619.2 oraz L633.5. Opisy na stronach sklepów internetowych, które nadal zawierają informację, że mechanizmy występują zamiennie (szczególnie L619 i L888), mają już raczej charakter "historyczny". Potwierdza to przeprowadzony przeze mnie rekonesans na stronach popularnych dealerów, gdzie egzemplarze zegarków z L619 czy L633 albo należą do rzadkości, albo lub zostały już wyprzedane (nie dotyczy to wszystkich modeli i referencji, jak np. Heritage Conquest, niezmiennie oferowanego z mechanizmem L633.5 / ETA 2824-2). Należy mieć jednak świadomość, że przez dość długi czas zegarki ze starszymi i nowszymi mechanizmami funkcjonowały równolegle i nadal mogą trafiać się niespodzianki. Jak zatem sprawdzić przed zakupem który mechanizm zastosowano w danym egzemplarzu zegarka?
       
      Informacji o użytym mechanizmie nie ma ani na tarczy, ani na deklu (z pewnymi wyjątkami, np. Heritage Railroad). Co więcej, Longines lubi stosować pełne dekle, bez możliwości podejrzenia mechanizmu. Bez zdejmowania dekla, informację o mechanizmie można znaleźć jedynie na przywieszce oraz na naklejce do karty gwarancyjnej:
       

       

       
      Upgrade mechanizmów Longines na przykładzie linii HydroConquest:
       
      Od lewej do prawej (watchbase.com, longines.com):
      1. Hydroconquest 41mm, cal. L633.5 ? - ? (wycofany)
      2. Hydroconquest 41mm, cal. L619.2 2013/2014  - 2015? (wycofany)
      3. Hydroconquest 41mm, cal. L633.5 od początku produkcji 2007 r. / L888.2 od 2017 r.
      4. Hydroconquest 41mm, cal. L888.2 od początku produkcji 2018 r. / L888.3** / L888.5**     **tylko wybrane referencje od 2019 r.

      -----
       
      4. Krzemowa rewolucja!
       
      Tytuł ten jest nieco przewrotny, ponieważ Longines jako jeden z ostatnich producentów w ramach Swatch Group dołączył do firm powszechnie stosujących krzemowe sprężyny balansu (wcześniej jedynie w ramach linii modelowej Record z certyfikatem COSC). Gdy Tissot i Certina (nie wspominając o Omedze) produkowali miliony zegarków z tym rozwiązaniem, Longines spał w najlepsze, wciąż oferując włos balansu ze standardowych stopów metali. W zasadzie dopiero od 2022 roku można zaobserwować masowe wprowadzanie mechanizmu L888.5 jako standardu w większości modeli tej marki, przy okazji od razu w komplecie z 5-letnią gwarancją. Cóż, jak głosi znane przysłowie, "lepiej późno niż wcale!"
      -----
       
      KATALOG WSPÓŁCZESNYCH MECHANIZMÓW STOSOWANYCH PRZEZ LONGINES: 
       
      https://www.longines.com/uploads/customerservice/userguide/technical/pdf/EN_MechanicalMovements.pdf
       
      WSPÓŁCZESNE MECHANIZMY KWARCOWE STOSOWANE PRZEZ LONGINES: 
       
      https://www.longines.com/uploads/customerservice/userguide/technical/pdf/EN_QuartzMovements.pdf
       
      -----
       
      5. Mechanizmy z naciągiem ręcznym
       
      Wbrew obiegowej opinii, Longines posiada (i okazjonalnie stosuje) mechanizmy z naciągiem ręcznym w swojej współczesnej ofercie. Wszystkie przeznaczone są do zegarków kieszonkowych, choć "Unitasy" znajdują zastosowanie również w kopertach zegarków naręcznych. Większość z nich (poza 1 wyjątkiem) jest oparta na mechanizmach firmy ETA.
       
      W pierwszej kolejności mamy kultowe już werki z rodziny ETA Mecaline Specialities, zaprojektowane przez firmę UNITAS (obecnie część ETA) w latach 1950-tych do zegarków kieszonkowych:
       
      L506.2 (ETA / Unitas 6497-2)
       

       
      Longines Master Collection, 47,5 mm
       

       
      L507.2 (ETA / Unitas 6498-2)
       

       
      Longines Heritage Military 1938 Limited Edition (1938 szt.), 43 mm
       

       
      oraz L512.2 (ETA / Unitas 6498-2)
       

       
      Longines Master Collection, 47,5 mm
       

       
      Jak widać na powyższych grafikach, L506 to mechanizm typu Lepine (koronka i oś małej sekundy są w jednej linii), zaś L507 i L512 to mechanizmy typu Hunter (koronka pod kątem 90 stopni w stosunku do osi małej sekundy). Co ciekawe, mimo identycznej specyfikacji, L512 różni się od L507 nie tylko zdobieniami (różne wersje pasów genewskich), ale także m.in. widocznym regulatorem chodu (nad kołem balansu) oraz sposobem mocowania mostka przekładni naciągowej.
       
      Co interesujące, Longines stosuje wyłącznie "Unitasy" z sufiksem -2, czyli wersje "hi-beat" (21.600 wahnięć na godzinę, w odróżnieniu od wersji 6497-1 i 6498-1, pracujących z częstotliwością 18.000 A/h). Mechanizmy te są rzadsze, chronologicznie późniejsze i z reguły droższe od wersji -1, często także posiadają certyfikat COSC. Wszystko zależy jednak oczywiście od danej konfiguracji i użytych podzespołów (WatchBase, Caliber Corner). Longines stosuje najczęściej wersję Elabore, zapewne z drobnymi modyfikacjami.
       

       
      Bardzo ciekawym i niezwykle rzadko stosowanym (wielka szkoda!) mechanizmem jest L790, czyli mocno zmodyfikowana ETA A31.L08 (rodzina mechanizmów Valgranges), zaprojektowana na wyłączność Longines - chronograf typu monopusher z kołem kolumnowym i ręcznym naciągiem. Ten pięknie wykonany mechanizm pracuje w Longines Equestrian Pocket Watch - limitowanej kieszonce z katalogu 2016 - 2017.
       

       

       
      Równie rzadko spotykany mechanizm nosi oznaczenie L513.2 (ETA B99.L01). Jego fragment z kołem balansu można podziwiać w modelu Longines Railroad Pocket Watch z 2016-go roku (limitacja 250 szt.)
       

       
      Na koniec niewątpliwie najciekawszy okaz, czyli L878, pochodzący nie od ETA, lecz od werku in-house Longinesa, cal. 37.9 ABC.
       

       

       
      Longines 180th Anniversary (L7.022.4.11.1), wersja okolicznościowa na 180-lecie Longines (2012), limitacja: brak
       

       
      Longines Equestrian Pocket Watch Horses Trio 1911 (L7.035.8.13.1), premiera 2015, limitacja: 20 szt.
       

       

    • Przez Depipi
      Post ten jest moim drugim podejściem w poszukiwaniu drugiego zegarka automatycznego.
      W poprzednim wątku zatytułowanym „automat do noszenia „na co dzień” ” poszukiwałem zegarka japońskiego, mniej formalnego z naciskiem na open heart, wskaźnik położenia księżyca, na skórzanym pasku- budżet wynosił wtedy 6500.
       
      Szukając, przymierzając, a także czytając zmieniłem preferencje dotyczące poszukiwanego zegarka.
       
      Interesuje mnie:
      ·        Zegarek „swiss made”
      ·        Napęd mechaniczny z automatycznym naciągiem
      ·        Płaskie, szafirowe szkło z mile widzianym antyrefleksem
      ·        Minimalistyczna, piękna tarcza (dopuszczam wskaźnik dnia miesiąca, rezygnuję z open heart, księżyca i wskaźnika rezerwy chodu)
      ·        Raczej skórzany, czarny pasek jednak ze względu na cel (zegarek do noszenia na co dzień do pracy, do koszuli, coś formalnego ale mniej niż moje dotychczasowe Seiko SARB065) dopuszczam bransoletę
      ·        Średnica koperty maksymalnie 41, idealnie będzie 40. Nadgarstek w obwodzie ma 18,5 cm.
       
      Zamiast tych wszystkich udziwnień i komplikacji chcę postawić na dobry, sprawdzony i trwały mechanizm.
      W czytanych testach podobają mi się:
      ·        Mechanizmy o wysokiej częstotliwości pracy (28800/h)
      ·        Rezerwa chodu wynosząca powyżej 50 godzin, blisko 70 byłoby idealnie (odkładając zegar z piątku na poniedziałek)
      ·        Zastosowanie krzemowej sprężyny balansu
      ·        Jeżeli będzie to ETA lub pochodna tego mechanizmu to mile widziana w wersji TOP lub COSC
       
      Marki zegarków, które zrobiły na mnie wrażenie podczas poszukiwań:
      ·        Longines- styl i wzornictwo, które ewidentnie do mnie trafiają
      ·        Ball- jest w nich coś wyjątkowego
      ·        Cuervo Y Sobrinos- wyglądają bardzo niepowtarzalnie
       
      Mile widziane Wasze zegarkowe propozycje oraz opinie.
      Nie rozumiem jednego. Czytając opinie o Cuervo na hiszpańskich forach oraz na reddit wszyscy piszą, że są za drogie względem mechanizmów, które oferują. Przykładowo ich mechanizm CYS 5124 oparty jest na Joux-Perret G-100, a ten z kolei kompatybilny jest z ETA 2824-2.
      Tylko… czy w przypadku innych producentów zegarków jest inaczej?
      Rzeczywiście bardziej zawyżają ceny względem np. marki Longines?
       
      Przyznam, że poszukiwania prowadziłem również od drugiej strony- szukając mechanizmów, które mi się podobają, a dopiero następnie zegarków wyposażonych w wybrane mechanizmy.
      Być może to głupie rozumowanie ale średnio patrzę na zegarki o wartości 10 000 zł widząc ten sam mechanizm w zegarku za 2100 zł nawet, jeżeli ten pierwszy jest mocno dopieszczony.
       
      Mój nieprzekraczalny budżet to 8000 zł ale nie muszę go wykorzystać w całości- równie dobrze mogę kupić zegarek za 3000 zł jeżeli poczuję, że to jest to.
       
       
       
      W załączniku przesyłam kilka zdjęć dla rozbudzenia wyobraźni.
      Jeżeli moje wymagania są zbyt wygórowane w stosunku do założonej kwoty to idę na ustępstwa stawiając na pierwszym miejscu jakość mechanizmu.



    • Przez Shadowsniper
      Szanowni Państwo, po raz kolejny proszę o pomoc, tym razem w naprawie mechanizmu do Longines kaliber 5602. Zegarek damski dość ładnie utrzymany generalnie po przejściach ale stanowi dla mnie pewnego rodzaju wyzwanie. Całość prawdopodobnie po upadku dorobione szkło złamana oś balansu i brak wałka naciągu i oczywiście koronki. Czy któryś z szanownych państwa użytkowników byłby w stanie podać mi namiar bądź samemu jeśli posiada taki mechanizm sprzedać mi go? Priorytetem jest balans i wałek, koronka nie stanowi jakiegoś wielkiego problemu dla użytkownika. Przepraszam za zdjęcie nadgarstka chodzi oczywiście o środkowy zegarek po prostu nie wiem jak przyciąć to zdjęcie. Może któryś z szanownych użytkowników miałby szkło do tego modelu. Numer części balansu to 721


    • Przez Robert39
      Witam. 
      Czy któryś z forumowiczów wie co siedzi w tym modelu: Longines HydroConquest Automatic L3.782.4.76.6. ? 
      Próbuje zidentyfikować który mechanizm  tam siedzi. Czy jest to ETA A31. L01 (L888.2) czy ETA. L11 (L888.5). 
      Poniżej link do zegarka.
       
      https://dolinski.pl/longines-hydroconquest-automatic-l3.782.4.76.6/?gclid=EAIaIQobChMI_ezby7fr_gIVT_-yCh3YpguGEAQYASABEgJrEvD_BwE
       
       
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.