Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...
albiNOS 01

Broń palna, strzelanie i nie tylko.

Recommended Posts

3 minuty temu, Maciej72 napisał(-a):

Jak rakietnica, to tylko taka. Nie do zajechania :

 

 

 

 

341067E1-F3BD-43C6-B8BB-730A465D1BA8.jpeg

To właśnie wz 44

polecam filmik, o nowszej wersji wz 78

 

Edited by goral_

Share this post


Link to post
Share on other sites

Miałem do wyboru kupić wz44 lub wz 78. Ten drugi mi stanowczo wyperswadowano :) 

kupiłem wz.44 z zestawem „remontowym” i zgrzewką amunicji sygnalizacyjnej 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Teraz, Maciej72 napisał(-a):

Miałem do wyboru kupić wz44 lub wz 78. Ten drugi mi stanowczo wyperswadowano :) 

kupiłem wz.44 z zestawem „remontowym” i zgrzewką amunicji sygnalizacyjnej 

Dokonałeś dobrego wyboru. Wz 44 jest zdecydowanie solidniejszy. Jego wada to większa waga, o jakieś 200 gram, Ale to ma wpływ na trwałość.

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 godzin temu, jakubos napisał(-a):

 

Takie ostatnio oglądałem.  Kaliber 20 milimetrów. Taka mała podręczna armatka. 

IMG_20211120_124136.thumb.jpg.052df462d416a5a698c475da7f21e809.jpg

 

Tak zapytam, choć chyba retorycznie..

U kiego licha tu jest baka policzkowa? Raczej chyba nie do precyzyjnego złożenia się do strzału.. ?

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 godzin temu, Jędrula.wawa napisał(-a):

Mogły to być Pantery

Równie dobrze SdKfz albo PzKpfw II albo nawet któryś Flakpanzer.

Wszystko, co zostawało w takich okolicznościach a miało gąsiennice albo chociaż szczątkowy pancerz miejscowi zawsze chrzcili "czołgiem".

Na Pantery bym raczej nie liczył, ale kto wie..

Tak czy owak odnalezienie dobrego stanu równe jest z cudem, bo zazwyczaj przed pozostawieniem wysadzano pojazdy aby nie wpadły w ręce wroga.

Nawet jednak wysadzony, pojazd albo choć jego pojedyncze części są niezłą gratką dla zbieraczy historii oraz różnych muzeów.

Może kiedyś jeszcze wypłyną z bajorka..

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 minuty temu, zadra napisał(-a):

Równie dobrze SdKfz albo PzKpfw II albo nawet któryś Flakpanzer.

Na początku 1945 roku Panzer II były już raczej niespotykane. 
A samo wydobycie z bagna tego rodzaju sprzętu to powazne przedsięwzięcie. I kosztowne, prawdopodobnie bez ciągników pancernych by się nie obyło, albo zestawów P696. 


"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie."

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, zadra napisał(-a):

Tak zapytam, choć chyba retorycznie..

U kiego licha tu jest baka policzkowa? Raczej chyba nie do precyzyjnego złożenia się do strzału.. ?

 

 

 Pytasz o tą z fotki, czy ogólnie?

 się rozpędziłem i edytowałem, bo przecież się dość mało znam, szczególnie na broni długiej i :(

 

 na tym z fotki , to by ładniej wyglądałą kolb/osada :)

Edited by mkl1

Pozdrawiam Mirek

Share this post


Link to post
Share on other sites
Teraz, mkl1 napisał(-a):

o tą z fotki

Tak ogólnie, to ja trochę wiem.

Może niewiele, bo jako zdobywca jedynie  II miejsca na ogólnopolskich zawodach strzeleckich z długiej, to oczywiście jako amator tylko odrobinkę  liznąłem tematu bak policzkowych 😜

 

Chodziło mi o tę ze zdjęcia, bo po co składać się do precyzyjnego oddawania strzału, skoro nawet muszki nie ma..

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, zadra napisał(-a):

Tak zapytam, choć chyba retorycznie..

U kiego licha tu jest baka policzkowa? Raczej chyba nie do precyzyjnego złożenia się do strzału.. ?

 

Nie będę ściemniał i się wymądrzał.

Nie wiem. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
10 godzin temu, jakubos napisał(-a):

Takie ostatnio oglądałem.  Kaliber 20 milimetrów. Taka mała podręczna armatka. 

Uchwyt i kolba palce lizać ale lufa za ładniusia :) i jakaś taka prosta. W garłaczu chodziło o wymiecenie wszystkiego w szerz na ~5m i w głąb na ~8m. Krótka broń na krótkie dystanse i tego będę się twardo trzymał. Po to ten kielich a i ładowanie było prostsze. Nie zapominajmy o aspekcie psychologicznym :) . Od inicjacji spustem do wystrzału upływało ~0.5s gdy to ostrzeliwani mogli pojąć co będzie dalej a jednocześnie nie mogąc już nic zrobić.


Nie noszę zegarków do zegarmistrza, to takie staroświeckie. Psuję je sam...

Share this post


Link to post
Share on other sites

W garłaczu chodziło przede wszystkim o łatwe ładowanie bez dobijania kuli, dlatego ta trąba z przodu. 

 

Gdybyś wypalił z prostej krótkiej rury nakrętkami, czy gwoździami, to efekt byłby podobny jak z garłacza,  ale spróbuj naładować tymi goździami prostą rurę z pełnej garści...

Trudniej będzie .

 

Jeśli jesteś strzelający, to polecam test drobnym śrutem z mossberga z 5m i z 10m.

Na 5m zobaczysz gdzie trafiłeś (wyrwiesz dziurę jak pięść), a z 10-u zobaczysz, że francuz zafalował. 

Dopiero z bliska będzie widać posiew na całej tarczy

Tylko, że mossberg to jest lufa dłuższa i trochę "prostuje" śrucinki przed wylotem.

Edited by zadra

Share this post


Link to post
Share on other sites

Próbowałem strzelać śrutem 2mm z czarnoprochowca. Kiedyś powtórzę i zrobię zdjęcia. Ale na 5m efekt był fajny.

Wracając do obrony koniecznej znalazłem ciekawe opracowanie. Wynika z tego, że prokurator oskarża jak leci, "niech sąd się martwi"

Paweł-Bachmat-Instytucja-obrony-koniecznej-w-praktyce-prokuratorskiej-i-sądowej-39(1).pdf

Edited by goral_

Share this post


Link to post
Share on other sites
18 godzin temu, zadra napisał(-a):

W garłaczu chodziło przede wszystkim o łatwe ładowanie bez dobijania kuli, dlatego ta trąba z przodu. 

 

Gdybyś wypalił z prostej krótkiej rury nakrętkami, czy gwoździami, to efekt byłby podobny jak z garłacza,  ale spróbuj naładować tymi goździami prostą rurę z pełnej garści...

Zjawiska są nieco bardziej skomplikowane jak w przypadku prostej lufy. Inaczej jak w prostej, powstaje fala ciśnienia napędzająca gwoździe od podków ;) , w kształcie steradiana czyli kąta bryłowego, wycineka kuli o kołowym obrysie. Bez tego dodatku garłacz nie byłby taki skuteczny :) .    Krzywa końcowa kielicha ma wpływ na wartość odrzutu co przekłada się na to, że nie jest to sprzęt dla mięczaków lecz krzepkich kolesi, kopie jak koń na sterydach :) .

Fazie przejściowej między lufą a otoczeniem gdy pocisk ją opuszcza towarzyszy kilka zjawisk i dlatego zajęto się tym problemem montując na jej wylocie fikuśnie drążone i nacinane końcówki. Zupełnie świadomie wpływa się na rozkład ciśnień w tej fazie. Można ograniczyć odrzut, podrzut, efekt rakietowy i poprawić skupienie.

Gdy kula przechodzi przez długą lufę to rzecz jasna dłużej odbiera energię od gazów prochowych, ma tym samym większą prędkość początkową co pociąga za sobą mniejszy procentowo wpływ niekorzystnych zjawisk w momencie opuszczania lufy.

1 godzinę temu, goral_ napisał(-a):

Wracając do obrony koniecznej znalazłem ciekawe opracowanie. Wynika z tego, że prokurator oskarża jak leci, "niech sąd się martwi"

 

Ale po co wprowadzać zmiany?! Schemat postępowania z czasów walki z reakcją i zbrojnym podziemiem się sprawdza to po licho to na siłę poprawiać?

Gdyby nie katolickie wychowanie to ludzie stosowaliby prostszy schemat w miejsce "Strzelba i Prokurator" wprowadziliby wersję poprawną czyli "Strzelba i Szpadel". Uważam, że dopiero wtedy wymiar sprawiedliwości zacząłby cokolwiek robić by zacząć sprawnie odróżniać przypadki realnej obrony od egzekucji. Póki co paradygmat jest jaki jest i takim pozostanie aż to i owo w głowach się poprzestawia.

Edited by Ritter

Nie noszę zegarków do zegarmistrza, to takie staroświeckie. Psuję je sam...

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, Ritter napisał(-a):

zajęto się tym problemem montując na jej wylocie fikuśnie drążone i n

pokażesz jakieś zdjęcie garłacza z takim rozwiązaniem? 

 

Jak Cię lubię, tak parsknąłem śmiechem czytając, bo wyobrażałem sobie Rozbójnika Rumcajsa odwiercającego wylot swojego strzeladła żeby skupienie z garłacza poprawić 😁  , bo pisząc to

1 godzinę temu, Ritter napisał(-a):

Można ograniczyć odrzut, podrzut, efekt rakietowy i poprawić skupieni

oczywiście pisałeś o garłaczu,  podobnie jak we wcześniejszym poście gdy pisałeś:

23 godziny temu, Ritter napisał(-a):

. W garłaczu chodziło o wymiecenie wszystkiego w szerz na ~5m i w głąb na ~8m.

 

Jedno z drugim tak trochę się wyklucza..

Podobnie jak nie zastosujesz tłumika na garłaczu,tak nie wyobrażam sobie zastosowania separatorów wylotowych. 

 

W całą resztę nie będę wnikał, bo tłumaczenie zjawisk falowych,  sposobu rozchodzenia się fal, zmian gęstości gazów pod wpływem temperatury i ciśnienia oraz prędkości przepływów tychże w różnych ośrodkach zajęłoby dość długie opracowanie.

 

Co do jednego to ja zdania nie zmienię. 

W garłaczu chodziło o możliwość szybkiego załadowania po poprzednim strzale była czym z garści oraz tak jak wspomniałeś o duży skuteczny rozrzut na bliskich odległościach. 

I wspomnę, że nie koniecznie chodziło o to, żeby przeciwnika zabić, ale wyeliminować,  zniechęcić i wystraszyć. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Listopad - miesiąc wspominania.

Legendy warszawskiej rusznikarni Maciek Dygas i dziadek Dębiński.

 

 

P1010621.JPG

P1010622.JPG

P1010623.JPG

Share this post


Link to post
Share on other sites
32 minuty temu, zadra napisał(-a):

pokażesz jakieś zdjęcie garłacza z takim rozwiązaniem? 

 

Jak Cię lubię, tak parsknąłem śmiechem czytając, bo wyobrażałem sobie Rozbójnika Rumcajsa odwiercającego wylot swojego strzeladła żeby skupienie z garłacza poprawić 😁  , bo pisząc to

Pisałem o antygarłaczu :) . O garłaczu było to co dotyczy kielichowania końca lufy. Fizyka jest jedna czyli zjawiska z różnym nasileniem występują przy wystrzale z każdej broni palnej. Oczywiście z różnym natężeniem, które regulujemy poprzez takie a nie inne świadome modyfikacje. Fikuśne nacięcia to nie bajka dla garłacza na zatłoczony pokład a odstrzeliwanie pojedynczego celu z kilkuset metrów.

39 minut temu, zadra napisał(-a):

W całą resztę nie będę wnikał, bo tłumaczenie zjawisk falowych,  sposobu rozchodzenia się fal, zmian gęstości gazów pod wpływem temperatury i ciśnienia oraz prędkości przepływów tychże w różnych ośrodkach zajęłoby dość długie opracowanie.

 

Cieszę się, że obaj rozumiemy antyintuicyjne równanie Bernoulliego.

41 minut temu, zadra napisał(-a):

I wspomnę, że nie koniecznie chodziło o to, żeby przeciwnika zabić, ale wyeliminować,  zniechęcić i wystraszyć. 

Chodziło o wszystko naraz :) . Na kolejną salwę zwykle nie było czasu bo do tej fazy było potrzebne inne wyposażenie. Żadne tam szable i miecze bo to za długie a szabla na dodatek źle wyważona do tej funkcji. Królowała szalona, wspaniała przypadkowość i poręczność jaka komu pasowała :) .

 

16 minut temu, Zdun napisał(-a):

Listopad - miesiąc wspominania.

Legendy warszawskiej rusznikarni Maciek Dygas i dziadek Dębiński.

 

Orientujesz się czy z rusznikarstwem w Polsce jest mniej więcej tak jak z zegarmistrzostwem? Na zdjęciu widzę warsztat, w którym uszkodzone elementy mogły być i zapewne były dorabiane a nie jedynie wymieniane.


Nie noszę zegarków do zegarmistrza, to takie staroświeckie. Psuję je sam...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tak naprawdę nie czuję się upoważniony do wygłaszania tak poważnych opinii.

Od lat mieszkam na wsi prawie 200 km od Warszawy. Zakład rusznikarski prowadzili fachowcy-rzemieślnicy z 40 i więcej letnim doświadczeniem. Jak widać na fotkach "Dziadek" przymierza się do dorabiania montażu lunety do jakiegoś boka. Ludzie z odległych miejsc w Polsce zlecali dorabianie sprężyn, iglic. eżektorów i wszelkich napraw mechanicznych z oksydą, brunirowaniem czy pokrywaniem części innymi metalami. Po prostu rusznikarnia. W czasach naszej znajomości-przyjaźni trzy razy zmieniali lokum i pewnie obecnie z firmą jest jak z większością rzemiosła - umiera lub jest niepotrzebne. Nie wiem czy jeszcze w kraju jest facet który ręcznie przez osiem godzin piłował by klocek stali, żeby dorobić sprężynę kurków do starego Merkla. Niestety obydwaj Panowie już nie żyją, a jak sobie radzą osoby które odziedziczyły firmę - nie wiem.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 26.11.2021 o 00:08, Zdun napisał(-a):

Tak naprawdę nie czuję się upoważniony do wygłaszania tak poważnych opinii.

Od lat mieszkam na wsi prawie 200 km od Warszawy. Zakład rusznikarski prowadzili fachowcy-rzemieślnicy z 40 i więcej letnim doświadczeniem.

Mi wystarczy mocno subiektywna opinia, za którą dziękuję. Taka przyjemne urozmaicenie od obiektywnych opinii, których coraz więcej w internecie.

Pewien cza temu czytałem forum strzeleckie z domieszką rusznikarstwa, sporo w nim subiektywnych opinii czyli było co z nich wybrać. Wyglądało to dosyć średnio od strony rusznikarstwa innego jak "wymień na nowy".


Nie noszę zegarków do zegarmistrza, to takie staroświeckie. Psuję je sam...

Share this post


Link to post
Share on other sites

 Widzisz.. z rusznikarstwem, to trochę , jak z zegarmistrzostwem ( chyba, bo nie jestem zegarmistrzem), czyli jak coś jest seryjne i popularne to: "wymień na nową część", jeżeli ma swoje lata, to trzeba dorobić...

Piszę dlatego, bo rozpocząłem kurs rusznikarski, natomiast egzaminu czeladniczego dane mi już zdać nie było,  no, bo zmieniły się przepisy  i ustawy, i kolejne przepisy....

 20 lat póżniej syn miał rozpocząć kurs, tylko, że już, już miał być organizowany, tylko prowadzący odszedł ... a nowego ni słychu, ni widu...

 


Pozdrawiam Mirek

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

  • Similar Content

    • By dariusz chlastawa
      Szanowni Państwo,
      Uprzejmie proszę o przesyłanie na adres mojego poselskiego biura:
      biuro@jaroslawstawiarski.pl
      petycji oraz stanowisk.
      W szczególności zależy mi na podpisanych i zeskanowanych pismach klubów i organizacji strzelectwa sportowego, a także kół, związków i stowarzyszeń łowieckich, myśliwskich, kolekcjonerskich, czarno-prochowych, rekonstrukcyjnych, pro-obronnych. Liczę także na podpisane stanowiska związków strzeleckich, centrali i oddziałów PZSS, organizacji promujących Obronę Terytorialną, miłośników asg itp.
      Materiały te przedstawię Ministrowi Sportu i Turystyki Witoldowi Bańce, a następnie wspólnie przedstawimy Państwa stanowisko Ministrowi Mariuszowi Błaszczakowi.
      Rzeczywiście mam przekonanie, że zmiany w tej dyrektywie są niepotrzebne i niekorzystne. W żaden sposób nie przyczynią się one
      do podniesienia naszego bezpieczeństwa. A wręcz przeciwnie! Oprócz tego dyrektywa godzi w sporty strzeleckie, które tak dynamicznie rozwijają się w ostatnim czasie.
      Proszę jednak wysyłać tylko maile z oficjalnymi stanowiskami w formie zeskanowanych i podpisanych uprzednio dokumentów.
      Serdecznie pozdrawiam,
      Jarosław Stawiarski,
      poseł na Sejm RP
      sekretarz stanu w Ministerstwie Sportu i Turystyki.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.