Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.

tarant

Nie jest OK...

Recommended Posts

To, że nie ma na kogoś kwitów, to nie czyni z niego opozycjonisty, na mnie też kwitów nie ma, a nawet przez chwilę nie uważałem siebie za opozycjonistę, chociaż do tej pierwszej Solidarności należałem.

A o tych co uwierzyli, że Wałęsa elektryk, z nienacka został mężem stanu, obalił komunizm, rozwalił ZSRR i został prezydentem Polski, samodzielnie, pomimo tego, że nie potrafił na początku sklecić prawidłowo nawet jednego zdania w przybliżeniu oznajamiajacego, to już tu pisałem.

:) A skąd wiesz że nie ma na Ciebie kwitów? :)


Każdy stary człowiek ma swoją historię i powód, dlaczego jest taki, a nie inny. Pomyśl o tym, zanim mnie osądzisz.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest bart8

:) A skąd wiesz że nie ma na Ciebie kwitów? :)

Może Pan Piotr zdążył już je wszystkie spalić? :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

:) A skąd wiesz że nie ma na Ciebie kwitów? :)

Sprawdzałem tak z ciekawości, co SB na mnie zbierało, chociaż jako "nieposzkodowany" to możliwości miałem niewielkie.

Piotr Ratyński

 

   Adhibe rationem difficultatibus. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tak się zastanawiam, co może kupić dla siebie historyk sztuki w sklepie IKEA ? :)  

 

Ja nie jestem historykiem sztuki i (może) dzięki temu coś ciekawego w sklepie IKEA znalazłem ;)

 

post-6402-0-94968700-1476651266_thumb.jpg


Pozdrawiam

Piotr

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

To, że nie ma na kogoś kwitów, to nie czyni z niego opozycjonisty, na mnie też kwitów nie ma, a nawet przez chwilę nie uważałem siebie za opozycjonistę, chociaż do tej pierwszej Solidarności należałem.

A o tych co uwierzyli, że Wałęsa elektryk, z nienacka został mężem stanu, obalił komunizm, rozwalił ZSRR i został prezydentem Polski, samodzielnie, pomimo tego, że nie potrafił na początku sklecić prawidłowo nawet jednego zdania w przybliżeniu oznajamiajacego, to już tu pisałem.

Piotr, ówczesną opozycję tworzyli w przeważającej większości intelektualiści skupieni podstawowo w KOR. Niestety "korowcy" nie byli w stanie ruszyć d*py klasie robotniczej bo nie potrafili z robotnikami rozmawiać. To były dwa światy. W pewnym momencie ich działalności musieli znależć kogoś kto będzie mówił językiem zrozumiałym przez ówczesną klasę robotniczą i padło na Pana Wałęsę. Bo tylko klasa robotnicza w swej masie stanowiła siłę z którą komuna się liczyła, a Wałęsa się do tego idealnie nadawał, bo był najprostszym robotnikiem i jego przemówienia były zrozumiałe przez innych robotników i oczywiście w tej roli spełnił oczekiwania "korowców" i odniósł niewątpliwy sukces w takiej postaci, że wyprowadził na ulicę setki tysięcy robotników z wielkich komunistycznych molochów. I to jest moim zdaniem osobistą bezsporną zasługą i sukcesem Pana Wałęsy.

Następnie stał się w pewnym sensie bohaterem i przywódcą który był akceptowany przez wszystkie frakcje KOR-u. A właściwie, to stał się człowiekiem który łączył wszystkie organizacje opozycyjne które tworzyli intelektualiści i robotnicy z różnych ośrodków opozycyjnych, między innymi i Kościoła. Póżniej obstawił się ludżmi z KOR-u i tak już dalej utworzył się samograj który doprowadził go do prezydentury i miedzy innymi do wywalenia rosyjskich wojsk itd. 


Każdy stary człowiek ma swoją historię i powód, dlaczego jest taki, a nie inny. Pomyśl o tym, zanim mnie osądzisz.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mam prośbę panowie-

Przestancie pier**lić o tej polityce, bo raz ze nikt nie udowodni racji, dwa że wszyscy razem ch*ja wiemy co te złodzieje kombinowali, kombinują i kombinowac będą.

 

 

P.S A jak ktos uwaza ze się zna na polityce i ją rozumie to znaczy ze albo sam jest złodziejem albo ma marzenie nim byc i sie interesuje dzialalnoscią przestępczą.


Pozdrawiam, Marek

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

 

P.S A jak ktos uwaza ze się zna na polityce i ją rozumie to znaczy ze albo sam jest złodziejem albo ma marzenie nim byc i sie interesuje dzialalnoscią przestępczą.

Oooo, to moim zdaniem daleko posunięta hipoteza.  :)


Każdy stary człowiek ma swoją historię i powód, dlaczego jest taki, a nie inny. Pomyśl o tym, zanim mnie osądzisz.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Piotr, ówczesną opozycję tworzyli w przeważającej większości intelektualiści skupieni podstawowo w KOR. Niestety "korowcy" nie byli w stanie ruszyć d*py klasie robotniczej bo nie potrafili z robotnikami rozmawiać. To były dwa światy. W pewnym momencie ich działalności musieli znależć kogoś kto będzie mówił językiem zrozumiałym przez ówczesną klasę robotniczą i padło na Pana Wałęsę. Bo tylko klasa robotnicza w swej masie stanowiła siłę z którą komuna się liczyła, a Wałęsa się do tego idealnie nadawał, bo był najprostszym robotnikiem i jego przemówienia były zrozumiałe przez innych robotników i oczywiście w tej roli spełnił oczekiwania "korowców" i odniósł niewątpliwy sukces w takiej postaci, że wyprowadził na ulicę setki tysięcy robotników z wielkich komunistycznych molochów. I to jest moim zdaniem osobistą bezsporną zasługą i sukcesem Pana Wałęsy.

Następnie stał się w pewnym sensie bohaterem i przywódcą który był akceptowany przez wszystkie frakcje KOR-u. A właściwie, to stał się człowiekiem który łączył wszystkie organizacje opozycyjne które tworzyli intelektualiści i robotnicy z różnych ośrodków opozycyjnych, między innymi i Kościoła. Póżniej obstawił się ludżmi z KOR-u i tak już dalej utworzył się samograj który doprowadził go do prezydentury i miedzy innymi do wywalenia rosyjskich wojsk itd. 

Na podstawie czego to napisałeś?

Ja pamiętam jeszcze, że protesty robotnicze na początku nie miały nic wspólnego nie dość, że z Wałęsą to na dodatek w ogóle z Wybrzeżem. W lipcu 1980-tego pierwsze strajki były w Mielcu, w Pomecie w Poznaniu, w Tarnobrzegu i Lublinie. W tym lipcu strajkowało już ponad 170 zakładów, a na Wybrzeżu zaczęło się w połowie sierpnia i Wałęsa skakał przez płot, do już protestujących, a nie żeby kogokolwiek wyprowadzić.


Piotr Ratyński

 

   Adhibe rationem difficultatibus. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wszystkie te lokalne strajki wcześniej czy póżniej ZOMO by spacyfikowało bez większego problemu gdyby nie było koordynacji z wybrzeża. :) 

Nie będę więcej pisał i rozwijał tematu, bo mogę być posądzony o złodziejstwo lub chęć zorganizowania działalności przestępczej.  :P  :D

Tobie też radzę odpuścić temat. :)


Każdy stary człowiek ma swoją historię i powód, dlaczego jest taki, a nie inny. Pomyśl o tym, zanim mnie osądzisz.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie będę więcej pisał i rozwijał tematu, bo mogę być posądzony o złodziejstwo lub chęć zorganizowania działalności przestępczej. :P:D

Tobie też radzę odpuścić temat. :)

:)

 

Polityk to ma byc 'Mąż Stanu" a jak patrzę na tych chamow na scenie to musiał bym się kartoflem zachlysnać by o ktorymś tak powiedzieć..

 

Wiekszośc to nieroby, nieudaczniki z dobrą gadaną slizgajace sie na czyjejś d*pie-takie k....zwykłe.

To obraz społeczenstwa.

Czemu zawsze wycinana jest inteligencja?, by tumanic ciemnotę...a jak ciemniak uwierzy w swoj 'intelekt' to mamy ....socjalizm, komunizm i inne chujostwo


Pozdrawiam, Marek

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wszystkie te lokalne strajki wcześniej czy póżniej ZOMO by spacyfikowało bez większego problemu gdyby nie było koordynacji z wybrzeża. :)

Nie będę więcej pisał i rozwijał tematu, bo mogę być posądzony o złodziejstwo lub chęć zorganizowania działalności przestępczej.  :P  :D

Tobie też radzę odpuścić temat. :)

Pewnie bym się wystraszył takiego posądzenia, ale się niczego nie boję. :P

Wybrzeże koordynowało ZOMO czy na odwrót, bo już mi się myli? :)

Przypominam że Wałęsa ogłosił zakończenie strajku już 16 sierpnia po tym jak mu obiecali, że może wrócić do pracy z której go wywalili w 76 i tylko sprzeciw kilku członków komitetu strajkowego sprawił, że mamy to co mamy, więc moim zdaniem jego zasługi są przeceniane i ta cała legenda to tylko powstała dlatego, że pasował on i jednej stronie i drugiej do koncepcji "przemian". Jedni nie chcieli się zbytnio wystawiać, a drudzy chcieli mieć niezbyt rozgarniętego i kontrolowanego, na czele przeciwnej strony.


Piotr Ratyński

 

   Adhibe rationem difficultatibus. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

:)

 

Polityk to ma byc 'Mąż Stanu" a jak patrzę na tych chamow na scenie to musiał bym się kartoflem zachlysnać by o ktorymś tak powiedzieć..

 

Wiekszośc to nieroby, nieudaczniki z dobrą gadaną slizgajace sie na czyjejś d*pie-takie k....zwykłe.

To obraz społeczenstwa.

Czemu zawsze wycinana jest inteligencja?, by tumanic ciemnotę...a jak ciemniak uwierzy w swoj 'intelekt' to mamy ....socjalizm, komunizm i inne chujostwo

Niestety Hitler i Stalin wiedzieli co robią i z pełną premedytacją i programowo wyrżnęli  prawie całą polską inteligencję, natomiast po zakończeniu IIWŚ całą władzę przejęli "ciemniaki" namaszczone przez "Wielkiego Brata" ze Wschodu i ją dzierżyli aż do lat 80 ubiegłego wieku.

Natomiast po obaleniu komunizmu władzę przejęły w większości dzieci tych "ciemniaków", a jak ogólnie wiadomo, nie da się wychować w pierwszym pokoleniu prawdziwych "Mężów Stanu" - to jest po prostu niemożliwe.  

Potrzeba na to kilka pokoleń i to też nie ma pewności czy w czasie który nadchodzi uda się odtworzyć jakąkolwiek polską elitę z której będzie można wyłonić jakiegoś "Męża Stanu". :)   


Każdy stary człowiek ma swoją historię i powód, dlaczego jest taki, a nie inny. Pomyśl o tym, zanim mnie osądzisz.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Panowie kochani. Już dawno sobie obiecałem, że nie wejdę w polemikę z poglądami politycznymi Kolegów. Ale czytam co piszecie o opozycji z lat 70- 80, no bo nie samymi zegarowymi tematami człowiek żyje. I tak sobie myślę, ciężko to przyznać, jednak wynika z tego, że naiwnie przesra.łem życie. 

W 77 zacząłem działać blisko KSS KOR. Drukowałem, kolportowałem, wiązałem nici współpracy, ślizgałem się z ubecją i milicją, miałem poczucie kontynuacji rodzinnej walki o Polskę wolną, niepodległą. Młody byłem. 

Mój bliski kolega zginął od tej ślizganki...

Tak, do Lublina pojechałem natychmiast po informacji, że przyspawano pociąg, żeby nie odjechał do ZSRR, wyładowany polskimi dobrami. Tam mnie zastała wieść o Gdańsku. 

Przywiozłem z Wybrzeża do mojego miasta pierwszy znaczek Solidarności i Biuletyny Strajkowe ze Stoczni. 

Pamiętam nastroje, ogrom emocji, determinację... Ja w tym byłem. Teraz czytam o możliwości łatwej pacyfikacji zomolami, o Wałęsie co był mały kucyk, o styropianie w mózgu. Cóż, macie swoją rację Koledzy. Żeby wyłożyć moje argumenty musiałbym napisać książkę, a i tak potem bym pewnie dyskutował głównie na temat dularów od CIA, któreśmy brali za naszą opozycję zas.raną. Ja nie brałem i setki moich znajomych też nie brały. To może Wałęsa brał! Ale on przecież motorówką Służb został podwieziony. Powinien dostawać w rublach transferowych chyba. 

 

Dla jasności- nikt z moich bliskich znajomych się nie wywiózł na chwale opozycji w dalsze życie. Odwrotnie- kupa małżeństw się rozpadła, ludzie wegetowali w stanie wojennym i potem też, po odzyskaniu niepodległości jeden z najbardziej znanych moich KORowskich kolegów wyjechał w Bieszczady hodować owce, kilkunastu w USA i innych krajach (wysłanych z prawem jednokrotnego przekroczenia granicy z więzień/ internatów) mozolnie się uczyło życia w kapitalizmie, reszta jakoś usiłowała przetrwać... Przyjaciel po wyroku odsiedzianym w regularnym pudle leczy się do dziś.

Tylko Jacka Kuronia pamiętam, rozpartego w Mazowszu, jak kiedyś żartował: "kiedy sytuacja krytyczna, to poślijcie Adama, on się jąka, ale zawsze wszystko wyłagodzi. Jak normalny pożar- niech jedzie ktokolwiek. Jednak gdyby trzeba był coś rozpierwiaszczyć na amen (powiedział bardziej pospolicie)- tylko Antek, bo ten nie umie inaczej". Taka anegdotka.

Po ogłoszeniu stanu wojennego wsadzili prawie wszystkich, mnie spudłowali. Ale w piwnicy miałem ponad tonę papieru w ryzach, oraz cztery wiadra farby, offset i wiedziałem, że czas się odlicza, w końcu ubecy mieli fachowców. Więc chciałem ten skarb uratować za wszelką cenę. Zwróciłem się do moich przyjaciół "cywilnych" z prośbą o przechowanie, a czołgi już stały na ulicach. Odpowiedź była zbiorowo taka sama, jakby się umówili: wiesz, oczywiście, jasne, ale wiesz, mam żonę i małe dzieci. Ale jakby coś, to wiesz, zawsze.

W końcu zakitrałem całość u samotnej, starszej kobiety, sybiraczki, jak moja mama. Ta się nie bała. Tona dwieście papieru, drukowaliśmy na tym w sparaliżowanym kraju z pół roku, dzieląc na ćwiartki.

Dziwne, ale ci odważni inaczej, teraz mi plują na buty ( bo ja solidaruch były) opowiadając, co można było zrobić wtedy lepiej. I oni by oczywiście zrobili, tylko ta żona i małe dzieci...

Stan wojenny, potem Niepodległość, nikt z nas nie kupował Meroli, bo za co? Ciągle nami Wielki Światowy Spisek kierował jak marionetkami za darmo.

My, głupie patriotyczne polaczki próbowaliśmy się podłączyć pod Zachód już sprawnie funkcjonujący i często błądziliśmy. Jednak braliśmy odpowiedzialność nie tylko w gadaniu. Gdzie te tłumy z pomysłami na zbawienie Najjaśniejszej były wtedy? Komu postawiliśmy tamę, jakie najmądrzejsze grupy sprawiedliwych nie mogły się doprosić?

Wszystkowiedzący mieli żony i małe dzieci... Się ujawnili, gdy już czerwoni przestali bić i "znikać" przeciwników.

Czy Wałęsa chciał strajk wygasić (przeczytałem post Piotra)? Siła ruchu polegała na tym, że nie był osamotniony. Wtedy się słuchało innych, wtedy kilka kobiet pociągnęło historię dalej. A on to wyświęcił, bo pojął swój błąd. I naprawił. Czy pasował wszystkim? No jasne, przecież go nie zabili, żyje do dziś, więc musiał umieć ich oszukać do tego stopnia, że w końcu wojska Przyjaciół wyjechały do siebie. 

Ten stan wtedy nie można IMO porównać do zadania matematycznego, tylko do nieznanej reakcji chemicznej, nad którą stoją amatorzy i reagują po objawach, nie wiedząc, czy już się zakończyła, czy może to dopiero połowa. A nad wszystkim oko Saurona ze Wschodu.

Nigdy nic nie miałem z mojej działalności, nawet się nie dałem odznaczyć, moi bliscy znajomi tak samo, więc ciężko mi czytać jaki to byłem frajer, lub dla odmiany cwaniak nad cwaniaki.  

Po latach przyszła wolność, do rządów znowu pociągnęli ludzie o umiejętności grania na emocjach tłumu, jednak to taka sama sitwa jak za nieboszczki komuny. Ten sam profil osobowości. "Ciemny lud to kupi". Te same okrągłe kłamstwa i tylko bogoojczyźniany bełkot zastąpił wcześniejszy, leninowsko- internacjonalistyczny. Nic nie mają wspólnego z Opozycją Antykomunistyczną, jedynie sobie buzie ucierają śliskimi słowami wypowiadanymi łatwiutko, oraz błyskawicznie na każdy temat. Gdyby jutro wymyślono Różowego Kota- Zbawcę Ojczyzny, to pojutrze byśmy mieli wachlarz wyznawców i piewców z ogniem w oczach, ołtarze, wiersze, telewizję różowokotną i kapłanów Jedynej Prawdy.

Wolałbym, żeby (groza, kogo cytuję) mnie zamieść na osobną kupę.

Amen.

Polemik sobie odmówię, po prostu troszkę mi się ulało, wybaczcie. Koledze przecie możecie. Więcej nie będę.

 

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

 

Po co ktoś ktoś kto daje sobie tu radę ma stąd wyjeżdżać?

.

Bo zaczyna mieć dość robienia na tych biedniejszych i tych nierobów. Chce normalnie żyć a nie zastanawiać się że skoro mu idzie to mu jeszcze dowala podatek. A co bogaty to niech płaci. Bo na gdzieś utrzymanie takich pomysłów jak 500 plus, kościoła i innych darmozjadów na coraz większą skalę.

 

Wysłane z mojego SM-N910C

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest
This topic is now closed to further replies.

  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.