Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...
pmwas

Początki taśmowej produkcji zegarków mechanicznych w USA

Recommended Posts

Maszyna parowa i Rewolucja Przemysłowa, którą spowodowała, przyniosła całkowicie nową koncepcje produkcji dóbr.

Stary, mało wydajny system manufakturowy miał zostać zastąpiony przez wielkie fabryki, produkujące szybko i tanio ogromne ilości produktów w sposób powtarzalny.

Nie mogło być inaczej - zmiana dotychczasowego systemu produkcji musiała z czasem dotknąć także branży zegarkowej, co nastąpiło po raz pierwszy w okolicach połowy XIX stulecia.

 

Przepychanki między Europą a USA o to, kto faktycznie wynalazł i zastosował taśmowy model produkcji w oparciu o standaryzowane części trwają. Na czoło stawki wysuwa się dwóch kandydatów - szwajcarski Vacheron i (z grubsza biorąc) amerykański Waltham, a w zasadzie jego poprzednicy, z których Waltham finalnie powstał - American Horologue Co i Boston Watch Co z Roxbury.

 

Faktem jest, system szwajcarski różnił się od amerykańskiego.

W Szwajcarii w tamtym czasie wprowadzono kapitalną metodę usprawnienia produkcji, poprzez powierzanie konkretnym podwykonawcom produkcji konkretnej części. Następnie transport części jechały do fabryki finalnie składającej mechanizm.

 

System zaproponowany przez Aarona L. Dennisona, założyciela American Horologe Co., był nieco inny, i to ten bardziej kojarzy nam się z "produkcją masową". W fabryce, założonej przez Dennisona w 1850. roku, powstawały od podstaw kompletne mechanizmy, przy czym każdy dział fabryki produkował swój element, z których to elementów kolejne działy składały kompletny mechanizm.

 

Czyli podobnie, tylko w jednym miejscu, a ponadto proces, dzięki zastosowaniu w tego typu fabrykach potężnego silnika parowego napędzającego maszyny, był maksymalnie (jak na owe czasy!) zautomatyzowany, podczas gdy w Szwajcarii części robione były wciąż w osobnych manufakturach.

 

post-2232-0-62172000-1484668839_thumb.jpg

 

post-2232-0-78016200-1484668931_thumb.jpg

 

Powyższe zdjęcia przedstawiają dwa wczesne mechanizmy z Waltham, zaprojektowane i produkowane od około 1860. roku.

W krótkim czasie w USA zaczynają powstawać nowe fabryki:

 

United States Watch Co w Marion:

 

post-2232-0-01190400-1484669049_thumb.jpg

 

National Watch Co w Elgin:

 

post-2232-0-51293500-1484669131_thumb.jpg

 

Czy Illinois Watch Co w Springfield

 

post-2232-0-42672000-1484669193_thumb.jpg

 

Można by tak wymieniać niemal w nieskończoność, fabryk powstało wiele, jedne odniosły większy sukces, inne mniejszy, a jeszcze inne upadły zanim je na dobre otwarto. Produkowano dziesiątki modeli mechanizmów w różnych rozmiarach i klasach wykońzenia, w ilościach, które w okresie upadku amerykańskiego przemysłu zegarkowego, grubo przekroczyły już 100 milionów sztuk (same tylko dwie największe fabryki - Elgin i Waltham razem wyprodukowały ok 100 mln, a trzeba doliczyć resztę producentów).

 

Za pierwszy mechanizm produkowany w USA uchodzi jednak (w sumie niesłusznie) Waltham model 1857.

 

post-2232-0-95147600-1484669480_thumb.jpg

 

post-2232-0-79962600-1484669496_thumb.jpg

 

Prezentowany tu egzemplarz pochodzi z roku 1865, więc posiada już wiele udoskonaleń i modyfikacji, stopniowo wprowadzanych w kilkunastoletnim okresie produkcji. Jak to z reguły bywa, najwięcej zmian wprowadzono w pierwszych kilku latach, które siłą rzeczy ujawniły wiele problemów, z którymi należało się zmierzyć...

 

I tu dochodzimy do pytania, dlaczego uważam, ze model 1857 jest niesłusznie uważany za pierwszy?

Dlatego, że pierwszym modelem produkowanym przez American Horologe Company był 8-dnowy prototyp, którego powstało "tyle co nic" i mało kto o nie w ogóle wie.

Ale, nawet jeśli (jako prototyp) zostanie on pominięty w rozważaniach, to pierwszy był taki pełnopłytowy mechanizm sygnowany (za wyjątkiem pierwszych wyprodukowanych sztuk) Samuel Curtis, od nazwiska jednego z inwestorów. Jest on podobny do modelu 1857, bo z niego '57-ka się wywodzi, ale to inny mechanizm....

 

post-2232-0-52883700-1484669816_thumb.jpg

 

Specjalnie zaczynam od stanu "wyjściowego".

mamy tu kupkę standaryzowanych części, z których montowano te zegarki.

Czysto teoretycznie, gdyby wziąć kilka Curtis'ów i pomieszać, a potem losowo dobierając elementy, poskładać je z powrotem, wszystkie powinny działać prawidłowo.

Czyli oprócz niższej ceny zegarka produkowanego taśmowo, nabywca dostawał istotną obietnicę szybkiego i taniego serwisowania, w razie uszkodzenia czasomierza.

Części nie trzeba było już naprawiać czy dorabiać, można było po prostu zamówić. Coś, co dzisiaj jest całkowicie oczywiste, wtedy było rozwiązaniem rewolucyjnym...

 

Składamy :)

 

post-2232-0-72109400-1484670020_thumb.jpg

 

Bęben sprężyny sporo w życiu wycierpiał...

Bęben otworzyłem, sprężyna jest nasmarowana (chyba niedawno...), więc jej nie ruszałem.

Na uwagę zasługuje stosunkowo małe i pełne koło centralne z cienkim czopem.

 

post-2232-0-49759600-1484670137_thumb.jpg

 

Koło balansowe wykonano ze stali.

Dolny czop jest krótszy, chyba zużyty, a sama oś wygląda na wymienioną (balans nie jest całkiem płaski).

Włos w tych zegarkach montowano pod kołem balansowym, co oczywiście bardzo utrudniało wymianę.

W lepszych wersjach Walthama (już modelu 1857) zostało to zmienione już w latach 1860-tych, w gorszych "pokutowało" dużo dłużej...

 

post-2232-0-97714300-1484670260_thumb.jpg

 

Mechanzim ma wychwyt angielski, również stosunkowo szybko zastąpiony wychwytem szwajcarskim.

Do tych mechanizmów nie ma części zamiennych - to (jak pisałem) zupełnie inny model i części z wczesnych Walthamów to zupełnie inna bajka.

 

Ze znalezionych defektów:

 

- szczerbate koło zapadkowe:

 

post-2232-0-04843200-1484670389_thumb.jpg

 

- obcierająca o kotwicę płytka przerzutnika; musiałem przesunąć ją nieco w górę na osi (minimalnie!) - możecie sobie wyobrazić, jak bardzo się bałem ;)

 

- uszkodzony kamień łożyskowy 4-go koła przekładni i lekko zgięte oba czopy tegoż...

 

post-2232-0-35847000-1484670549_thumb.jpg

 

- oraz nieco obluzowany dolny kamień łożyskowy 3-go koła.

 

Widać, ze (niestety) ktoś kiedyś skręcał zegarek na siłę, nie upewniwszy się, ze czopy są w otworkach. Szkoda...

Niestety, nie mam narzędzi, żeby poprawnie naprawić to łożysko, a kamień siedzi w sumie pewnie, wiec lepiej taki, niż nieprofesjonalnie naprawiony...

 

Pyty mechanizmu mają nabite od spodu numerki - pełne 549 lub samo 49.

Koła przekładni wskazań mają je wydrapane...

 

post-2232-0-01950700-1484670810_thumb.jpg

 

Tradycja stemplowania płyt w USA trwała do około połowy XX wieku.

Pomimo, że części pochodzące z produkcji taśmowej pasowały do każdego z produkowanych w danym momencie mechanizmów danego modelu (co świetnie obrazują liczne składaki spotykane na aukcjach w internecie), na pewnym etapie produkcji część otrzymywała numerek i była już przypisana do konkretnego egzemplarza. Następnie była wykańczana tak, by do tego egzemplarza pasować (klasa wykończenia, zdobienia płyt itd.)

Podobnie numerowane od spodu były koła balansowe, i w amerykańskim zegarku koło takze MUSI być oryginalne, inaczej wartość leci na łeb na szyję.

Czemu? To proste - w jednej fabryce, nawet w obrębie jednego modelu, powstawały mechanizmy o różnej klasie jakościowej i przewidzianej dokładności chodu. Balans by przypisany do zegarka jak wszystkie jego płyty i są to elementy, których po prostu się nie wymienia, nawet jeśli są uszkodzone.

 

Zupełnie inaczej rzecz się ma np z powojennymi zegarkami radzieckimi czy większością szwajcarskich, gdzie uszkodzony balans, czy mostek można wymienić i jest to poprawnie przeprowadzona naprawa...

 

Oczywiście, widuje się też fabryczne pomyłki...

 

post-2232-0-82435800-1484671316_thumb.jpg

 

post-2232-0-09942500-1484671441.jpg

 

post-2232-0-62312600-1484671459.jpg

 

Mechanizmy składane były w partiach po 10 (w przypadku Illinois'a) identycznych sztuk i pewnie pracownik pomyli mostki.

Ewentualne mostki mogły zostać zamienione w trakcie serwisowania dwóch sztuk eksploatowanych np przez tą samą firmę (choćby kolej).

Take home message - w zegarkach z USA raczej nie wymieniamy części, a na pewno nie te numerowane. Będzie lepiej chodzić, ale znacznie straci na wartości...

 

post-2232-0-35389000-1484671644_thumb.jpg

 

Łożyska balansu... Jedna ze śrub jest wkręcona na siłę - nie wykręcałem...

 

post-2232-0-52410600-1484671838_thumb.jpg

 

Przekładnia chodu z angielskim wychwytem.

Ja wybrałem najwygodniejszy dla większości amerykańskich pełnopłytowców sposób składania górą do dołu, jednak ten mechanizm jest inny.

Po pierwsze - nie ma jeszcze możliwości włożenia bębna na koniec montażu, po skręceniu dwóch głównych płyt ze sobą (patent Burta), po drugie - ma dodatkowy mostek od strony tarczy i wielki otwór na trzecie koło przekładni.

 

Dlatego podczas składania należy koło trzecie i czwarte usunąć, bo czwarte wypadnie a trzecie będzie przeszkadzać.

 

post-2232-0-40236200-1484672023_thumb.jpg

 

Wiem, co mówię, bo ja wyjąłem tylko czwarte i o mało nie rozgniotłem trzeciego, które zaklinowało się pomiędzy łożyskiem, z którego wypadło, a kołem centralnym. Oba koła można włożyć później, przez otwór od strony tarczy...

 

post-2232-0-97647000-1484672123_thumb.jpg

 

Zapadka i jej sprężynka są wypolerowane na wysoki połysk.

Specjalnie uformowana śrubka zapewnia płynną pracę zapadki.

 

post-2232-0-34133000-1484672179_thumb.jpg

 

Od strony tarczy to już wszystko.

Pozostaje przypiąć tarczę pinami (nóżki mają dziurki, w które wsadza się bolce po drugiej stronie płyty) i założyć balans i wskazówki:

 

post-2232-0-09793800-1484672240_thumb.jpg

 

Niestety, już bez obcierania płytki przerzutnika o kotwicę, mechanizm wciąż nie bardzo chce chodzić w pozycji tarczą w dół.

Czop jest krótki, ale nie bardzo krótki - myślę, ze z cieńszym kamieniem łożyskowym szedłby jak burza, ale nie chcę za bardzo ingerować w oryginalność elementów. Zostawię jak jest :)

 

Jak pisałem - firma produkująca te mechanizmy szybko upadła, ale na jej "gruzach" powstała słynna fabryka w Waltham, produkująca dobrej klasy zegarki do 1950-go roku (a stoi dalej i podziwiana jest po dzień dzisiejszy).

 

Pierwszy mechanizm by wysokiej klasy, 15 kamieniowy i pięknie, starannie wykończony. Kawał historii, to dla mnie ogromny zaszczyt móc ją Wam tu przedstawić :)

 

post-2232-0-24204300-1484672869_thumb.jpg

 

post-2232-0-41559400-1484672891_thumb.jpg

Edited by pmwas

Miłego dnia!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie wiem Pawle, co Cię natchnęło, ale jestem bardzo wdzięczny - uwielbiam takie historie i chylę nisko czoła, dziękując za tę podróż w czasie!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bardzo ciekawe, gratuluję i pasji i wiedzy. 


"You may delay but time will not" Benjamin Franklin

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bardzo ciekawy artykuł i opis zegarka. Doceniam i gratuluję pracy włożonej w szukaniu historii zegarka. Mam narzędzia do reperacji łożysk. Mogę pomóc w kilku sprawach. Nie wykluczone, że również mam zamienne łożysko. Koło zapadkowe też może się znajdzie. Proszę o kontakt offline (wijaki.jaroch@gmail.com). Robisz fajne zdjęcia i widzę, że masz parę dobrych narzędzi. Włos (chyba) dobrze ułożony jeśli to twoja robota to gratulacje.

 

Co do historii, to chciałem nadmienić,że głównym aspektem seryjnej produkcji, lub ja ty określasz "taśmowej", było wynalezienie lub raczej opracowanie przez Aaron L. Dennison systemu pasowań i tolerancji (lub coś na ten kształt). To był klucz do zamienności części. System szwajcarski, produkcji jednej części przez jednego zegarmistrza nie gwarantował pełnej zamienności części.

 

Tylko około 900 zegarków miało nazwę "Samuel Curtis" i kosztowały około $40. 

W 1852 wyprodukowano 17 zegarków z 8-mio dniowym napędem. pod nazwą "Howard Davis & Dennison". Tylko siedemnaście, bo nie była to udana konstrukcja. Przekonstruowany zegarek z 30-to godzinnym napędem wypuszczono na rynek na wiosnę 1853 roku i wyprodukowano 100 tych zegarków pod nazwą "Warren". 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dzięki :) !!!

 

Akurat włosa nie musiałem dotykać, bo przy wszystkich uszkodzeniach, które znalazłem, włos był dobry...

Co do łożysk... Nie chcę póki co ruszać, podobnie jak koła zapadkowego...

Zwłaszcza koła zapadkowego, bo mam bzika na punkcie oryginalności części, a koło w zasadzie działa dobrze.

Jedyne co by można zrobić, to spróbować poprawić łożysko 3-go koła, ale może kiedyś i na to przyjdzie czas.

 

Póki co mechanizm wylądował na półce, a ja skupię się na poszukiwaniu koperty, co nie będzie łatwe, bo mechanizm ma nietypowy rozmiar...

Podobno czasem udaje się ustrzelić angielską kopertę w takim właśnie rozmiarze, choć oni z reguły robili mechanizmy na zawiasach, co utrudnia poszukiwania...

 

Dzięki też za wspaniały komentarz i uzupełnienie!

Edited by pmwas

Miłego dnia!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Produkcja taśmowa , ale uderzająca jednak jest założona solidność tych zegarków .

Myślę , nie tylko o mechanizmach ( które krótko potem spełniały ostre  normy " kolejowe") , ale także kopertach ( masywnych i starannie wykonanych) , grubych szkłach , starannie ukształtowanych wskazówkach , czytelnych tarczach .

Bezpośrednie porównanie zegarka amerykańskiego i szwajcarskiego z tego okresu , bardzo w/w cechy podkreśla .

Edited by LMed

Share this post


Link to post
Share on other sites

Produkcja taśmowa/masowa nie wyklucza solidności i niezawodności, a nawet zaryzykowałbym stwierdzenie, że potrafi ją zapewnić. 

Części produkowane taką metodą wcale nie muszą być gorsze jakościowo od "manufakturowych", bo proces produkcji jest powtarzalny.

Reszta zależy już od projektu, i szeroko rozumianej polityki firmy, czyli uzytych materiałów, stanu maszyn i szczelności kontroli jakości

Minusem w przypadku kopert czy płyt mechanizmu może być powtarzalność zdobień, choć np Waltham w niektórych mechanizmach zostawiał artystom dużą dowolność w tym względzie (niektóre mechanizmy wyższej klasy nie mają powtarzalnego wykończenia, ale to rzadkość). 

Indywidualnie grawerowane koperty są bardziej wyjątkowe, ale i sporo droższe.

 

Warto też zauważyć, że w takiej fabryce wiele elementów zegarków wyższej klasy było już wykańczanych ręcznie - np. balans zegarka "kolejowego" był robiony typowo, jak każdy inny, ale potem następował żmudny proces jego wykańczania i regulacji, dłuższy i dokładniejszy, niz w przypadku balansu do siedmiokamieniówki.

 

Zresztą starczy rozebrać mechanizmy produkowane współcześnie w dobrych fabrykach - z reguły jakość wykonania części jest fantastyczna, większość problemów dotyczących nowych zegarków to smarowanie czy regulacja, a przedwczesna awaria to z reguły też smarowanie lub błędy projektowe...


Miłego dnia!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Te zegarki z założenia miały być solidne . Wystarczy wziąć do ręki ( jak mawiają rolkomaniacy ). Średnica koperty 18-stki , rzędu 59 mm, waga 4 uncje , lub nawet więcej . Świetnie spasowane ciężkie dekle . Mechanizm też bez zbytnich oszczędności , nawet w tańszych wersjach zdobione mostki i płyty . "Energetyczny" balans . często misterne wskazówki . Szkło pancerne prawie . 

Jest co podziwiać .

W porównaniu do nich ówczesne "szwajcary" często wypadają , jak wymoczki prawie .

Share this post


Link to post
Share on other sites

Warto pamietać, ze zegarki amerykańskie w zasadzie wywodzą się z angielskich. Wpływy szwajcarskie to późniejszy okres, i - co by nie powiedzieć - to jednak szwajcarska koncepcja mechanizmu zegarka na koniec zawojowała cały świat...

 

W okolicach połowy XIX wieku jednak zegarek szwajcarski faktycznie z reguły nie wytrzymywał porównania z angielskim, czy (później) amerykańskim.

 

Z czasem role się odwróciły i mechanizmy amerykańskie zaczęły wyglądać praktycznie jak szwajcarskie:

 

post-2232-0-44589600-1485083908_thumb.jpg

 

post-2232-0-36454400-1485083958_thumb.jpg

 

Podczas gdy Anglicy ciągnęli swoje gigantyczne kluczykowce jeszcze długo w "międzywojniu":

 

post-2232-0-77063500-1485084021.jpg

 

post-2232-0-84503200-1485084041_thumb.jpg

 

post-2232-0-01299800-1485084061_thumb.jpg

 

post-2232-0-19043500-1485084072_thumb.jpg

 

Ten tutaj z 1925-go :)

 

Warto zauważyć, natomiast, że fabryka w Elgin starała się kontynuować "wyścig zbrojeń" aż do swojego upadku w 1964-tym, co zaowocowało wypuszczeniem na rynek  około roku 1960-go płaskiego automatu:

 

post-2232-0-43993700-1484863163.jpg

 

Mechanizm niestety był za drogi, by w erze kryzysu podbić rynek :(

Do tego ma wadę konstrukcyjna w postaci zbyt słabego czopa jednego z kół przekładni automatu, który łamał się podczas agresywnego dokręcania manualnego (gdyby nie padli, pewnie by poprawili, bo łatwo). Szkoda, bo poza tym to wspaniały mechanizm, bardzo płaski, a przy tym niezawodny, i sporo egzemplarzy (o ile nie padnie wspomniane koło) pracuje wciąż idealnie.

 

Warto też zauważyć durabalance - koło balansowe z regulacją chodu w postaci ciężarków na wygiętych ramionach.

Szwajcarzy podobne rozwiązanie w masowo produkowanym mechanizmie wprowadzili dopiero niedawno, Amerykanie Durabalance stosowali we wszystkich zegarkach z końca produkcji...

 

 


Miłego dnia!

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest zegarek46

Dla mnie wspaniała lekcja dobrego zegarmistrzostwa,świetny opis chylę czoła i pozdrawiam.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Po Walthamie pora na drugą (nominalnie trzecią, ale budowa fabryki założonej wcześniej USWCo z Marion przeciągała się) amerykańską fabrykę, równie znanego producenta jakim był Elgin.

Pierwotnie firma nazywała się 'National Watch Company', ale z uwagi na szerzące się wśród ludzi określenie 'Elgin watches' ​(co można tłumaczyć "zegarki z Elgin" czy po prostu "zegarki Elgin"), wkrótce słowo Elgin dodano do nazwy.

 

post-2232-0-14804500-1510484821_thumb.jpg

 

Fabryka powstała między rokiem 1864 i 1867 (kiedy to powstały pierwsze mechanizmy), przy wielkim udziale chicagowskiego przedsiębiorcy Benjamina Raymonda.

 

post-2232-0-55022600-1510484807_thumb.jpg

 

Prezetowana ilustracja z wydanej w latach 20-tych przez Elgina książki (z dołożonym zegarkiem B.W.Raymond) pokazuje założyciela National Watch Co podziwiającego pracę swoich zegarmistrzów. Jak pisze autor, Raymond przetarł okulary nie wierząc własnym oczom, gdy na płycie pokazanego mu w 1867. roku mechanizmu zobaczył...

 

post-2232-0-18025200-1510484987_thumb.jpg

 

...swoje nazwisko!

 

Myślę, że jest to tylko wyobrażenie autora książki, bo zapewne zostało to wcześniej uzgodnione, niemniej fakt pozostaje faktem, że od tego czasu nazwisko Benjamin W. Raymond na zawsze wpisało się w historię amerykańskiego zegarmistrzostwa (zegarki sygnowane B.W.Raymond - najpierw kieszonkowe, potem naręczne - produkowano przez 100 lat aż do upadku Elgina w latach 60-tych XX wieku).

 

Dzisiaj pragnę pokazać Wam właśnie pierwszy mechanizm produkowany w Elgin - B.W.Raymond o numerze 558, identyczny jak pierwszy wyprodukowany (101) pokazany Raymondowi. Mechanizm wyprodukowano w 1867. roku i pochodzi z pierwszej serii wypuszczonej na rynek...

 

post-2232-0-29897900-1510485274_thumb.jpg

 

Mechanizm miał kilka uszkodzeń, ale - na szczęście - wszystkie numerowane części są oryginalne. Nie ma nic gorszego niż odkrycie np wymienione głównej płyty w takim mechanizmie...

Warto zwrócić uwagę na charakterystyczny kształt ramion koła balansowego - jest on charakterystyczny tylko dla pierwszej serii Raymondów.

 

post-2232-0-26186700-1510485759_thumb.jpg

 

Typowy dla pierwszej serii był również mostek z elegancko wpuszczoną śrubą mocującą.

Natomiast mechanizm genewski w niektórych - wyższej klasy - mechanizmach stosowano dłużej.

 

Poniżej - rozklejona tarcza, brakujący bolec regulatora oraz wygięta kotwica wychwytu.

 

post-2232-0-24780300-1510485340_thumb.jpg

 

Naprawiłem jak umiałem najlepiej...

 

post-2232-0-81556500-1510485442_thumb.jpg

 

Bolec wyszedł mi ciut przykrótki, ale - jak się okazało - wystarczający.

Musiałem jeszcze zając się kołem centralnym, którego mała zębatka kręciła się luźno wokół osi.

We wczesnych Elginach wcale nie musi to oznaczać awarii...

 

post-2232-0-08192900-1510485534_thumb.jpg

 

Wystarczy to wyczyścić i poskładać na nowo. Po prostu zabezpieczenie na wypadek pęknięcia sprężyny przestało działać prawidłowo.

Patent producenta z Elgin polegał na zastosowaniu zębnika luźno obracającego się wokół osi  pierścienia dociskowego z gwintem. 

Gdy sprężyna pracowała poprawnie, tarcie dokręcało pierścień, który dociskał zębnik i koło obracało się całe. Gdy sprężyna pękła, zębnik obracał się w złym kierunku i pierścień odkręcał się, uwalniając go. W ten sposób nie dochodziło do uszkodzenia wychwytu...

 

Ale - wracając do tematu:

 

post-2232-0-62230000-1510485722_thumb.jpg

 

Mechanizm jest o wiele nowocześniejszy od pokazywanego protoplasty z Roxbury, ale też oba projekty dzieli kilkanaście lat rozwoju zegarmistrzostwa w USA. Mamy tutaj wychwyt kotwicowy szwajcarski ułożony w linii prostej (ancre ligne droite) i częstotliwość pracy balansu 18.000 uderzeń na godzinę. Jakość - dobra, choć oczywiście w kolejnych seriach wprowadzano poprawki. Czasem na lepsze, czasem... na tańsze ;).

 

post-2232-0-72499900-1510485954_thumb.jpg

 

Mechanizm gotowy do "kopertowania" tylko... koperty brak :)

 

post-2232-0-47619400-1510485984_thumb.jpg

 

zapakowałem w coś takiego. Na pierwszy rzut oka - tak to właśnie powinno wyglądać - mechanizm powinien trafić do starej koperty (w tych czasach przeważnie krytej) wykonanej ze srebra...

 

post-2232-0-04210600-1510486055_thumb.jpg

 

Ta koperta jednak...

 

post-2232-0-25523300-1510486078_thumb.jpg

 

...nie jest srebrna. To 19-wieczna podróba (zresztą chyba nawet srebrzona), która miała wprowadzić w błąd 19-wiecznego nabywcę, a tymczasem... ja nabrałem się jakieś 120-140 lat później!!! Sprzedawca - zresztą - też. Myślę, że spokojnie przyjąłby zwrot, ale to trochę zachodu, więc koperta została.

 

post-2232-0-54477000-1510486165_thumb.jpg

 

Ona - zresztą - wcale nie jest brzydka (tylko wytarta do mosiądzu) i na razie zostaje...

 

post-2232-0-86705500-1510486203_thumb.jpg

 

Jak pisałem, wygląda nawet dobrze.

 

Oczywiście - takie wysokiej klasy Raymondy to nie jedyne wczesne mechanizmy z Elgin. Fabryka początkowo produkowała dwa modele w kilku wersjach - powyżej - najlepszy Raymond, poniżej - najuboższy Ryerson:

 

post-2232-0-99455500-1510486403_thumb.jpg

 

Drugi model z Elgin miał obniżoną (16,200 bph) częstotliwość pracy oraz wychwyt "typu angielskiego":

 

post-2232-0-54473800-1510486673.jpg

 

Oba modele (w wersji z naciągiem kluczykowym i - później - także z wałkiem naciągowym) produkowano przez jakieś 50 lat, również an początku XX stulecia, kiedy to przerośnięte "kieszonki" rozmiaru 18 ostatecznie odeszły w zapomnienie...

Edited by pmwas

Miłego dnia!

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Blunio

Z przyjemnością przeczytałem od początku do końca. Mam oczywiście nadzieję, że to nie koniec i będziesz kontynuował tę tematykę :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Po dłuższym czasie - znalazłem kopertę dla mojego mechanizmu Curtis, Roxbury...

 

Nie jest to - rzecz jasna - oryginalna koperta, ale koperta rozmiaru 18 o bardzo zbliżonym do oryginału kształcie.

 

post-2232-0-52898800-1525198785_thumb.jpg

 

Punce są lipne. Koperta nie jest srebrna, a niklowa, a "AED" to pewnie podróbka kopert Dennisona (ALD)

 

post-2232-0-31869500-1525198829_thumb.jpg

 

Natomiast kształt koperty bardzo odpowiada oryginałowi. Dokładnie tak wyglądał fabrycznie Curtis od przodu.

 

post-2232-0-85264700-1525198888_thumb.jpg

 

Nie zgadza się Rancik, który powinien być ząbkowany...

 

post-2232-0-20146000-1525198916_thumb.jpg

 

...oraz gładki dekiel, ale nie powinienem chyba narzekać, bo o bliższy oryginałowi egzemplarz będzie już bardzo trudno.

 

post-2232-0-48931600-1525198957_thumb.jpg

 

Mechanizm jest za mały i musiałem użyć podkładki pod śrubkę.

 

post-2232-0-87530100-1525199014_thumb.jpg

 

Niestety - Roxbury mają nietypowy rozmiar i nie pasują do ogólnodostępnych kopert. 

Najgorsze, ze przy montażu zarysowałem płytę :(

 

post-2232-0-35826200-1525199074_thumb.jpg

 

Rysa nie jest głęboka, ale jest, i - niestety - bardzo ją widać.

Po prostu mechanizm nie pasuje idealnie do koperty (jak pisałem - jest ciut za mały) i podczas przykręcania o mało mi nie wypadł z koperty. Łapiąc go musiałem go zarysować, bo tej rysy nie ma na wcześniejszych zdjęciach :(

 

Los drwi - rutynowo rozbieram większość mechanizmów, które kupuję i widoczne zarysowania przytrafiły mi się (w ostatnich dwóch latach) na trzech. Były to Waltham Maximus, Lange nr 2207 i właśnie Roxbury. Nie wiem, czy to złośliwość losu, czy  - po prostu - spalam się pracując na cennych mechanizmach, ale jest to równie depresyjne, co wkurzające. 

Wolałbym zdemolować zwykłego Walthama niż zrobić milimetrową rysę na Curtisie, a ta ma sporo więcej niż milimetr. 

 

Zepsuło mi to humor. Bardzo.

Wkrótce stanę się właścicielem pięknej kieszonki z Glashutte i - obiecuję - jeśli ją uszkodzę, będzie to mój ostatni zegarek... Serio...


Miłego dnia!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Świetne opisy. Z przyjemnością się czyta :)


"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie."

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kontynuując temat produkcji taśmowej i seryjnej, odejdę (przynajmniej na czas jakiś) od tematu wielkoseryjnie produkowanych zegarków z USA, by przyjrzeć się temu, co od połowy XIX stulecia działo się w Szwajcarii.

 

W rozważaniach na pewno trzeba będzie odwiedzić kolebkę szwajcarskiego zegarmistrzostwa LeLocle - Chaux de Fonds, Szafuzę (nieco zapomniana polska nazwa Schaffhausen) oraz - oczywiśce - Genewę.

 

Inaczej niż - intuicyjnie - mogłoby się wydawać, "kolebkę" szwajcarskich zegarków, LeLocle, zostawimy sobie na później, bo choć tam, przy granicy z Francją narodziły się szwajcarskie zegarki, to pierwszą próbę konstruowania zegarków z wykorzystaniem powtarzalnych, identycznych elementów podjął w Genewie Vacheron, a podjął dość wcześnie, bo już około roku 1840.

 

Stąd też wynika stary amerykańsko-szwajcarski spór o "palme pierwszeństwa", choć trzeba pamiętać, ze proponowane przez Vacherona i Dennisona technologie znacznie się jednak od siebie różniły.

 

Wpis ten zamieściłem - w pewnym sensie - tytułem wstępu do dalszej, planowanej, części mojej prezentacji, ponieważ haute horologerie to wciąż nie moja półka cenowa i nie bardzo mam co pokazać, chyba że....

 

post-2232-0-54658500-1583236003_thumb.jpg

 

...taka niedużą "damkę" z cylindrowym wychwytem.

 

Damka ma piękną, złotą kopertę...

 

post-2232-0-89307800-1583236039_thumb.jpg

 

...a kupiłem ją nieco "przypadiem, na Allegro, bo mi się - właśnie - ta koperta spodobała. 

Zegarek miał tylko "wymagać czyszczenia", jednak w praktyce okazało się, ze ma uszkodzone koło wychwytowe, złamany w pół cylinder i walnięty kamień w mostku balansu.

 

Zegarek długo leżakował w szufladzie, aż w końcu niespodzianie znalazłem na targu mechanizm, który wyglądał na identyczny.

Tak tez było - wszystkie uszkodzone elementy dały się bez problemu przełożyć, bez zadnego dopasowywania czy innych modyfikacji.

 

post-2232-0-53798200-1583236194_thumb.jpg

 

Warto zwrócić uwagę na mocowanie tarczy (śrubeczki wkręcane w nóżki), wspomnę także o wysokiej jakości, oryginalnych wskazówkach, natomiast najciekawsze jest to, co znalazłem pod tarczą (obu mechanizmów, zresztą):

 

post-2232-0-27589300-1583236260_thumb.jpg

 

Odpowiedzi, czy to ten V&C czy "jakiś" V&C nie mam (trzeba by pisać do producenta, ale oni chyba nie dzielą się wiedzą tanio ;) ), jednak łatwość z jaką naprawiłem mój zegarek oraz pewne cechy jego wykończenia sugerują, że istotnie może to być Vacheron z początku drugiej połowy XIX wieku - mniej więcej z okresu gdy w Boston ruszała pierwsza fabryka Dennisona.

 

Tyle na dzisiaj, w swoim czasie wybierzemy się w dalsza podróź :) 

 

 

 


Miłego dnia!

Share this post


Link to post
Share on other sites

To po prostu parę dni wolnego...


Miłego dnia!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Świetny tekst: i ten dzisiejszy, i ten sprzed lat. Świetne jest przejście od szczegółu do ogółu - świetne, bo wymagające ogromnej wiedzy. 

Do tego dawniejszego testu miałem swego czasu kilka uwag. Wówczas nie zdążyłem, ale dziś - korzystając z okazji - podzielę się nimi.

 

Poniższe opieram na ogólnej znajomości technologii produkcyjnych, szczególnie technologii produkcji broni w dobie wojny secesyjnej. Tzn. nie upieram się, że mam całkowitą rację. A nawet jeśli mam, to ta moja racja może dotyczyć tylko jednego dziesięciolecia, bo rozwój technologii był wówczas szybszy niż dzisiaj  ;)

 

 

 Czysto teoretycznie, gdyby wziąć kilka Curtis'ów i pomieszać, a potem losowo dobierając elementy, poskładać je z powrotem, wszystkie powinny działać prawidłowo.

Tylko teoretycznie.

 

W połowie XIX wieku produkcja seryjna mechaniki precyzyjnej - a więc i zegarków - polegała na tym, że spośród elementów dobierano te, które do siebie najlepiej pasowały, a następnie - indywidualnie dla każdego egzemplarza - poprawiano współpracę elementów. I dokonywało adjustacji.

 

Oznaczało to kilka rzeczy. Jeśli stary element wymieniało się na nowy, to trzeba go było i tak dopasować (najczęściej "pilnikiem"). Lepiej zresztą było - dla dokładności - nie wymieniać tego elementu, tylko go naprawić (nawet dzisiaj taką metodę stosuje się w silnikach odrzutowych). Wreszcie pozwalało to na łatwą produkcję mechanizmów w różnych klasach dokładności - te które były dokładniejsze, trafiały na inną linię produkcyjną, gdzie były cyzelowane i zdobione.

Produkcja broni jest dość istotna nie tylko dlatego, że na niej się znam, ale także dlatego, że to właśnie dla niej opracowano technologię produkcji seryjnej. I pewnie dlatego fabryki zegarków powstawały w okolicach, gdzie istniały fabryki broni - stąd też numerowanie części.

 

I - przy okazji - drobiazg terminologiczny: seryjna produkcje zegarków nie była produkcją taśmową. Taśma produkcyjna została wprowadzono dużo później, raczej w już w XX wieku (Henry Ford). Zegarki pewnie produkowano metodą gniazdową: majster siedział w "gnieździe" i składał w nim podzespoły dostarczone z innych gniazd. Składał i - jednocześnie - numerował.

 

Gdzie więc nastąpiła podmiana mostka z błędnym nuemerem? Raczej nie podczas produkcji, tylko podczas serwisu ;)


Ale Tudora to Ty szanuj!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bardzo cenny temat. Pokazujesz świetne zegarki, i przekazujesz wiele ciekawych informacji na ich temat. :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Zeno - nie do końca. Wg moich źródeł z USA mostki trafiały do wykończenia już ponumerowane w partiach po kilka mechanizmów. W dziale wykończenia - rzadko bo rzadko - tez mogło dojść do pomyłki...

 

Z doświadczeń własnych - części pasują. Tym się właśnie różnią od „Szwajcarów” z tego okresu, gdzie części trzeba finalnie dopasowywać. W mechanizmach z USA części pasują bez problemu, chyba że producent po drodze dokonał zmian w projekcie (nawet wyprodukowany w ilości <1000szt Curtis ma - jak się później dowiedziałem - dwie wersje przekładni chodu...)

Edited by pmwas

Miłego dnia!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Cóż, czas na oficjalną prośbę forumową - Pawle! Czas na książkę?

Wpisuję się na listę chętnych do zakupu egzemplarza z autografem :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Dzięki za taką ocenę, bo to miłe ale... nie ta wiedza, nie ten poziom ;) poza tym byłoby to ogromne przedsięwzięcie, wymagające poświęcenia wielu godzin, a ja tak piszę z doskoku gdy wysupłam wolne popołudnie ;)

 

Bardziej by się to nadawało na bloga. Zreszta - kiedyś miałem, ale wraz z modernizacja strony NAWCC moj blog poszedł do śmieci :(

Edited by pmwas

Miłego dnia!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

  • Similar Content

    • By Sonka86
      Witam,
       
      Posiadam zegarek Waltham z sprzed stu lat.  Chcę poprosić o pomoc w odczytaniu znaczenia napisu na kopercie i ewentualnie o indentyfikację okresu historycznego, z którego pochodzi. 
       Dziękuję za pomoc i pozdrawiam serdecznie
       
       
       



    • By nebh
      Witam serdecznie, posiadam oto trzy takie zegarki. Chciałbym żeby ktoś coś mógł o nich powiedzieć a przede wszystkim potwierdził czy są autentyczne. Przepraszam że drugi taki sam temat, ale po prostu nie znalazłem początkowo tego działu a on jest oczywiście odpowiedni do tych zegarków. Z góry dziękuję za każdą pomoc 
       
      Illinois:
       

       
      Waltham:
       

       
      Fs Mathile Locle:
       

       
    • By nebh
      Witam serdecznie, posiadam oto trzy takie zegarki. Chciałbym żeby ktoś coś mógł o nich powiedzieć a przede wszystkim potwierdził czy są autentyczne. Dziękuję i pozdrawiam
       
      Illinois:
       

       
      Waltham:
       

       
      Fs Mathile Locle:
       

       
       
    • By loituma
      Temat jest zdublowany w dziale poszukuję, ale sprawa jest trochę nietypowa i chcę spróbować szczęścia również w tym dziale.
       
      A sprawa wygląda tak:
       
      Kumpel z pracy poprosił mnie o pomoc w odnalezieniu konkretnego zegarka, lub przynajmniej identycznego. Poszukiwany jest Elgin kieszonka z grawerem orła na deklu.
      Zegarek ten przez lata był w jego rodzinie, jednak w drugiej połowie lat 80' został skradziony.
       
      Kilka lat temu pojawił się identyczny model (a może ten sam egzemplarz) na allegro, jednak nie udało się dogadać ze sprzedającym. Zabrakło determinacji.
      Po latach temat powrócił i chęć odzyskania zegarka przybrała na sile.
       
      Posiadamy jedynie zdjęcia z tejże aukcji sprzed lat.
       

       

       

       

       

       

       

       
       
      Jeśli ktoś jest w posiadaniu takiego zegarka i jest skłonny do negocjacji celem jego zbycia, proszony jest o kontakt na PW
       
      Mam jeszcze pytanie. Czy ten temat wygrawerowany na deklu powtarzał się na innych egzemplarzach? Czy była to raczej robota indywidualna?
       
      Z góry dziękuję za ewentualną pomoc i zainteresowanie.
    • By Piotrek22
      Czy warto i czy dałoby się doprowadzić do stanu używalności zegarek widoczny na załączonych zdjęciach. Widać, że brakuje niektórych części, ale ponieważ nie znam się na zegarkach, więc nie wiem, czy koszt naprawy byłby duży. Na mechanizmie jest wybity numer - 28084225. Inne widoczne napisy: 15 Jewels, a na obudowie od wewnętrznej strony znajduje się numer 922121 oraz napisy: Tahys lub Taliys, Bristol, Gold filled 14K. Będę wdzięczny za informacje. Pozdrawiam.




×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.