Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...
Sign in to follow this  
1qwer1

Zegarek kieszonkowy Tissot Antimagnetique - koronka

Recommended Posts

Witam wszystkich,

 

Posiadam Zegarek kieszonkowy Tissot Antimagnetique i nie posiada on koronki i potrzebuję pomocy w doborze/ znalezieniu właściwej koronki prawdopodobnie z tym szpikulcem do ustawiania godziny i nakręcania zegarka oraz jak wymontować część koronki znajdującej się w środku tego zegarka ? Jeszcze go nie rozbierałem.

Numer na machaniźmie 748905

 

Dziękuję za pomoc.

post-111420-0-41120900-1576839718_thumb.jpg

post-111420-0-85477700-1576839725_thumb.jpg

post-111420-0-42708200-1576839731_thumb.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites

 Tez szukałem koronki

Najlepiej daj komuś do dorobienia cały wałeczek..

Wyciągniesz go

 wykrecając ten mały post-110630-0-75479900-1576840356.jpgwkręt nad kołem

 

ps.

 napewno jest resztka wałka w środku? ( widać?)

Edited by mkl1

Pozdrawiam Mirek

Share this post


Link to post
Share on other sites

 Tez szukałem koronki

Najlepiej daj komuś do dorobienia cały wałeczek..

Wyciągniesz go

 wykrecając ten mały attachicon.gifUntitled.jpgwkręt nad kołem

Ok super bardzo Ci dziękuję. Czy po odkręceniu tej śrubki wałeczek sam wypadnie ?

Nie mam pewności co do wałeczka czy jest czy go nie ma. Po wyjęciu mechanizmu z koperty wygląda to tak.

Co do tej śrubki podczas wykręcania to odkręca się do pewnego momentu potem zaczyna przeskakiwać i dość głośno to słychać. Czy ona ma się cała wykręcić i czy wałeczek jeżeli jest w środku to sam wypadnie ?

Udało mi się wyciągnąć wałeczek jest pęknięty w połowie czyli nie ma tej części co idzie do koronki.

post-111420-0-39924800-1576841246_thumb.jpg

post-111420-0-24323000-1576841252_thumb.jpg

post-111420-0-58442200-1576841928_thumb.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wałek,a raczej jego część jest widoczna ,śrubki nie wykręcaj całkowicie ,nie ma potrzeby,a wałek może ale wcale nie musi sam wypaść.Trzeba czasami zdjąć tarczę i wysunąć resztkę..

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wałek,a raczej jego część jest widoczna ,śrubki nie wykręcaj całkowicie ,nie ma potrzeby,a wałek może ale wcale nie musi sam wypaść.Trzeba czasami zdjąć tarczę i wysunąć resztkę..

Udało mi się wyjąć tą część wałeczka.

post-111420-0-94039600-1576842542_thumb.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czy ktoś z was ma może zdjęcie całego oryginalnego tego wałeczka ?


 Tez szukałem koronki

Najlepiej daj komuś do dorobienia cały wałeczek..

Wyciągniesz go

 wykrecając ten mały attachicon.gifUntitled.jpgwkręt nad kołem

 

ps.

 napewno jest resztka wałka w środku? ( widać?)

Masz może zdjęcie całego wałeczka ?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zrobie zdjęcie jakiegos wałeczka.

 Lecz to napewno będzie sie róznic..

 Każdy mechanizm ma "troszeczke różnic" tym bardziej wysokośc kominka, srednice itp.

Ja osobiscie dałbym resztke tego wałka wraz z zegarkiem(mechanizm +koperta) komus kto to dorobi.

 Sam próbowałem dorobić do swojej kieszonki, lecz 'potknąłem" sie o mzbyt miękki materiał.. i wałeczek po pewnym czasie nie spełnił zadania= ukręcił sie na przejściu:

"kwadrat- częśc z przewężeniem na zabezpiecenie"


Pozdrawiam Mirek

Share this post


Link to post
Share on other sites

To

 

Zrobie zdjęcie jakiegos wałeczka.

 Lecz to napewno będzie sie róznic..

 Każdy mechanizm ma "troszeczke różnic" tym bardziej wysokośc kominka, srednice itp.

Ja osobiscie dałbym resztke tego wałka wraz z zegarkiem(mechanizm +koperta) komus kto to dorobi.

 Sam próbowałem dorobić do swojej kieszonki, lecz 'potknąłem" sie o mzbyt miękki materiał.. i wałeczek po pewnym czasie nie spełnił zadania= ukręcił sie na przejściu:

"kwadrat- częśc z przewężeniem na zabezpiecenie

to znaczy w internecie już wyszukałem zdjęcia innych wałeczków lecz nie mogę znaleźć tego mojego w całości.

Bo głownie interesowało mnie zdjęcie całego wałeczka od tego modelu.

Czy masz kogoś poleconego u kogo można by było dorobić taki wałeczek / 

Edited by 1qwer1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zadałem to pytanie  tu na forum

 

Niestety nic... :(


Pozdrawiam Mirek

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Sign in to follow this  

  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

  • Similar Content

    • By jezyk10
      Tissot PRX 80 - Miłość od pierwszego przymierzenia!
       

       
      Początek Historii
       
          Styczniowy wtorek, godzina 16:30, ostatni e-mail do Klienta i koniec pracy. Nie mam żadnych planów na wieczór, więc korzystając z wolnego popołudnia mam zamiar udać się do salonu z zegarkami. Trochę zaspokoić swoją ciekawość, bo od paru tygodni chodzi za mną zakup czasomierza, a trochę, żeby się oderwać od smutnej zimy. Plan jest taki, żeby przymierzyć kilka modeli, które wpadły mi w oko i zdecydować się na pierwszy czasomierz z nieco wyższej półki, niż zegarki obecnie posiadane. Taki mój mały debiut w świecie przemyślanych, zegarkowych zakupów. Krótki telefon do żony, że będę trochę później, ponieważ jadę zobaczyć na żywo kilka zegarków. Standardowo, żona mocno wyrozumiała do moich pomysłów. Chyba po kolekcjonowaniu przeze mnie LEGO już niewiele jest w stanie ją zaskoczyć. Wsiadam w samochód, korki jak na Wrocław dosyć małe, parkuję niedaleko Dolińskiego, szybka opłata w niezwykle topornym parkomacie i mam jakieś 45 minut, żeby zobaczyć to i owo.
       
           Samego salonu nie będę opisywał, jest ładny, czysty, schludny, a obsługa pomocna. Nic więcej nie potrzebuję, robię kolejne kroki pomiędzy ekspozytorami, szukając inspiracji, chociaż i tak w głowie mam jeden model. Przyjechałem przymierzyć Firemana Enteprise, który na zdjęciach był dokładnie tym czego szukałem, ale na żywo przekonałem się, że to zegarek nie dla mnie. Jest piękny, świetnie wykonany, ale zamiast poczuć zachwyt przy założeniu go na nadgarstek, poczułem obawy i to był znak, przez który odpuściłem ten zegarek. Przymierzyłem jeszcze kilka innych modeli, odłożyłem je na stół, po czym zrobiłem kilka kroków w prawo i rzucił mi się w oczy PRX. Z racji tego, że miałem jeszcze opłacony bilet parkingowy, a obsługa była miła poprosiłem o wyciągnięcie jednego z modeli. Nie miało znaczenia, który, ponieważ do tego momentu nawet się nad tym modelem nie zastanawiałem, chciałem go po prostu zobaczyć. Zupełnie nie był w kręgu moich zainteresowań, zatem kolor nie miał znaczenia. Pan z obsługi podał mi PRX-a w kolorze zielonym w wersji automatycznej i jak się można domyślić po temacie recenzji - przepadłem. Zastanawiam się czy gdyby nie był to zielony, a inna z oferowanych wersji kolorystycznych, to czy efekt byłby taki sam. Nie jestem w stanie odpowiedzieć na to pytanie, ale chyba tak miało być. Nie rozważałem modelu PRX, ba, nawet nie zastanawiałem się nad zieloną tarczą zegarka. Tym modelem wyszedłem zupełnie poza sferę zegarków, o których myślałem i to był strzał w dziesiątkę. Wniosek? Warto próbować nowych rzeczy! Poniżej pierwsze zdjęcie PRX jakie wykonałem:
       
        
       
           Od tego momentu już wiedziałem, że zdecyduję się na zakup tego modelu, śledziłem oferty i w końcu trafiła się ciekawa promocja. Zapłaciłem za niego równo 2999 złotych, czy to była dobra cena? Trudno powiedzieć, na pewno lepsza niż wyjściowa, ale wiem, że możliwe było dostanie go w innych miejscach bliżej 2800 złotych. Nie przejmuję się tym za bardzo, ponieważ kupiłem go w miejscu, gdzie go przymierzyłem i to takie moje małe podziękowanie za wcześniejszą obsługę i „zarażenie” tym zegarkiem! Chociaż o Tissocie PRX zostało napisane i powiedziane prawdopodobnie wszystko, to i tak postanowiłem napisać subiektywne zdanie na temat tego modelu.
       
      Jak się wzorować, to na najlepszych. 
       
           PRX to czasomierz, który jest inspirowany zaprezentowanym w 1978 roku modelem Seastar i bardzo mocno czerpie ze spadkobiercy, a Seastar jak to w tym świecie bywa czerpał z innych modeli. Dużo ludzi uważa, że oryginał mocno przypomina Rolexa Oyster Quartz i pewnie jest w tym trochę prawdy, ale uważam, że inspirowanie się najlepszymi do złych praktyk nie należy. Z uwagi na szlif słoneczny zdecydowanie bardziej do protoplasty podobny jest model kwarcowy, natomiast automatyczna wersja posiada tarczę inspirowaną AP Royal Oak czy też GP Lauretao. Ponownie powiem, że inspirowanie się najlepszymi w mojej ocenie złe nie jest, zwłaszcza, że nijak ma się porównywanie zegarka za 3 tysiące złotych z kilkudziesięciokrotnie droższymi modelami. Nie są one bezpośrednią konkurencją i nigdy nie będą, ale patrząc na cenę tytułowego bohatera uważam, że jest oniezwykle przyjemnym zegarkiem z wyglądu i gdybym nie znał ceny tego modelu, to strzelałbym, że to półka cenowa bliżej pięciu niż trzech tysięcy złotych.

      źr: watch-wiki.net
       
           Odtworzenie modelu Seastar poprzez serię PRX, to nie tylko powrót do korzeni, ale także głębsza historia. Nowy CEO firmy Tissot mocno postawił na tę linię i okazało się to bardzo dobrym ruchem.  Wysokie uznanie wśród zegarkowej społeczności pozwoliło wyjść tej firmie z wieloletniej stagnacji i przywrócić jej chociaż odrobinę dawnego blasku. Z informacji, które znalazłem, okazuje się, że  nie tylko zbiera świetne recenzje, ale również świetnie się sprzedaje na całym świecie. Myślę, że to dopiero początek linii PRX, która zagości w portfolio Tissota na dłużej. Czekam z niecierpliwością na kolejne wersje kolorystyczne, dedykowane paski i być może kolejne rozmiary. Obecnie PRX oferowany jest w wersji mechanicznej jak i kwarcowej, we wielu wersjach kolorystycznych i w dwóch rozmiarach, 35 oraz 40 mm. Mniejszy świetnie sprawdza się na krótsze w obwodzie oraz damskie nadgarstki, natomiast wersja 40 mm ładnie prezentuje się nawet na nadgarstkach powyżej 18 cm. Taka kolej rzeczy spowodowana jest zintegrowaną bransoletą, która optycznie powiększa zegarek i daje mu solidny klimat retro, który chyba najbardziej mnie oczarował w całościowym spojrzeniu na zegarek.
       
           Krótka dygresja - mam nadzieję, że Tissot wróci na dobre tory i pokażą odświeżenia kolejnych modeli, bądź zupełnie nowe serie. Ponieważ patrząc na obecne portfolio, w tej marce zrobił się spory mętlik i wydaje mi się, że chcieli dogodzić absolutnie każdemu konsumentowi. Brak skupienia na najważniejszych liniach i dokładnie coraz to nowych wymyślnych modeli (T-Touch, PRC 200, Chrono XL) nie wpływa pozytywnie na odbiór marki. Mam nadzieję, że to początek nowej drogi i jeszcze niejeden zegarek z Le Locle wyląduje w mojej kolekcji.
       
      Szwajcarska precyzja i retro wygląd, czyli Powermatic 80 i lata 80-te.
       
          Wracając do modelu PRX i kilku technikaliów. Sercem modelu, znajdującym się pod przeszklonym deklem jest mechanizm Powermatic 80 z taktowaniem 21600 bph i jak można się domyślić, 80 godzinową rezerwą chodu. Uzyskanie takiego wyniku rezerwy, to między innymi efekt obniżenia taktowania z 28 800 bph, przez co zegarek jest w stanie dłużej wytrzymać bez wprawiania w ruch wachnika. Obniżenie taktowania trochę zabiera elegancji temu zegarkowi, ponieważ w mojej ocenie bardziej płynnie poruszająca się wskazówka wyglądałaby znacznie lepiej.  Za to korzystanie z Powermatica 80 od strony praktycznej jest dla mnie wspaniałe. Mogę go zostawić w domu na weekendowy wypad w góry, a PRX w poniedziałek jest zdecydowanie bardziej gotowy do pracy niż ja. Gdyby jednak wypad w góry się przedłużył, to można go szybko nakręcić za pomocą koronki, do której wrócę przy opisie koperty.
       

      Nie jest to urodziwe zegarmistrzostwo, ale miło mieć przeszklony dekiel!
       
          Przed zakupem zegarka automatycznego obawiałem się, że będę musiał go zbyt często regulować, natomiast w tym przypadku nic takiego nie ma miejsca. Nie miałem okazji dokładnie sprawdzić odchylenia w swoim modelu, ale z recenzji i opisów użytkowników można wywnioskować, że modele na tym mechanizmie mają odchył od 0 do 5 sekund w ciągu doby. Nawet sama firma Tissot twierdzi, że precyzja chodu zbliżona jest do standardów COSC. W tym roku mija 10 lat od prezentacji Powermatica 80, więc pierwsza dekada testów już za nim i co tu dużo mówić - wygląda na to, że grupie Swatch udało się stworzyć wytrzymałe, dokładne i mało awaryjne rozwiązanie. 
       
          Po spojrzeniu na model PRX ujrzymy konstrukcję ze zintegrowaną bransoletą, z której dosłownie wylewa się styl lat 80. Całość jest wykonana ze stali 316L, która jest odporna na korozję i bardzo ładnie się mieni w różnych warunkach oświetleniowych. Tarczę otacza koperta ze szczotkowanej stali, która zdecydowanie wpisuje się w retro styl tego modelu i powiększa go zarówno fizycznie jak i optycznie. Przy pierwszym kontakcie z zegarkiem miałem wrażenie, że ta tarcza ma większą średnicę niż opisane przez producenta 40 mm. Na prawo od godziny trzeciej widać logowaną koronkę, która jest wygodna w użyciu i daje przyjemny opór przy nakręcaniu. Jest również łatwo wyciągalna i bez większego trudu można wyczuć dwa poziomy wyciągnięcia, które odpowiadają kolejno za ustawienie czasu i daty. Producent zapewnia, że PRX posiada wodoszczelność 10 bar, zatem jeśli latem zapragniecie skorzystać z basenu - nie będzie potrzeby ściągać czasomierza.
       

       
          Ponownie kierując wzrok w kierunku bohatera tej recenzji nie sposób pominąć tarczę, która prezentuje się wyśmienicie. Trójwymiarowe kwadraty, którymi pokryta jest cała tarcza tworzą piękny spektakl w zależności od światła, które na nie pada. Pod pewnymi kątami tarcza przechodzi z czerni, w ciemną zieleń, aby zaraz zmienić się w kolor znany z boisk Premier League. Ba, ostatnio jak przyglądałem się tarczy, to aż musiałem się zastanowić czy na pewno mam kolor zielony, ponieważ zdecydowanie bliżej mu było do granatu. Zatem tak jak widać, kolor zielony może Was wielokrotnie zaskoczyć, chociaż domyślam się, że z innymi wariantami jest podobnie. Niestety obecne warunki słoneczne nie pozwalają na sprawdzenie wyglądu w pełnym słońcu, ale przecież do wiosny coraz bliżej!
       

       
          Kontynuując opis tarczy. Znajdziemy na niej nakładane indeksy, których większa część jest pokryta warstwą lumy. Na 12-tej delikatne, malowane logo Tissot z datą założenia firmy, a na godzinie 6-tej napis PRX w nieco oldschoolowej czcionce i informacja w jaki mechanizm został wyposażony ten model. Pod wskazówkami znajduje się jeszcze datownik na godzinie trzeciej, który jest ładnie wpasowany w indeks. Indeks na godzinie trzeciej z racji tego, że jest krótszy jest cały pokryty warstwą luminescencyjną. Patrząc na chłodno na tę tarczę wolałbym, aby datownik był w kolorze tarczy lub nie było go w ogóle, myślę, że wtedy PRX prezentowałby się jeszcze lepiej. Wskazówka minutowa jest długa i niewiele cieńsza od godzinowej, uważam, że wskazówki dobrze dopełniają tarczę, a dzięki dosyć sporym obszarem pokrytym lumą, są w stanie pomóc, gdy zrobi się ciemno. Całość przykryta jest płaskim, odpornym na zarysowania szafirowym szkłem.
       
          Ostatni element, który został do opisania, to zintegrowana bransoleta. Klasyczna, panelowa, pięknie się mieniąca i zwężana ku zapięciu. Tak wyprofilowana bransoleta nadaje lekkości całej konstrukcji, przez co świetnie wygląda zarówno do casualowych jak i bardziej eleganckich stylizacji. Zapięcie konstrukcji jest motylkowe, a co za tym idzie, szybkie i bardzo wygodne w codziennym użytkowaniu. Nie mam również zastrzeżeń co do samego zapinania jak i rozpinania bransolety, wszystko działa z dużą precyzją i odpowiednim oporem. O samej wygodzie noszenia zegarka napiszę w dalszej części, a ja jeszcze się skupię na jednym elemencie. Tissot zastosował tutaj system quick-release, dzięki któremu w bardzo łatwy sposób możemy zmienić bransoletę na pasek.
       
         Oficjalnie dostępnych jest kilka różnych pasków, ale widząc sukces modelu PRX spodziewam się, że w niedalekiej przyszłości pojawią się następne modele. Na rynku dostępne są również zamienniki firm trzecich, a jedną z najbardziej znanych jest Delugs, natomiast ceny ich produktów są według mnie dość wysokie. Czekam z niecierpliwością na następne modele oficjalnych pasków, ponieważ obecnie żaden nie przekonuje mnie do połączenia ich z zieloną tarczą. Łyżką dziegciu w tej beczce miodu jest brak mikroregulacji. W jakiś sposób możemy to obejść dzięki półogniwom, które możemy wyciągać, ale zdecydowanie miło by było, gdyby znalazła się tutaj możliwość dopasowania długości bransolety za pomocą wcześniej wspomnianej mikroregulacji.
       

       
      Pora na pierwszą przymiarkę i na jeden zarzut.
       
         Dzięki uprzejmości Panom z salonu, przy odbiorze zegarka udało się wyregulować długość panelowej bransolety, tak aby była możliwie idealna na mój nadgarstek. Dotychczas nosiłem tylko zegarki z paskiem, zatem dopasowanie zegarka pod mój nadgarstek było dla mnie niezwykle ważne, ponieważ nie wiedziałem jak odnajdę się z innym rozwiązaniem na nadgarstku. Wszystko ustawione, pora zatrzasnąć motylkowe zapięcie i opowiedzieć nieco o samym noszeniu PRX.
       
         Mam płaski nadgarstek o obwodzie niecałych 18 centymetrów, zatem ani specjalnie duży, ani mały. Jednak trochę się obawiałem, że zegarek okaże się zbyt mały podczas codziennego użytkowania, a to dlatego, że wszystkie poprzednie zegarki miałem od 42 mm wzwyż. Rozumiem, że dla wielu nadgarstek w moim rozmiarze byłby odpowiedni nawet dla zegarków 36-38 mm, jednakże mam prawie dwa metry wzrostu i jeśli zegarek od ucha do ucha ma zbyt małą długość, to mam wrażenie, że wygląda na mnie jak zabawka. Jest to zupełnie subiektywne odczucie, ale wychodzę z założenia, że w zegarku powinienem czuć się komfortowo i chciałem, żeby tak było z PRX i wiecie co? Udało się!
       
         Nosząc zegarek już od kilku dni nie miałem ani chwili, w której stwierdziłbym, że ten zegarek jest zbyt mały. Jest idealny, świetnie leży, budowa mojego nadgarstka wydaje się być dopasowana pod modele ze zintegrowaną bransoletą, a skoro przy niej jesteśmy, to tutaj miałem małe zdziwienie. W pierwszy dzień wydawała się idealna, w drugi zaś zbyt ciasna, po czym na trzeci znowu było bardzo dobrze. Delikatne puchnięcie nadgarstka w ciągu dnia potrafi spowodować, że PRX leży nieco zbyt ciasno i to jest tak na prawdę mój jedyny, ale poważny zarzut co do wygody noszenia tego zegarka. Niestety brak możliwości szybkiej mikroregulacji uniemożliwia mi dopasowanie długości bransolety w ciągu dnia. Chociaż po kilku dniach uważam, że obecna jej długość jest dobrze do mnie dopasowana, ponieważ zegarek z reguły przemieszcza się te kilka centymetrów w dół i górę nadgarstka, to zdecydowanie wyobrażam sobie sytuację, że znalezienie idealnej długości bransolety dla niektórych będzie graniczyło z cudem. Zobaczę jak będzie z wygodą noszenia na przestrzeni kilku miesięcy, być może zdecyduje się dołożyć jedno półogniwo, bądź zamienić obecnie założone półogniwo na całe, aby nieco wydłużyć bransoletę.
       
        Tak jak wspomniałem wyżej, brak mikroregulacji to mój jedyny zarzut względem PRX. Jego wymiary, waga i rozmiar są według mnie idealnie dobrane. Sprawia wrażenie zegarka bardzo uniwersalnego, który z przyjemnością będę nosił zarówno na dłuższy spacer z psem jak i na wyjście do restauracji. Nadal nie mogę się napatrzeć na mieniącą się tarczę i na szczotkowaną kopertę, jeśli jeszcze zastanawiacie się nad tym czy PRX jest dobrym wyborem, to nie ma co zbyt dużo myśleć, idźcie do salonu i sprawdźcie sami. Gwarantuję wam, że nawet jak nie będzie to zegarek dla Was, to nie powinniście się zawieść jakością, którą oferuje ten model  w tej półce cenowej.
       

       
         Szczerze mówiąc, zakup tego zegarka to był sprawdzian czy ten świat zegarków jest w ogóle dla mnie i czy rozszerzanie kolekcji zegarków ma sens - i choć portfel trochę się zasmuci, to stwierdzam, że jest, a ja w zegarkach znalazłem swoją małą odskocznię od codziennego biegu.
       
      P.S To moja pierwsza recenzja, zatem przyjmuję każdą krytykę i zapraszam do komentowania! A i na koniec krótki wrist-roll oraz zdjęcie na ręce  

      IMG_6224.mp4  

       
    • By zrytytweety
      Witam Forumowiczów.
      Mam do zagospodarowania półtora tysiąca euro i szukam jakiegoś automatu. Moją uwagę zwróciły dwa modele z 80h rezerwą chodu. Linki:
      https://www.certina.com/pl/watch/ds-2/c0244071742100
      https://zegarkicentrum.pl/tissot-powermatic-80-t127-407-11-091-01-zegarek-meski/
      Myślałem też o dwóch tańszych. 
      Pracuje na magazynie i myślałem o gshocku do pracy i jakimś wyjściowym auto.
      Jestem początkującym amatorem mierzenia czasu, bardzo otwartym na sugestię.
      P.S. niekoniecznie muszą być szwajcarskie. Zależy mi na długości użytkowania i solidnej budowie w przypadku zegarka do pracy. Obecnie miałem ediface casio efr 552 po kilkunastu uderzeniach w regał pękło szkiełko; stracił wodoszczelność ale działa.
      Pozdrawiam!
       
    • By MarcinEck
      Jak w tytule - poszukuję zegarka okazyjnego Orient Kamasu (Ray, Mako) w wersji z burgundową tarczą (i bezelem czarnym, choć z bordowym też rozważę), używanego ale w stanie idealnym lub b. ładnym, w cenie niższej niż za najtańszy nowy do znalezienia w internetach. Model RA-AA0003R19B lub podobny, ale koniecznie z ciemnoczerwoną tarczą. Ewentualnie w grę wchodzi też zamiana na chronograf Tissot PRC200, kwarcowy, z papierami, ze śladami używania, którego jestem pierwszym właścicielem...
       
      Zanim upłynął odpowiedni okres karencji - zmieniły się moje plany. Burgundowy Orient został zakupiony, jedzie do mnie....
       
      Ale Tissot PRC200 nadal pozostaje i mógłbym go zamienić na bilety Narodowego Banku Polskiego, na warunkach do ustalenia ...
      Albo na jakiegoś fajnego Eco-Drive'a ...
    • Guest rads
      By Guest rads
      Zapraszam do lektury krótkiego opracowania, poświęconego szczególnemu zegarkowi w najnowszej historii marki Tissot – modelowi o dźwięcznej nazwie Ballade.
       

       
      Nie jest tajemnicą, że w portfelu marek Swatch Group, Tissot jest pozycjonowany bliżej parteru niż szczytu ich własnej "piramidy prestiżu" 😉 Oznacza to mniej więcej tyle, że firma za zadanie wytwarzać zegarki na masową skalę, najczęściej w cenie znacznie poniżej 1000 Euro, których większość posiada mechanizm kwarcowy lub stosunkowo tani mechanizm automatyczny - pochodzący od zewnętrznego dostawcy (w tym przepadku rzecz jasna ETA SA, również należącej do Swatch Group Ltd.). Kupując taki zegarek otrzymujemy szwajcarski produkt, po którym oczywiście mamy prawo oczekiwać należytej jakości wykonania i niezawodności. Jednakże nikt myślący zdroworozsądkowo raczej nie spodziewa się znalezienia w nim drogich zegarmistrzowskich innowacji, zarezerwowanych niemal wyłącznie dla marek z tzw. wyższej półki.
       
      Zmieniło się to zasadniczo po zaprezentowaniu modelu Ballade na targach Baselworld w 2017 roku (a de facto po opublikowaniu specyfikacji zegarka kilka miesięcy wcześniej). Zastosowanie krzemowej sprężyny balansu w zegarku z tego pułapu cenowego sprawiło niemałą niespodziankę i bynajmniej nie pozostało niezauważone w światku zegarkowych entuzjastów. Wysyp pozytywnych recenzji potwierdza, że idea śmiałego upowszechniania zegarmistrzowskich innowacji okazała się słuszna - Tissot dołączył tym samym do (mimo wszystko wąskiego w 2017 roku) grona marek wykorzystujących elementy z krzemu, jak m.in. Ulysse Nardin (pierwszy zegarek z krzemem, 2001), Patek Philippe, Breguet, Blancpain, JLC, Omega, Rolex czy Tudor.
       
      Dziś nikogo już nie zdziwi krzemowy włos czy certyfikat COSC w modelu za 3-4 tysiące złotych, podobnie jak automatyczny mechanizm z 3-dniową rezerwą chodu. Jednak połączenie tych wszystkich zalet w jednym zegarku nadal sprawia, że choć Ballade na zewnątrz wydaje się skromna - nie sposób przejść obok niej obojętnie ( https://www.montredo.com/affordable-luxury-watches-with-silicon-components/ ).
       

       
      Moja własna przygoda z Ballade zaczęła się kilka lat temu, kiedy okazyjne zakupiłem 2 nowe egzemplarze tego modelu. Obydwa zegarki z powodzeniem użytkowałem naprzemiennie i byłem z nich bardzo zadowolony. Po pewnym czasie Balladki padły jednak ofiarą redukcji na krwawym ołtarzu zegarkowej rewolucji, w trakcie mozolnej wspinaczki na tzw. wyższy szczebel 😉😄
       

       

       
      Temat wydawał się zamknięty. A jednak wciąż coś sprawiało, że od czasu do czasu uparcie przypominałem sobie o Ballade: a to przystanąłem przy witrynie sklepowej, na której cierpliwie zbierała kurz w towarzystwie popularniejszych modeli, a to znów (całkowitym przypadkiem!) natrafiałem na jej zdjęcie w necie, co zwykle kończyło się przeczytaniem lub obejrzeniem paru recenzji, które i tak od dawna znałem na pamięć. W końcu wydarzyło się więc to, co jak powiadali greccy filozofowie przyrody, musiało się wydarzyć: ponownie kupiłem Ballade 😄
       

       
      Mniej więcej doszedłem już do tego, co mnie osobiście urzeka w tym zegarku, ale to, rzecz jasna, kwestia gustu i osobistych preferencji, o których nie ma sensu się rozpisywać. Napomknę tylko, że chyba najbardziej podoba mi się obecna tu szczypta vintydżu, czyli subtelne, stylistyczne nawiązania do lat 50-tych, jak wskazówki Dauphine, charakterystyczny, szlifowany pierścień pod indeksami godzinowymi czy płaska, "oldschoolowa" koronka.
       

       
      MECHANIZM
       
      Niewątpliwie najciekawszą cechą Ballade jest jej nietuzinkowy mechanizm, czyli specjalna wersja Powermatic 80 z krzemowym włosem balansu i certyfikatem COSC.
       
      Choć  oparty o niezwykle popularny i wykorzystywany od dziesięcioleci mechanizm automatyczny ETA 2824-2, Powermatic posiada kilka bardzo nowoczesnych rozwiązań.
       
      Po pierwsze Powermatic 80 charakteryzuje się dłuższą sprężyną naciągu oraz częstotliwością chodu zmniejszoną z 4 do 3 Hz, co umożliwiło zwiększenie rezerwy chodu z 42 do imponujących 80 godzin.
       
      Drugą charakterystyczną innowacją tego mechanizmu jest przystawka balansowa pozbawiona regulatora chodu - mechanizm jest na stałe regulowany w trakcie procesu produkcyjnego z wykorzystaniem pomiaru laserowego. Ewentualna regulacja chodu jest możliwa jedynie poprzez symetryczne przesuwanie przeciwwag w postaci przeciwległych śrub na kole balansowym.
       
      Po trzecie oczywiście krzemowy włos balansu (wersja mechanizmu C07.811 Si zastosowana w Ballade). Rozwiązanie to odpowiada za poprawę właściwości antymagnetycznych i zwiększoną odporność na zmiany temperatury, co zapewnia bardziej precyzyjną i bezawaryjną pracę mechanizmu.
       
      Po czwarte, wersję Powermatika z krzemowym włosem wyposażono w nowoczesny system antywstrząsowy, chroniący oś koła balansowego (najprawdopodobniej odmiana Nivachoc, który jest stosowany w dużo droższych mechanizmach m.in. przez Omegę, Longines-a czy Rado ( http://symb.ly/tag/nivachoc-shock-bsorber/ ). System antywstrząsowy chroniący oś koła balansu zastosowany w podstawowej wersji Powermatika o symbolu C07.111 to sprężyna Novodiac, montowana typowo w tańszych mechanizmach klasy "ekonomicznej" ( https://calibercorner.com/novodiac/ ).
       
      Więcej nt. "krzemowej rewolucji" i korzyści z zastosowania krzemu (j. ang.): https://www.watchonista.com/articles/opinions/watchmakers-depth-opinion-progress-silicon
       

       
      Po piąte w podstawowej wersji Powermatika C07.111 zastosowano innowacyjne rozwiązanie w postaci syntetycznych elementów wychwytu: widelca (kotwicy) oraz koła wychwytowego. O takim rozwiązaniu informuje napis High-Tech Escapement wygrawerowany na wahniku, wraz z podaną liczbą 23 kamieni (grafika po prawej). W odróżnieniu od wersji podstawowej, mechanizm Powermatic zastosowany w Ballade nie posiada syntetycznych elementów wychwytu, lecz są one wykonane ze specjalnych stopów metali, mających właściwości antymagnetyczne (najprawdopodobniej takich samych, jak w wersji Top/COSC mechanizmu bazowego 2824-2) ze standardowym wykorzystaniem 2 kamieni paletowych w kotwicy (stąd różnica w ilości kamieni łożyskujących pomiędzy obiema wersjami).
       

       
      Dla (bardzo) ciekawskich: Wskazana na powyższej grafice "dźwigienka", widoczna wyłącznie w wersji z krzemową sprężyną balansu, nie służy - jak się potocznie uważa - do regulacji chodu, a do korekcji błędu wynikającego z niesymetrycznej pracy koła balansowego (tzw. przesuwka, do której mocowany jest klocek przytrzymujący zewnętrzny koniec włosa balansowego). W wersji mechanizmu z syntetycznym wychwytem przesuwka jest prawdopodobnie umieszczona pod przeciwległej stronie i dlatego pozostaje niewidoczna (może to wynikać z faktu, że włos balansu w wersji Si jest zamontowany odwrotnie niż w wersji podstawowej).*

      *źródło: konsultacje z zegarmistrzami (m.in Mark Sirianni / The Watch Doctor), dyskusja na watchuseek.com, strony i blogi poświęcone mechanizmom (m.in. https://www.europastar.com/news/1004085570-tissot-s-new-sub-1000-swiss-franc-chronometer.html#highlight=powermatic, https://wahawatches.com/watch-talk-whats-the-beat-error-of-a-watch/). Ustalenie tego zajęło mi spory kawał życia, ale przysięgam, że było warto! 😂
       
      Warto mieć też na uwadze, że w przypadku mechanizmów produkowanych przez ETA, a więc również Powermatic 80, do certyfikacji COSC przeznaczone są egzemplarze wyposażone w najlepsze dostępne podzespoły. Mechanizmy te są regulowane w 5 pozycjach z uwzględnieniem zmian temperatury, co gwarantuje ich późniejszą ponadprzeciętną dokładność.
       
       
      Dla chętnych polecam doskonałą wizualizację działania mechanizmu Ballade, przygotowaną przez Tissot-a:
       
       
      KOPERTA
       
      Projektując kopertę zegatka, Tissot zastosował interesujące rozwiązanie. W górnej części koperty na wysokości lunety średnica wynosi 39mm na całym obwodzie. Tyle samo ma koperta w części pomiędzy uszami na całej swej wysokości. Jednak po bokach koperta stopniowo rozszerza się ku dołowi do szerokości 41 mm (czyli +1mm między górą i dołem zegarka po każdej ze stron). 
       

       
      Stąd częste nieporozumienie, że istnieją 2 wersje męskiej Ballady: 39 i 41mm. Najprawdopodobniej w materiałach prasowych w specyfikacji zegarka widniał zapis „39/41”, co niektórzy zinterpretowali jako 2 różne wymiary zegarków. Boki koperty są szlifowane. Dość masywne, „casualowe” uszy są mocno ścięte, co sprawia, że zegarek powinien wygodnie leżeć również na węższych nadgarstkach. Bezel i centralna część tarczy ozdobione są wzorem Clous de Paris, czyli paryskimi paznokciami. Wzór ten wykorzystywany jest w zegarmistrzostwie od niepamiętnych czasów, a jego zaletą jest maskowanie ewentualnych rys i zadrapań.
       

       
      TARCZA
       
      Wielowarstwowa (aplikowane cyfry i indeksy godzinowe, które częściowo wystają spoza czarnego ringu ponad centralne pole tarczy, dają wrażenie trójwymiarowości), bardzo estetyczna, dobrze kontrastująca z białymi napisami. Bardzo sprytny efekt osiągnięto ozdabiając centralne pole tarczy wspomnianym wcześniej wzorem Clous de Paris, który w czarnej wersji zegarka nawiązuje bezpośrednio do krzemu - największej innowacji zastosowanej w Ballade.
       

       
      Wskazówki, pomimo braku lumy, dobrze odbijają światło dzięki powierzchniom ustawionym pod różnymi kątami, podobnie jak aplikowane indeksy godzinowe.
       

       
      Gdy jednak robi się ciemno, próżno ich szukać na tle tarczy zegarka i bawimy się w zgadywanki 😄
       

       
      Na otarcie łez należy zauważyć, że warstewka antyrefleksu na szafirowym szkle oraz głębokie osadzenie tarczy w szczotkowanej od wewnątrz lunecie, pomagają odczytać godzinę w ciągu dnia. Wystarczy lekko obrócić nadgarstek, by "złapały" promień światła i zarysowały się wyraźnie na tle tarczy.
       

       
      O ile nie jestem fanem okienka daty, to trzeba stwierdzić, że w Ballade zostało ono wpasowane bardzo estetycznie. Ramka okiena nie jest jedynie aplikowana na tarczy, lecz również otacza pionowo jego krawędzie. Biały ring datownika ładnie komponuje się z kolorem napisów na cyferblacie.
       

       
      PASEK + ZAPIĘCIE
       
      Rzecz jasna gdzieś trzeba ciąć koszty i w przypadku Ballade najlepiej widać to po fabrycznym pasku. W poprzednich egzemplarzach już po kilkunastu założeniach zaczynał pękać w poprzek podszewki, wycierał się nieestetycznie i ogólnie sprawiał wrażenie taniego i niedopracowanego. Dodatkowo, na co zwraca uwagę wielu użytkowników (i ja także potwierdzam), pasek z fabrycznym zapięciem motylkowym jest bardzo krótki i z ledwością mieści się na nadgarstku o obwodzie 18cm. Tym razem więc nawet nie próbowałem go nosić, tylko od razu zamówiłem do zegarka porządny kawał skóry z casualowym zacięciem.
       

       
      PODSUMOWANIE / WNIOSKI Z UŻYTKOWANIA
       
      Ballade to bardzo udany zegarek, który po wymianie paska z powodzeniem można nosić na co dzień. Na ręku faktycznie leży jak 39mm (dodatkowe 2 milimetry po bokach koperty są w rzeczywistości niezauważalne) i swobodnie chowa się pod mankiet koszuli czy bluzy, w czym pomagają ścięte uszy oraz nachylony bok koperty i bezel. Jako casual fajnie dopasowuje się do dżinsów i koszulki, ale bez najmniejszego problemu sprawdzi się też do marynarki czy garnituru, a z czarną skórzaną kurtką wygląda wprost genialnie!
       

       
      Głęboko osadzona tarcza i białe napisy poprawiają czytelność w ciągu dnia, ale trzeba pamiętać o braku lumy, więc np. w kinie godziny już nie sprawdzimy. Koperta jest bardzo trwała i odporna na zarysowania. Niestety nie można tego samego powiedzieć o polerowanym na błysk deklu, który, jak można się domyślać, rysuje się od samego patrzenia. 
       
      Krzemowy włos balansu, 80-godzin rezerwy chodu, dokładność potwierdzona certyfikatem COSC (mój nowy egzemplarz mieści się w przedziale +1 / +3 sekundy na dobę), szafirowe szkło, niezła wodoszczelność na poziomie 50m i 3 lata gwarancji - wszystko to rekompensuje w mojej ocenie niedostatki Ballady, a rewelacyjny stosunek jakości do ceny jest jednakowo podkreślany przez wszystkie zegarkowe recenzje.
       
    • By Jxxer
      Cześć,
       
      Szukam zegarka na prezent dla żony i wpadł mi w oko taki Tissot (T930.007.46.046.00 😞

      Nigdy nie lubiłem tej marki ale jak zacząłem się im bliżej przyglądać to doszedłem do wniosku że są to naprawdę całkiem ładne i dobrze zrobione zegarki i w niczym nie ustępują innym markom z Swatch Group.( w podobnym zakresie cenowym).
      Chciałbym się was zapytać co o nim sądzicie, Ja sam mam też wątpliwości co do POWERMATIC 48.111 który w nim siedzi, zastanawiam się czy nie jest to najgorsza wersja tego werka z plastikowym wychwytem.
      Oczywiście mogę go kupić w trochę niższej cenie niż 6 400 zł.
      Za wszelkie rady i inne propozycję będę bardzo wdzięczny.
       
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.