Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...
Sign in to follow this  
Czesiek

Zegary wieżowe Cześka

Recommended Posts

No jest a Nas trzech, z Adamem Mroziukiem i Cześkiem mamy roboty na 150 lat.

Jest takie powiedzenie pasujące do tego co Kiniol powiedział:

"Jeżeli cokolwiek robisz, to rób to tak jakbyś miał żyć wiecznie, a żyj tak jakbyś miał umrzeć jutro."

Kiniol: rzeczywiście - dopiero za ok. rok będę mógł stwierdzić czy "kukułka" wieżowa kościoła w Moryniu jest zwycięstwem, czy porażką :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zegar z ratusza we Wleniu, działał perfekcyjnie do silnych mrozów, czyli ok. 9 miesięcy od remontu. Niestety stężał olej w reduktorze i silnik 0,12kW nie ruszył, podgrzał olej w reduktorze paląc się przy tym sromotnie, bo ktoś ustawił termiki na max :angry: Ot, takie przygody...


Porządek na serwisie o niczym nie świadczy. Często najlepsze usługi świadczone są przez geniuszy w totalnym bałaganie…

Share this post


Link to post
Share on other sites

No jest a Nas trzech, z Adamem Mroziukiem i Cześkiem mamy roboty na 150 lat.

Jak jest Was trzech, to nie rozumiem dlaczego nie macie wspólnej firmy do naprawy zegarów wieżowych w Polsce,a być może rynek zagraniczny Wam się otworzy. Cod o silników i redukcji kiedyś nie było z tym problemu i na tym polega piękno,ze człowiek jest nie zastąpiony, tylko , kto mu za to zapłaci. Kiedyś świat był bardziej poukładany. Pozdrawiam.P.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zegar z ratusza we Wleniu, działał perfekcyjnie do silnych mrozów, czyli ok. 9 miesięcy od remontu. Niestety stężał olej w reduktorze i silnik 0,12kW nie ruszył, podgrzał olej w reduktorze paląc się przy tym sromotnie, bo ktoś ustawił termiki na max :angry: Ot, takie przygody...

 

 

Jak jest Was trzech, to nie rozumiem dlaczego nie macie wspólnej firmy do naprawy zegarów wieżowych w Polsce,a być może rynek zagraniczny Wam się otworzy. Cod o silników i redukcji kiedyś nie było z tym problemu i na tym polega piękno,ze człowiek jest nie zastąpiony, tylko , kto mu za to zapłaci. Kiedyś świat był bardziej poukładany. Pozdrawiam.P.

 

No i tu konkluzję mamy taką. Jeśli zamiast montowania silnika zatrudniono by jakiegoś ubogiego emeryta do nakręcania, to podczas wysiłku na mrozie dostałby niechybnie nasilenia objawów choroby wieńcowej i też padł...


Pozdrawiam

Piotr

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

No i tu konkluzję mamy taką. Jeśli zamiast montowania silnika zatrudniono by jakiegoś ubogiego emeryta do nakręcania, to podczas wysiłku na mrozie dostałby niechybnie nasilenia objawów choroby wieńcowej i też padł...

Tu konkluzję mam taką. Jest wielu młodych i silnych bezrobotnych,a nawet niepełnosprawnych, co mogłoby sobie dorobić zamiast przydupasów burmistrza. Przecież nie o to, w mojej wypowiedzi chodziło,aby zatrudniać. Tylko jak świat był kiedyś zorganizowany i do pewnych prac człowiek jest nie zastąpiony. Tak można maszynerię spieprzyć i będzie następna robota dla kolegów. Naprawdę kolego tarant , nie ma potrzeby,aż tak mojej wypowiedzi analizować.Pozdrawiam.P.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Chyba masz skłonność do nadinterpretacji i nastawień ksobnych. To miał być żart o względności postępu i nieuniknioności katastrof. Fatum krótko mówiąc.

Edited by tarant

Pozdrawiam

Piotr

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przestawiam wajchę zwrotnicy naszej rozmowy na tor bardziej humorem podszyty, aby nie zabrnąć za daleko ...

A oto ów tor: ;)

W pewnym kościele zaproponowałem podnoszenie obciążników za pomocą silników (elektrycznych - ma się rozumieć). Korzyść - wiadomo: wygoda, wszystko "samo" się robi, itp, itd.

Pojemność napędu w tym zegarze wynosiła coś 3 czy 4 dni. Ale proboszcz się nie zgodził, bo uznał, że gdy kościelny nie będzie musiał wchodzić na wieżę co 3 dni, to już w ogóle nie wytrzeźwieje :)))))))

A tak - co trzeci dzień musiał się meldować na wieży trzeźwy jak świnia. :) Tylko miejscowy sklepikarz nie był zadowolony, bo mu pijalność wód ognistych "nieco" spadła. Ot, taka historyjka dla skierowania naszych rozważań na tor pełen humoru :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przy zegarach z naciągiem 7 dniowym nigdy nie proponuję automatu naciągu. Bez, panie, przesady...

Powiedz mi Czesiek, jak zapatrujesz się na translokację mechanizmu celem ułatwienia serwisowania i lepszej ekspozycji np. dla zwiedzających?

Edited by kiniol

Porządek na serwisie o niczym nie świadczy. Często najlepsze usługi świadczone są przez geniuszy w totalnym bałaganie…

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kiniol: Z tą translokacją, to myślę o tym od lat. Jak zwykle są problemy. Techniczny i konserwatorski. 1. Techniczny: Przeniesienie mechanizmu niżej dla lepszego serwisowania i możliwości zwiedzania to dobry pomysł, ale wymaga przedłużenia pędni, podzielenia pędni na kilka odcinków łożyskowanych każdy z osobna, aby nie sumowały się ciężary (np. każdy odcinek pędni np. 3 m oparłby się na własnym łożysku i połączony z "sąsiadką" np. sprzęgłem widełkowym. Takie rozwiązanie wymaga wymiany lin naciągowych dla obciążników - to akurat może być zaleta bo zwiększy się dzięki temu pojemność napędów.

2. Konserwatorski: To co wyżej, to jest mały pikuś. Kłopot jest ze strony konserwatorskiej. Taka translokacja jest niezgodna z zasadami sztuki konserwatorskiej i wymaga w każdym przypadku indywidualnego podejścia do problemu. Ktoś ten mechanizm, kiedyś tam kiedyś, zainstalował. Właśnie na górze, w tym, a nie w innym miejscu, może i policzył wytrzymałość elementów konstrukcyjnych wieży. I chyba przez szacunek dla dawnych mistrzów takie przenosiny powinny być SPORADYCZNE i w sytuacjach rzeczywiście niezbędnych (np. dla uratowania mechanizmu, bo np.: "gdy nie będzie zwiedzających", to zegar - na złom i "elektronik" na górę!). Najlepszym rozwiązaniem jest tak jak na wieży np. ratusza w Toruniu lub na wieży klasztoru jasnogórskiego: oszklona budka i można podziwiać mechanizm i jego pracę. Ale temat niezwykle trudny i ciekaw jestem Twojego zdania i nie tylko Twojego. Zachęcam do dyskusji forumowiczów. :) Co o tym sądzicie?

Share this post


Link to post
Share on other sites

 Zawsze mnie kusi aby zaproponować przeniesienie mechanizmu na na parter :))) dla zwiedzających. :))). Mniej zap*****ania po schodach: w tę i we w tę :)))

Share this post


Link to post
Share on other sites

I jeszcze jedno: ileż to uroku i tajemniczości jest, gdy w nocy wchodzę na wieżę. Wkoło ciemno, cicho i tylko gdzieś w górze słyszę miarowe tykanie zegara. Przecież to słychać jego duszę. Wieża żyje. Niezapomniane przeżycie. :))

Share this post


Link to post
Share on other sites

No ja mam już taką translokację za sobą. Przeniosłem do podstawy wieży Eppnera w Kamieńcu koło Grodziska Wlkp. Był na samym szczycie wieży, gdzie klatka schodowa miała więcej dziur niż ser "dziurdamer". 

Odnośnie doktryn konserwatorskich to dla mnie najważniejsza jest odwracalność poczynionych kroków. 

Teraz działa na poziomie chóru, a pędnia ma długość 17m.

post-27317-0-72672600-1391622587_thumb.jpg 

 

 

 

Przecież w klasztorze jasnogórskim jest elektronika, tam nic nie żyje... Ten zegar jest jak Królewna Śnieżka w swojej szklanej trumnie.

Edited by kiniol

Porządek na serwisie o niczym nie świadczy. Często najlepsze usługi świadczone są przez geniuszy w totalnym bałaganie…

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kiniol: Super! Gratuluję przenosin. Może i ja kiedyś cuś takiego dokonam :) A jeżeli chodzi o klasztor jasnogórski , to miałem nieaktualną już wiedzę ...

Share this post


Link to post
Share on other sites

A zrobisz fotki temu "Eppneru" ;) w jaki sposób poprowadziłeś pędnię i linki obciążników?

Share this post


Link to post
Share on other sites

W końcu udało mnie się wygrać nierówną walkę z upartym mechanizmem zegara kościoła w Moryniu. Poniżej przedstawiam sposób w jaki rozwiązałem problem podnoszenia obciążników napędowych:

 

post-2710-0-73915800-1402573686_thumb.jpg

 

Podnoszenie obciążnika mechanizmu chodu jest niezależne. Natomiast obciążniki mechanizmów bicia kwadransów i bicia godzin są podnoszone jednym silnikiem. Odbywa się to w taki sposób, że obciążnik mechanizmu bicia godzin (podczas podnoszenia go ku górze) osiąga górne położenie wcześniej niż obciążnik mechanizmu bicia kwadransów i "czeka" na niego zablokowany przez poprzeczkę (element blokujący). W tym czasie koło zębate, współpracujące z bębnem napędowym mechanizmu bicia godzin, obraca się na sprzęgle ciernym, a bęben napędowy nie obraca się. Po osiągnięciu górnego położenia obciążnika mechanizmu bicia kwadransów silnik zatrzymuje się i cała "zabawa" zaczyna się od nowa - obciążniki opadają, są podnoszone ku górze i tak w kółko.

Edited by Czesiek

Share this post


Link to post
Share on other sites

Natomiast włączanie i wyłączanie silnika podnoszącego obciążnik mechanizmu chodu odbywa się za pomocą dwóch wyłączników krańcowych o stabilnych położeniach sterowanych liną obciążnika. Rozwiązanie to - na rysunku poniżej:

 

post-2710-0-46672400-1402516679_thumb.jpg

 

A dla Kiniola szczególne podziękowania za duchowe wsparcie podczas mojej dzielnej walki z zegarem! :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kiniol: Super! Gratuluję przenosin. Może i ja kiedyś cuś takiego dokonam :) A jeżeli chodzi o klasztor jasnogórski , to miałem nieaktualną już wiedzę ...

Niestety, zegar jasnogórski to już trup od dawna. A przez okna budki niewiele się zobaczy, tak są porysowane. Jakieś bodaj kilkanaście lat temu ten zegar jeszcze chodził, pamiętam to...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Godzina duchów!

 

 

Połączenie zabytkowego "bim-bam" z XX-wiecznym "pip-pip" ;)

Edited by Czesiek

Share this post


Link to post
Share on other sites

Minął już ponad miesiąc i zegar chodzi zgodnie z oczekiwaniem. Jak na swój wiek ;-)

Share this post


Link to post
Share on other sites

I kolejny zegar wpadł w moje zegarmistrzowsko - wieżowe ręce :)

Jest to zegar wieżowy kościoła w Suchaniu - malej miejscowości położonej ok. 60 km na wschód od Szczecina.

Mechanizm oraz elementy przeniesienia momentu napędowego na wskazówki jest kompletny. Zegar zatrzymał się "jakiś" czas temu i milczy. Na wieży są (były) cztery drewniane tarcze. Zdjąłem je chyba w ostatniej chwili, gdyż trzymały się na wieży z przyzwyczajenia. :)

Drewno tarcz oceniam na ok. 250 lat! Będę się starał zachować jak najwięcej oryginalnych desek.

A oto sam mechanizm:

post-2710-0-17438100-1433887300_thumb.jpg

 

Poniżej - najlepiej zachowana tarcza na elewacji północnej:

post-2710-0-81501200-1433887464_thumb.jpg

 

Jedna z czterech tarcz już na dole:

post-2710-0-20429200-1433887668_thumb.jpg

Na ziemi walają się "narzędzia" zegarmistrzowskie ;)

 

W pierwszej kolejności przeprowadzę remont tarcz, a na końcu zajmę się samym mechanizmem.

Oczywiście opublikuję trochę zdjęć z remontu i jak zwykle - rysunki.

W następnym poście opiszę sam mechanizm.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mieszkańcy mówią, że chodził jeszcze 20 lat temu. 

Edited by Magistr

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Sign in to follow this  

  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.