Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...
eye_lip

Co nam w ....CD (i nie tylko) gra?

Recommended Posts

 a w CD zamieniają się tylko miejscami płyty AC/DC ;)

 

Jakiś niepoddający się świątecznej atmosferze Scrooge mógłby spytać: "a w sumie to nie wystarczy jedna?" ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nareszcie Święta i trochę wolnego - to zawsze dla mnie również czas na ulubioną muzykę. Żadnych nowości, same tradycyjne, smakowite dania, a wśród nich m.in.:

 

post-64635-0-25840500-1419891320_thumb.jpg

 

"Enigmatic" oczywiście znałem wcześniej, ale nie miałem jak dotąd porządnego wydania tej płyty i znalazłem je pod choinką. Na powyższym zdjęciu można dostrzec niestety coś, co mnie drażni - w nowiutkim, empikowym egzemplarzu lekko wgięta okładka... No cóż, może się przyzwyczaję... W środku na szczęście wszystko przepiękne:

 

post-64635-0-43862600-1419891446_thumb.jpg

 

A co do samej muzyki powiedziano już wszystko. Gdybym miał znaleźć dla tej płyty odpowiednie towarzystwo, to byłyby to "Red" i "In the Court of the Crimson King", "Wish You Were Here", debiut SBB, "Abbey Road"...

 

Teraz w moich planach jest "Czerwony album" - również wyszedł już w takim pięknym wydaniu.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Edmund Exley, dnia 29 Gru 2014 - 23:25, napisał:

 

 (...) znalazłem je pod choinką.

 

Witam,

ładny prezent :) , to i ja się pochwalę. Rzadko już kupuję płyty CD - pod choinką znalazłem, IMO dość wyjątkową płytę. Jak na współczesne czasy, jest na niej Muzyka + świetne brzmienie > projekt nazywa się Barracuda Triangle - tu próbka:

 

 

 

Pzdr.


 
 
 

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Brzmienie rzeczywiście fajne - tak mi się skojarzyło, jakby muzycy High Tide posłuchali ProjeKcts i nagrali coś współczesnego. To niemiecka ekipa?

 

ja od kilku dni słucham (na youtube, bo nie mam tej płyty) "Soundtracks" Can. Świetne, bardziej podoba mi się niż "Tago Mago", które cenię, ale od którego "nie dostaję kopa", jakby to powiedział mądrala z pamiętnej sceny z "Annie Hall" Woody'ego Allena :) a "Soundtracks" to nagrania bardziej osadzone w rockowej tradycji, ale odpowiednio - jak na Can przystało -  odjechane.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Polecam nową płytę Decapitated, dla mnie miazga...

 

Edited by MagMa

Share this post


Link to post
Share on other sites

W moim odtwarzaczu wylądowała właśnie płytka ze starą (1979 r.) rejestracją szóstej symfonii Brucknera (CSO / Solti). Tak mnie akurat zebrało przy okazji Nowego Roku :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Pamiko

też lubię tę płytę - brzmienie idące z duchem czasu, ale charakter Floydowskiej klasyki. Dla mnie to Waters był i na zawsze pozostanie misterem Pinkiem Floydem :)

 

U mnie natomiast na przemian Niemen i Can. Nasz Mistrz oczywiście lepszy, ale Can też warto znać, na zachętę:

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czy jest na sali ktoś, kto to pamięta?

 

O! Oglądałem ;-)

Share this post


Link to post
Share on other sites

A ja przypomnę pewnego Artystę, który zaczynał w Ultravox, lecz później poszedł solową drogą:

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest awi

Ja sobie kupiłem ostatnio płytę zespołu "Royal Blood". Zespół składa się z 2 muzyków, a się słucha...jak zespół. Tu akurat w radiu grają. Polecam!!

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Yes, płyta "Heaven and Earth".

 

Dopiero niedawno się dowiedziałem, że się ukazała - co już mówi sporo o miejscu Yes na muzycznej mapie świata. Nie będę kopał leżącego. Odnośnie sfery muzycznej powiem tylko, że złapałem się na tym, że parę razy powiedziałem sobie: "O, te trzy sekundy nawet niezłe!" (pierwszy raz chyba w 29. minucie). Niech to wystarczy za komentarz.

 

Ale bardziej boli/drażni sama idea, czy raczej bezideowość tej płyty. Yes bez Andersona to casus "Dwóch i pół" bez Charliego Sheena. Teraz kolejny wokalista-imitator. Płyta wydana w jakiejś włoskiej wytwórni, która jest takim muzycznym domem starców. Do tego okładka - zaraz, zaraz: przcież to Roger Dean! Tak, cyniczna eksploatacja dawnego stylu. Nawet Dean zaczął mnie już drażnić, bo jest nadużywany, i przez to i on sprawia wrażenie coraz bardziej nijakiego.

 

Zaprojektowałem więc inną, bardziej adekwatną okładkę:

 

post-64635-0-90488700-1420571484_thumb.jpg

 

Zastanawiam się, kiedy był dobry moment dla końca kariery Yes. Narzuca się "Magnification", naprawdę fajna płyta, z pomysłem na brzmienie i kompozycję. Ale może - mimo mej chorej sympatii do "90125", ale i "Dramy", czy uzasadnionej sympatii do "Endless Dream" z "Talk" - dla zespołu, który tak bardzo przynależał muzyczną myślą do pierwszej połowy lat 70., idealnym końcem byłby "Relayer"? Nie była to wielka płyta, ale ładnie kończyłaby karierę Yes. Tylko co chłopacy robiliby przez ostatnie 40 lat?

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.