Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...
carlito1

Klub Miłośników Zegarków Longines

Recommended Posts

A czemu nie? Bo lepiej podziwiać ETA 2824 przez zamknięty dekiel? Jako przykład zegarmistrzowskiego kunsztu? Na Voutilainena, itp. i tak mnie nie stać. A zegarków kwarcowych o pięknym designie z przodu i fajnych deklach jest całkiem sporo.  ;)


WARTO POMAGAĆhttps://www.siepomaga.pl

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bo wolę różnorodność i cenię mechaniczne zegarki, mam chyba prawo ;) ? A ETA 2824-2 nie mam ani jednej 😁

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, cordi7 napisał:

Bo wolę różnorodność i cenię mechaniczne zegarki, mam chyba prawo ;) ? A ETA 2824-2 nie mam ani jednej 😁

 

 

A gdzieś wyczytałeś, że twierdzę, iż nie masz prawa? Pewnie ok. 85% zegarków automatic w szerokim obiegu to ETA 2824 albo klony szwajcarskie. chińskie... (Sellita, etc.) - dlatego podałem ten przykład. W każdym razie chodzi o to, że poniżej pewnej dość wysokiej poprzeczki cenowej, nie za bardzo jest co podziwiać od strony tzw. "kunsztu sztuki zegarmistrzowskiej" w mechanizmach, bo... tak, czy siak, ciachane są masowo w fabrykach i fabryczkach. Nie próbuję nikogo przekonywać do kwarców - mówię jedynie, że niektóre z nich mają bardzo ciekawy design, a że są praktyczne, to czyni je mega wygodnymi - zwłaszcza dla takich leniwców, jak ja.   ;)


WARTO POMAGAĆhttps://www.siepomaga.pl

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie zaprzeczę, jak pisałem sam mam w sumie 3 kwarce i nie są w niczym gorsze od mechaników a w wielu sytuacjach wygodniejsze. GS w kwarcu, Citizena Chronomastera czy Longines-a VHP przytuliłbym bez pytania a i Certina nie byłaby taka samotna 😁

 

Z ETA i klonami jest mimo wszystko tak, że cześć firm je dość mocno modyfikuje, żeby wymienić choćby Muhle Glashütte i ich opatentowany „woodpecker regulator”. A modyfikowane ETY Valjoux do niedawna napędzały IWC Portugalczyka wiec ... :)

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Chyba podświadomie panikuję przed koronawirusem, bo codziennie prawie mam ostatnio nową "koncepcję" i prawie każda następnego dnia nie ma już dla mnie sensu. Ostatni raz miałem tak parę miesięcy po rejestracji na forum. ;)


WARTO POMAGAĆhttps://www.siepomaga.pl

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Normalne. Masz fajną kolekcję i nie podejmuj decyzji na szybko żeby nie wtopić :)

Ja od miesiąca przestawiam klocki w postaci 3 ostatnich miejsc w pudełkach.

Jest jeden pewniak ale reszta zmienia się z dnia na dzień - miotam się ... za dużo na internatach siedzę 🤣

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
18 godzin temu, Lincoln Six Echo napisał:

 

W każdym razie chodzi o to, że poniżej pewnej dość wysokiej poprzeczki cenowej, nie za bardzo jest co podziwiać od strony tzw. "kunsztu sztuki zegarmistrzowskiej" w mechanizmach, bo... tak, czy siak, ciachane są masowo w fabrykach i fabryczkach. Nie próbuję nikogo przekonywać do kwarców - mówię jedynie, że niektóre z nich mają bardzo ciekawy design, a że są praktyczne, to czyni je mega wygodnymi - zwłaszcza dla takich leniwców, jak ja.   ;)

99% kwarców też jest ciachane masowo w fabrykach i fabryczkach, zaś podstawowa Ronda 500 kosztuje w detalu w Polsce kilkadziesiąt złotych brutto.

 

Pozwolę sobie na małą dygresję.
Dla mnie zegarek mechaniczny to zwycięstwo człowieka nad ułomnościami posiadanej przez niego technologii. Innymi słowy obejście braków.
Mamy mechanizm, który pokazuje czas na podstawie źródła o częstotliwości max 6Hz, a typowo 4Hz. Mając takie źródło osiągnięcie dokładności COSC (mechaniczne) czy też METAS to nie lada wyzwanie.

 

Z kolei mechanizm kwarcowye - 50 lat temu był to przełom dla zegarków. Dokładność wystarczająca pewnie dla prawie 100% ludzi w codziennym funkcjonowaniu. Wygoda itd.
Ale od strony technologicznej dla mnie to taka ślepa uliczka rozwoju.
Typowy zegarek kwarcowy ma oscylator 32 kHz, Longines VHP podobno 400 kHz, zaś chyba obecnie najlepszy Citizen coś koło 8 MHz - tyle, że kosztuje kilkadziesiąt tysięcy złotych. Wyżej? Może się i da ale zegara atomowego i tak nie dogoni, a koszty będą ogromne. Więc definicję sekundy opieramy o czas atomowy, w kosmos też latają zegary atomowe.
Innymi słowy technologia kwarcowa to taka technologia typowo użytkowa, dobra bo tania i wystarczająca dla większości ludzi.
Ale jak jutro pojawi się inna technologia oscylatora, tańsza, potrzebująca mniej prądu (co pozwoli na "płynącą" sekundę), do tego dokładniejsza (bo choćby COSC dla kwarców trzyma mało który kwarc), to zegarki kwarcowe bardzo szybko znikną. I mało kto będzie za nimi tęsknił, tak jak mało kto tęskni za telewizorami 3D czy magnetowidami.

 

Takie moje przemyślenia.

 


"Nikt nic nie czyta, a jeśli czyta, to nic nie rozumie, a jeśli nawet rozumie, to nic nie pamięta." - Stanisław Lem

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest rads
52 minuty temu, fanfar19 napisał:

Takie moje przemyślenia.

 

Bardzo ciekawy punkt widzenia 👍

 

Kto wie, może w świetle jakiejś nowej, przełomowej technologii, kwarc okaże się tym dla zegarmistrzostwa, czym (zdaniem niektórych ekspertów) jest dla motoryzacji napęd elektryczny w perspektywie "rewolucji wodorowej" (czyli technologią początkowo uważaną za docelową, lecz w rzeczywistości jedynie przejściową).

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, fanfar19 napisał:

99% kwarców też jest ciachane masowo w fabrykach i fabryczkach, zaś podstawowa Ronda 500 kosztuje w detalu w Polsce kilkadziesiąt złotych brutto.

 

Owszem. Masowo produkowane mechanizmy automatyczne też do drogich nie należą.  ;) O ile mamy jakiś in-house, oryginalne lub wręcz unikatowe rozwiązania mechanizmu, etc., to znacznie wyższa cena mechanika jest uzasadniona. Ale kiedy mamy do czynienia z modelami, gdzie od strony designu wersja z bateryjką i wersja z prostym mechanizmem nie różnią się (niemal) niczym, a dekiel nawet nie jest transparentny, a jeśli jest, to do "podziwiania", mówiąc szczerze, często nie ma zbyt wiele, wówczas niejednokrotnie wynosząca kilkadziesiąt procent różnica w cenie jest mocno wątpliwa. Z tejże właśnie przyczyny co jakiś czas wybuchają dyskusje o tym, czy warto płacić określone pieniądze za np. IWC, czy TUDORA na "zwykłej" ETA.

 

Ja mam całkiem sporo mechaników, ale czy mam jakikolwiek zegarek, który naprawdę wyróżniałby się mechanicznie na tyle, że mógłbym powiedzieć: "kupiłem go ze względu na takie a takie rozwiązanie/mechanizm"..? Prawdę mówiąc, nie. Kupowałem przede wszystkim oczami, decydując w oparciu o design i moje BARDZO SUBIEKTYWNE "ogólne odczucie wobec marki". Przy poprzedniej generacji HYDROCONQUESTA, różnica w cenie między kwarcem a automatem to, na przykład, ok. 25% (średnio). Dekiel wygląda w zasadzie identycznie w obu wariantach. Przód właściwie, brak (wiadomo) napisu "automatic" w kwarcu. Za różnicę w cenach obu wersji można kupić całkiem porządny zegarek - skądinąd, niekoniecznie kwarc...   ;)

 

https://www.thewatchcompany.com/media/catalog/product/cache/7201a60ec3a4244a7d22fa59c65163e2/L/3/L37404966_1560885509.jpg

 

 

 

https://www.uhrendirect.de/shop/images/products/gallery/24171_1.jpg


WARTO POMAGAĆhttps://www.siepomaga.pl

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
39 minut temu, Lincoln Six Echo napisał:

 

Owszem. Masowo produkowane mechanizmy automatyczne też do drogich nie należą.  ;) O ile mamy jakiś in-house, oryginalne lub wręcz unikatowe rozwiązania mechanizmu, etc., to znacznie wyższa cena mechanika jest uzasadniona. Ale kiedy mamy do czynienia z modelami, gdzie od strony designu wersja z bateryjką i wersja z prostym mechanizmem nie różnią się (niemal) niczym, a dekiel nawet nie jest transparentny, a jeśli jest, to do "podziwiania", mówiąc szczerze, często nie ma zbyt wiele, wówczas niejednokrotnie wynosząca kilkadziesiąt procent różnica w cenie jest mocno wątpliwa. Z tejże właśnie przyczyny co jakiś czas wybuchają dyskusje o tym, czy warto płacić określone pieniądze za np. IWC, czy TUDORA na "zwykłej" ETA.

 

https://www.uhrendirect.de/shop/images/products/gallery/24171_1.jpg

Mi bardziej chodziło o wyrażenie podziwu dla ludzi, którzy mieli do wykonania zadanie mierzenia czasu, a nie mieli odpowiednich technologii. I dali radę na przekór wszystkim ograniczeniom.

 

A co do cen to w przypadku "tanich" zegarków różnica w cenie jest uzasadniona. Weźmy zegarek kwarcowy, który kosztuje 2 tys. zł. Siedząca w nim Ronda 5XX kosztuje 15 USD. Ale Sellita SW200-1 kosztuje już 150 USD. Czyli ten sam zegarek w wersji mechanicznej będzie kosztował około 600 zł więcej. Czyli ponad 30% więcej.

Nie wiem jednak czy to się aż tak prosto przekłada na wspomniane IWC czy Tudor z popularnymi mechanizmami od ETA czy Sellita. Szczerze wątpię.

 

 

2 godziny temu, rads napisał:

Kto wie, może w świetle jakiejś nowej, przełomowej technologii, kwarc okaże się tym dla zegarmistrzostwa, czym (zdaniem niektórych ekspertów) jest dla motoryzacji napęd elektryczny w perspektywie "rewolucji wodorowej" (czyli technologią początkowo uważaną za docelową, lecz w rzeczywistości jedynie przejściową).

To tak nie do końca. Zastosowanie kwarcu w zegarkach było rewolucyjne. I dzisiaj, po 50 latach ciągle nie ma nowszej technologii, zdolnej do zastąpienia technologii kwarcowej.

W przypadku motoryzacji napęd elektryczny jeszcze nawet nie dojrzał, a już ma nowszą, lepszą konkurencję w postaci silników na wodór. Zresztą wystarczy poczytać co się w tej sprawie dzieje w Japonii. Tam nikt już nie inwestuje w napęd elektryczny.

Ja bym elektryki bardziej porównał do sytuacji ze świetlówkami i LED'ami. Świetlówki jako technologia jeszcze nie dojrzały, a już było wiadomo, że zostaną wyparte przez LED'y. I aż była potrzebna interwencja UE zakazująca produkcji żarówek wolframowych aby zmusić konsumentów do zakupu świetlówek i uratować firmy europejskie (francuskie zdaje się), które zainwestowały w technologie świetlówkowe przed bankructwem. Zanim LED'y dojrzeją i stanieją co zajęło jakieś dwa lata.

 

 

 

Edited by fanfar19

"Nikt nic nie czyta, a jeśli czyta, to nic nie rozumie, a jeśli nawet rozumie, to nic nie pamięta." - Stanisław Lem

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, Lincoln Six Echo napisał:

Przód właściwie, brak (wiadomo) napisu "automatic" w kwarcu.

 

No jak takie same? Przecież na tych renderach od razu widać, że tarczę w automacie malarz porządnie pociągnął na dwa razy. I to lepszą farbą. A kwarc jakiś taki blady im wyszedł. 😂

Edited by Perpetuum Mobile

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 minut temu, Perpetuum Mobile napisał:

 

No jak takie same? Przecież na tych renderach od razu widać, że tarczę w automacie malarz porządnie pociągnął na dwa razy. I to lepszą farbą. A kwarc jakiś taki blady im wyszedł. 😂

 

Istotnie. Przepraszam, Sir. :D  ;)


WARTO POMAGAĆhttps://www.siepomaga.pl

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, fanfar19 napisał:

Mi bardziej chodziło o wyrażenie podziwu dla ludzi, którzy mieli do wykonania zadanie mierzenia czasu, a nie mieli odpowiednich technologii. I dali radę na przekór wszystkim ograniczeniom.

 

A co do cen to w przypadku "tanich" zegarków różnica w cenie jest uzasadniona. Weźmy zegarek kwarcowy, który kosztuje 2 tys. zł. Siedząca w nim Ronda 5XX kosztuje 15 USD. Ale Sellita SW200-1 kosztuje już 150 USD. Czyli ten sam zegarek w wersji mechanicznej będzie kosztował około 600 zł więcej. Czyli ponad 30% więcej.

Nie wiem jednak czy to się aż tak prosto przekłada na wspomniane IWC czy Tudor z popularnymi mechanizmami od ETA czy Sellita. Szczerze wątpię.

 

 

To tak nie do końca. Zastosowanie kwarcu w zegarkach było rewolucyjne. I dzisiaj, po 50 latach ciągle nie ma nowszej technologii, zdolnej do zastąpienia technologii kwarcowej.

W przypadku motoryzacji napęd elektryczny jeszcze nawet nie dojrzał, a już ma nowszą, lepszą konkurencję w postaci silników na wodór. Zresztą wystarczy poczytać co się w tej sprawie dzieje w Japonii. Tam nikt już nie inwestuje w napęd elektryczny.

Ja bym elektryki bardziej porównał do sytuacji ze świetlówkami i LED'ami. Świetlówki jako technologia jeszcze nie dojrzały, a już było wiadomo, że zostaną wyparte przez LED'y. I aż była potrzebna interwencja UE zakazująca produkcji żarówek wolframowych aby zmusić konsumentów do zakupu świetlówek i uratować firmy europejskie (francuskie zdaje się), które zainwestowały w technologie świetlówkowe przed bankructwem. Zanim LED'y dojrzeją i stanieją co zajęło jakieś dwa lata.

 

 

 

Odnośnie  elektryków, to nieśmiało się wtrącę, że pierwsze samochody były ... elektryczne. Więc nie jest to technologia która powstała po technologii silników spalinowych. Załączam skan ciekawego artykułu.

Zagubiona ścieżka samochodowej ewolucji.pdf

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest rads

@beniowski, dzięki za super lekturę do porannej kawki 😄 Świetnie się to czyta, polecam.

 

Pozwól, że się zrewanżuję:

 

 

Edited by rads

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ha, mieć taki garaż! Chociaż ja osobiście narzekać nie mogę, bo w miejscu gdzie mieszkam od 2 lat, sąsiad co pół roku sobie Porsche wymienia - obecnie ma 911 Turbo S - jeździ się tym rewelacyjnie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest rads

Jeśli interesują Cię takie perełki i dajesz radę z angielskim, to polecam w szczególności ten odcinek (niezainteresowanych przepraszam za offtopa 😉 )

 

Doble E-20 "disappearing top" z 1925 roku (!) z silnikiem parowym - prototyp, którego właścicielem był Howard Hughes (Aviator z DiCaprio)

V max.: ponad 200 km/h, robocza temperatura pary z domieszką oleju: 750-850 st., temp. płomienia: 1600 st. C, ciśnienie pary w kotle: 1200 psi / 80 bar

Moment obrotowy: 2980 (słownie: dwa tysiące dziewięćset osiemdziesiąt) niutonometrów na kołach / dla porównania Porsche 911 Turbo S ma 800 N·m 😆

 

Odpalenie silnika wymaga wykonania po kolei 13 różnych czynności, przy czym pominięcie niektórych, jak zalanie w odpowiednim momencie rur przegrzewacza przy pomocy ręcznej pompy wody lub spuszczenie wody z cylindrów, która mogła nagromadzić się przez noc, poprzez zaciągnięcie dźwigni hamulca ręcznego (sic!) grozi zniszczeniem silnika, a prawdopodobnie również śmiercią lub kalectwem - może dlatego w instrukcji obsługi dla właściciela napisano, aby "zajmował się tym twój człowiek" 🤣

 

Jak to obrazowo wyjaśnił Jay Leno omawiając inny silnik parowy z 1906 r., "if you got no water in there, and you got big fire in here - run away, it's gonna explode" 😄😄

 

https://youtu.be/rUg_ukBwsyo

 

Edited by rads

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mam sprzączkę Longinesa od ponad 25 lat. Przeżyła wiele pasków. Jest w kolorze złotym [jeszcze] i jak się jej teraz przyjrzałem, to chyba mógłbym ją wymienić.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Cześć wszystkim! 

Zastanawiam się nad kupnem Longinesa Hydroconquest (starsza wersja). Czy według Was warto dokładać 1000zl do automatu czy kwarc w zupełności wystarczy? 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zależy czego oczekujesz od zegarka, co w nim jest dla ciebie priorytetem i czy automat się mieści w budżecie czy nie :)

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
8 minut temu, jacekd napisał:

Cześć wszystkim! 

Zastanawiam się nad kupnem Longinesa Hydroconquest (starsza wersja). Czy według Was warto dokładać 1000zl do automatu czy kwarc w zupełności wystarczy? 

 

Cześć  :) To pytanie już wielokrotnie było poruszane na forum . Zwolenników automatu jest wielu,  tak samo jak kwarcu . Automat to cytując klasyka "zegarek z duszą" , za to kwarc jest totalnie bezobsługowy.  Jeśli chcesz mieć poczucie,  że Twój zegarek "zyje " , nie jest dla Ciebie problemem to , ze raz na dłuższy czas trzeba go zanieść na smarowanie i ma odchyłki rzędu 3 -15 sekund na dobę to weź automat.  Jeśli oczekujesz precyzji chodu i nie masz czasu na zabawy to weź Longinesa z wersją VHP. 

Edited by ArtiP

Share this post


Link to post
Share on other sites
7 minut temu, ArtiP napisał:

 

Cześć  :) To pytanie już wielokrotnie było poruszane na forum . Zwolenników automatu jest wielu,  tak samo jak kwarcu . Automat to cytując klasyka "zegarek z duszą" , za to kwarc jest totalnie bezobsługowy.  Jeśli chcesz mieć poczucie,  że Twój zegarek "zyje " , nie jest dla Ciebie problemem to , ze raz na dłuższy czas trzeba go zanieść na smarowanie i ma odchyłki rzędu 3 -15 sekund na dobę to weź automat.  Jeśli oczekujesz precyzji chodu i nie masz czasu na zabawy to weź Longinesa z wersją VHP. 

Właśnie problem w tym że seria VHP nie przypadła mi do gustu, bardziej podoba mi się Hydroconquest. Czy mechanizm kwarcowy z HQ jest dużo gorszy od tych z Conquestow VHP?

Edited by jacekd

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.