Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...
Robson01

Miłośnicy whisky ("wody życia") - łączmy się.

Recommended Posts

To ja dziś Macallan 12. Dobry, smakuje tofi itp ale zbyt gładki i delikatny ja w whisky jednak torfiaki lubie najbardziej

Share this post


Link to post
Share on other sites

Że dobre? Bo jeszcze nie otworzyłem. Pił kto z zacnych degustatorrów? Podobno mrozić można. 

5E7FB036-E4EA-44D6-8D24-5BF21FBCCF5A.png

Share this post


Link to post
Share on other sites

 No wiesz, to zalecenie producenta. Sądzę, że mają jakieś pojęcie o swoim trunku....

Share this post


Link to post
Share on other sites

To ja pierwszy sprawdzę. Póki co w zamrażarce jest.

Share this post


Link to post
Share on other sites
21 godzin temu, Adi napisał:

Że dobre? Bo jeszcze nie otworzyłem. Pił kto z zacnych degustatorrów? Podobno mrozić można. 

5E7FB036-E4EA-44D6-8D24-5BF21FBCCF5A.png

Jedna z moich ulubionych, naprawdę smaczna, aczkolwiek nie jestem "degustatorrem" , tylko zwyklym konsumentem :)

Edited by Zibi8

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zdrowie, Mario. Choć flaszka kompletnie nie z mojej bajki. ;)

 

W dniu 21.08.2020 o 14:13, Adi napisał:

 No wiesz, to zalecenie producenta. Sądzę, że mają jakieś pojęcie o swoim trunku....

 

Aaaa to zwracam honor. Skoro takie są zalecenia... 👍

 

My wczoraj znowu nawiedziliśmy wiadomy jastrzębiogórski przybytek, żeby jeszcze bardziej podupaść na zdrowiu przed jutrzejszym wyjazdem do domu. ;)


Clynelish 14
Przyjemny, waniliowy nos. W smaku jakieś suszone owoce i rzeczywiście chyba leciutki wosk, choć może to sugestia. Dodatkowo niestety coś gryzącego. Podobno ma zagorzałych miłośników, którzy stawiają się nieco poza mainstreamem. Ja się do nich nie zaliczę.

 

Glen Moray Elgin Classic
Po mocniejszej Clynelish wydała się rozwodniona. Do wypicia przed telewizorem jak najbardziej, ale w pamięć nie zapada kompletnie.

 

Redbreast Lustau Edition Sherry Finish
Chciałem spróbować, bo podobno podstawowa 12yo może robić za definicję irlandzkich maltów. Na stanie niestety akurat tej podstawki nie było, więc zaproponowano mi tę wersję finiszowaną. Nos niemal burbonowy, choć bez dominującego drewna. Dość mocno alkoholowa. Długi finisz, który byłby dużo lepszy bez pieczenia w język, bo jest wyjątkowo ostra jak na 46%.

 

Scapa Skiren
Od dłuższego czasu interesuje mnie 16yo, ale nie mieli. Mieli za to zaporowo wycenioną 14yo, więc zdecydowałem się na wersję nieco bardziej budżetową. ;) Skiren pachnie owocami jak jakaś śliwowica - w spisie nut piszą coś o jabłkach, ale bardziej czułem gruszkę i śliwkę. Do tego lekki miód. 
W ustach delikatna, kremowa, nieco słona. Miękka. Fajny, przyjazny destylat do codziennego sączenia. Z całej tej listy pierwszy malt, który smakował mojej żonie.

 

Teeling Small Batch Rum Cask
Nos taki sobie, trochę w stronę brandy. W smaku dość łagodna i słodkawa z jakimiś ciastkami w tle. Wrażenie nieco psuje alkoholowy finisz.

 

Talisker Storm
Żona poprosiła o coś słodko-słonego. Obstawiałem, że podsuną jej Taliskera albo Old Pultneya i trafiłem w obu przypadkach. ;) Jednak z uwagi na moje narzekania na OP i fakt, że klasyczna dyszka od Taliskera jej smakowała, wybrała właśnie Storm. Destylat zdecydowanie bardziej torfowy od 10yo. W smaku jednocześnie słodycz i słoność, a do tego torf! Na końcu finiszu wyraźna wędzonka. Niby więcej się dzieje niż w klasyku, ale chyba właśnie podstawkę wybrałbym do szafki. Chociaż kto wie... Żonie smakował, ale nie tak jak kolejna pozycja.

 

Laphroaig PX Cask

To też kieliszek żony. Huhuu, w nosie dużo się dzieje - torf, asfalt, dym i wędzona śliwka. W ustach wyjątkowo słodka i bardzo miękka, ale torfu jest dosłownie pod korek. Trunek bogaty i ładnie zaokrąglony. Odrobina wody mocno wycisza palenisko i pozwala rozkwitnąć owocowej słodyczy, ale chyba woleliśmy jednak wersję bez H2O. ;) Zestawiona z tą wersją podstawka wydaje się niemal wykastrowana i rozwodniona. Dla żony drugie miejsce po Uigeadail. W moim rankingu tez ląduje dość wysoko, ale jednak poza podium.


Aberlour A'bunadh (któryś z tych nowych batchy)
Od dawna chciałem spróbować i warto było czekać. Matulu! Nos cudowny, przebogaty - owoce, rodzynki, orzechy i słodycz. Czuć moc destylatu. W ustach gęsta i oleista, a alkohol jest świetnie ułożony. Smakowo chyba moje czwarte miejsce z pretensjami do podium. Kapka wody podkręca owoce w nosie, ale znowu uważam, że na czysto jest ogólnie lepiej.


Oprócz możliwości solidnego zwarzenia się na miejscu Dom Whisky oferuje też flaszki na wynos, więc skorzystaliśmy z okazji i zrobiliśmy sobie prezenty na nadchodzącą rocznicę, żeby później nie płacić za przesyłkę. Żona wyjechała zatem z kartonem Uigeadail, a ja - z kartonem Lagavulin 16. ;) Ten Pedro Ximenez od Laphroaig również kusił, ale cena jednak nieco ostudziła emocje. 

Edited by brz

Share this post


Link to post
Share on other sites

3 lata temu wysuszyłem. Świetne wspomnienie. 

C998C268-45EC-4BDA-84CD-D9EF1FB2C2E7.jpeg

Edited by Adi

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie dziwię się, że świetne. A'bunadh będzie jednym z moich najbliższych nabytków.

 

Od dawna mówię, że nie jestem fanem beczek po sherry, a tu się powoli okazuje, że większość moich faworytów to właśnie finisze. Czytałem kiedyś, że sherry docenia się z czasem i chyba tego właśnie doświadczam. ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Na codzień  nie potrzebuję lepszej niż Aberlour 12

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bardzo ładnie, Lagavulin klasa i widze ze zegarek na szyjce też sie przyjął :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Skoro tak pogrywacie, to dołączam i salutuję małym miksem na relaks po długiej podróży. ;)

 

nW6O5vd.jpg

 

 

Zapomniałem wspomnieć, że poświęciliśmy się dla Was na urlopie i w tzw. międzyczasie osuszyliśmy jeszcze rekreacyjnie kilka przyziemnych flaszek. :P

 

O rumowym Tullamore już pisałem, ale dla porównania kupiliśmy Dewar's Caribbean Smooth (8-letni blend z beczek po rumie). Nos gorszy, o ile możemy w ogóle o czymś takim tu mówić (więc może raczej: nieco bardziej jedzie i jest zdecydowanie mniej karaibsko ;)), ale w smaku chyba lepszy. Jakby mniej ostry, za to nieco bardziej szorstki. Do dość bezbolesnej aplikacji się nadaje, zapewne zwłaszcza w jakichś koktajlach z wyspiarskim ambicjami.

 

Z półki sklepowej uśmiechał się do nas jednak jeszcze Tullamore Dew Cider Cask Finish i to już inna historia. Podejrzewałem, że to będzie podobny przypadek jak Jameson IPA, ale zaskoczenie było i tak spore. Zasadniczo już dawno stłumiłem w sobie snobistyczne zapędy w stylu „blendy są dla plebsu”, bo na wszystko jest odpowiednia pora. Do tego wszystko piję oczywiście neat - lód jest dla słabych, z colą niespecjalnie lubię, a o inne gazowane trunki bez cukru raczej ciężko. Zwykłego Tullamore'a (ba, nawet Ballantynę) wciągam bez większego problemu, ale to... to jest już konkretna bryndza. Na granicy pijalności, o czym najlepiej świadczy fakt, że większość flaszki przyjechała z nami do domu i to właśnie to coś mam w zaprezentowanej szklance. Zasypałem lodem, zalałem tonikiem - tak można wypić. Ale solo już nawet nie tyle nie polecam, co zdecydowanie odradzam. 😁

Edited by brz

Share this post


Link to post
Share on other sites

A testował ktoś Wee Beastie? Ciekawy jestem czy warto próbować czy nie ma sensu...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Disaster chyba testował. Czy się mylę?

 

Cholera, nie dalej jak w piątek patrzyła na mnie ta flaszka z półki w Domu Whisky, ale tyle tego było, że wyleciało mi z głowy. ;)

Edited by brz

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tak piłem, nie jest zła jak za tą kasę ale 10ka bardziej charakterna a Uigeadail już miażdży.

Edit: miałem sample
Nic specjalnego, sample warto spróbować, a jak całą flaszkę to dozbieralbym, poczekał na jakieś promki i za ok 250 kupiłem Uigeadail. Tero warto mieć flaszkę

Share this post


Link to post
Share on other sites

Uigeadail zdecydowanie wymiata, ok czyli nie warto zaprzątać sobie głowy wee ;)

 

Ps: jezeli chodzi o ilość torfu do ceny to Laphroaig czyba króluje? Są jakieś twory typu islay mist ale tego nie próbowałem

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest maritimeeng

Taki zwyklak poleciał. Ale lubię...

 

 

07A5D6D3-5D70-4149-A23C-DA9CB321B1E3.jpeg

Share this post


Link to post
Share on other sites

Oban 14 - opisywałem tutaj 

Oban Distiller Edition - 43% - przy porównaniu bezpośrednim nieznacznie lepsza od podstawki ale czy warta dopłaty ~110zł? Chyba nie. Z: zbożowy, mleczna czekolada, śliwki, siano; S: czuć finiszowanie w beczkach po sherry, dużo bardziej miodowo-waniliowa niż owocowa podstawka, płatki jęczmienne, słonawa; F: średni, przyjemny, miodowy z lekką dawką wytrawności; Przede wszystkim brakuje jej charakteru w postaci mocy - dla mnie jak wszystko poniżej 46% odbieram ją jako rozwodnioną.

 

Bunnahabhain 12 - 46,3% - o niebo lepsza od poprzedniczek. Zaryzykuję stwierdzenie, ze to moja ulubiona whisky poniżej 190zł zaraz obok Clynelish 14. Nie wiem jak nowa wersja z czerwoną 12-tką ale ten starszy rozlew to jest bardzo dobry towar. Z: wyraźny wpływ beczek po sherry, leciutki torf, zbożowa, pełna, z klimatami morskimi; S: zbalansowana, oleista, treściwa, sherry i słód, daktyle, rodzynki, ciemna czekolada, lekki dymek; F: baaardzo długi, przyjemny, espresso, włoskie orzechy, beczka po sherry. Totalnie w moim guście. Wytargałem tę butelkę z lokalnego sklepu za 182zł i do końca życia mogę nic innego nie pić. Muszę spróbować 18-tkę...

 

Edited by Annihilator

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

  • Similar Content

    • By docent
      Witam serdecznie !
      W trakcie wycieczek po Szkocji często mijam zegary słoneczne w różnych ciekawych miejscach.
      Niestety nie zawsze mam przy sobie aparat ale obiecuję poprawę.
      W miniony weekend zawitałem w Aberdeen i natrafiłem na taki oto bardzo ciekawy zegar słoneczny
      znajdujący się na budynku jednej z najstarszych w okolicy ... Loży Masońskiej .
      W budynku loży znajduje się również kamienna posadzka w kształcie gwiazdy ze znakami zodiaku,
      której niestety nie miałem sposobności zobaczyć. (Może następnym razem)
      Fotka posadki pochodzi z w/w strony.
       

       
       

       
       

       
       

       
       
      POZDRAWIAM CIEPLUTKO !
       
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.