Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...
mabok

Żarty żartami...

DawPi

Do wszystkich raportujących graficzną formę polityki - takie coś jest dozwolone. :) Oczywiście z zachowaniem dobrego smaku. Nie można tylko komentować i napędzać spirali...

Message added by DawPi

Recommended Posts

Samo życie.

Jak widać, świat jest mały i w zasadzie wszędzie jest tak, jak u nas ;)


Pozdrawiam, Wojtek

Dążenie do bezpieczeństwa poprzez ograniczenie wolności powoduje utratę wolności bez uzyskania bezpieczeństwa.

Share this post


Link to post
Share on other sites

W restauracji przy jednym stoliku siedzi dwóch murzynów i mulat.

Podchodzi kelner i pyta mulata:

-co podać najjaśniejszy panie ??

Edited by jacgrec

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przychodzi facet do lekarza:

- Panie Doktorze, przychodzę do Pana, bo mam problem. Codziennie chodzę do sklepu po dwie flaszki wódki. Obawiam się, że jestem zakupoholikiem.


*** DOXA Sub 300 Professional ***

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przycjodzi baba do lekarza:

- panie doktorze, wszystko mnie wkurza

- trzeba się zrelaksować, niech się pani wybierze do parku

- aleś pan wymyślił - tam jest masę liści, które szeleszczą, dzieci biegają, psy szczekają, wkurza mnie to

- to może nad morze ?

- och*jałeś pan ? przecież tam jest masę piasku, poza tym morze szumi, wkurza mnie to

- hmmm .... no to może sex ?

- a co to takiego ?

- no to proszę za parawan

 

Poszli za parawan, coś tam się zaczęło dziać, jakieś bzyku-bzyku, raptem baba zaczyna się drzeć:

 

- panie, zdecyduj się pan, albo pan wsadzasz albo wyjmujesz, bo już mnie to wkurza !

Edited by teston

Pozdrawiam

TomeK (Teston)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przychodzi facet do lekarza:

- Panie Doktorze, przychodzę do Pana, bo mam problem. Codziennie chodzę do sklepu po dwie flaszki wódki. Obawiam się, że jestem zakupoholikiem.

Swietny :D

Edited by cook

Pozdrawiam, Marek

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pono oryginalne ogłoszenie z 1928 roku...:

 

post-6402-0-72904800-1351098209_thumb.jpg


Pozdrawiam

Piotr

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pono oryginalne ogłoszenie z 1928 roku...:

 

post-6402-0-72904800-1351098209_thumb.jpg

To smieszne....ale pewnie dla "malolatow"..mowie powaznie,bez urazy,kup teraz dzieciakowi zegarek po maturze.....koledzy Go wsmieja :angry:telefon,tablet..fura to jest to... ;)


Pozdrawiam, Marek

Share this post


Link to post
Share on other sites

To smieszne....ale pewnie dla "malolatow"..mowie powaznie,bez urazy,kup teraz dzieciakowi zegarek po maturze.....koledzy Go wsmieja :angry:telefon,tablet..fura to jest to... ;)

 

No, zależy jaki mu kupisz ;)

 

Ja mam takiego Revue od Cyankiewicza:

 

post-23302-0-22463300-1351120194_thumb.jpg

 

ale nie dostałem go, choć maturę udało się zdać :)

 

A tak w temacie dowcipów i maturzystów, to myśliwy Stanisław spod Łomży wybrał się na polowanie i przez pomyłkę wziął papierosy syna - maturzysty. W pół godziny ustrzelił jednorożca, feniksa, ptaka dodo i dwugłowego smoka.....

Edited by chronofil

Czas, to coś, co mówi, jak długo musimy czekać...

a305ed90f05795c0.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites

No, zależy jaki mu kupisz ;)

 

Ja mam takiego Revue od Cyankiewicza:

 

post-23302-0-22463300-1351120194_thumb.jpg

 

ale nie dostałem go, choć maturę udało się zdać :)

 

A tak w temacie dowcipów i maturzystów, to myśliwy Stanisław spod Łomży wybrał się na polowanie i przez pomyłkę wziął papierosy syna - maturzysty. W pół godziny ustrzelił jednorożca, feniksa, ptaka dodo i dwugłowego smoka.....

Pewnie mature zdawales nie w 28 a 29 i dla tego nie dostales zegarka..... :D wyszlo szydlo....starszy jestes od "Stara 20"hihi


Pozdrawiam, Marek

Share this post


Link to post
Share on other sites

To smieszne....ale pewnie dla "malolatow"..mowie powaznie,bez urazy,kup teraz dzieciakowi zegarek po maturze.....koledzy Go wsmieja :angry:telefon,tablet..fura to jest to... ;)

 

 

No wiesz, gdyby to był oryginalny IWC Schaffhausen Portugese czy El Primero Striking 10th to pewnie jako tako gramotny w temacie maturzysta nie pogardziłby ;)


Pozdrawiam, Wojtek

Dążenie do bezpieczeństwa poprzez ograniczenie wolności powoduje utratę wolności bez uzyskania bezpieczeństwa.

Share this post


Link to post
Share on other sites

szczery Gość

 

Edited by jaszczur11

"Poprawna polszczyzna źródłem sukcesów w życiu prywatnym i zawodowym!"

Share this post


Link to post
Share on other sites

A pamiętacie T-raperów z nad Wisły? :lol:

 

 

 


"Poprawna polszczyzna źródłem sukcesów w życiu prywatnym i zawodowym!"

Share this post


Link to post
Share on other sites

Biegnie sobie króliczek przez sawannę i widzi hipopotama zwijającego skręta. - Hipciu mój drogi brachu odłóż to świństwo. ono cię zabije. Żyj zdrowo jak ja! Pobiegaj ze mną zrobi ci to dobrze dla zdrowia! Hipo myśli "No królik ma racje. W końcu trzeba to rzucić, a pobiegam z nim" Biegną dalej a tam żyrafa szykuje się do wciągnięcia krechy. "Żyrafo! - krzyczy królik - odstaw to żyj zdrowo, pobiegaj z nami!" Żyrafa dała się namówić i biegną dalej. Widzą sępa, który nabija fajkę wodną. "Sępie odstaw to świństwo. Pobiegaj z nami" "No czemu nie" Biegną dalej i spotykają króla lwa, który właśnie sobie heroinę szykował "Król odłóż to zamiast się wyniszczać pobiegaj z nami" - rozpoczyna swój dialog królik. "Ech królik ty zawsze takie pierdoły gadasz jak się speeda nawciągasz"


*** DOXA Sub 300 Professional ***

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Słyszałeś, ponoć Staszek nie żyje! - Tak, wiem o tym doskonale... Wyobraź sobie, że Staszek jechał samochodem obok mojego domu i nagle wyskoczył mu pod koła kot. Staszek nie chciał przejechać zwierzaka, więc szarpnął kierownicą w bok, wjechał na krawężnik, auto wyleciało w powietrze, przeturlało się po moim ogrodzie, Staszek wyleciał z samochodu i przez szybę wpadł do mojej sypialni... - Daj spokój, przecież to straszne tak zginąć! - Ależ nie, on wciąż jeszcze żył. Leżał tak cały we krwi w tym rozbitym szkle i nagle zauważył taką starą, zabytkową szafę. Wyciągnął rękę i chwycił się szafy, żeby wstać. Niestety szafa z całym impetem przewróciła się na niego i pogruchotała mu kości... - Rany, jaka okropna śmierć! - Nie, nie, utrzymał się przy życiu. Jakoś wypełzł spod szafy i doczołgał się do schodów. Tam chwycił się poręczy i próbował podnieść, ale poręcz nie wytrzymała ciężaru jego ciała i urwała się pod nim. Staszek spadł z pierwszego piętra na stół w korytarzu, a połamane kawałki poręczy powbijały mu się w ciało... - Psiakrew, strasznie zginął! - No co ty, to go nie zabiło. Spadł tuż obok drzwi do kuchni, czołga się do środka i próbuje podciągnąć na kuchence, ale zahaczył o duży garnek z gotującą się wodą i chlust! Człowieku, cały wrzątek wylądował na nim i poparzył mu ciało... - Cholera, przerażająca taka śmierć! - Ależ nie, wciąż jeszcze oddychał. Mało tego, w pewnym momencie zauważył telefon. Próbował dosięgnąć słuchawki, żeby wezwać pomoc, ale zamiast tego wetknął palce do gniazdka elektrycznego. Żebyś ty to widział, woda w połączeniu z prądem wywołała istny żywioł i Staszkiem szarpnęło napięcie rzucając jego ciałem o ścianę... - O rany, okropnie tak umrzeć! - Daj spokój, on wtedy jeszcze nie umarł... - To właściwie jak on zginął? - Zastrzeliłem go! - Zastrzeliłeś go? - No k*rwa, człowieku, przecież on by mi całą chałupę roz****dolił!


*** DOXA Sub 300 Professional ***

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

Idzie żółwik, króliczek i lisek przez pustynię i niosą pudełko z pizzą. Idą, idą, idą, jeden dzień, dwa dni, tydzień, miesiąc, pięć, nagle zatrzymują się i króliczek mówi:

- Ej, chłopaki, zjedzmy tą pizzę! I tak nie ma nic innego do jedzenia.

- Nie, jak zjemy to już nie będzie co jeść wogóle.

Idą więc dalej, siedem miesięcy, rok, cztery lata, sześćdziesiąt siedem lat, sto dziewięć, nagle zatrzymują się i lisek mówi:

- Panowie, nadszedł czas, aby zjeść zawartość pudełka!

- Nie, jak zjemy to nie będzie nic innego do jedzenia!

Idą więc dalej, dwieście lat, trzysta, tysiąc lat, w końcu stają, i żółwik mówi:

- Nie no, chłopaki, trzeba spożyć placka, bo się zepsuje.

- Nie, nie będzie nic do jedzenia na potem, chcesz tu umrzeć?

Idą dalej, tysiąc sto, tysiąc trzysta, dwa tysiące lat, nagle stają i lisek mówi:

- Po co mamy iść we trzech skoro tracimy wtedy razem siły? Niech idzie jeden z nas, a reszta poczeka. Królik, zamiataj. Jak coś znajdziesz, wróć po nas.

- Wolne żarty, zjecie mi pizze!

- Coś ty, nie zjemy.

- Zjecie!

- Królik, daj spokój.

- Zjecie, na pewno!

- Nie zjemy...

- No dobra, ale jak zjecie to koniec naszej przyjaźni!

- Spoko, spoko...

Królik poszedł, zniknął za wydmą, no a żółwik i lisek czekają. Czekają dzień, dwa, pięć, tydzień, miesiąc, rok, sto lat, trzysta lat, tysiąc lat, dwa tysiące....

- Te, żółwik, marchewkojad nie wraca, może byśmy tej pizzy kawałek zjedli...?

Na co zza wydmy wyskakuje królik.

- Bo nie pójdę!

 


*** DOXA Sub 300 Professional ***

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

Hrabia kąpie się w wannie. Rozluźnił się i puścił donośnego bąka. Po chwili

otwierają się drzwi łazienki i wpada lokaj z tacą, a na niej butelka whiskey i

szklaneczka. Zdumiony hrabia mówi:

- Ależ Bob, nie prosiłem o drinka do kąpieli.

- Jaśnie panie, przecież wyraźnie słyszałem "Bob, bring a bottle of bourbon"!

 


*** DOXA Sub 300 Professional ***

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przypomniały mi się jeszcze dwa, z nieco innej beczki.

 

Wpada facet do gabinetu dyrektora cyrku i mówi:

- Panie, mam taki numer, że ludzie oszaleją! Będzie pan milionerem!

Dyrektor na to:

- Daj pan spokój! Mam dobry program, nie potrzebuję żadnych nowych numerów.

- Niech pan posłucha przez 30 sekund, na pewno pana przekonam.

- No dobrze, mów pan, ale szybko.

- Niech pan sobie wyobrazi cały sufit cyrku obwieszony balonami. Balonami z gównem. Na arenę wjeżdzają konie. Na każdym koniu amazonka. Z łukiem. I amazonki zaczynają galopować w koło. Unoszą łuki. Naciągają cięciwy. Zaczynają strzelać do balonów. Przebijają je po kolei, a całe gówno spada na dół. Wszystko jest nim pokryte. Widzowie w gównie, arena w gównie, orkiestra w gównie, konie w gównie, amazonki w gównie... I wtedy wchodzę ja... Cały na biało.

 

***

 

Piekny lipcowy dzień. Las, ćwierkanie ptaszków, gdzieniegdzie przebiega sarenka, w tle słychać stukanie dzięcioła. Nagle z głębi lasu wyłania sie potężna chmura kurzu, która w szaleńczym tempie przemierza las. Zwierzeta w popłochu uciekają. Tumułt, hałas, nic nie widac. Aż wreszcie chmura zatrzymuje się na leśnej polanie. Kurz powoli opada. Na polance dziesiątki i setki... jeży. Sapią, dyszą, łapią dech. Tylko jeden, ten który prowadził tabun, błogo sie usmiecha i z zachwytem szepcze pod nosem:

Jak mustangi *, jak mustangi...

Hahahahahaahaa dawno się tak nie usmiałem ;-) dzięki

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.