Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.

thalamus

Co to za model RADO?

Recommended Posts

Witam,

Otrzymałem, delikatnie podniszczony (np. widać, że był nieprofesjonalnie otwierany) zegarek marki RADO, jednak w wyniku przeszukiwania Internetu, nie znalazłem modelu odpowiadającemu mojemu egzemplarzowi. Najbardziej przypomina modele Green Horse czy Golden Horse, jednak nie posiada charakterystycznych emblematów i zdaje się, że ma inne wskazówki.

Nie zamierzam go sprzedawać ale chciałbym się dowiedzieć czy jaki to model (o ile jest oryginalny), roku produkcji czy informacji przed oddaniem do zegarmistrza czy np w tym modelu logo Producenta powinno być obrotowe oraz czy końcówki wskazówek powinny się świecić w ciemności i czy właściwie opłaca się go czyścić i naprawiać.

 

Na zegarku widnieją napisy

na tarczy:
RADO
25 jewels
swiss made

na deklu:
RADO Water-Sealed
SWISS STAINLEES STEEL
11759
CASE PAT. +343942
SYMBOL PAT. +345602

 

http://thalamus.pl/rado1.jpg
http://thalamus.pl/rado2.jpg
http://thalamus.pl/rado3.jpg
http://thalamus.pl/rado4.jpg
 

Napisałem też mail do Przedstawiciela RADO w Polsce i jak tylko otrzymam odpowiedź nie omieszkam się podzielić.
 

Share this post


Link to post
Share on other sites

wizyta u dobrego zegarmistrza powinna rozwiac wszelkie wątpliwości.

miom zdaniem warto przeprowadzić serwis i cieszyć się zegarkiem oczywiście jeśli zegarek nie okaże się składakiem po otwarciu


OMEGA SEAMASTER 300M

Share this post


Link to post
Share on other sites

  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

  • Similar Content

    • By greg_lobinski
      Cześć,
       
      macie oświadczenia z renowacją zegarków w Lublinie? Mam kilka do renowacji, czy są zegarmistrze z nutką jubilerstwa?
       
      Pozdrawiam,
      Grzesiek


    • By Marcinrado
      Witam serdecznie, 
      Mam prośbę, Klient chce się zamienić ze mną na innego Rado Integral a nie mogę nigdzie go znaleźć w internecie ??

      https://www.olx.pl/oferta/zegarek-rado-integral-CID87-IDodL4y.html
       
       


    • By fidelio
      Na pewno każdy z nas przynajmniej raz znalazł się w sytuacji, w której na widok jakiegoś zegarka szybciej zabiło serce i pojawiła się myśl, że prędzej czy później musi być mój. W moim przypadka taka sytuacja miała miejsc w momencie, w którym po raz pierwszy zobaczyłem model Captain Cook od Rado (ref. 01.763.0500.3.130). Ten zegarek miał swoją premierę w 2017 roku, przy czym jest to reedycja modelu, który swoją premierę miał w 1962 roku (był to pierwszy zegarek do nurkowania, jaki zaoferowała marka Rado). Jak możemy jeszcze przeczytać w książce Mateusza Piechnika „Czas na głębokości historia i rozwój zegarków do nurkowania”, wersja z 1962 roku była niewielkim, mierzącym 36 mm średnicy, klasycznym „nurkiem” z ciekawym bagnetowym zamknięciem dekla, które przypominało nieco konstrukcję koperty marki EPSA. Zegarek został wyprodukowany w liczbie ok. 8000 sztuk, pomiędzy rokiem 1962 a 1968.
       
      Na zakup recenzowanego zegarka ostatecznie zdecydowałem się w sierpniu 2018 roku i choć od tego czasu przez moje pudełko przewinęło się całkiem sporo zegarków, to jednak Kapitan dzielnie trwa na posterunku. Stąd też pomysł na to, żeby podzielić się z Wami kilkoma uwagami na temat tego zegarka, tym bardziej, że sama marka nie za bardzo kojarzona jest z zegarkami nurkowymi, a nawet dość wyrobionym zegarkomaniakom kojarzy się w pierwszej kolejności z ceramiką, której także w recenzowanym modelu również nie zabrakło.
       
      Jak na dzisiejsze standardy, recenzowany zegarek jest niewielki – raptem 37,3 mm średnicy (bez koronki), ok. 11 mm grubości (razem z wypukłym szafirowym szkłem z warstwą antyrefleksyjną) oraz 43 mm wymiaru „lug to lug”. Wymiary zdecydowanie kompaktowe, które zdecydowanie pomogły mi w decyzji o zakupie tego zegarka. Oczywiście wypada zauważyć, że w ofercie Rado (w ramach linii ChyperHrome) mamy także wersje o średnicach 42 mm oraz 45 mm (na paskach oraz bransoletach), więc jak tylko komuś odpowiada design tych zegarków, może dobrać odpowiednią dla siebie wielkość. W moim przypadku wybór był prosty, a dodatkowo na korzyść recenzowanej wersji zadziałało to, że wielkościowo jest on tak bardzo zbliżony do oryginału z 1962 roku. Warto przy tej okazji dodać, że to wersje o średnicy 37,3 mm, na skórzanych paskach (aktualnie są dwie wersje kolorystyczne) są limitowane do 1962 sztuk (każda z nich), o czym informuje napis „”ON OUT OF 1962” na deklu. Wypada zauważyć, że recenzowany zegarek nie posiada lupki, którą charakteryzował się model historyczny.
       
      Odległość między uszami to niestandardowe 19 mm. Do tego mamy WR na poziomie 100 m (koronka nie jest zakręcana). Koperta wykonana jest ze stali 316L. Mamy tu do czynienia ze stosunkowo prostym projektem, przy czym koperta w całości polerowana jest na wysoki połysk. Na bocznej powierzchni koperty mamy wyraźnie zaznaczony pas, z którego wychodzą stosunkowo proste i pozbawione jakichkolwiek udziwnień uszy. Co dotyczy koperty, to w mojej ocenie wykonana jest ona poprawnie, a wszystkie jej krawędzie są wyraźne oraz ostre. Bez wątpienia mamy to do czynienia z jakością adekwatną do ceny zegarka. Na pewno zwraca uwagę karbowany bezel tego zegarka, który dość mocno wystaje poza obrys samej koperty, częściowo zasłaniając przy okazji koronkę. Jeśli chodzi o wkładkę bezela, to mamy tu do czynienia z ceramiką, przy czym sama wkładka jest ścięta do środka, co tworzy interesujący efekt wizualny w zestawieniu z mocno wypukłym szkłem. Na wkładce bezela nadrukowane oznaczenia (trójkąt na godzinie 12tej, kreski oznaczające minuty 5tą, 10tą, 20tą, 25tą, 35tą, 40tą, 50tą oraz 5tą, a także liczby 14, 30 oraz 45). Bezel oczywiście obrotowy (jednokierunkowy), na 120 „klików”, pracujący z wyraźnym oporem, żeby nie napisać, że ciężko. Bezel pracuje jednak bez luzów i jest bardzo solidnie zamocowany.
       





       
      Koronka jest niewielka (ok. 5 mm średnicy) i logowana (kotwica). Dekielek pełny oraz zakręcany, na którym znajdziemy podstawowe informacje dotyczące recenzowanego zegarka (m. on. limitacja, linia modelowa, materiał koperty oraz wodoodporność). Dekielek jest także grawerowany (trzy koniki morskie, a między nimi gwiazdki), przy czym do jakości wykonania grawerunku nie mam najmniejszych uwag (grawerunek jest wyraźny, dobrze wyczuwalny pod palcami i wpisany jest w satynowaną centralną część dekielka).
       



       
      Co dotyczy koperty recenzowanego zegarka, to w mojej ocenie mamy to do czynienia z projektem spójnym, mocno osadzonym w stylistyce vintage (choćby z uwagi na kompaktowe wymiary), choć mam pewne uwagi. Jedna natury w miarę obiektywnej, związana z bezelem, który wystając poza obrys samej koperty, dość mocno zasłania koronkę. Z uwago na to, że koronka jest mocno zasłonięta, nakręcanie zegarka nie należy do najłatwiejszych, ponieważ powierzchnia koronki, którą można uchwycić w palce jest bardzo mała. Z uwagi na niedużą wielkość koronki, to samo dotyczy zarówno szybkiego ustawiania daty, jak i nastawiania zegarka i to mimo tego, że w tym przypadku koronkę należy odciągnąć, odpowiednio do pozycji 1 i 2. Skoro sprawia to problem mi (palce mam raczej niewielkie) to mogę podejrzewać, że osoby o większych dłoniach nie będą w stanie polubić Kapitana. Problem pewnie można by rozwiązać stosując większą koronkę, jednak w mojej ocenie wpłynęłoby to negatywnie na ogólny projekt zegarka. Ja z tym jestem w stanie żyć, choć  kronikarskiej dokładności nie mogę tego pominąć.
       
      Druga kwestia jest już bardziej subiektywna. Wiąże się ona z zastosowaniem ceramicznej wkładki bezela. Nie chcę w tym miejscu dyskutować o zaletach takiego rozwiązania, bo są one oczywiste. Z perspektywy czasu po prostu zastanawiam się, czy biorąc pod uwagę ogólny pomysł na ten zegarek, w tym bezpośrednie nawiązanie do pierwowzory z 1962 roku, nie byłoby lepszym rozwiązaniem zastosowanie we wkładce matowego aluminium zamiast błyszczącej ceramiki? Moim zdaniem, zegarek z aluminiową i matową wkładką wyglądałby lepiej i jeszcze bardziej pasowałbym do stylistyki vintage już nie mówiąc o cenie, która w takim przypadku byłaby pewnie niższa. Tej kwestii nie traktuje jednak w kategorii obiektywnej wady, bo oczywiście dostrzegam zalety ceramiki.
       
      Jeśli chodzi o tarczę, to w dużej mierze nawiązuje ona do pierwowzoru z 1962 roku. Po pierwsze mamy więc bardzo podobny zestaw wskazówek, przy czym grot wskazówki minutowej jest jeszcze większy niż w wersji historycznej. Także układ indeksów na tarczy, włączając w to chapter ring jest w zasadzie identyczny. Okienko datownika (w kolorze białym, wpadającym w srebrny) zostało tak jak w oryginale umieszczone na godz. 3ciej i tak jak w oryginale cyfry/liczby oznaczające kolejne dni są w kolorze czerwonym, co świetnie uzupełnia się z czerwonym okręgiem na tarczy (pod godz. 12tą), w którym umieszczono poruszającą się kotwicę, charakterystyczną dla mechanicznych zegarków Rado. Sama tarcza ma kolor brązowy, przy czym zastosowano tu wyraźny szlif słoneczny. Tarcza, w zależności od natężenia oraz kąta padania światła, mieni się kolorami od jasnego brązu, poprzez ciemny brąz aż do czerni. Tarcza na zewnętrznych krawędziach schodzi nieco ku dołowi, a sam chapter ring jest z kolei nieznacznie wyniesiony ku górze. Wszystko to w połączeniu z wypukłym szafirowym szkłem sprawia, że tarcza nie jest płaska i „żyje”. Indeksy godzinowe są malowane/nadrukowane i w całości wypełnione lumą. Luma znajduje się także na wskazówce minutowej, a także na grotach wskazówek godzinowej oraz sekundowej. Nie udało się mi się dotrzeć do informacji, co to za luma (oficjalna strona Rado na ten temat milczy), jednak świeci ona bardzo dobrze (intensywnie oraz długo) co było dla mnie pozytywnym zaskoczeniem. Nie jest to może poziom Seiko czy paru microbrandów, ale jest o niebo lepiej niż w posiadanym przeze mnie Damasko, które pod tym względem stawiam za wzór tego, jakiej lumy w zegarkach nie powinno się stosować. Na godz. 12tej, pod czerwonym okienkiem z kotwicą mamy napis „RADO”, nad godz. 6tą napis „Captain Cook”, a jeszcze niżej napis „SWISS MADE” (napisy w kolorze białym). Wszystkie napisy malowane/drukowane. W podsumowaniu wypada napisać, że projekt tarczy zdecydowanie współgra z ogólnym pomysłem na sam zegarek. Cieszy mnie przy tym, że tarcza tak mocno nawiązuje swoim wyglądem do modelu historycznego.
       







       
      Serce recenzowanego zegarka to Powermatic 80. Dokładnie C07.611, a więc bazowo ETA 2824-2, łożyskowana na 25 kamieniach, o obniżonej częstotliwości pracy – 21 600 bhp. Ten werk można spotkać właśnie w zegarkach Rado, a także w zegarkach Mido, przy czym nie jest to wersja z plastikowymi elementami. Co dotyczy pracy samego werku, to jakoś nigdy nie pokusiłem się o sprawdzenie jego dokładności (na pierwszy rzut oka niczego niepokojącego nie dostrzegam stąd zakładam, że pod tym względem jest wszystko w porządku). Zegarek bardzo dobrze trzyma zadaną rezerwę chodu i nie ma żadnego problemu z odłożeniem go w piątek po południu/wieczorem i ponownym złożeniem go w poniedziałek, bez konieczności „rozruchu” czy nastawiania daty. Obniżona częstotliwość pracy tego werku w ogóle mi nie przeszkadza, a co więcej, pasuje ona w mojej ocenie do ogólnego klimatu tego zegarka.
       
      Zegarek standardowo wyposażony jest w pasek skórzany (ciemny brąz z białymi przeszyciami) i choć stylistycznie pasuje on do samego zegarka, to jednak jest on średniej jakości (jest stosunkowo twardy i przez to nieprzyjemny w noszeniu). Klamerka logowana. Oryginalny pasek zdjąłem, jak tylko pojawił się szary zamsz z czerwonymi przeszyciami od Mateusza. Warto przy tej okazji dodać, że moje doświadczenia z Kapitanem wskazują na to, że jest to zegarek paskolubny, dobrze wyglądający na paskach skórzanych, nato oraz typu perlon.
       




       Tak jak napisałem na samym początku, Kapitan jest ze mną już od roku i ...dzielnie sobie radzi. Kilka razy przychodziła do głowy myśl, żeby go sprzedać, ale w zasadzie wystarczy wyjąć ten zegarek z pudełka, przyjrzeć mu się, dalej założyć i takie myśli szybko odchodzą. Kapitan na pewno nie jest rasowym diverem. To nie jest zegarek który wygląda jak tool watch, a i jego parametry techniczne (WR100, brak zakręcanej koronki) nie zachęcają do tego, by traktować go jako towarzystwo do podwodnych eskapad. Na pewno jednak jest to zegarek, który poprzez wierne nawiązanie do modelu z 1962 roku jest mocno osadzony w stylistyce vintage, którą ja tak bardzo polubiłem. Jeśli więc ktoś szuka niewielkiego zegarka, a jest mu bliska stylistyka vintage, to Kapitan na pewno będzie bardzo dobrym wyborem, który doskonale sprawdzi się jako zegarek typu EDC. A dla tych, którzy pomstują na jego wielkość, zawsze pozostają wersje o średnicy 42 mm oraz 45 mm choć jak dla mnie, Kapitan może być tylko jeden     
      Jak zwykle zapraszam do lektury, uwag i komentowania  Za wyjątkiem zdjęcia historycznego modelu, reszta zdjęć moja  Rafał 
    • By fidelio
      Szukałem (może niezbyt dokładnie) i nie znalazłem. A tak sobie myślę, że i RADO zasługuje na Klub Miłośników na naszym Forum. Więc zaczynam ze swoim, po wielokroć już na Forum pokazywanym - Captain Cook  Pokażcie swoje RADO Koledzy (i Koleżanki oczywiście). Bo RADO na to zasługuje 

    • By WiliamTell
      Witam,
      Miramar Geneve 17 Rubis Incabloc-czy ktoś może więcej mi powiedzieć na temat tej firmy, a najlepiej na temat tego konkretnego modelu?Zegarek jest w 18 karatowym złocie.W sieci nic nie mogę nic znaleźć na temat firmy Miramar. Liczę na waszą pomoc.
       
       

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.