Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...
AndcRew

Mzi Corinth Skeleton

Recommended Posts

Witam. Przedmiot który trafił w moje jakże szczęśliwe ręce to wyrób chińskiego pochodzenia. Ofertę znalazłem na Allegro. Szukałem zegarka który wyróżni się z tłumu i zapewni mnie ze żaden z przechodniów nie będzie posiadał czegoś podobnego. W pewnym momencie zainteresowały mnie zegarki typu skeleton. Poszukiwania trwały do czasu przykucia mojej uwagi przez jedną z aukcji prezentowanego poniżej zegarka – Mzi Corinth Skeleton. Z początku myślałem ze nazwa zegarka sugeruje jego kunszt i wspaniale szwajcarskie pochodzenie, co wykluczało zakup z powodu niewielkich funduszy. Poszukując informacji na jego temat dowiedziałem się iż była to (już nie istnieje) chińska firma starająca się przekonać klientów iż zegarki są produkcji niemieckiej, gdyż tam były one składane.
Nieco rozczarowałem się tym faktem, lecz dało mi to szanse wygrania aukcji która niebawem wykorzystałem płacąc monstrualna cenę jak na moje warunki wynosząca 260 złotych. Zegarek tydzień później gościł na mojej ręce bez wstydu ukazując swój mechanizm.

 

Największy zachwyt poza wyglądem sprawiła głośność mechanizmu. Do dzisiaj zasypiam słysząc równomierne, ciche, i jakże uspokajające cykanie. Następną zaletą jest widoczna sprężyna naciągu, ukazująca moment gdy zegarek powinien być ponownie nakręcony. Koronka jest idealnej wielkości co sprawiło ze odtąd nie musze się męczyć z naciąganiem sprężyny, co miało miejsce gdy na mojej ręce spoczywał malutki Anker z 1960 roku. Niestety 2 dni po zakupie zauważyłem iż na wewnętrznej stronie szkiełka zaczęła zbierać się para. Przez chwile pomyślałem, po czym otworzyłem tylna klapkę, wytarłem szkiełko i zamknąłem. Gdy problem się powtórzył, zdenerwowałem się – raz kozie śmierć - otworzyłem ponownie tylna klapkę, po czym zarówno koronkę jak i uszczelkę potraktowałem smarem uniwersalnym wytrzymałym do 120 stopni Celsjusza. O dziwo problem zniknął, a żeby to przetestować wziąłem swojego kompana do jeziora aby się chłopak zahartował i zrozumiał że ze mną się nie zadziera. Po próbie odstawiłem nicponia na ostre słonce. Gdyby do mechanizmu dostała się woda na szkiełku ponownie pojawiłaby się para wodna. Nic takiego się jednak nie stało, toteż wszystko mu wybaczyłem i pozwoliłem nadal iść ze mną przez życie.

 

Przeglądając zdjęcia zegarków, nagle pomyślałem, ze skoro mój tata pasjonuje się fotografia i posiada odpowiedni sprzęt, nie obrazi się gdy go pożyczę na godzinkę. A zatem żeby dłużej już nie nudzić, o ile ktoś w ogóle to jeszcze czyta, pokazuje zdjęcia które przed chwila zrobiłem mocując się ze statywem, któremu niczym nieporadnej żyrafie rozkraczały się nogi, pomimo moich nieudolnych prób utrzymania go w stabilnej pozycji. W końcu jednak się udało – oto one: 


wf3r.jpg

 

mih4.jpg

 

4wji.jpg

 

ntta.jpg

 

ylyn.jpg

 

y15j.jpg

 

0qd7.jpg

 

siud.jpg

 

I jeszcze wizje chorego człowieka :)


ltsn.png

 

c3y3.jpg

 

Rolex to to nie jest, ale i tak go bardzo kocham :) Niebawem nowe zdjecia. Czołem! 

Edited by AndcRew

Share this post


Link to post
Share on other sites

zdjęcia bardzo ładne, ciekawa gra kolorów, zegareczek idealnie się wpasował. gratuluję zdjęć i życzę miłości owocnej ... 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Piszesz, że Chiński a na deklu Germany... Hmmm :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

zegarek całkowicie nie z mojej bajki, ale graty za kupno tego co sprawia Ci radość :)

 

bardzo ciekawe zdjęcia

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mikołaj chyba nie przeczytałeś całości tekstu autora..

 

Czytałem, czytałem - nadal nie mogę wyjść z podziwu, że ten zegarek cieszy autora...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Oczywiście rozumiem ze zegarek może budzić zarówno zachwyt jak i odrazę. Ja sam uważam ze niebieskie wskazówki w moim zegarku wyglądają co najmniej tandetnie (chyba są one pomalowane a nie obrabiane chemicznie), a pasek wygląda jak z taniego zegarka pochodzącego prosto z marketu. Ale gdy popatrzę na obracające się koło balansowe wstręt znika. Może kiedyś uda mi się zmienić ich kolor na jakiś mniej młodzieżowy, zaś pasek kupić jakiś skórzany – może aligator. Ale skoro dzisiaj taka ładna deszczowa pogoda, a ja mam dużo czasu wolnego oraz chęci chciałbym pokazać co udało mi się dzisiaj pstryknąć.

 

 

 

vi.jpg

3r3g.jpg

 

Edited by AndcRew

Share this post


Link to post
Share on other sites

Chciałem tak na szybko pokazać transformację mojego zegarka. Taka radosna twórczość - spowodowane głownie przez to iż w poprzednim mechanizmie kawałek rozbitej szybki uszkodził sprężynę balansu. Miałem kopertę, więc pomyślałem o zakupie jakiegoś zabytkowego mechanizmu - ciężko było znaleźć odpowiednią wielkość - zazwyczaj mechanizmy zegarków kieszonkowych mają powyżej 40mm podczas gdy ten ma 36. Środek koperty wypełniłem olejem, zatem za każdym ruchem ręki widzę jak majestatycznie ten olej przemieszcza się w mechanizmie i ma on mi przypominać o płynności czasu. hasło przewodnie tego projektu brzmi - Szczęśliwi czasu nie liczą. Jako że niedoścignionym wzorem damskiego zegarka jest według mnie zegarek Omega Ladymatic, postanowiłem uczcić go napisem na moim zegarku który jak możecie zauważyć brzmi "Manmatic" - a że Omega nie posiada takowej nazwy w swoim zbiorze zegarków postanowiłem to wykorzystać. Wykonałem napis zanurzając wykałaczkę w atramencie - powoli go nanosząc na mechanizm. Miała być to zabawa, ale spodobał mi się i tak już pozostał.

sl9q.jpg

j9wi.jpg

4x72.jpg


Błagam jeśli ktoś potrafi mi powiedzieć z jakiego roku - lub około którego roku został wyprodukowany, oraz gdzie - wówczas byłbym bardzo wdzięczny za podzielenie się ze mną tą informacją  :lol: Pozdrawiam
PS. Oczywiście mogę wysłać dokładniejsze zdjęcia mechanizmu  :)

Edited by AndcRew

Share this post


Link to post
Share on other sites

Gratuluję samozaparcia. Nawet fajnie to wygląda, chociaż faktycznie to kwestia gustu. Niby nie jestem fanem skeletonów bo strasznie nieczytelne mi się wydają, ale za to Twoja inwencja twórcza imponująca ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie spodziewałem się odpowiedzi, gdyż mój zegarek nie kosztował 20 tysięcy złotych, ale stało się! Dokończyłem zegarek i moja wizja została całkowicie spełniona. Przedstawiam aktualne zdjęcia mojego zegarka - jest to ostateczny wygląd (może jeszcze będzie szybka zmieniona - bo jest na niej maleńkie pęknięcie) - ale cel został osiągnięty w 100% - mogę teraz mówić że to zegarek a nie element ozdobny. Część ozdobna jest solidnie połączona z Michelem Herbelinem - z szafirowym szkiełkiem - gdy kładę rękę mam pewność że nie ulegnie ona porysowaniu. Zegarek jest wygodny - właściwie wygodniejszego zegarka jeszcze nie miałem - dostosowywałem go w końcu parę miesięcy - szlifowanie, przymierzanie, ocena itd.Ogólny koszt to 260 + 130 + 30 za szkiełko, dużo czasu i cierpliwości.

Już zegarek nie nazywa się Mzi Corinth, a "Delfin"...


iltw.jpg


nimm.jpg

 

 

etsm.jpg

Wybaczcie, ale nie chciało mi się majstrować przy zdjęciach, dlatego tylko szybko wyregulowałem kontrast.

Edited by AndcRew

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

  • Similar Content

    • By Zeno
      Caravelle 45A121
       
                  Tę recenzję obiecałem już dawno, obiecałem ją również zadedykować Koledze Ordossowi, który wykazał się przemyśłnością i odgadł, jakiego zegarka będzie dotyczyła.
                  Niniejszym spełniam obietnice.
       
                  Mojej żonie – bo wszystko zaczyna się od kobiet – spodobała się kwarcowa Caravelle w jadowicie różowym kolorze. Kupiłem. W ramach represji żona sprawiła mi zegarek, który właśnie opisuję. Wie, że lubię czasomierze marki Bulova: to porządna, zasłużona, nie tak popularna w Europie firma. Wie również, że mój stosunek do wszelkich open-heartów i skeletonów jest ambiwalentny: open-hearty uważam za tanią namiastkę tourbillonów, a skeletony uważam za nieczytelne.  Dlatego wybrała półszkieletową Caravelle 45A121.
                  Caravelle jest dla Bulovy tym, czym Tudor dla Rolexa. Obie zaczynały jako tanie modowe marki, stopniowo uzyskując samodzielność. Caravelle zaistniała w początkach lat 60. XX wieku i szybko stała się najpopularniejszym zegarkiem sprzedawanym w Stanach Zjednoczonych. A potem przyszła kwarcowa katastrofa. Bulova wraz z Caravelle jakoś to przetrwały, a od początków XXI wieku są częścią Citizen Group. Bulova zachowała sporo niezależności, Caravelle nieco mniej. Zmieniła się też marka. Niegdyś była to „Caravelle by Bulova”, dziś jest to „Caravelle New York”. Zmiana nastąpiła najprawdopodobniej dlatego, żeby przekonać klientów Walmarta, że zegarki te nie mają nic wspólnego z Chinami i są amerykańskim produktem. Być może znajdą się i tacy – na przykład mieszkańcy Florydy – którzy w to wierzą.
       

      Oficjalny portret bohatera, prezentowany na firmowej stronie Bulovy
       
                  Jako że jest to prezent to nie wypadało mi się pytać o jego cenę. W krajowej dystrybucji kosztuje 765 złotych polskich i – jak za zegarek mechaniczny o niechińskim rodowodzie – jest  to dobra cena. Ale czy jest to dobra cena, jeśli jednak rodowód nie jest taki rasowy?
       

      Nieoficjalny portret bohatera oraz lewej górnej kończyny autora. Zegarek dość spory (43 mm), lewa górna kończyna autora - również (Ø 200).
       
                  Moja Caravelle – a może „mój Caravelle”? – jest porządnym, sporym zegarkiem o 43 mm średnicy i nieco ponad 12 mm wysokości. Występuje w trzech wersjach kolorystycznych (srebrnej, złotej, czarnej) , a każdą można znaleźć na bransolecie lub na pasku. Ja otrzymałem wersję na bransolecie (co lubię i takie są niemal wszystkie moje zegarki) całą pokrytą czarnym PVD (co lubię chyba mniej: to mój pierwszy w tym stylu). Bransoleta dość wiotka, jej wykończenie jest matowe z wypolerowaną częścią wewnętrzną, a klamra jest typu klasycznego. Równie klasyczne jest szkiełko – mineralne „odporne na pęknięcia”. I tutaj kończy się klasyka, a zaczyna szaleństwo.
                  Szkiełko jest sygnowane. Biały napis głosi „Caravelle”, a pod nim – na czarno – stoi „New York”. Jako że cyferblat (tarcza i mechanizm) jest czarno-biały, to dwukolorowy napis czasem się pojawia, czasem znika, czasem widoczny jest jeden element, a czasem drugi. Fajna gra optyką. Podobne rozwiązanie zastosowano w deklu. Jeśli ktoś podejrzewa, że  dekiel jest przeszklony, to chciałem go zapewnić, że się nie myli.  
       
       

      Zdjęcie - jak widać - czarno-białe
       
                 Pod szkiełkiem jest tarcza. Tarcza o fantazyjnym kształcie, zewnętrza część – jakieś 1/3 średnicy – jest pełna. Znajdują się tam nakładane indeksy godzinowe powleczone lumą i znaczniki minutowe. Żadnych liczb, co może sprawiać Amerykanom kłopot w odczytywaniu czasu, ale my – Europejczycy – dajemy jakoś radę. Środek tarczy odsłania mechanizm. Forma niedokonana – odsłania – jest jak najbardziej na miejscu, ponieważ proces ten nie został zakończony: widok zasłaniają nam litery NY wpisane w literę C. Przypomina to nieco New York City Transit Authority’s Token (po ludzku: żeton do nowojorskiego metra). Prostszym wyjaśnieniem jest jednak to, że monogram jest oznaczeniem firmowym: Caravelle New York.
       

       
                  Pod tarczą widać mechanizm. Jako że jest to zegarek szkieletowy, nie ma datownika – jedynie wskazówki. Te są czarne, kształtu stiletto, wypełnione lumą. Nie jest to Superluminova™, nie ma jej tam duzo, ale trochę świeci. Na tyle, żeby wchodząc z nasłonecznionego ogrodu do ciemnej piwniczki widzieć, która jest godzina. Miłym akcentem jest czerwień na skraju wskazówki sekundnika. Dodaje to dzikości – a może nawet krwiożerczości – całemu zegarkowi.
                 Jeszcze bardziej interesująco jest poniżej cyferblatu. Znajduje się tam werk, który bardzo ładnie pracuje, widać balans i sprężynę, widać nawet jak wysprzęgla się wałek podczas ustawiania czasu. Nic dziwnego, że widoki są ładne, skoro zastosowany mechanizm to TY2807. Pod tym oznaczeniem kryje się specjalnie przygotowany dla skeletonów – tzn. odchudzony ze zbędnego metalu – znany ST-16 od Sea-Gulla. Więc jednak chińszczyzna... Nie tak do końca jednak, bo przecież ST-16 to Miyota 82XX ulepszona poprzez wymianę jednostronnego wahnika na obukierunkowy „magic lever” typu Seiko. Ten mechanizm ma i ręczne dokręcanie, i stop-sekundę, i zacne 21 600 bph, i 21 kamieni, więc nie jest to najtańsza budżetówka, można by go nawet określić jak werk z wyższej półki.
       

      Film reklamowy, całkiem zacnie pokazujący szczegóły czasomierza. Pod koniec widać opakowanie - proste i estetyczne. 
       
                  Jeśli PT Czytelnik uważa, że przesadzam w swoim entuzjazmie, to tylko dlatego, że nie widział zegarka. A jest co podziwiać. Szczególne wrażenie robi od strony dekla.  Na deklu są oczywiście typowe oznaczenia – referencja, serial, WR, materiał (stainless steel, gdyby były wątpliwości). Znajduje się tu także mniej typowy a dumny napis: “Designed in New York by the Bulova Corporation”. Tak, to widać. Mechanizm jest ażurowy, wybrano cały niepotrzebny metal odsłaniając niemal wszystkie koła, wkręty są wzorcowo niebieskie, a wahnik jest elegancko ażurowy. Nie jest sygnowany, ale zdobiony arabeską – podobnie jak zachowane mostki. Nie mam doświadczenia ze skeletonami ani nawet transparentnymi deklami. Widok poprzez dekiel Caravell robi o wiele lepsze wrażenie niż widok w mojej Glycine Combat (co nie jest dziwne) i o wiele lepsze wrażenie niż widok w szkieletowej Princess of the Skies mojej żony (co już jest dziwne, biorąc pod uwagę różnice w cenie).
                 
       
       

      A tutaj stan faktyczny. Oczywisty brak talentu i umiejętności fotograficznych autora zdjęć jest dowodem na to, że powyższy filmik nie kłamie, a wykonanie zegarka stoi stoi na wysokim poziomie.
       
                  Jeśli miałbym oceniać jakość wykonania werku i całego zegarka, to dałbym mu raczej bardzo dobrą „top” niż dobrą „elaborate”. Może z minusem. Ten minus należy się za widoczne ślady obróbki mechanizmu. Pocieszam się, że to zwycięstwo technologii nad estetyką i przynajmniej nikt mi tu nie próbował zamydlić oczu chromowaniem. Szczególnie że punktualność jest całkiem zacna: spieszy się nieco ponad minutę na tydzień. Jakość wykonania koperty, tarczy i pozostałych mechanizmów nie przedstawia wiele do życzenia. Szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę, że to zegarek za niecałe 200 dolców. Za tę cenę oferuje nam więcej niż Stuhrling, Akribos 24, Junkers z Zeppelinem, Seiko 5, czy Orient (zarówno „3 gwiazdki” jak i – śmiem twierdzić – Bambino).
       

      Jako że ilustracje w artykule są mocno monochromatyczne postanowiłem dodać zdjęcie Caravelle 44L168 mojej żony - od której wszystko się zaczęło.
      Czyż nie jest urocza?
       
                  Największą zaletą Caravelle jest świetny wygląd: doskonały design i dobre wykonanie. Na pochwały zasługuje również mechanizm z nieco wyższej półki cenowej. Warto przypomnieć, że Caravelle produkuje przede wszystkim zegarki kwarcowe, być może więc ta maszyna jest tak dobra mechanicznie, bo jest czymś wyjątkowym, czymś, czym można się popisać...
                  A jakie są wady? Nie zauważyłem żadnych, które nie wynikałyby z budżetowej ceny. Bransoleta mogłaby być lepsza, szkiełko mogłoby być lepsze, wodoodporność mogłaby być lepsza, koronka mogłaby być sygnowana.  OK – tej sygnowanej koronki to się czepiam.
       

      Bransoleta mogłaby być lepsza, bo - choć zewnętrzne ogniwa są litej stali (wewnętrzne zwijane) - jej jakość jest tylko niewiele wyższa od Seiko czy Orienta. 
       
                  Rozumiem też, że wadą może być również „odważny design”. Pretensjonalne jest odsłanianie mechanizmów (chyba, że lubimy nagość). Pretensjonalna jest również czarna barwa zegarka (chyba, że jest się operatorem Gromu). Ale że w tych czasach pretensjonalne jest również noszenie zegarków to naprawdę nie ma się czym przejmować. Poza tym zegarek przypomina mi młodość – czasy, kiedy chciałem być komandosem i oglądałem Playboya. Uważam też, że żona dokonała świetnego wyboru i czarna wersja jest najlepsza. Są jeszcze inne: srebrno-czarny 43A124, takiż sam na skórze 43A123, srebrno-granatowy 43A135, czarny ze złotymi wskazówkami 45A137.  
                  Caravelle 45A121 to zegarek z charakterem. I nawet jeśli ten charakter nie jest najlepszy, to na pewno nie można się nudzić.
       

    • By matthewkorona
      Czołem wszystkim!
       
      Mam na imię Mateusz, lat 28, w przyszłym roku biorę ślub. Jako że znawcą zegarków nie jestem, postanowiłem odezwać się do Was po poradę. Mam parę zegarków i od jakiegoś czasu zacząłem mieć coraz większego bzika na ich punkcie. Czasem coś przeczytam, poprzeglądam rynek, aczkolwiek nie chciałbym zaliczyć klasycznego Faux Pas z zakupem. Dobra dobra, o co mi chodzi? Mianowicie: w przyszłym roku się żenię i z tej okazji chciałem sobie zakupić zegarek. Od jakiegoś czasu zaczęły podobać mi się zegarki rodzaju Skeleton. Z tym, że pewnie niezbyt dobrze komponują się z koszulą... Czy znacie i polecacie jakieś zegarki tego rodzaju, które będą komponować się i pasować wizualnie do tego dnia i stroju? Kusić się raczej na Automatic, czy Mechaniczny? Czy to tylko kwestia gustu i chęci nakręcania? Jeżeli jednoznacznie stwierdzicie, że Skeleton do garnituru się nie nada, to chętnie przygarnę wszelakie sugestie odnośnie typowych Classiców. 
       
      Może o moich odczuciach. Podobają mi się Aerowatch, ale z tego co widziałem są dość grube, to samo chyba EPOS? TISSOT cieńsze, a jak jakościowo? Może znacie jeszcze inne marki i rodzaje, o których nie wiem a są godne polecenia? Poniżej dam parę zdjęć zegarków, które mi się podobają wizualnie:
       
      EPOS EMOTION 3390.155.20.20.25

       
       
      Z Classiców to wiadomo, poglądowo wrzuciłem zdjęcie Atlantica - o czymś takim myślę.
       
      Za wszelakie opinie i sugestie będę bardzo wdzięczny! 
       




    • By Ilboks
      Witam,
       
      Planuję zakup zegarka Oris artelier skeleton:
      https://www.oris.ch/en/watch/oris-artelier-skeleton/01-734-7670-4051-07-1-21-73fc
       
      Czy ktoś z Was ma i jest chętny podzielić się opinią na temat tego zegarka (jakość wykonania/mechanizm)? 
       
      Pytanie nr 2. Czy wiecie czym różni się model 01 734 7670 4051-07 5 21 70FC od modelu 01 734 7670 4051-07 5 21 73FC? Nigdzie nie mogę znaleźć informacji, z wyglądu są identyczne. 
       
      Jest też podobny model obecnie w dobrej cenie na wielu stronach:
      https://www.jomashop.com/oris-watch-01-734-7684-4051-07-5-21-70fc.html
       
      Cena kusi, ale nie do końca podoba mi się fakt, że jest całkowicie transparentny. Za to pierwszy model też bywał w podobnej cenie (1000-1200$), ale obecnie ciężko go znaleźć gdziekolwiek, a tym bardziej w promocyjnej cenie. Może ktoś ma na sprzedaż? Nie wykluczam używanego.
       
      Proszę, nie piszcie tylko o Grand Seiko jako alternatywie, bo zwyczajnie nie przypadł mi do gustu
       
      Z góry dziękuję za opinie!
    • By odCzasu doCzasu
      Jedna z najważniejszych nagród przemysłu wzorniczego trafiła po raz kolejny do marki Marice Lacroix za modele z linii Masterpiece. Tym razem za zegarek Aikon Skeleton Black. Znany na całym świecie konkurs Red Dot Design Award to jedno z najważniejszych wydarzeń w dziedzinie wzornictwa.
       
      Od kilku lat na półkach sklepowych gości kolekcja Aikon, która od początku zdobywała wielu miłośników. Nic więc dziwnego, że jury konkursu dostrzegło również tą stylistykę i postanowiło uhonorować linię Aikon nagrodą. Choć podstawowe modele zwracają na siebie uwagę, to dopiero wersja szkieletowana zdobyła tą prestiżową nagrodę.
      Czytaj więcej...

    • By ankieterxxx
      Witam Was, jest to mój pierwszy post tutaj ale jako że zawsze przeglądałem Wasze forum bez rejestracji i stąd czerpałem opinie tak teraz chciałbym ostrzec innych użytkowników przed zakupem tego modelu.
       
      W 2016r. kupiłem Orient Star Open Heart. Przez rok nie miałem z nim żadnych problemów. Podczas wakacji 2017 zwykłe siedzenie nad morzem spowodowało, że całe wnętrze zegarka zaszło parą, nie dało się tego w żaden sposób pozbyć więc oddałem zegarek na gwarancję. Wodoszczelność to chyba jednak coś więcej niż odporność na fale gdy siedzi się na brzegu. Dobrze, że w nim nie pływałem. Gdy sprzedawca przyjmował zegarek sprawdził nastawianie i na moich oczach odpadła koronka. Wyglądało to strasznie słabo no ale po jakimś czasie zegarek wrócił naprawiony. Pod koniec zeszłego roku zauważyłem że zaczął stawać. Jako że był już po gwarancji oddałem go do zaufanego zegarmistrza.
       
      Wczoraj odebrałem zegarek - sam zegarmistrz przyznał, że jakość wykonania pozostawia wiele do życzenia - to już nie ten Orient co kiedyś. Z wachnika poodpadały literki tworzące napis Orient Star Japan i zablokowały mechanizm. Zostało tylko logo. Po prostu brak słów.
       
      Ostatni raz, więcej nie dam się nabrać na ładny wygląd tych zegarków i Was też ostrzegam. Poniżej zdjęcie tyłu zegarka - tak to niestety teraz wygląda.
       
       

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.