Dzień dobry, mam pytanie, posiadam Lorusa z mechanizmem automatycznym, który zaliczył upadek z komody, prosto na koronkę.
Zegarek chodzi, ale koronka chodzi ze sporym oporem, no i pojawia się pytanie:
Czy skoro działa, to sam fakt pewnego wygięcia koronki zagraża mechanizmowi?
Wiem, że chodzi o wygięcie bo byłem u zegarmistrza, kłopot polega na tym, że cena naprawy wynosi tyle co cena zegarka, zakupiony w 2017 roku, jako pierwszy, zupełnie podstawowy model (wtedy cena zakupu 419 zł)
Pytanie czy zegarek bez tej naprawy będzie żył, czy jego dni są policzone?
Zegarmistrz nie odpowiedział.