Gdy temat budzików się tak ożywił, to przypomniałem sobie i że ja takowy posiadam. Kupiony kiedyś, nie wiadomo po co i na co, za wcale niemałe pieniądze, a nawet całkiem spore. Chyba dlatego, że ma pozytywkę i jakoś mnie ujął wyglądem. Od tamtej pory stoi na półce nietknięty. Choć niby chodzi, to wymaga przynajmniej czyszczenia, a pozytywka jest całkiem prawie unieruchomiona brudem. Gdyby był elektryczny, to pewnie już dawno byłby w pełni formy, a tak, to czeka na moje zmiłowanie...