Trochę późno się wtracam do tematu, ale jestem mocno związany z motoryzacją z racji wykonywanej pracy, i muszę.1. Adblue nie ma nic wspólnego z DPF, umożliwia redukcję związków NOx z katalizatora który je kumuluje. 2. DPF w większości przypadków nie robi problemu do 200-300 tkm przebiegu, chyba że dostanie oleju z turbosprężarki, kiepskiego paliwa, lub zostanie poddany eksploatacji z usterką w systemie wtrysku (zapycha się trwale popiołem ze spalania ON), wymieniony na nowy gwarantuje spokój duszy. 3. DPF ma swoje plusy, w zwiazku z wysokimi temperaturami w wydechu turbosprężarki nie zarastają rdzą i sadzą. 4. DPF nie regeneruje się na postoju, to co obserwujemy to wychładzanie komory silnika po regeneracji (ukończonej lub przerwanej) 5. Każda stacja kontroli pojazdów ma sprzęt do kontroli zadymienia spalin, a więc weryfikacji czy DPF jest wycięty. (za zachodnią granicą częste są kontrole mobilne, o przejściu przeglądu zapomnijmy) 6. Każda SKP, ma bo musi mieć stanowisko do kontroli hałasu, a policja w przypadku podejrzeń przekroczenia normy może zatrzymać dowód rejestracyjny i skierować auto na badanie techniczne. Wycięcie DPF nie czyni auta głośniejszym. 7. Żaden diesel nie będzie równie ekologiczny co benzyna!!! Koszty spełniania coraz to ostrejszych norm są zawrotne dla klienta końcowego. 8. DPF w benzynie nie ma za wiele do roboty, wiec nie będzie tak zawodny. Temperatury regeneracji to 550 'C (zapłon), dla diesla wyzwanie a w benzynce jedna przegazówka.... 9. Awaryjne podzespoły diesla: wtryskiwacze, EGR, przepustnice w wydechu, pompy wtryskowe, turbo = majatek, a w benzynce: turbo, yyy wtryski. Pozdrawiam fanów turbobenzynek.