Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

RobiGosc

Nowy Użytkownik
  • Liczba zawartości

    40
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

112 Entuzjasta zegarmistrzostwa

O RobiGosc

  • Urodziny 07/26/1975

Informacje o profilu

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Lokalizacja
    FFM

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. Rzadka okazja 😎 Apropos trzymania parametrów- mój sub około 10 sekund spóźnienia po 20 dniach. Jestem zadowolony 👌🤩
  2. IMHO do złota trzeba dorosnąć. Pełne złoto jest dla mnie za drogie, także dosyć ostentatycjne - ja nie czułbym się z tym dobrze. Zegarek ze złotymi wstawkami to jednak co innego - na inne okazje, mniej ostentacyjny, choć jak to Rolex w taki rozmiarze, to dalej błyszczy się jak psu jajca na wiosnę. Mam jednak z niego frajdę i pasuje mi do samochodu 😄 Poza tym zegarek planowany na 50-tkę, miał zawierać złoto i zawiera, bo to szczególny moment w życiu. Zegarek ten miał też być niepospolitym Rolexem i takim jest. Sub to zegarek, który ma zastąpić inny zegarek, wysłużony już TH, z którego dawno wyrosłem. Czy zastąpi, to się okaże... 😉 W wolnym czasie zrobię zdjęcia porównawcze i opowiem nieco wrażeń, choć zegarki z jednej strony "porównywalne", to z drugiej ani trochę 😉
  3. Bracia 🙂 I jeszcze fotka. Męczyłem się trochę, bo i padający i topniejący śnieg przeszkadza (ciągle musiałem je wycierać i to widać na lunecie), a i zegarki (jeden z nadgarstka, drugi z kieszeni) topiły śnieg i ciężko mi to było ułożyć i sfotografować bez refleksów. Albo tak jak kolega 🙂 Uprzedzając pytania o "customowe" wskazówki... 😉- założyłem dzisiaj czerwoną koszulkę 😄
  4. Na zdjęciu... owszem, na nadgarstku całkiem różne. Dla urozmaicenia mam chrono na pasku PO Omegi. Z oferty Rolexa wybiorę jeszcze coś dla żony, ale to plan na przyszły rok dopiero (dwa modele - do wyboru - w zapisie już są). I to już mi zdecydowanie wystarczy 😉
  5. Z całym szacunkiem dla kibiców Bayernu - też nie miałbym strachu! 🙂 Na mecze Eintrachtu często jeżdżę i strachu nie mam - to jednak inna para kaloszy jak to, co opisałem. Wracając do tematu zegarkowego... Kolega Boogie wyżej opisał wrażenia z obcowania z Yachtmaster Titanium - dokładnie to samo uczucie mam i ja z przesiadki z GMT bicolor na Sub-a 😄 Za lekki i ten blaszany dźwięk bransolety oyster w porównaniu do jubilee. Gdybym nie miał zaufania do Bucherer'a to bym podejrzewał, że mi ten zegarek gdzieś w Bangkoku sprzedali 😉 I jeszcze jedno - płacąc ponad 18 kawałków za stalowo-złote GMT wiedziałem za co płaciłem, zegarek wali po oczach i sprawia wrażenie. Z Subem za 11 klocków mam cały czas natrętną myśl, że o dobre 5 przepłaciłem. Nie wiem, może z czasem to minie. Odbiór zegarków jest dla mnie skrajnie różny, ale co interesujące, to potrzebowałem je mieć na spokojnie na ręku, w domowym zaciszu, żeby się o tym przekonać. W salonie wyglancowane i odpowiednio oświetlone wszystkie wzbudzają pożądanie, a w zwykłym odbiorze Sub jest taki... zwyczajny. Na pewno nie biżuteryjny, jakim jest mój GMT.
  6. We Frankfurcie w komunikacji publicznej? Tak, strach. "W Niemczech" to uogólnienie, sądziłem że Ty akurat wolny jesteś od takich stereotypów... 🙂 "Nie strach" w każdym innym, "normalnym" miejscu. Czyli na lotnisku i w samolocie, w pociągu ICE, w centrach handlowych, na ulicy w "normalnych" miejscach, na wszelkich gromadnych spotkaniach w mniejszych (!) miastach, tj. wszędzie tam, gdzie człowiek identycznie i w Polsce czuje się bezpiecznie - powiedzmy, że 99% codziennej rutyny. Akurat Frankfurt ma to nieszczęście, że kiedyś opatrznie zgromadzono "element" w jednej części miasta, w tzw. Bahnhofviertel, czyli kwartale paru ulic koło dworca głównego i to tak nieszczęśliwie, że jest to obszar między dworcem a miejscami turystyczno-handlowymi, przez które aż się prosi pójść spacerkiem na dworzec 😄 Wszystkie te obrazki znane z czarnego, stereotypowego obrazu niemieckich ulic są tu 24 godziny na dobę obecne: prostytucja, narkomania, upadek społeczny, brud, syf i ubóstwo. Rezydenci tutaj oczywiście nie są zamknięci, na dragi trzeba jakoś hajs skombinować, więc się rozłażą - głównie tam, gdzie hajs się obraca, a do Hauptwache jest może z 15-20 minut spacerku. Nie zapominamy oczywiście o wszelakiej egzotycznie wyglądającej i gadającej w gardłowych językach młodzieży, zwłaszcza tej ubranej w Gucci i Prada mającej mało wspólnego z Twoim miastem. W moim odczuciu ci są nawet gorsi od tych pierwszych, bo z pożądaniem patrzący na marki i metki. I przy takich - pal sześć na być może krzywdzący stereotyp - ale ja bezpiecznie się nie czuję. To może tyle "wykładu" o Frankfurcie. Bardzo fajne miasto i zdecydowanie pozytywne, ale jak to w tym świecie bywa, też ma swoje brudne oblicze.
  7. 😄 😄 Szczerze mówiąc nawet nie zauważyłem. Tak byłem zaaferowany, żeby zrobić zdjęcie przechodząc akurat przez przejście dla pieszych, że nawet nie spojrzałem, tylko w ekran telefonu i żeby mi się żaden przechodzień w kadr nie wpakował. To okolice Hauptwache, miejsca dosyć ruchliwego, gdzie nie tylko dojeżdża S-Bahn i U-Bahn, lecz zaczyna się słynny Zeil - obecnie prestiżowa aleja handlowa, zaczyna się również parada wysokościowców, a też jest to najlepsze miejsce wypadowe, żeby dostać się w poblize Roemer - rynku miejskiego, ratusza i innych zabytków oraz samego Menu. Miejsce to jest w zasadzie sercem miasta, ta wybita szyba nawet niespecjalnie mnie dziwi (różny element się kręci). Zastanawiam się tylko, czy to ktoś z licznego w Niemczech grona lewicujących, czy pospolity głupek-złodziej, który myślał, że szybko coś przygarnie? 😉 Żeby nie było - wychodząc z salonu grzecznie podziękowałem za firmową torebkę i zapakowałem pudełko do plecaka, a spod kurtki mocno wyciągnąłem mankiet swetra. Zrobienie zdjęcia kosztowało mnie nieco stresu - do tego miejsca człowiek dostaje się poprzez park&ride, więc czekała mnie jeszcze przyjemność powrotu zbiorkomem.
  8. Dziękuję. Nie lubi? Lubi i to bardzo. Zawsze lubił. Do tego stopnia, że słyszałem przy oczekiwaniu na dopasowanie bransolety, jak jeden ze sprzedawców grzecznie po angielsku komuś wytłumaczył, że nie zapisują na zegarki ludzi spoza regionu 😉 Grzecznie zaproponował przedstawienie oferty z programu CPO, ale obaj panowie (na oko Hindusi) podziękowali i się zmyli. Jednak byli to zdecydowanie przygodni klienci, bo nawet nie bardzo zdawali sobie sprawy że od ręki stalowego R. nie kupią.
  9. Odebrany dopiero co. Populäres przeokrutny, ale cieszy 😊
  10. Jutro 🙂 Przy okazji zapytam o te Pepsi, czemu zniknęły 🙂
  11. Jeśli dajecie się tak traktować i takie macie do tego podejście, to cóż, może rzeczywiście lepiej nie brać w tym udziału. Ja mam zgoła inne doświadczenie. Wiem, że kolejka, że trzeba czekać - no to się zapisałem na ten najpopularniejszy zegarek z półtora roku temu. W międzyczasie stuknęła w kalendarzu okrągła rocznica i się wcześniej przypomniałem mojemu opiekunowi (nie komukolwiek z salonu), że może bym sobie sprawił prezent na tą rocznicę. Miałem dwie propozycje, jedną z nich opiekun podjął i za 2-3 miesiące zegarek odebrałem. W międzyczasie ze 3 razy byłem w salonie z Omegą w temacie serwisu oraz z TAGiem w temacie wymiany bransolety. W większości przypadków spotykałem mojej opiekuna (choć on zajmuje się sprzedażą, a nie serwisem) i ucinałem miłą pogawędkę. Zapowiedziałem się, że przyjdę kiedyś z zamówieniem na prezent na podobną rocznicę dla żony. I poczekam tylko to wiosny na prezentacje nowości i potem pójdę. No i tak to funkcjonuje - tu kupię zegarek (już dwa), tu kupię usługę. Trzymam się jednego salonu, nie biegam po każdym w mieście i nie zapisuje się w każdym do kolejki. Znajduję przyjemność w kontakcie z drugim człowiekiem i znajduję przyjemność z kupna czegoś w tym salonie, czy choćby w nim przebywaniu. Bywało, że zjawiałem się tam z psem i pies dostawał kawę, a ja miskę wody, czy może na odwrót... 😉 Salon, a w zasadzie to dystrybutor - ten kupiony przez Rolexa - regularnie przypomina mi się na mailu. Do tego stopnia, że może i bym się kiedyś skusił na używanego Rolexa. Powiem szczerze - jak widziałem te różne starsze modele wystawione w salonie, to oczy się same śmiały 🙂 W grudniu byłem też miło zaskoczony, gdy dostałem zaproszenie na jarmark bożonarodzeniowy, który to przed salonem był organizowany przez tą firmę. I jakże było moje zdziwienie, jak zadzwoniono do mnie z salonu w imieniu mojego opiekuna, czy się pojawię...! Grzecznie odmówiłem, bo akurat miałem urodziny znajomego, ale szczerze żałowałem, że nie mogłem tam być. A mój zamówiony populares? Kiedyś mój opiekun zadzwoni 🙂 Do tego czasu mam co założyć na rękę i ciśnienia nie mam. Takie jest moje podejście do sprawy. Uwierzcie mi, człowiek jest naprawdę kowalem swojego losu. I chodzi o podejście do innych ludzi, a nie kupno czy sprzedaż. P.S. Salon w bardzo dużym mieście w Niemczech.
  12. Nie musi być na siłę kojarzony z motorsportem, mieć szumnej historii jak TH czy wspomniane MM. Mi to dużo bardziej przypomina rasowy zegarek twardego faceta na jednośladzie, niż jak kolorowe nawiązania w wielu drogich zegarkach chcących być na siłę kojarzonymi z markami samochodowymi. A jak historia pokazuje, to wystarczy czasem jedno słynne nazwisko i częsty widok zegarka na nadgarstku i potem mamy już całą tradycję motorsportu (czytaj: marketing).
  13. Piękny! No i umiejętnie podkreśliłeś na zdjęciu jak fajny jest do dizajn, tu każdy element do siebie perfekcyjnie pasuje, a ten motoryzacyjny sznyt tego zegarka jeszcze podnosi ciśnienie 🙂 Gratulacje!
  14. Hipotetyczna sytuacja: jedziesz po odbiór, oglądasz, a tam jakiś zonk typu paproch na tarczy, dziabnięcie na kopercie... I co wtedy? Odbierasz, czy rezygnujesz? 😉 Oczywiście nikomu nie życzę takiego rozczarowania, ale tak długi lot to jednak jest pewien wysiłek (nie tylko finansowy).
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.