Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

RobiGosc

Nowy Użytkownik
  • Liczba zawartości

    48
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

119 Entuzjasta zegarmistrzostwa

O RobiGosc

  • Urodziny 07/26/1975

Informacje o profilu

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Lokalizacja
    FFM

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. OK. Moda modą, ale to tak sobie też trzeba zdawać sprawę, że "opiekun" to po prostu sprzedawca, który ma sprzedawać. Z jednej strony fajnie, bo bezpośredni kontakt i tak jakoś łatwiej o tych potrzebach zegarkowych się rozmawia, a z drugiej czasem trzeba delikatnie i stanowczo podziękować za oferty rabatowe np. na kupno biżuterii. Mimo wszystko jednak, to w tej kategorii zakupów jednak ta bezpośrednia relacja jest bardzo fajna 🙂
  2. A dlaczego by nie? Ale nie wiem, czy byłbyś zadowolony, o ile jestem w stanie domyśleć się intencji zawartych w pytaniu... 😉 Atrakcyjne hostessy w każdym sklepie to niekoniecznie w tym kraju 😇
  3. Otóż to! ...einen Kaffee, Wasser oder Sekt vielleicht? "Sekt" to nie szampan, ale i nie Dorato. Dosyć dobrej jakości, nie marketowego standardu wino musujące. I to jest standardowe pytanie jak się już z opiekunem siada i rozmawia w sklepie sieci Bucherer w FFM (DE). Pytanie zadaje na ogół ktoś z obsługi sklepu, kto usadza klienta i powiadamia opiekuna, że klient przyszedł. Opiekun jak przyjdzie, to na ogół ponawia pytanie. Salonu też nikt nie zamyka "na odbiór", bo w salonie jest wiele miejsc, gdzie klienta można posadzić. Są miejsca przy ogólnym, długim stole (niczym ladzie baru), są stoliki z 2-3 krzesłami, a są i pokoiki ze szklanymi i nieprzezroczystymi (!) szybami... "Na oko" na raz od kilku do kilkunastu klientów może być obsługiwanych, pewnie zależy to od pory dnia, ale tak też wg reguły to do salonu się umawia na konkretną godzinę - mamy wtedy komfort rozmowy z naszym opiekunem, który ma dla nas wystarczająco czasu. Odbiór Rolexa nie odbywa się w takim szklanym pokoiku, bo to nie ten kaliber a) klienta (mówię o sobie), b) towaru (Rolex), tylko przy normalnym stoliku. I z całą pewnością muszę stwierdzić, że są to bardzo komfortowe warunki kupowania czy też rozmowy o kupnie zegarków. PS. Sklep oczywiście posiada ochronę. Bardzo kulturalnego i dyskretnego pana/panów, którzy witają nas przy drzwiach. I myślę, że to nie jedyne atuty, którymi musieli się okazać ci, którzy tą pracę dostali 😉
  4. Przecież te 50K to off-catalogue, czyli cena nie ma tu najmniejszego znaczenia. Liczy się wyjątkowo niska podaż tego zegarka, jego niedostępność i praktycznie niemożność ustawienia się w tej mitycznej kolejce. To oferta dla osób, które kupują takie rzeczy w taki sposób jak my kolekcjonerskie wydanie stealcase jakiegoś filmu na blue-ray. 50 kawałków w tą czy w tamtą nie ma żadnego znaczenia, jeśli ktoś dostąpi zaszczytu zaoferowania mu takiego zegarka! I pal sześć, że za tą kasę można to kupić w złocie, czy jakiś inny wyrafinowany model - to nie o to tu chodzi 😉 Taka Daytona to typowy przedmiot kolekcjonerski i nie mam tu na myśli naszych kolekcji kilkuzegarkowych, tylko kolesi, którzy zbierają np. same Daytony i wprost układają je "w klaserze" 😉 A znając życie, to za X miesięcy jakiś paparazzi złapie takiego Brada Pitta czy Sylwestra Stallone z taką Daytoną na nadgarstku i wszyscy będą się podniecać, że dostąpił zaszczytu. A z drugim tegorocznym modelem to wygląda tak, jakby znowu delegacja z CH wybierała się do pomarańczowego na audiencję i zawczasu przygotowała sobie offkatalogową żółtą patelnię ze smażonym szpinakiem... 😉
  5. Nie rozumiem tego - dalej mi nie pokazuje tych modeli, a może czegoś nie potrafię. Czarną Daytonę widzę tylko w białym złocie, a w stali jest jedynie panda. Używam przeglądarki Chrome, w dwóch różnych lokalizacjach u trzech różnych dystrybutorów pokazuje to samo, także wersja "incognito" (bez ciasteczek). Microsoftowy Bing tak samo. Ki diabeł? 😉 OKay, znalazłem, jest 🙂 Na stronie Rolex'a, a u dystrybutorów, to cóż, mniej istotne 😉 Dziękuję, jestem już uspokojony 🙂
  6. Hmm, czarna stalowa Daytona zniknęła? Z GMT II nie mogę znaleźć Bruce Wayne'a na Oyster (wydaje mi się, że był) i Batgirl. Sprawdzałem u Kruka w PL, oraz Bucherer i Wempe w DE. W Wempe jeszcze Pepsi (na obu bransoletach) w konfiguratorze jest, ale w Bucherer już nie.
  7. No dopiero co odebrany LD, a już jak rozumiem idzie nowe 🙂 To ja jednak zostawiłbym Hulka, który jak rozumiem jest tym pewniakiem, a Kermit mimo wszystko się dubluje. I pewnie już podjąłeś decyzję i wyciągnąłeś do ponoszenia tego Kermita, aby się pożegnać... 😉 LD już jak widać też zna swoją przyszłość i chyba czeka ustawowych 6 miesięcy i wio... 😉
  8. Wielokrotnie Ci to Mariusz pisano o świetnych zdjęciach i tu ja składam gratulacje z zakupu i wyrazy uznania za świetne zdjęcie! Gdyby w Rolex'ie lepiej fotografowali rok temu ten zegarek, to może takich mieszanych odczuć by nie budził. Ja choć fanem tego zegarka nie jestem, to przyznaję, że tu wygląda świetnie! Też się nad tym zastanawiam 😄 Może przez wakacje jeszcze wytrzyma, a potem... 😉
  9. Rzadka okazja 😎 Apropos trzymania parametrów- mój sub około 10 sekund spóźnienia po 20 dniach. Jestem zadowolony 👌🤩
  10. IMHO do złota trzeba dorosnąć. Pełne złoto jest dla mnie za drogie, także dosyć ostentatycjne - ja nie czułbym się z tym dobrze. Zegarek ze złotymi wstawkami to jednak co innego - na inne okazje, mniej ostentacyjny, choć jak to Rolex w taki rozmiarze, to dalej błyszczy się jak psu jajca na wiosnę. Mam jednak z niego frajdę i pasuje mi do samochodu 😄 Poza tym zegarek planowany na 50-tkę, miał zawierać złoto i zawiera, bo to szczególny moment w życiu. Zegarek ten miał też być niepospolitym Rolexem i takim jest. Sub to zegarek, który ma zastąpić inny zegarek, wysłużony już TH, z którego dawno wyrosłem. Czy zastąpi, to się okaże... 😉 W wolnym czasie zrobię zdjęcia porównawcze i opowiem nieco wrażeń, choć zegarki z jednej strony "porównywalne", to z drugiej ani trochę 😉
  11. Bracia 🙂 I jeszcze fotka. Męczyłem się trochę, bo i padający i topniejący śnieg przeszkadza (ciągle musiałem je wycierać i to widać na lunecie), a i zegarki (jeden z nadgarstka, drugi z kieszeni) topiły śnieg i ciężko mi to było ułożyć i sfotografować bez refleksów. Albo tak jak kolega 🙂 Uprzedzając pytania o "customowe" wskazówki... 😉- założyłem dzisiaj czerwoną koszulkę 😄
  12. Na zdjęciu... owszem, na nadgarstku całkiem różne. Dla urozmaicenia mam chrono na pasku PO Omegi. Z oferty Rolexa wybiorę jeszcze coś dla żony, ale to plan na przyszły rok dopiero (dwa modele - do wyboru - w zapisie już są). I to już mi zdecydowanie wystarczy 😉
  13. Z całym szacunkiem dla kibiców Bayernu - też nie miałbym strachu! 🙂 Na mecze Eintrachtu często jeżdżę i strachu nie mam - to jednak inna para kaloszy jak to, co opisałem. Wracając do tematu zegarkowego... Kolega Boogie wyżej opisał wrażenia z obcowania z Yachtmaster Titanium - dokładnie to samo uczucie mam i ja z przesiadki z GMT bicolor na Sub-a 😄 Za lekki i ten blaszany dźwięk bransolety oyster w porównaniu do jubilee. Gdybym nie miał zaufania do Bucherer'a to bym podejrzewał, że mi ten zegarek gdzieś w Bangkoku sprzedali 😉 I jeszcze jedno - płacąc ponad 18 kawałków za stalowo-złote GMT wiedziałem za co płaciłem, zegarek wali po oczach i sprawia wrażenie. Z Subem za 11 klocków mam cały czas natrętną myśl, że o dobre 5 przepłaciłem. Nie wiem, może z czasem to minie. Odbiór zegarków jest dla mnie skrajnie różny, ale co interesujące, to potrzebowałem je mieć na spokojnie na ręku, w domowym zaciszu, żeby się o tym przekonać. W salonie wyglancowane i odpowiednio oświetlone wszystkie wzbudzają pożądanie, a w zwykłym odbiorze Sub jest taki... zwyczajny. Na pewno nie biżuteryjny, jakim jest mój GMT.
  14. We Frankfurcie w komunikacji publicznej? Tak, strach. "W Niemczech" to uogólnienie, sądziłem że Ty akurat wolny jesteś od takich stereotypów... 🙂 "Nie strach" w każdym innym, "normalnym" miejscu. Czyli na lotnisku i w samolocie, w pociągu ICE, w centrach handlowych, na ulicy w "normalnych" miejscach, na wszelkich gromadnych spotkaniach w mniejszych (!) miastach, tj. wszędzie tam, gdzie człowiek identycznie i w Polsce czuje się bezpiecznie - powiedzmy, że 99% codziennej rutyny. Akurat Frankfurt ma to nieszczęście, że kiedyś opatrznie zgromadzono "element" w jednej części miasta, w tzw. Bahnhofviertel, czyli kwartale paru ulic koło dworca głównego i to tak nieszczęśliwie, że jest to obszar między dworcem a miejscami turystyczno-handlowymi, przez które aż się prosi pójść spacerkiem na dworzec 😄 Wszystkie te obrazki znane z czarnego, stereotypowego obrazu niemieckich ulic są tu 24 godziny na dobę obecne: prostytucja, narkomania, upadek społeczny, brud, syf i ubóstwo. Rezydenci tutaj oczywiście nie są zamknięci, na dragi trzeba jakoś hajs skombinować, więc się rozłażą - głównie tam, gdzie hajs się obraca, a do Hauptwache jest może z 15-20 minut spacerku. Nie zapominamy oczywiście o wszelakiej egzotycznie wyglądającej i gadającej w gardłowych językach młodzieży, zwłaszcza tej ubranej w Gucci i Prada mającej mało wspólnego z Twoim miastem. W moim odczuciu ci są nawet gorsi od tych pierwszych, bo z pożądaniem patrzący na marki i metki. I przy takich - pal sześć na być może krzywdzący stereotyp - ale ja bezpiecznie się nie czuję. To może tyle "wykładu" o Frankfurcie. Bardzo fajne miasto i zdecydowanie pozytywne, ale jak to w tym świecie bywa, też ma swoje brudne oblicze.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.