Założenie samego challenge'u jest chybione, bo jak widać dość łatwo można znaleźć zegarki, które śmiało można kupić w takiej samej lub niższej cenie.
Średnią cenę ustala producent i to on dyktuje warunki, a to ile z tego zarobi autoryzowany dystrybutor to już kwestia umowna między firmami. Nieautoryzowany sprzedawca może ustalać tyle ile chce o ile kupujący nie porówna sobie cen z oficjalną dystrybucją. Dystrybutor dyktuje ogonek, nie cenę z sufitu wg. widzimisię. Napisałem wcześniej, że dzięki temu mamy uśrednione ceny na różnych rynkach międzynarodowych. Jeśli Ty ustaliłbyś cenę 10k za ten zegarek (no bo wg. tego co piszesz to Ty jako dystrybutor dyktujesz cenę), nie miałbyś klientów bo wszyscy kupiliby np. na stronie niemieckiej, którą sam wskazałeś. Oznacza to, że to Ty jako dystrybutor musisz się dopasować do cen większości dyktowanych przez... producenta
Nikt na reklamę nie jest odporny, a już najmniej ci, którzy handlują, bo to handlarze otaczają się materiałami reklamowymi najczęściej spośród wszystkich grup zawodowych.
Zdziwiłeś mnie stwierdzeniem, że "poszukiwanie nowości zegarkowych na forum, portalach, mediach społecznościowych nie jest niczym złym. Na pewno lepszym niż strony producentów, którzy ich najnowszy zielony diver będą promować jako przełomowy i bezkonkurencyjny". W obu tych zdaniach stawiasz znak równości, a wręcz uważasz, że materiały producenta są mniej wartościowe w Twojej pracy niż fora, czy media społecznościowe. Po pierwsze primo nikt nie twierdzi, że fora czy media społ. są złe, ale Ty uważasz, że jako dystrybutor masz lepszy ogląd sytuacji dzięki oglądaniu np. YT niż porównaniu branżowych specyfikacji? Dość kontrowersyjna teza dla osoby, która żyje ze sprzedaży produktów, jakie artykułami pierwszej potrzeby nie są. Sądziłem, że liczy się tutaj znajomość branży, rozeznanie rynku i bardzo dobra znajomość technikaliów. Po drugie primo od sprzedawcy zegarków oczekiwałbym nie wiedzy jutubowej czy instagramowej (bo to raczej dodatek), a źródeł najpewniejszych, nie osądów influencerów, którzy pchną wszystko za każdego $. I jeśli taka jest praca eksperta zegarkowego to tak - oczekiwałbym szerokiej wiedzy pozyskanej ze 100 albo 1000 witryn. Wiem, że są tacy sprzedawcy, którzy tak po prostu robią i mają taką wiedzę. Ale też nie oszukujmy się - obaj dobrze wiemy, że codziennie nie ma takiej potrzeby do sprawdzania każdej strony internetowej z osobna. Są przecież targi, newslettery, oficjalne komunikaty itp.
I koniec końców muszę sprostować jedną rzecz, którą napisałeś - nigdzie nie sugerowałem, że "niegodziwe Instagramy pompują cenę zegarka (co jak już ustaliliśmy - nie jest prawdą).". To uproszczenie, które zastosowałeś mija się z prawdą, bo wedle tego, co napisałem IG i YT to przede wszystkim miejsca, gdzie za recenzje "ekspertów zegarkowych" firmy słono płacą, co jest zresztą jasne jak słońce. Dodatkowo, budżety te nie są małe, a na domiar tego są stałe i coraz większe, więc koszty te uwzględniać musi producent przy ustalaniu warunków z dystrybutorami. Naiwnym byłoby twierdzenie, że producent produkuje zegarek, sprzedaje w cenie X w swojej sieci dystrybucyjnej, a ceny same się regulują u różnych dystrybutorów na różnych rynkach. Takie twierdzenie daleko nie zaprowadziłoby żadnego zegarkowego producenta, a już na pewno nie firmę, która ma 140 letnie doświadczenie w branży.