Panowie, nie wiem czy właściwą grupę na forum wybrałem, ale... jestem po dziadku posiadaczem kieszonkowej Omegi (zdjęcia w załączeniu). Zegarek został wyprodukowany między 1910 a 1912 rokiem. Mechanicznie sprawny, działający, choć do gruntownej naprawy. Ponieważ jestem zakochany w zegarkach typu marine roman dial, chciałbym przerobić ten zegarek na pasówkę u jednego z krakowskich zegarmistrzów. Opinie są jednak takie, że jest to robota nieopłacalna, bo taki zegarek nie będzie się nadawał do codziennego użytkowania z racji projektowania mechanizmu do noszenia pionowego w kamizelce marynarki na łańcuszku. Żadnego zabezpieczenia antywstrząsowego, nie mówiąc o antymagnetycznym, co oczywiste, nie ma. Nie ta epoka. Jakie jest wasze zdanie na ten temat? Ma ktoś taką pasówkę i mógłby się wypowiedzieć, czy po czasie żałuje takiej przeróbki?