Ja w Szczecinie trafiłem na stoisko z antykami. No i swoim zwyczajem pytam się czy są jakieś radzieckie zegarki. Gość na to zaczął mi opowiadać jaką to on ma ogromną kolekcję rusków i chętnie mi je przyniesie żebym sobie wybrał jakieś. Pomyślałem sobie fajnie, może się coś ciekawego znajdzie. Chociaż już wtedy powinno mnie zdziwić że sam nie potrafił podać żadnej marki. No ale nic to mówię sprawdzić zawsze można. Umówiliśmy się za kilka dni. Przychodzę patrzę i ręce mi opadły. Ledwo żyjąca Amfibia zniszczona jakby co najmniej atak jądrowy przeszła, Poljot bez dekla mechanizm cały pordzewiały, jakaś Slava równie tragiczna. Na moje oko wszyskie to przełom lat 80/90 a gościu mi z gadką wyjeżdża, że to z czasów II wojny po ruskich żołnierzach, eksponaty muzealne wręcz. Jak mi zaczął podawać ceny zaczynające się od 350 zł to powiedziałem, że jest niepoważny i sobie poszedłem. Straciłem już zupełnie nadzieję na jakieś normalne źródło rusków w Szczecinie.