Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...

Pawelt

Nowy Użytkownik
  • Content Count

    9
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Pawelt

  1. Szkoda, że pewnie nigdy nie uda się dowiedzieć do którego roku Worldmaster w takiej formie jak moja był produkowany. Aczkolwiek z uwagi na feler który ma na tarczy skłonny jestem uznać, że mógł być sprzedany sporo po wyprodukowaniu. Może tułał się ze sklepu do sklepu. Dzisiaj pewnie taka sztuka nie przeszła by przez kontrolę jakości. Nie miał oryginalnego pudełka, za to miał metkę i gwarancję. Kij wie w jaki sposób trafił do jubilera. Może z początkiem lat 90tych ktoś go przywiózł z jakichś odrzutów zza granicy. A może i pochodził z pewexu - nie pamiętam. Na pewno nie był używany bo był perfekcyjnie czysty, błyszczący i nieporysowany jak go dostałem. I zawsze robił to swoje drynk drynk drynk co czyniło go wyjątkowym. Myślałem wtedy, że wszystkie szwajcarskie mechanizmy tak chodzą. Ważne, że nigdy mnie nie zawiódł i wykazał się trwałością na lata. Trzeba by znaleźć jakiś fajny i elegancki oraz solidny pasek z podkładką. Wtedy może z powrotem bym mógł go nosić bo tak to mnie uczula i to dla mnie ogromny ból że nie mogę go nosić. A jest dla mnie tak ważny. W końcu mam go od nowości. Źle bym się czuł kupując kolejnego bo to nie był by już taki mój atlantic z historią. Jest w miarę minimalnie podniszczony bo miałem manię wycierania i polerowania koperty z brudu Jest piękny
  2. Witam W takim razie i ja się trochę pochwalę swoim Worldmasterem i moją osobistą historyjką. W 1992 roku gdy miałem 6 lat, dziadek kupił mnie i siostrze po zegarku. Akurat była komunia siostry a sklep jubilerski w jego okolicy kończył działalność . Ona dostała kwarcowego roamera a ja trochę na przyszłość mojego Worldmastera. Mam go więc już przeszło 19 lat. Roamer niestety stracił żywot po upadku w dzień po komunii. Worldmaster jest ze mną do dziś i w zasadzie ma się świetnie. Ten zegarek to naprawdę wyjątkowy przedmiot w całym moim życiu. Przez całe dzieciństwo był w zasadzie najdroższym przedmiotem jaki posiadałem. Pamiętam dokładnie dzień w którym go dostałem. Pamiętam, że przy pasku była metka. Pasek był dość kiepski, z bardzo delikatnej i miękkiej skóry. Zupełnie nie jak dzisiejsze paski. Dwie warstwy skóry przeszyte nicią. Od spodu skóra była biała ale też wykończona na połysk. Zapięcie wyglądało jak z ledwo co obrobionego drutu - były też dwie blaszane sprzączki. Ojciec gwózdkiem zrobił mi dziurkę na pasku tak abym wogóle mógł go nosić. No ale dziurka była może z 1cm za teleskopem. Pasek mimo to przetrwał kilka lat. Dziadek powiedział, że ten zegarek mam na całe życie i mam go zacząć nosić jak podrosnę na tyle aby móc go normalnie zapiąć. I tak było. Do szkoły zegarka nie nosiłem za to cieszyłem oczy jego widokiem popołudniami. Nawet na swoją komunię dostałem jakieś plastikowe Q&Q a całe popołudnia nosiłem worldmastera. Zawsze gdy gdzieś szedłem w gości go ubierałem. Od początku wiedziałem, że jest wyjątkowy, że to najładniejszy zegarek i uważam tak do dziś. Ma piękną tarczę, logo, indeksy, napisy, ozdobiony ładnie dekielek i koronkę z literką a. Genialna jest wskazówka sekundnika z czerwonym grotem. Kiedyś też bardzo mocno świecił - w końcu zawiera tryt. Jest na swój sposób ponadczasowy i trochę retro. Dzisiejsze zegarki wyglądają przy nim trochę sztucznie. W końcu dorosłem do tego aby go nosić. Używałem go do wszystkiego. Nawet jako dziecko bawiłem się w nim klockami lego. Później jeździłem w nim na rowerze, grałem w siatkę. Słowem nie oszczędzałem go ale bardzo o niego dbałem. Regularnie czyściłem kopertę z brudu. Z biegiem czasu trochę się porysował. Zwłaszcza szkiełko które pękło i trzeba było wymienić z 10 lat temu na jakieś szwajcarskie (AF swiss made? czy jakoś tak). Tak samo uszkodziłem teleskopy, zmieniałem paski, zakładałem bransolety. No i niestety z 5 lat temu w skutek zapewne postępującej korozji, rys, także śladów po moich nieudanych próbach otwarcia zegarka czym się da w pewnym wieku zegarek zaczął mnie bardzo uczulać i do dzisiaj go nie noszę. Natomiast 2 tygodnie temu odpaliłem go, zkręcił "od pierwszego" jak mówią kierowcy i nadal chodzi dobrze. Wydaje bardzo charakterystyczne dźwięki podczas pracy. Wiem, że od nowości coś jest z nim nie tak bo oprócz tykania robi takie sprężynowate drynk drynk drynk jakby się włos o coś zaczepiał. Poza tym obracając go z pleców na szkiełko coś w środku przeskakuje w pionie (robi klik w obie strony). W drugiej dobie chodu zegarek na plecach brzmi normalnie a odwrócony na szkiełko znowu robi to swoje drynk drynk drynk. Ale tak było zawsze. Zegarek raz był czyszczony. Po 12 latach od nowości. Nic to nie zmieniło ani na plus ani minus. Nawet jakoś sensownie udało się go wyregulować tak, że po tych kolejnych 7 latach ma odchyłkę rzędu parunastu sekund na dzień. Niestety podobno w każdej pozycji chodzi kompletnie inaczej (raz byłem z nim na wibrografie) ale mi to nie przeszkadza. To mój Worldmaster i pewnie zawsze taki jego urok już będzie. Na wibrografie nie chciano mi go wyregulować, dobrze, że miałem zegarmajstra który regulował mi go kiedyś na czuja. Ciekawostką jest to, że druga literka a w logu jest pełna i nie ma dziurki. Często myślałem czy to nie jakaś podróba, ale podobno mechanim oryginalny wg zegarmajstra który robił go 7 lat temu. Więc może to i nawet jakiś odrzut. W jakich latach był produkowany ten model? Widziałem tylko raz taki w sklepie jak miałem 7 lat. Kosztował 1 200 000 zł, w wersji z datą 1 300 000 zł. Te zegarki w takiej formie były jeszcze produkowane w latach 90tych czy może po prostu były w sklepach skądś, nie wiadomo skąd a tak naprawdę były wyprodukowane wcześniej? W środku jest jakiś mechanizm koloru "chromowanego". Wokół mechanizmu był czarny plastikowy pierścień. Tyle pamiętam jak byłem u majstra go regulować. Oto i on: http://w328.wrzuta.pl/obraz/950n9yd2maj/imgp8958 i dekielek: http://w341.wrzuta.pl/obraz/0FTmiKuHZEx/imgp8960 Tarcza ma tylko 3 małe ryski które spowodował zegarmistrz przy wymianie szkiełka. Udało mu się też wygiąć wskazówkę sekundnika ale wyprostował. Koperta jest trochę porysowana ale we względnie sobrym stanie. Najgożej jest z dekielkiem bo ma dużo głębokich rys spowodowanych moim niefachowym otwieraniem. Na dniach myślę sprawić mu pasek i może zafundować przegląd/polerowanie szkiełka aby się lepiej prezentował. Pozdrawiam
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.