Spróbuj postawić się po drugiej stronie, czyli sprzedawcy w sklepie (oczywiście nie uwzględniam patologii, które słyszałem, że mają miejsce). Wchodzi ktoś do butiku i od razu żąda najbardziej chodliwe modele, bo poczuł, że jest na rynku górka i kupi i sprzeda od razu zarabiając kilka lub kilkadziesiąt tys. zł. Idealny biznes dla Januszy. Może taki sprzedawca woli nawiązać relację, przez wizyty w butiku i podpytywanie jak tam sytuacja albo po prostu przez posiedzenie, wypicie kawy, porozmawianie wyjdzie, że nie jesteś handlarzem, tylko miłośnikiem zegarków, że bardzo Ci się podobają zegarki tej marki i bardzo chciałbyś kupić tak po prostu dla siebie do noszenia a nie na handel (nie masz tego napisanego na czole). Podczas, gdy w butikach są niedobory a Polska pewnie traktowana jest jak kraj 3 świata jeśli chodzi o dostawy, to jestem w stanie uwierzyć, że jest to naturalna selekcja. Nikt nikogo na kolanach nie błaga, wręcz jest to nawiązywanie relacji biznesowych, przynajmniej ja to tak widzę [emoji846]