Powiem Ci, że jako osoba preferująca zdecydowanie ten typ zegarka, znaczy diver, zacząłem się zastanawiać czy ze mną jest coś nie tak (bo zegar musi mieć konkretny rozmiar) i wiele zegarków na przestrzeni dziejów wypadło z mojego kręgu zainteresowań, aż całkiem niedawno dokonałem pewnego odkrycia Pewnie to nic takiego, ale dla mnie to odkrycie. Mianowicie chodzi o relację wielkości szkiełka (tarczy, lub tarczy z pierścieniem, ale umownie szkiełka) do wielkości zegarka. Mam sieko recraft zielony, kupiony już czwarty (!!!!!!!) raz, trzy poprzednie sprzedałem, i on ma jakieś 43mm, może nawet 42,5, więc z automatu powinien wylecieć, ale na nadgarstku wygląda na duży, właśnie dlatego, że ma duże szkiełko, Poza tym całkiem niedawno zakupiłem homara aquaracera z Pagani (chwaliłem się) i on też ma marne 43mm (marne dla mnie), ale summa summarum wygląda na duży. I tu nasuwa się porównanie ze wspomnianym recraftem. Oba mają szkiełka (może inaczej się to w żargonie określa - jestem tylko pasjonatem) duże. Pagani niemal w rozmiarze 34mm seiko aż niemal 38mm. Sprawdziłem moje pozostałe divery i deep blue mają 34mm, hamilton również 34, w porywach 35 (mierzone na oko).
Ale do czego zmierzam, miałem kilka dni temu podobny zegar, już odesłany do Państwa Środka, i właśnie był duży, a przynajmniej sprawiał takie wrażenie, ale coś mi nie pasowało, ponieważ owa relacja szkiełko-koperta, jest tam moim zdaniem zaburzona, i zegar sprawia wrażenie ciężkiego, ponieważ szkiełko miało ledwie 32mm.
I nie piję to do Ciebie, jak również ubolewam, że niektóre z tych zegarków, są według moich osobistych preferencji zbyt małe. Chciałem się tylko posłużyć przykładem i wyrazić swoje zdanie, jak również podzielić się moim "odkryciem"
Dobijając do brzegu, uważam, że relacja wielkości szkiełka do wielkości (masywności) koperty ma znaczenie większe niż myślałem. Przynajmniej dla mnie.