Wczoraj zrobiłem żony rowerkiem jakieś 5 km a swoim 4 km. Wniosek jest jeden. Kupuję nowy rower Żonki jedzie się miękko, przyjemnie. Na moim jest walka, chyba rama jest za mała. Co do wagi to żony rower waży chyba troszkę więcej niż mój. Ale nie jest to według mnie problem. Wczoraj w rowerowym koleś jak zobaczył mojego złomka to o mało się nie roześmiał, ale facet kulturalny i trzymał fason. Generalnie według niego to około 1k musiałbym w niego wsadzić aby był dobrze zrobiony. Połowa nowego roweru... Chyba nie ma to sensu, a biorąc pod uwagę to, że chyba rama jest za mała od razu ten pomysł z głowy sobie wybiłem. Koleś najbardziej polecał Unibike ze względu na stosunek jakości do ceny. Widzę, że Crossfire ma same Deore praktycznie. Tylko czy jest sens wydawać tyle kaski jak na razie będę pewnie max 1k km w roku robił. Może coś z słabszymi mechanizmami, ale lepszą ramą aby później móc wymieniać zużyte części. Doradzicie coś?