Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...

Search the Community

Showing results for tags 'Sea-Gull'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • KLUB POD BALANSUJĄCYM WAHADŁEM
    • FORUM GŁÓWNE
    • ZABAWY i KONKURSY
  • ZAPYTANIA I SUGESTIE PRZED ZAKUPEM
    • Podróbki i zapytania o autentyczność
    • Jaki zegarek...
    • Podręczniki i porady
    • Aukcje Allegro, eBay i inne
    • Marki wirtualne i modowe
  • WIADOMOŚCI I NOWOŚCI
    • NOWOŚCI ZE ŚWIATA ZEGARKÓW
    • WIADOMOŚCI
  • FORA TEMATYCZNE
    • ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
    • AHCI I PRODUCENCI NIEZALEŻNI
    • ZEGARKI POLSKIE
    • ZEGARKI AMERYKAŃSKIE
    • ZEGARKI ROSYJSKIE I RADZIECKIE
    • ZEGARKI JAPOŃSKIE
    • ZEGARKI CHIŃSKIE
    • INNE ZEGARKI
    • VINTAGE
    • ZEGARY
    • KĄCIK ZEGARMISTRZOWSKI
    • Teoria dla praktyków
    • PASKI i AKCESORIA ZEGARKOWE
    • GALERIA
  • DZIAŁ TECHNICZNY
    • PRZEDSTAWIAMY SIE
    • PROPONOWANE ZMIANY - KONSULTACJE
    • FORUM ŹLE DZIAŁA - USTERKI, PROBLEMY TECHNICZNE FORUM, PYTANIA, OPCJE, FUNKCJE
    • ARCHIWUM
  • RYNEK
  • PO GODZINACH
    • PO GODZINACH

Blogs

  • 2gWatchBlog
  • ENICAR - Manufacture d'Horlogerie Ariste Racine
  • dawpi's blog
  • Zegarki z ZMP BŁONIE (1959 - 1969)

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


Gadu-Gadu


Strona WWW


Skype


Lokalizacja


Hobby

Found 15 results

  1. Zeno

    Sugess3

    From the album: Zeno

    © moje

  2. Zeno

    Sugess2

    From the album: Zeno

    © Moje

  3. Zeno

    Sugess

    From the album: Zeno

    © <oje

  4. Sea-Gull Seamaster, czyli Aqua Terra po chińsku Jako człowiek starej daty wysoko cenię jedynie szwajcarskie zegarki. Przyjmuję do świadomości istnienie japońskich, o niemieckich nie mam zielonego pojęcia, a sowieckie uważam za złom. Podobnie zdanie jak o ruskich mam o zegarkach chińskich. Skoro jednak w telewizji namawiają do otwartości i tolerancji, postanowiłem więc sprawdzić co i jak. Mój wybór padł na firmę Sea-Gull, najstarszego i podobno najlepszego producenta zegarków w Chinach Ludowych. Otóż w epoce „środkowego Mao” komunistyczne władze Chin postanowiły rozwijać przemysł, zakupiły w Szwajcarii całą fabrykę zegarków Breitling Chronomat i ulokowały ich produkcję w Tiencinie, nieopodal Pekinu. Państwowa Fabryka Zegarków w Tiencinie produkowała zatem zegarki dla chińskich sił zbrojnych, a po otwarciu ChRL na świat przyjęła nazwę „海鸥”, czyli „mewa szara” (czyli „Sea-Gull”). Wszystko to jest spowite mgłą tajemnicy, gdy jednak około 2010 roku Internet ułatwił sprzedaż chińskich zegarków, marka „Sea-Gull” zaczęła uchodzić za najlepszą z nich. Na forach horologicznych cieszy się zaufaniem, choć struktura firmy jest bardzo tajemnicza: istnieje wytwórnia w Tiencinie (produkująca klasyczne zegarki Rodina oraz 21 Zuan), istnieją wytwórnie w okolicach Hong Kongu (produkują te mniej klasyczne, z openheartem i prawdziwym turbillionem), no i istnieje oddział w Singapurze (produkujący zegarek będący tematem tej recenzji). ^^^ Śliczności! Paproszka nie widać, ale rysę na szkle - jak najbardziej (za 5 minut 13). Sprawiłem sobie zegarek Sea-Gull Seamaster, który zachwycił mnie nie tylko swoim egzotycznym (i rodowodowym) pochodzeniem, ale również uderzającym podobieństwem do najładniejszego zegarka EDC świata. Do zegarka Omega Seamaster Aqua Terra. Jest on wystarczająco subtelny żeby uchodził za dyskretną ozdobę, wystarczająco odporny żeby robił za toolwatcha, wystarczająco markowy żeby imponował maluczkim. Mnie – na przykład – imponuje. Omega Seamaster Aqua Terra nie jest zegarkiem jakoś specjalnie drogim, używane sztuki w kwarcu można kupić za naprawdę rozsądne pieniądze i to u godnych zaufania sprzedawców. A zaufanie jest istotne, bo na rynku krąży sporo podróbek. Już za 134 papiery można czuć się fałszywym Jamesem Bondem. Sea-Gull Sea Master z Singapuru kosztuje jeszcze mniej – 129 USD, a różnice wizualne pomiędzy Seamasterem z Biel (i jego podróbkami) a Sea Masterem z Singapuru są minimalne. ^^^ Nie, to nie Omega. Ani nie Sea-Gull. To Kassaw 1853, czymkolwiek by nie był. (Zdjęcie z netu). Jak wygląda Sea-Gull Seamaster? Jest subtelny, ma tylko 38 mm średnicy. Koperta i bransoleta są stalowe, większość powierzchni jest polerowana, niektóre elementy są szczotkowane. Bransoleta zewnętrzne ogniwa ma pełne, wewnętrzne – zwijane, a zapięcie motylkowe. Trochę klekoce, ale wydaje się być nieco lepsza niż w przeciętnym Seiko 5. Ma jednak jeden feler: jest zbyt mała na europejskie nadgarstki (mam mniej niż 20 cm: dało się nosić, ale niezbyt komfortowo, szczególnie w upały, po wysiłku fizycznym). Tarcza jest w czterech kolorach: białym, czarnym, czerwonym i granatowym (który wybrałem). Cyferblat ma charakterystyczną fakturę pionowych deseczek, nakładane indeksy są wypełnione lumą, wskazówki typu douphine mają tej lumy jednak zbyt mało: w nocy widać godziny, ale nie widać wskazówek. Na godzinie trzeciej datownik w fikuśnym trapezowym okienku. Wszystko pod ochroną szkiełka, podobno szafirowego z warstwą antyrefleksyjną. Albo przedmioty w moim domu zrobione są z diamentów, albo jednak szkiełko nie jest szafirowe: dość szybko pojawiły się rysy. Antyrefleksu zaś na pewno nie ma. No ale o tych featurach to dowiedziałem się z szeptanej propagandy, bo producent niczego nie obiecywał. Gorzej, że zegarek kupiłem jako wakacyjny – do pływania. A na cyferblacie stoi „Water Resistant” i tylko na deklu dodane jest „200m”. Wątpliwości jednak pojawiły się dość późno, gdy już zażywałem z nim kąpieli. Nie zamókł, więc chyba jest wodoszczelny, szczególnie że ma ładną zakręcaną koronkę. Dekiel też ma ładny, szklany, opisany przez osobę nie znającą angielskiego. Słowa ułożone są w trzy oddzielne grupy: ”Stainless Steel” ---- „Case Water” --- „Resistant 20ATM. Wygląda to mało poważnie. Mała rzecz, a cieszy – okazuje się, że nie tylko ja nie umiem grawerować po angielsku. Po deklem widać piękny, chromowany i zdobiony pasami genewskimi werk. ^^^ Ładnie świeci? Niestety w realu luma jest nieco mniej czytelna. Sea-Gull Sea Master napędzany jest werkiem ST-16. Uchodzi za dobry mechanizm, porównywalny z prostymi Etami, Seikaczami i Miyotami. Na pewno z Miyotami: ST-16 jest zadziwiająco podobny do Miyoty 8200, ale z wahnikiem zmienionym na obukierunkowy „magic lever” typu Seiko. Ma 21 kamieni, niewysilone 21 600 cyknięć na godzinę (3 Hz), automat z ręcznym dokręcaniem, stop-sekundą oraz szybkim nastawianiem daty. Standard i to dobry. Jednak ozdóbki zawsze budzą we mnie inżynierskie podejrzenia, że skoro jest chrom, to tolerancja elementów musi być dość spora, a jakość nie jest najwyższa. Wszystkie werki robi się w kilku różnych standardach, obstawiam, że akurat ten nie należy do najwyższej klasy. Początkowo spieszył 30 sekund na dobę (czyli nieco zbyt dużo), ale po dotarciu ta wartość zmniejszyła się do 20 sekund, co już można zaakceptować. Od biedy. Za to rezerwa chodu, podawana przez producenta na 36 godzin, jest sporo – o kilka dobrych godzin – lepsza. Niestety te różnice wskazują jednak na to, że akurat ten ST-16 trzyma niższe standardy. Na całe szczęście pracuje z dużą kulturą, nie wydaje dźwięków snopowiązałki i można mu zaufać. ^^^ Werk i bransoleta. Z dodanym niefirmowym ogniwem. I co z tego, że widać? Zegarek nie był fabrycznie regulowany. Kontrola jakości też pozostawia sporo do życzenia. Na cyferblacie, na najbardziej honorowym miejscu, tam gdzie widnieje dumny napis Sea-Gull – a dokładniej na literce „G” – usiadł paproszek. I sobie siedzi. Mam jeszcze pretensję o krótką bransoletkę i o bardzo słaby kontakt ze sprzedawcą: zegarek szedł do mnie dłużej niż miesiąc, status zamówienia nie był aktualizowany, odpowiedzi były udzielane rzadko (a na pytanie o dodatkowe ogniwa do bransolety odpowiedzi nie uzyskałem wcale). ^^^ Zegarek ładnie wygląda i na pasku, choć zdjęcie bransolety jest podobno dość trudne. Nieco wcześniejsza wersja Sea-Gulla - ta na obrazku - miała nieco inaczej ustawione okienko daty. Tak, jak nieco wcześniejsza wersja Omegi AT. Przypadek? (Zdjecie z netu) Ale przecież Sea-Gull Sea Master kupiłem dlatego, żeby sprawdzić czy moje podejrzenia wobec chińskich zegarków są słuszne. Czy rzeczywiście są tak samo dziadowskie, jak zegarki „sdziełano w SSSR”? Tak, są. Wyroby przemysłu radzieckiego miały fatalne wzornictwo i fatalną jakość. Trafiały się jednak egzemplarze bez wad produkcyjnych. Jeśli miało się szczęście taki egzemplarz trafić (i nie zwracało się uwagę na design) to ruski sprzęt był świetny: „gniotsa, nie łamiotsa”. Najbardziej punktualnym zegarkiem w mojej szufladzie jest robiony na eksport – a więc nieco lepszej jakości niż krajowy – Poljot Signał, kupiony dwadzieścia lat temu w Petersburgu. Sea-Gull Seamaster jest taki sam. Design ma świetny, bo szwajcarski. Werk ma dobry, bo japoński (prawie). Wykonanie i stosunek do klienta jest natomiast dalekowschodnie. Nie nazwałbym go nawet chińskim tylko raczej malezyjskim. Sea-Gull Seamaster można zamówić wyłącznie z singapurskiego sklepu Sea-Gulla i coś mi się zdaje, że zegarek ten jest jedynie brandowany przez Sea-Gulla. Trzeba również wspomnieć o tym, że Sea-Gull Seamaster jest tak podobny do Omegi Seamaster Aqua Terra, że słowo „homage” nabiera nowego znaczenia. Co bardziej wrażliwe osoby mogą czuć się niezręcznie nosząc taki zegarek. Ja wrażliwy nie jestem. I całe szczęście, bo Sea-Gull Seamaster przynosi mi wiele radości. Kupiłem go jako zegarek wakacyjny, surogat divera (nie lubię ich przerośniętych bezeli), więc zabieram go na basen i podobnie sportowe okazje, czasami założę go do marynarki. Za podobne pieniądze mógłbym kupić sobie jakieś Seiko 5 i byłby to na pewno rozsądny i racjonalny wybór, przecież Seiko jest świetne. Może i tak jest, ale Sea-Gull Seamaster jest od niego dużo bardziej interesujący, jest ładny i jest zabawny. Jest swego rodzaju zegarkowym dowcipem: żona patrzy na niego (i na mnie) z podziwem, zegarmistrzowie patrzą na niego (i na mnie) z lekceważeniem jak na kogoś, kto nosi podróbki, a ja patrzę na niego jak na horologiczny dowcip.
  5. From the album: SeaGull M172S

    © The Time Keeper

  6. From the album: SeaGull M172S

    © The Time Keeper

  7. From the album: SeaGull M172S

    © The Time Keeper

  8. Taki o to zegarek znalazłem przypadkiem podczas przeglądania strony dość znanego sklepu z elektroniką. http://www.conrad.com/ce/en/product/671359/Sea-Gull-Automatic-Watch-Sport-Chrono Jak widać już raczej go nie produkują, ale zaintrygowała mnie cena za którą był sprzedawany... 50 euro? Trochę śmierdzi. Szukajka nic o tym cacku nie wie. Wyrzuca jedynie tematy o innym "made by SeaGull" z Conrada, który swoją drogą wyglądał paskudnie. Ktoś miał okazję posiadać, używać albo chociaż widzieć go na żywo?
  9. Gio

    6

    From the album: Sea-Gull M177s

    © Andrzej Wojnar

  10. Gio

    5

    From the album: Sea-Gull M177s

    © Andrzej Wojnar

  11. Gio

    4

    From the album: Sea-Gull M177s

    © Andrzej Wojnar

  12. Gio

    2

    From the album: Sea-Gull M177s

    © Andrzej Wojnar

  13. Gio

    1

    From the album: Sea-Gull M177s

    © Andrzej Wojnar

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.