Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

OmegaDeVille

Chcę odkupić sprzedanego na Forum kieszonkowego Walthama!

Rekomendowane odpowiedzi

Drodzy Koledzy,

Wiem, że to nie jest dział "poszukuję". Liczę jednak, że jako uczęszczana gałąź Forum, znajduje on wielu czytelników - a tym samym, że trafi tu osoba do której kieruję swój post.

Swego czasu, za 350 złotych spontanicznie sprzedałem swojego kieszonkowego Walthama. Krótko rzecz ujmując - to był błąd. Brakuje mi go bardzo w kolekcji - naprawdę lubiłem ten zegarek!

Mam więc nadzieję, że nabywca (nie pamiętam kto nim był) okaże ludzkie uczucia :) i wyleczy mnie z depresji odsprzedając zegarek (chętnie zapłacę więcej, niż wyniosła cena zakupu).

post-63245-0-30222200-1450556355_thumb.jpeg

post-63245-0-49472000-1450556362_thumb.jpeg

post-63245-0-50822000-1450556369_thumb.jpeg

post-63245-0-54736100-1450556379_thumb.jpeg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jest tutaj
2c03f7288c546095f22755f59d3b5391.jpg

 

Moje ludzkie uczucia w swej postępującej chorobie nie uleczy Twojej depresji. Jedyne co mogę napisać to przepraszam. Moja choroba kontra Twoja depresja...

Wyklepane z Note...


Kupię wszystko, rozsądek zachowując, co ma związek z marką ENICAR.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

RTK-WGM. Tak sie nie robi! Ale żeś pomógł koledze... :D

Nie kopie się leżącego. Już chyba lepiej jakbyś sie nie przyznawał, że go masz. A teraz człowiek nie będzie mógł spać po nocy nie wyrzuciwszy z pamięci niezapomnianej straty :D

I TO PRZED ŚWIĘTAMI!


Cierpię na chroniczny brak czasu... dlatego kupiłem stary zegar, żeby łapać każdą jego chwilę...
Arkadiusz K.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

DeVile, takich Walthamów jak mrówków. Ani to niesamowita koperta, ani to niesamowita wersja mechanizmu, zwykły, najtańszy Waltham. Choć przyznaję, stan ponadprzeciętny...

Wejdź sobie na Ebay i zapoluj :)

 


Miłego dnia!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

DeVile, takich Walthamów jak mrówków. Ani to niesamowita koperta, ani to niesamowita wersja mechanizmu, zwykły, najtańszy Waltham. Choć przyznaję, stan ponadprzeciętny...Wejdź sobie na Ebay i zapoluj :)

Tak zrobię, choć ten miał dla mnie wartość sentymentalną. Czy w przypadku próby zakupu mogę zwrócić się do Ciebie z prośbą o pomoc i poradę?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wysłałem PM, tak będzie łatwiej :)


Miłego dnia!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli miał wartość sentymentalną to zmienia sytuację, może kup na zatoce coś wybitnego i zaproponuj wymianę RTK ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Znam w sumie ten ból...

Miałem kiedys zmasakrowanego Elgina z 1882 roku. Koperta srebrna z prawie urwanym zawiasem, bez ramki na szkło, mechanizm przyrdzewiały, niedokładny i siedmiokamieniowy, taki tam marny Elginek...

Ale był to mój pierwszy pełnopłytowy amerykański zegarek! Jak ja się z niego wtedy cieszyłem ;)

Sprzedałem go kilka lat temu razem z moją pierwszą kolekcją amerykańców i bardzo żałuję. Chciałbym go z powrotem :(

Ciekawe, czy w ogóle jeszcze istnieje, czy go na części nie rozebrano?

Pisałem e-mail do allegrowicza, który go wtedy kupił, ale nigdy mi nie odpisał. Szkoda, mógłbym mu dać sporo więcej niż jest warty ;)


Miłego dnia!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Swoją drogą, "to były czasy". Bez ebaya, bez paypala, amerykańca trzeba było upolować w Polsce, a to nie było łatwe. Teraz mam na ebay'u lekko licząc 50000 zegarków, z których każdy, gdyby pojawił się wtedy na allegro wzbudziłby u mnie pożądanie ;)

Zegarki są, ograniczają mnie tylko fundusze i trochę magii ze zbierania amerykańców uleciało...

Na plus - z ebayem naprawy są dużo prostsze


Miłego dnia!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Panowie nie żebym się upierał, ale właśnie ponad przeciętny stan i fakt, że jedyny Waltham w kolekcji sprawia że musi na razie zostać. Jedyne co obiecałem, to gdy będę musiał a nie gdy będę chciał się go pozbyć to trafi do @OmegaDeVille. Nie korzystam z ebay'a. Więc poluję u klubowiczów na okazje.


Kupię wszystko, rozsądek zachowując, co ma związek z marką ENICAR.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ale masz prawo się upierać. Jak podejmuje decyzję, że sprzedaję, to mam świadomośc, ze może to być decyzja ostateczna. Kris "wysępił" ode mnie mojego Toczmecha typ 2 (z niedokończonym mechanizmem Hampdena) i też czasem chciałbym go z powrotem. Ale do kolekcji Krisa równie dobrze pasuje i trudno. Nie można mieć wszystkiego, sprzedałem, koniec :)


Miłego dnia!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@pmwas

Święte słowa. Poza tym, nie jestem bardzo sentymentalnym człowiekiem - jakoś więc przeżyję. :)

Teraz, z pomocą kolegi Pmwas-a udało mi się wygrzebać takiego Rockforda:

post-63245-0-14717100-1450651921_thumb.jpeg

post-63245-0-87207700-1450651927_thumb.jpeg

post-63245-0-64532900-1450651935.jpeg

post-63245-0-69947000-1450652109_thumb.jpeg

Zapewne zrekompensuje mi tamtą "stratę".

 

Pozdrawiam i dziękuję wszystkim za pomoc,

Filip

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Widzę, że ze stronki już zniknął ;)

Czekamy na foty w "kieszonkowych" - piękny egzemplarz w oryginalnej, srebrnej kopercie :)


Miłego dnia!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Widzę, że ze stronki już zniknął ;)Czekamy na foty w "kieszonkowych" - piękny egzemplarz w oryginalnej, srebrnej kopercie :)

Dziękuję. :) Możesz czuć się ojcem całego przedsięwzięcia - bez Twojej pomocy nie kupiłbym tego Rockforda.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ciekawostką w tych Rockfordach (właściwie w Rockfordach z tego okresu, nie tylko w tych) są łożyska balansu wkręcane w mostki od spodu. Oprawka kamienia łożyskowego ma na rancie gwint, i wkręca się ją w nagwintowany otwór w mostku... Rozwiązanie o tyle niebezpieczne, że mosiężne gwinty są miękkie i trzeba wkręcać i wykręcać delikatnie. Warto też powiedzieć o tym zegarmistrzowi, zanim spróbuje łożysko wybić ;)

post-2232-0-05612600-1451037489_thumb.jpg


Miłego dnia!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziękuję za wskazówkę. Tym bardziej utwierdza mnie to w przekonaniu, że mój zegarmistrz może mieć problem (nie chciał się podjąć konserwacji nawet tytułowego Walthama, bo - jak tu ujął - "na zegarkach amerykańskich się nie zna ze względu na ich nietypowe rozwiązania"). Z opisu Rockforda - "runs sluggishly and not recently serviced" (cokolwiek on oznacza) rozumiem, że wymaga na pewno mycia, oliwienia i regulacji. W tym świetle nie za bardzo wiem, do kogo można zwrócić się z prośbą o serwis zegarka. Czy Koledzy znają jakiegoś godnego polecenia fachowca?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Opis oznacza, że chodzi niechętnie (tzn z niską amplitudą) i nie był ostatnio serwisowany. Co do tego Rockforda - jest on generalnie prosty w obsłudze. Dźwigniowe mechanizmy nastawcze z reguły są proste do poskładania.

 

Sam mechanizm? Cała trudnośc polega najpewniej tylko na tym, że (choć tego modelu nigdy sam w łapkach nie miałem), że kółka i kotwicę układamy sobie na górnej płycie, i nakrywany płytą główną mechanizmu (a więc odwrotnie niz w "normalnym" mechanizmie). Montaż całego wychwytu za jednym zamachem (tzn łożyska koła wychwytowego i kotwicy są razem w jednej płycie, a nie osobno jak to z reguły bywa) wydaje się straszny, ale w tych dużych amerykańcach jest to dziecinnie proste. Łożyska - po prostu oprawkę się płaskim wkrętakiem wykręca i wkręca z powrotem w mostek, byle gwintów nie uszkodzić... Krótko mówiąc - moim zdaniem taki amerykański mechanizm jest łatwiejszy w serwisowaniu niż >90% tego, z czym idziesz do swojego zegarmistrza. Wszystko jest duże, łatwe do oceny - przed połączeniem płyt śrubkami trzeba tylko 2x sprawdzić, czy wszystkie czopy są w łożyskach, żeby nie złamać.

 

Po prostu większośc amerykańskich mechanizmów pełnopłytowych "sama się składa", o wiele szybciej niż tradycyjne mechanizmy w szwajcarskim stylu...

 

Jeśli jednak Twój zegarmistrz się nie podejmie... trzeba znaleźć pewną osobę, która przynajmniej nie narobi szkód. Owszem, sam miewam różne pomysły w stylu MacGyvera, ale gdy usiłuję uruchomić dezela połamańca, któremu nie można już bardziej zaszkodzić ;) . A Twojemu zapewne potrzeba tylko czyszczenia i smarowania, szkoda by było, żeby po naprawie wrócił o wiele gorszy (jak mój nieszczęsny Illinois...).


Miłego dnia!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.