-
Liczba zawartości
6784 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
13
Ostatnia wygrana pmwas w dniu 12 Marca 2020
Użytkownicy przyznają pmwas punkty reputacji!
Reputacja
10590 Guru zegarmistrzostwaO pmwas
-
Tytuł
Przyjaciel Klubu
- Urodziny 11/17/1985
Informacje o profilu
-
Płeć
Mężczyzna
-
Lokalizacja
Sosnowiec
-
Hobby
.
Ostatnie wizyty
7032 wyświetleń profilu
-
No dobrze, ale wrócę może do początku historyi. Fakt faktem, zdarzyło mi się od czasu do czasu przeglądać przedwojenne Fiaty na otomoto, ale wszystkie, które się tam pojawiały były raz, że do renowacji a dwa, że niezarejestrowane. Pewnego dnia podczas przeglądania internetu, wyświetliła mi się reklama otomoto, z pięknym Peugeotem - wydawało się - nieźle wycenionym. Peugeot był w Legnicy. Legnica i blisko i daleko, więc znalazłem wolne przedpołudnie i pojechałem. Pan zabrał mnie do garażu i odpalił. Auto było piekne. Fakt, trochę korozji z wierzchu w miejscach, gdzie lakieru albo nie da się nałożyć, albo zaraz się wytrze (zawiasy drzwi, maski itp). Pod autem sucho, znalazłem jedną 2-3cm kropkę, ale - jak widać - myślę, że to zostało wcześniej przygotowane. Auto pieknie wyglądało, pachniało olejem i smarem, nie wydawało się kopcić za bardzo. Silnik pracował równo i bez niepokojących odgłosów. Na koniec pojawiła się "czerwona flaga" - gdy poprosiłem pana, by mi pokazał, jak to odpalić, auto już odpalić nie chciało. Ale dobra. Ładne bardzo, to się zdecydowałem. Nie miałem zresztą za dużo czasu. Na 16 musiałem byc z powrotem, a jeszcze trzeba uwzględnić, że A4 to A4 i godzina korka to dzień jak co dzień. Formalności załatwiliśmy później, zdalnie. Autko przyjechało na lawecie na parking jakieś 300m od wynajętego garażu. I tu spory zawód. O odpaleniu nie było mowy. 3 próby i padł - ewidentnie dawno nieładowany - akumulator. Na popych auto kilka razy zapaliło i zaraz zgasło, za każdym razem pracując krócej. Do tego pod autem pojawiła się plama - jak się potem okazało - benzyny. Szczęście w nieszczęściu, na odbiór auta przyjechał mój kolega, entuzjasta motoryzacji, bo sam byłbym w kaczym zadzie. Jako że przyjechałem UAZem, a zapadł już zmierzch, postanowiliśmy, że sholujemy auto do garażu UAZem. To jest ten moment, gdy UAZ jednak się przydaje. Gdybym był Alfą czy Rio, nie byłoby nawet haka. A UAZ jeszcze ma linę kinetyczną. W Peugeocie haków z przodu brak, linę przywiązaliśmy do przedniej belki zawieszenia. I pajechali. Jako że asfalt, rozpiąłem przednią oś i wrzuciłem reduktor. Auto ruszyło z taką łatwością, że myślałem, że lina spadła z haka. Zero oporu, jakbym ciągnął rower. Niedługo potem auto wepchaliśmy do garażu i do domu. Wróciłem do tematu po dwu dniach. Auto nie odpalało, gasło, widać było, że ma jakiś kłopot. W pewnym momencie po włączeniu ssania gaźnik zaczął lać benzyną na podłogę garażu, i to nawet na zgaszonym silniku. Jak się potem okazało, winnym kłopotów był nieszczelny i utopiony pływak. Znaczy - zaczyna się. Pływak wyciągnąłem. Był juz 3x lutowany, pękł na jednym z lutów... Jak się okazuje, dostać taki pływak to spory kłopot. Do Fiata 508 czy Willisa, bez problemu, ale ten - dramat. Koniec końców znalazłem pływak w Niemczech i mam, ale zanim doszedł - zalutowałem ten, co był. Największym problemem było zalutować "otwór technologiczny" na górze. Bo żeby opróżnić pływak z paliwa trzeba zrobić dziurkę. Żeby nie rozlutowywać, nawierciłem lut na górze wiertłem nieco ponad 0,5mm. Opróżnienie pływaka przez taką dziurkę trochę trwało, ale dało się. Potem zalutowałem pęknięcie i chciałem szybko zalutować dziurkę. Trzeba to robić na zimnym pływaku, żeby potem nie powstało w nim podciśnienie. Niestety przy dotknięciu lutownicą lut roztopił się i ukazał... Dziursko. Dosłownie. Ktokolwiek robił to przede mną, wywiercił otwór o wiele za duży. Szybkie lutowanie bylo trudne, bo nagrzewające się wewnątrz powietrze rozsadzało lut. Nawet gdy wyglądał już dobrze, po włożeniu do wody i tak okazywał się nieszczelny. W koncu za nastym razem mi się udało. Pływak zagotowałem w wodzie, zanurzyłem i nic. Od tego czasu gaźnik pracuje dobrze, ale cieszę się, że mam nowy pływak w zapasie. I tak to zaczęła się ta historia. Teraz zobaczymy, jak się potoczy...
-
Być może ta takie, na które będzie umiał sam dojechać, gdzieś lokalnie.
-
Tak, dlatego myślę, że póki co wymienię olej faktycznie z użyciem odsysacza, a resztą zajmę się jak już będę miał kanał. On i tak nie będzie dużo jeździł, to jest głównie do tego, żeby po prostu był.
-
Spytałem pana o ten korek, to mowi, że nie wie co z gwintem bo on odsysal olej przy wymianie przez wlew i korka w ogóle nie ruszał, taki już był. Ech, dobrze. Zajmę się tym kiedyś kiedyś, jak auto będzie stacjonowało w Tarnowskich Górach, gdzie planuję mieć kanał. Ale to temat na za dwa - trzy lata. W międzyczasie może skorzystam w w/w metody, w sumie jakis sposób jest.
-
Dziś monster Parnis. A Jaś ma real American!
-
A pewnie. Zwłaszcza, że nawet mam kamerę. Kupiłem kiedyś i leży. Wciąż zresztą nierozpakowana.
-
Dzięki! Auto miało renowacjęvw Belgii, około 10 lat temu. Pan kupił, zarejestrował i nawet jeździł parę lat, ale wiadomo, bedzie się starzeć. Z tą kompresją i kamerą to też mnie korci, choć nie wygląda, żeby silnik coś bolało. Bardziej bym się bał wsadzać kamerę do cylindrów wspomnianego tu ruskiego złomu, bo to on akurat żre olej i pracuje nie zawsze idealnie równo. Ale pisałem w dziale o samochodach, gdy walczyłem z gaznikiem, żeby mi Peugeocik w ogóle pojechał. Gdyby nie cała ta przygoda z 💩, to nad takim Peugeotem mógłbym tylko płakać. Ogolnie ja zawsze mam taki lęk w temacie używanych aut, że a co jeśli ktoś pomierzył kompresję, wsadził kamerę i... Dlatego sprzedaje 😆?
-
Musiałem i tak wrócić do garażu, bo zauważyłem na zdjęciach jeszcze coś. Naprawdę auto trzeba by przed zakupem obfocić z lampą i obejrzeć zdjęcia, bo nie widziałem tego. Ale najpierw korek. Na korku to coś jak silikon. W każdym razie miękkie. Zatem albo uszczelnione silikonem albo... Wklejone. Się odkręci, się zobaczy... Ale przede wszystkim... To 😡 Wgięcie w ramie. Az normalnie wróciłem to obejrzeć, ale gra światła i cienia jednak mocno wyolbrzymiła problem. Faktycznie jest tam lekke wgniecenie, ale jak widać na tym zdjęciu: ...nie jest ono duże, bo tu go nie widać. Ale czemu ten cytat na początku? Otóż oględziny wykazały niemal dokładnie takie samo wgniecenie po drugiej stronie. W pierwszej chwili pomyślałem, że może auto na czymś zawisło, ale to niemożliwe, bo tam tyle rzeczy jest poniżej ramy, że nie ma opcji, żeby tak symetrycznie ramę wgniotło cokolwiek innego niż podnośnik. Ale kto by podnosił auto na wysokości fotela pasażera? No i wlasnie. Nie wygląda to źle, płytkie wgniecenie i tyle, bardziej zastanawia mnie, kto to popełnił? Dodam, że to nie jest pancerna jak w terenówkach, to profil otwarty tzw. ceownik to się chyba nazywa? Dobrze, bo łatwiej będzie tą powierzchowną korozję ogarnąć.
-
Zgodnie z obietnicą - wątek o moim ostatnim nabytku. Jak wspominałem, samochód znalazłem niedawno i miał być spełnieniem mojego marzenia o przedwojennym klasyku. Od początku poszukiwałem auta już zarejestrowanego, we w miarę przyzwoitym stanie i raczej europejskiego, choć europejskie Fordy w sumie też by mogły być. Peugeot 201 ma pewne zalety, głownie taką, że jest to takie "mocno przedwojenne" auto, a nie kosztuje majątku. W sumie cały czas myślałem, że finalnie stanę się posiadaczem Fiata 508, bo to podobna pólka cenowa, ale cieżko o zarejestrowany egzemplarz, a szarpanie się z papierami, rzeczoznawcą, konserwatorem itp. jakoś mi nie leży. Dziś nie wyjeżdżam, bo pod garażem kałuże po ostatnich opadach, ale postanowiłem porobić zdjęcia pewnych detali tego samochodu, zatem wątek mogę rozpocząć. Rys historyczny nietrudno znaleźć, model nie był pierwszym samochodem marki, ale pierwszym produkowanym seryjnie i sprzedawanym relatywnie niedrogo. W okresie Wielkiego Kryzysu - strzał w dziesiatkę, który pozwolił marce tenże kryzys przetrwać. Produkowany od 1929. roku w Sochaux przy granicy ze Szwajcarią, gdzie do dziś Stellantis produkuje głownie Peugeoty. Auto zasłynęło jako pierwszy seryjnie produkowany samochód z niezależnym zawieszeniem przednim, ale tutaj mamy bazową wersję z resorem poprzecznym. Zresztą niezależne zawieszenie weszło rok później. Silnik w tej wersji to - również bazowy - 1,1 o mocy bodaj 23 czy 24KM. Na prostym gaźniku Solexa, dolnozaworowy. Skrzyna 3-biegowa niesynchronizowana w nieco nietypowym układzie wybieraka: 2 R 3 1 Hamulce na linkach. Instalacja fabrycznie 6V, tu zmodernizowana do 12V Co do stanu. Auto odpala, jeździ, silnik pracuje równo i ładnie. Tu i tam powierzchowna korozja, ale ogólnie "zdrowy". Własciciel powiedział, ze nie dał rady nasmarować jednego z punktów w przednim zawieszeniu, zatem trzeba tam zajrzeć, ale wszystko pracuje dobrze, bez ewidentnych luzów czy oporów. Skrzynia i most zaolejone, trochę kapią. To, czego (oczywiscie) nie zrobiłem przy zakupie, to nie wziąłem latarki do oględzin podwozia, ale o tym później. Silnik: Po jednej stronie dolot i wydech, ponizej gaznik. Wlotu powietrza strzeże ta metalowa kopułka, filtra brak i tak tez było fabrycznie. Później zainstalowano puszkę tłumiącą przeraźliwy syk wlotu powietrza, ale również bez filtra. Cięgna gazu i ssania, przewód paliwowy z filterm z umieszczonego pod szybą zbiornika. Ta miedziana rurka poniżej to przewód olejowy do hydraulicznego wskaźnika ciśnienia oleju. U góry aparat zapłonowy, ale nie ogarnąłem, że się nie zmieścił na tym zdjeciu. Ale... wygląda zasadniczo jak aparat zapłonowy. O kawałku rurki spod zlewu wspominałem w innym wątku - wygląda bardzo profesjonalnie. Na górze prądnica i pompa wody, poniżej cewka zapłonowa, wlew oleju i przekłądnia kierownicza. Przedni "zawias" i hamulce: Drążek kierowniczy... Reflektor z gładkim szkłem i poj. żarówką światłą.... no właśnie. Mijania? Drogowego? Nocnego ? Na błotniku kierunkowskaz migający na biało do przodu i na czerwono do tyłu. Pomarańczowy (acz chyba dodany później) z tyłu na dachu, zatem jest trójkolorowo, tylko jeden z kolorów się nie zgadza. Wnętrze proste, z podstawowym zestawem wskazań, z których działa tylko ciśnienie oleju i amperomierz. Brakuje zegara, ale ten, który byl w pudle z częściami to łatwiej chyba wymienić niż naprawiać. Dźwigienka od kierunkowskazów, a światłą włącza się tym kółkiem ze strzałką na środku kierownicy. Trzy pedały, a właściwie 2 pedały i guzik gazu. Tak było fabrycznie, natomiast i tak mogę mówić o szcześciu, bo trafiłem na egzemplarz z "normalnym" układem pedałów. W wielu 201-kach gaz był... na środku, między sprzęgłem a hamulcem. Wybierak biegów precyzyjnym mozna nazwać tylko dlatego, ze biegów jest mało Ręczny raz zaskakuje, raz nie. Trzeba zajrzeć, podobnie jak do czujnika pedału hamulca, bo lampa stopu nie działą. Choć moze najpierw zacznę od żarówki, przy czym i tak nie wierzę, ze to zarówka. Korbotronic z cudowną, metalową korbką. Akumulator pod podlogą po stronie pasażera. Tera podwozie i dodam, ze specjalnie sucho tu nie jest. Widać, ze pan się przygotował do sprzedaży i umył podłogę, ale... w sumie czego by oczekiwać? Tylny most, nieco wprawdzie zaolejony, ale bez wielkiej tragedii. Linki do tylnych hamulców. Wydech widać kombinowany nieco, póki co się nie rozsypuje. Wszak (ewidentnie nie cały) ma tylko i aż 10 lat. Tutaj też zwraza uwagę sztywny - jak mniemam - wał napędowy schowany w metalowej osłonie. Skrzynia raczej mokra i nie wiem czy to skrzynia, czy uszczelniacz wału (prawdopodobnie, bo sznurek), czy jedno i drugie na raz. Najbardziej "urzekło mnie" to, co dopiero lampa błyskowa mi uświadomiła (bo tak patrząc przy dziennym świetle wcale się w oczy nie rzuca... ...to fachowe uszczelnienie korka spustowego. Mam nadzieję, ze to uszczelnienie, a nie super naprawa zerwanego gwintu. Niemniej teraz zaczynam rozumieć, czemu pan jakoś "nie znalazł czasu" na wymianę oleju przed sprzedażą. Ogólnie nie jest to jakaś totalna katastrofa, tylko musze obmacać, czy to jakiś silikon, czy po chamsku epoksyd. Naprawa takiej misy to raczej nic trudnego, pewnie jest tam dość "miesa", żeby to ew. przegwintować. Jednak taki widok zawsze mnie smuci, bo jak ktoś tak zapieczętował sobie korek, to kij wie co jeszcze zepsuł ;). Ogólnie - jak to bywa. Zadna okazja, ale też nie specjalnie straszna wtopa. Auto jeździ, hamuje, wszystko w zasadzie działa, myślę, że mogło być tamk, że miłęmu panu autko wcale się nie znudziło, a po prostu uznał, ze zaczyna się już sypać, usikuje mu na podłogę i pora sprzedać. Ale to już tylko on sam jeden wie Z drugiej strony - czy kupując 100-letnie auto mozna zakłądac, że wszystko w nim będzie idealnie sprawne. Jeśli jeszcze zdarzy się jakaś pora sucha, to postaram się wyjechać nim na zewnątrz i porobić zdjęcia. Tylko musiałbym odjechać nieco od garażu, bo teren przy samym garażu stanowiłnby świetny plener dla zardzewiałego 469, ale nia pewno nie dla tego autka
-
Plus pisano ostatnio, że zaczyna się powrót do unifikacji części w różnych samochodach tego samego producenta. Np Toyota zapowiedziała zmniejszenie ilości produkowanych różnych elementów w ramach redukcji kosztów. Ogólnie rynek motoryzacyjny robi się coraz trudniejszy (plus nieopłacalne jak na razie wielkie inwestycje w EV) i koncerny motoryzacyjne łatwo mają. A sami deaoerzy też muszą kusić coraz bardziej, żeby złapać klienta. Ale to akurat było od dawna. Pamiętam jak mama kupowała w maju Imprezę, to pozostałość z poprzedniego rocznika była przeceniona z 90 na 70 tysięcy.
-
Tak, ale są auta bardziej "neutralne", które wprawdzie nikogo nie zachwycą, ale i nikt nie ma czego hejtować, i takie, które wywołują bardziej skrajne emocje. X6 jest chyba w tej drugiej grupie.
-
Z tą bryłą X6 to chyba jest tak, że ona albo się bardzo podoba, albo bardzo nie. Znajomy miał poprzednią X6-tkę i moja żona zazdrościła, a jak dla mnie to wyglądało to jakby ktoś do X5 kompresor podłączył Taki balon-ropucha...
-
Byłem dzisiaj w garażu. Głównie po to, żeby zainstalować karton pod autem, bo za rok tych plam nie do czyszczę, a przecież nie oddam garażu w kropki. Nie mogłem sobie jednak odmówić przyjemności odpalenia silnika. W przewodzie było trochę powietrza, ale tym razem po odkręceniu wszystko ładnie spłynęło do gaźnika. Silnik odpalił na połowie ssania bez problemu, od razu można było zmniejszyć ssanie na jakąś 1/4 i niedługo potem wyłączyć całkiem. Pochodził, nagrzał się, parę razy dałem trochę gazu i wyłączyłem. Dziś nie ma pogody na to, żeby nim wyjeżdżać. Planuję w jakiś wolny dzień wziąć aparat i gorsze ciuchy i go obfotografować, to wrzucę trochę szczegółów. Fajna, prosta maszyna.
-
Robię zdjęcia jak jest noszony, rezerwa działa, choć nigdy nie sprawdzałem jak długo jeszcze chodzi, gdy na wskaźniku już jest 0. Natomiast jak go wyjmuję z szuflady, to rezerwa jest na 0. To małe wskazanie też bym wywalił, bez sensu jest. Edit Żeby nie być gołosłownym... Rezerwa działa.
-
A swoją drogą to chyba najlepszy europejski test Huntera, niestety po czesku... Bo w Polsce to raczej skupiają się na topieniu go w błocie, a tu mamy fajną, kompletną recenzję...
