WITAM oto moj obiecany kilka dni temu Atlantic Worldmaster. Meczylem o niego mojego dziadka od ok. 2000r, zeby mi go ofiarowal. Mowil,ze bedzie moj ale dopiero po jego smierci...W 2012r dostalem go zgodnie z obietnica poczytalem troche wtedy w necie, upewnilem sie,ze nie jest to tarcza "warszawska" i zanioslem do zegarmistrza na przeglad, ktory stwierdzil: "Panie takich sie juz nawet nie reperuje i nawet nie otwiera, zeby sie nie rozsypaly". Wlozylem wiec go do szuflady i przelezal 8lat. Ostatnio cos mnie jednak tknelo, wyjalem, nakrecilem, wsluchalem sie w te cykanie i jeszcze "cos" czego nie umiem nazwac i zaglebilem sie na tym forum w temat kultowego modelu.... Co ja o nim wiem- dziadek kupil go "za kawalera" czyli przed 1956r u jubilera w centrum Warszawy. Od tego czasu zegarek byl uzytkowany codziennie przez minimum 56lat! Dziadek dbal o niego jak o oczko w glowie, byl zdejmowany do mycia rak, pracy fizycznej, spania itp z cowieczornym rytualem nakrecania(jaki bylem szczesliwy, jako dziecko gdy to ja moglem osobiscie wykonac ten rytual). Nie wiem nic o serwisowaniu go przez dziadka. Pomimo, ze dostawal jakies Timexy indiglo za lata pracy, to zegarek dla niego byl tylko jeden- >T E N< szwajcarski Atlantic. Nie bylem w stanie zobaczyc wizualnie o co Wam chodzi z tymi oblosciami koperty po ponownym chromowaniu i zrozumialem to dopiero po sprawdzeniu palcem, o co chodzi z "kanciastoscia" oryginalnej koperty, gdy sie prawie skaleczylem Martwilem sie indeksem godzinowym "4" ze taki jakis inny, martwilem sie wskazowka sekundowa, ze bez grota, lecz po przejrzeniu ponad 200 stron w tym watku i zobaczeniu tego modelu u kilku uzytkownikow, wszystkie moje zmartwienia odeszly jako ciekawostke dodam, ze na waszych fotkach dopiero zobaczylem, ze powinno byc giloszowanie pomiedzy indeksami godzinnymi, bo zarysowania szkielka je maskowaly Porownujac do zegara atomowego on-line pozni sie 3-4s/24h PLANY: -wymiana "szkielka", -czyszczenie koperty na zewnatrz z brudow, -smarowanie mechanizmu(nie wiem czy i ile razy byl w swoim zyciu u zergarmistrza, od poczatku lat 80-tych na pewno nie, bo pamietam) -zastanawiam sie nad przemyciem(przeczyszczeniem) tarczy, bo to giloszowanie to bardziej widac na fotkach niz na zywo(wina szkielka?) a widzialem, ze ktorys kolega tu z forum sie tym zajmowal ze swietnym rezultatem - kupno nastepnego WM od czasow ORYGINAL w gore, do codziennego noszenia, aby kiedy potomkom przekazac 2szt Atlantic'ow PYTANIA: - jaki to werk? - czy koperta jest stalowa, dlatego nadal tak dobrze wyglada po ponad pol wieku codziennego noszenia na rece? - czy mozliwe, ze koronka jest oryginalna i ze to palce tak wytarly na niej "zabki" a ten "zygzak" ktory widac to pozostalosc po pisanym, wielkim A? - czy oddawac go do Glowackich na chlodna na smarowanie, czy polecacie kogos rownie dobrego w Stolicy lecz w bardziej przystepnych kosztach? pozdrawiam i z gory dziekuje kolegom za wszelkie odpowiedzi, sugestie i opinie