Nie zrobiłem nigdy zdjęcia zegarka w trakcie jazdy. Nie ma się absolutnie czym chwalić; pytałem po prostu o możliwe konsekwencje, jako, że nigdy nie dostałem mandatu, nigdy mnie nie złapał fotoradar (bo w Polsce są oznaczone, więc nie wiem, jakim cudem łapią kogokolwiek, a łapią tysiące ludzi). Zgadza się; na długiej prostej na chwilę przyspieszyłem ze 147 (na tyle był ustawiony tempomat) do 170 i potem do 200+. Nie jechałem w stylu "dwieście nie schodziło z blatu"; tak można było jeździć (będąc np. obecnie panującym premierem) parę lat temu, bo groziło jedynie 10 punktów i 500 złotych. Od względnie niedawna nie można, bo grozi zatrzymanie, prawa jazdy; i bardzo dobrze.
Potem błysnęły dwie czerwone lampki, a że dookoła wszędzie widać było światła wiatraków, to myślałem, że to, nie wiem, nagle alarmujące nisko lecący samolot światło któregoś wiatraka. Zwolnienie do przepisowej sekundę. Jeśli jeździsz 20 lat i nigdy Cię nie oślepiło nic takiego, to można się trochę zdziwić i zdezorientować. Sorry, ale trudno mi z kolei uwierzyć, że żaden z Was nigdy nie przyspieszył na autostradzie do nieprzepisowej prędkości i zawsze jedziecie równiutkie 130-140. TIR jechał, owszem, dwa metry za mną i trąbił. Tablice polskie ZPY; mam nagranie. W ogóle jakiekolwiek niebezpieczne sytuacje, jakie miałem w życiu na drogach się łączyły z agresywnym najeżdżaniem kogoś z tyłu, bo ja jechałem przepisowo. Takie mam doświadczenia. I czasem nie masz gdzie uciec, bo często to jest na jednopasmówce z podwójną ciągłą; przyhamowanie się kończy tragicznie i trzeba zjechać (jeśli jest gdzie, na pobocze?), albo przyspieszyć. Po prostu ludzie się wkurzają, jak jedziesz za wolno. Nie tylko w Polsce. Ja nie; ja trzymam spory dystans z zasady, nawet w mieście.
Przy czym nie nazywam tych najeżdżających na zderzak "idiotami", "debilami" i nie feruję jedynie sprawiedliwych wyroków zaocznie, jak kilku z Was wypowiadających się w tym wątku. To Wasze przekonanie o prawie do okazywania moralnej wyższości i potępiania ludzi za jechanie trochę szybciej na autorstradzie wręcz prowokuje do dalszych wypowiedzi.
NIe wiem też, czemu służy ta sugestia o "byciu nie do końca anonimowym użytkownikiem". Zamierzasz pozyskać moje dane i donieść na austriacką policję, na wypadek gdyby się sami nie połapali? 🙂 Byli tacy delikwenci już, w latach 1939 - 1945, którzy usłużnie donosili niemieckim władzom, że ktoś łamie obowiązujące prawo, na przykład ukrywając bliźnich wyznania starozakonnego. Ja tam nie oceniam ich moralnie, widocznie mieli swoje powody, ale jakoś nie przypuszczam, żeby dla Ciebie było to chwalebne skojarzenie.
To całe gloryfikowanie przepisów i ich przestrzegania kojarzy mi się w każdym razie dość ambiwalentnie.
I złapać COVID czy inne cholerstwo po drodze; i nie móc się zatrzymać, kiedy jest coś ciekawego etc. Brr. To samo lotniska/samoloty, bydlęce wagony ze skrzydłami i podejrzewanie, że jesteś terrorystą. Poza tym broni nie przewieziesz. 😉