Odgrzebię trochę temat bo trafiłem na niego szukając informacji o reedycjach Willarda.
Sprawy o których piszecie są bardziej złożone.
Pierwsza sprawa, od razu zaznaczę że nie jestem jakimś fanem chińskich zegarków. Nie mam żadnego (no chyba że Maranez to chiński brand ale chyba raczej nie) a reedycje diverów, bo na nich się skupiam, kupuje zazwyczaj oryginalne (Bulova 666, Orient weekly KD, Lip Nautic Ski etc.).
Sprawa kopii/homarów jest dość skomplikowana. Raz że jeśli wygasają prawa patentowe to dany kształt, dajmy na to koperty Willarda, to może jej użyć każdy i to nie jest kradzież. Z drugiej strony można zrobić dobry zegarek inspirowany bez kopiowania. W 2019 roku (czyli zanim wyszły reedycje) kupiłem sobie zegarek brytyjskiego mikrobrandu TC-9 1970 Diver który dośc mocno jest inspirowany Willardem. Koperta wymiarami to 1:1 ale szerokośc paska, cyferblaty i wskazówki już są inne. Czy oddaje ducha Seiko 6105? Tak, doskonale. Czy jest kopią? Nie! Brand postawił sobie za cel wskrzesić ducha tego zegarka na jego półwiecze skoro Seiko jeszcze wtedy się do tego nie kwapiło. I wywiazał się z tego doskonale. Może tu jest klucz do tej sprawy.
Druga sprawa dotyczy samego Seiko. I tu zaczyna się robić naprawde ciekawie. A właściwie nieciekawie. Znana i ceniona marka w której ceny rosna a jakość leci na pysk a ceny przeciwpołożnie. Wiecie ile zarabiał miesięcznie w czasie wojny w wietnamie szeregowy zaszeregowany jako E3? 246,30$ A Seiko 6105 kosztowało wtedy wg katalogu 75$. To znaczy że jeden z dwóch najcześciej wymieranych przez nich zegarków (obok devil divera) to było ok 9 dni służby. Dziś taki szeregowy zarabia 2104,83 dolara a reedycja kosztuje 1200$ czyl i ok 17 dni służby. Ktoś powie że to porównanie z d... bo dziś są tansze zegarki, sa gshocki etc. Ale może jednak nie bo wtedy tez były. Odzwierciedla to jak wzrosła cena z grubsza tego samego produktu w danej marce w stosunku do zarobków.
Teraz popatrzę na te zegarki z punktu widzenia zegarkowego maniaka. Jestem fanem diverów w stylu vintage i cenię sobie wierne odwzorowanie. A Seiko 6105 to jeden z mojej swiętej trojcy ukochanych zegarków obok Doxy Sub300 i Bulovy Oceanografera. Logiczne jest więc że w reedycji oczekuje mozliwie jak najwierniejszego odwzorowania. W zegarkach- reedycjach które mam: devil diverze, Oriencie czy Lpie nautic ski jest ono prawie idealne. W sumie zmieniają sie lekko uwspółcześnione wymiary. Sa to zegarki za ok 500$. W Seiko SPB237J1 za 1200$ tez zmieniono wymiary i się nie czepiam. ale przesunięto tez koronkę z godziny 4 na 3:40 co już zmienia wygląd zegarka. Serio? Za 1200 baksów nie mozna było zrobić tego co udaje się w tańszych reedycjach innych marek i chińczykom za 150$? Ale może w droższych modelach za 2000$ udało się zachowac koronę na 4? A skąd. Tam jest jeszcze gorzej bo okienko datownika przeniesiono między godzinę 4 a 5. W reedycji z 2000$! No nie rozpieszcza Seiko fanow swoich kultowych modeli. Generalnie Seiko w moich oczach tymi drogimi i niedokładnymi reedycjami Willarda zatraciło swoj charakter firmy robiącej doskonałe zegarki w rozsądnej cenie. I nie ratuje tego mechanizm z wyższej półki. Mi 70h rezerwy jest po nic bo z zegarkiem nawet śpie. Za to cenię sobie taniość serwisu i wymiany 4R35/NH35. Szkoda, bo reedycja żółwia była bardzo ok.
Pierwszy raz w życiu z przekonaniem patrzę na chiński brand Rdunae który za ok 200$ z przesyłką proponuje mi zegarek dużo dokładniej odwzorowujący Seiko 6105 niz same Seiko. Jakośc wykonania niektórych seiko już litościwie pomine.