Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...

ZenonD

Nowy Użytkownik
  • Content Count

    11
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

8 Początkujący

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Panie Ritter, bardzo dziękuję za odpowiedzi. Jakkolwiek przygniotłeś mnie swoją wiedzą zegarmistrzowską, to odpowiedź zrozumiałem. Jeszcze raz dzięki.
  2. +80h od punktu zero: (2021-10-12, 20:00): +66s (na ręce od 2021-10-11, 17:00 do 2021-10-12, 5:00 czyli nocka z zegarkiem w łóżku, potem odłożony do 2021-10-12, 20:00). Ciężko wysnuć jakieś miarodajne wnioski – czy mechanizmowi służą dobowe odpoczynki, czy średnio napięta sprężyna? Na razie mogę powiedzieć, że jest bardzo dobrze. Zrobię mu w miarę porządny test, czyli po prostu założę go na tydzień na rękę a w tym czasie mój Casio G będzie robił jako kieszonkowy. @zadra: ten mechanizm ma 31h rezerwy chodu; w odchyłki +/-5s/24h nie będę celował, bo takie oczekiwania w stosunku do mechanicznego zegarka znaczą dla mnie więcej tyle, co ostrzenie noża użytkowego na krawędź lustrzaną.
  3. No to jeszcze szybkie podsumowanie na temat chodu: +24h od punktu zero (2021-10-10; 12:00): +23s (noszony całą dobę - nie zdjęty na noc) +55h od punktu zero: (2021-10-11; 19:00): +46s (zdjęty z ręki 2021-10-10; 19:00, założony na rękę 2021-10-11, 17:00). Albo trafił mi się wyjątkowy egzemplarz, albo Rosjanie poprawili co nieco. Może też być jak w przysłowiu: nie chwal dnia przed zachodem słońca, a teściowej przed śmiercią.
  4. Witam, Zawsze nurtowało mnie to pytanie. W czasach, kiedy ludzie używali tylko zegarków mechanicznych zwracano uwagę na różne informacje naniesione na tarczy zegarka, a jedną z takich informacji była liczba kamieni. Laicy w wiedzy dotyczącej konstrukcji zegarków, czyli znakomita większość społeczeństwa uważali, że im więcej kamieni tym lepiej. Tak sobie myślę, że to nie do końca może być prawda. Co to jest „kamień”? To jest mineralna panewka, która wraz z czopem wału stanowi łożysko wzdłużne. Czy w zegarkach występują osie łożyskowane poprzecznie na łożyskach mineralnych (kamieniach), to nie wiem. Cel kamieniowania jest oczywisty – mniejszy współczynnik tarcia, niż modelowy stal/mosiądz (według zegarmistrzów), mniejsze zużycie/większa trwałość elementu łożyskowanego. Niech mnie ktoś poprawi, jeżeli piszę źle. O czym więc świadczy liczba kamieni? Czy większa liczba kamieni oznacza, że: 1. Mechanizm jest bardziej skomplikowany, bo ma więcej punktów łożyskowania, a więc elementów obrotowych? 2. Mechanizm niekoniecznie jest bardziej skomplikowany, bo pewne punkty łożyskowania mogą być bezkamieniowe ze względów ekonomicznych? 3. Mechanizm niekoniecznie jest bardziej skomplikowany, bo istnieją rozwiązania, w których punkty łożyskowania mogą być bezkamieniowe ze względów konstrukcyjnych – nie ma uzasadnienia technicznego ułożyskowania na kamieniu danego punktu pracy lub konstrukcyjnie występuje łożyskowanie jednopunktowe (półwał) lub kombinowane, czyli kamień plus metal/metal? 4. Mogą istnieć dwa identyczne mechanizmy tego samego producenta (o identycznej komplikacji), ale z różną ilością kamieni ze względów ekonomicznych (patrz punkt 2). Czy jakiś zegarmistrz zaspokoi moją ciekawość?
  5. To jeszcze uzupełniające info na temat dokładności chodu: Wczoraj punktualnie w południe zsynchronizowałem zegarek z wzorcem czasu. Wzorcem czasu dla mnie jest: https://time.is/pl/ Dzisiaj o 12:00 zegarek zameldował +23s. To jest dla mnie jakieś de javu, bo pamiętam jakby to było wczoraj, że taki sam wynik miałem po pierwszej dobie w posiadanym kiedyś Orange Monsterze (później zszedł na +17s). Warunki testu Amfibii: noszony cały dzień, nie zdjęty na noc. Info według papierów: дата выпустка 06.07.20, czyli zegarek przeleżał gdzieś ponad rok. Wynik według mnie rewelacyjny. Jeżeli ten trend się utrzyma, to naprawdę jest bardzo dobrze. Złe wrażenie jest takie, że jedna noc w łóżku z zegarkiem spowodowała brzydkie odkształcenie bransolety, która teraz haczy o kopertę, zatem zegarek trzeba zdejmować na noc, albo zmienić bransoletę. Poniższa fotka wyjaśni, o co mi chodzi:
  6. Zrobiłem kilka fotek. Jak mówiłem, specem w tym względzie nie jestem. Robiłem na szybko, smartfonem – lustrzanka została w domu: Solo z bliska Solo w cieniu z półdystansu: Solo w półcieniu z półdystansu: Tak fiksuje. Widać na kopercie pierwsze użytkowe paprochy: I tak też fiksuje: Z elektronicznym bratem w cieniu: Z elektronicznym bratem w słońcu. Myślę, że widać co znaczy optymistyczna wakacyjna tarcza – podoba mi się ta pofalowana zieleń:
  7. W fotografii produktowej słaby jestem, tym bardziej patrząc na klimatyczne fotki zegarków wklejane tu przez forumowiczów. Przez weekend spróbuję.
  8. Witam, Muszę mierzyć czas precyzyjnie, bo taki mam tryb życia i robotę i do tego mam sprawdzony zegarek. Czasem jednak nachodzi mnie ochota na mechanika, takiego na niedzielę, urlop, ogólnie na luźny czas, tak aby ponosić kawał żelaza na ręce i posłuchać jak cyka. Dla takiego niedzielnego zegarka mam specyficzne, być może paranoiczne dla niektórych, wymagania – ma być ciężki, solidny, ale dobrze leżący na średnim nadgarstku. Ma być unikalny, czyli taki, którego mało kto ma lub mało który odważyłby się założyć na rękę ze względu na ogólne trendy. Ostatnio miałem taką zajawkę w 2005r. bawiąc się z Seiko Orange Monster a później Samurajem. Było tanio ówcześnie u sprzedawców z Singapuru. Teraz znowu mnie naszło i znowu miało być tanio. W pierwotnym zamiarze miał być produkt chiński, a skończyło się zakupem wytworu przemysłu rosyjskiego, czyli Wostok Amfibia. Chciałbym opisać swoje pierwsze wrażenia na temat tego zegarka. Będą to moje subiektywne opinie, często pojawią się porównania do Seiko Monstera, które być może spowodują posądzenie mnie o herezję lub brak rozumu. Model. Wybrałem model z kopertą 150, polerowaną (szczotkowanej w tym wariancie kształtu nie było). Waga i geometria. Ile waży Amfibia 150 z oryginalną bransoletą? Nie potrafiłem znaleźć rzetelnego info w sieci, więc kupiłem i zważyłem: 134g. Orange Monster to około 240g jak pamiętam. Amfibia ma bardzo wypukły grzbiecik i płaskie plecki, Monster ma mniej wypukły grzbiecik, ale za to solidne plecy. Plus dla Japończyków. Domyślam się jednak, że Amfibia, jako kontynuacja trendu z lat minionych, to dążenie do maksimum użyteczności/wytrzymałości przy jak najmniejszych gabarytach i dlatego wyszło takie chude rosyjskie WR 200. Koperta Amifibi model 150 jest dla mnie rewelacyjna, gdyż jest oryginalna – nie jest to nudny roleksowy ojster, nie jest to seikowski czy doxowski żółwik, nie znajduję też analogii do innych popularnych seikowskich diverów. Odkryte uszy też są dla mnie atutem i to mocnym, rozstaw uszu 22mm takoż, bo typowy i uniwersalny. Długo myślałem nad wyborem modelu koperty (a wybór jest ogromny w Amfibiach) i mimo że wyboru mogłem dokonać tylko na podstawie zdjęć, to uważam że wybrałem bardzo dobrze. Koperta jest polerowana, co uznaję za minus, nie przeszkadza mi to jednak, gdyż od razu założyłem, że ją wyszczotkuję. Zrobię to jednak dopiero wtedy, gdy koperta załapie odpowiednią ilość szpecących rys a będzie to pewnie nieprędko, wszak to zegarek na niedzielę. Koperta jest wykonana przyzwoicie, nie ma tu uchybień tokarza/frezera, jest ogólna symetria. Wysuwane tu i ówdzie zarzuty co do braku profilu koperty na osłonę koronki są bezzasadne – kto urwie taką masywną koronę? Być może pijany rosyjski wojskowy w trakcie bójki, ale na pewno nie przypadkowe, często zdarzające się w życiu, spotkanie nadgarstka z futryną. No i jest oryginalność. Plecki zegarka są płaskie, jak nie powiem co, trudno. Grawer na pleckach jest siermiężny – trudno, ale kto ogląda plecy zegarka zbyt często? Sytuację ratuje wypukły grawer nazwy modelu Amfibia, za to konkurencję miażdży sposób mocowania pleców do koperty opracowany przez Rosjan – obrotowy pierścień dociskający plecki zablokowane w dwóch podfrezowaniach koperty na wypustach plecków – nie niszczy uszczelki, nie ma wątpliwości co do skuteczności uszczelnienia i nikt inny tak nie ma. Szacun dla inżynierów z Rosji! Bezel obrotowy tego zegarka działa, jakby nasypano tam piasku. Może się dotrze? Na pewno jednak nie u mnie, gdyż ja tego nie używam i uznaję taką konstrukcję za ozdobnik projektowy. Równie dobrze mogłoby go dla mnie tam nie być, dlatego w przyszłości planuje zakupić bezel zastępczy w formie gładkiego, zwykłego pierścienia. Wymiana jest banalnie prosta, a bezele bajecznie tanie. Szkło tego zegarka, to jest miód i smoła jednocześnie. Fajnie fiksuje załamaniami światła na tej sferycznej konstrukcji, ale będzie podatne na zarysowania bo to tworzywo sztuczne. Takie zarysowania będą jednak łatwe do wypolerowania, co zmusi jednak użytkownika do systematycznej dbałości o zegarek. Za to rozbić to szkło, to będzie wielka sztuka, nie mniejsza, niż urwanie nieosłoniętej korony. No i mamy oczywiście, ponownie już, oryginalność. Szkło jest jedynym elementem, o którego wymianie/modyfikacji możemy zapomnieć – nawet gdyby znaleźć hardleksowy czy szafirowy zamiennik, to wstawienie czegoś takiego z zachowaniem WR200 będzie raczej niemożliwe. Tarcza zegarka to jest kwestia wyboru w ramach oferowanej linii modelu lub wymiany. Ja wybrałem tarczę 348, czyli zieleń z falowanym gliszowaniem (nie wiem czy fachowo to określiłem). Tarcza jest czytelna, w luźnej wakacyjnej tonacji. Zastrzeżenia budzi za małe wyeksponowanie rosyjskości zegarka – mogłyby być większe litery nazwy modelu i miejsca produkcji, za to dobrze, że na tarczy nie ma łodzi podwodnych, nurków i innego badziewia. Jedyna z dostępnych tarcz na rynku z motywem akceptowalna przrze mnie, to jest biała tarcza z niebieską żaglówką. Może sobie kupię. Wskazówki jak to wskazówki – są takie jakie są. Godzinowa nie zachodzi na cyfrowe indeksy, co jest dobre, minutowa jest na styk z indeksami, co jest równie dobre, natomiast sekundowa jest moim zdaniem za krótka, lepiej by było, gdyby nachodziła na indeksy. Wskazówki trafiają w indeksy, czego nie było w posiadanym przeze mnie japońskim diverze. Symetria ogólna góry zegarka jest bardzo dobra. Jako antogonistycznie zły przykład podam Seiko Orange Monster – tam wszystko było zawalone, czyli szerokość bezela nieproporcjonalna do powierzchni tarczy, za duże indeksy (i w dodatku krzywo osadzone) i za duże (grube) wskazówki, które nie trafiały w indeksy. Rosjanie zrobili tu lepszą robotę. Luma w tym zegarku nie istnieje, co oznacza, że po długotrwałym naświetlaniu oddaje światło bardzo krótko. Jest to zgodne z tradycją socjalizmu, którą zegarek trzyma, gdyż jak wiadomo prawdziwy mężczyzna oczekując na wiejskim przystanku na autobus PKSu odpala popularnego tylko i wyłącznie zapałką, tą samą zapałką oświetla rozkład jazdy a następnie korzystając z resztek płomienia oświetla zegarek aby odczytać godzinę. Jak ktoś chce być nowoczesny, może zakupić tarczę z superlumą za 18 euro a naniesienie lumy na wskazówki, to już prostsza sprawa. Ogólnie idealna luma w zegarkach jest dla mnie jak Yetti – każdy słyszał, ale nikt nie widział. W Monsterze świeciło to niewiele dłużej, niż w tym rusku, a w pewnym Seiko 5, które miałem świeciło aż do godziny 2 nad ranem. Jak ktoś chce mieć pewne światło przez całą dobę, niech sobie kupi zegarek z trytem, podświetlaną tarczą lub używa telefonu komórkowego albo latarki. Bransoleta jest nie tyle kiepska, co nie powalająca wrażeniem, z wesołym kapslowatym szelestem, z ogniw zwijanych (nie pełnych). Tą bransoletę wymienię na inną, ale bez pośpiechu – bransolety są drogie, a zanim coś wybiorę, może do tej przyzwyczaję się. Pasków w tego typu zegarkach nie uznaję, ze względu na higienę i użytkowość. Zanim jednak zacznie się wieszać psy na Rosjanach za tą bransoletę, trzeba sobie powiedzieć wprost, że masywnością nie odbiega od bransolet z lat 80/90 zeszłego wieku, a już na pewno kasuje te montowane w tanich elektronikach. Nie wiadomo zatem, czy w tym zegarku Rosjanie chcieli przyoszczędzić na bransolecie, czy zachować tradycje socjalizmu. Cykanie. Lubię posłuchać pracy mechanizmu. Jak sobie czasem nakręcę starego Atlantica i położę na stole, to w nocy słyszę jego fajny bit. W Amfibi ledwo co słyszę cykanie po przyłożeniu do ucha. Podobnie jak w nurku Seiko. Masywna koperta skutecznie wycisza. Ot, taka "wada" diverów. Mechanizm. Według sprzedawcy pracuje tam mechanzim Wostok 2416. Zatem kolejny punkt dla oryginalności – mamy mechanizm in-house. Na mechanizmach się nie znam, ale w sieci wyczytałem opinie w skrócie następujące: średnio dokładny, awaryjny (złamania pewnych elementów), ale w nowych już rzekomo nie, jakiś błąd projektowy w osadzeniu wahnika napędu automatu, z drugiej strony wół roboczy. Łatwy w serwisowaniu, powszechnie znany ostatnim żyjącym mistrzom naprawy zegarków, duża dostępność części zamiennych. Z tą świadomością kupiłem ten zegarek. I pełną akceptacją tego stanu, rzecz jasna. Obserwacja pracy mechanizmu – do Amfibii można zamówić przeszklone plecki. Miałem kiedyś Seiko 5 z takimi pleckami i moje zainteresowanie wzrokową obserwacją pracy mechanizmu wygasło po dwóch minutach, więc takiego akcesorium nie będę zamawiał. Tym samym obalam zastrzeżenia niektórych ludzi, którzy twierdzą, że ten mechanizm jest niezwykle brzydki. Ja go nie będę oglądał, przynajmniej zbyt często. Posumowanie: 1.Tani zegarek mechaniczny z genialnym sprawdzonym stosunkiem jakości do ceny. Być może lepiej jest u chińczyków, ale Amfibia jest dłużej na rynku, więc pewność większa. 2. Zegarek nie dla aptekarzy pomiaru czasu, jak zresztą każdy inny zegarek mechaniczny. 3. Zegarek oryginalny w sensie produkcja i wygląd. 4. Zegarek nie dla poszukiwaczy prestiżu, raczej dla fanów marki, ekscentryków lub sentymentalistów czasów minionych (bo na przykład ojciec taki miał). 5. Zegarek ogromnie podatny na modyfikacje – w sprzedaży są bezele, tarcze, wskazówki, przeszklone plecy. Za nikłe pieniądze można sobie zrobić zegarek na miarę. 6. Jak się zgubi/zostanie ukradziony, to nie zawali budżetu domowego. Dawno tak nie byłem zadowolony z zakupów.
  9. No to jeszcze przemyślę sprawę. Generalnie zauważyłem, że Chińczycy są bardzo oryginalni disinersko w garniturowcach. Ja celuję jednak w coś cięższego i tu już trudniej o oryginalność – ojsterowskie, czyli roleksopodobne koperty mogły się podobać (przynajmniej mi) dawno temu, ale obecnie są nudne jak flaki z olejem, klony diverów Seiko też odrażają. Interesujące dla mnie są panerajopodobne, nie dlatego, że chciałbym udawać posiadacza czegoś drogiego, po prostu podoba mi się ten disign. Upatrzyłem sobie jakiegoś Luwenor w cenie 140 dolarów, ale jak zobaczyłem, że klepnęli mu na tarczy swiss made, to odpuściłem. Zdecydowanie lepiej by było, gdyby namalowali mu tam jakieś chińskie krzaki. Poobserwuję, a tymczasem w polskiej dystrybucji zamówiłem sobie poczciwą rosyjską amfibię mod. 150 348. Można temu zegarkowi wiele zarzucić, ale na pewno nie brak oryginalności. Poza tym jest bajecznie tani jak na solidną kopertę WR 200 i niezwykle podatny na modyfikacje – tarcze (z porządną lumą), bezele, wskazówki, itp. - dostępne za niewielkie pieniądze zarówno na Zachodzie jak i Wschodzie. Demonem dokładności nie jest, ale w mechaniku nie o to mi chodzi, a gdyby mi się odmieniło to w ramach ewentualnych modyfikacji można pomyśleć również nad przeszczepem mechanizmu. Dziękuję za pomoc.
  10. Dziękuję za szybką odpowiedź Zerknąłem na polecaną https://www.good-stuffs.com/ i rzeczywiście oferta jest szeroka, nawet wstępnie wytypowałem sobie coś tam. Zmartwiło mnie tylko ich pojęcie oferty handlowej – oni tam piszą w dużym uproszczeniu tak, że jak się „pomylą” w cenie, to anulują zamówienie niezależnie od tego, czy zostało już zapłacone. Pieniądze oczywiście zwrócą. A to może oznaczać, że zamówię, zapłacę, a za kilkanaście/dziesiąt dni otrzymam info o anulowaniu zamówienia a za następne kilkanaście/dziesiąt dni otrzymam ewentualnie zwrot pieniędzy. Nie o to chodzi mi w zakupach. Jasną sprawą jest, że na przesyłkę z Azji trzeba czekać, byleby to czekanie było skuteczne. Czy komuś zdarzyło się anulowanie zamówienia? Na tej polecanej stronie i ogólnie w zakupach z Chin? Czy ktoś słyszał o takich sytuacjach? Piętnaście lat temu u sprzedawców z Singapuru nie było o tym mowy.
  11. Witam, Jestem nowym użytkownikiem forum, ale w cudzysłowie – miałem tu konto wiele lat temu, moja aktywność wygasła, tak samo adres e-mail, na który je rejestrowałem., założyłem więc nowe. Jestem fanem zegarków mechanicznych, ale takim sentymentalnym. W domu mam tylko dwa i są to maszyny bardzo ważne dla mnie – Kirowski, który czterdzieści lat temu dostałem od ojca jako pierwszy zegarek i Atlantic Worldamster, który jakieś piętnaście lat później wycyganiłem od niego. Oba do dzisiaj działają i, co dziwne, w czasie rzadkich testów robią przyzwoite odchyłki dobowe jak na zegarki które nie spotkały się z zegarmistrzem odkąd je mam. Są to jednak pamiątki i nigdy nie będą przedmiotami użytkowymi. Na co dzień jestem niewolnikiem dokładnego pomiaru czasu w zróżnicowanych warunkach – taka praca i tryb życia – dlatego od dawna z powodzeniem używam do tego celu pewnego modelu Casio G – zmieniam mu tylko co kilka lat baterię, pasek, który pęka oraz plastikowy grzbiecik, w którym pękają guziczki. Czasem jednak nachodzi mnie ochota na mechanika, takiego na niedzielę, urlop, ogólnie na luźny czas, tak aby ponosić kawał żelaza na ręce i posłuchać, jak cyka. Ostatnią taką zajawkę miałem gdzieś koło 2005r. Wtedy dosyć popularne były pewne modele Seiko, niedostępne ówcześnie na polskim rynku, za to dostępne w przyzwoitych pieniądzach w Australii i Azji Wschodniej. Ja nabyłem dwa modele w Singapurze. Ówcześnie dobra renomę na tym forum miał azjatycki sprzedawca z e-baya o nicku pokemonyu. Teraz znowu mnie naszło, a ponieważ wiem, że będzie to przygoda albo krótka, albo incydentalna, więc nie mam zamiaru na to wydawać większych pieniędzy. Pomyślałem zatem o rosyjskiej Amfibii lecz z wielkim zdziwieniem, in plus, stwierdziłem, że na rynek wkroczyli producenci chińscy. Część z ich oferty jest bardzo ciekawa, bo mają wzornictwo oryginalne (nie interesują mnie podróby znanych modeli lub nachalne odtwórstwo), sadzają tam sprawdzone japońskie mechanizmy lub własne całkiem dobre, czasem dorzucą szafir a wszystko w przyzwoitych pieniądzach. Przechodzę zatem do meritum: czy ktoś może polecić sprawdzone i bezpieczne źródło zakupu z dużym wyborem i przyzwoitymi cenami? Coś takiego jak pokemonyu piętnaście lat temu? Przepraszam za przydługi wstęp, ale traktuję to jako powitanie i intro do właściwego pytania.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.