-
Liczba zawartości
43 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez D3k0d3r
-
Pracownia zegarmistrza amatora - projekt
D3k0d3r odpowiedział D3k0d3r → na temat → KĄCIK ZEGARMISTRZOWSKI
Tak, to też już zauważyłem, więc strona bergeona czy inne sklepy z narzędziami, są na stałe w tle otwarte bo czasem ceny są zatrważające Zwłaszcza jak zaczynamy je przeliczać na Euro / Dolary / Funty czy Franki Szwajcarskie... Sporo fajnych rzeczy jest na rynku USA, ale koszty wysyłki są zatrważające... Ktoś mi ze Szwajcarii pisał, że najtaniej wbrew pozorom jest w Szwajcarii na miejscu w sklepach lokalnych i "targach"... gdzie takie rzeczy, które u nas się uznaje jako rarytasy, dobry stan i wycenia drogo, tam leżą pokotem i nikt ich nie chce bo wolą nowsza technikę... nawet dostałem kilka zdjęć via Instagram, ale nie miałem czasu szukać takich miejsc, no i trzeba zaplanować wyjazd. Byłem w Szwajcarii w zeszłym tygodniu, w tym w Valley de Joux, w kilku muzeach, pod budynkami Blancpain, Rolex, Breguet, tez wielu mniejszych poddostawców, przy okazji zwiedzania w zasadzie w tym rejonie co druga ulica to jakiś wytwórca mechaniki precyzyjnej lub zegarków lub części do nich , ale czasu plus w takim zespole osób jakim byłem, nie było szans na szukanie i włóczenie się po Zurychu, Genewie i mniejszych miasteczkach wokół pod tym konkretnym kątem. Zrobię research, będę uderzał w konkretne miejsca - bo wiem, że na pewno chcę wrócić w te rejony i zobaczyć kilka kolejnych miejsc Tymczasem wrzucam kilka zdjęć z moich podróży w tych rejonach. Fasada zasłania całość obiekt z tułu, który jest nowocześniejszy i duuuży... Muzeum Espace Horloger - https://espacehorloger.ch/ IMO trochę przereklamowane, choć jest kilka ciekawych obiektów, zakaz fotografowania - wiec to co wrzucam nie istnieje i nie było tam robione... i to tylko kilka zdjęć... Musée international d’horlogerie w La Chaux-de-Fonds. Można fotograforwać i nagrywać, zalecam pół dnia, ja byłem w ~2h, napięty harmonogram i da się przejść ale nie delektować, nie przeczytać czy zrozumieć niektóre wystawy... dla dzieci też się znajdzie trochę stanowisk -
Pracownia zegarmistrza amatora - projekt
D3k0d3r odpowiedział D3k0d3r → na temat → KĄCIK ZEGARMISTRZOWSKI
Idąc dalej, dodam trochę informacji o tym co już jest zrobione i doprowadzone, a co jest jeszcze przede mną... W pomieszczeniu jest już przygotowane: okablowanie pod oświetlenie sufitowe na środkowym wysokim pasie sufitu (plan to listwy szyno przewodowe), doprowadzony odkurzacz centralny (będzie trzeba dodać lokalny zasobnik na odpady metaliczne, kto®e chcielibyśmy zbierać - tu lub piętro niżej skąd jest doprowadzony odkurzacz), doprowadzone sprężone powietrze z garażu dwa piętra niżej, trzeba będzie dodać odwadniacz i odolejacz i może jakiś mały rezerwuar lokalnie, bo średnica rurek nie jest zbyt duża, dla użycia przy biurku (mam też generator inżektorowi próżni, wiec będzie też próżnia do odkurzania małym pędzelkiem - można kupić zestaw, ale chyba wykonam sam z dostępnych na rynku komponentów, o wiele taniej), doprowadzone 3 fazowe i 1 fazowe zasilanie, doprowadzone uziemienie dla ochrony antystatycznej (elektronika) i wyrównania potencjałów / zabezpieczenia przeciwporażeniowego w przypadku większych urządzeń, doprowadzona sieć LAN. Do wykonania w samym pomieszczeniu, zanim zacznę znosić tu różne skarby i narzędzia czy urządzenia jest: oświetlenie typu „sztuczne słońce” nad biurko (jak uda się to z regulowanym punktem na co może świecić - trwa planowanie i analizowanie różnych rozwiązań technicznych), oświetlenie główne (do zamontowania LEDY i listwy z regulowanymi urządzeniami naświetlającymi (większa elastyczność), oświetlenie nad blatem roboczym i nad blatem magazynowym, rozprowadzenie listew z zasilaniem z punktów, wzdłuż blatu roboczego i do biurka zegarmistrzowskiego + sieci LAN + uziemienie + powietrze + próżnia, biurko zegarmistrzowskie, blat roboczy, szafki jeżdżące pod blat roboczy, szafki magazynowe z blatem magazynowym, oświetlenie biurka (kupne lub wykonane samodzielnie - bezcieniowe (tzw 180 stopni). Pozdrawiam Bardzo dziękuję! Wow, nie słyszałem o tym, ale brzmi super - zgłębię ten temat! Na razie podłoga jest klejona, nie pływa, jest szczelna, listwy są przyklejone i zasilikonowane, więc nie powinno to wpaść gdzieś w takie szczeliny, ale faktycznie szukanie czegoś co się potoczy - jest męczące, a to rozwiązanie brzmi ciekawie. Dziękuję za podpowiedź. Rozumiem ten wątek doskonale i jeżeli mogę, kupuje nowe drobne rzeczy, na większe urządzenia marek jak Bergeon na razie brak środków... ale szukam i czasem wpada w moje ręce jakieś urządzenie lub narzędzie, które po chwili pracy wraca do swojego zadania i dobrego wyglądu. Mamy dziś nagle wielu "kolekcjonerów" i czasem za kawałek złomu chcą takie pieniądze, że człowiekowi się odechciewa szukania i walki. Szukam nie tylko w PL, szukam na rynkach zagranicznych, czasem coś się trafi. Będę wrzucał swoje narzędzia, zarówno te nowsze, te starsze odnowione. Pozdrawiam i dziękuję za podpowiedzi! -
Pracownia zegarmistrza amatora - projekt
D3k0d3r odpowiedział D3k0d3r → na temat → KĄCIK ZEGARMISTRZOWSKI
Ależ do wina, książki i relaksu, mam obok jakieś 40 m2 powierzchni, gdzie będzie gramofon, moja ulubiona muzyka, trochę książek, fotel, sofa... taki był zamysł od samego początku i dziękuję za fakt, że nie jestem sam w takich rozkoszach cielesnych Dziękuję za tę słuszną podpowiedź, mam założone na olx kilka reguł na hasła firm / narzędzi... ale na pomysł "warsztat" i szersze hasła jakoś nie wpadłem Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za tak miłe słowa! -
Dzień dobry... nie każdy zapewne wie, ale od jakiegoś czasu złapałem bakcyla na zegarki... niekoniecznie kręcą mnie zegary wieżowe, choć potrafię docenić ich kunszt i konstrukcję, niekoniecznie kukułki i wiszące zegary znane z młodości mojej... ale kilka takich zegarów i ich mechanizmów gdzieś mi się pląta po obecnym warsztacie... nie kręcą mnie te mocno zegary stojące, choć mam taką pamiątkę w rodzinie, a niektóre widziane w Musée international d’horlogerie w te wakacje, zrobiły na mnie niesamowite wrażenie... obowiązkowo je sfotografowałem i może przy okazji jakiegoś projektu wrzucę tutaj na pamiątkę dla potomnych lub ciekawych, co tam w La Chaux-de-Fonds można zobaczyć , do tego stopnia mi się podobały, że tak jak zapowiedziałem w poście powitalnym, w pierwszej kolejności będę wykonywał zegar stojący lub wiszący, z wahadłem w standardzie zegara "precyzyjnego" lub jak to niektórzy przyjęli mówić "regulatora" (dla innych zegarów). Ale wracając do wyliczanki, w końcu lubię też kieszonki, zwłaszcza bardziej złożone, ale jakoś nie jest to jeszcze miłość, jaka złapała mnie przy zegarkach naręcznych... szczególnie takich z komplikacjami i pięknymi zdobieniami, pokazującymi połączenie inżynierii ze sztuką, w jak najlepszej formie i smaku ... Co w związku z tym, że chłop głupi, biedny i poniekąd zakochany? Ano zaplanowałem sobie, że jakiś tam zegar, a kiedyś może i zegarek, sam zrobię... nie że naprawię, ale zbuduję, na ile będę w stanie zaprojektuję i obliczę... step by step... w końcu woda drąży skałę. Aby ten plan zrealizować od kilku lat czytam, uczę się, oglądam, zdobywam narzędzia, odnawiam je... nazbierało się tego już kilka skrzynek i szufladek i przestałem się mieścić w gabinecie (który obecnie i tak jest składem książek, dokumentów, elektroniki i innego typu rzeczy, na których do tej pory się skupiałem (elektronika, automatyka, robotyka, maszyny cnc, druk 3D i mój zawód obecny - cyberbezpieczeństwo). Skutkiem takiego stanu rzeczy i audytu najwyższej izby kontroli (żony), powstała decyzja, że zaniedbane i zapuszczone (jeszcze nie ukończone 80m2 poddasza, czas podzielić niczym łupy i zaadaptować... w ten sposób w jakieś pół roku (poza wydaniem pewnej ilości gotówki na prace wykończeniowe), stałem się posiadaczem niezbyt dużego ale kolejnego "własnego" pomieszczenia w domu, które docelowo ma być moją pierwszą i mini pracownią zegarmistrzowską. Co o samym pomieszczeniu? Powierzchnia to około 16m2, pomieszczenie na poddaszu z dwuspadowym dachem, w najwyższym punkcie 224cm, na 60% pomieszczenia wysokość to 185cm, bez okien na zewnątrz (może dodam w następnym roku 1-2 dachowe na stronę północną), za to z jednym oknem do większego pomieszczenia na poddaszu gdzie jest klimatyzacja. W pomieszczeniu (jak w całym domu) jest wentylacja mechaniczna, sucho, odsunięte maksymalnie możliwie od pomieszczeń sypialnych (pod spodem jest powierzchnia wspólna) i łazienka, no i co najważniejsze, to jest 3 kondygnacja budynku. Kilka zdjęć jak po kolei wyglądało powstawanie pomieszczenia... dodałem do postu, w kolejnym przejdę do planowania pomieszczenia Witam w drugim poście wchodzimy zatem w etap projektowania aranżacji pracowni zegarmistrzowskiej (trochę już tego było przy liczeniu ile mogę urwać z poddasza rodzinie), jej wyposażenia, miejsc do pracy i miejsc do składowania narzędzi itd… na razie, póki jest to hobby, próba własnych sił i możliwości, nie mówimy o wielkich powierzchniach, wielkich i ciężkich maszynach... Czy na pewno? Pewnie nie, bo na parterze mam 55m2 garażu i dodatkowe 9m2 warsztatu. W warsztacie trzymam trochę narzędzi i zmagazynowanych rzeczy z budowy domu. W garażu stoją dwa auta, więc raczej nie wygospodaruje nic ponad jedną średnią tokarkę i stojącą w rogu frezarkę (i może szlifierkę) + jakąś kabinę do piaskowania (na razie buduje małą, z takiej ortodontycznej… kiedyś może pokażę plany i kroki w tym kierunku). Na rysunkach jakimi się dzielę poniżej (rzut z góry), widzicie moją powierzchnię pracowni, pomieszczenie ma 360cm długości i 430cm szerokości. Jest to poddasze, więc sufit ma dwa skosy, wysokość na środku 224cm (20% powierzchni i główny dukt komunikacyjny), 60% powierzchni ma 185cm, ścianka kolankowa wyższa ma 133cm, niższa ma 117cm. Po stronie wyższej ścianki kolankowej, jest część robocza, z biurkiem zegarmistrzowskim, regulowanym, z podwieszonymi lub jeżdżącymi szafkami z szufladami na najpotrzebniejsze drobne narzędzia. (zielone blaty) Po stronie niższej ścianki kolankowej, jest część magazynowa, gdzie przechowywane będą urządzenia na płytach, które gdy będą potrzebne, będą przenoszone do części roboczej, a po zakończeniu używania - odnoszone z powrotem. (brązowe blaty) Szary okrąg na podłodze - to 90cm średnicy okrąg, gdzie będę się poruszał na krześle przy biurku, nie rysowałem już aby nie zaśmiecać rysunku powierzchni pracy, przy zielonym blacie, jakkolwiek po pomiarach i sprawdzeniu, dam radę na wysokim krześle, ale chyba wygodniej i bardziej ergonomicznie dla ciała będzie na klęczniku / niższym ergonomicznym krześle. Błękitny okrąg o średnicy 60cm to miejsce na postawienie najcięższej maszyny (pod spodem jest belka oparta na ścianie nośnej - element konstrukcji budynku). Żółte okręgi o średnicy 60cm, to miejsca na inne stałe i ciężkie maszyny, ale już nie takiej wagi jak na polu niebieskim. Generalnie duże i ciężkie maszyny będą raczej na parterze w warsztacie i garażu (jak już coś wybiorę i kupię… oglądam kilka maszyn firmy Schaublin.. trwają aukcje… zobaczymy). Na górę raczej limi maszyny to 45kg na blaty i 70kg na stojaki, 100 na niebieskie pole, jak będzie się dało wnieść w częściach. Na brązowych blatach staną też dwie drukarki 3D, obecnie posiadam 3 typy drukarek, ale powoli wymieniam je na bardziej precyzyjne, swoja własną, zbudowaną zanim modne i znane stały się druki 3D (2011-2012 rok) już sprzedałem ponad rok temu dla fascynata i kolekcjonera... Możliwe, że w miejscu dla najcięższej maszyny stanie własnej konstrukcji maszyna CNC o 5 stopniach swobody… ale wszystko w swoim czasie. Aby lepiej wykorzystać blat roboczy (zielony) pomysł zakłada konstrukcję samonośna blatu, i wjeżdżające pod spód szafki „niby” wózki - ma to kilka zalet: dodatkowa powierzchnia na wózkach/szafkach gdy je wystawię spod blatu, łatwość sprzątania (i szukania zgubionych sprężynek i śrubek), możliwość wygodnej pracy przy maszynach jakie na ten blat trafią - początkowo myślałem o 1 stanowisku z taką szafką, ale po przemyśleniu czasem pracy i etapów, stwierdziłem, ze przecież poza pracownią mam jeszcze 60m2 otwartej powierzchni poddasze i 30m2 magazynu na jego końcu… więc w razie co zawsze mogę coś tam przestawić. Co do blatu brązowego, ze względu na założenie, że ma to być głównie magazyn narzędzi i urządzeń aktualnie nie używanych, rzadziej używanych, surowców, itd.. nie planowałem ich wykonywać w formie mobilnych wózków, głównie ze względu na około 20% stratę powierzchni magazynowej i użytkowej + koszty. Ale tutaj poddam się chętnie krytyce i ocenie. Jeżeli nie postawię w kółkach maszyn, w tym miejscu będą szafki, wózki… nad maszynami, gdzie zostanie miejsce - a niewiele go jest, bedą szafki wiszące. Na koniec ostatni rzut na wyjście i biurko i okno... Trochę o wymiarach... Wymiary: Biurko zegarmistrzowskie planuje wykonać samemu, bazując na elektrycznych siłownikach i elementach jak uchwyty, podłokietniki, etc. dostępnych komercyjnie): wysokość elektrycznie regulowana, do 110cm, domyślna wysokość pracy zakładana to 95-100cm przy klęczniku, małym fotelu ergonomicznym, Szerokość to 140cm, dość duża powierzchnia do pracy nad jednym dwoma projektami, gdy dba się o modularności przekładane tace z cześciami (choć o bałagan nietrudno), Głębokśc blatu założyłem 60cm, to jest odległość na która bez wstawania sięga się ręką, i zostawia się miejsce na narzędzia, urządzenia itd. , nad biurkiem w lewym i prawym rogu monitor / dwa monitory z komputerem schowanym na tyle - główne jednostki komputerów, będą w moim gabinecie na dole, gdzie raczej będę się zajmował planowaniem, czytaniem, koncepcjami a techniczne sprawdzał je będę na górze, łącząc się z biurka do komputera piętro niżej (raz z powodu miejsca, dwa ze względu na temperatury - a pomieszczenie nie będzie miało klimatyzacji, tylko wentylację (pomieszczenie obok ma mieć klimatyzację), naprzeciwko biurka mam okno na klatkę schodową i na duże pomieszczenie na poddaszu, trochę doświetla światłem naturalnym, trochę zapewnia kontakt auto z otoczeniem, trochę zapewnia dodatkową wentylację, nie gapię się na ścianę, nad oknem będzie wisząca półka, pod biurkiem, przymocowane do stalowej konstrukcji biurka, będą dwie szafki, głównie z niskimi szufladami do organizacji różnych narzędzi potrzebnych w bieżącej pracy + z miejscem na tace na aktualnie realizowane 2-3 projekty. Blat roboczy: długość 330cm, jest to kawałek blatu… nie za dużo, ale zawsze coś - minusem będzie brak miejsca na mniejsze szafki na narzędzia na wierzchu… ale zobaczymy w użytkowaniu, zakładam że wysuwane szafki spod spodu, dadzą wystarczającą powierzchnię na narzędzia potrzebne przy pracy a w szufladach łatwiej będzie zachować jako taki porządek, głębokość 50cm, wynika to z ergonomii biurka, dostępnej powierzchni, ogólnego rozplanowania przestrzeni. W trakcie wykonywania zachowałem rezerwę 7cm do biurka i 10cm na samym biurku wsuwanym lekko za słup, więc może te 5-10cm jeszcze wykorzystam i pogłębię nieco blat, wysokość stała, 80cm, aktualnie pracuję przy biurku regulowanym i stole o wysokości 76-78cm i te 2 cm wyżej będzie idealne do pracy, pozwoli też zbudować wyższe szafki (szukam właśnie odpowiednich kółek i planuje powoli każdy mebel). Blat magazynowy: długość 360cm + dwa narożne elementy, dające dodatkową długość 2x 75cm (1,5m), głębokość 50cm, optymalna głębokość, nie ma tutaj więcej analiz, wysokość 80cm, tak samo jak blat roboczy, być może jedna z szafek narożnych będzie ruchoma, ze zrównanym blatem, aby służyć jako szafka transportowa do przewożenia urządzeń między blatami, szafki stałe, co już opisywałem, powierzchnia nad szafkami to tylko 37cm od ściany, co mimo wszystko powinno pozwolić na przechowywanie większości małych maszyn, te wyższe miały być właśnie na tych narożnikach przy prostych / wysokich ścianach. Teraz, mam prośbę do szanownych czytelników, doświadczonych zegarmistrzów, znakomitych chomików wszelkiej maści narzedzi i ascetów mających tylko to co niezbędne na biurku i w pracowni jak i tych naprawiających wszystko szwajcarskim scyzorykiem na kolanach - jakie błędy, których ja na razie nie widzę, zauważyliście... nie wyżywajcie się na fakcie, że to poddasze, ze drugie piętro (3 kondygnacja), że ciasno, że nisko... że brak naturalnego światła - mam co mam, i staram się to wykorzystać i zaplanować. Pozdrawiam zacną brać - miłej nocy i mistrzowskich snów.
-
OK, dziękuję za podpowiedź Stąd właśnie takie skojarzenie... widać, jakaś współpraca musiała być, lub faktycznie "firma" lub rzemieślnik został przejęty. Dlaczego rzemiślnik? Chwilę poszperałem i wydaje się, że firma Bergeon - była rproducentem / handlarzem narzędzi, które produkowali inni wykonawcy wg zamówienia - właśnie rzemieślnicy. Może też było tak, że wiele firm zamawiało dla siebie narzędzia do wykonywania różnych zegarków i mechanizmów, pośrednikiem i oficjalnym producentem/sprzedawą był Bergeon, ale zakładem wytwórczym były inne mniejsze warsztaty - co w zestawieniach doskonale widać. Firma Bergeon, wystepuje jako "producent" dla co najmniej 19 określonych i zidentyfikowanych "nazw" / "marek". Do tego, nazwa Bergeon z okresu 1885 w górę, wystepuje z Freres - a szukajac dalej, wychodzi, że to nazwiska dwóch rodów. Co ciekawe, nazwisko Freres\Frere pojawia się w genealogicznych zestawieniach z nazwiskiem Petitpierre (w podobnym okresie dziejowym). Jakkolwiek, jeszcze jedno... znak/marka czy opsiana słownie czy w postaci znaku graficznego, nie zawsze miała swoją prosta nazwę i moim zdaniem jest tak na prawdę - marką wykonawcy. Patrząc więc na to z drugiej strony - D.L. P.P. - jest tylko logo i marką dla może jakiegoś warsztatu lub nawet lepsze człowieka, który był wyrobnikiem/pracownikiem, który wykonywał narzędzia dla firmy BErgeon na handel / pod zamówienia. Tak jak niegdyś u nas w podobnych latach wygladał ówczesny "biznes"... Np sięgając historii moich stron rodzinnych - lubelszczyzna - w naszym mieście było kilka cechów i w pewnych okresach bardzo wielu pojedynczych ślusarzy i mniejszych lub większych warsztatów - którzy pracowali w swoich "zakładach" rzemiśliczych, czasem sami, czasem z uczniem lub kilkoma uczniami, czasem w wiekszej organizacji. Takie osoby i zakłady/warsztaty często były "łączone" przez przedsiębiorstwa handlowe lub cechy rzemieślnicze jakąs produkcją. Korzyść była obustronna - firma miała możliwości wytwórcze którymi mogła dość dynamicznie zarządzać (historyczne statystyki dobrze pokazuja zmiennośc zależnie od koniunktury i zmian dziejowych i to z roku na rok nieraz), z drugiej strony - rzemieslnik miał stały dochód, stałe zmaówienia - na coś co mogli wykonywać jego pracownicy/uczniowie (do jakiegoś etapu prac), a on sam jak był sprytny/obrotny, miał czas i pieniadze na rozwój swojego zakładu i na zlecenia idnywidualne. Kto się wybijał i dobrze obracał, ten zyskiwał - tworzył własne marki i poprawiał swój warsztat, z czasem sam handlował, kto pracował sam - był tylko wyrobnikiem. Jakkolwiek dynamika zmian była w tych latach bardoz duża, w okresie kilku lat zmiany i liczby osiagają apogea i jednoczesnie znikają... sa przejmowane itd. To też orkes wielu zmian technicznych i przemysłowych, oraz niestabilnej polityki miedzynarodowej. Chętnie poszukałbym informacji na temat historii i zdarzeń wobec takich firm w Szwajcarii, ale nie znam francuskiego ani niemieckiego, by szperać w takich danych wprost u źródła. Może jakaś literatura o tym (angielska, rosyjska, polska) - ktoś coś? Dziękuję za wypowiedź - od razu widać aktywnych użytkowników i bywalców forum Również pozdrawiam Mysław
-
Dziękuję za potwierdzenie Wszystko jest możliwe. Hmm, mi tez nie udaje się znajdować produktów za kilka cebulionów... raczej nie są to tanie rzeczy, szczególnie jak już ktoś (najczesciej handlarz) połączy rzecz trzymaną w ręku ze słowem zegarek/zegarmistrz... Nie moja to deyczja i sprawa, ale wynika to z braku chęci i czasu? Czy nic dla tej ksiazki nie powstało czy zunał Kolega, że nie ma sensu bo są inne opracowania? Wzajemnie
-
Muszę jeszcze podpytac kolegów o jedną rzecz, otóż wpadły mi w ręce 3 różnego typu czopiarki. Jedna jest kompletna i w cąłkim niezłym stanie, jest nawet filer w dobrym stanie i pudełko, ale niestety jedna z tarczek, ta mniejsza - jest lekko wygięta. W dwóch pozostałych bywa różnie, jedna ma elementy z tarczami głęboko skorodowane, i tarczę pękniętą/ukrszoną, a druga ma tarcze ok, choć lekko pokryte rdzawym nalotem. Nie mierzyłem jeszcze srednic, nie próbowałem prostować, itd.. zastanawiami się na ile to zasadne, a na ile musze poszukać tarcz z całymi elementami oddzielnie. Ale - co innego mnie skusiło do napisania jeszcze jednego postu, otóż na tej najbardziej kompletnej czopiarce mam wybite takie logo jak na urzadzniu poniżej (z tego wątku fotografia): Czy to jest logo BERGEON'a? Na filerze znów jest wybite logo tego typu: F.>>>--->D a pod spodem napis R. GERMANY. Gdzieś miałem nawet zdjęcia... zaraz... a tu całego pudełka z zawartością Pozdrawiam
-
Oczywiście że czyta! I to z wypiekami na twarzy Trochę to mało powiedziane Gratuluję świetnej roboty! Śledzę wątek dalej i jestem ciekaw pomysłu. Mikroskop widziałem kilkukrotnie w róznych konstelacjach w użyciu, również widziałem taki mikroskop pomiarowy z okularem podniesionym pod kątem 45 stopni od osi tokarki, tak aby wygodnie można było weń zajrzeć. WIdzę że to dość przydatne narzędzie i sam chyba takowego poszukam - ale - najpierw musze kupić podstawowe urządzenie Patrząc na ten wątek, solidnie zastanawiam się czy kupować w różnym stanie drogie używane wielodziesięcioletnie urządzenia, czy raczej poszukać z czego zbudowac urządzenie pod siebie... Czekam cierpliwie na kolejne odsłony Pozdrawiam Mysław
-
Witam szanownych kolegów, podłaczę się do wątku Na początek gratuluję takich zbiorów koledze Roman vel "Kieszonkowe" i zazdroszczę zasobności aby te zbiory zdobyć i utrzymywać Również w moje ręce trafił taki przedmiot, i mam pytanie, jak zweryfikowac jego przeznaczenie i skalę? Wydaje mi się, że jest to miarka do kół, ponieważ najmniejsza ma podana miarę "3" a największa 23. Oznaczenie jest tylko w ostatnim kole i jest ono opisane M/M. Rozmiary kół, mierząc suwmiarką: - średnica koła o nr 3 wynosi 2,76mm - średnica koła o nr 10 ma rozmiar ~9,95mm - średnica koła o nr 22 ma rozmiar 21,92mm Pomiar roboczą suwmiarką zegarową 0,02mm Poniżej zdjęcie zakupionego obiektu - przed jakimkolwiek czyszczeniem, a dalej kilka widocznych szczegółów jakie ujawniły się w trakcie czyszczenia. Przyrząd jest zbudowany z 3 warstw - zewnętrzne, w których sa wykonane średnice zewnętrzne (kół ?) to mosiądz. Środkowa, w której znajdują się otwory na osie elementów mierzonych, wydaje się być jakimś rodzajem nie do końa jednolitej i jakościowej stali. Każdy otwór jest numerowany (mniejsze na zewnatrz, większe wewnątrz), częśc pełną cyfrą częśc ułamkami zwykłymi do których należy dodać ostatnią/poprzedzającą pełną liczbę. Przyrząd jest dwustronny, otwory osi kół przechodzą przez wszystkie 3 warstwy. Połączenie warstw jest wykonane z kolei raz pomiędzy 2-ma warstwami, a raz pomiedzy 3-ma warstwami - okrągłymi pinami z mosiadzu, wbitymi w wywiercone otwory i zapewne po lekkim rozbiciu/lub wbiciu na wcisk, ścięte i zeszlifowane. Grubość ~2,6mm, warstwy mosiądzu tez nie są jednolitej grubości, po stronie mniejszych kół/otworów jest cieńsza blacha, po stronie większych kół, grubsza (w stosunku 1 do 2). Środkowa warstwa ma około 1,1mm. Całość jest lekko sprężysta - nie jest powyginana, ale nie jestidelanie płaska (raczej przez jakieś nieopdiwiednie traktowanie - nie da się ponownie odkształcić na stałetego wygięcia (jakieś 0,2mm wypukłości / wklęsłości - zalęznie od strony na srodku po długości). Na brzegu wycięto dwie litery A.K. - podejrzewam że inicjały właściciela i/lub wytwórcy przyrządu. Ponieważ było dość zaniedbane, pobrudzone, spatynowane, podrdzewiałe, z zaciekami jakichś dziwnych płynów... wyczyściłem mechanicznie wszytkie powierzchnie, oraz zacząłem papierem ściernym 320 + mosiężną szczoteczką drucianą czyścić mocno zoksydowaną/podrdzewiałą stal/metal będący środkową warstwą. Ewidentnie było tam widać tam proces jakiegoś utleniania i rdzewienia, nie było tez widac wiekszości wybitych wewnątrz cyfr. Planuje dokończyć czyszczenie szczotką i docinanym papierem naklejanym na gorąco na końcówkę płaskiego wkrętaka. Wypolerowany - chyba taki jak chce zachować - wygląd wnętrza największego koła wygląda jak na zdjęciu poniżej i chyba będzie to wygląd docelowy.
-
Witam szanownych kolegów, w ręce moje niedawno trafiło takie oto urządzenie (wraz z innymi nabytkami, o których napisze na końcu - a docelowo zapewne wrzuce oddzielne wpisy na forum warsztatowym). Pytanie do Kolegów: - jak oceniacie to urządzenie w warsztacie w obecznych czasach? Trzymać, oddać, skarb czy złom? (o ile posiadacie takie i jest sprawne) - czy ktoś z szanownych kolegów ma takie urządzenie i może wesprzeć instrukcją - a jeszcze lepiej radą? - czy naprawianie (jeżeli nie jest sprawne) jest warte zachodu? Teraz tak, urządzenie po podłączeniu do prądu zaświeca lampkę po prawej "OVEN" (jako laik rozumiem to jako grzanie / suszenie). Coś podobnego widziałem w wysokiej precyzji urządzeniach nadawczych i pomiarowych - ale pytanie, jak długo się to ma dziać - jeżeli oczywiście o to chodzi? Po właczeniu przycisku ON/OFF - podświetla się owy wyłącznik, ale nic ponadto się nie załącza... Stąd - nie wiem, czy to ze względu na tryb "OVEN" czy ze względu na jakąś awarię? Szybki przegląd, odkurzenie (specjalnym odkurzaczem do elektroniki firmy 3M i tej samej firmy pędzelkami i szczoteczkami ESD z zachowaniem rygoru ESD). Umycie i wysuszenie elementów zewnętrznej obudowy. Usunięcie pyłu, kurzu, osadów z papierochów.. (ble)... Sprawdzenie złącz, rozebranie. Pomiar napięć z trafo i z płyty zasilania pod głównym chasse, nie widać aby czegoś brakowało. Owszem, kondensatory elektrolityczne mają już swoją młodość i szczyt sprawności za sobą i warto by je wymienić - zrobiłem już sobie listę i... stwierdziłem, że zanim zacznę inwestować w coś byc może nie sprawnego, najpierw napiszę tutaj. Dodam, że do urządzenia mam tylko jedną przystawkę, z elektromagnetycznym czujnikiem mikrofonowym / pola magnetycznego, ale jak obejrzałem element, konstrukcyjnie powinien być też w stanie wykrywać dźwięk. Nie mam przystawki z takim dodatkowym pudełkiem, które ma uchwyt na różnej wielkosci zegarki - ale da się je dokupić na ebay w USA. Zdjęcia urządzenia analogicznego z przystawką jaka posiadam, (niestety awaria aparatu) poniżej: Pytanie więc brzmi - bawić się w to - czy nie bawić? Może też ktoś chce odkupić - lub wymienić na inny "bibelot" Jak poszperałem, głwónie na stronach japońskich i kilku anglojezycznych, to jeszcze kilka lat temu urządzenie warte było 300-500 Euro/Funtów (ceny z aukcji ze sprzedanymi urządzeniami). Japończycy chwalą urządzenie, że może mierzyć zegarki kwarcowe, zegarki typu acutron, oraz zwykłe zegarki mechaniczne... owszem, nie zobaczę tutaj ucieczki i płynięcia jak na urządzeniach Weishi, ale na start to zawsze coś? Czekam teraz na śmiechy, historyjki, przytyki... ale też te serio podpwiedzi i porady. Pozdrawiam PS - inne rzeczy w moich rękach, to: - działająca myjka do zegarków firmy Glashutte, ale: bez słoików i bez koszyka i uchwytu do niego (jeden który mam jest rozbity, mieści się tam 4-5 słoików, urządzenie nie ma czasomierza/wyłącznika czasowego jak spotykane tu czesciej ELMY, tylko włacz wyłącz, ale o tyle mi się spodobała, że szybkim ruchem przestawiam koszyk z jednego słoika z płynem do drugiego podnosząc, przekręcajac i opuszczając całą pokrywę do której zamontowany jest silnik i przykrywki/uszczelki słoików. Korzyść taka, że opuszczając koszyk do kolejnego słoika, zamykam wszystkie słoiki (tam od spodu są jako uszczelki takie duże gumowe kółka), więc jeden ruch i szybka piłka. (Mam drugą identyczną, w pełni kompletną, ale akurat ta zostaje u mnie - bo nie mam, a trafiła się więc nie będę wybrzydzał , ta niekompletna watępnie do sprzedaży/wymiany, chyba że zostawię, odremontuję, wymienię uszczelki, dobiore słoiki i koszyki, dodam wyłacznik czasowy (elektroniczny z sygnalizatorem) i wtedy sprzedam drożej . Automatyczna wersja tego urzadzenia działa tak (ale ta moja to manualna wersja): Zdjęcie (analogicznego urządzenia - awaria aparatu): - "Schmuck-Dampfstrahler LSE-6", inaczej myjka parowo-ciśnieniowa 6L firmy CEPLATEC,do biżuterii, bransolet, kamieni, etc.. jeszcze nie sprawdzałem ale wg zapewnień - sprawna, wygląda porządnie, cena tego urządzenia na rynku (nowego) to 2600 funtów. Ponieważ początkuję, nie robię w jubilerstwie, a dla zegarków takie ciśnienie i para (mimo że mozna jej ciśnienie regulować) to raczej za dużo "dobra"... więc zastanawiam się czy zostawić, czy sprzedać i odłożyć na kupkę, przeznaczoną na tokarkę i inne tego typu wyposażenie, którego na razie jeszcze nie posiadam i szukam. Do myjki jest pedał do załaczania nogą pary, dysza, podstawowa instrukcja. Znawców, użytkowników - proszę o opinię. Urządzenie nie jest nowe, ale jeżeli sprawne (przegląd zrobię jutro, plus testy), na pewno jest coś warte Zdjęcie (analogicznego urządzenia - awaria aparatu): - generator wodoru Hydromat mini Typ 500 - też jeszcze nie testowany, ale wg zapewnień, sprawny... jakkolwiek tez nie nowe urządzenie - a skoro mowa o wodorze oraz o produkcji wodoru z wody destylowanej, raczej prace będa ostrożne W zestawie jest palnik. Urządzenie ma 3 zbiorniki ze stali nierdzewnej, jeden wyglada na wodę w ktorej są grzałki, na drugim pisze "flux", trzeci wyglada na rurkę w której dochodzi do elektrolizy i generowania wodoru. wszystkei zakręcane dużymi cięzkimi nakrętkami z uszczelkami - też ze stali neirdzewnej. Generalne pytanie brzmi - czy to się zegarmistrozwi (palnik wodorowy z włąsnym generatorem wodoru) na coś przyda? Cenowo takie urządzenia nowe - amatorskie na allegro nie są zbyt drogie ot 1,5-2 kpln, już takie profesjonalne ale nwoe kosztują sporo... Kwestia ilości generowanego wodoru - dla Typ 500 nie znalazłem jeszcze specyfikacji, ale porównując moc urządzenia, oraz klasyfikacje grup innych producentów i obecnych urządzeń na rynku - wydaje się że będzie to około 75L /h. Oczywiście do palnika dociera mieszanka - tlenu i wodoru. Temperatura jaką można uzyskac przy pomocy palnika to 1300-3300. Wg producentów obecnych urzadzeń, koszt użytkownia takiego urządzenia to 10zł / 40h. Zdjęcie (analogicznego urządzenia - awaria aparatu):
-
Ja wiem, że to odkop... i jestem tu szczeniakiem oraz dopeiro co początkującym tatystą, który tylko na razie patrzy, ogląda, kupuje stare zegarki, narzedzia i urzadzenia, bez nawet własnej tokarki (choć z jakims doświadczeniem w pracy z nimi i systemami CNC oraz 3D), to jednak tą niedokłądność uchwytów, było widac doskonale na zdjęciach z pracy nad poprzednim zębnikiem. I nie - nie są to zakrzywienia niedoskonałości aparatu w telefonie itp, ewidentnie widac było nieosiowośc materiału i uchwytów... ale zauważyłem to dziś, więc pomóc "natrętnym i upierdliwym pytaniem o osiowość" nie mogłem Wracam czytać dalej Szacunek i chylę głowy przed umiejętnościami i pomysłowością
-
Witam wszystkich fanów, miłośników, kolekcjonerów i zegarmistrzów :)
D3k0d3r odpowiedział D3k0d3r → na temat → PRZEDSTAWIAMY SIE
w obecnej sytuacj, trzeba uważać a ja mam ręce pełne roboty... i dniem i nocą Witam i dziękuję za świetne przywitanie -
Witam wszystkich fanów, miłośników, kolekcjonerów i zegarmistrzów :)
D3k0d3r odpowiedział D3k0d3r → na temat → PRZEDSTAWIAMY SIE
Już sporo wiedzy i pomocy znalazłem! Ad PS - Dziękuję za słowa uznania Cześć mario1971 Dziękuję evilym -
Prośba o pomoc w identyfikacji byłego / przyszłego właściciela mechanizmu
D3k0d3r odpowiedział D3k0d3r → na temat → Pytania o stary zegarek
Pheh - ok. Dziękuję za info Forum jest duże i cały czas poznaję zakamarki. Skończyłem już dział narzędzia i jak zostać zegarmistrzem. Trochę konkursów również już przeczytałem. Teraz dłubię w rosyjskich - bo jak napisałem w przywitaniu - planuję na początek dobudować Wostoka Generalskiego. Takiego samego miał mój dziadek i jest ona schowany w rodzinie, ale do mnie nie trafił... a że mi się podoba - to zobaczymy jak mi wyjdzie. Pozdrawiam i dziękuję za wszelkie odpowiedzi. -
Prośba o pomoc w identyfikacji byłego / przyszłego właściciela mechanizmu
D3k0d3r odpowiedział D3k0d3r → na temat → Pytania o stary zegarek
Ok, rozumiem, ile trzeba mieć punktów/postów aby osiągnąć taką możliwość? Czy to jest zabezpieczenie przed nabijaniem sobie punktów, czy coś innego stało za takim ograniczeniem? (tak z ciekawości jako analityk) Bardzo dziękuję za odpowiedź tutaj i w innym temacie -
Dziękuję
-
Prośba o pomoc w identyfikacji byłego / przyszłego właściciela mechanizmu
D3k0d3r odpowiedział D3k0d3r → na temat → Pytania o stary zegarek
Bardzo dziękuję za obie odpowiedzi i mkl1 i Anansi Czy mogę wiedzieć, skąd jest ten powyższy zrzut? I jak dodać punkty za pomoc Jest taka mozliwość chyba - prawda? Mysław -
Skąd, z jakiej strony pochodzi to zestawienie? Będę wdzięczny za podpowiedź.
-
Grafiki z mechanizmami w ramkach.
D3k0d3r odpowiedział temat → Zegarki i inicjatywy związane z zegarkami
A gdyby takie wydruki wykonywać białym tuszem, na czarnych lub niebieskich akuszach, w 2-3 rozmiarach, na aliexpress i na ebay czy amazonie jest dużo grafik technciznych udajacych jakieś plany, dla bearzo róznych i czasem dziwnych przedmiotów i mają wzięcie - IMO to jest fajny kierunek i sam z setki mechanizmów jakie mam - widze wiele różnic - niestety nie zawsze jestem w stanie je zidentyfikować (czasem brak oznaczeń bez rozbierania - a tego nie robię przy inwentaryzacji tylko przynaprawianiu).. czasem widac podpobieństwa i wiemy co to jest, czasem nie. Patrzę na te obrazki dwojako - raz jako bardzo fajny kawłek dzieła i pracy włożonej - jako uzupełnieni miejsca na ścianie w domu czy w gabinecie gdzie pracuję nad swoimi zegarkami (nie mam oddzielnego pokoju na pracownię, odkąd żona też pracuje z domu - poza warsztatem przy garażu, który jest jednak bardziej do prac z drewnem czy prac mechanicznych stricte). Zaś z drugiej strony - gdyby dodać cieniowanie / kolorystykę do mostków i kamieni, jako swego rodzaju katalog identyfikacyjny dla najbardziej rozpowszechnionych i charakterystycznych mechanizmów. Gdyby wtedy tylko dodac czcionką techniczną kilka notek poniżej - dla każdego charakterystycznego obrazka. Można tez dodac kilka typów mchanizmów z dużymi, niemal pojedynczymi mostkami, ajk i takie gdzie mostków jest kilka - z odnośnikami i nazwami poszczególnych mostków tak po polsku,angielsku, niemiecku i francusku. Powidzenia, ja byłbym zainteresowany takimi grafikami u mnie w domu - chyba na czarnym papierze białym tuszem, względnie na szarej bibule technicznej kolorem ołówka lub kalki (lekko granatowy, lekko techcnizny), ale zachowując czystośc i porzadek jaki tu u Ciebie widać. Pozdrawiam Mysław -
Witam Szanownych forumowiczów Posiadam złom zegarkowy (głównie naręczne i troszkę kieszonkowych), który powoli sobie weryfikuję i inwentaryzuję. Czasem odkryć pochodzenie / przeznaczenie jest prosto, czasem mam z tym więcej rozrywki i tak jest tym razem. Dlatego proszę bardziej doswiadczoną ode mnie brać o wsparcie w identyfikacji źródła/przeznaczenia mechanizmu - czyli gdzie u jakiego producenta mógł być używany. Pytanie dotyczy mechanizm zegarka naręcznego przedstawionego na poniższych zdjęciach: Posiada on nabite następujace oznaczenia: SWISS MADE AS 177 lub 179 (to jest jasne i proste do ustalenia) Tarcza z literą R i T w formie monogramu Cechy te nabito i poniżej ich powięskzenia: Niestety w posiadanych zasobach i przgeladając forum, nie znalazłem na razie tego oznaczenia producenta. Kilka innych szczegółów mechanizmu: średnica 24,9mm wysokośc 4,1mm wychwyt cylindrowy duży mostek zajmujący ponad połowę mechanizmu mostek i płyta - zewnętrznymi powierzchniami jest lekko zdobiona ozdobnym szlifem realizowanym w jednym kierunku mostek balansu z regulacją i kamieniem mostek kołą wychwytowego zamontowany pod kołem balansowym, ma jakiś rodzaj łożyska Wygląda jakby zegarek posiadał łożyska na bębnie i osi koła minutowego (podobne inserty, ale za małe już na łożyska, bez kamieni są w kołach wewnętrznych i na osi koła wychwytowego) Powłoka zegarka w niektórych miejscach wygląda jakby spatynowane srebro, nie wiem dokładnie czym jest ta powłoka (może koledzy podpowiedzą niedoświadczonemu jeszcze dłubaczowi) Do tego i mostek balansu i koła wychwytowego wyglądają jakby przchodziły juz jakiś serwis lub były wymieniane (są czystsze) Na wierzchu mostka, wokół osi minutowej widać delikatne zdobienie w postaci okręgów wykonywanych szlifem, nie wiem czy to było i tak wychodziło od producenta, czy to późniejsze działania (nie mam jeszcze narzędzi i płynów Do mycia (a przed myciem) - na razie będzie to ręczna robota wspierana myjką ultradźwiękową, a jednocześnie szukam czyszczarki do remontu / odbudowy. Co do jakości zdjęć - przepraszam, były robione już siedmioletnim tabletem Apple z dodatkową soczewką do macro ale bez dodatkowego oświetlenia. Szukam też mikroskopu - bo już widzę, że bez niego ani rusz w wielu przypadkach. Będe wdzieczny za info o producencie/marce oraz o źródłe tych informacji (zawsze warto poszerzac źródła wiedzy). Mysław
-
Witam wszystkich fanów, miłośników, kolekcjonerów i zegarmistrzów :)
D3k0d3r odpowiedział D3k0d3r → na temat → PRZEDSTAWIAMY SIE
Świetnie ujęte -
Witam wszystkich fanów, miłośników, kolekcjonerów i zegarmistrzów :)
D3k0d3r odpowiedział D3k0d3r → na temat → PRZEDSTAWIAMY SIE
Dziekuję też na to liczę ale bez przesadyzmu i npięć, to tylko zabawa (na razie). -
“Life is a struggle and the potential for failure is ever present, but those who live in fear of failure, or hardship, or embarrassment will never achieve their potential. Without pushing your limits, without occasionally sliding down the rope headfirst, without daring greatly, you will never know what is truly possible in your life.”
― William H. McRaven
-
Witam wszystkich użytkowników forum. Moje imię to Mysław, mam 39 lat, piszę do was z Warszawy. Zegarkami interesowałem się od małego - zwłaszcza mechanicznymi (ojca i dziadka, schowanymi w szufladzie w ilości kilkunastu sztuk, w tym stopery itd, ale raczej z marnym skutkiem dla zegarków), trochę lepiej kilka lat później poszło mi z elektroniką i komputerami, i choć moje wykształcenie poszło w kierunku elektroniki, automatyki i robotyki, to zawodowo poszedłem w pochodnych ale jednak trochę innych kierunkach (informatyka), by po kilku latach pracy zawodowej na dobre i do tej pory, sprzedać duszę bezpieczeństwu w IT, fizycznemu i technicznemu, a dziś szeroko rozumianemu cyberbezpieczeństwu. Nie narzekam na brak wyzwań czy wysokość zarobków (mimo że pracuję w PL w tym jakiś czas dla Najjaśniejszej), jakkolwiek po ponad już 20 latach doświadczeń zawodowych (więcej może gdzieś kiedyś przy piwie) moje myśli coraz częściej zaczynały krzyc wokół mechaniki, robotyki, mechatroniki, zegarmistrzostwa itd. Do tego poprzez hobby i czas wolny, raz po raz wracałem do korzeni, czytałem i szukałem informacji, zdjęć, opisów czy narzędzi związanych z mechaniką i mechanizmami zegarkowymi... Dziś wracam do tego jakże pięknego i odradzającego się - al już na innym poziomie, rzemiosła z pewnymi pomysłami i marzeniami.. ale gdzie wyląduję - zobaczymy. Od zawsze czerpałem przyjemność z dłubania, naprawiania i poprawiania urządzeń, z ich modyfikacji. Od zawsze też widząc jakieś rozwiązania mechaniczne, elektroniczne ale i programistyczne/programowe/systemowe - analizowałem ich działanie, ich wady, możliwe scenariusze poprawy itd. Jednocześnie od zawsze miałem i mam gdzieś w głowie chęć i pragnienie działania z pięknymi czasomierzami, może nawet budowania własnych zegarków. Było to we mnie zawsze, czasem gdzieś się czaiło i przygasało na chwilę, a czasem wręcz wychodziło na wierzch, np. jak od kilku lat rosnąca potrzeba stworzenia czegoś własnego, czegoś dla potomnych i dla śladu istnienia, czegoś namacalnego i oderwanego od biurowych zadań dnia codziennego. MOże to taki rodzaj kryzysu związanego z wkroczeniem za chwilę w 4 dekadę życia... ale chyba zbyt długo się to za mną ciągnie, by to teraz zignorować... Z drugiej strony zawsze chciałem też robić rzeczy dla pokazania, że Polacy nie gęsi i że potrafimy... Jasne, że nie mam zamiaru (na razie) budować Polskiego przemysłu zegarmistrzowskiego, zwłaszcza w obecnych realiach geopolitycznych, ani konkurować z grupą Swatch czy Miyota , ale chciałbym choćby spróbować podążać ścieżkami Danielsa, Smitha, Pahlowa czy Hacko... oraz rodzących się powoli polskich pomysłów i zegarmistrzów z prawdziwego zdarzenia, tworzących od podstaw swoje własne małe arcydzieła. Wiem, to cel trudny, ambitny ale jest to ścieżka, którą będę próbował podążać... z jakim skutkiem... czas pokaże Mam w domu jakąś setkę werków różnego pochodzenia i w różnym stanie, kilka niekompletnych zegarków które sam naprawiłem, kilka kompletnych wymagających naprawy, a w tym kilka rodzinnych pamiątek, włącznie z zegarami kredensowymi i stojącymi, które są w rodzinie od kilku pokoleń, część działa, część wymaga mniejszego lub bardziej gruntownego remontu. Na dzień dzisiejszy, głównie hobbystycznie, w chwilach oderwania od stresujących działań, które realizuję lub realizowałem zawodowo, wspólnie z moimi córkami staramy się oglądać, przeglądać, poznawać i czasem naprawiać głównie starsze naręczne zegarki i ich mechanizmy. Nie mówimy tu o pełnych restauracjach itd, mówimy o wyczyszczeniu i uruchomieniu, złożeniu z czeski w miarę sprawnego mechanizmu z użyciem kilku podstawowych narzędzi i wiedzy, głównie aby nabrać wprawy, poznać różne mechanizmy, konstrukcje, nazwy elementów itd. To na czym ćwiczymy to skupowany złom po zegarmistrzach lub od zegarmistrzów, gdzie pewna część zasobów to mechanizmy z tarczami bez koper itd. (przeważająca część to mechanizmy SWISS MADE). W tym zbiorze złomiarza są to bardziej kompletne wyroby firm/marek: Ruhla, Anker, Poljot, Orima, Zaria, BOCTOK, Tosal, Ancre, Rakieta, Phenix, Alpina, ENS, Glashuette czy też same mechanizmy firm ETA, PUW, AS, FHF, itp. Są to zazwyczaj mechanizmy z okresu po wojennego, oraz kilkanaście sztuk od 1900 w górę, do IIWS. Po co jestem na forum? Liczę, że brać tu zgromadzona i zasoby tego forum, choć nie tylko z niego czerpię wiedzę, pozwoli mi tę pasję rozwijać, porządkować juz posiadaną wiedzę i uzupełniać ją nowymi zagadnieniami, odbić myśli, poznać opinie i porady, czy błędy innych, aby samemu się ich wystrzegać - lub wyciągnąć wnioski i dzieląc się swoimi spostrzeżeniami i wiedzą, wzbogacić innych. Więc jeszcze raz witam was szanowna Braci, nie zwiedźcie mnie ino na manowce, ale dajcie mi inspirację, a ja postaram się odwdzięczyć dobrym słowem, a z czasem wiedzą i poradą lub po prostu opinią. Co planuję robić dalej? Choć jasnym jest dla mnie, że do prawdziwych prac zegarmistrzowskich, zwłaszcza w zegarkach naręcznych i tych najmniejszych mechanizmów, nie mam na razie wystarczającego doświadczenia ani zaplecza narzędzi aby przetestować moje bałwochwalcze twierdzenia, jednocześnie biorąc pod uwagę fakt, że do wykonania precyzyjnego małych elementów droga przede mną na pewno kręta i wyboista, wymagająca pracy i ćwiczeń oraz nauki (i może się okazać, że to nie dla mnie) to jednak chce spróbować tej drogi - na razie jako szersze hobby... a co z tego wyjdzie... przekonam się osobiście na własnej skórze Dlatego w kilku punktach przedstawiam mój pomysł na dalszy rozwój mojej wiedzy i umiejętności. 1. Czytanie - zwłaszcza uzupełnienie biblioteczki o pozycje Danielsa (Watchmaking) , Pahlowa (Tourbilion), albumy Grand Complications (na razie poznaję ten obszar śledząc poczynania różnych zegarmistrzów na instagramia, oraz zbierając zdjęcia co ciekawszych i interesujących lub po prostu podobających mi się zegarków i mechanizmów), na pewno katalog Breguet: Art and Innovation in Watchmaking, PRactical Watchmaking (Toulouse), A practical Course in Horology oraz Watch Repair for Beginners (Harrol C. Kelly), Terminologie Horlogere (Edward Heaton), Amateur Watchmaking (Per Torphammar, Inovax), A man and his Watch (Matt Hranek), doczytanie Podwapińskiego Wawrzyńca i Bartnika (wszystkie 12 tomów) i przeanalizowanie ponowne Nowoczesnego Zegarmistrza (może tym razem w oryginale i nowszym wydaniu). A potem beletrystyka o różnych twórcach (Patek na początek), z czasem może też opracowania dla konkretnych zegarów i zobowiązań. 2. Dalsza nauka naprawy zegarków - głównie przez praktykę na złomie który posiadam, przez firmy na YT, przez książki i fora, które śledzę lub odwiedzam - z tej branży. 3. Próba odbudowania/zbudowania kilku zegarków z różnym stopniem skomplikowania... 3a. Ponieważ chodzi za mną rosyjski nurek, wyszukanie jakiegoś Wostoka do odbudowy / wyprowadzenia na ludzi - do wersji fabrycznej, z poprawionym chodem (na wzór będzie służył Wostok Generalskij jaki od wojskowego dowódcy jednostki pancernej z ZSRR stacjonującej w koszarach LWP na Podlasiu, w latach słusznie minionych otrzymał mój dziadek, w ramach zakładu między nimi - nie, mój dziadek wtedy nie był już w mundurze). 3b. Próba odbudowy jakiegoś kieszonkowca z modyfikacjami w formie zeszkieletowania i zdobienia, może powłok itd - gdzie chce przećwiczyć różne techniki i prace a na większym werku chyba łatwiej zacząć praktykować. 3c. Odbudowa lub budowa zegarka na wybranym z posiadanych mechanizmów z komplikacjami, zdobieniami (polerka, kolory, powłoki, może jakieś grawery i własna tarcza... 3d. Remont / przegląd mechanizmu zegara kominkowego - analogicznego do takiego jaki jest w mojej rodzinie. 4. Powiększanie warsztatu narzędziowego i zakup kilku urządzeń (tutaj jeszcze się wacham, na ile potrzebuje starej tokarki, jeżeli mam nowsza precyzyjną tokarkę stołową... ale to w międzyczasie będę szukał odp. na forum. 5. Powrót do korzeni i p®oba naszkicowania i zaprojektowania własnego zegarka (na razie. bez mechanizmu - tutaj czuję jeszcze spory brak wiedzy i jej głód... ale zmodelowanie, wykonanie i wykończenie koperty, dekla, dołożenie szkła, wykonanie tarczy itp. Jeżeli macie jakieś rady... chętnie posłucham. Pozdrawiam
