Pewnie nikt mi nie uwierzy, ale zegarek cudownie ozdrowiał... Dzisiaj listonosz przyniósł paczkę z serwisu i biorąc pod uwagę zdanie większości z was, miałem wziąć się od razu za odkręcenie dekielka, w celu wysuszenia wilgoci ze środka. Jednakże, z powodu iż nie miałem tego zegarka ponad miesiąc na ręku, to postanowiłem dzisiaj jeszcze go normalnie poużywać. I jakie było moje zdziwienie, gdy po jakimś czasie przebywania na dworze, spojrzałem w końcu na wyświetlacz, a tam czyściutko.. Myślałem, że to z powodu długiej podróży, nie zdążył jeszcze wrócić do normalności - czyli parowania. Jednakże nic z tego. Później jakieś z pół godziny rozłupywałem pieńki z drzewa i pomimo gorącej, spoconej ręki, sam zegarek będąc całkowicie odkryty przez ten czas, ani na moment nie puścił żadnej mgiełki. Jestem w szoku. Na dokumencie jest jak wół zakreślone, iż reklamacja nie zastaje uznana. W październiku, bądź listopadzie przy mniejszych wahaniach temperatur parował jak szalony.. A teraz nawet przed chwilą wyleciałem jeszcze raz z domu na zewnątrz, by sprawdzić czy nadal nie paruje. I oczywiście nic się nie dzieje. Ja jestem teraz w kropce. Ktoś go musiał tam rozkręcić, ale nie zostało to jakby uznane w protokole gwarancyjnym...